Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Blog > Komentarze do wpisu

2963. Miniczytanie

Te miniaturki mają ponad ćwierć wieku. Za niecały tydzień piąta rocznica śmierci Autora — nie mógł przewidzieć jednego czy drugiego misiewicza. Nie wiedział, że nie może, więc to zrobił. W efekcie nie sposób nie widzieć w tych drobiazgach polityki+. Nie ma w tej książce nazwisk, ale nie da się nie wypatrzeć kompetencji wielu ministrów+ i pełniącego obowiązki+ prezydenta.

     — Panowie — powiedział Prezes. — Nie ma już co dłużej ukrywać. My, Zarząd Spółdzielni „Jasna Przyszłość”, jesteśmy organizacją przestępczą.
     […]
     — A gdybyśmy się potępili z całą stanowczością?
     — To też już było i też za mało. Teraz trzeba radykalnie. Proponuję, abyśmy się rozwiązali.
     — A jak nas złapią?
     — Nie ma obawy. Zawiążemy się z powrotem jako Komisja do Badania Przestępczej Działalności Zarządu Spółdzielni
Jasna Przyszłość”.

*

Zastaliśmy poetę, kiedy akurat wylegiwał się na kanapie. Jakby nie wiedział, że na miękkim się marnuje.
     — Dobrze się czujesz? — zapytał Prezes chytrze.
     — Dziękuję, nieźle.
     — A co, nie mówiłem? — zawołał Referent tryumfalnie. — Nic dziwnego, że nie tworzy
.

*

     — Ja po angielsku — zgłosił się Referent.
     — No więc słuchamy
.
     — Okej — powiedział Referent, po czym napił się wody i zamyślił się.
     — Dlaczego pan nic nie mówi? Czekamy.
     — Właśnie powiedziałem, to było po angielsku.
     — Ale może coś jeszcze

     — Video, bisnes, fifty fifty… — rozgadał się Referent.

*

Staliśmy wszyscy przy barze zajęci konsumpcją produkcji.
     — Wiosna idzie — powiedział Księgowy.
     — Skąd wiesz? — zapytaliśmy zdziwieni. — Przecież mamy dopiero połowę maja.
     — Jak to skąd, z obserwacji przyrody: wódkę podają coraz cieplejszą
.

*

Nasz Prezes obchodził imieniny. W celu upamiętnienia postanowiliśmy zasadzić dąb imienia Prezesa.
     Jak to będzie miło, kiedy przyszłe pokolenia popatrzą na dąb i pomyślą o Prezesie. A dąb będzie szumiał o dawnych czasach, kiedy to żył nasz Prezes
.
     […]
     Na drugi dzień patrzymy przez okno jak zwykle i widzimy, że koło drzewka kręci się pies. Dobre pół godziny trzymał nas w napięciu, a potem obwąchał drzewko i zbezcześcił.


// podesłał Biały Kruk, obdarowany książką i obietnicą śmiechu do łez.

*

Pewnego razu poszedłem do lokalu o złej reputacji, ponieważ chciałem dać zły przykład młodzieży. Stoję więc przy barze i daję.

*

     — W poczekalni siedzi dziwny klient. Ani się nie dopomina, żeby go wpuścić do Prezesa, ani nie narzeka, że tak powoli załatwiamy. Co mam robić?

*

Tymczasem zaczęliśmy tracić prestiż.

*

[…] bo Prezes rzeczywiście zadoił pierwszorzędnie. Ale mimo to żadnych rezultatów nie było.
     — Niemleczna, czy co? — zdziwił się Prezes i otarł pot z czoła.
     —Wtedy jeden chłop starszawy odchrząknął, przestąpił z nogi na nogę i powiedział nieśmiało:
     — Ta, panie, przecież to jest byk!
     — A, to przepraszam — powiedział Prezes i przestał.
     Do miasta wróciliśmy w milczeniu. Jednak wszystko zależy od tego, kogo się doi
.

*

Dyskusja trwała, ale nie obiecywała wyników.

*

Otworzyli u nas na rynku strzelnicę sportową. Jeden strzał pięćdziesiąt groszy. Można wygrać Kościuszkę z gipsu, kota, a nawet butelkę wina z borówek eksportowych.
     Kościuszko nas nie interesował, choć owszem, dzielny był wódz. Kot także nieciekawy. Natomiast wino przyciągnęło naszą uwagę.
     — Opłaci się — obliczył Księgowy. — Butelka wina za pięćdziesiąt groszy. To lepsze niż dobrobyt. Za sto złotych dwieście butelek. Wystarczy na dwa do trzech dni. Który z kolegów dobrze strzela
?

*

     — Nie oglądaj się na niego... — szepnął Referent. — To zwraca uwagę.
     — Kiedy on
[pies] się nie patrzy.
     — Nie patrzy się, bo ćwiczony
.
     Pies leżał koło studni, tyłem do nas i nie odwracał głowy. To potwierdziło nasze podejrzenia
.

*

Wezwał nas Prezes i oznajmił:
     — Panowie! Ważna inwestycja, założą nam windę.
     Zdziwiliśmy się początkowo, bo u nas był tylko parter.
     — Trudno — oświadczył Prezes. — Modernizacja. Nie możemy się uchylać
.


Edward Dziewoński, Winda.

Sławomir Mrożek, Czekoladki dla Prezesa,
Oficyna Literacka Noir Sur Blanc, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)


czwartek, 09 sierpnia 2018, dc_hexe

Polecane wpisy




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...