Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
niedziela, 03 maja 2015

tak. śmak. owak. oczywiście! nie może być inaczej!
rach! ciach! bach! reagujemy. szybko. i zawsze.

a przecież smilodon nie goni. głód nie każe widzieć wszędzie mamuta. człowiek z dzidą na nas nie czyha u zbiegu ulic. jak się dobrze zastanowić. zdecydowana większość trudnych sytuacji dnia codziennego nie jest sytuacją zagrożenia życia. dlaczego tak ważne, by na nasze wyszło? po naszemu było? bez racji człowieka współczesnego niebyt pochłania niczym czarna dziura? czy co?

r a c j a  — pewien konstrukt myślowo-uczuciowy od rana nie daje mi spokoju — no więc, racja zabiera nawet najmniejszą szansę na rozwój.  r a c j a  czyni ślepym i głuchym na okazję, która próbuje dobić się do nas pod przebraniem w trudności mniejsze i większe.

*

zabij, uciekaj lub zastygnij w bezruchu — a kto nie ma preferowanej przez siebie automatycznej reakcji na trudności, niech pierwszy rzuci kamieniem.

*

rozebrawszy wszystko na czynniki pierwsze. przejrzawszy się w bagażu osobistego doświadczenia. postanowiłam zrezygnować z automatycznego reakcyjnego pilota.

a swoją drogą to bardzo ciekawe: zabijasz, uciekasz, czy zastygasz? ja zabijałam. byłam w tym dobra. nie znaczy, że zawsze skuteczna.

(źródło)

sobota, 02 maja 2015

W czwartek weszłam do Ośrodka. I?
Zaniemówiłam. I?
Fotkę szybciutko strzeliłam. I?
Dziś poprawiłam. I?
Jest. Tu.
Zachowana.

Amen.

Historia przyrośnięta do tej książki zaczyna się tak: dopóki brak jej w wersji elektronicznej czekamy, ale...

We wtorek wyszłam do pracy na chwilę przed dziewiątą z perspektywą kilku przerw w ciągu dnia i powrotem około dwudziestej drugiej. Heniutka w związku z szalonym rozkładem moich robótek, pojechała z Sadownikiem do Jego pracy. Wszyscy zadbani więc byliśmy. Weszłam do tramwaju, drzwi się zamknęły i zong. Myśl złapała mnie, że kundel na stole został. Trzy przerwy w ciągu dnia bez czytania, kto to słyszał!

W pierwszej przerwie do Wrzenia Świata popędziłam. Nie szkodzi, że w elektronicznej wersji jeszcze nie ma. Chwilowo i papier zachwyci — pomyślałam. — Uratowani! Nabyłam. Szczęście, choć bezcenne, czasem kosztuje trzydzieści cztery złote.

Akurat na jeden dzionek starczyło. Nie starczyło już siły, by wspomnieć o tej książce. Do dziś. Odparować musiałam. To książka, która świetnie nadaje się jako uzupełnienie Święta Pracy i magii słów: jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz czy kowalem swego losu bądź. Pamiętam te czasy, lata dziewięćdziesiąte. Niestety, rzeczywistość wtedy w niektórych miejscach Polski silniejsza była od magii. Nie wiedzieć czemu, dużo więcej szczęścia miałam. Tak, to prawda, że dużo pracy włożyłam, by być tu gdzie jestem, ale ta prawda nie odpowiada na pytanie, dlaczego wygrałam szczęśliwy los. Nie jestem pewna, czy wielką przesadą będzie napisanie, że Ty też taki los masz, skoro czytasz te słowa...

Była też wartość dodana zapomnienia kundla — informacja, że na początku maja zostaną wznowione reportaże Hanny Krall, które czytałam dawno, dawno temu i żałowałam, że nie mam ich na wyciągnięcie ręki, lecz z biblioteki. Cóż, jest kilka reportaży, na które czekam w maju...

„Po komunie” w Sztynordzie żyje się, bo „żywy przecież w ziemię nie wlizie” — jak mówi Henryka Dziczek.
     „Po komunie” dotarło do ludzi, że nie mają nic własnego. Oprócz mebli i myśli. — A czasem nawet myśli wydają się obce — mówi Ewa P., która zerwała kontakty z ludźmi, bo ileż można opowiadać o biedzie?

*

Mąż Marianny, Jerzy, w listopadzie wziął ostatni zasiłek. Zdrowy, w sile wieku, rozmyśla: — A gdyby tak dać się samochodowi potrącić? Leciutko, Niemcowi na przykład. Od razu byłoby jakieś odszkodowanko, może nawet renta.

*

     — Warszawa nie jest żadnym dla nich rarytasem — przerywa milczenie. — To konieczność. Tu nie mają szans na pracę.

*

Marian ociera łzy: — Czy żałuję? Od zabierania życia jest Bóg. Ale teraz czuję się jak w niebie, bo wiem, że on już nie przyjdzie. Mogę być nawet w więzieniu, tu lepiej niż z nim w domu. Tylko w nocy zimno.

*

Maciek ma ogoloną głowę, nosi białą koszulę, czarne szelki i szeroki pas. Lekko podwija dżinsy, żeby było widać glany (ciężkie buty) z białymi sznurówkami. [...]
     Słowo „nacjonalizm” w takim wydaniu to znak frustracji i przerażenia. — To taka pokraczna postać: słabość, a nie siła, lęk przed wolnością, lęk przed podjęciem osobistej odpowiedzialności za siebie, za bliskich i tym podobne — dodaje Anna Wyka [socjolog z IFiS PAN].

Irena Morawska, Było piekło, teraz będzie niebo,
Wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2015.

plan. na ostatni guzik dopięty.
harmonogram. często napięty.
bo człowiek składa się głównie z wody i pracy.

plan. wziął w łeb. pięknie to zrobił. elegancko wręcz. w jego samowolce odkryłam sens głęboki, spotykając to, co stało się potem. bo człowiek składa się głównie nie tylko z wody i pracy, ale przede wszystkim z uczuć. nic nowego — wszyscy o tym wiemy — ale nie o „wiedzenie” chodzi, lecz o „czucie”.

harmonogram. nie jeden napięty do granic możliwości. do wczoraj miałam. przyjrzałam się im. korektę wprowadziłam dużą. do każdego z nich. bo składam się przede wszystkim z uczuć i wody. każdy plan ma uwzględniać naturę mą. i już.

środa, 29 kwietnia 2015

Jabłoń:
(wczoraj rano przed lustrem odkryła go, zachwyciła się,
ale poczekać do wieczora musiała, by niezależny ekspert...
)

Sadownik & Jabłoń:
(wieczorową porą się spotkali)

Jabłoń:
(trzyma w palcach końcówkę włosa,
pochyla głowę w kierunku Sadownika
)
Zobacz, zobacz! Powiedz mi, czy on naprawdę jest siwy?

Sadownik:
Chyba tak...

Jabłoń:
Jakie chyba... przyjrzyj się dobrze.
(bo Jabłoń bardzo na siwe włosy czeka od lat)

Sadownik:
No tak, jest, ale...
jeden skowronek wiosny nie czyni.

Jabłoń:
(w zachwycie, czekała tyle,
poczeka jeszcze trochę
)

Tagi: dialogi
07:00, dc_hexe , My
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 27 kwietnia 2015

tym żyję w tym tygodniu.

to trudny, ale i fascynujący temat,
niebywała płaszczyzna do spotkania i poznania,
okazja do posmakowania narzędzia psychologii procesu,
jakim jest proces grupowy.

dlaczego dla mnie to ważne? dlaczego mi na tym zależy?
BO... marzy mi się, by kobiety nie stawały przeciwko kobietom.

może znasz Kobietę, Kobiety,
które miałaby ochotę na to spotkanie?
czy możesz dać Im znać o tym wydarzeniu?

link tu:
Dwa Światy: Matek i NieMatek,
czy jeden Świat Matek i NieMatek?

Odleżało się książce. Zabierałam się do niej trzy lub cztery razy, tracąc wątek i zrozumienie w okolicach 30.–40. strony.

Ale to piękna i inspirująca książka. Trzeba tylko przetrzymać początek, by wgryźć się w szkielet konstrukcji i móc zachwycić się pomysłem i dotykiem czegoś Większego, co z pomiędzy wierszy się wyłania, każdemu w innym miejscu, w zależności od wieku, nastroju czy sytuacji życiowej i doświadczeń osobistych.

Odźwierny [pies] spogląda na naszą dwójkę. Jest mędrcem. Jest wiedzą. Mówi: „Cholera, najwyższy czas”.

*

     — Czy jestem prawdziwy?
     
[...] odpowiedź została nagryzmolona czarnym atramentem. Brzmi ona: „Oczywiście, że jesteś prawdziwy — jak każda myśl i każda opowieść. Jest prawdziwa, kiedy ty w niej jesteś”.

*

     — Musisz.
     — Jest wiele sposobów, żeby to zrobić — mówi.
     — Ale tylko jeden właściwy — odpowiadam.

*

Czy biadolę?
Czy narzekam?
Nie.
To przecież wybrałem.
„Ale czy tego właśnie chcesz?” — pytam.

*

     — Ed? — Odzywa się mój przyjaciel. Wciąż w wodzie. — Chcę tylko jednego.
     — Czego, Ritchie?
     Jego odpowiedź jest krótka:
     — Chcieć.

*

[...] tkwię tu z nadzieją, że odpowiedzi po prostu przyjdą.

*

Wątpię, żebyś to zrobił, Tommy. — I czuję się z tym dobrze. Miło wyrwać się z kłamstw.

*

Tradycja może być brzydkim słowem, zwłaszcza w okolicach Bożego Narodzenia.
     Rodziny z całego świata spotykają się przy stole i radują swoim towarzystwem przez jakieś kilka minut. Przez godzinę się tolerują. Później już z trudem znoszą swoją obecność.

*

[...] chyba prawdą jest, że wielkie rzeczy to często drobiazgi, które zostały zauważone.

*

Ludzie umierają z powodu złamanych serc. Miewają ataki serca. I to serce boli najbardziej, gdy wszystko idzie w diabły.

*

Widać jej zmarszczki, ale owszem, wydaje się szczęśliwa.
     Wydaje się szczęśliwa z powodu bycia kobietą.

*

Czasem ludzie są piękni.
Nie z wyglądu.
Nie w tym, co mówią.
W tym, kim są.

*

[...] kiedy się śmieją, w ich oczach widać cały świat.

*

Nie orientuję się jeszcze, co mam tam zrobić, ale jedno wiem na pewno. To do mnie przyjdzie.

*

Mimo że wyglądam jak chodząca katastrofa, czuję się silniejszy niż kiedykolwiek.

*

     — Dlaczego ja? — pytam Boga.
     Nie odpowiada.
     Śmieję się, a gwiazdy na to patrzą.
     Dobrze jest żyć.

Markus Zusak, Posłaniec,
(przeł. Anna Studniarek),
Nasza Księgarnia, Warszawa 2009.
(wyróżnienie własne)

sobota, 25 kwietnia 2015

są rozmowy, które karmią duszę. albo dwie.
jedna dusza. druga. szczerość.
odwaga. druga dusza. pierwsza. i.
drzwi do nieskończonych możliwości.
wymacane. otwarte. przewiew. i.
uśmiech Dusz. obu.

zero plus zero równa się nieskończoność

są rozmowy, są relacje,
które karmią moją duszę.
i już. taki fart. przywilej. szczęście.

czwartek, 23 kwietnia 2015

zrozum, nie oceniaj.

wczorajszy ranek. zatrzymany.
życie, które za nic ma PKB i VAT.
tyle jeszcze do nauczenia się od drzew. pomyślałam.

wtorek, 21 kwietnia 2015

zrozum, nie oceniaj.

zdanie. zadanie. na całe moje życie.

***

bajka o stopniowaniu:

zrozum, nie oceniaj. jeśli nie możesz, spróbuj
zrozumieć, ale nie oceniaj. jeśli wciąż nie udaje ci się
zrozumieć, spróbuj chociaż nie oceniać lub…
idź do diabła!
:)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 133
| < Maj 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...