Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
sobota, 28 lutego 2015

Wczoraj z Bliźniaczym Małżeństwem wznieśliśmy toast za terapeutki i przyszłe terapeutki. Świętowaliśmy nasz wspólny czas i nasze plany na najbliższą przyszłość. Przywilejem ogromnym było móc siedzieć razem przy jednym stole.

*

(rodzinna kulturowo-gienderowo-seksistowsko-szowinistyczna potyczka,
argumenty padły, jeszcze parę minut podkręcania,
a wystarczyłoby podłożyć zapałkę i pożar gotowy
)

Zalo:
(śmiertelnie poważnie)
You should go shopping with her!

Sadownik:
Why?

Zalo:
Because you married her twin.

Bliźniacze Małżeństwa:
(ryknęły śmiechem)

 Bliźniacza Liczba & Sadownik:
(poszli na zakupy)

piątek, 27 lutego 2015

Kundel zdaje egzamin. Nie mogę sobie wyobrazić życia bez. Pierwsze wolne z nim pod ręką — ambitnie postanowiłam poczytać gatunek, którego na co dzień nie czytam — urlop to urlop, czyli okazja, by poznać nieznane. W cenie jednego papierowego tomu, po dorzuceniu kilku złotych, nabyłam wszystkie trzy tomy w wersji elektronicznej.

Niech mnie kule! Jak dobrze, że Autor pisze jedną książkę na kilka lat. Wciągają. Nie można się oderwać. Człowiek nie miałby czasu na nic innego. Jestem w trakcie trzeciego tomu. W nocy przy jednym z opisów odpadłam! Makabra, ale i polska rzeczywistość, choć pewnie trochę przerysowana. Trzeci tom można potraktować nie tylko jako kryminał, ale jako książkę edukacyjną — przemoc w rodzinie to nie katolicka fatamorgana czy gienderowa klątwa. O trzecim tomie jeszcze będzie, a pierwsze dwa też są niczego sobie.

     — Wolałbym rozmawiać o faktach, nie o uczuciach.
     — To zawsze jest prostsze. Co jeszcze chciałby pan wiedzieć?
     — Chciałbym wiedzieć, co się wydarzyło w sobotni wieczór.
[…]
     — W takim razie musimy rozmawiać o uczuciach.
     — Jakoś to zniosę.

*

Szacki już miał na końcu języka, że pacjentów w szpitalach psychiatrycznych powinno się indywidualnie leczyć, a nie grupowo przechowywać […].

*

— Jeśli chodzi o to, kto jest w systemie dobry, a kto zły: prawie zawsze jest odwrotnie. Proszę o tym pamiętać.

*

Szacki mnożył w myślach trzycyfrowe liczby, aby zabić pojawiające się w jego wyobraźni sceny gwałtu. Zbrodni, która — jego zdaniem — powinna być karana na równi z zabójstwem. Gwałt był zabójstwem, nawet jeśli zwłoki chodziły potem przez wiele lat po ulicach.

*

Czy w takiej chwili coś się czuje? Czy długo jeszcze zachowuje się świadomość? Lekarze mówią: umarł natychmiast. Ale kto to tak naprawdę może wiedzieć?

*

     — Bardzo śmieszne. Zastanawiam się, jak to możliwe, że dzieci mogą być tak niepodobne do swoich rodziców.
     — Może dlatego, że najpierw są sobą, a dopiero potem czyimiś dziećmi?

Zygmunt Miłoszewski, Uwikłanie,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2007.
(wyróżnienie własne)

     — Gówno pan wie o moich emocjach.
     — Błogosławiona to niewiedza.

*

[…] efekciarstwo nie robiło na nim wrażenia, co najwyżej wywoływało żal, że są osoby zdolne włożyć tyle czasu i wysiłku w sprawy nieistotne.

*

[…] negatywna identyfikacja to ślepa uliczka. Że człowiek powinien określać siebie przez dobre emocje, przez to, co lubi, co go uszczęśliwia, sprawia mu radość. Że budowanie tożsamości na tym, co go drażni i wkurwia, to wstęp na równię pochyłą zgorzknienia, po której zjeżdża się coraz szybciej, aby na końcu stać się ziejącym nienawiścią frustratem.

*

     — […] Czy po zmartwychwstaniu ma się trzustkę?
     — Jak się umarło w wieku trzydziestu trzech lat, to nie, dopiero po pięćdziesiątce dowiadujesz się, że masz jakieś narządy?

*

Nienawidził głupoty, którą uważał za jedyna naprawdę szkodliwą cechę, gorszą od nienawiści.

*

     — […] Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono.
     — Talmud?
     — Nie, Szymborska. Mądrość dobrze jest czerpać z różnych źródeł.
[…] nigdy nie wiemy, ile w nas dobra.

*

Rabin uśmiechnął się niespodziewanie. — Na marginesie: uwielbiam tę waszą cechę, to poruszanie się po skrajnościach, euforia albo czarna depresja, wielka miłość albo ślepa wściekłość. U Polaków nigdy normalnie. Szlag mnie czasami od tego trafia, ale i tak to lubię, nauczyłem się traktować uzależnienie od polskiego charakteru jako nieszkodliwy nałóg.

*

     — […] Wystarczy mi, że jestem rozwódką,, nie mam ochoty na bycie wdową. Jak to brzmi? Jakbym miała sześćdziesiątkę.
     — Nie możesz być chyba wdową, skoro jesteś rozwódką.
     — Nie będziesz mi mówił, kim mogę być, a kim nie, te mroczne czasy na szczęście się skończyły.

*

Tuż obok niego przy ogrodzeniu tarasu siedziała para tubylców zakochanych w sobie jak nastolatkowie, choć musieli mieć dobrze po pięćdziesiątce. […] Wielu dekad pielęgnowania miłości i czułości potrzeba, żeby stać się taka parą.

Zygmunt Miłoszewski, Ziarno prawdy,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 26 lutego 2015

puzel #1
Pierwszego dnia poza domem, między samolotem a pociągiem, na kawie.

(podchodzi tubylczy „żebrak”
i w tubylczym języku nadaje
)

Sadownik:
(spokojnie, bez jakichkolwiek pozawerbalnych wtrąceń)
Mów do mnie po polsku.

Pan:
Nie ma sprawy, jestem z Polski.

Sadownik:
(ryknął śmiechem, wspomógł rodaka)

 
puzel #2
Może drugiego lub trzeciego dnia naszego pobytu na obczyźnie. Choć historia zaczyna się dużo dużo wcześniej.

Jakiś czas temu Brr podesłał mi link do piosenki, mówiąc: najpierw posłuchaj, a dopiero potem obejrzyj. Przyzwyczajona do preferencji Brr, jeśli chodzi o barwę głosu, odłożyłam to na kolejny dzień. Gdy nastał, jakoś dziwnie poczułam potrzebę subordynacji słowom „najpierw posłuchaj”. Posłuchałam raz i drugi, i trzeci, i piąty. Doskonałe, pomyślałam. Fantastyczny tembr głosu. Obejrzałam obrazek. I padłam. Umieszczenie tego obrazka na blogu byłoby dla mnie jawnym poparciem patriotycznej homofobii. Trudno, pomyślałam, muszę zapamiętać tytuł, a nie sobie niezapominajkę na blogu robić.

No i przyszedł dzień, gdy Bliźniacza Liczba pokazała mi… taniec. No i proszę, dwa w jednym, jak znalazł.

 
puzel #3
Dwa dni temu. Tak! Tutaj kapusta ozdabia skwery!

 
puzel #4
Dwa dni temu wieczorem pokochaliśmy frazę:

I speak Polish.
what’s your
super power?

 
puzel #5
Wczoraj. Te psy na zdjęciu musiałam mieć. Dopiero teraz mnie tknęło, dlaczego te psy muszą być spięte łańcuchem? Przecież nigdzie nie ucieknie żaden z nich...

 
puzel #6
Też wczoraj. Chciałabym, aby w moim kraju były również tak piękne:

 
puzel #7
Dziś. Zdanie, które spowodowało, że postanowiłam wszystkie puzle zebrać i zostawić tutaj, by zachować od zapomnienia.

Bliźniacza Liczba:
(po rozmowie telefonicznej z Mężem)
Mamy na jutro kangura!

Jabłoń:
(musiała dopytać, o co chodzi)

Sadownik & Jabłoń:
(ryknęli śmiechem)

wtorek, 24 lutego 2015

w sobotę...

*

nad ranem. uczucia znajdują swoje najwłaściwsze miejsca w ciele. rozum jeszcze dosypia. na krawędzi nocy i dnia. właśnie w takich chwilach zwykle odkrywam oczywistą oczywistość. brakujący puzel wskakuje na właściwe miejsce. w niedzielę nad ranem poczułam, że życie jest idiotycznie proste. jest o sile i słabości. o umiejętności decydowania i wcielania w życie. o umiejętności odpuszczania. o umiejętności doceniania i siły, i słabości. przypomniałam sobie ten stan dziś rano, gdy gołą stopę postawiłam na ziemi… każdy z nas ma ograniczenia. to prawda. ale każdy z nas właśnie dziś, właśnie teraz może zrobić coś malutkiego a jednocześnie ważnego.

są rzeczy, których chcę się nauczyć. są rzeczy, które chcę jeszcze zrobić. są miejsca, w których chcę być. są ludzie, z którymi chcę spędzić nie jedną chwilę. pomyślałam, stawiając gołą stopę na posadzce. każde z tych „chceń” wymaga decyzji.

*

w sobotę...

piątek, 20 lutego 2015

randkowaliśmy.
ta ściana mnie zatrzymała.

Tę książkę podsunął mi do czytania Biały Kruk. Przeczytałam z zapartym tchem. Dotarło do mnie, że w nowym semestrze nie pójdę do ludzi, którzy są ode mnie około 20–22 lata młodsi. Pójdę do ludzi, którzy nie są z pokolenia X czy Y. Pójdę do ludzi, którzy cierpią na demencję cyfrową od wielu, wielu już lat. Teraz dopiero rozumiem wiele z zachowań moich studentów, których pojąć dotąd nie byłam w stanie.

Tę książkę można czytać na opak i traktować jako najprostszą z możliwych instrukcję wyhodowania debila, idioty, idealnego konsumenta. Półproduktem może być kilkumiesięczne dziecko, przedszkolak, uczeń. Dla każdego hodowcy — kiedyś powiedzielibyśmy rodzica/opiekuna — do wyboru, do koloru. Fantazja zupełnie niepotrzebna.

Z wszelkich dostępnych dziś rozpoznań naukowych wynika, że komputer jest potrzebny do nauczania tak samo jak rower do nauki pływania albo aparat rentgenowski do przymierzania butów.

*

Na strukturę mózgu wpływ ma nie tylko to, czemu poświęcamy dużo czasu, lecz także to, czego nie robimy.

*

[…] dzięki używaniu mózgu zachodzą w nim permanentne zmiany. Percepcja, myślenie, przeżywanie, odczuwanie i działanie — wszystkie te procesy pozostawiają w mózgu tzw. ślady pamięciowe (engramy).

*

[…]  mózg uczy się  bez przerwy (nie jest on w stanie nie uczyć się).

*

[słowa Marka Aureliusza] dzisiejsi neurobiolodzy uważają za oczywistość: „Dusza z czasem przybiera kolor twoich myśli”.

*

Wyniki badań współczesnej neurobiologii potwierdzają, że najlepszy trening dla mózgu to trening fizyczny.

*

Podczas uczenia się zachodzą zmiany w synapsach, czyli w połączeniach między poszczególnymi komórkami nerwowymi, w wyniku czego zwiększa się sprawność mózgu. Jednocześnie w hipokampie, odpowiedzialnym za zapamiętywanie nowych informacji, powstają nowe komórki, które utrzymują się przy życiu tylko dzięki intensywnej pracy umysłowej. […] nasz potencjał intelektualny zależy od tego, ile pracy umysłowej wykonujemy.

*

Jeśli podczas obserwacji danego zjawiska zwracamy szczególną uwagę na kolory, aktywujemy w mózgu ośrodek kolorów i widzimy je w związku z tym wyraźniej. Podobnie jest z ruchem: kiedy koncentrujemy się na ruchach obserwowanego obiektu, zauważamy je prędzej i dokładniej. Zasada ta dotyczy wszystkich zmysłów; kiedy rejestrujemy coś wyjątkowo uważnie — mówimy wtedy o tzw. uwadze selektywnej — pobudzamy odpowiednie obszary mózgu, które funkcjonują wtedy znacznie lepiej, a wyniki ich pracy są precyzyjniejsze.

*

Nauczanie jest rozniecaniem ognia, a nie napełnianiem pustych beczek.

*

Do nauki chodzenia i mówienia nie trzeba nikogo motywować i osobiście nie znam żadnego małego dziecka, które po kilku tygodniach niepowodzeń i z poobijaną pupą „powiedziałoby” do siebie: „mam dosyć tego chodzenia”. Podobnie jest z rozmowami — są one czymś tak ciekawym, że żaden trzy- lub czterolatek nie wpadłby nigdy na pomysł, by z nich zrezygnować.

Manfred Spitzer, Cyfrowa demencja. W jaki sposób pozbawiamy
rozumu siebie i swoje dzieci
, (tłum. Andrzej Lipiński),
Wydawnictwo Dobra Literatura, Słupsk 2013.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 19 lutego 2015

to miejsce. nasz rytuał. my jako para. i znów myśl, że mamy niebywały przywilej. i łza w oku. i Sadownik, który niezmiennie mówi: nie płacz. a Drzewko i tak się wzrusza.

to miejsce. w nim sporo myśli na temat poziomu polowego postrzegania świata. pole, które właśnie tak a nie inaczej organizuje to miejsce: gwar ludzkich rozmów w innym języku, inna mimika twarzy, inna ekspresja, inna energia. zupełnie inny świat tylko kilka tysięcy kilometrów od Przytuliska. magia. czysta magia!

od poniedziałku niezmiennie myślę o przywilejach. swoich i Sadownika.

o przywileju, jakim jest życie.
życie dorosłej osoby.
osoby, która kocha.
kocha i jest kochana.

o przywileju, jakim jest życie.
życie dorosłej osoby.
osoby, która kocha.
kocha swoją pracę.
pracę, którą może bez lęku zostawić na dwa tygodnie.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 127
| < Marzec 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...