Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
wtorek, 26 września 2017

Eksperyment myślowy proponuję: przeczytaj poniższe cytaty ze zrozumieniem, a potem pomyśl o jednej osobie publicznej, która jest przeciw związkom dwojga ludzi, bez względu na ich płeć. Ubawiłam się odrobinkę, myśląc o pewnej panience i malutkim kawalerze — pięknie oganiali się od rozumu i uczuć, czyli życia.

[…] sam pomysł, że instytucja małżeństwa może objąć dwie osoby tej samej płci, możliwy jest jedynie dlatego, że feministki wyrwały małżeństwo z hierarchicznego systemu, którego część stanowiło, i wymyśliły je na nowo jako związek między równymi. Ci, których przeraża równość małżeńska, są, na co wskazuje wiele znaków, tak samo przerażeni wizją równości w parach heteroseksualnych jak równością par tej samej płci.

*

Równość małżeńska stanowi zagrożenie: dla nierówności. Jest też darem dla każdej i każdego, kto ceni równość i z niej korzysta. Jest dla nas wszystkich.

*

Życzliwość i delikatność nigdy nie miały płci, nie miała jej także empatia.

*

[…] u podstaw leży zmiana w wyobraźni, dzięki której zmniejszają się niewiedza, lęk i nienawiść […].

Rebecca Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat,
przeł. Dzierzgowska, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

Mała i chuda książeczka — dziewięć esejów. Jednocześnie to wielka i ważka książka. Dopiero czytając ukryte w niej znaczenia, zrozumiałam, że moje dziecięce pragnienie, by „być małomówną i miłą dziewczynką”, było nie tylko niedoścignionym ideałem, ale również zinternalizowaną opresją.

Możność opowiedzenia własnej historii za pomocą słów lub obrazów już jest zwycięstwem i jest już buntem.

*

Rzecz wymaga czasu. Mijamy kamienie milowe, tak wiele osób jednak podróżuje tą samą drogą we własnym tempie, niektóre idą wolniej, inne starają się zatrzymać każdego, kto rusza do przodu, kilka zwraca się wstecz lub trwa w pomieszaniu, niepewne, jaki obrać kierunek. Nawet w naszym własnym życiu zdarza nam się cofać, upadać, trwać, próbować ponownie, gubić się, a niekiedy wykonywać wielki skok, znajdować coś, o czym nie wiedziałyśmy, że tego szukamy, nadal pozostawać, od pokoleń, pełnymi sprzeczności.

*

[…] Chip Ward, mówi o „tyranii wymiernego”, o tym, że to, co daje się zmierzyć, niemal zawsze zdobywa pierwszeństwo przed tym, czego zmierzyć nie można: prywatne zyski przed dobrem publicznym, szybkość i wydajność przed przyjemnością i jakością, to, co użyteczne, przed tajemnicami i znaczeniami, które mogą przyczynić się do naszego przetrwania — i do czegoś więcej niż przetrwanie: do życia, które stawia sobie jakieś cele, i do wartości, które będą istniały dłużej niż my i sprawią, że nasza cywilizacja będzie cokolwiek warta.

*

Praca twórcza dokonuje się zawsze w sposób nieprzewidywalny, zawsze wymaga przestrzeni do wędrówki, odrzuca plany i systemy. Nie można jej sprowadzić do powtarzalnych formuł.

*

Źródłem nadziei jest dla mnie to, że po prostu nie wiemy, co się jeszcze wydarzy, a także to, że rzeczy nieprawdopodobne i niewyobrażalne wydarzają się z dużą regularnością.

Rebecca Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat,
przeł. Dzierzgowska, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)


*

Ana Teresa Fernández, Aquarius (źródło).

Oglądając czarno-białą ilustrację w książce,
nie mogłam uwierzyć, że to obraz, a jednak.

poniedziałek, 25 września 2017

Jabłoń:
(autoryzację otrzymała i zachowuje od niepamięci, sobie, tu)
 

Ciekawość zajmuje sporo miejsca,
strach przestaje się mieścić.
A w każdym razie mniej mu wygodnie
😉.
Proporcje są ważne!

Kaan

Bo. Uzasadnienie już było.
Czasownik zwrotny — chwilowo ciut ogarnięty
dzięki Redaktor merytorycznej.

2. Preocupado
Se preocupa
porque
ella llega tarde.
Ella llega tarde
porque…

przeł. Jabłoń, red. meryt. Bliźniacza Liczba, 2017.

2. Worried
He's worried
because
she's late.
She's late
because…

Leon Leszek Szkutnik, Myślenie po angielsku,
Prószyński i S-ka, Warszawa 2003.

Wśród moich znajomych i przyjaciół nie ma osób, które głosowały na Falangę+ — co, pomyślałam sobie, jest dowodem na to, że wszyscy my, otorbieni, żyjemy w swojej bańce (jakby nie patrzeć) ludzi sukcesu. Sukcesu, bo nawet jeśli nie zawsze wszystko spina się od pierwszego do pierwszego, wszyscy robimy w życiu to, co chcemy robić.

Sic! Żyjemy na mentalnym osiedlu zamkniętym! — pomyślałam ze zgrozą jakiś czas temu, gdy po raz kolejny usłyszałam, że polskiej falandze nie maleje wcale. I zrozumiałam, że nie imigranci wiszą na płocie i grożą śmiercią tym, co w środku.

Ciekawe, czy Pierwszy Świat, największe grodzone osiedle bogatych, do którego należymy, zdąży się ogarnąć — pomyślałam, słuchając audycji o tej książce. Czy nauczy się słyszeć, a potem słuchać? Czy jest w stanie zobaczyć inne, równie prawdziwe, perspektywy. Pan Gadomski nie umie…

Nie czekałam na niską cenę tej książki. Czekałam, aż skończę książkę o izmach. Pomysł na to, by patrzeć na duet kapitał i praca/demokracja jak na relację, wyjątkowy, trafiony i bardzo obrazowy — jak dobrze, że Autora też ujął (szare cytaty to przygody tej relacji).

[Herbert] Kitschelt proponuje spojrzeć na pracę. A mówiąc precyzyjnie, na jej typ i związany z tym zestaw doświadczeń. To o wyznacza nam przecież we współczesnym świecie horyzont myślowy. To on definiuje, z kim się zadajemy i jaki mamy tryb życia. Praca otacza nas więc trochę jak bańka mydlana, a my często nawet nie wiemy, że siedzimy w jej wnętrzu. Zdaniem Kitschelta bezpośrednią konsekwencją owej bańki jest to, że praca dość precyzyjnie wskazuje również na nasze poglądy polityczne.

*

Kapitał i praca to dwa najważniejsze środki produkcji, a każdy z nich ma swoją wizję ładu politycznego. Generują więc dwa wielkie żywioły reprezentujące ich hierarchie interesów i wrażliwość. Kapitał wykreował sobie wolnorynkowy kapitalizm. Praca stworzyła demokrację.

*

Symboliczna data ślubu kapitalizmu z demokracją to dopiero rok 1945. Miłości nie było tu zbyt wiele. Raczej chłodna kalkulacja. Układ był od początku jasny. Masy pracujące i reprezentujące je partie lewicowe zgodziły się na kapitalizm. Praktyczny wyrazem tej zgody były fundamentalne gwarancje dla własności prywatnej, której nawet legalnie wybrany parlament nie mógł odtąd zawiesić bez odszkodowania.

*

Czarę goryczy przelały wreszcie doświadczenia lat 2008–2014, gdy kapitalizm po raz kolejny wziął pracę/demokrację pod but i oświadczył, że to ta ladacznica znowu wszystko przehulała, po czym z uciułanych przez nią pieniędzy (podatki) spłacił swoje długi z kasyna (nacjonalizacja strat sektora finansowego) i ponownie przystąpił do „zaciskania pasa” (fala polityki austerity w latach 2010–2014), dziwiąc się, że demokracja (a wraz z nią praca) nie może się już nawet podnieść z podłogi.
     Autorem metafory nieudanego pożycia kapitalizmu i demokracji jest niemiecki ekonomista Wolfgang Streeck
.

*

Gdy praca się im [lewicy] żaliła, że już z tym kapitałem dłużej nie wytrzyma, ta sączyła je do ucha: „Musisz, dasz radę, takie są realia, pamiętaj o dzieciach”, po czym za jej plecami w najlepsze sobie z kapitałem flirtowała.

*

Pamiętacie? Praca leży, bo kapitał bił. Nierówności to więc jakby rany na ciele ofiary. Zakładanie, że wszystkie mogą się pięknie wygoić, jest naiwnością.

*

[…] gdzie właściwie tak naprawdę mieszkają kapitał i praca. I czy nie jest przypadkiem tak, że już dawno nie jest to wspólny adres.

*

[Kapitał]  Ostatecznie ten zysk zawdzięcza nie tylko sobie. Pracę wziął? Wziął! Z instytucji oraz infrastruktury (fundowanych ze środków publicznych) skorzystał? Skorzystał! Technologii użył? No użył! To niech nie struga wariata i nie mówi, że nie powinien się dzielić!

*

[…] przyszłość zawsze zaczyna się dziś.

*

Internet, GPS, ekrany dotykowe, baterie, mikroprocesory. Żaden z tych przełomowych wynalazków nie powstał (jak już wspomniałem) w prywatnym garażu któregoś z przedsiębiorców Doliny Krzemowej. Zostały opracowane za publiczne pieniądze, a biznes je po prostu wziął i wstawił do swoich produktów. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że od dwóch–trzech dekad ten sam biznes próbuje nas przekonać, że nic takiego nie miało miejsca.

*

Kapitał się już bowiem z pracą spotkał, z czego urodziła się jakaś wartość ekonomiczna. Po czym kapitał oświadczył, że to właściwie jego dziecko, a praca niech się cieszy, że może sobie na nie popatrzeć w co drugi albo co trzeci weekend. A i to z łaski.

*

[…] błąd polega na przeświadczeniu, że najpierw trzeba wytworzyć dobra, a dopiero potem je dzielić. Czyli że zajmiemy się nierównościami, jak już będziemy bogaci (brzmi znajomo, prawda?). A na razie nie ma o czym mówić. Problem tylko w tym, że w rozwoju ekonomicznym nie ma żadnego „najpierw” i „potem”. Wytwarzania bogactwa nie da się oddzielić od procesu jego podziału. Dzieje się tak dlatego, że reguły podziału wpływają na wielkość wyprodukowanego ciastka.

*

[…] nierówności po cichu i bezszelestnie rozbijają spójność społeczną. Sprawiają, że ludziom tylko się wydaje, że są członkami tej samej politycznej wspólnoty, podczas gdy tak naprawdę żyją jakby w różnych światach.

*

 […]  w ostatecznym rozrachunku celem nie jest wskazanie winnego, tylko wyjście ze wspólnych tarapatów.

Rafał Woś, To nie jest kraj dla pracowników,
Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


niedziela, 24 września 2017

Sadownik:
(o tym, że żona kolegi w piłkę nożną grała tak na serio)

Jabłoń:
Te żony Twoich kolegów to takie wypasione są.

Sadownik:
No!
A moja jest wysoka.

Sadownik & Jabłoń:
(ryknęli śmiechem)

Tagi: dialogi
19:27, dc_hexe , My
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 21 września 2017

Niczym Chyłka i Zordon, do gry wrócił rehabkowy duet: Oj Tè i Drzewko.
Sezon drugi uważa się za rozpoczęty. Plany i apetyty godne — ¡el reksio!
Łomolę wyniesionymi z impry: opowieścią stóp, aranżacją i rytmem.

Ed Sheeran, Shape of You.

*


Ya tengo treinta y seis reksios:

Seksistowski znaczek — okładki bez niego nie znalazłam, więc wygumowałam. W seksistowskiej serii wspaniała powieść o rasizmie. Jeśli już ta książka musiałaby mieć znaczek, powinien brzmieć: lektura obowiązkowa dla białych!

Grzebię ostatnio w kwestii przywilejów. Dzieje się wokół mnie bardzo dużo w kwestii przywilejów. Nie zastanawiałam się, gdy przyszła do mnie informacja o tej książce — książce, jakby nie było, o przywilejach. I choć rzuciłam ją na chwilę dla Chyłki, to szybciutko wróciłam. Przewrotna opowieść, fantastycznie napisana, no i o rangach, czyli przywilejach, dla normalsów.

Wolność to krucha łodyżka żonkila po najdłuższej zimie. To dźwięk twojego głosu, gdy nikt cię nie zagłusza. Chęć mówienia „tak” i ważniejsze jeszcze prawo mówienia „nie”. W sercu wolności bije nadzieja: puls możliwości.

*

Uprzedzenia działają w obie strony. Są ludzie, którzy cierpią z ich powodu, i tacy, którzy z nich korzystają.

*

Ile potrzeba wyjątków, zanim sobie uświadamiamy, że prawda, którą nam wpajano, to jedno wielkie kłamstwo?

*

[…] uprzedzenia powszechnie uchodzą za coś złego, ale są żywe.

*

Nie wszystko można nienawidzić. Nie wszystkich można pobić, nie zawsze można się schlać i zrzucić na kogoś winę za własny szajs. To narkotyk i jak każdy narkotyk przestaje w końcu działać. Co wtedy?

*

Ci z nas, którzy mieli szczęście urodzić się biali, nie zdają sobie sprawy ze swojej szczęśliwej gwiazdy.

*

     — Fuj! — wołam. — Przestań. — Ale myśli kotłują mi się w głowie: a co, jeśli ktoś nie pasuje do układanki świata? Ma się okaleczyć, okroić, spiłować brzegi? Dlaczego nie możemy zmienić układanki?

*

Nie ma czegoś takiego jak fakt, liczy się tylko to, jak postrzegałeś go w danej chwili. Jak go opisałeś. Jak przetworzył go twój mózg. Opowieść jest nierozerwalnie złączona z narratorem.

*

     — Myślisz, że rasizm kiedyś wyginie?
     — Nie, bo wówczas biali musieliby zaakceptować równość. Kto by rozwalał system, który ich wyróżnia?

*

     — Czyli szukamy jednorożca — stwierdza Howard. — Superwrażliwego, świadomego rasowo białego hetero.

*

[…] myślę o wodzie, która unosi się pod postacią mgły, zmienia w obłok i powraca jako deszcz. Czy nazwalibyście to spadaniem? Czy może powrotem do domu?

*

     — Musi być okropna — przyznaję.
     — Nie jest — stwierdza Ruth po chwili namysłu. — Nie wie, że można inaczej. Nie potrafi
.

*

Duma to zły smok; śpi pod twoim sercem i ryczy, gdy potrzebujesz ciszy.

*

     — Nie zrozum mnie źle, kochanie — mówi — ale czasem, kiedy próbujesz coś wyjaśnić i wydaje ci się, że rzucasz aluzję, rozjeżdżasz rozmówcę walcem.

*

     — Wcale o tym nie myślę. Już ci powiedziałam: ja nie widzę koloru skóry.
     — Nie wszyscy z nas mają ten przywilej.

*

Noworodki to takie niezapisane kartki: przychodzą na świat bez założeń poczynionych przez rodziców ani obietnic, które da im Kościół, nie dzielą ludzi według sympatii i antypatii. Przychodzą na świat bez niczego, wymagają tylko opieki i przyjmą ją od każdego bez wyjątku.
     Ciekawe, ile czasu potrzeba, nim ów dar od natury pójdzie w kąt.

Spoza powieści, od Autorki, gdy już po wszystkim:

[…] najwięcej uczymy się dzięki rzeczom, które budzą w nas sprzeczne uczucia.

*

Zrozumiałam, że ignorancja też jest przywilejem.
     No więc cóż pożytecznego się dowiedziałam? Otóż, jeśli jesteś biały, jak ja, nie możesz pozbyć się swoich przywilejów, ale możesz je spożytkować
. […] Miej świadomość, że różnice pomiędzy ludźmi utrudniają niektórym dotarcie do mety, i staraj się stwarzać każdemu sprawiedliwą drogę do celu, z uwzględnieniem owych różnic. Dokształcaj się. Jeśli uważasz, że czyjś głos jest ignorowany, każ pozostałym słuchać. Jeśli twój znajomy opowiada rasistowski kawał, zawstydź go, zamiast się śmiać.

Jodi Picoult, Małe wielkie rzeczy,
przeł. Magdalena Moltzan-Małkowska,
Prószyński i S-ka, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


Ciąg skojarzeń nie do powtórzenia. Wczoraj wieczorem, między słowem a słowem z Sadownikiem o wrażeniach dnia, przypomniało mi się, że na urlopie zamiast kupić deskę, zrobiłam jej zdjęcie. Tylko czyim telefonem? Szukaliśmy, znaleźliśmy. Jednak moim.

Deseczka w wersji elektronicznej uśmiecha mnie wciąż tak samo.
Bo to o nas i naturze naszego ula, i o tym, czego uczymy się co dnia.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...