Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
środa, 21 lutego 2018

nie chcę zawracać ci głowy. Ty nie, ale
ktoś w Tobie chce zawracać mi głowę*. ba!
ktoś w Tobie potrzebuje Twojej uwagi. też.

_____________
* procesowa perspektywa patrzenia na świat.

W sobotę moja kość ogonowa leżała na piłce tenisowej, a ja siłą rozpędu, nie mogąc się ruszać, słuchałam kryminalnej odsłony Poczytalnych — zwykle te odcinki audycji omijam. I padło… Komisarz Mortka

Nie mogę czytać moich książek — nie mogę się skupić, odpływam, odjeżdżam — nie ten czas. Chyłka dobrze robiła w taki czas, więc może Mortka ma też moc? I padło… te kryminały są dobrymi powieściami psychologicznymi

Klik, klik. Sadownik, zapytany o Mortkę w sobotni wieczór, odpowiedział, że doskonały cykl — niespodzianką okazało się więc tylko podarowanie Panu Ciasteczko do samolotu na wtorkowe wracanie do ula tomu piątego. Łyknęłam pierwszy tom. Jestem w drugim. Biały Kruk siedzi w trzecim. Znów czytamy synchronicznie.

     — Nie. Możesz iść do domu. Jakby co, to będę dzwonił.
     — Dzwoń sobie, dzwoń, ja komórkę wyłączam
.

*

[…] dręczyło go dziwne przeczucie. Rzadko polegał na instynkcie. Publicznie twierdził, że coś takiego nie istnieje, że to tylko wymówka leniwego policjanta. Tym razem było inaczej.

*

     — Zepsuła mi pani całą zabawę – oznajmił.
     — Jaką zabawę?
     — W opieprzanie pani.
     — Uśmiechnęła się.
     — Przykro mi.
     Wzruszył ramionami.
     — Nic nie szkodzi. Wyżywanie się na kimś jest przyjemne, ale mało konstruktywne
.

*

Zanim straż pożarna dostała się do środka, nie było już co ratować. Ludzie wydają tysiące na wyrafinowane zabezpieczenia, kraty, alarmy, cholera wie co jeszcze, a w sytuacji zagrożenia wszystko to tylko przeszkadza. Od dawna wiadomo, że najlepszym zabezpieczeniem przed włamaniem jest życzliwy sąsiad. Tylko trzeba najpierw wiedzieć, jak ten sąsiad ma na nazwisko i przynajmniej kilka razy powiedzieć mu dzień dobry.

*

     — To co, idziemy do jakiegoś centrum operacyjnego? — zaproponował podkomisarz, kiedy podszedł do kolegi.
     — Tak wcześnie rano, w sobotę? Będzie coś otwarte?
     — Niedaleko jest McDonald.
     Mortka kiwnął głową na znak, że się zgadza
.

*

Komisarz usłyszał, jak Kochan klnie przez telefon. Laboratorium będzie tu za pół godziny — pomyślał. Kochan miał dar przekonywania. Dobierał ton i przekleństwa w taki sposób, że każdy, kto słuchał jego wiązanki, czuł się nagle zobowiązany rzucić wszystkie inne obowiązki i ruszyć podkomisarzowi z pomocą. Mortka nigdy nie potrafił zrozumieć, na czym to polega. Kiedyś próbował użyć tych samych słów w stosunku do tej samej osoby co wcześniej Kochan, ale w odpowiedzi usłyszał tylko, żeby się wypchał.

*

Strażak uśmiechnął się. Tym razem szerzej i szczerze. Mortka z zaskoczeniem stwierdził, że chyba go polubi. Obaj pracowali w służbach mundurowych, które aż tak się od siebie nie różniły: te same problemy, te same głupie i niepotrzebne dokumenty do przygotowania i to samo poczucie obowiązku, które nie pozwala rzucić wszystkiego w cholerę. No ale strażaka pewnie nikt nigdy nie nazwał jebanym psem.

*

     — Mortka, złamasie jeden. To twoja sprawka? – przywitał komisarza Jankowski. — Czy ty wiesz, która godzina?
     — Wiem.
     — To cudownie! — Technik wyciągnął ręce w górę. — Och, jak mi ulżyło! Komisarz Mortka jednak nie zgubił pieprzonego zegarka
!

Wojciech Chmielarz, Podpalacz, Marginesy, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)


wtorek, 20 lutego 2018

Jabłoń:
(wczoraj otrzymała przepiękne obrazkowe pozdrowienia)

fot. Oj Té, fragment.

(dziś na dzień dobry zameldowała)
Ja już nie zazdroszczę Panu hipotetycznie czy potencjalnie.
Zazdraszczam ogromnie, fizycznie i kinetycznie!
(drzewne wspomnienie pierwsze, drugie)

*

Jabłoń:
(oczywiście, że codziennie sprawdza śnieg na Polanie)

fragm. z dzisiejszej kamerki.

poniedziałek, 19 lutego 2018

0. krzycz, obrażaj, przecież masz rację.
1. nie krzycz, przekonuj przemyślanymi argumentami.
2. nie przekonuj; poczuj, co się w tobie dzieje.
3. poczuj, że twoja perspektywa jest ważna.
4. poczuj, że masz coś do zaproponowania.

Myślałam, że kolorowy paproszek. Podeszłam, chwyciłam i zaskoczyła mnie szybka metamorfoza papierka w zwierzątko. Teraz mogę tylko zastanawiać się, komu uciekło. Wiem, z czyjej torebki zbiegło. Przez chwilę pomieszka w ulu, nim wróci we właścicielskie rączki.

niedziela, 18 lutego 2018

Biały Kruk:
(na koniec naszej rozmowy telefonicznej)
Trzymajmy się optymistycznej wersji
życia… kurczowo!

*

Demons of Ruby Mae, Beneath the Surface.

sobota, 17 lutego 2018

Informacja o tej książce przyszła do mnie osiem dni temu. Autorka „znana” jest mi tylko z egzemplarzy umieszczanych w widocznych miejscach w księgarniach przy okazji premier lub w dziale bestsellerów. Zatrzymały mnie słowa umieszczone w tytule: sześć latsiostra. Zaznaczyłam do upolowania.

Dwa dni temu przestałam polować, bo poczułam, że w moim wewnętrznym świecie kończy się aktualne okno czasowo-pogodowe na czytanie takich pozycji. Nabyłam w beznadziejnie wysokiej jak na mnie cenie i połknęłam.

Są też lepsze dni, pocieszam się, dzisiejszy dzień jest po prostu… gówniany.

*

Niech będzie wola Twoja. Jeśli będzie to pani w stanie zaakceptować, poczuje pani siłę. I już żadna opinia, jaką ktoś wygłosi, nie będzie mogła pani zdruzgotać.

*

     Nagle znowu przystaje. Patrzy na mnie.
     — Tak ci dobrze, że możesz żyć! – mówi
.

*

     — Jesteś niezwykle dzielna — mówi [ojciec]. — Podziwiam to, jak sobie z tym wszystkim radzisz.
     Wzrusza ramionami.
     — Wcale nie jestem dzielna. Po prostu nie mam wyboru.
     I to wszystko
.

*

Ale tak się dziwnie składa, że w kwestii życia i śmierci człowiek zawsze czuje się samotny. Wyłączeni z olbrzymiej grupy zdrowych i silnych, których życie codzienne koncentruje się wokół spraw, które nagle wydają się mieć drugorzędne znaczenie: praca, związek, pieniądze, dzieci, szkoła. Człowiek czuje się samotny, bo krąży ciągle wokół tematu, który większości ludzi — o ile nie są w bardzo podeszłym wieku — wydaje się bardzo, bardzo odległy: wokół śmierci.

*

Ciągła świadomość możliwego zagrożenia przygnębia wszystkich. I to czekanie. Czekanie przy telefonie. W nadziei, że wreszcie zadzwoni. A jednocześnie strach przed tą właśnie chwilą.

*

W powieści raczej nie ośmieliłabym się opisać tej sceny w taki sposób, porównując chwilę absolutnej klęski do oberwania chmury – od razu miałabym przed oczami sarkastyczne uwagi krytyków.
     Ale rzeczywistość nie dba o krytyków. Po prostu się dzieje
.

*

Jednym z najokrutniejszych efektów ubocznych tej choroby jest to, że człowiek stopniowo traci zaufanie do własnego ciała, każde swędzenie w niewłaściwym miejscu, każdy utrzymujący się dłużej ból głowy, każda drobna zmiana powierzchni skóry sprawiają, że zapalają się wszystkie światełka alarmowe.

*

W jej wzroku nie ma ani nagany, ani potępienia, ani poczucia wyższości. Po prostu stwierdza fakt.
     — Nie denerwuj się tak — mówi łagodnie. — Ciesz się po prostu tym, że możesz oddychać.
     Natychmiast zamieram. Wypowiedziane przez nią zdanie natychmiast głęboko zapada w moje serce. Pozostanie we mnie na długo po jej śmierci. Będzie moją wewnętrzną mantrą w chwilach, w których będę się denerwować drobiazgami
. Ciesz się po prostu tym, że możesz oddychać.

*

„Życie toczy się dalej!”. To chyba zdanie, które słyszałam wtedy najczęściej.
     „Owszem – myślałam sobie wtedy. – Życie toczy się dalej. Tylko jak
?”.
     […] W którymś momencie zrozumiałam, że nie zapanuję nad spustoszeniem, które dokonało się w moim wnętrzu, starając się je ignorować. Musiałam je uznać, zaakceptować, a potem rozpocząć porządki. Tylko w ten sposób mogłam odzyskać jakiekolwiek poczucie, że moje życie może dalej dokądkolwiek prowadzić.

*

Ale że pomimo wszystko wciąż funkcjonuję w o wiele dłuższych odcinkach czasu, zajmuję się rzeczami, których pozornie nie da się odłożyć na później, przede wszystkim pracą. Dziś, raz po raz, zadaję sobie pytanie, jak mogło mi się przydarzyć, że nie zauważyłam, w którym obszarze życia naprawdę niczego nie wolno odkładać na później.

*

Nie jestem już cała, jestem tylko połową tego, czym byłam kiedyś. Jakbym musiała się nagle uczyć, jak radzić sobie bez nóg albo bez rąk, a to proces, który przede wszystkim oznacza jedno: nieustanne porażki. Jednego dnia robi się kilka chwiejnych kroków i już się wierzy, że to jakiś postęp. Ale następnego nie udaje się zrobić nic, zamiera się w poczuciu całkowitej bezradności, z przekonaniem, że już nigdy nie będzie się chodzić. Czasem żal paraliżuje mnie całkowicie. Z upływem czasu nauczyłam się, że wtedy trzeba ten stan przeczekać, nie ma sensu z nim walczyć. Zwykle następnego dnia albo kolejnego z którejś strony pojawia się światełko, a potem człowiek jakoś się zbiera i mimo wszystko daje radę zrobić kolejny krok naprzód.

Charlotte Link, Sześć lat. Pożegnanie z siostrą,
przeł. Daria Kuczyńska-Szymala, Sonia Draga, Katowice 2017.
(wyróżnienie własne)


piątek, 16 lutego 2018

Biały Kruk:
(napisał i przysłał obrazek)
Pierwsza tercja*
…bez strat! :)


____________
* trzecia część z czterech tysięcy drobiazgów.

czwartek, 15 lutego 2018

     — O żeż, kurwa!
vs
     — Ciekawe, co dobrego z tego wyniknie?
Wybieraj.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 277
| < Luty 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28        
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...