Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
środa, 17 października 2018

Biały Kruk & Jabłoń:
(na głośnomówiącym rozmawiają przez telefon)

Orzeszek:
(jak się później okazało, rozwiązuje krzyżówkę)
Żona Roosevelta?

Biały Kruk & Jabłoń:
(jednocześnie krzyczą)
Eleanor!

Jabłoń:
(po chwili zadumy)
Roosevelt miał bardzo mądrą żonę.

Orzeszek:
(natychmiast)
To tak jak Biały Kruk.

*

Jabłoń:
(jakiś czas potem, gdy spotkała Sadownika)
Cześć, Roosevelt!

Sadownik:
(nie połapał, dopóki nie usłyszał co i jak)
Cześć, Eleanor!

poniedziałek, 15 października 2018

róża w zlewie.

niedziela, 14 października 2018

piękny, słoneczny dzień.
minął już. był pełny i dobry.

Radość i cierpienie są nierozdzielne. […] Jeśli istnieje tylko radość, zaraz pojawia się arogancja. Jeśli doświadczamy jedynie cierpienia, tracimy z oczu rozległe horyzonty swojej wizji. Radość podnosi na duchu i uświadamia, jak piękny i ogromny jest świat. Cierpienie z kolei rodzi pokorę.

Pema Chödrön, Nigdy nie jest za późno. Jak czerpać siłę z przeciwności losu, przeł. Agnieszka Burzyńska i Anna Różańska,
Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

sobota, 13 października 2018

Rano. Kartka papieru. Ołówek. Zapisałam: dziś pragnę zrobić coś dla… mojego zdrowia, dla relacji z mężczyzną mojego życia i dla mojego rozwoju. W ciągu dnia uzupełniałam kartkę „zrobionymi” rzeczami. Zapisywałam, ciesząc się również najdrobniejszymi drobiazgami.

Wieczorem. Kartka papieru. Ogień. Ulotność dnia zmaterializowała się w popiele. Nie ma już dzisiejszego dnia, nie ma już kartki, nie ma już trofeum w postaci listy tego, co dziś zrobiłam — nie sparaliżuje mnie ona jutro.

Jutro. Kartka papieru? Nie wiem, ale ciekawi mnie co zapiszę.

dziś pragnę zrobić coś dla:
  — __________,
  — __________,
  — __________,
  — __________.

* * *

[…] każdego dnia człowiek trochę się rozwija, zdarza się coś nowego, aż w końcu, gdy minie wiele dni, niemożliwe staje się możliwe.

Naomi Alderman, Siła, przeł. Małgorzata Glasenapp,
Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

*

[Uczmy się] jak być dobrym dla siebie samego, jak szanować siebie samego. Jest to istotne, bo gdy patrząc w swoje serce, odkrywamy to, co pomieszane i co jasne, co przykre i co miłe, nie odkrywamy jedynie samych siebie. Odkrywamy wszechświat.

Pema Chödrön, Nigdy nie jest za późno. Jak czerpać siłę z przeciwności losu, przeł. Agnieszka Burzyńska i Anna Różańska,
Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

piątek, 12 października 2018

Chłodny ranek. Na przystanku w garniturze i krótkiej czarnej skórze młody człowiek czekał na tramwaj. Samym zestawem odzieżowym uruchomił moją ciekawość. Mało? Mało! Proszę bardzo, znaczące więcej. Dwudziestoparolatek wykonał powolny ruch głową, co sprawiło, że z jeszcze większą ciekawością patrzyłam na to, co wydarzy się dalej. Tymczasem mężczyzna zamknął oczy, jego twarz pokryło słoneczne, intensywne ciepło, a on sam delektował się doznaniem, które sobie zaserwował. I wystarczył mi ten widok męskiej delikatności wychodzącej naprzeciw słońcu, by uśmiechnąć się szeroko i zachwycić się tą chwilą.

Puściłam nieoczywistość przodem. Uruchomiły się równoległe światy, dzięki którym ubawiłam się setnie. Bo może młody człowiek w poprzednim życiu był kotem i w tym życiu wie, co dobre? A może to po prostu kot pracujący, który co rano przybiera ludzką postać, by w korpo na karmę zarobić? Zachwycona potencjałem kryjącym się w odpowiedziach, kilka minut później wsiadłam do innego, niż Pan Kot, tramwaju. Uśmiecham się i teraz na samo wspomnienie tamtej chwili. It made my day!


 Alfred Basha, Owls Totem.

Tagi: Arty
11:17, dc_hexe , wrażenia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 października 2018

ten malutki płomyk,
     tlący się przez całe życie na dnie duszy,
     odnaleźć na nowo, podtrzymać, nie zadeptać,
rzecz wielka.

*

Ludovico Einaudi, Divenire.

środa, 10 października 2018

Zatrzymał się przy krzaczku. Intensywnie oddał się „czytaniu”. Starsza kobieta z siłą, jakiej bym się po niej nie spodziewała, gwałtownie szarpnęła smycz. W ten sposób moja uwaga przesunęła tę psio-ludzką parę z widzenia peryferyjnego w samo centrum. Pies w typie tollera, skundlony niższą wysokością w kłębie i drobniejszą sylwetką nie odszczekał się, że nie godzi się tak psa traktować, kurwą nie rzucił, poddał się sile bez oporów, przechodząc do porządku dziennego nad chwilą.

Dwa metry dalej — równie gwałtownie co niespotykanie — nagle pani stanęła; torebkę, błąkającą się po świecie dostatecznie długo, otworzyła i zaczęła nerwowo przeszukiwać. Im bardziej szukała, tym bardziej to, czego poszukiwała, kryło się przed jej oczami i dłońmi. Pies stał, miał czas, rozejrzał się po świecie na pół długości smyczy w lewo i w prawo. Nie zaczął wyzywać, że ona znów nie wzięła, zapomniała, zgubiła i co ona sobie myśli, co zamierza, że kłopot mu nie lada zrobiła. Zamiast tego wszystkiego po prostu usiadł i czekał, delektując się chwilą.

Patrzyłam na psa urzeczona jeszcze dobrą chwilę, bo wszystko trwało odpowiednio do wieku starszej pani. Wiedziałam, że spotkałam kudłatego Nauczyciela — ta chwila stała się i dla mnie idealna. Niczego ani Jemu, ani mnie nie brakowało.

A życie już takie jest, że czasem człowieka szarpnie dotkliwie, za obrożę przytrzyma.

Lęk i nadzieja powstają z odczucia, że czegoś nam brak. Rodzą się z poczucia ubóstwa. Nie potrafimy po prostu poczuć się dobrze sami ze sobą. Chwytamy się nadziei, a ta okrada nas z chwili obecnej. Czujemy, że to ktoś inny, nie my, wie, o co chodzi, że to w nas czegoś brak, i dlatego cały świat także wydaje się wybrakowany.

Pema Chödrön, Nigdy nie jest za późno. Jak czerpać siłę z przeciwności losu,
przeł. Agnieszka Burzyńska i Anna Różańska,
Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2018.


Przypomniała mi się historia z Kudłatą, równie pouczająca, równie mocno uśmiechająca moją Duszę.

poniedziałek, 08 października 2018

Jabłoń:
(opowiadała wieczorem, jak z miłą panią z POZ-u
w ICD-10 szukały najwłaściwszego numerka na skierowanie
)
No wiesz, trochę się naczytałyśmy… zawrotów głowy przecież nie mam.

Sadownik:
(zagrzmiał)
Jak to!?!

Jabłoń:
(gotowa bronić swego nadgryzionego zdrowia jak lew)
???

Sadownik:
A ten dwudziestoletni zawrót głowy?

Jabłoń:
Kochanie, tego się nie leczy.

Po raz pierwszy z Wydawnictwa Czarne czytałam tak nierówną książkę. Panie-autorki, podobno uznane pisarki, ewidentnie pomyliły tomiki — z seksistowską przykrością stwierdziłam, że nie trzymają poziomu wcale — a może tylko zbyt krótko żyją? Bo relacja z psem, jak każda inna, wymaga czasu. Panowie-autorzy, posunięci w czasie, podzielili się swoim kudłatym życiem — podzielili się pięknie, dotykając czytelniczych łez. Psiarz — rodzaj męski. Panowie-autorzy są psiarzami pełną gębą i atramentem.

W przypadku narracji panów-autorów to książkowa, psia wersja filmu o kotach pt. Kedi… niby o psach, ale tak naprawdę o męskiej wrażliwości, o pięknym i delikatnym mieszkającym w mężczyznach oraz o spotkaniu z nieuniknionym i nieodwracalnym.

Miałby pan psa, to niejedno by pan zrozumiał. Musiałby się pan nawet zgodzić, że psy nam wyświadczają łaskę, że żyją z nami na świecie.
    Wiesław Myśliwski, Traktat o łuskaniu fasoli.

* * *

Michał Cichy, Szesnaście łap, trzydzieści lat:

Ze wszystkich moich psów to jego kochałem najbardziej. Tak to jest z miłością. Kocha się bardziej któreś z rodziców, bardziej któreś z rodzeństwa i bardziej któreś z dzieci. Miłość niesprawiedliwa jest, ślepa jest, stronnicza jest. Kogoś wybiera, kogoś wywyższa, a kogoś odsuwa.
     Poldek miał ze wszystkich moich psów najlepsze usposobienie. Był dobroduszny i zawsze zadowolony. Nie bał się strzałów na sylwestra. Był mądry
.

*

Nie bardzo miałem ochotę na drugiego psa. Ale wziąłem maleństwo na ręce – mieściło się na dłoni – i poddałem się wydarzeniom.

* * *

Krzysztof Varga, Bogowie starości:

[…] istniały we mnie głębokie pokłady tego zbawiennego surowca [przejawy czułości], szukające wciąż ujścia, i tylko psy były tymi ludźmi, którzy potrafili je ze mnie wydobyć.

*

Zawsze lubiłem wąchać psy, nie tylko je głaskać, tarmosić, klepać po grzbiecie i bokach, złośliwie, wręcz wrednie dmuchać im w uszy, żeby niczym hipopotamy zaczynały tymi uszami nerwowo trząchać, przyciskać nos do ich mokrych, zimnych nosów, wycierać im ropę z kącików oczu, ale przede wszystkim wąchać ich sierść. Wąchać sierść, w której zapachu trwały dzieje pokoleń psów, miliardy psich istnień, od chwili gdy człowiek spróbował udomowić tego dzikiego czworonoga, kiedy dogadał się z psem, że spróbują założyć spółkę, by łatwiej im było przetrwać w świecie, który żadnej żywej istocie nie chce iść na rękę.

*

[…] mój nos tęskni straszliwie za jego zapachem, mój wzrok tak rozpaczliwie pragnie zanurzyć się w spojrzeniu jego wielkich brązowych oczu, że znów pojmuję sens słów „nieuchronność” i „nieodwracalność”.

*

Pies ładuje się na kanapę, bo wie, że panu sprawia przyjemność siedzenie na kanapie, pies żąda ludzkiego jedzenia, bo widzi wyraźnie, że panu ono smakuje, pies jednak może być zdezorientowany, gdy widzi, że panu mecze piłkarskie raz wyjątkowo przypadają do gustu, innym razem zaś budzą w nim nadzwyczajną irytację, dlatego pies zazwyczaj nie ogląda meczów piłkarskich — na wszelki wypadek. Podobnie jest z czytaniem książek czy prasy — pies doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że książki i gazety czasami się panu podobają, ale częściej go nudzą bądź złoszczą, dlatego unika czytania; pies jest radykalnym racjonalistą, dlatego — po długotrwałej obserwacji i wnikliwej analizie – wybiera tylko te zachowania i czynności, które naprawdę sprawiają człowiekowi niekłamaną przyjemność. Pies bowiem — w przeciwieństwie do człowieka — potrafi doskonale zarządzać swoim czasem i nie tracić energii na ruchy zbędne i działania jałowe.

*

[…] obaj byli starymi, schorowanymi mężczyznami, a ja pamiętałem ich młodych, sprawnych, prężnych, o ciałach silnych, mięśniach napiętych, wzroku czujnym i z chuligańsko-melancholijnymi błyskami w czarnych oczach. Widziałem ich starzenie się, niedołężnienie, widziałem, jak obaj siwieją, jak pochylają się coraz bardziej ku ziemi, jak samo chodzenie po świecie zaczyna sprawiać im coraz więcej udręki, a coraz mniej radości, jak ich żarłoczność, i ta ściśle fizyczna, objawiająca się diabelskim apetytem, i ta druga, duchowa, zanika i słabnie.

*

Śmierć odwiedzała go już od dawna, wpadała na chwilę doglądać swoich spraw, brać ojca za rękę i sprawdzać mu puls, zaglądać w żółknące białka oczu, kłaść mu smukłą dłoń na czole. Moja matka, a także ja, przyjeżdżający tam od czasu do czasu, by obserwować, jak ojciec powoli przeciera linę łączącą go z rzeczywistością, wiedzieliśmy o jej wizytach, ale nie widzieliśmy jej postaci, a mój pies, nasz pies, choć tak naprawdę pies mojego ojca, widział ją dos­konale i ustępował jej z szacunkiem i strachem miejsca przy swoim panu. Gdy zaś przyszła do mieszkania pod numerem dwadzieścia cztery po raz ostatni i ostateczny —  uciekł przerażony, by przypadkiem i jego nie ugodziła ostrzem swojej kosy.

* * *

Andrzej Stasiuk, Psy:

Gdy człowiek już trochę żyje, to pamięta wiele psów.
     […]
     Tak. Gdy się żyje dość długo, to można wspominać wiele psów. Niektóre przychodzą nawet w snach.

*

Psy mają jednak pewną wadę, bo jak uciekają, to nie potrafią wrócić. Jakie by płoty pokonały, to potem i tak stoją pod furtką. Wszystkie psy. Stoją i głupio machają ogonami, żeby je wpuścić. Te też tak robiły. Zagadki ich ucieczek nie rozwikłałem do dziś. Podejrzewam jednak, że z zagrody wypuszczała je moja żona. Zawsze była za wolnością zwierząt. W każdym razie bardziej niż za moją.

*

Odeszły. Zamieniły się w psią przeszłość. Ale kiedy o nich myślę, to właściwie nie potrafię oddzielić ich życia od naszego. Gdy M. dzwoni z dalekiego miasta, pytam, co u dzieci. Chwilę później ona pyta, co u psów.

*

[…] siedzę sobie, patrzę, jak chmury płyną nad Uhercem, i zastanawiam się, skąd przychodzą psy i dokąd odchodzą. Zjawiają się niby przypadkiem, a potem ich istnienie splata się z naszym życiem tak mocno, że nie jesteśmy ich w stanie odróżnić od naszych uczuć. Wchodzimy w psią skórę, a one wślizgują się w naszą? Czujemy się jak zdrajcy, ponieważ wiemy, że nigdy nie będziemy w stanie odwzajemnić ich wierności, przywiązania i miłości? Dlatego w myślach je uczłowieczamy?

*

Nie wdzięczył się, nie merdał ogonem, nawet nie wstawał na widok człowieka. Widać było, że podjął decyzję i nie ma zamiaru od niej odstąpić. Po kilku dniach postawił na swoim. Dostał miskę i został. […] Był absolutnie niezależny. Znikał na całe dni i noce. Z ludzkiego punktu widzenia wiódł podwójne życie. Był wspaniałym, wiernym psem, ale nie dopuszczał mnie do swoich tajemnic.

O psach, praca zbiorowa,
Wydawnictwo Czarne, Znak, Wołowiec 2018.
(wyróżnienie własne)



niedziela, 07 października 2018

Wyczerpująca relacja z wczorajszego bytowania w kinie.

Film:
(idzie… kilka minut)

Jabłoń:
(nieprzyzwyczajona do takiej siebie na głos)
ja pierdolę…

Film:
(kilka kolejnych scen uchyla)

Jabłoń:
(na głos)
ja pierdolę…

Sadownik:
(też nie ma w zwyczaju ani formy, ani że na głos)
o kurwa!

Film:
(rozkręca się na dobre)

Jabłoń:
ja pierdolę…

Sadownik:
o kurwa!

Film & Jabłoń & Sadownik:
(bez zmian po ostatnie sceny)

byliśmy na filmie Kler, reż. Wojciech Smarzowski, 2018.

z filmu:
    dobro kościoła jest najważniejsze,
a jeśli tak, to pamiętaj po ostatni oddech swój, że
dobro ludzi jest w nim co najwyżej drugoplanowe.

*

Sadownik & Jabłoń:
(dziś w stronę windy po siłce i zakupach idą)

Sadownik:
(komentuje stado dorosłych facetów ryczących ze śmiechu)
Mogę pojechać? Pewnie wyszli z „Kleru”…

Jabłoń:
(podchwyciła kolor żartu)
Księża w cywilu?
Tylko oni po całym filmie mogą rżeć.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 306
| < Październik 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...