Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
czwartek, 26 maja 2016

Z seksem jest jak ze sztuką kulinarną, każdy ma potrawy, które uwielbia. Zdrowienie jest również wracaniem do stołu, do ulubionych seksualnych dań. Jabłoń skonsumowała wczoraj, po raz pierwszy na peregrynacyjnej drodze, ulubiony seksualny deser.

Jabłoń:
(wciąż „odlecona”)

Sadownik:
Powinnaś jutro pójść do kościoła.

Jabłoń:
(mocno zdziwiona, poza tym, że w cudownie odmiennym stanie)
Po co? By podziękować?

Sadownik:
Nie. By prosić o postęp geometryczny.

środa, 25 maja 2016

gdybyś była mężczyzną, to jakim? — zapytał tydzień temu. dużym, o wielkim poczuciu humoru — odpowiedziałam po chwili.

*

w niedzielę w galerii stanęłam pod tą fotografią. zastygłam. oniemiałam. bo kompozycja. bo wrażenie.

 

Sandro Miller/John Malkovich (2014),
Victor Skrebneski/Orson Welles (1970).

*

jedno i drugie doświadczenie to jedynie punkty startu. do wewnętrznej podróży. do opowieści o sercu, niezłomności, mięsistej cielesności dającej siłę i radość. o wszystkich tych uczuciach, które uruchamiają we mnie te obrazy. uczuciach, których nazwać nie sposób. które kolejny dzień mnie cieszą i prowadzą.

gdzie dziś dojdę?
 

wtorek, 24 maja 2016

Dziś. Pierwszy dzień 20. tygodnia świata bez kopytka. Świata, który opuszczam powoli. Bardzo powoli. Wyrabianie nowych nawyków jest nie tylko bolesne, ale i frustrujące. Bo chciałoby się szybciej, bardziej, mocniej, na dłużej. Kto by nie chciał? A tu nic z tego.

Jak inni sobie radzą z wprowadzaniem zmian? Jakie mają taktyki, strategie, pomysły? Hmmm. Ciekawe. Pomyślałam. I sobie testuję. I biorę to i owo do budowanego przeze mnie nowego świata. Świata z dwoma kopytkami.

[…]  choć duże sprawy mają znaczenie, niekiedy to drobiazgi potrafią odmienić życie.

*

Pamiętaj: „Duże drzwi chodzą na małych zawiasach”.

*

Zawsze jest łatwiej nic nie robić, niż podjąć działanie.

*

[…]   jeśli nie wiesz, dlaczego coś robisz,najprawdopodobniej tego nie zrobisz.

*

Jest cienka granica między naciskiem, jaki musisz na siebie wywrzeć, aby zrealizować procedurę, a nakładaniem na siebie zbyt dużej presji. […]  Zamiast brać na siebie zbyt dużo i próbować robić więcej niż to możliwe, skup się na minimum, ale za tym najistotniejszym. 

*

[…] wybaczaj [sobie] i rób dalej swoje.

Steve Scott, Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią Twoje życie,
przeł. Marta Czub, Helion, Gliwice 2016.
(wyróżnienie własne)

*

3 minuty: szklanka wody. Achilles. więzozrost.

procedura 1.

poniedziałek, 23 maja 2016

to, co się przydarzyło, przylazło, pojawiło się,
jest rozwiązaniem, nie problemem.

to wrażenie. ten nastrój. to zatrzymanie. ten sen. to uczucie.

 

(Igor Morski) 

tak.

Ile można się śmiać? Śmiech w smutek i zadumę przechodzi. Śmiech przez łzy maskuje, ukrywa trudność indywidualną, relacyjną, bajorowo-społeczno-narodową. Ujawnia, że czasem macham ręką, że za mojego życia nic się nie zmieni, że chwilami nie wierzę, że za życia twoich wnuków będzie inaczej. Taka karma? Mantra? Czy chuj wie co? Można by zapytać w stylu Magdy, nie Leny. Opadają ręce.

Ale, ale! Być może prawie na nic nie mam wpływu, to pewne jak w banku — to nawet bardzo dobrze, ale jednocześnie mam wpływ na wszystko, czyli siebie i mały mój świat. Tego będę się trzymać! Z uporem maniaka.

[…]  dzieci mają sporo intuicji, która ich wiedzie przez ten wielki dorosły świat. Ta intuicja jest niewytłumaczalna, nienamacalna, ale działająca. Skuteczna. Dobra. Potem się ją rok po roku rzeza, wykorzenia z dziecka i, utracona, przestaje nas chronić na resztę życia. Już tylko chronią nas firmy ubezpieczeniowe, alarmy, komórki, komputery, kremy z filtrem do leżenia plackiem w skwarze i poduszki powietrzne w samochodach, którymi jeździmy za często i za szybko. Intuicji już nie ma.

*

Jego maleńkie jestestwo, niczym zagubiona na oceanie szalupa, przeżyło właśnie jeden z pierwszych huraganów. Ten straszliwy huragan, którego nie sposób zrozumieć, którego ja, mimo że starsza, też nie rozumiałam. Bo jak dziecko zadające bez przerwy swoje nieśmiertelne i wkurwiające dorosłych pytanie: „Po co?”, może zrozumieć coś takiego? Jak może pojąć, PO CO dorośli robią takie rzeczy? Przecież to logiczne, to wie nawet siedmiolatek, a co dopiero dorosły. Niemowlę wcale nie przestanie płakać, jak dostanie lanie.

*

[…]  jak nie możesz okazać uczuć i nie wpadniesz w furię, to możesz po prostu umrzeć z bólu.

*

Borysek wygląda dziś nieco lepiej. Dostał dobre żarcie, ma swój fotel i piłkę do zabawy. Codziennie zasypia przy moim łóżku, a gdy o szóstej rano dzwoni budzik, wspina się na dwie łapy, przybliża głowę do mojego ucha i zaczyna mruczeć głośno i znacząco, żebym wiedziała, żebym nie przeoczyła, żebym po latach porannego wkurwu zrozumiała wreszcie, że przez całe życie byłam w piekielnym błędzie, bo prawda jest taka, że nie wolno ignorować poranków. Poranki, jak każda inna część dnia, są niezwykle ważne, nie zasługują bynajmniej na agresję niemej furii, ale na czujną obecność. Gdy więc wstanę, gdy zwlokę się z łóżka, niezrażony moim ociąganiem się kot oficjalnie uznaje dzień za otwarty i rozpoczyna swój poranny, malowniczy i niezwykle zaraźliwy festiwal radości życia.

*

Sorry. Słuchanie to wysiłek, to proces ustępowania, to w końcu jakieś ryzyko utraty swojej racji.

*

Kiedy jakieś zwierzę nie ma ochoty na przebywanie z kimś w jednym pomieszczeniu, to sobie idzie na drugi koniec świata i ma w dupie. Tylko ludzie przyklejają sobie ten drętwy fałszywy uśmiech i zasznurowani konwenansem, udają, że jest fajnie.

*

Dzieci nie czytają książek, dzieci patrzą w emotikonki, bo już skończyły się prawdziwe emocje, są już tylko emocje-znaczki:
     — Dzień dobry, czy są jakieś emocje?
     — Tylko w emotikonkach.
     — To ja poproszę dwa kilo radości.
     — Radości już nie ma. Nie produkują.
     — A co jest?
     — Strach, gniew i odraza. Osobiście proponuję gniew, bo jest w promocji. Do każdego kilograma dorzucamy kilogram wkurwu gratis.
     I tak wszyscy chodzimy wkurwieni.

Sylwia Kubryńska, Furia mać!,
Czwarta Strona, Poznań 2016.
 

niedziela, 22 maja 2016

// po-superwizyjna perełka:

działanie jest wtórne wobec decyzji.
masz w sobie decyzję czy nie?
jaka jest twoja intencja?

sobota, 21 maja 2016

1) pokochał.
2) przyszedł i zabił.

wiele słów płynęło obok. bezstronna, niezaangażowana, prawie obojętna. dostrzegłam. że fakty są tylko faktami. bo…

a) bałaganiarstwo.
b) trzy karaluchy.

…to Ty nadajesz znaczenie temu,
co wydarza się w twoim życiu.

1a, 2b, 12ab, 1ab, 2a, 1b, 21ba.

więc?
 

piątek, 20 maja 2016

Płaczę ze śmiechu co chwilę. Sadownik ma tego serdecznie dość. To chyba nie jest książka do czytania na głos mężczyznom, nawet jeśli są zadeklarowanymi i rzeczywistymi feministami.

*

Sadownik & Jabłoń:
(wczoraj wieczorem mają metr do siebie,
ale każde robi co innego
)

Jabłoń:
(co chwilę, nie może i muuuusi
przeczytać Sadownikowi fragment,
zaśmiewając się okrutnie
)

Sadownik:
(próbuje oglądać, nomen omen, mecz!)
Nienawidzę, jak razem „czytamy”!

Jabłoń:
(nie może pojąć, dlaczego Sadownik się nie śmieje)

*

     — Światła, dwójka, zwolnij, szybciej, sprzęgło, uważaj, za szybko, za wolno, bardziej w lewo, jak trzymasz kierownicę, nie słyszysz silnika, trójka, czwórka. Jezu, wyprzedź, lewy pas, prawy pas, puść go, nie puszczaj, gaz, z gazu. JA PIERDOLĘ!!!
     No więc tak sobie wesoło jedziemy na zakupy. No i już, już za moment ma być koniec przygody, za chwilę zaparkuję i wyjdę, za sekundę odetchnę, zapomnę, wyprę z głowy te wszystkie demony zżerające mój magnez, potas, melatoninę, serotoninę, wszystkie enzymy życia wraz ze szpikiem kostnym, gdy nagle, przy ostatnim wydechu rury spalinowej, przy grzecznym ułożeniu wajchy zmiany biegów na wsteczny, przy naciśnięciu hamulca, słyszę nieoczekiwany huk:
     — Jak jedziesz, ty kurwo jedna pojebana!!!
     Podskoczyłam na fotelu ze zdumienia i spojrzałam na ojca, który jednak nie zwracał na mnie uwagi. Zajęty był jednostronną konwersacją z jakąś kobietą z sąsiedniego auta, która ponoć skandalicznie zajechała mi drogę.
     — Tato, nie krzycz.
     Jak on ma nie krzyczeć?! Jak ma nie ryczeć mi do ucha, skoro ta bladź jedzie jak popierdolona?! Jak ma nie krzyczeć, skoro taka  pizda zajeżdża drogę i, o, zobacz, nawet NIE WIE, że jego tu z nerwów rzuca po ścianach! I tak go rzuca, że musi na kogoś zrzucić tę złość. I nieważne, że ta furia nie jest wymierzona we mnie. Ja jestem pod ręką. Ja obrywam. Na mnie ona ląduje. Siada mi na twarzy, przygniata, nie pozwala oddychać. W czym problem? Ano w tym, że przez nią musimy zająć miejsce parkingowe cztery metry dalej. Cztery metry. To są cztery kroki. I żeby nie było niejasności. tu nie chodzi o rozwiązanie problemu, bo faktycznie tego problemu nie ma. Ten manewr to wyładowanie napięcia w jego głowie na głowie mojej. Przecież ta kobieta, ta „bladź pojebana”, nie ma pojęcia o bombie atomowej, która wybucha w samochodzie obok. Ona tego nie słyszy. Ona nie wie. JA SŁYSZĘ.

Sylwia Kubryńska, Furia mać!,
Czwarta Strona, Poznań 2016.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 186
| < Maj 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...