Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
niedziela, 24 lipca 2016

Kilka dni temu, a może tydzień temu lub tydzień z okładem, Sadownik przeczytał mi fragment rozmowy. Było o kilku rodzajach męskiego orgazmu. Koła nie odkryliśmy, ale miło się rozmawiało o naszym doświadczeniu. Postanowiłam upolować książkę — wszak mężczyzną nie jestem, więc co ja wiem o zabijaniu.

Pani zadająca pytania trzyma poziom od początku do końca — infantylny, prostacki i stereotypowy — jeśli tak postanowiła, chylę czoła, bo to sztuka ogromna. Pan daje radę, prostuje, powtarza, tłumaczy i dlatego warto tę książkę przeczytać, bo treść odpowiedzi, na szczęście, budzi wiele refleksji i pozostawia ze świadomością daru, jakim jest dotyk.

Przede wszystkim powiedz, dlaczego kobiety roszczą sobie prawo do decyzji, jaka pasja jest dla mężczyzny dobra, jakie hobby infantylne? Jaki gadżet jest mu potrzebny, a jaki bezużyteczny? Czy tobie byłoby miło, gdyby partner grzebał ci w kosmetyczce i wyliczał szminki?

*

Drogie panie, wy także musicie odnaleźć się w nowej rzeczywistości. A w związku z tym, że być może same nie wiecie, jakiego partnera szukacie, łatwiej wam mówić o kryzysie męskości, a nie o rozkwicie czy przełomie męskości.

*

W latach dziewięćdziesiątych największym marzeniem każdego nastolatka było odnalezienie u rodziców kasety VHS.
     Pamiętam swój pierwszy film porno. Pewnego dnia dzwoni do mnie kolega z siódmej klasy. Dyszy do słuchawki: „Przychodź szybko, znalazłem pornola”. Biegnę zatem do klatki obok. On już trzymał w ręku dwie czarne kasety. Nie mają naklejek. Pytam: „Skąd wiesz, że to porno? Bo znalazłem w szafce z majtkami rodziców”. Dzwonimy więc do reszty chłopaków z naszej paczki. Solidarnie czekaliśmy, żeby wspólnie wsunąć kasetę w otchłań magnetowidu. Filmy były dwa — jeden produkcji niemieckiej, drugi czeskiej. Sceny tam zawarte były pornograficzne, jednak dziś podobne widzimy w każdym filmie puszczanym przed dwudziestą drugą.

*

Bo czym jest seks? Radością, dawaniem radości, braniem radości, spotkaniem intymnym.

*

Ale zależy mi na tym, żeby dorosłego faceta nie traktować przedmiotowo. Ty jako kobieta podejrzewasz, że on, biedny żuczek, dał się zmanipulować i zdeptać pantoflem silnej partnerce. Nie musi tak być! On ma wybór. Podejmuje decyzje, jest dorosły. Koniec zwalania winy na kobiety. Mężczyźni mają swój rozum, znają siebie i powinni umieć za siebie decydować. A jeśli nie umieją podjąć decyzji, niech się nauczą. Albo ponoszą konsekwencję. Na tym, niestety, między innymi polega dorosłość.

*

Największym seksualnym organem ludzkiego ciała jest skóra, a nie penis, nie wagina. Ogniska zmysłowe, strefy erogenne mogą być na całym ciele. Tylko pozwólcie sobie na to, żeby je odkryć. Przytulajcie nago swoich partnerów. Dotyk stymuluje układ nerwowy, w związku z tym w mózgu uruchamiają pracę przekaźniki odpowiedzialne za odczuwanie przyjemności. W człowieku pojawia się uczucie dobrostanu, szczęścia, bo mózg dosłownie zalewany przez endorfiny. […] zacznie wydzielać się oksytocyna, czyli neuroprzekaźnik, który przywiązuje nas do siebie.

*

Moim zdaniem mężczyzna ma prawo mieć wydepilowane brwi i nadal być męski. Bo mężczyzna ma prawo być, jaki chce, bez względu na to, co podoba się kobietom.

*

A związek nie jest constans. To nie jest ciało stałe. To zawsze jest ciało ciekłe. To jest żywy organizm, bo partnerzy są żywi. Związek wciąż się porusza, rozwija, płynie.

*

[…] istnieją trzy najczęstsze sytuacje, w których podnieca nas nasz długoletni partner. Są to chwile, w których jesteśmy daleko od siebie, kiedy nasz partner czy partnerka robi coś zaskakującego, nieznanego i kiedy realizuje swoje pasje. We wszystkich tych sytuacjach widzimy partnera oderwanego od nas, a tym samym podniecającego.

*

Czy ty naprawdę myślisz, że wszyscy faceci tak się boją kobiet i presji? Przykro mi, nie macie aż takiej władzy. […] Nie przypisujcie sobie wszystkich zasług w zmianach obyczajowych. Wybacz, ale nie tylko wy macie dobre pomysły.

*

Pamiętajmy, im mniej pracy wkładamy w relację na początku, tym więcej pracy czeka na później. Niestety, łatwiej nam widzieć w partnerze misia niż tygrysa. Dlatego ludzie udomawiają swoje potrzeby seksualne, traktując je kanapowo.

*

Zachowujesz się jak więzienna strażniczka! Jakie masz prawo oceniać czyjeś wybory? Każdy ma prawo wiązać się z kim chce! Może ten facet miał już dość bycia mądrym facetem? Chciał wyjść z tej roli?

*

Zacytuję ci mądrą wypowiedź profesora Tomasza Zaleśkiewicza: „Kapitalizm wżarł się w nasze życie na dobre, degenerując i sprawiając, że wszystkie działania, które podejmujemy, są przez nas wartościowane. Właściwie już niczego nie robimy dla czystej przyjemności”.

*

Na trop naprowadził mnie przyjaciel mojej rodziny, pan po siedemdziesiątce. Jechaliśmy gdzieś tam samochodem i po drodze mieliśmy odebrać z dworca jego żonę. Powiedział: „Chodź, podjedziemy po tę obcą babę, co będzie czekała na peronie. Pewnie znowu jej nie poznam”. Zdziwiłem się, pytam go, jaką obcą babę? Przecież jedziemy po twoją żonę, tak? A on odpowiedział, że jak ona wyjeżdża, choćby tylko na dwa dni, to zawsze wraca jakaś obca, odmieniona, inna niż wyjeżdżała. I że jemu się to strasznie podoba […].

*

[…] według mnie ważne jest, żeby się otworzyć na zmiany, na przemijanie, ulotność chwil, upadki i wzloty. […] pewnych rzeczy już wprawdzie nie zrobisz, ale wiele innych jeszcze zdążysz. Tymczasem niektórzy z nas nie dadzą sobie szansy i możliwości na przeżycie nowej przygody, którą proponuje nam dojrzałość i starość.

Michał Pozdał, Agata Jankowska, Męskie sprawy.
Życie, seks i cała reszta
, Świat Książki, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)


— co się stanie?
— nie wiem. robię to pierwszy raz. — uśmiechnęła się.


sobota, 23 lipca 2016

krytykowanie siebie. zatrzymałam się w sobie. zatrzymałam, tak jak lubię. I?

i. krytykowanie siebie to doskonałe, jeśli nie najdoskonalsze, narzędzie, byś mógł pozwolić sobie nie być tu i teraz, tym kim jesteś.

jestem!
 

Czy się bałam? Tak. Czy chciałam? Bardzo. Zaprotokołować!

Dziś. Pierwszy raz w tym roku byłam na pływalni. Odkrywam na nowo pływanie. Ruchowo zrzuciłam z siebie ponad dwadzieścia lat. Jutro powtórka. I pomyśleć, że pół roku temu bez jednego dnia — krytyku wewnętrzny, uwierzysz, że pojąłeś termin pół roku? — marzyłam o misce. Życie jest cudem. Niebywałym! Baza jest:

10 × (2 × 25 m)

Obroniłam tytuł nadany przez Sadownika:

The Best «Cripplessa» of the World!

pływam!
 

piątek, 22 lipca 2016

Tytuł przewrotny. Nie można się zdecydować, interesujący czy zabawny. Ale z niebywałą prostotą budzi wewnętrznego anarchistę i już chcesz, już prawie wiesz, że będzie ogromną przyjemnością zatopić w tej książce siekacze.

I to jest przyjemność! Kolejka książek do czytania? Pieprz to! Rany boskie, ty klniesz? Pieprzyć to! W tym roku, obok filozofii chodzenia, to druga najlepsza książka „filozoficzna”.

To książka o wymiarowaniu, określaniu właściwych wymiarów rzeczy, poglądów i światów.

Kiedy mówimy różnym sprawom „pieprzę to”, znaczenia zaczynają się kruszyć.

*

Na tym polega cały dowcip:

  • Bóg nie jest ponad to, co znamy, lecz zawiera się w tym, co znamy.
  • Im mniej szukasz, tym więcej znajdujesz.
  • Im mniej pragniesz, tym więcej otrzymujesz.
  • Im mniej patrzysz, tym więcej widzisz.
  • Im mniej Ciebie, tym więcej „jest”.

     […] Duchowość jest we wszystkim. Wszyscy i wszystko ma wymiar duchowy. […] Możesz szczerze powiedzieć wszystkiemu „pieprzę to” i nadal być uduchowionym, bo niemożliwe jest nie być uduchowionym.

*

Spróbuj robić mniej, a nie więcej. […] zadaj sobie pytanie, czy warto poczekać i zobaczyć, co się stanie.

*

Wszystko przyspiesza w kulturze sukcesu. Nawet uczestnicy zajęć z jogi rozglądają się, kalkulując, jak szybko uda im się wykonać tę skomplikowaną asanę albo czy ćwiczenie pranajama przyniesie im spokój we wszystkich sferach życia.
     Czuję się spięty, tylko o tym pisząc.
     Selekcjonowanie własnych pragnień jest oczywiście trudne.
[…] Niektóre pragnienia mogą istnieć obok siebie, a inne ze sobą konkurują. Zacznij się nad tym zastanawiać.

*

Kiedy świat znaczeń przestaje mieć nad nami władzę, rzucamy wyzwanie wszystkim tym, którzy nadal w nim tkwią.

*

Dzisiaj jedynym moim punktem widzenia jest to, co widzą moje oczy.

John C. Parkin, Filozofia f**k it, czyli jak osiągnąć spokój ducha,
przeł. Cezary Welsyng, Helion, Gliwice 2011.
(wyróżnienie własne)


*



Opus, Live is Life.

czwartek, 21 lipca 2016

Z uporem maniaka na tym blogu nie ma (prawie) ani słowa na temat aktualnych, politycznych, publicznych dramatów, dylematów, kwestii, dróg donikąd, klauzul sumień najbardziej sumiennych. Nie ma, bo trzeba by długo, bezowocnie i całkiem bez sensu. Ale czasem wyjątek sam włazi w ręce — publiczne staje się prywatnym.

Coś napadło mnie wczoraj. Zachciało mi się w autobusie ruchomego, ale od końca. Było więc With My Own Hands, Beautiful Day, potem CohenZębaty z tym samym utworem. Nie byłoby tego wpisu, gdyby nie mój szczery śmiech i ubaw, w który wpędziły mnie katolickie przygotowania do ŚDM. Wyszłam z Ośrodka, kilometry chodzenia chciałam sobie nabić, więc obok Placu Piłsudskiego mknęłam. I?

I upłakałam ze śmiechu. Scena na placu, głośna muzyka i. I co? I Hallelujah Leonarda Cohena! Trzeba przyznać, że to niezły chichot historii, pochodzenia i perspektyw widzenia świata. Chyba śpiewający tę „nutę” nie wiedzieli nic o tym utworze. Nikt im nie powiedział, że nie każde Alleluja ma wymiar katolicko-mizoginistyczno-żałujący-za-grzechy wielbienia pana? Przenośnie, parabole, elipsy, inne środki wyrazu? Gdzie? Czepiasz się babo. Alleluja! Wiem. Czepiam się. A może? Chwila, chwila. Oczywiście, że jest to głęboko religijna pieśń, tyle że religią nie jest katolicyzm, lecz człowieczeństwo.

*

Nie byłoby tego wpisu również z drugiego powodu. Dziś rano przeczytałam piękne słowa:

Udawanie, że jest inaczej, wymagałoby zapoczątkowania nowej religii, której przyświecałoby chwytliwe hasło: „Jestem taki, a nie taki, wiesz. Naprawdę”.
     O to właśnie chodzi w religii. Tyle tylko, że zawsze dodaje się jeszcze jedną linijkę, która psuje mi humor i całe hasło brzmi wtedy następująco: „Jestem taki, a nie taki, wiesz. Naprawdę. A jeśli jesteś inny niż ja, wtedy jesteś w błędzie. I będziesz się przez to smażył w piekle”.

John C.Parkin, Filozofia f*k it, czyli jak osiągnąć spokój ducha,
przeł. Cezary Welsyng, Helion, Gliwice 2011.
(wyróżnienie własne)

*

Przypomniały mi się zajęcia z przekleństw. Grzeczna nad wyraz, poza wszelką normę dla kobiet ustanowioną, spokojna do bólu dziewczyna. Przekleństwo przez jej gardło przejść absolutnie nie mogło. Nauczyciel zarządził na koniec, że nie wyjdziemy, jeśli każdy nie przeklnie. No i groziło nam uwięzienie na resztę wieczności. Dziewczyna nie chciała, nie potrafiła, nie mogła, o sumieniu nie wspomniała — nie było wtedy takiej mody. Nauczyciel już prawie się poddał, gdy z grzecznej dziewczyny wyrwało się głośne, niskie: fuck it all! Zatkało nas wszystkich z wrażenia. To było spektakularne przekleństwo!

Więc?

Fuck it all! Hallelujah!

It’s a beautiful day!

środa, 20 lipca 2016

Nie zawsze, gdy budzę się w środku nocy, jestem przeszczęśliwa z tego faktu. Ale dziś w nocy właśnie tak było. Mogłam spokojnie skończyć książkę.

Książkę bardzo grubą kreską malowaną, jaskrawymi nićmi wydarzeń w życiu bohaterów szytą. Zero subtelności, pięścią między oczy. Być może inaczej niektórym łatwiej byłoby polemizować, niuansować. Nie jest to możliwe po tej książce.

Książka ta jest prawdziwą gratką dla wielbicieli stron redakcyjnych — należę do nich. Dowiedzą się oni nie tylko o tym, że to najnowsza powieść Autorki, ale również zdziwią się, jak bardzo tytuł polski nie ma nic wspólnego z oryginalnym tytułem. Efekt, gdy kończyłam książkę, pomyślałam, że każdy z nich ma swój ważny wymiar. Miodzio! 

I pomyśleć, że stała w kolejce do kupienia i przeczytania. Kaan mnie zmobilizowała, by nie czekać. I nie mogę uwierzyć, że dwa miesiące temu nie miałam pojęcia o tej Autorce. Do wczoraj nie wiedziałam nawet, że jest Noblistką — pewnie gdybym wiedziała, nie ruszyłabym Jej prozy, bo na paru noblistach przejechałam się nie tylko w szkole średniej.

(fragment kadru z filmu poniżej)

Nauczyła mnie czegoś, co zawsze powinnam była wiedzieć. To, co robimy dzieciom, ma znaczenie. A one mogą tego nigdy nie zapomnieć.

*

     — Przez kłamstwo. Przemilczenie. Niemówienie, co jest prawdą i dlaczego.
     — O czym.
     — O naszym dzieciństwie, tym, co nas spotkało, i że robimy i myślimy różne rzeczy właśnie w związku z tym, co nam się przydarzyło, gdy byliśmy dziećmi.

*

     — Wiem, ale…
     — Nie ma ale. Naprawiaj, co możesz; ucz się z tego, czego nie możesz naprawić
.

*

Ukształtowała go bezpośrednia dyskusja i tekst na papierze. Co sobota rano, przed śniadaniem, jego rodzice odbywali konferencję z dziećmi, żądając od każdego z nich odpowiedzi na dwa pytania: 1. Czego się nauczyłeś, co jest prawdziwe (i skąd to wiesz)? 2. Jaki masz problem? Przez lata odpowiedzi na pierwsze pytanie miały zasięg od „Robaki nie latają”, „Lód pali”, „W naszym stanie są tylko trzy hrabstwa” — po „Królowa jest mocniejsza niż pionek”. Odpowiedzi na drugie pytanie bywały różne: „Dziewczynka mnie uderzyła”, „Trądzik mi się odnowił”, „Algebra”, „Odmiana łacińskich przymiotników”.

*

Chyba niewiele osób docenia ciszę, albo uświadamia sobie, że jest ona najbliższa muzyce.

*

     — To tylko kolor — powiedział Booker. — Cecha genetyczna, nie żadna wada ani klątwa, nie dobrodziejstwo i nie grzech.
     — Ale przecież — zaprotestowała — ludzie myślą rasowo…
     Booker jej przerwał.
     — Z punktu widzenia nauki nie istnieje coś takiego jak rasa, Bride, więc rasizm bez rasy jest świadomym wyborem. Wyuczonym, rzecz jasna, przez tych, którym się przydaje, ale zawsze tylko wyborem. Ludzie, którzy go wyznają, bez niego byliby niczym.

*

[…] aby się znaleźć na podłodze, ma się do wyboru: położyć się lub upaść.

Toni Morrison, Skóra, przeł. Jolanta Kozak,
Świat Książki, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)


*

BBC Imagine Documentary, Toni Morrison Remembers, 2015.

wtorek, 19 lipca 2016

ale o co chodzi? źle! niedobrze! za mało! za wolno! zbyt rzadko! nie dość intensywnie! za późno!

w porównaniu do jakiego twojego wyobrażenia? zastygł i zaniemówił.

mój wewnętrzny krytyk ma coś z małego człowieka. niczym dziecko — które wczoraj pójdzie na lody, a jutro było na karuzeli — on kompletnie nie ogarnia przedziałów czasowych: kwartał, pół roku, rok, dwa lata. rozumie tylko natychmiast lub na jutro.

ramię w ramię. oboje mamy wspólne duże marzenie, ale każdy z nas, przy okazji kopytka, ma nauczyć się czegoś innego. pomyślałam.

jakiego koloru chcesz kropkę? zapytałam. ale natychmiast? uśmiechnęłam się. tak, natychmiast.

takiego.
 

poniedziałek, 18 lipca 2016

spotkałam dziś. zagubioną chwilę. nienazwane uczucie. gdy spojrzałam na ścianę ponad stopą.

szczęściara!
pomyślałam.
 

*

Pamięć to najgorsza rzecz w dochodzeniu do zdrowia.

Toni Morrison, Skóra, przeł. Jolanta Kozak,
Świat Książki, Warszawa 2016.

Kwartet książkowy: Sandel, Žižek, Baumanbanksterka. Plus ta, którą czytałam, czytałam i w końcu skończyłam.

To nie jest książka na jeden wieczór, przynajmniej nie w moim przypadku. Nie daj sobie wmówić, że ekonomia jest nauką. Nie jest też sztuką. Jak dla mnie jest to socjologiczna psychologia pieniądza — żywe mity i legendy.

Warto mieć własne zdanie. Warto rozwijać uwrażliwienie na nieoczywistość wszystkiego — temu pięknie może służyć każda z wymienionych książek, plus ta.

Rezultaty działania rynku nie są zjawiskami „naturalnymi”. Można je zmieniać.

*

Innymi słowy, ekonomia okazała się czymś gorszym niż nauką bez znaczenia. W takiej wersji, w jakiej była praktykowana przez ostatnich trzydzieści lat, czynnie przyczyniła się do krzywdy większości ludzkości.

*

Orzeł — wygrywam, reszka — przegrywasz.

*

To, co przydarzyło się światowej gospodarce, ani nie stało się przypadkiem, ani nie było skutkiem działania nieuniknionych sił historii.

*

Ale nawet ja wiem, że to niemożliwe, żeby 80 procent najzdolniejszych koreańskich dzieci, kształcących się w naukach ścisłych, nadawało się na lekarzy.
     Zatem jeden z najbardziej elastycznych rynków pracy w bogatym świecie — rynek koreański — ponosi spektakularną porażkę w kwestii efektywnej alokacji talentów. Powód? Większa niepewność zatrudnienia.

*

W Korei jest takie powiedzenie, że nawet małpa może spaść z drzewa.

*

Równość szans to punkt wyjścia dla sprawiedliwego społeczeństwa. Ale to nie wystarczy. […] Jeśli jakieś dziecko ma złe wyniki w szkole, bo jest głodne i nie może się skoncentrować na lekcjach, to nie można powiedzieć, że sobie nie radzi, bo z natury jest mniej zdolne. […] Bez określonego stopnia równości rezultatów (na przykład dostatecznie wysokich dochodów wszystkich rodziców, by ich dzieci nie chodziły głodne), równe szanse (na przykład darmowa szkoła) tak naprawdę nie mają znaczenia.

*

Edukacja jest cenna, lecz jej wartość zazwyczaj nie polega na podnoszeniu wydajności pracy. Wspiera ona rozwój naszych potencjałów i sprawia, że jesteśmy bardziej niezależni, a nasze życie jest bardziej satysfakcjonujące.

*

Systemy szkolnictwa wyższego […] stały się jak teatry, w których niektórzy postanowili wstać, żeby lepiej widzieć, co spowodowało, że ludzie siedzący za nimi też musieli wstać. W końcu wszyscy muszą stać, co oznacza, że nikt nie widzi lepiej, za to wszystkim jest mniej wygodnie.

*

Jest wiele przedmiotów szkolnych, które nie mają żadnego, nawet pośredniego wpływu na wydajność pracy, na przykład: literatura, historia, filozofia i muzyka. Ze ściśle ekonomicznego punktu widzenia nauka tych przedmiotów to strata czasu. Jednak uczymy ich nasze dzieci, bo wierzymy, że dzięki temu wzbogacą one swoje życie i zostaną dobrymi obywatelami.

*

Wolny rynek nie istnieje. Każdy rynek rządzi się jakimiś zasadami i funkcjonuje w pewnych ramach, które ograniczają wolność wyboru. Rynek wydaje nam się wolny tylko dlatego, że tak bezwarunkowo akceptujemy restrykcje, którym on podlega, że nawet ich nie zauważamy. Nie można obiektywnie zdefiniować tego, jak bardzo jakiś rynek jest „wolny” — to określenie mające charakter polityczny.

*

[…] wszystkie płace są w gruncie rzeczy określane politycznie.

Ha-Joon Chang, 23 rzeczy, których nie mówią ci o kapitalizmie,
przeł. Barbara Szelewa, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2013.
(wyróżnienie własne)


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 197
| < Lipiec 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...