Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
poniedziałek, 26 września 2016

całuska dał. pojechał. zobaczymy się wieczorem.

nim oko otworzyłam, plan dnia w głowie obejrzałam. jedna i druga drzemka w telefonie. wstałam. kawkę zrobiłam. w stronę hamaka z nią szłam. usłyszałam, że wraca On. na chwilkę. z powodu dokumentów, które w innych portkach jeszcze weekendowały, zamiast iść do pracy. tego powrotu nie było w planie — uśmiechnęłam się.

całuska jeszcze jednego dał. pojechał. zobaczymy się wieczorem.

a ja pomyślałam, że plan dnia — napięty — planem dnia ale… pozwól, Jabłonko, niech życie cię dziś zaskoczy. uśmiechnęłam się.

niech!
 

niedziela, 25 września 2016

i wzruszenie. ogromne.
i wdzięczność. ogromna.
bo mogłam tam być.

zagarnęły mnie każdy gest, każde wspomnienie i każda historia. do trzech miganych przeze mnie słów dorzuciłam to, które oznacza oklaski.

*

od rana pozostaję w kontakcie z — tylko pozornie błahym — pytaniem:

skąd wiesz, że słyszysz?

nie jest łatwo znajdować odpowiedzi. ale cząstkowe zadziwiają.

Tagi: Arty
13:43, dc_hexe , wrażenia
Link Dodaj komentarz »
sobota, 24 września 2016

Potrzebne są linie brzegowe.

I już. Koniec snu. Gdy przebudziłam się, powtórzyłam sobie tę frazę kilka razy. W pierwszej chwili w wyobraźni zobaczyłam linię brzegową oceanu. Jednak przy porannej kawie dotarło do mnie, że to chodzi o warunki brzegowe, wyznaczone minima i maksyma na kolejnym poziomie gry w mininawyki.

Poziom „1” — mininawyki wykonywane dzień w dzień — przeszłam śpiewająco — noga na ścianie, pięć przysiadów z łapkami na framudze, nie wymagały specjalnie myślenia. Zasuwasz, nie dyskutujesz. Pyk i masz odhaczone na dziś i tylko o dziś chodziło.

Poziom „2” oznacza wyrabianie nawyków, które chcę wykonywać nie codziennie lecz trzy–cztery razy w tygodniu. To, mojej osobistej grze w mininawyki, dodaje trudnościowego smaczku — wymaga planowania. Tak, potrzebuję linii brzegowych.

Pojutrze będę trzeci dzień w pracy na uczelni w tym roku kalendarzowym. Spotkam ludzi, rozmyślałam sobie, którzy rodzili się, gdy ja kończyłam pierwsze studia.

Do pięknych zeszycików, flamastrów, kolorowego papieru, które drugi dzień już na mnie czekają, dorzuciłam linie brzegowe.

Teraz już jestem gotowa na nowy rok akademicki i jako wykładowca, i jako studentka, i jako człowiek. I jestem bardzo ciekawa nadchodzącego czasu.

Dziś wieczorem teatrujemy. Ponieważ to premiera, wczoraj w radiu była rozmowa z Martą Abramczyk, jedną z aktorek występujących w spektaklu. Oczarowała mnie, gdy wspomniała o swoim zadziwieniu, gdy jako dorosła osoba, słysząc już dzięki implantowi, odkryła na przykład, że:

jak idzie pies po panelach, to słychać;
jak idzie kot, to nie słychać
.

Piękne! I prawdziwe! Choć musiałam chwilkę pogrzebać w pamięci, bo jako przedstawicielka słyszących jestem jednocześnie dźwiękową kaleką — mój mózg z przyzwyczajenia filtruje dla mnie dźwięki i na wiele z nich pozostaję nieświadomie głucha.

*

Uwielbiam muzykę migających dłoni!

*

kochani. i już.

środa, 21 września 2016

przyszedł dzisiaj. ostatni element
niezbędnika zimowej pływaczki. czapka.

wtorek, 20 września 2016

kręciłam się. marudziłam. nie wiedziałam, o co mi chodzi. zadałam sobie tylko jedno pytanie i poczekałam na odpowiedź.

czego dziś potrzebujesz?

porządku.
 

poniedziałek, 19 września 2016

Skończyłam ją rano dwa dni temu. Pomimo, że minęło więcej niż pięćdziesiąt godzin od przeczytania ostatniej literki ostatniego zdania, wciąż mnie porusza, dotyka, zmienia, zmysły wyczula, nieoczywistością pozwala się zachwycać od rana do wieczora i nie ułatwia wyboru cytatów wcale!

Bądź mądry człowieku i wybierz cytaty, gdy prawie cała książka pokryta zaznaczeniami. No, wybierz! Zadbaj, by w swej liczności nie potopiły się. Wybrałam. Cytaty z psem i jesienią przyjdą kiedy indziej.

[…]  cuda się zdarzają, a na dodatek często w sposób tak oczywisty i codzienny, że prawie się ich nie zauważa. Cuda są wręcz naturalne i można je przeoczyć, jeśli się człowiek dobrze nie przygląda.

*

[…]  jakoś trudno jest powiedzieć,
że coś jest niemożliwe,
tuż po tym,
jak trzylatka
pokazała, że wszystko jest możliwe
.

*

Chodzi o to, aby dać sobie czas na zastanowienie się raz jeszcze, co tak naprawdę jest dla nas cenne, i traktować to z takim szacunkiem, na jaki zasługuje.

*

Niektórzy ludzie
są jak niegotowany popcorn.
Mali i twardzi.


Ale daj im trochę ciepła,
a zobaczysz, co się stanie!

*

Na świecie niestety obowiązuje zasada, że rozwiązania, które wydają się łatwe i dobre na początku, często po pewnym czasie okazują się bolesne.

*

Nie jest ważne, aby nigdy nie upaść.
Ważne jest, aby znów się podnieść.

Nie jest ważne, aby nigdy nie zostać zranionym.
Ważne jest, aby przeżyć.

Nie jest ważne, aby nigdy nikt nas nie zawiódł.
Ważne jest, aby być kochanym
[kochać].

Nie jest ważne, aby nigdy nie płakać.
Ważne jest, aby nigdy nie zapominać, jak to jest się śmiać.

Arnhild Lauveng, Niepotrzebna jak róża. Potrzeba normalności
w chorobie psychicznej
, przeł. Ewa M. Bilińska,
Smak Słowa, Sopot 2016.
(wyróżnienie własne)


19 września, czyli dziś, też w poniedziałek, tylko jedenaście lat temu Murakami napisał, przeczytany właśnie przeze mnie, rozdział. Niesamowite jest czytać tę książkę w odcinkach, zatrzymywać się przy wielu fragmentach, opisujących doświadczenia, które są przekładalne na mój aktualny świat. I kiwam głową ze zrozumieniem. I uśmiecham się, że doszłam do miejsca, gdzie… chcę więcej! Dużo więcej!

Dodaj bodziec i wytrwaj. Powtarzaj to. Cierpliwość jest warunkiem sine qua non całego przedsięwzięcia, ale daję głowę, że pojawią się rezultaty.

*

Moje mięśnie potrafią być tak uparte jak ja, a nawet bardziej. Są pamiętliwe i wytrwałe, i w pewnym sensie stają się coraz lepsze. Ale nie znają kompromisów. Nie poddają się.  Tak wygląda moje ciało ze wszystkimi jego ograniczeniami i dziwactwami. […]  Z wiekiem uczymy się cieszyć tym, co mamy. To jedna z niewielu dobrych rzeczy związanych ze starzeniem się.

*

Mięśnie są jak pojętne woły robocze. Jeśli ostrożnie, krok po kroku, zwiększa się obciążenie, uczą się je znosić. Jeśli zdoła się wyjaśnić im własne oczekiwania — najlepiej na przykładzie pracy, jaką są w stanie wykonać — mięśnie będą posłuszne, a stopniowo staną się mocniejsze. To nie wydarzy się, rzecz jasna, z dnia na dzień. Lecz o ile nie będziemy się śpieszyć i przyzwyczaimy je do pracy etapami, nie będą się skarżyć (choć od czasu do czasu mogą mieć skrzywione miny) i bardzo cierpliwie oraz posłusznie zaczną rosnąć w siłę.

*

Kiedy ludzie odchodzą, czy ich myśli przepadają na zawsze?

Haruki Murakami, O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu,
przeł. Jędrzej Polak, Muza, Warszawa 2010.
(wyróżnienie własne)

niedziela, 18 września 2016

po porannej pływalni.
sobotnie przedpołudnie.

*

podczas ogniska. przed wieczorem, nocą
i niedzielną poranną pływalnią.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 207
| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...