Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
sobota, 16 czerwca 2018

Piorun w rzepkę strzelił. Prawdopodobieństwo tego zdarzenia było mniejsze niż trafienia szóstki w totka i co? I proszę!

Ale czemu? Bo świat bez kopytka nauczył wiele, ale część mądrości z kręgu „praktykować” — gdy tylko zaczęło dobrze dziać się — przesunęłam na krąg deklaracji „oczywiście, że to jest najważniejsze”. Pod latarnią najciemniej — daję słowo, nie zauważałam, że najważniejsze przestawało być najważniejsze, więc piorun w rzepkę strzelił.

*

Dużo teraz śnię. Wszystkie sny dzieją się w środkach komunikacji: metro, pociąg, samolot. W jednym ze snów istotna była atmosfera „da się”. W tej atmosferze możliwe było zrobienie trudnego i niemożliwego.

*

Rzepka jest największą trzeszczką ciała. Przeczytałam.
Zmieniłam priorytety. Da się o nich pamiętać! Obiecałam sobie. Na zawsze. A priori!

We wtorek, gdy zbieraliśmy się na sor, Sadownik zaproponował wzięcie książki. Odmówiłam. Mój umysł odmówił nie tylko czytania, ale również wycieczki na sor — został w ulu, a w zasadzie chyba gdzieś polazł, bo wrócił dopiero w piątek wieczorem i zaproponował: skończmy tę książkę, malutko nam zostało.

Skończyłam. To przypowieść o wewnętrznym narcystycznym świrze godnym XXI wieku. Świrze, z którego można wyjść tylko poprzez gruntowne wycofanie i zwykłe codzienne czynności, których większość domowników nawet nie zauważy. Ładna metafora, choć męcząca chwilami. Jednego tej książce nie można odmówić — choć chce się ją rzucić w cholerę nieraz, to ciekawość jak-to-się-skończy pcha człowieka na kolejną stronę, choć język lub scena brzydzą ciut swym dnem. W ten sposób na promocyjnym stosiku została mi już tylko jedna książka.

A nie ma większej wolności niż ta spowodowana brakiem strachu.

*

Milczenie […] jest przepełnione głosami.

*

Tak właśnie rozświetliło mi umysł i ujrzałem, że w końcu każda myśl zajmuje w nim swoje, właściwe jej miejsce.
     — To brzmi jak doświadczenie mistyczne — stwierdził Gabilondo wciąż ironicznym tonem, który Damián zignorował.
     — Może pan to nazwać, jak chce. Najważniejsze, co wtedy właśnie zrozumiałem, że, poza wszelkimi wątpliwościami, znajduję się na swoim miejscu
.

*

     — Dotarłeś już.
     — Dokąd? — zapytał.
     — Tam, gdzie szedłeś — odpowiedział głos.
     I to było wszystko
.

*

Podobnie jak hałas, woda zawsze szuka najprostszej drogi, która wcale nie musi być logiczna.

Juan José Millás, Z cienia, przeł. Karolina Jaszecka,
Czarna Owca, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


czwartek, 14 czerwca 2018

Wieczór i noc z wtorku na środę Sadownik spędził ze mną na SORze. Ćwiczenia praktyczne z Małych Bogów 2 mamy zaliczone — zapity do nieprzytomności, którego poszukiwała roztrzęsiona kobieta, starsza pani ucząca małżonka, co go boli i że wcale nie od roku tylko od upadku dwa dni temu, młodzieniec chcący symulować, by przeskoczyć triage, pańcia-bomiś awanturująca się, że przecież płaci składki.

Przy zakładaniu gipsu koło drugiej trzydzieści Pan Gipsiarz chciał się ze mną zamienić, bo odpocząłby i spokojnie obejrzałby sobie mistrzostwa w kopaną piłkę. Sadownik kazał mi się cieszyć, że NFZ gotów jest zużyć na mnie ponadnormatywną ilość gipsu i bandaży — Jabłoń, nie porzeczka, długie ma wokół stawu kolanowego. Pan Doktor płakał ze śmiechu i z Pana Gipsiarza, i z Sadownika. Mnie ogarniała czarna rozpacz.

(fot. Sadownik podczas czekania)

*

Pan Ciasteczko & Heniutka:
(wczoraj po powrocie z pracy)

Sadownik:
(rosoli się)
O! Mogę się bezpiecznie rozebrać…

Jabłoń:
(w roli demon-seksu-w-gipsie ryczy ze śmiechu,
choć do śmiechu od kilkudziesięciu godzin nie było jej wcale
)

*

Dziś na usg zobaczyłam piorun — niczym owad w bursztynie — odciśnięty w mojej rzepce. W domu na spokojnie doczytałam, że troczki i więzadło rzepki oraz ścięgno mięśnia czterogłowego nieuszkodzone. Mam troczki rzepki! Wróciła nadzieja. Dziś, dzięki Oj Tè i Sadownikowi, który powiózł, przywiózl, rozładował.

wtorek, 12 czerwca 2018

człowiek — masa biodegradowalna.

Tagi: smutki
09:09, dc_hexe , wrażenia
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 czerwca 2018

Tak sobie myślę, że ilość książek,
które na mnie czekają,
zapowiada jednak długie życie ;)

Kaan

Jabłoń:
(autoryzację na upublicznienie powyższego otrzymała)

niedziela, 10 czerwca 2018

Sadownik & Jabłoń:
(telefonicznie umawiają się na uroczystą kolację)

Jabłoń:
Tylko nie jedz nic po drodze.

Sadownik:
A co? Jest coś w domu?

Jabłoń:
Ja jestem! Gotowa do zabrania…

Tam, gdzie mamy rację,
nigdy nie wyrosną
wiosenne kwiaty.

Tam, gdzie mamy rację,
ziemia jest twarda i udeptana
jak na podwórzu
.

// Jehuda Amichaj spotkany w pierwszej refleksji Oza.

*

porwał mnie ten wiersz w czwartek. pod ręką chciałam go mieć. zakotwiczyć chciałam uczucie, wrażenie, mądrość. czym? drzwi do tego uczucia znaleźć. co nimi jest? czekałam na odpowiedź. w końcu wiedziałam: akwarela. akwarela z kwiatami! znalazłam.

wpis. wpis bez tytułu. bez. i nagle znalazł mnie i tytuł wpisu (kwiatowy!).

*

tam, gdzie… nigdy nie będziesz cieszył się upragnionym w towarzystwie upragnionych.

Mariusz Gosławski, Wiśnie, 2015.

Czytałam tamtą wolniej i wolniej, bo robiłam wypady w świat trzech esejów.

Wszystkie trzy doskonałe, choć pierwszy zrobił na mnie największe wrażenie — pewnie dlatego, że ciału najbliższa koszula, a materii na fanatyków w naszym kraju ile dusza zapragnie.

Czytałam, zachwycałam się i doigrałam się. Dowiedziałam się, że Poseł (ona nie życzy sobie "posłanki") Pawłowicz kocha mnie. Kaja Godek kocha mnie. Poseł Pawłowicz kocha Ciebie i  Kaja Godek też Ciebie kocha. One kochają Wszystkich i my wszyscy jesteśmy sami sobie winni tego stanu rzeczy — co oczywiście należało udowodnić, amen.

ISIS kocha cię z całego serca. Al-Kaida jest bez reszty oddana pragnieniu, by cię wybawić z moralnego upadku. Ku Klux Klan, organizacja Lehawa czy bandziory z Noar ha-Gwaot ryzykują życie — a nawet je poświęcają — nie dla samych siebie, lecz z myślą o tobie. Aby cię wyzwolić, nawet jeżeli obecnie jesteś jeszcze zaślepiony i niezdolny pojąć, co dla ciebie dobre. Zostali przysłani przez Boga albo Ideę, aby rzucić ci linę ratunkową. Nie odtrącaj tej liny, bo będą zmuszeni cię skrzywdzić. Dla twojego dobra. Nie ma na całym świecie nikogo, kto by cię kochał z takim oddaniem i żarliwością jak fanatycy. Pewnego dnia spadną ci łuski z oczu, a wtedy zobaczysz światło i jeszcze będziesz im za to wszystko wdzięczny.

*

Fanatyk stale, bez ustanku śpieszy, by rzucić ci się na szyję, aby cię zbawić, ponieważ kocha cię bezinteresowną miłością.
     Lub też na odwrót, łapie cię za gardło i dusi, bo niestety przekonał się, że jesteś naprawdę, ale to naprawdę niezbawialny. Stracony. I dlatego, choć z żalem, ma obowiązek cię znienawidzić i usunąć z tego świata. (W gruncie rzeczy „rzucić się na szyję” i „złapać za gardło” to czynności anatomicznie bardzo do siebie zbliżone
).

*

[…]  fanatyk jest zdumiewającym altruistą, człowiekiem wyzbytym egoizmu: interesuje się tobą znacznie bardziej niż samym sobą. Dniem i nocą pragnie ocalić twoją duszę, oswobodzić cię z kajdan, wydobyć z mroków ku wielkiej światłości, wyzwolić raz na zawsze od błędu i grzechu. Już pędzi, by wziąć cię w objęcia, ocieka mieszaniną świętego gniewu i czystej słodyczy, jest niemal chory z troski o ciebie, przepełnia go chęć, by zmienić sposób, w jaki się modlisz (albo to, że się nie modlisz), twój nałóg palenia, nawyki wyborcze, żywieniowe, priorytety, cały twój, jakże szkodliwy, tryb życia. Jedynym życzeniem fanatyka jest chwycić cię w ramiona, tak byś się z nich nie wyrwał, i zaraz wydobyć cię z nizin, w których tkwisz, we wspaniałe i wzniosłe miejsce, które on już odkrył i odtąd przebywa tam na wyżynach, dokąd ty też musisz — naprawdę musisz — natychmiast się wspiąć. Dla własnego dobra. I tylko dla niego.

*

Fanatycy wszelkiej maści, w każdym czasie i miejscu, brzydzą się zmianą, boją się jej i podejrzewają, że to nic innego jak zdrada, wynikająca z mrocznych i niskich pobudek.
     […]  są na świecie rzeczy, które można co prawda widzieć tak, ale też zupełnie inaczej.

*

Fanatyk jest chodzącym wykrzyknikiem. Lepiej, by walka z fanatyzmem nie polegała na postawieniu przeciwnego wykrzyknika. Stawić czoło fanatyzmowi nie oznacza unicestwić wszystkich fanatyków, lecz raczej uważnie zająć się tym małym fanatykiem, który kryje się, mniej lub bardziej, w duszy wielu z nas; oznacza też pożartować trochę z własnych wykrzykników. A także zaciekawić się i zajrzeć od czasu do czasu nie tylko w okno sąsiada, ale przede wszystkim zobaczyć, jak przedstawia się rzeczywistość widziana z jego okna, bo z konieczności jest ona inna niż ta, którą można zobaczyć z własnego.

*

Odporność na fanatyzm wiąże się też z gotowością […] do życia z pytaniami i wyborami, których rozstrzygnięcie kryje się daleko za mgłą na horyzoncie.

*

Kiedy byłem małym chłopcem, babcia Szlomit wyjaśniła mi, jaka jest różnica między Żydem a chrześcijaninem: „Chrześcijanie — powiedziała — wierzą, że Mesjasz już tu kiedyś był i że pewnego dnia do nas wróci. My, Żydzi — ciągnęła — wierzymy, że Mesjasz jeszcze nie przyszedł, ale pewnego dnia na pewno przyjdzie. Ten spór — myślała babcia na głos — sprowadził na świat tak wiele nienawiści i gniewu, prześladowania Żydów, inkwizycję, pogromy, masakry. Ale właściwie dlaczego? — spytała. — Dlaczego się wszyscy nie umówimy, Żydzi i chrześcijanie, że na razie poczekamy cierpliwie i zobaczymy, co się stanie? Jeśli któregoś dnia Mesjasz przyjdzie i powie: «Dawno się nie widzieliśmy, tak się cieszę, że znowu was widzę», to Żydzi będą musieli się przyznać do błędu. Ale jeżeli powie po przybyciu: «How do you do, miło was poznać», wówczas cały świat chrześcijański będzie musiał przeprosić Żydów. Do tego czasu — zakończyła babcia — aż do przyjścia Mesjasza, może byśmy tak po prostu żyli i dali żyć innym?”.
     Istotnie, babcia Szlomit była uodporniona przynajmniej na kilka rodzajów fanatyzmu
.

*

Niekiedy ta choroba zaczyna się od dość niewinnych objawów: nie od ucinania głów, wysadzania samochodów pułapek czy palenia domów wraz z mieszkańcami, lecz w kręgu rodziny — fanatyzm zaczyna się w domu. Łagodne objawy, dobrze nam wszystkim znane, polegają na powszechnej skłonności do tego, by odrobinę zmienić swoich najbliższych, własne dzieci, brata i siostrę, partnerkę i partnera, sąsiadów — zmienić dla ich własnego dobra.

Amos Oz, Do fanatyków. Trzy refleksje,
przeł. Leszek Kwiatkowski, Rebis, Poznań 2018.
(wyróżnienie własne) [#2, #3]


#2. To esej, w którym łatwo było mi zgubić się w zdobyczach kultury i artefaktach historycznych. Miło było się odnaleźć, znajdując w sobie podobne doświadczenia, choć rekwizyty różne. Było ciut smutno odnaleźć się, widząc odniesienia do państwa polskiego, które niby jest, które całkiem na serio próbuje nam wmówić, że światło jest tylko jedno… purpurowe.

Jeszcze przed powstaniem państwa spytano Chaima Weizmana, kiedy wreszcie powstanie państwo żydowskie. Swoją odpowiedzią wprawił słuchaczy w zdumienie: „Nigdy”. Po czym wyjaśnił z uśmiechem: „Jeżeli powstanie państwo, nie będzie ono żydowskie. A jeśli będzie żydowskie — nie będzie to państwo…”.

*

[…] zostać, nie wychodzić. Tożsamość ma znaczenie tylko i wyłącznie wtedy, gdy drzwi wyjściowe są otwarte na oścież. Tylko wtedy, gdy istnieje wolność wyboru. Tylko gdy każdy dobrowolnie postanawia utrzymać własną tożsamość i jej nie zmieniać.

*

Demokracja i pluralizm to w gruncie rzeczy popularne sposoby wyrażania idei świętości życia, równej wartości ludzi oraz tego, że „Każdy, kto ocala jedno życie, ten według Pisma jakby ocalił cały świat.

*

Filozof Isaiah Berlin uczy nas, że kwestią sporną dla samych demokratów jest pytanie o to, czy wolność polityczna jest co do zasady negatywna („żyj i pozwól żyć innym”), czy też pozytywna („żyj właściwie, aby być prawdziwie wolnym”).

*

Przykro mi patrzeć, jak bardzo umniejsza własną wartość wielu ludzi niereligijnych wobec „autentyczności” najrozmaitszych religijnych gorliwców.

*

Nowoczesna demokracja wypływa z humanizmu. Nie ma żadnej sprzeczności między judaizmem a humanizmem. […] rabbi Nechemia w siedmiu cudownych słowach ujmuje samo sedno idei humanizmu: „Jeden człowiek wart jest całego dzieła stworzenia”. (Proszę zwrócić uwagę — rabbi Nechemia mówi „jeden człowiek”, w żadnym razie nie „jeden człowiek z Izraela”. Ale w żydowskim świecie były i wciąż są obecne całkiem inne głosy, w tym pełne wyniosłości i ksenofobii). Humanizm wiąże się też z pluralizmem, to znaczy z uznaniem równego dla wszystkich ludzi prawa do tego, by różnić się od siebie, oraz tego, że każda osoba jest całym światem mającym prawo do godnej egzystencji. Podobnie jak redukuję czasami w myślach wszystkie przykazania do jednego, „nie będziesz zadawał bólu”, tak też jestem gotów niekiedy zredukować humanizm i pluralizm do jednej prostej formuły: uznać równe prawo ludzi do bycia różnymi.”

*

Niektórzy dniem i nocą kładą nam do głowy, że „w jedności nasza siła”. Nasza siła rzeczywiście tkwi w zjednoczeniu wokół prawa do bycia różnymi. Różność nie jest przejściowym złem, lecz źródłem błogosławieństwa. Różnica zdań nie jest uciążliwą słabością, lecz życiodajnym klimatem dla wzrostu kreatywności. Różnimy się między sobą nie dlatego, że niektórzy z nas jeszcze nie dostrzegają światła, ale dlatego, że na świecie jest wiele świateł, nie jedno. Wierzenia i opinie, a nie wiara i opinia.

*

Najniżej w tej skali są ci najgorsi, najbardziej nieżydowscy, najgorsze szkodniki, ostatni motłoch, najwięksi goje – czyli lewacy, którzy bezustannie dążą do pokoju, nie przestają bronić praw człowieka, nie dają w spokoju wyrządzić jakiejś małej krzywdy albo dopuścić się odrobiny nacjonalistycznego wyzysku i nie przestają drzeć nam się do uszu: „O sprawiedliwość, li tylko o sprawiedliwość będziesz zabiegał”, „Jednakowe prawo i jednakowy przepis będzie dla was i dla cudzoziemca przebywającego u was”, „Nie zabijaj”, „Szukaj pokoju, idź za nim!”. A kiedy zabieramy się do eksmitowania paru członków rodzin zamachowców albo stosowania odpowiedzialności zbiorowej wobec całej arabskiej wsi, ci lewacy zaczynają nam ględzić o jakichś obcych pomysłach w rodzaju „każdy za własny grzech śmierć poniesie”.
     Skąd, do cholery, ci goje biorą całe to swoje pięknoduchostwo
?”

*

[…] relacja do innego jest zawsze żywotnym czynnikiem naszego samookreślenia.

Amos Oz, Do fanatyków. Trzy refleksje,
przeł. Leszek Kwiatkowski, Rebis, Poznań 2018.
(wyróżnienie własne) [#1, #3]


| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...