Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
sobota, 25 lutego 2017

Jabłoń:
(schodzi z bosu, odwraca się i widzi Sadownika)

Sadownik:
(stoi na progu pokoju i uśmiecha się)

Jabłoń:
(dociera do niej, że Sadownik stał tam dłuższą chwilę)
Kochanie, ćwiczenie to czynność intymna!

Sadownik:
(wyciąga ręce)
Chodź tu do mnie, Intymniaku!

Przedwczoraj. Na rehab i z powrotem. Z kulami niesionymi w ręku na wszelki wypadek, gdyby były potrzebne. Nie były. Dumna byłam, gdy po wszystkim stanęłam pod drzwiami naszego ula.

Wczoraj. Załatwić coś w Śródmieściu, a potem na Ochocie. Decyzja zapadła. Kule zostały w domu. I duma, i szczęście, i wolne ręce. Czekałam na ten dzień, marzyłam. A on przyszedł po cichutku. Reks! A wieczorem czytałam słowa, pod którymi kryje się doświadczenie, którego smak wciąż poznaję.

Teraz znalazłem się w środku czegoś zupełnie nowego. Stojąc przed lustrem, widziałem zmiany zachodzące w moim ciele. Nocą, w ciszy mógłbym przysiąc, że słyszę, jak to ciało się rozwija. Niedługo odzieję się w nowe ja, znajdę się w miejscu, gdzie nie byłem nigdy przedtem.

*

Lubiłem samo doznanie poruszania się po mieście na własnych nogach.

*

Żadnych „jeżeli”, „i” czy „ale” — wpadłem jak śliwka w kompot.

Haruki Murakami, Na południe od granicy, na zachód od słońca,
przeł. Aldona Możdżyńska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013.
(wyróżnienie własne)


mój aktualny stan posiadania:

licznik: 5400 powtórzeń.

Wielkim japońskim poetą jest — pomyślałam. Choć pisze prozę.

Ponieważ temat, pomysł, okoliczność spotkałam całkiem niedawno w damskim pisaniu, ciekawa byłam męskiej perspektywy — zajrzeć na chwilę za kotarkę oddzielającą jedną płeć od drugiej. Dałam upolować się tej książce.

To powieść, może? Powiastka? A może również baśń, która odsłania pragnienia i naszą bezbronność, pozwala im być? Dotyka czegoś delikatnego, niewysłowialnego. Dotyka kamienia węgielnego człowieczeństwa? Biada tym, dla których życie oczywistością jest — ta książka o tym nie jest.

Jeśli wystarczająco długo patrzy się na deszcz i nie myśli o niczym, człowieka stopniowo ogarnia uczucie, że jego ciało się uwalnia, otrząsa z rzeczywistości świata. Deszcz ma hipnotyzującą moc.

*

     — Dlaczego tak się we mnie  wpatrujesz? — pytała.
     — Bo jesteś ładna — odpowiadałem.
     — Jesteś pierwszą osobą, która mi to mówi.
     — Tylko ja o tym wiem — mówiłem. — A możesz mi wierzyć, że wiem, co mówię.

*

Przez jakiś czasto okres, którego długości nie da się zmierzyć. Przynajmniej nie może tego uczynić osoba, która czeka.

Haruki Murakami, Na południe od granicy, na zachód od słońca,
przeł. Aldona Możdżyńska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013.


piątek, 24 lutego 2017

     — podoba ci się? interesuje cię? porusza?
     — tak.
     — ale co?

*

     — podoba ci się? interesuje cię? porusza? głupie pytania, co?
     — tak.
     — ale co ci się podoba? co cię interesuje? co cię fascynuje? co cię porusza?
     — …
     — i co jeszcze?

(przy porannej kawie)
Jabłoń:
Pod tym byśmy się podpisali?
(czyta na głos poniższy fragment)

Nie wiem dlaczego, ale tak już jest. Dla mnie granica oddzielająca świat rzeczywisty od świata marzeń zawsze była płynna i za każdym razem, kiedy zadurzenie podnosiło swój potężny łeb, nawet we wczesnej młodości, piękna twarz nie wystarczała, by mnie podkręcić.

Haruki Murakami, Na południe od granicy, na zachód od słońca,
przeł. Aldona Możdżyńska, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2013.

Sadownik:
Tak.

Jabłoń:
(po chwili w zachwycie czyta Sadownikowi położone zaraz obok literki)

Zawsze pociągało mnie nie wymierne, zewnętrzne piękno, lecz coś ukrytego gdzieś głęboko, coś dotykającego absolutu.

Jabłoń:
(z udawaną niepewnością)
Ale to było już chyba o miłości na całe życie?

Sadownik:
(w konwencji dziewiczej niewiedzy)
No, ale o tym to ja nic nie wiem.

Jabłoń:
(ryknęła miłośnie)

czwartek, 23 lutego 2017

Ikona. Autorytet. Z perspektywą czterdziestu lat praktyki. Nie czyta się tej książki, ją się pochłania. Dopiero rozdział Autoportret dusi silnik do obsługiwania literek — jak dobrze, że jest prawie ostatni.

Wolałabym na przykład nie wiedzieć, że ów mądry człowiek na swoim biurku trzyma zdjęcie/obrazek małpki, która zakrywa uszy, by nie słyszeć i zasłania oczy, by nie widzieć rzeczywistości — dla mnie ów „największy” polski święty, co z obrazka/zdjęcia patrzy, jest mordercą w białych rękawiczkach, i patronem pedofili, pomijając oczywistość, że był zwykłym mizoginem, w końcu katolicyzm zobowiązuje.

Uwierz, że warto żyć, a twoja wiara
pomoże to urzeczywistnić
.

William James
(1842–1910)

*

Fajnie jest, gdy człowiek potrafi przekazać uczucia zwierzęciu i dostać je też od niego

*

[Robert D. Gamble]  Z czasem dostrzegłem, że w Polsce jest tendencja do perfekcjonizmu. Tworzone są ideały. Zawiesza się je gdzieś wysoko, a rzeczywistość nie ma z nimi wiele wspólnego. Dziurę między ideałami a codziennością najłatwiej załatać hipokryzją.

*

Nie wolno jednak poddawać się frustracji i trzeba robić swoje na tym obszarze, na który ma się wpływ. […]  mówię sobie, że dzisiaj w tej właśnie chwili, muszę się pogodzić z rzeczywistością. A co będzie dalej? Zobaczymy. Okoliczności się zmieniają

*

To nie sztuka przestać pić. Ale się zmienić.

*

Mówi: „A teraz pracuj nad sobą. Dostałeś narzędzia, wiedzę i wiesz, co z tym zrobić”. Różnie to potem wychodzi. Zależy od człowieka. Dla każdego alfabet ma dwadzieścia cztery litery, ale jeden zrobi z niego bestseller, drugi — paszkwil, a trzeci będzie go dukać do końca życia.

*

Człowiek w pewnym sensie powinien być egoistą w trosce o własne zdrowie, równowagę.  […]  Jak odmówię, świat się nie zawali, a jak nawet się zawali, to byle nie na mnie

Bohdan Woronowicz w rozmowie z Karoliną Prewęcką,
Dasz radę! O pokonywaniu uzależnień,
Prószyński i S-ka, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)


czwarta rano to nie jest pora na spotkanie z dobrymi wróżkami. to czas, gdy na brzegu łóżka rozsiadają się całymi stadami wątpliwości. ale dziś w nocy było po raz pierwszy w mym życiu inaczej.

większe ode mnie. siła wyższa. bóg. może, ale żaden z tych, co dorabiają w monoteistycznych religiach. pamięć i mądrość mego ciała, które regeneruje się, oddycha, wiedząc najlepiej, jak robić jedno i drugie. a dopiero na końcu ja. zaopiekowana kruchość. odczuwająca piękno życia. również tego o czwartej nad ranem.


mój aktualny stan posiadania:

licznik: 5300 powtórzeń.

wtorek, 21 lutego 2017

Dopóki ktoś nie pokocha psa,
część jego duszy pozostaje w uśpieniu.

Anatole France
(1844–1924)

_____________
‡ a ja sobie myślę: psa, kota, człowieka, małego, dużego, na dobre i złe.

Książka wpadła w nasze ręce przez przypadek z okazji Dnia Pizzy, który postanowiła świętować pewna księgarnia internetowa kawałek po kawałeczku. Tego dnia co godzinę księgarnia proponowała książkę za dwanaście złotych. Ta byłą jedną z propozycji. Zaryzykowałam. 

Dawno tego u nas nie grano. Od początku do końca przeczytaliśmy sobie tę książkę na głos. Czytali kolejno lektorka, lektorka, lektorka, lektor i lektorka. Zajęło nam to w sumie kilka wieczorów, kawałek drogi do Małej Danii, większość drogi powrotnej do naszego ula i jeszcze drobny kawałek jednego popołudnia przy kawie.

Wszyscy moi rozmówcy mieli coś wspólnego, jakiś ciężar, który widać było w ich spojrzeniach. Jakąś nieobecność. Łączyła ich też dziwna wewnętrzna siła, rodzaj energii, która każdemu z nich pozwoliła na przetrwanie i poradzenie sobie w tych trudnych chwilach.
     Łączyło ich też coś jeszcze — całkowity brak chęci odwetu. Gniewu
.

*

Chciałem wczuć się w atmosferę tamtych przeklętych czasów i jednocześnie próbowałem pozostać bezstronny. Szybko zdałem sobie sprawę, jak bardzo to trudne. Jak bardzo przeszkadza współczucie dla ofiar. Dla KTÓRYCH ofiar? Dla ofiar SS? Armii Czerwonej? A dlaczego nie po prostu — dla ludzi? Tak łatwo pojawia się chęć relatywizacji, pójścia na skróty i ocen. Historycznych. Moralnych. Jedyne wyjście, by pozostać bezstronnym, to zachować dystans i szacunek. I chłód.

*

Prawdziwa przygoda zaczyna się wtedy, gdy coś pójdzie nie tak” — głosi powiedzenie, które kiedyś usłyszałem w Explorers Club. Ma ono przypominać, że niejedna wyprawa wyczyniała przeróżne „hece” — poczynając od Kolumba, który pomylił Amerykę z Indiami.

Marcin Jamkowski, Duchy z głębin Bałtyku. Steuben, Gustloff, Goya,
Świat Książki, Warszawa 2010.
(wyróżnienie własne)


poniedziałek, 20 lutego 2017

W weekend dotarło do mnie, że gdy otwieram usta, nie mówię, nie wyrażam swojego zdania,  nie przedstawiam swojego subiektywnego stanowiska. Ci, do których mówię, czują się atakowani, postawieni pod ścianą, idzie powódź, nawet jeśli pytam o coś z najczystszej ciekawości. Nie słyszą wcale argumentów, opinii, perspektywy, oni słyszą szum nadciągającej groźnej wody, która zaraz ich dopadnie, zatopi, a jak nie zatopi, to przynajmniej niebezpiecznie podtopi. Temat rozmowy całkowicie nieistotny, role rozdane nim wydam z siebie jakikolwiek dźwięk. Napieram, a oni walczą o życie, tożsamość i sens.

Dla siebie tajemnicę postanowiłam rozwikłać. Zapytałam wprost Sadownika, jakim cudem On mnie słyszy, rozmawia i nie tonie, bo miłością nie wszystko można wytłumaczyć. Długo się śmiał, nim odpowiedział.

Taka już jesteś, masz naturę walca — dodał na koniec.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 225
| < Luty 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...