Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
czwartek, 15 grudnia 2011

Wczoraj był pierwszy dzień po moim siedmiodniowym poście od ludzi, podczas którego życie upływało mi w rytmie spacer-dom-praca-dom-spacer-dom-spacer- dom-spacer-dom-sen.

Jeden telefon zmienił perspektywę dnia, który nadciągał. Wyposzczona zerwałam się z entuzjazmem na równe nogi. Na horyzoncie było cudowne towarzystwo, zapach i smak. Zamiast przystąpić po śniadaniu do odpychanej na ostatni możliwy termin beznadziejnej roboty umieszczania numerków zgodnie z unijnymi wymogami, wyprowadziłam Kudłatą na spacer, zamknęłam w domu i ruszyłam. Na szybką kawę. Z moją Jolą z Raju wprost, co przejazdem była w mieście. Szybka kawa, bo unijne paskudztwa musiały być wypełnione najdalej do północy, ale przyjemność przeogromna.

Obdarowana zostałam (całkiem niespodziewanie) książką. Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się coś takiego --- okładka, tytuł, sekunda wgapiania się i… gotowe. Łzy w oczach ze wzruszenia. Znam taką jedną dziewczynkę, co chciała mieć psią dziewczynkę... Miałam okazję poznać psią dziewczynkę, która bardzo chciała mieć ludzką dziewczynkę...

***

Groszka [psia dziewczynka] każdego dnia mówiła o dziewczynce. Wierzyła, że mama i tata kiedyś wreszcie się zgodzą, ale na razie wciąż mieli wątpliwości.
    --- Czy ty choć trochę znasz się na ludziach? --- zapytała mama. --- Wiesz, czego taki człowiek potrzebuje, ile je?

*

W porównaniu z psami ludzie mają wiele braków i niedociągnięć, ale jest też w nich dużo dobrego. Groszka nie bardzo rozumiała, na czym to polega. Jakaś niepojęta moc sprawia, że pies kocha człowieka z całej siły, wprost bezgranicznie. Z ogromu miłości psie serce może nawet pęknąć.
     Trzeba przyznać, że również wielu ludzi kocha psy niemal tak samo mocno.

*

    --- Jestem prezentem dla  świata, a zwłaszcza dla Dominiki --- oświadczyła [Groszka] mamie i tacie --- Wiedzieliście o tym?
     Rodzice wydawali się trochę zaskoczeni, ale mama odpowiedziała:
    --- Oczywiście.
     Tata uważał, że cały psi ród jest prezentem dla ludzkości.
    --- Czym byłoby ich życie, gdyby nie my?

S. Peltoniemi, Groszka. Piesek, który chciał mieć dziewczynkę,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2011.

wtorek, 13 grudnia 2011

Miłość. Poślubiona. Wyświechtana dniem codziennym. Przemieniona w napełnianie lodówki, garnków, talerzy. Umęczona codziennymi obowiązkami wiązania końca z końcem, by jednocześnie marzeniom nie poderżnąć gardła.

(ekstremalna, siedmiodniowa)
STOP KLATKA
(delegacyjna)

Miłość. Poślubiona. Codzienność? Koniecznie! Lodówka, garnki, talerze? Tak, tak, tak! Koniec z końcem wiązać co dnia? Z przyjemnością! A marzenia? Damy radę ocalić i spełnić! My! Ręka w rękę a Henia u boku!

***

    --- Jeszcze tylko 4 spacery, dwa posiłki i... już! --- westchnęła Henia spod stołu. Nie lubi dziewczyna abstrakcji...

poniedziałek, 12 grudnia 2011

Zarzynam od wczoraj... i nie chciałabym zgubić, choć przypadkiem w ręce i ucho mi wpadł.

Dałam się uwieść temu utworowi. Dlaczego?
Kreska? Pomysł na obrazek? Tekst? Głos? Sposób, w jaki śpiewany jest refren? A może męski sęk, co jeszcze niedawno bywał co najwyżej guziczkiem?



Dać sobie prawo, by nie lubić kogoś z najbliższej rodziny?
Dać sobie prawo, by nie chcieć spędzać z nim Świąt?
Cichutko. Tylko sobie. Szeptem prawie niesłyszalnym prawo sobie dać.

W czasie świąt Bożego Narodzenia wielu ludzi zbliża się do siebie na niebezpiecznie bliską odległość --- powiedział dziś Akuszer.

Nie cichutko. Nie tylko sobie. Dać sobie prawo,
by nie lubić, by nie spędzać razem Świąt,
i... kropka.

sobota, 10 grudnia 2011

Henia:
(upaja się wieczornym lataniem po parku
i czeka na psie towarzystwo
)

Jabłoń:
(z fejsa, z opadniętą szczęką z wrażenia, przytargała link,
wysłała Sadownikowi, bo zdjęcia ładne...
świadomość wyparła, co widziała, ale teraz ją ciekawiło, co to było,
więc podczas telefonicznego zdawania raportu z dnia upewnia się,
że Sadownik odebrał pocztę
)
Pamiętam, że wysyłałam Ci wczoraj link, ale nie pamiętam do czego...

Sadownik:
Naga joga, ale jeszcze nie oglądałem.

Jabłoń:
Te babeczki są tak cudownie sprawne, rzeźby a nie kobiety, harmonijne ciała...
(długo by tak mogła)

Sadownik:
A kobitki, płaskie jak deski?

Jabłoń:
Nie, w żadnym razie, ale też bez przesady w drugą stronę.

Sadownik:
(ze znawstwem w głosie)
Źle zheblowane.

Jabłoń:
Jakie?

Sadownik:
Źle zheblowane.

Jabłoń:
(bo świat lubi się czasem kręcić wokół pępka)
Płaskie jak deski, źle zheblowane... to co ja mam?

Sadownik:
Ty masz SĘK!

Jabłoń:
(zatkana z wrażenia)
???

Sadownik:
Wróć! Dwa sęki!
(ryknął śmiechem, który stał się tak zaraźliwy,
że i interlokutorka odetkana ryknęła
)

[Ryk niósł się taki, że i na blogowisku zostawił ślad.]

_____________________
   ♫    link: Gabriel Bienczycki, The Goddess Series, Yoga Undressed

Tagi: dialogi
22:53, dc_hexe , My
Link Komentarze (7) »

Są słowa, które warto czytać powoli. Są zdania, które warto przeczytać ze zrozumieniem. Są przypowieści, którym warto pozwolić się zaczarować, by mogły zmienić mozaikę naszych myśli, wrażeń, poglądów. Trafiłam wczoraj na takie słowa, zdania, przypowieść:

     Ktoś kiedyś zapytał słynnego mistrza medytacji:Jak można myśleć o szczęściu w tym świecie, gdzie wszystko podlega zmianom, nic nie jest stałe, gdzie żal i strata towarzyszą nam od momentu narodzin? Jak możemy oczekiwać bezpieczeństwa, kiedy widzimy, że nic nie jest takie, jak byśmy chcieli?” Mistrz spojrzał na niego z głębokim współczuciem, wziął do ręki szklankę i powiedział:Widzisz tę szklankę? Dla mnie ona jest już stłuczona. Bardzo lubię z niej pić. To wspaniałe naczynie na wodę, czasem pięknie odbija się w nim słońce. Kiedy w nie delikatnie stukam, wydaje przyjemny dźwięk. Ale jeśli strąci ją wiatr albo przewrócę ją ręką, spadnie na ziemię i rozbije się, a ja powiem wtedy: »No tak, to oczywiste«. Jeśli uświadomiłem sobie, że ta szklanka jest już stłuczona, wtedy każda chwila, gdy z niej piję staje się bezcenna. Każda chwila to po prostu objawienie. Nie ma potrzeby, aby było inaczej”.

Stephen Levine, Kto umiera?
Wydawnictwo szaFA, Warszawa 1999.

***

Przeczytałam. Poczułam jak każde ze słów dotyka głęboko ukrytą istotę mojego jestestwa i... westchnęłam. Nie mam pojęcia skąd ta ulga, gdy powiedziałam do siebie: umarłam.

piątek, 09 grudnia 2011

 Włosi są doskonałymi _____________.

¿

Wypełniłam, Tak jak trzeba. Stosując się niezwykle precyzyjnie do polecenia, czyli nie myśląc, ani troszkę o tym, co piszę. Mocno się zdziwiłam. Moje wewnętrzne postaci zatrzymały się z wrażenia, gdy zobaczyły zdanie wzbogacone o fioletową plamę atramentu, która łaskawie razem z drukiem ułożyła się w zdanie:

Włosi są doskonałymi kochankami.

--- Pani Jabłonko --- zapytał promiennie uśmiechnięty, niedouczony pomocnik spadkobierców myśli Freudowskiej --- skąd w pani głowie takie zdanie? Włosi... doskonałymi kochankami? Skąd Pani o tym wie? Praktyka? Predykcja? A może zwykły... Przesąd?

No właśnie, skąd? Nigdy nie byłam z Włochem. Żadna z moich przyjaciółek nigdy nie wspomniała nawet o żadnym obywatelu tego śródziemnego kraju. No i ustalmy, włoski typ urody nie pociąga mnie wcale. Więc skąd?

Wytłumaczenia są dwa. Napisane było „Włosi”. Jabłonka w roli suchej Słomki (382), przeczytała „Francuzi” i poszło! Od słowa do słowa, od skojarzenia do skojarzenia, od wspomnienia do wspomnienia, wszystko w ułamku nanosekundy i... zapaliło się Drzewko --- rażone piorunem tęsknoty. Ugasiłam pożar statystyką. Zostało już tylko 11 kudłatych posiłków i 23 spacery „zamiast”.

Wisienką na torcie było to, że w grupie uczestników tylko ja byłam w wersji zasadniczo wyschniętej. Wszyscy pozostali napisali:

Włosi są doskonałymi kucharzami.

***

Kobiety, z dużymi ____________, są ________________.

¿

Musiałabym ostro główkować, by napisać coś innego niż:

Kobiety, z dużymi piersiami, są atrakcyjne.

Nikt nie napisał niczego innego! Z tego faktu miałam przeogromną radochę.

--- No, ale Pani Jabłonko, to żadne usprawiedliwienie. Inni byli facetami, co mieli napisać? Nie mają piersi. Mają oralne tęsknoty. --- Wewnętrzną Femisię zarzuciło niczym na ostrym, pokrytym lodem zakręcie.

Pal sześć moją wewnętrzną, wojującą Femisię. Sama byłam ciężko zaskoczona. Ja, jako posiadaczka dwóch damskich owoców targanych ze sobą zawsze i wszędzie przed sobą napisałam coś takiego! Jakbym nie pamiętała incydentu, gdy trzy lata temu mnie oświecono. Zrobiła to pani w magicznym sklepie, gdzie fizykę zaprzęga się do dbania o kobiece kuleczki. Poinformowana zostałam, że nie ma kobiet, które powinny nosić biustonosze o miseczkach A—D. Są tylko kobiety niewieDząCe, że miseczka B byłA dobra w szóstej klasie podstawówki. Pamiętam ulgę, utratę ciężaru, którego nie byłam świadoma i przesunięty w lepsze miejsce środek ciężkości. Pamiętam właścicielską próżność Sadownika, gdy zamiast biustonika przyniosłam do domu pierwszą torbę na słoiki w rozmiarze F, bo F brzmiało mu dumnie. ZaduFanym mógł się stać. Choć przecież jeśli chodzi o me ciało, nic się nie zmieniło.

--- Radochę pani miała, pani Jabłonko, gdy odkryła pani, że wszyscy tak napisali, prawda?

No tak, miałam. Choć, gdy myślę o tym dzisiaj, to nie jest to ani trochę śmieszne. Piersi odziane (czasem skromnie lub wcale), istnieją w przestrzeni publicznego życia. Można o tym dyskutować. Ładne, niesmaczne, za duże, śliczniutkie, kształtne. Czasem można nawet odnieść wrażenie, że piersi atakują nas z każdej strony. A tu, proszę? Atawizm jaskiniowca automat odpala, że większe jest lepsze. Pozbawiło mnie to na chwilę nadziei, bo po drugiej stronie manii wielkości jest Męskość, która już nie ma tyle szczęścia, by publiczną kwestią się stać, bo Męskość to tabu, tabuuu lub tabuuu w ustandaryzowanym handlowo rozmiarze afrykańskim, ajzatyckim, europejskim. Wyobraźmy sobie hipotetyczne zdanie:

Mężczyźni, z długimi _________, są _____________.

Mocne. I może dlatego wciąż po tym świecie będą pałętać się mężczyźni, którym do znudzenia będzie trzeba tłumaczyć, że nie chodzi o wielkość narzędzi, lecz o sposób w jaki się nimi posługują.

***

!

Och... te kobiety z dużymi i ci mężczyźni z długimi, kobiety z niedużymi i mężczyźni z krótkimi... Ustalmy! Jesteśmy atrakcyjni i apetyczni! Jesteśmy jeszcze tu! To cudowne! Nawet, jeśli nie jesteśmy kobietami z dużymi oczami, czy mężczyznami z długimi włosami. Pozostańmy intrygujący, ciekawi świata i piękni miłością, długo po tym, jak to, co duże lub długie, opadnie nam bezpowrotnie!

Tagi: giender
15:25, dc_hexe
Link Komentarze (6) »
czwartek, 08 grudnia 2011

„Magisterium” i „inżynierium” obroniłam w ramach jednego Misterium kilkanaście lat temu, gdy jeszcze nikomu nie śniło się o trzystopniowej edukacji wyższej. Jednak od wczoraj moim inżynierium cieszę się jak całkiem nowo otrzymanym zestawem kompetencji. Na samo wspomnienie uśmiecham się do nich. Sprawę, bowiem, domknęła wczoraj Hannah słowami:

Hannah:
(ma utalentowaną córkę,
która, z dużym prawdopodobieństwem,
nie zostanie inżynierem
)
Wiesz, jak moja córka byłaby inżynierką,
to chyba nie umiałabym się z nią porozumieć...

Jabłoń:
(ze zdziwieniem)
To jakm cudem się ze mną dogadujesz?

Hannah:
(z uśmiechem człowieka rozdającego stopnie zawodowe i naukowe)
Ty nie jesteś normalną inżynierką.

***

Wszystko zaczęło się od tego, że podzieliłam się z Hannah tym, że dziś miałam być na szkoleniu, na którym było o różnicach w nauczaniu kobiet i mężczyzn. Na co miałam znaną dobrze sobie reakcję, której upust już kiedyś miał miejsce (318). Poszłam i przy dwóch zdaniach, które dostałam do wypełnienia, bardzo mocno się zdziwiłam:

Kobiety, z dużymi ____________, są bardzo ________________.

Włosi są doskonałymi _____________________.

Co wpisałam? Co wpisali inni uczestnicy szkolenia? Jutro, bo chcę dać Wam szansę. Jeśli dacie radę, napiszcie w komentarzach to, co przychodzi Wam jako pierwsze na myśl do uzupełnienia powyższych luk. Tylko proszę, nie cenzurujcie sami siebie. Każde uzupełnienie jest dobre.

***

Dla tych, którzy nie widzą problemu a widzą tradycję, tysiąclecia właściwego „porządku-tego-świata” polecam poniższą analizę podręczników szkolnych dla dzieci --- obejrzyjcie chociaż ilustracje. Włosy dęba stają, myślałam, że to już mamy za sobą, na przykład:

Chorwackie kobiety działające na rzecz zmian w edukacji przygotowały plakat prezentujący stronę z podręcznika dla 1 klasy szk. podstawowej. W ćwiczeniu widnieje pytanie --- Do kogo to należy? A odautorski komentarz brzmi --- Czy nie może być inaczej?

(żródło: A. Wołosik, Edukacja do równości, czy trening uległości?)

Tagi: giender
20:51, dc_hexe , wrażenia
Link Komentarze (7) »
środa, 07 grudnia 2011

Przy biurku siedziałam. Gapiłam się w okno pijąc gorący napój malinowy z pomarańczą, cytryną i goźdźikami. Nagle, za oknem, z pobliskiego drzewa poderwała się chmara czarnych ptaków.

Były. Jakiś człowiek przechodząc sprawił, że poderwały się ku niebu. W ułamku sekundy przed moimi oczami ukazali się ludzie, którzy poderwali kiedyś me uczucia do góry.

Były. W jednej chwili pozostawiły puste drzewo. Ten mały, podwórkowy incydent sprawił, że wspominałam dziś Tych Szczególnych Ludzi. Nie ma ich teraz w moim życiu. Poszli sobie... A może odlecieli? Pozostałam... sobą, choć bałam się, że zabrali jakąś część mnie. Pozostałam... Jabłonią... to miłe, zwłaszcza w grudniowy dzień. W niebo, niczym ptaka, wypuściłam życzenie, by mieli cudowne Święta Bożego Narodzenia...

Słomka II
[Henia]:
(leży w przedpokoju pod drzwiami wejściowymi
i uparcie czeka na swojego Pana, a ten nie wraca, i nie wraca
...)

Słomka I
[Jabłoń]:
(do tęskniącego Sierściuszka)
Zjesz jeszcze tylko 14 posiłków...
pójdziemy na 29 spacerów i...
Twój Pan będzie „wrócony”.

***

Minęła kolejna godzina. Słomki poszły na wieczorną, psią imprezę z udziałem Koko, Dżako, Jogi i Heniutki. Wróciły... jeszcze tylko 28 spacerów. Życie może być piękną prostotą.

| < Luty 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28        
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...