Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
sobota, 03 grudnia 2016

// po-superwizyjna perełka:
jak się popieprzy, to znaczy, że zrobiła się przestrzeń na coś nowego.

*

(Coldplay, Up & Up, fragment kadru)

*

Coldplay, Up & Up.

czwartek, 01 grudnia 2016

Jabłoń:
(miała dzisiaj pleckową rehabkę)

Sadownik:
(wrócił do domku)
Jak na rehabie?

Jabłoń:
O qu! Oj Te mnie zabije ćwiczeniami!

Sadownik:
Wieszczysz czy obiecujesz?

Sadownik & Jabłoń:
(wiele zup czosnkowych jedli, ale ta…
czosnkowa z chorizo i bekonem
…była boska i najlepsza!)

(przy drugim daniu)
Jabłoń:
(pierwszy raz skusiła się na mięsko)
Jaki to sos?

Sadownik:
Nie wiem.
(po chwili niedługiej)
Wiem! Dobry!



wtorek, 29 listopada 2016

A u nas. Heniutka czeka na śnieg. Ja też, ale boję się go pod stopami okrutnie.

(fot. Biały Kruk, fragment)

niedziela, 27 listopada 2016

delikatność. wolna jest. wolno… powolna jest bardzo. wolniej… nieśpieszna jest wyjątkowo. jeszcze wolniej… i mięciutka jest w patrzeniu, w słuchania, w dotyku.
      poczułam. uśmiechnęłam się do tego Czegoś Większego we mnie, co prowadzi.

sobota, 26 listopada 2016

Sadownik:
(znalazł sklep z odzieżą dla wysokich kobiet)

Jabłoń:
(w szoku poznawczym, nie może pojąć, jak On to zrobił)

Sadownik:
Bo ja myślę o tobie!

Jabłoń:
Że niby ja o tobie nie myślę?

Sadownik:
Ty? Ty co najwyżej czasem czujesz, że o mnie myślisz!

Ostrzyłam sobie zęby na tę książkę od momentu, gdy tylko się ukazała. Wczoraj ją upolowałam. Porzuciłam na chwilę Mroczną Wieżę i dzisiaj rano miałam Hygge przeczytane i wielokrotnie obejrzane. Jestem introwertyczną skandynofilką i już.

Z samego rana zaszyłam się w swoim hyggekrog, na który składa się meksykański hamak, czeska filiżanka, kawa z Afryki i Azji palona w Poznaniu, amerykański kundel, Sunix spod Grójca na kanapie i drzewny czas.

[Kubuś Puchatek] zapytany, jak się pisze słowo oznaczające pewne uczucie, odpowiedział: „Tego się nie pisze, to się czuje”.
     […]
     Najważniejsze jest jednak to, że hygge się czuje. Na początku książki wspomniałem o Kubusiu Puchatku. Sądzę, że jego mądrość nie straciła nic ze swojej ważności. Słowa miłość się nie literuje. Miłość to coś, co się czuje.

*

[…]  produkt krajowy brutto przestał być główną miarą rozwoju. Sama idea nie jest nowa. Ponad czterdzieści lat temu mówił o tym Robert Kennedy:
     „Produkt krajowy brutto nie odzwierciedla stanu zdrowia naszych dzieci, jakości ich wykształcenia i radości, jaką daje im zabawa. Nie opisuje piękna naszej poezji, trwałości naszych małżeństw, poziomu intelektualnego debaty publicznej czy poczucia integralności naszych urzędników państwowych… Krótko mówiąc, mierzy wszystko z wyjątkiem tego, co decyduje o tym, że warto żyć”.

*

Nie można kupić szczęścia, ale można kupić ciasto, a to prawie to samo. A przynajmniej nasze mózgi tak uważają.

*

Jednym z naszych, ludzi dorosłych, problemów jest to, że nadmiernie się koncentrujemy na efektach tego, co robimy.
     Pracujemy, żeby zarobić pieniądze. Idziemy do siłowni, żeby zbić wagę. Spędzamy czas z innymi, żeby nawiązać kontakty z pożytkiem dla dalszej kariery. A co daje robienie czegoś wyłącznie dla przyjemności?

*

Słowo wypowiedziane trwa tyle, ile chwila, kiedy się je wypowiada. Język pisany pozwala nam obcować z myślami sprzed wieków i z ludźmi, którzy są daleko. Czytanie starych listów to bardzo hyggelig forma relaksu i budowania więzi. […] Jeśli dorastaliście w ubiegłym stuleciu, powinniście jeszcze mieć papierowe listy.

*

Żyj tak, jakby jutro miało zabraknąć kawy!
     Wystarczy usiąść z kubkiem gorącej kawy w ręku i od razu robi się
hyggeligt.

*

Powszechnie wiadomo, że we wspomnieniach najlepsze jest ich tworzenie.

*

Może zabrzmi to jak banał, ale introwertyk często woli poświęcić swój „czas towarzyski” na bycie z kimś bliskim, z kimś, kogo dobrze zna, na sensowną rozmowę lub po prostu na lekturę książki przy filiżance kawy czy herbaty. Takie sytuacje miewają wysoki wskaźnik hygge.

*

[…] hygge to też sztuka rozszerzania własnej strefy komfortu, tak by obejmowała także innych ludzi.

*

Czy doświadczalibyśmy miłości, gdyby słowo miłość nie istniało?  Oczywiście, że tak. A jak wyglądałby świat, gdyby nie było słowa, które oznaczałoby małżeństwo? Słowa i język kształtują nasze nadzieje i marzenia, a nasze marzenia wpływają na to, jak zachowujemy się dzisiaj.

*

Co ciekawe, państwo opiekuńcze cieszy się tu dużym poparciem. Wynika to ze świadomości, że model opiekuńczy zamienia dobrobyt ogółu właśnie w dobrostan. My nie płacimy podatków, mówią Duńczycy — my inwestujemy w swoje społeczeństwo. Kupujemy jakość życia.

Meik Wiking, Hygge. Klucz do szczęścia,
przeł. Elżbieta Frątczak-Nowotny,
Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)



(Ibidem, s. 192, fragm. fotografii Thomasa Høyrupa Christensena)

piątek, 25 listopada 2016

ma być. tak jak chcesz. bo tak. bo to najlepsze rozwiązanie. bo tylko to ma sens. bo przecież nikt nie wie lepiej od ciebie, czego teraz potrzebujesz.

ma być. a nie jest. jęk. skowyt. rwanie włosów z głowy. bo klątwa od pokoleń — twój dziadek nie dał rady, twój ojciec nie dał rady, więc i ty nie masz szans. bo inni więcej szczęścia w życiu mają. bo inni mądrzejsi, szybsi, lepiej zorganizowani, bardziej przewidujący.

ma być. a nie jest. to tylko próg. twój dziadek na nim utknął, twój ojciec też, nim z honorem opuścił scenę. naprawdę chcesz wykpić się drzewem genealogicznym? to tylko próg. to tylko tajemnica. do odkrycia.

ma być. a może nie będzie.

zobaczymy.
 

*

Oj Te zapytany, czy zdrowy człowiek też wyje, gdy mu podnosić skórę na plecach, powiedział:
      — Wszyscy są zdrowi, tylko mają mniejsze lub większe dysfunkcje.

Sprzątałam dysk. Katalog po katalogu mozolnie przeglądałam. Pliki, pliki, pliki. Przesuwałam w inne miejsca. Wyrzucałam. Nudno było okrutnie. Aż znalazłam cytat, który chwycił mnie za serce. Odnalazłam autora tych słów. Zamówiłam jego książkę. Są rzeczy, które nie trafiają do mnie po polsku. Co zrobić, taki ludzki egzemplarz. 

[…] not many years ago I began to play the cello. […] Most people would say that what I am doing is “learning to play” the cello. Our language give us no other words to say it. But these words carry into our minds the strange idea that there exists two very different processes: (1) learning to play the cello;  and (2) playing the cello. They imply that I will do the first until I have completed it, at which point I will stop the first process and begin the second; in short, I will go on “learning to play” until I have “learned to play” and that then I will begin “to play”.
     Of course, this is nonsense. There are not two processes, but one. We learn to do something by doing it. There is no other way
.

John Holt, Instead of Education: Ways to Help People Do Things Better,
Sentient Publications, Boulder 2004.
(wyróżnienie własne)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 215
| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...