Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Blog > Komentarze do wpisu

362. Pytaj, ale proszę, nie dawaj rad

Jak byłoby miło mieć metr pięćdziesiąt, kręcone włosy i sokoli wzrok. Bóg, może głuchy nie dosłyszał, może ślepy nie doczytał zamówienia, a może miał swój chytry plan. Wszystko przekręcił i podarował urodzinowy prezent. Nie ma w nim metra pięćdziesięciu, nie ma kręconych włosów, a gdy wieczorem zdejmę okulary przed oczami mam niekończący się test Rorschacha. Bóg miłosierny, bo łapnął w końcu, że podarował coś, czego być może sam sobie by życzył, gdyby miał stać się człowiekiem. Z pewnym opóźnieniem podarowałbył lekarstwo --- Sadownika, co nie znosi kręconych włosów, kocha z metra ciętą kobietę i lubi mówić: „plama się do Ciebie uśmiecha”, gdy rankiem okulary dosypiają w swej prywatności na parapecie.

Marzenia, by nie wystawać ponad tłum, by być zwykłym, nie rzucającym się w oczy człowiekiem, grzeczną dziewczynką, nie sprawiającą kłopotu córką, spełniającą oczekiwania społeczne obywatelką --- Boga ominęła nawet myśl, by choć zalążki spełnień tego podarować. Dopadła mnie dzisiaj Akuszerka, całkiem bez znieczulenia: jak mi jest być bezdzietną w świecie?

***

Jak jest, gdy ludzie traktują moją bezdzietność jako problem i odsuwają się ode mnie?

Jak to jest, gdy kiedyś najbliżsi ludzie, wśród których się wychowałam, robią ze mnie problematycznego człowieka?

Jak to jest, gdy milczą, gdy dają dobre rady, gdy modlą się, by Bóg zechciał mnie naprawić?

***

Jestem bezsilna... Bezsilna tak bardzo, że aż bezbronna. Wtedy płaczę...

Płaczę... i wracają do mnie słowa Treyi, których ci wszyscy --- co się odsunęli, wiedzą lepiej, milczą, dają dobre rady, chcą bym się zmieniła i modlą się bez końca --- nie słyszą:

Chcę, żebyś mnie pytał, a nie mówił.

K. Wilber, Śmiertelni nieśmiertelni,
Wydawnictwo Jacek Santorski & Co, Warszawa 2007

Płaczę... i znajduję na nowo słowa Ewy Woydyłły:

Dzięki łzom ocalamy to, co w nas najlepsze.

E. Woydyłło, Sekrety kobiet,
Wydawnctwo Literackie, Kraków 2005

Płaczę... i czasem nie chcę już płacić tak wysokiej ceny za bycie sobą, co dla mnie łączy się nierozerwalnie z byciem reprezentantem mniejszości społecznej.

Płakałam i dziś, by na końcu bezsilności znaleźć siłę... siłę wręcz morderczą, by stać za tym, co wybrałam w życiu: za wolnością, której potrzebuję jak powietrza, za pragnieniem spełniania marzeń, za drogą, którą chcę podążać. Płaczę, by ocalić to, co we mnie najlepsze, co potrzebuje bezdzietną pozostać. Płaczę... i muszę przyznać, że płacz się chyba całkiem dobrze Bogu udał, bo po deszczu przyjść musi słońce...

***

...I przyszło, bo Frendka na swoim profilu umieściła:

I pomyślałam... właśnie o to chodzi! O to chodzi!

czwartek, 10 listopada 2011, dc_hexe

Polecane wpisy

Komentarze
2011/11/11 08:49:12
Piękny wpis Jabłonko, trzymam kciuki za Twój uśmiech :) Pozdrawiam.
-
Gość: afternoon_tea, *.play-internet.pl
2011/11/11 10:04:21
... sama w trudnym i płaczliwym nastroju przez ostatnie dni z powodów podobnych, tyle że to ja sama sobie zafundowałam te smutki na bazie okoliczności różnych. Ale już, już lepiej... znowu rozpoznaję co dla mnie ważne i istotne. Wysyłam w Twoją stronę uśmiech i mruczenie Koty Najpiękniejszej w Całym Świecie. Wiesz, że wibracje mruczenia naprawiają i kota i człowieka?
-
2011/11/11 13:01:05
w takich momentach pojawia się myśl, że chciałbym poznać cię na tyle, aby nie tylko chłonąć i podziwiać to co tu piszesz, ale rozumieć dlaczego
-
2011/11/11 18:56:30
Gdyby zebrać wszystkie mniejszości, byłyby one większością.
Najgorsze jest milczenie, najgorsze jest to jak czasami wiele osób nie być nietaktowna i dlatego nie rusza, nie dotyka, nie zaczepia. I czasami człowiek czuje, ze sama swoją obecnością powoduje czyjeś zakłopotanie...
-
2011/11/11 21:38:01
m.dawid: dziękuję, za kciuki też. :)))

Afternoonko: tak, dużo lepiej. Najbardziej zaskoczyła mnie ta siła, co będzie bronić do upadłego tego, co ważne i istotne.

Ilenko: Mądry Pan był tylko troszkę od Ciebie szybszy... jakieś 10 godzin. W moim przypadku źródłem smutku jest "nieobecność".

Syrrriuszu: dlaczego co? dlaczego to, dlaczego tu? Zbieram dane, by móc Ci odpowiedzieć, ale wolałabym dokładnie znać pytanie. Zwłaszcza, że w przypadku Twoich pytań to zawsze kończy się wspaniałymi podróżami, by wydobyć pełną odpowiedź.

Ściskam Was bardzo, bardzo cieplutko, D.
-
omm
2011/11/12 10:56:40
Jakoś tak, mają wszyscy inni.
Nie wiem dlaczego tak jest, że ludzi trzeba normalizować, żeby nie wystawali poza nawias, poza standard, żeby byli niewidzialni. Choć często się nad tym zastanawiam, jedno tylko mi przychodzi do glowy, strach.
Mnie inność właśnie przyprawia mój świat do smaku. Każdy nietypowy, kolorowy człowiek jest ciekawszy. Jak dużo trzeba wysiłku włożyć, żeby się nie znormalizować, nie dać.
Może dlatego nie rozumiem. A może nie jest mi to potrzebne.
Jeśli trzeba to opłakać w porządku, ja się uśmiecham i pytam, jak Ci jest dziś Droga Jabłonko?




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...