Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
piątek, 02 czerwca 2017

Wczoraj wieczorem po pracy, po rehabce, przed kąpielą i snem, w drodze do domu odczytałam esemesa od Białego Kruka i Orzeszka, że książeczka z okazji Dnia Dziecka leży na wspólnym dysku. Ale zanim Ona, po Domosławskim, w chyłkowej przerwie, sięgnęłam po wcześniej otrzymaną od Białego Kruka książkę.

Szkoda byłoby ją przegapić. Bardzo szkoda. Gdybym obie książki miała w papierze, ta książka stałaby obok tej od Białego Kruka, którą skończyłam.

Istnieje miłość, której nikt nie pamięta.

*

Im było ciszej, tym więcej słyszałem. […] Zostałem sam ze swoimi wyobrażeniami i z myślami. Przyszłość nie odgrywała już żadnej roli, przeszłość mnie nie obchodziła, nagle byłem obecny we własnym życiu. Filozof Martin Heidegger twierdził, ze świat znika, kiedy w niego wchodzisz. Właśnie to się stało.

*

Tajemnica […] polega na stawianiu jednej nogi przed drugą dostateczną liczbę razy. Pod względem technicznym jest to proste. Nawet mysz może przecież zjeść słonia, jeśli tylko będzie odgryzała odpowiednio małe kawałeczki. Wyzwanie polega na tym, żeby tego chcieć.

*

Cisza jest raczej ideą. Odczuciem. Wyobrażeniem. Otaczająca cię cisza może mnóstwo w sobie zawierać, lecz mnie najbardziej interesuje ta cisza, która jest we mnie. […] Ta cisza, której poszukuje, jest przeżyciem osobistym.

*

Poruszając ciało, poruszasz umysł. Lubię, kiedy zadowolenie płynie z ciała do głowy, a nie odwrotnie.

*

W odcinaniu się od świata nie chodzi o odwracanie się do otoczenia plecami, przeciwnie: o zobaczenie świata wyraźniej, utrzymanie obranego kierunku i próbę pokochania życia.

*

Cisza sama w sobie wzbogaca. To rzecz wysokiej jakości, ekskluzywna i luksusowa. Klucz, który może otworzyć nowe sposoby myślenia. Cisza […] to prosta sztuczka na bogatsze życie.

*

Cisza to […] przenikanie do środka tego, czym się zajmujesz.

*

Czasu mamy dość, życie okaże się długie, jeśli tylko częściej będziemy słuchać siebie i podniesiemy wzrok.

*

Cisza wiąże się z powtórnym odkrywaniem przyjemności, jaką sprawia zrobienie sobie przerwy.

*

Żeglujesz przez morze, a to, czego szukałeś, odkrywasz po powrocie w samym sobie.

*

Podoba mi się idea przeżywania ciszy jako celu samego w sobie. Ma ona własną wartość i w przeciwieństwie do wielu innych rzeczy nie należy jej ważyć ani mierzyć.

*

Jeśli ukochana osoba nie rozumie cię, kiedy milczysz, to może jeszcze trudniej jest jej cię pojąć, kiedy mówisz?

*

[…] cisza, którą przeżywasz, różni się trochę od ciszy, której doświadczają inni. Każdy ma własną ciszę.

*

Cisza bezdźwięczna, którą masz w sobie, pozostanie tajemnicą. Sądzę, że nie powinieneś oczekiwać niczego innego.

Erling Kagge, Cisza. Opowieść o tym, dlaczego straciliśmy
umiejętność przebywania w ciszy i jak ją odzyskać
,
przeł. Iwona Zimnicka, Muza, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 01 czerwca 2017

Koncerny, konsorcja, korporacje — piarowa papka, wielkie pieniądze i kompletny brak wyobraźni. Skrajny wdupiemanizm — żadne inne określenie nie przychodzi mi do głowy.

To książka, która powala. Że niby daleko? I tak, i nie, bo przecież mamy naszą małą Amazonię (Puszczę Białowieską) i przedostatnie miejsce w Europie pod względem zasobów wody.

Co możesz zrobić Ty? Co mogę zrobić ja? Z czym zostałam po tej książce? Myślę sobie, że możemy przynajmniej jedno: sprawdzić, jak to jest, gdy pomyślisz teraz i poczujesz, że:

 tyle, ile masz, to dość

człowieku z bogatego europejskiego kraju; z Polski, żebyś nie miał złudzeń. Ja już nie mam.

***

     — Gdy ścina się drzewo takie jak to, czy nie kojarzy ci się to z przelewaniem krwi?
     — Mój przyjacielu, ono, gdy się je ścina, wydziela zapach, który możesz poczuć. Gdy ma się zwalić, słyszysz jego jęk; skrzypienie pnia. I możesz zobaczyć opadające liście niczym gest pożegnania…
     — I czujesz, jak gdyby ktoś umierał?
     — Czuję, jak gdyby kogoś zabijano. Ono jest żywą istotą…

*

Coś, co natura tworzyła przez długie lata, ludzie myślący tylko o zysku są w stanie zniszczyć w niespełna godzinę.

*

Mimo kryzysu światowego popyt na większość towarów utrzymuje się, zbyt duże pieniądze są do stracenia, by przejmować się przyrodą.

*

Trzeba silnej wiary w ideał życia zgodnego z otaczającą naturą, żeby oprzeć się pokusie. Splunąć na forsę — największy heroizm naszego czasu.

*

[…] nowoczesne społeczeństwo wytwarza u jednostek moralną ślepotę na masową skalę.

*

Ktoś niesie transparent z napisem: „Dopiero kiedy człowiek zatruje ostatnią rzekę, zetnie ostatnie drzewo, zabije ostatnią rybę, uświadomi sobie, że nie da się zjeść pieniędzy”.

*

Wielki biznes nadal osusza Ziemię z pitnej wody, wycina płuca planety — puszczę amazońską i inne lasy — a gdy na swojej drodze spotyka protestujących, zastrasza ich, sprawia, że „znikają”, zabija. My zaś — choć nasza odpowiedzialność jest niełatwa do uchwycenia i nazwania — wciąż bierzemy udział w podziale łupów.

*

Jeśli do obelg „zacofani”, „przeciwni rozwojowi” dodać „skrajnie lewicowi”, a tak robi propaganda koncernu, zblatowanych mediów i rządu, to portret wroga gotowy, Wtedy za milczącym przyzwoleniem klas opiniotwórczych wolno bić, torturować, strzelać.

*

Koncern to wirtualne, choć realne pieniądze, gąszcz przepisów i regulacji, zakulisowe naciski, maszyneria wydobywcza, substancje chemiczne… A także wyciekła rtęć, kwaśna woda lub jej brak, zdechłe ryby.

*

Wykręty to niekiedy przydatne lustro w odkrywaniu prawdy.

*

Bajeczne pieniądze koncernów, mówi Edmundo, ożenione z umiejętnościami byłych oficerów wojska i wywiadu to ogromne niebezpieczeństwo dla demokracji. […] Mają lepszy sprzęt niż państwo i są poza kontrolą. Mogą zniszczyć każdego.

Artur Domosławski, Śmierć w Amazonii. Nowe Eldorado
i jego ofiary
, Wielka Litera, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


*

 […] zbrodnia może unicestwić jedno życie,
ale nie zniszczy idei
. […]
Jamais a nossa voz vai calar

(tamże)

Sting, Fragil, (Portuguese).

środa, 31 maja 2017

Sadownik:
(przy porannej kawie)
Masz dzisiaj wolne?

Jabłoń:
Nie. Mam dziś Akuszera.
Serwisuję się.

Sadownik:
Super! Śrubki dokręci, może
niech ci jeszcze podpompuje oponki,
żebyś się lepiej toczyła.

wtorek, 30 maja 2017

Jabłoń:
(w przysłanym przez Sadownika linku czyta o sobie i płacze ze śmiechu)

Niby jest twoją żoną, ale w tym samym czasie nie jest… Oczywiście nie ma jej, kiedy jest bardzo potrzebna, na przykład, żeby zrobić kolację, a kiedy już sobie radzisz – „jestem cała twoja, kochanie”. […] Ogólnie możesz znieść ten koszmar, ze względu na trzy powody: 1. ona jest boginią seksu; 2. ona jest niezwykle inteligentna i dowcipna; 3. ona jest boginią seksu. Tak, tak, podwójną!

(a potem dzwoni do Męża, bo umiera z ciekawości,
czy Sadownik daje radę z 1., 2. czy 3. powodu
)

Sadownik:
(ryczy ze śmiechu i poleca ostatnie zdanie z męskiej wersji)
I nawet jeśli zechcesz się go pozbyć, to ci się nie uda.

Sadownik:
(doniósł, że czytał i już wie, że astrologicznie jako duet
są maksymalnie nie do pary
)

Jabłoń:
Jak dobrze, że dziewiętnaście lat temu
nikt nam o tym nie powiedział.

*

Jabłoń:
(autoryzuje powyższe)

Sadownik:
A może wiedziałem, tylko powiedziałem sobie:
Co? Ja nie dam rady?

poniedziałek, 29 maja 2017

na rehabce. pacjentka na stacjonarnym rowerku zmieniła sobie wysokość siodełka na trudniejszą, z punktu widzenia jej kontuzji. po czym entuzjastycznie krzyknęła:

podoba mi się!

jej entuzjazm. olśniło mnie. tego potrzebuję. nie męki, trudności we wracaniu do siebie. do wszystkich ćwiczeń i aktywności dorzuciłam polecenie: co w tym ci się podoba?

znalazłam. no to reksio!


mój aktualny stan posiadania:

Jak dobrze, że na następną książkę tej autorki będzie trzeba poczekać. Ona nie konstruuje powieści, ona ją wyrzyna na żywym organizmie rodziny. Pozbawia złudzeń, choć pozostawia nadzieję.

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie doświadczył choć przez chwilę rodzinnej szajby, który tą szajbą nie został porażony choć raz. Na razie mam serdecznie dość dynamiki miłości rodzinnej, gdzie bywa, że kochasz, ale jednocześnie nie lubisz.

E tam… wiesz, jaki jest dziadek. Typowy inżynier.
     Jak to typowy inżynier? Znaczy się wiem, co to znaczy inżynier, ale nie wiem, o co ci teraz chodzi.
     No wiesz… że jest przyziemny i nie za bardzo rozumie wymyślone rzeczy.

*

[…] kiedy tylko na horyzoncie pojawiają się jakiekolwiek kłopoty, wystarczy wypowiedzieć zaklęcie „to ty jesteś najstarsza” i już.

*

Naprawdę nie wiesz, o czym mówię, czy tylko udajesz?

*

Ja tez jestem głodna, ale jeśli zupa jest na mięsie, to dziękuję.
     No… rosołek na mięsie, ale z kury od naszej pani Hor
áčkovej, broni się mama.
     Nie, to ja dziękuję.

*

[…] nie pytaj, jeśli odpowiedzi nie chcesz znać […]

*

Co chcesz powiedzieć? Że jest źle wychowany? Co ty możesz o tym wiedzieć?
     Mogę wiedzieć tylko tyle, ile sama widzę
.

*

[…] mama nie lubi, kiedy jada w gości, a ona woli gdzieś się zaszyć i czytać, jutro możesz poczytać, mówi wtedy mama, i ma racje, pewnie, że może, ale książki są czasami po prostu o wiele ciekawsze od wszystkich ludzi, którzy akurat tam siedzą.

*

Dobrze nie było, ale i strasznie nie było, zresztą nawet nie było źle.

*

[…] to właśnie szczęśliwych ludzi najczęściej można przyłapać na prostych, niewymuszonych chwilach radości […]

*

Chyba nie czeka mnie już w życiu zbyt wiele dotyku i ciepła innych ludzi, nagle czuję żal, szkoda, że to wszystko tak się skończyło, nie, nie żałuje rozstania, nie żywię do niego aż tylu pozytywnych uczuć, po prostu szkoda, że nigdy nie siądziemy sobie na ławce przed domem, by powygrzewać się w promieniach słońca, możemy posiedzieć, ale już nie razem.

Petra Soukupová, Pod śniegiem, przeł. Julia Różewicz,
Wydawnictwo Afera, Wrocław 2016.
(wyróżnienie własne)


niedziela, 28 maja 2017

Wigilia — niełatwy czas, to wiem. W piątek pod wpływem pewnej audycji dotarło do mnie, że są ludzie dla których Dzień Matki, Dzień Dziecka może być piekielnie trudnym dniem.

Czy to książka, którą chciałabyś dostać od swojej Mamy?
Czy to książka, którą chciałabyś podarować swojej córeczce?
Nie wiem. Wiem, że łezkę uroniłam.

Do dzisiaj moje serce pękło tysiąc razy, to nic, tak to w życiu jest. Ale raz moje serce zostało złamane, jak to mówią lekarze z przemieszczeniem.
     Gdy urodziłam ciebie, wzięłaś sobie kawałek mojego serca i teraz z nim łazisz, nawet nie wiem gdzie
.

Justyna Bargielska, Iwona Chmielewska, Obie,
Wydawnictwo Wolno, Lusowo 2016.



(tamże)



Sadownik:
(wczoraj wieczorem odebrał żonkę z pracy)
Co robimy?

Jabłoń:
Jesteś głodny?

Sadownik:
(był głodny)



***

Dokładnie od dwóch tygodni trzymają mnie dwie historie. I zdaje się, że nie puszczą. Będą robić mi dziurę w brzuchu, dopóki ich nie zapamiętam tu. Niech idą już w świat.

*

Pierwsza. Czekaliśmy w słonku na nasze pizze. Pani Preteksta przyniosła nam dwie kanapeczki. Grzanka z chlebka z kminkiem, plaster — jak się później okazało — chorizzo, plasterek pomidora i trójkącik sera taleggio. Mukaliśmy bardzo, ale moją uwagę przykuła spinająca całość wykałaczka. Zamyśliła mnie, poruszyła i rozczuliła.

Kawałek drewienka umiejętnie wbity w piramidkę cudownie dobranych klocuszków. Wbity fachowo, bez zastanowienia, bo to pewnie miliard trzysta dwudziesta piąta wykałaczka umieszczona w najwłaściwszym miejscu przez Pana Pióra. Patrzyłam, urzeczona. Ot, drobiazg, który porządkuje, zmienia rzeczywistość. Przemienił mnie. Poczułam wdzięczność.

Czy doceniam drobiazgi? Kiedy jestem na nie uważna? Czy daję sobie prawo do uznania pewnych drobiazgów za ważne dla mnie? Czy umiem obdarowywać drobiazgami bliskich mi ludzi? Czy umiem wyrazić wdzięczność, za drobiazgi, którymi obdarowują mnie inni ludzie?



Pan Piór, (fot. Negresca, fragment z)

*

Druga. W tym samym czasie dopadła mnie fascynacja negatywnymi opiniami. Dzięki jednej z nich poznałam „brązową breję” i zakochałam się w niej. Dowiedziałam się też, że niektórym przeszkadza w pretekście brak formalnej karty podawanej do stolika. Komuś uwłaczają katalogi rowerów rozłożone pod oknami i brak modnego dizajnu. Dla kogoś nie do pojęcia było, że kelner(ka) nie jest katarynką lecz człowiekiem, który uczciwie przyznaje, że nie pamięta ceny jednego z dostępnych piw. Czytałam te uwagi urzeczona ludzką pomysłowością.

Ciut przewrotnie, zmieniłam optykę, perspektywę i… zobaczyłam pretekst jako pełnowymiarową ludzką postać — tak, uwielbia swoje galotki w zielone kropeczki, nie ma w szafie ani jednego garnituru; wolno biega; nie lubi liczb; za nic ma modę, trendy i gonitwę za ułudą. Pretekst to postać bajkowa, która mówi: taki jestem, karmię z serca i z sercem. Pretekst ma odwagę być, jaki jest. Nie będzie się zmieniał z okazji twojej pewności, że ma być tak i tak. Nie zaprzyjaźni się z każdym. Ale każdemu mruczy do uszka: miej odwagę dowiedzieć się, co dla ciebie jest w życiu najważniejsze; bądź, jaki chcesz; daj innym, co masz najlepszego; nie ustawaj. Lubię go słuchać. Lubię świat, który zbudował.



piątek, 26 maja 2017

nie ma wpisu. nie byłaś w pretekście???
nie byłam.

czwartki, jeszcze przez jakiś czas, są dniami hotelowymi. wychodzę z domu o dziewiątej rano, wracam do ula o dwudziestej — po pracy, po rehabce, przed kąpielą i snem.

środa, 24 maja 2017

Sadownik:
(przy porannej kawie)
Już ci „zazdraszczam”!

Jabłoń:
???

Sadownik:
Na twoim miejscu w przerwie „między”
skoczyłbym na lanczyk do pretekstu.

Jabłoń:
(biła się z myślami, bo przecież nie chce
z pretekstu zrobić stołówki
)

Sadownik:
(finalnie miał czego zazdrościć)





| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...