Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
środa, 17 grudnia 2014

Ta część Jabłoni, co lubi być lubiana:
Jak myślisz, jest szansa, że mnie polubią?

Sadownik:
(przytomny i z refleksem, choć późny wieczór)
Jeśli tylko nie poczęstujesz ich swoim ulubionym pytaniem:
„a co tam u ciebie w środku?”, to myślę, że jest szansa.

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem)

Poprosiłam Sadownika, by znając siebie i mnie wybrał rasy psów, które najlepiej nas charakteryzują. Zabawa była przednia! Wybrał. Pitbullinę i Bernardyna.

*

Lubię się bawić wyobraźnią i skojarzeniami. W szczególności w stosunku do ludzi, o których już coś wiem, ale z którymi się jeszcze nie widziałam — ludzi, których jestem ciekawa tak czy inaczej, choć formalnie nie zostaliśmy sobie przedstawieni, ba, nawet w tej samej czasoprzestrzeni nie widział nas ani razu świat.

Cóż to jest za okazja do spekulacji, domysłów, badania swoich (własnych, prywatnych!) pragnień, oczekiwań i lęków. Uwielbiam. Wprost i nie wprost!

Poprosiłam Pana Ciasteczko, by wybrał rasy psów, którymi byliby Onemu i Zazu, gdyby mieli być kudłaci. Wybrał. Dobermankę i Chau chau’a. Strach się bać?

piątek, 12 grudnia 2014

Ona. spojówkę do psiej pani doktor poniosła.
On. w Jej oku zatrzymany. doniósł Jabłoni o lekarskiej diagnozie.
Altówkowy nos Heniutek na tym zdjęciu ma.

Kto we mnie — w tobie, w nas — czyta? Bardzo różne postacie, biorąc pod uwagę pozycje książkowe, które lądują w naszych dłoniach.

Kupując książkę dla Sadownika, posiłkowałam się pracującym w książkowym przybytku panem. Zasadniczo nie wiem, gdzie parkują sadownicze książki w naszej księgarni. Potrzebowałam konkretny tytuł, potrzebowałam na cito, by niespodziankę Sadownikowi zrobić. Pan pracujący był pomocny. Zaprowadził w odpowiednie miejsce, pomógł znaleźć, a nawet umożliwił zapłacenie u siebie, bez niepotrzebnego dreptania dodatkowych metrów do kasy. Ja nie byłam pomocna, gdy pan spytał, czy polecam dzieło, którego kolejne tomiszcze nabywałam. Czy polecam? Ja nie wiem, o czym to dzieło jest. Ledwo tytuł spamiętałam. Dużo łatwiej poszło zapamiętanie, że czwarty tom.

*

Kto we mnie czytał pewną książkę od miesiąca? Ktoś, kto odłożył ją nie raz, by przeczytać inne książki. Wczoraj zawziął się, by jednak skończyć. Jest dobra, szybko się czyta, choć czytałam ją jak nie-ja ponad miesiąc (!). Wiele mitów obala, wiele mechanizmów odsłania i zastanowić się każe. Pamięć... niczym żywe, dzikie zwierzę. To książka o tym zwierzęciu. Nie do przecenienia.

Właśnie ta książka pchnęła mnie do własnej biblioteki. Wyjęłam książkę Sacksa, którą mam od prawie dwudziestu lat. Zatrzymałam się na pytaniu, kto we mnie kupował książki prawie dwadzieścia lat temu? Skąd wiedział, że dziś będę chciała właśnie Sacksa do ręki wziąć? Odpowiedzi dziś nie będzie.

Wspomnienia dotyczą przeszłości. Niezależnie od tego, czy myślisz o upomnieniu otrzymanym czterdzieści lat temu od nauczyciela, czy też próbujesz przypomnieć sobie, co zdarzyło się wczoraj wieczorem, wspomnienia odnoszą się do czegoś, co leży poza tobą. A ponieważ przeszłość — co było to było — została nieodwołalnie ustalona, przyłapawszy wspomnienie na tym, że się zmieniło, człowiek jest skłonny uznać je za niewiarygodne. [...] Każde wspomnienie łączy dwa bieguny w czasie. To, co pamiętasz, mogło wydarzyć się wczoraj lub pół wieku temu, ale to, że pamiętasz to wydarzenie, rozgrywa się w czasie teraźniejszym. Przypominasz sobie coś  t e r a z.  Wskutek tego w tym wspomnieniu nie tylko pojawia się w chwili obecnej coś z twojego dawnego ja, lecz na odwrót, również do wspomnienia trafia coś z twoich uczuć i myśli z danej chwili. Wspomnienia nie są teczkami dokumentów, które po przejrzeniu wracają do pamięci w takim samym stanie, w jakim z niej przybyły. Zmieniają się w trakcie używania.

*

Do czasu pojawienia się telewizji kolorowej nikt nie miał czarno-białego telewizora — miało się  t e l e w i z o r.  Kropka. W sensie filozoficznym telewizja czarno-biała pojawiła się po telewizji kolorowej. Na tej samej zasadzie wielu trzynastoletnich chłopców nie miało surowych ojców, stali się oni surowi dopiero wtedy, gdy zmieniło się podejście do wychowania. Jest to ten sam efekt, który może sprawić, że ktoś przypomina sobie z perspektywy skromne dzieciństwo, podczas gdy wówczas wcale go tak nie doświadczał.

Douwe Draaisma, Fabryka nostalgii. O fenomenie pamięci
wieku dojrzałego
, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2010.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 11 grudnia 2014

Od kilku dni miałam w planie usiąść spokojnie i podelektować się słowem mądrym, przemyślanym, przeżytym, odczutym. Miałam nosa, nie śpiesząc się wcale.

Zadumałam się. Nie, nie jest wszystko jedno, kto we mnie do mnie gada, kto w Tobie do Ciebie mówi.

[G.L.] Co trzeba zrobić, żeby przestać myśleć o sobie jak o maszynie do naprawienia, a zacząć myśleć jak o człowieku, o którego chcę zadbać?

[A.S.] — Przede wszystkim zastanowić się, jak siebie traktuję. Czy jak nauczycielka w szkole, która mnie nie lubiła, czy jak babcia, która umiała pokazać mi moje mocne strony? Na wiele sposobów można na siebie patrzeć i w różny sposób można siebie traktować. To kwestia naszego wyboru. Jeśli chciałabym o siebie bardziej dbać, mogę sobie przypomnieć kogoś, kto mnie kochał i chciał dla mnie jak najlepiej, i pomyśleć, jakiej rady by mi udzielił w danej sytuacji. Co by powiedział, widząc, jak sama siebie traktuję? Albo pomyśleć, jak bym chciała traktować kogoś, kto jest dla mnie ważny. Czym to się różni od tego, jak dbam o siebie?

Agnieszka Serafin w rozmowie z Grażyną Lubińską,
„Odpuść sobie i idź dalej”, Wysokie Obcasy Extra,
nr 10 (31), grudzień 2014.
(też tu... w całości!)

środa, 10 grudnia 2014

41 i pół roku temu. urodziłam się fizycznie.

pięć lat temu. wskutek mało ciekawych okoliczności, przeniosłam swoje imieniny na inny termin. skończyłam z sierpniowym świętowaniem na rzecz dnia w lutym. dzięki tej przeprowadzce wymieniłam groszek pachnący na tulipany.

dziś. Akuszer. pomógł mi sprowadzić się na świat. w końcu. nareszcie. j e s t e m.

dziś! świętuję swoje urodziny. Te ważniejsze. najważniejsze!
wkroczyłam w życie ze stópkami w rozmiarze 41.

(wzór kartki)

*

Każde dziecko to problem (dla kogoś).
Nie wiedziałam... do dziś.

     — Wiesz, mam lekkiego zajoba na punkcie... — zaczęła Jabłoń.
     — Momencik, zajoby masz w życiu różne, ale ustalmy, one nigdy nie są lekkie! — powiedział Króliczek.
     Nie próbowałam dyskutować. Wiedział, co mówi, bo nie licząc ostatniej przerwy, znał mnie przez prawie dwadzieścia lat.

*

Króliczek... pierwsze skojarzenie, jakie budzi, brzmi od zawsze tak:

Dire Straits, Why Worry.

wtorek, 09 grudnia 2014

Wczoraj. Sadownik zaniemógł. Heniutka się pospała. Cisza zakwitła. Dylematy, niepewności, kilka czarnych myśli rozwaliło się na kanapie. Niemoc dopadła i mnie.

Siedziałam i siedziałam, nie robiąc nic. Gapiłam się na ścianę. Siedziałam ze swoim siedzeniem… Przypomniała mi się focia, która dla mnie ma tytuł: Mój wewnętrzny Przyjaciel-Pies i ja.

Dziś. Odgrzebałam. Odszukałam. Już nie zgubię tego zdjęcia. Jaki to ja miałam problem? Wielki wewnętrzny Przyjaciel-Pies na to rzecze: to przed jaką szansą stoisz?

(fot. źródło i wiele innych)

Tagi: _FOCIE
11:11, dc_hexe , wrażenia
Link Dodaj komentarz »

Sadownik. Obowiązki studenta wypełniał. Tak się złożyło, że zaraz obok mojej pracy. Myk i po pracy dobiegłam i ja. Za pierwszym okrążeniem samotnie. Za drugim w duecie konsumowaliśmy sztukę. Za trzecim zapisując komentarze. Za czwartym by zapisać imię i nazwisko Autora, który popełnił wiele. Pan Maciej Januszewski i fotka strony z książki, która musiała się znaleźć na tym blogu.

Często dyskutujemy ze Studentem, czym jest sztuka. W rozbieżnościach zwykle znajdujemy podobny kierunek. Wyszłam z tej wystawy z przewróconą do góry nogami wątrobą. Czyli sztuka! Ucieszył się Student. Ucieszył się Sadownik.

Maciej 
Januszewski, coming out 2014

Maciej Januszewski

Co to jest pies?
Pies to zwierzę, tak jak człowiek
czworonożny przyjaciel.

To znaczy?
Korpus czyli body, cztery kończyny, oczy
paszcza, włosy, nos, zęby no i ogon.

I na tym się kończą
podobieństwa?
Na tym podobieństwa się zaczynają.

logo, najlepsze dyplomy ASP w Warszawie, coming out 2014

piątek, 05 grudnia 2014

Na początku był bogiem. Nie tylko w przenośni. Twórca. Jeden z Pary. Potem też był bogiem. Pokazał wiele niesamowitych światów. Czas płynął i choć w naturalny sposób przestał być najważniejszym mężczyzną w moim życiu, wciąż bogiem był. Do dnia, w którym skłamał w kwestii zasadniczej. Wtedy stał się człowiekiem. Tylko człowiekiem.

*

Nie było nam do siebie przez ostatnie lata specjalnie po drodze. Są rzeczy, które już się nie wydarzą. Ale, ale! Są rzeczy, które dopiero od momentu, gdy stał się człowiekiem, wydarzyć się mogą.

*

Napisał, że w poniedziałek mam zajrzeć do skrzynki pocztowej. Zajrzałam. Rozpakowałam. Odpaliłam. Powoli zaczęłam się zaprzyjaźniać z płytą. Pierwszy, tytułowy utwór pokochałam od pierwszego słyszenia, zrozumienia słów, przepuszczenia ich przez siebie, swoją historię i doświadczenia. Drugi, który Sadownik skwitował jednym słowem „kobiety!”, zakorzenił się we mnie dopiero po kilku dniach. Łomolę…

Senior. Wolę go w wersji człowiek.

Piotr Bukartyk, Kup sobie psa, 2014.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 121
| < Grudzień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...