Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
czwartek, 15 czerwca 2017

Wtorkowa maszyna diagnostyczna. Wkładem mięsnym dla niej byłam przez pięćdziesiąt minut. Ostukiwanie, opukiwanie, łomot — by przetrwać, wyobrażam sobie, kto lub co wydaje takie dźwięki — był śpiew szamanów podczas ceremonii przejścia, były modlitwy mnichów oraz instrumenty ludów pierwotnych — w tym wszystkim ja, drobinka, której plany wydawały się karykaturalnie nieistotne.

To doświadczenie wciąż we mnie jest. Nie mogę zbyt dużo, ale z tego co mogę, postanowiłam wycisnąć wszystko, co się da. W tym duchu wróciłam do i skończyłam książkę o spaniu. Przypomniały mi się też słowa Joe, których być może kilka lat temu nie dałabym rady zrozumieć.

“Let’s fix it” is an altered state.
Joe Goodbread

Nie naprawiam, zmieniam. Bez gwałtownych ruchów, powolutku, ale w kierunku.

Chodzi właśnie o to, żeby wszystko było na właściwym miejscu (właściwym dla ciebie).

*

Jeśli chcesz rozpocząć wprowadzanie zmiany już dzisiaj, nie ma najmniejszego znaczenia, o której godzinie pójdziesz spać. Zmiana może się zacząć w tej chwili.
     Na co więc czekasz
?

*

Największe przeszkody najczęściej znajdują się w głowie.

*

To zdumiewające, co może nam przychodzić na myśl w nocy.

*

Życie jest zbyt krótkie, by przegapiać piękne chwile i dobre doświadczenia.

*

Wszystko stanowiło elementy metody „agregacji zysków marginalnych”, dzięki której starano się uwzględnić każdy komponent aktywności […] i usprawnić go choćby o jeden procent, tak aby po zsumowaniu tych „marginalnych korzyści” uzyskać widoczną poprawę […].

Nick Littlehales, Śpij dobrze, przeł. Krzysztof Kurek,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


środa, 14 czerwca 2017

Skończyłam. Błyskotliwa na początku, przeczołgała mnie pod koniec. Spostrzegawcza, pełna damsko-męskich stereotypów. Dobrze być wolnym od nich albo przynajmniej świadomym ich istnienia, bo można się nawzajem tymi przekonaniami nieźle pochlastać. Trzeba przyznać, że ostre narzędzia nie zrobią tego tak dobrze. Z przyjemnością odłożyłam tę książkę.

Piłam przez niego i przeciwko niemu, przez siebie, przez rodziców. Środkiem naszego kraju płynie rzeka wódki, wielu siedzi na brzegu — łowią ryby. Ich dzieci potem jedzą te ryby.

*

Mam intuicję do ludzi, więc odrzuciłam niemal wszystkich.

*

I przyszedł dzień, kiedy mięśnie skrzydeł zaczęły mi wiotczeć, a mięśnie brzucha nie chciały trzymać w garści mojego przodu. Ujrzałam cały świat zmierzający do samozagłady, wielki śmietnik, na którym rzeczy produkują rzeczy, a ludzie nie chcą produkować ludzi.

*

Każdy dzisiaj po chwili namysłu przyzna, że spieprzył sobie życie lub coś mu się spieprzyło. Ludzie chcą Bóg wie czego, każdy uważa się za Bóg wie kogo i ma, cholera wie jakie, oczekiwania.

*

Ale ciśnienie! Dzieci nabawiły się od tego bólów głowy, my też.  Wszyscy staliśmy się zakładnikami nadmiaru. Może zmniejszyć liczbę zajęć? No ale czy dadzą sobie potem w życiu radę, jeśli nie będą mieć tego, co dostały inne dzieci? Kto dzisiaj na pewno wie, co się okaże niezbędne dzieciom w dżungli dorosłości, w czasach, kiedy wszystko jest na sprzedaż?

*

Dwa pępki świata nigdy się nie dogadają.

*

     — Połowa ludzi to robi, tak mówią statystyki.
     — Ja nie jestem jakaś połowa ani jakaś statystyka
.

*

Człowiek jest nie tylko taki, jaki jest. Jest także taki, jaki może lub musi być ze względu na okoliczności.

*

Ja łajdak, ona czysta i niewinna. Jestem pewien, że jest monogamistką. Nie z uczciwości. Ze strachu, że się okaże taka niedoskonała i że się skompromituje. To byłoby poniżej jej godności.

*

Zdarza mi się myśleć, co by było, gdyby… […]  Nawet druga wojna światowa była potrzebna. I pterodaktyl, który zahaczył o gałąź pradrzewa, bo wtedy z gałęzi spadł liść na powiekę ichtiozaura, który w wielkim strachu pognał przed siebie, tworząc nową przyszłość naszej planety. A gdyby pterodaktyl nie zahaczył o drzewo?

*

     — Jesteś DDA! — wrzasnęła kiedyś żona, kiedy podczas kłótni zabrakło jej argumentów.
     — Możesz rozwinąć ten skrót?
     — Jesteś dorosłym dzieckiem alkoholika!
     — No tak, przypomniałem sobie. To obok ADHD i dysleksji największe odkrycie końca dwudziestego wieku
.

*

Widzę, że błędem było przejście na ty. Gdybyśmy utrzymali formy „pan” i „pani” po ślubie, zmusiłoby to nas do zachowania większego dystansu i do bycia grzecznymi na co dzień.

*

Tak naprawdę jesteśmy zupełnie odmienni. Tam, gdzie jesteśmy inni, jest prawda. Tam, gdzie zdawało nam się, że jesteśmy identyczni, były pozory.

*

     — Że też Bóg na coś takiego pozwala — wzdycha czasami żona, kiedy szczególnie je ciężko.
     Ja na to:
     — Pozwolił na obozy zagłady, to i mniejsze sprawy przegapia
.

Tomasz Jastrun, Kolonia karna. Sceny z życia małżeńskiego,
Czarna Owca, Warszawa 2015.
(wyróżnienie własne)


wtorek, 13 czerwca 2017

Lucas jak tylko na to wpadł, pomyślał o mnie. A ja już tylko w zachwycie. Gram w czarne!




(źródło)

poniedziałek, 12 czerwca 2017

Spotkałam ten mądry  bazgroł wczoraj na ścianie, zamawiając kawę w F30. Udaję, że zastanawiam się, czemu wciąż mnie tak bawi. Chichoczę sobie…



Katarzyna Niewiadomska.


Tagi: Arty
09:41, dc_hexe , wrażenia
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 czerwca 2017

Wczoraj Joe przypomniał bajkę Ezopa o Północnym Wietrze i Słońcu. „Szła“ ona mniej więcej tak. Północny Wiatr i Słońce wdały się w spór, kto jest silniejszy. Drogą szedł wędrowiec w płaszczu. Północny Wiatr i Słońce postanowiły, że zwycięzcą zostanie ten, kto sprawi, że wędrowiec zdejmie płaszcz. Pierwszy ruszył Północny Wiatr. Im silniej wiał, tym szczelniej wędrowiec okrywał się płaszczem. Północny Wiatr się poddał. Słońce zaś bez wysiłku ogrzało wędrowca tak bardzo, że ten zdjął płaszcz.

Poruszyła mnie ta bajka. Znalazła mnie w ten sposób nowa „strategia” postępowania z krytykiem wewnętrznym. Miłością go!



(ryc. Milo Winter)

Sadownik:
(jakiś czas temu)
Czy jest coś, o czym nie wiem,
a co chciałabyś na urodziny?

Jabłoń:
(wiedziała, co by chciała poza niespodzianką)

***

Wiedziałam, że przyjdzie. Nie wiedziałam kiedy. Wiedziałam, że „najszczególniej” po Dwojgu Ludzi, ale też po Oczach, trudno będzie o ogromny zachwyt. Nie wiedziałam, czym będzie dla mnie ta książka, ale chciałam ją mieć.

Nie mam pojęcia, jak Sadownik to zrobił, ale przyszła na czas. Po pierwszym „czytaniu”, że fajna, że lubię, ale że zachwyt, jak przewidziałam, nie tak wielki. Przy drugim „czytaniu” obrazków, gdy przewracałam kartkę z niedosytem i lekką złością, że najważniejsze dzieje się na szyciu między stronami, zaskoczyłam! I dawaj, zaczęłam „czytać” trzeci i czwarty raz: ta książka jest przestrzenna i dzieje się dosłownie na granicy między stronami. Ta książka jest jak dusza, jest czymś więcej niż jakiekolwiek definicje słów „książka” czy „dusza”.

Wczorajszy dzień nie ustawał w obdarowywaniu mnie prezentami.

Maum, koreańskie słowo oznaczające wszystko to, co składa się na duchowość człowieka: charakter, emocje, umysł, pamięć.

Heekyoung Kim, Iwona Chmielewska, Maum. Dom duszy,
Wrocławskie Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2016.



(tamże)



***



Joe:
(wczoraj)
Forget your edges!
Drop your personal history!
Pretend, you have no edges!

***

Tom Waits, T'aint No Sin.

no sin to take off your skin
and dance around in your bones.

piątek, 09 czerwca 2017

Czytam na poważnie o śnie, ale wczoraj była przyzwoita cena książki, na którą polowałam od kilku miesięcy — przyciągnęła mnie do siebie zawartą w tytule metaforą. Dzielę więc uwagę na „serio” i na „śmiech po łzy”. Mogę rekomendować tę książkę tylko tym osobom, które są w szczęśliwych, rozmawiających związkach. W przypadku pozostałych osób, książka prawdopodobnie może utrwalać negatywny wzorzec i bezsens związków. Jestem w trakcie czytania męskich wrażeń.

Jabłoń:
(przy porannej kawie czyta Sadownikowi)

Byłem kiedyś pewien, że rozumiem kobiety, nawet chwaliłem się tym kolegom, którzy patrzyli na mnie z zazdrością. Teraz wiem: ja nie tylko nie rozumiem kobiet, ja nawet przestałem próbować je zrozumieć. Nawet niegłupie kobiety miewają odjazdy w myśleniu, jakby wpadały w poślizg.

Tomasz Jastrun, Kolonia karna. Sceny z życia małżeńskiego,
Czarna Owca, Warszawa 2015.

Sadownik:
Co mam powiedzieć?
Że się z nim zgadzam?
Że moja żona ślizga się od dziewięciu lat?

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem)

trwająca całe moje życie relacja. bardzo trudny i raniący dla mnie jej aspekt na tapecie. trochę bez nadziei na znalezienie rozwiązania. ale. hokus-pokus! ćwiczenie w formie pracy wewnętrznej. i olśnienie:

to przeminie! ciesz się tym, że jest.

i drugie olśnienie, że bycie w konflikcie jest przywilejem. w „zwarciu” obie jego strony stają się bardziej żywotne, wyrazistsze; jednoznacznie i mocno opowiadają się za konkretnymi wartościami. wiesz, o co walczysz. chapeau bas!

***

Krzysztof Zalewski, Miłość.
(nieustające skojarzenie)

— nie rycz! rycz!

_______
  †  nie płacz!
  ‡  jak lew!

| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...