Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Blog > Komentarze do wpisu

663. Jam ci nieklatkowana

Klatka. Stała się dla mnie symbolem mojego osobistego rozwoju. W zasadzie to nie klatka, a krótka chwila, gdy nieznana mi Świadomość klepie mnie po ramieniu mówiąc przy okazji: patrz! No i widzę. Po pierwsze, zauważam samo istnienie klatki, którą stanowi  pewien zestaw konstruktów myślowych, przekonań, społecznych mitów, które próbują mnie definiować, określać, sens nadawać. Po drugie, dociera do mnie, jak bardzo się do tej pory starałam, by w owej klatce zmieścić się za wszelką cenę i, o zgrozo, widzę, jak bardzo mi się to nie udaje, ponieważ jakbym się nie odwracała, kuliła, wygibasy uskuteczniała, gdy już myślę, że się udało i sama przed sobą chcę triumf odtrąbić, okazuje się, że ogon wystaje, ucho się nie mieści, kawałek łapy wychodzi poza umowną krawędź normy klatką wspomnianą opisywaną. To wielki moment, w którym nie potrafię już zrozumieć, po jaką cholerę ja w tej klatce mam się mieścić, zamiast zwyczajnie ją opuścić.

*

Nie mieszczę się w wielu normach. Nie wiem, czy można się do tego przyzwyczaić... Każde odkrycie, że nie chcę się w nich mieścić jest niesamowicie uwalniające.

*

To nie stało się wczoraj. Nie po raz pierwszy. Dwa tygodnie temu. Szłam. Już nie pamiętam gdzie. Pamiętam tylko na którym chodniku, Świadomość grzmotnęła mnie w plecy.

Chronologicznie, dużo, dużo wcześniej, zaczynałam się martwić, że status bezdzietnej matki stracę 4 maja 2013 roku, gdy Heniutka stanie się już dojrzałym psem. Okoliczność łagodząca, że pies wymaga opieki i nawet najlepiej intelektualnie rozwinięty może się równać co najwyżej z ludzkim trzylatkiem, była niewystarczająca. Czarne wizje zamykania bloga lub nieprawnego używania etykietki krążyć zaczynały. Zresztą, po co komu ten blog, westchnął krytyk…

Nakreśliwszy scenę, zalążki dramatu niewydarzonego, należy napisać o tym, przed czym nie ma już odwrotu.

*

Dotarło do mnie, że klatka z terminem „matka” zakłada konieczność istnienie rekwizytu, jakim jest dziecko. To ono, bez względu na to, co się robi, legitymizuje możliwość posługiwania się terminem „jestem matką”. Społecznie kształt tej klatki jest precyzjnie dookreślony — dziecko ludzkie, najlepiej własne; jak nie może być własne, to w drodze wyjątku cudze. Świadomość po plecach gołymi stopami mi się przebiegła i dotarło do mnie, że klatka, choć ciut rozciągnięta dzieckiem innego gatunku, do niczego mi nie jest potrzebna. Rozejrzałam się i poza klatką całe continuum „matczyne” zobaczyłam:  pięcioletnią dziewczynkę poprawiającą kocyk psu; mężczyznę zdejmującego przerażonego kota z drzewa; człowieka, który tuli załamanego przyjaciela. Do dziś pozostaję w zdumieniu, po co komu ta klatka? By ranić, ograniczać?

Do Świadomości się uśmiechnęłam.
Jestem fantastyczną Matką. Jestem Pełnią. I już.

Ty też. Jeśli chcesz. Jeśli tak zadecydujesz. I co Ty na to?

(Też Matka, źródło)

niedziela, 03 lutego 2013, dc_hexe

Polecane wpisy

Komentarze
2013/02/03 21:17:00
W liceum napisalam wierszy a slowa w nim brzmialy cos mniej wiecej tak:
Nie mieszcze sie w foremki,w ktore probuja mnie wcisnac...
-
2013/02/03 21:20:59
Tak, klatka jest po to by ranic i ograniczac. Taki ludzki cien, kiedy brak swiadomosci, ktora powiedzmy sobie szczerze, jest trudna do osiagniecia, i nie dla wszystkich dostepna. Dlatego trzeba sie chronic nawet przed drugim czlowiekem czesto i jest to nasz obowiazek.
-
2013/02/03 21:59:36
Po30stko: Nie mieszczę się w foremki... Ślicznie powiedziane! Kupuję!!! :))
-
2013/02/04 11:29:55
Sprzedane za Twoj usmiech :))))




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...