Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
poniedziałek, 29 czerwca 2015

Unijne przepisy. System boloński. Hulaj dusza, piekła nie ma. Są ankiety. Było już tu o takich jednych. Dziś była nowa dostawa opinii. No i stało się. Może nawet musiało się stać, zgodnie z rozkładem Poissona.

Trafił się Student, co swój czas i literki poświęcił, podarował, wklepał w rządek zrozumiałych słów i zdań. I zachwycił mnie swoim pierwszym i niepierwszym wrażeniem. Szkoda, że nigdy nie będę wiedzieć, kto taki piękny prezent mi podarował.

Przez skromność, o którą nikt mnie nie podejrzewa, cytuję tylko to, co innych mogłoby załamać. Mnie zachwyciło! I zostanie ze mną do końca moich dni. Bo to był jeden z tych Studentów, którego miałam spotkać w tym semestrze. Bo ja nie jestem dla każdego. Nie zmieni tego żaden system boloński.

Moim pierwszym wrażeniem było "Ta kobieta jest jakaś dziwna". Jej ruchy, spojrzenie, zachowanie, sposób mówienia wydawały mi się jakieś inne, nietypowe. Szczególnie mnie zaskoczyło, gdy na pierwszym wykładzie stwierdziła, że jest „wredną suką" mimo, iż według mnie w ogóle to stwierdzenie do niej nie pasowało. Jak się później okazało miałem rację, gdyż przez cały semestr była bardzo ale to naprawdę bardzo w porządku. Mimo, iż wygląda nieco jak wiecznie niezadowolony strach na wróble (mam wrażenie, że sporo w życiu przeszła albo po prostu moją zdolność empatii szlag trafił) to wykład prowadzi bardzo profesjonalnie i jest bardzo miła. […]

(wyróżnienie moje)

Czy ja dużo przeszłam? Zastanawiam się.
Na pewno nie więcej niż inni. Myślę, patrząc wstecz, że jestem wyjątkowo uprzywilejowaną osobą.

Och! Gdybym spotkała tego Studenta, chętnie wypytałabym go, co miał na myśli, pisząc „wiecznie niezadowolony strach na wróble” — to skrywa tajemnicę, fantastyczną! I potencjał! No ale cóż, muszę się zadowolić strachem na wróble. Też niezły!

Fragment Dyplomanta.
Fragment dyplomu Sadownika.
Fragment Jego, mojego i naszego Życia.
Czas miniony, zatrzymany.
I cała moja, nasza Radość i Duma.

*

Anegdotyczna pozostałość po przygotowaniach do obrony brzmi następująco. Dyplomant pojechał odebrać wypożyczane na sobotę sztalugi. Z jednym panem załatwiał sprawę, drugi mu te sztalugi wydawał. Ten drugi nie mógł uwierzyć, że Sadownik jest, a w zasadzie kończy być, studentem. Gdy więc Pan Drugi zaczął dopytywać z niedowierzaniem, że taki stary student, Pan Dyplomant odpowiedział:
     — Wie pan, w moim wieku albo chodzi się na dziewczynki albo do szkoły.

niedziela, 28 czerwca 2015

Ojciec karmiący napisał u siebie o tym, jak przez chwilę szukał książki. Zaintrygował mnie tytuł. Puk, puk. Pyk, pyk. I już ją miałam. Kończyłam w owym czasie książkę, o której nawet nie chce mi się tu wspominać, bo zwyczajnie mnie rozczarowała. Miała być fajna końcówka, a było dno.

Książka, po której zostawiam tu ślad, jest warta grzechu i pewnej ilości pieniędzy. Wkurza, gdy traktuje się ją jako intelektualną akrobację. Na szczęście Autor co chwilę zdradza, że nie tylko myśli i ględzi, ale również praktykuje. Może nie do końca zdradza się ze świadomością przywilejów, jakie ma — może wkurzać. Biorąc pod uwagę swoje skrzywienie, stwierdziłam, że wiele, jeśli nie większość, fragmentów tej książki to opowieść zupełnie innymi słowami o psychologii procesu. Warto!

Bycie nie tylko  m o ż e  być radosne. Bycie po prostu  j e s t  radosne. Jeżeli zdaje się nam, że to nieprawda, oznacza to tylko jedno — nie mamy z byciem kontaktu.

*

Możesz walczyć z życiem, ale wiedz, że przegrasz.

*

Nie jesteśmy opowieściami o nas samych. […] Opowieści o nas samych zabijają prostą radość życia.

*

Gdyby kreślony przez guru kościoła wyznającego Rosnący Produkt Narodowy Brutto piękny obraz człowieka bogatego, sytego, który ma pracę i w każdej chwili może iść na zakupy bez obawy, że zabraknie mu jednostek płatniczych na karcie kredytowej, a latem wyjechać na wakacje, okazał się kiedyś realny, stalibyśmy się bardzo nudnym gatunkiem. Na szczęście chyba niemożliwe. Egzystencjalnej pustce nie da się przecież zapłacić haraczu w żadnej drukowanej lub elektronicznej walucie.

*

Chcemy być całkowicie wolni i bezpieczni — tyle że te dwa pragnienia nie mogą spełnić się jednocześnie. Być wolnym znaczy być niepewnym.

*

Lęk czasem daje się obłaskawić, ale zawsze żąda za to zapłaty.

*

[…] dbanie o stan świadomości w każdym momencie leczy z jednej z największych chorób współczesnego człowieka: widzenia świata jako środka do zaspokajania swoich potrzeb. Człowiek bez potrzeb zaś, jak mawiał Sokrates, jest bogiem.

Marcin Fabjański, Zaufaj życiu.
Nie zakochuj się w przelatującym wróblu
,
PWN, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)

Bardzo intensywne dni za nami.

Wisienka na torcie — Sadownik obronił się i jest teraz dyplomowanym artystą z licencją „T”.

Sadownik:
Z szacunkiem proszę,
skończyły się czasy pomiatania.
(teatralna przerwa)
Sama będziesz sobie robić zakupy!

Jabłoń:
Nie będę!

Sadownik:
To będziemy głodne, ale wykształcone.


(chwilę potem)
 

Jabłoń:
(przemielona wrażeniami dni wielu, z bolącym okiem,
po kieliszeczku nalewki, w fantastycznym towarzystwie
)
Jezu, jak ja wolno myślę…

Bezczel z licencją T:
Co robisz?

09:11, dc_hexe , My
Link Dodaj komentarz »
środa, 24 czerwca 2015

Podróżować. Tak. Ale po to by wracać do siebie, do swego Domu, do swego Miejsca, do swoich spraw. Tak mam.

Podróżowanie mnie kręci. Ale najbardziej to wgłąb siebie. Uprawiam maniakalnie. Te podróże są dla mnie najbardziej fascynujące.

Pomimo tego, że ruszyć mnie w kategoriach geograficznych nie jest najłatwiej, zachwyciłam się audycją, której słuchałam w niedzielę. Powtórzyłam słuchanie wczoraj. I jeszcze dziś na dokładkę. Słowo podróż w tej audycji można swobodnie zamienić frazą „uczyć się” lub słowem „żyć”.

     — Podróżować to, tak, odmieniać swoje życie — powiedział Jarosław Makowski. Powiedział więcej… powiedział pięknie.

(J. Makowski w rozmowie z T. Stawiszyńskim, 
cała audycja)

wtorek, 23 czerwca 2015

od jakiegoś czasu mam hopla na drzemiący w ciele ruch. na jego zarodki skryte to tu, to tam. na subtelności pojawiające się na peryferiach gestów. na ruchy, których nie zamówiliśmy. zatrzymuję się przy wszystkich tych odsłonach potencjalnej magii. trochę się nimi bawię. trochę badam. bez przywiązania. dla zabawy. z ciekawości.

w niedzielę. w tym właśnie duchu napatoczyłam się na zdjęcie Steve’a McCurry’ego na Mysiej Wystawie. zatrzymało mnie na długi czas. to jedyne. bo reszta, aż smutno, pasie oko zachodnich najedzonych ludzi kolorami i innością — komercja niestety, sławna komercja.

Steve McCurry, Zabawa dzieci z Omo, 2012.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Piękność nad pięknościami. Choć nieruchoma,
widzę, jak kręci biodrami. Nazwałam ją Lucasą. Tańczącą.

Z tego co wiem, spłonęła w sobotę.

Lucasa bezpieczna zostanie tu, a ja z wdzięcznością
myślę o wspaniałych Kobietach w moim Życiu.

(fot. Lucas)

dyktat. tyrania. zbieram się. daję radę. od lat. chyba od zawsze. jestem w tym niezła.

ma być. z wodotryskiem. na ostatni guzik dopięte. z wisienką na torcie. bez dwóch zdań i dyskusji.

a po wszystkim lista uchybień. punkty do poprawek. by było dobrze. lepiej. najlepiej. misja naprawcza. zażegnanie przyszłych porażek. wpadek. katastrof.

*

wstałam dziś rano. usłyszałam słowa:

nie wiem, czy to się uda

prawdę jedyną trzech pierwszych akapitów, nawet jeśli przerysowaną, szlag trafił. na przyszłość od dzisiaj. od teraz. od samego rana. tak, czasem może się nie udać. to nie powód, by nie próbować. nie powód, by nie iść dalej. by nie eksperymentować!

środa, 17 czerwca 2015

Z podziękowaniami Czarodziejce Klaudii za słowa:

jak odpowiednio długo posiedzisz w jednym miejscu, to cię wszystko znajdzie.

***

Z kronikarskiej potrzeby:

— […] ale my mamy plany!
plany to nie przeszłość, można je zmieniać.

*

— [...] to weź mnie na barana
jak cię wezmę na barana, to będę osłem.

*

można się wpierdać w czyjeś życie, jeśli kogoś kochasz.

Biały Kruk zdążył przed moim wyjazdem na Hogwart. Tyle że ja nie zdążyłam zachwycić się. Odnotowałam miękkie, ciepłe aranżacje i głos z trzewi życiowego doświadczenia — to wszystko.

Dziś rano, nim pobiegłam do pracy, zaskoczyłam i… łomolę! Nic nowego, ja często łomolę jednym kawałkiem.

Łomolę i… wdzięczności pozwalam się w sobie rozsiąść wygodnie, że mam szczęście do odważnych Ludzi, którzy z myślą o mnie kupują płyty, książki czy — Mount Everest Odwagi — ubrania. Dzięki Nim poznaję, mam kontakt z tym wszystkim, czego sama z siebie bym pewnie nie odkryła, nie namierzyła.

St. Celińska, Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan,
z płyty Atramentowa, 2015.

jesteś cenny tak jak ja,
jesteś piękna tak jak ja,
jestem dzielna tak jak wy,
niebezpiecznie wręcz.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 138
| < Czerwiec 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...