Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
niedziela, 13 sierpnia 2017

Doktor zna Osobę. Ja przyjaźnię się z inną Osobą. Te dwie Osoby
znają się. Tylko dlatego wczoraj poznałam Miłego Doktora.

U. Es. Gie. Niczym kurak, pozbawiony piór i życia, na ladzie.
Podroby? Czyste! Białe mięsko? Czyste!
A Doktor z poczuciem humoru, jakie lubię, żyjąc bez piór.

Wczoraj. Świętowaliśmy przeczystość.
     — Gdzie chcesz? — zapytał Sadownik.
     — Niespodziankę chcę — odpowiedziałam.


Była na maksa.  

sobota, 12 sierpnia 2017

Imieniny miesiąca na publio.pl. Co godzinę inny ibuk w akceptowanej przez mnie cenie. Można coś upolować, ale również zaryzykować. Zaryzykowałam, bo powieść to dla mnie gatunek trudny — szybko potrafię się zniechęcić, często nie umiem się skupić na imionach bohaterów, nie rozróżniam ich, nie pojmuję sieci zależności, sklecić w całość nie mogę.

Zaryzykowałam, bo Barcelona, bo jeden wieczór w okładki książki zamknięty, bo twór zwany „rodziną”, któremu przyglądać się można z boku bez ryzyka kalectwa lub utraty zdrowia.

Piękna książka! Do śmiechu — bardzo, do łez — również. Winogrona sylwestrowe, krokieciki i turrony też są, i wspaniały wielki pies!

[…] z rusztowania, podtrzymującego nas wszystkich na powierzchni rzeczywistości, wypadła mała śrubka. Słyszeliśmy, jak toczy się po ulicy, ale nie zwróciliśmy na nią uwagi.

*

Nie ma fioletowych świtów bez oczu, w których mogłyby się odbić, ani długich szlaków bez nóg, które mogłyby je pokonać.

*

Max położył łeb na moich kolanach, pokazał mi zęby w uśmiechu i nagle, czując jego zaufanie, przywiązanie i bezbronność, wydałem się sobie maleńki […] życie z podniesioną gardą nie zawsze wychodzi na dobre.

*

Gdybym miał córkę, byłaby tobą. Nie taka jak ty, tylko byłaby tobą. Upartą, impulsywną, wytrwałą… i zagubioną, czasem do mnie podobną, a czasem ode mnie różną… Opowiem ci również, że chciałbym być dla ciebie kimś ważnym, kimś wielkim, kimś silnym, bliskim, kto nie będzie ciągle zostawiał cię samej… I że żałuję, że cię zawiodłem.
     […]
     — Opowiem ci, że jesteś zła na życie i że masz ku temu powody. Ja na twoim miejscu też bym się gniewał, ale mylisz się, jeżeli uważasz, że bezruch jest lepszy. Nie, stanie w miejscu to nie jest życie, powinnaś o tym wiedzieć.

*

[…] miłość wcale nie jest czekaniem na coś, czego nikt nie może dać — wyszeptała mama.

*

Może życie czasem zabiera nam coś bezpowrotnie, a potem, innym razem, kiedy najmniej się tego spodziewamy, postanawia nagle o nas zadbać, kierując się zasadą wynagradzania strat, która nie ma nic wspólnego z prawami fizyki czy chemią, tylko z porządkiem rzeczy, którego do tej pory nikt nie potrafi wyjaśnić.

*

     — Oczywiście, że boli — usłyszałem jej głos. — Zaczynanie wszystkiego od nowa zawsze boli, ale jeszcze bardziej boli trwanie w zawieszeniu.

*

[…] oczy mówią dużo bogatszym językiem niż usta. Oczy sygnalizują dokładny moment, w którym dana postać ma zamiar się odezwać, i sugerują emocje, jakimi zabarwiona będzie jej wypowiedź. […] usta są tylko zwykłym megafonem oczu.

*

[…] znaczenie, jakie czas nadaje danym przeżyciom, jest właśnie tym, co pozwala wyrazić ich rozmiary.

*

[…] moja mapa skarbów doprowadziła mnie aż tutaj, bo cały czas szukałem odskoczni od zamiast trampoliny do. […] „Żeby tylko życie przeszło obok. Żeby tylko mnie nie znalazło”, myślałem w duchu i rozluźniłem się wewnętrznie po raz pierwszy od wielu tygodni.

*

Nie sposób rozmawiać, kiedy człowiek wie, że wszelkie słowa, które nie dotkną sedna sprawy, będą tylko zbędnym szumem, hałasem. Dziurami do wypełnienia.

*

— Słuchaj, mógłbyś poprosić Ingrid, żeby zrobiła ci reiki. Jeżeli pracuje z alkoholikami i zwierzętami, to dlaczego nie z abstynentami.

Alejandro Palomas, O matko!, przeł. Katarzyna Górska,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

piątek, 11 sierpnia 2017

Oj Tè:
(obok rozmawia z inną pacjentką)

Jabłoń:
(na beretach zasuwała swoje,
ale zatrzymała się i z niedowierzaniem
)
Pan ma kota?

Oj Tè:
Ja? Nie!

Jabłoń:
Całe szczęście!
Szowinista? Tak!

Szowinista z kotem?
Nie mogłabym z panem pracować!

Wiele osób na sali rehabilitacyjnej:
(ryknęło śmiechem, Oj Tè też) 

_____________
† z palety kolorów w odcieniu męska-szowinistyczna-świnia.

Niepełny miesiąc temu świętowałyśmy — siebie i nas też. Gepardzica rzuciła, dla porównania czegoś z czymś, tytuł książki, o której nigdy nawet nie słyszałam. Takie rzeczy jednak notuję, a potem sprawdzam. W taki sposób natknęłam się na tę książkę.

Był dostępny papier i empetrójka. Ibuka nie było, a papieru nie chciałam. Ale audiobuków słuchać jeszcze nie umiem — odjeżdżam do własnego świata lub usypiam, jeśli tylko mam możliwość. Książka chudziutka — postanowiłam na niej pouczyć się słuchać czytane słowo. Trzy razy obróciłam, nim uznałam, że „przeczytałam”.

Och! Jak pięknie ta książka trąci myszką. Literackim językiem nie jest napisana. Mało w niej zdań wielokrotnie złożonych. Ale! Ale bohaterzy i strategie nie zestarzały się ani troszkę! A metafora sera czyni tę książkę evergreenem. Gdzie jest mój nowy ser?

Jeśli masz ser, jesteś szczęśliwy. […] Niezły kawał sera, nie?

*

A co oni mogą wiedzieć, to zwykłe myszy. Muszą pogodzić się z tym, co się dzieje wokół nich. My jesteśmy ludźmi. Jesteśmy wyjątkowi. Powinniśmy być o tym uprzedzeni. A ponadto zasługujemy na więcej! To nie powinno się nam przytrafić, a jeżeli się przytrafiło, należy nam się coś w zamian.

*

Zmiany są nieuchronne. Odbiorą ci ser.

*

Gdzieś zawsze jest nowy ser!

*

Bezpieczniej jest błądzić w labiryncie, niż pozostawać w bezserowej sytuacji.

*

Co byś zrobił, gdybyś się nie bał?

*

Zmieniaj się razem ze swoim serem i ciesz się tym! Koniec? A może początek nowego.

*

Im dłużej o tym myślę, tym bardziej jestem przekonana, że to niekoniecznie ktoś zabiera ser. Ser ma swoje własne życie i czasem się po prostu kończy.

*

Czas do labiryntu! […] — Pytanie: co mamy sobie odpuścić i dokąd iść dalej — spytał Nathan cicho, jakby samego siebie. Przez chwilę nikt się nie odzywał.

*

A może stary ser to stare zachowania? […] Nowy ser to nowy związek z tą samą osobą.

Spencer Johnson, Kto zabrał mój ser?,
przeł. Artur Kurpiewski, czyta Julian Mere,
Studio EMKA, Warszawa 2006.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 10 sierpnia 2017

parafrazując słowa Kaan, po rezygnacji z wojennej retoryki:
dobrze jest wiedzieć, kto jest twoim sparring-partnerem.
i daję radę. również dzięki obecności Gepardzicy i Kaan.

środa, 09 sierpnia 2017

Wiedziałam o tej książce od maja. Zaznaczyłam, by upolować. Upolowałam pod koniec czerwca i wydawało mi się, że już zaraz za nią się wezmę, ale tak się nie stało — bele-trele nie jest dla mnie łatwą formą czytania. Jedna, druga audycja na temat Opowieści podręcznej. Próbowałam, ale po kilku stronach odpadłam. Inne, inne literki do mnie przychodziły. W sobotę wzięłam się za piąty tom Chyłki, a tu… audycja! Zdziwiona nie byłam. OK, nie rozkręcił się chyłkowy tom, odłożyłam, wprawiając Sadownika w zdumienie, gdy Mu wieczorem w rozmowie telefonicznej o tym doniosłam.

Zaczęłam opowieść i oderwać się już nie mogłam. Dystopia to zdecydowanie mój ulubiony „gatunek beletrystyczny”. Do takiego wniosku doszłam już w połowie czytania.

Ta książka trzeźwi. Żyjemy w kraju wybranym, kaganku moralności europejskiej, kolebce wartości najsłuszniejszych i właśnie z tego powodu jest to książka obowiązkowa w czasach najlepszej zmiany.

Pomyśl o rzeczach, które wydają ci się oczywistym twym prawem. Masz? Pomyśl, że może ci to być odebrane. Robi wrażenie. Piorunujące.

Ktoś kiedyś powiedział: nie interesujesz się polityką, polityka zainteresuje się tobą. I nawet jeśli jesteś mężczyzną, to świat, który zostanie pod ciebie skrojony, nie będzie ani dobry, ani wygodny, nawet jeśli nie lubisz grać w scrabble.

     Dlaczego więc chce mnie tu widzieć, w nocy, samą?
     Jeśli mnie na tym złapią, będę zdana na łaskę Sereny. Dyscyplina domowa to nie jego sprawa, to domena kobiet. A potem reklasyfikacja. Mogę skończyć jako niekobieta
.
     […]
     — Chciałbym… — zaczyna.
     Usiłuję nie okazać nadmiernego zainteresowania. Tak? No więc, o co chodzi? Chciałby czego
? […]
     — Chciałbym… — mówi. — ale to zabrzmi głupio. — I rzeczywiście robi wrażenie zmieszanego, jest potulny, w każdym razie tak to się kiedyś nazywało. […]
     — Chciałbym, żebyś zagrała ze mną w scrabble — kończy.
     Siedzę zupełnie sztywno. Panuję nad twarzą, która jest całkowicie nieruchoma. A więc to jest w zakazanym pokoju! Scrabble
! […] Teraz ta gra jest dla nas zakazana. Teraz jest niebezpieczna. Teraz jest nieprzyzwoita. Teraz jest czymś, czego nie może robić z własną żoną. Czymś pożądanym. […] Trzymam błyszczące kostki, czując ich gładkie brzegi, wymacuję litery. Zmysłowe doznanie. To jest wolność.

*

[…] — Myśleliśmy, że nam pójdzie lepiej.
     — Lepiej? — pytam ściszonym głosem. Jak on może myśleć, że tak jest lepiej?
     — „Lepiej” nigdy nie znaczy lepiej dla wszystkich — mówi. — Zawsze dla niektórych jest gorzej
.

*

     — […] Powiedz mi. Jesteś inteligentna, ja się naprawdę liczę z twoim zdaniem. Co takiego przeoczyliśmy?
     — Miłość — powiedziałam
.

*

Mówiąc ci cokolwiek, przynajmniej wierzę w ciebie, wierzę, że jesteś, powołuję cię do życia mocą swojej wiary. Opowiadając ci tę historię, wymuszam twoje istnienie. Mówię, więc jesteś.

*

BÓG TO NAJWYŻSZE DOBRO NARODU.

*

     — A może to jego wina — mówi.
     Nie wiem, kogo ma na myśli. Komendanta czy Boga? Gdyby mówiła o Bogu, powiedziałaby „wola”. Tak czy siak, to herezja. Wina może być tylko po stronie kobiety, bo tylko kobiety bywają uszkodzone, niepełnowartościowe, uparcie zamknięte
.

*

To się przynajmniej nie zmieniło: pełen miłości stosunek mężczyzn do dobrych samochodów.

*

[…] za czytanie. Nie, za czytanie tylko odcinają rękę — za trzecim razem.

Margaret Atwood, Opowieść podręcznej, przeł. Zofia Uhrynowska-Hanasz,
Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

Poczucie winy jest świetne! Pomyślałam, gdy zatrzymał mnie poniższy cytat. Nie tylko z powodów wymienionych przez bohaterkę powieści. Bo.

Poczucie winy czyni cię wielkim, omnipotentnym i mającym niebywałą moc, by zasmucać, unieszczęśliwiać i oblepiać innych wszelkimi negatywnymi uczuciami. To rodzaj megalomanii — inni tracą swoją podmiotowość. Gdy masz poczucie winy, że czegoś nie zrobiłeś, nie przyjmujesz do wiadomości, że komuś mogło być na rękę, że nie przyjdziesz, nie przyjedziesz, nie odpiszesz, że może to, czego nie zrobiłeś, wcale nie było tak istotne, jak ci się wydawało, że nie jesteś pępkiem świata. Taplając się w poczuciu winy nie jesteś też w stanie przyjąć do wiadomości, że to, co zrobiłeś, było dość dobre i wystarczające, może było wszystkim, co miało w tej chwili sens. Zapytaj.

Ale co z poczuciem winy, gdy — gdyby można było cofnąć czas — zrobiłbyś coś odwrotnie? Jest szczere „przepraszam”. Jest możliwość spotkania prawdziwego. Jest dziś i jutro, by po prostu zrobić inaczej.

     — To straszne — mówię. Choć myślę, że to bardzo w jej stylu: wziąć to wszystko na siebie, uznać, że wady dziecka to tylko jej wina. Ludziom najtrudniej się przyznać, że ich życie nie ma żadnego znaczenia. Żadnego celu. Żadnej treści.

Margaret Atwood, Opowieść podręcznej, przeł. Zofia Uhrynowska-Hanasz,
Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2017.

wtorek, 08 sierpnia 2017

Pan Ciasteczko:
(stawia walizkę i robi w tył zwrot)

Heniutka:
(wyjściowa, już w obroży, wita pana)

Jabłoń:
(w trampeczkach i dresiku)
Idziesz w marynarce?

Sadownik:
No. A co? Pójdę sobie z wieśniareczką na spacer!

Jabłoń:
(rżnie głupa i przekierowuje wieśniareczkę do Heniutki,
bo Ona świetnie sobie radzi ze słowami
)
Słyszałaś, jak Cię nazwał?

Stado w komplecie:
(poszło na wieczorny spacer)

poniedziałek, 07 sierpnia 2017

Podzielne przez dziesięć wpisy. Zawsze są niewiadomą i niespodzianką dla mnie samej. Co będzie ich źródłem? Co będą dla mnie znaczyły? Małe kamyki tworzące kręgi zmiany na wodzie? Małe kamyki tworzące lawinę zmian? Jaką chwilę zatrzymają? Z jakiej perspektywy będą przyglądały się światu? Nigdy nie wiem, dopóki się nie dowiem, że to TO!

13 km, 1860 m n.p.m. Dedykowałam Tobie… — napisała pod fotografią, którą mi przysłała kilka dni temu, wzruszając mnie do łez. Dziś opowiadała mi o tym miejscu. Była w wielu, bardzo wielu miejscach na świecie, ale po raz pierwszy słuchając Jej wrażeń, kompletnie wbrew mojej naturze, zamarzyło mi się, by do Małej Nowej Zelandii — jak nazwałam mój wewnętrzny obraz tego miejsca — pojechać z Sadownikiem, być z Nim w chmurach i dużo razem chodzić. Motywacja do rehabu poszybowała!

(fot. Gepardzica & Smoku, fragment)

niedziela, 06 sierpnia 2017

Tam. My. Jeszcze wtedy osobni. Twoja. Moja. Nasze ręce. Pełen symboli gest, mit założycielski naszej relacji? Czy podając mi swoją dłoń, zaprosiłeś mnie do swojego życia? Czy podając Ci moją dłoń, oddałam siebie Tobie wraz z mym losem? Z pewnością tak wtedy na to nie patrzyliśmy, ale coś głęboko w nas nie żartowało wcale, znało odpowiedź na każde z tych pytań — przyszło do mnie wczoraj — dziewiętnaście lat i trzy miesiące bez dziesięciu dni później.

(fot. źródło, fragment)

*

Sadownik:
(wrócony do ula, zaprasza, podając rękę)

Jabłoń:
(gotowa do wyjścia)
Będzie ktoś do Ciebie dzwonił?

Sadownik:
(wygina brwi w znaki zapytania)

Jabłoń:
Bo jak tak, to wezmę sobie książkę.

Sadownik:
To, że zapraszam Cię znów do mojego życia,
nie znaczy, że nie możesz czytać.

(za jakiś czas)
Sadownik & Jabłoń:
(mukali, opowiadając sobie ten szczególny weekend)



Odkryłam dziś pretekstową regułę. Zamów coś, co jadłeś tam kiedyś. Nie będzie tego w karcie lub będzie inne, niż pamiętasz. Ale potraktuj chwilę jako pretekst, szczelinę w teraźniejszości, i zapytaj Pana Preteksta: „co dziś?”. Wybierz i ląduj w niebie smaku. Mukałam przy sałatach z buraczkami z kozim serem. Mukałam bardzo.



| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...