Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
niedziela, 30 kwietnia 2017

powiedział też.

strach jest niczym wielki cień
odpowiednio podświetlonego
robaczka na ścianie
.

szukałam odpowiedniego, by zilustrować te ważne dla mnie słowa. dziś znalazłam. wkręt, który niczym pajączek swój krzyż niesie.



sobota, 29 kwietnia 2017

Fraza: spotkajmy się na schodach w hallu tuż przy drzwiach zachwyciła mnie sposobem, w jaki rozwija się — powoli, w każdej kolejnej sylabie precyzując koordynaty spotkania. Ma podobny charakter jak fraza: przy narożnym stoliku w słynnej kawiarni na zabytkowej ulicy stolicy europejskiego kraju spojrzeli na siebie znad filiżanek z kawą. Ten zachwyt był tylko prologiem do zachwytu czytaniem spowodowanego.

Nim jednak tak się stało, było dziwnie, bardzo dziwnie. Jedna książka, nie. Druga książka, nie. Trzecia, czwarta, piąta, szósta i siódma też nie. Może czytanie mi się przeżarło, czkawką się odbija lub alergen na literki aktywowało?

Aż trafiam na tę książkę stu opowieści i trafiam do nieba zachwytu. Ten pan, pewien pan — dokładniej kilkudziesięciu panów, kilka pań, kilku rycerzy, smoków, duchów oraz jeden pomnik i antysystemowiec i anarchistka we mnie wyli z zachwytu, podziwiając ironię, spostrzegawczość, niebywałą zabawę słowem, stereotypem, sceną i rekwizytami.

Słów kilka od tłumaczki na koniec (dzięki Bogu, że na końcu umieszczonych), niczym dobrze skrojona praca maturalna oceniona na sześć na temat analizy i interpretacji utworu, nijak nie mogło odnaleźć się w moim osobistym doświadczaniu tej książki.

Jaka szkoda, że nie będzie można nigdy już przeczytać nowych centurii o ludziach, wróżkach, duchach próbujących odnaleźć się w dwudziestym pierwszym wieku w jakimś pochłoniętym neokapitalizmem kraju.

Ten pan z miną osoby drażliwej, całym swym wyglądem zdradzający napięcie, jak gdyby bez ustanku musiał stawiać czoło sytuacjom niezwykle trudnym, jest właściwie zakochany; a ściślej, w ten sposób określiłby się w tym momencie, jako że jest dziesiąta rano i od tej chwili aż do jedenastej, najpóźniej jedenastej piętnaście, kocha on pewną panią dystyngowaną, szlachetną, wykształconą, lekko despotyczną, milczącą i nieco słabego zdrowia.

*

Tam, gdzie się nie rozumie, jest się bliskim punktu kluczowego, gdzie się rozumie, jest się na dalekich peryferiach, poza nawiasem.

*

Otóż zawodowemu mordercy potrzeba niewiele, ale chodzi tu o potrzeby szczególne. Musi posiadać broń wyborową i łatwą do ukrycia, niezawodne oko, zleceniodawcę i osobę do zabicia, zleceniodawca z kolei musi mieć odpowiednią dozę nienawiści, motyw i dużo pieniędzy. Trudność polega na tym, by wszystkie te warunki zostały spełnione jednocześnie.

*

Ten mężczyzna spotka się z kobietą, w której nie sądzi, by był zakochany, i w której, obawia się, jest zakochany. Będąc człowiekiem ostrożnym, czuwa nad swoimi uczuciami: analizuje je po kolei. Żadne z nich nie wskazuje na zakochanie, ale nieprzerwane poddawanie analizie i badanie nadają każdemu z nich jakiś odcień winy, który nie różni się od rumieńca miłości.

*

W tym mieście każdy posiada coś, co jest niezbędne drugiemu, a z czym posiadacz nie wie, co robić, albo nie wie wręcz, że to ma; wszyscy wiedzą, że brakuje im czegoś absolutnie niezbędnego, ale nikt nie wie, kto to posiada, ani nawet czy wie, że to posiada, a jeśli wie, czy jest gotów to oddać. Trzeba dodać, że o ile wiadomo, nie zdarza się nigdy, aby dwie osoby miały to, co nawzajem jest im niezbędne […].

*

Jego zawodem jest być Postacią ze Snu; to zawód, który mu się podoba, bo pozwala mu nie mieć jednej stałej formy, ale oscylować między wszystkimi możliwymi formami, jakie może przyjmować we śnie, z jednym tylko zastrzeżeniem, że on jest Postacią Złowrogą, a więc należą do niego role związane z występkiem, od faszysty do czarownicy. […] Ma kilku przyjaciół wśród Koszmarów i jest z tego dumny, tak samo jak dumny jest z tego, że dopuszczany bywa czasami, przy kolacji, do stołu Znaczeń.

*

Ten młody mężczyzna, który siedzi zamyślony i smutny na ławce w parku […] znajduje się bowiem w trudnej sytuacji; jest zakochany w trzech kobietach, co samo w sobie byłoby już przesadą i ekstrawagancją; trzeba jednak dodać, że aczkolwiek on właściwie o tym nie wie, z owych trzech kobiet dwie żyły — jedna trzy wieki, druga wiek temu — a trzecia urodzi się dwa wieki po jego śmierci.

*

Czyż historia nie jest pełna nieustraszonych, którzy zabijali smoki i dostawali za to kobiety i pałace, i japońskie motocykle? Może pomylił smoka?

*

Od niedawna czuje się bardzo głupi. „Głupi też umierają”, mówi sobie na pociechę. Potrząsa głową, jakby chciał powiedzieć: „Czego to się nie mówi”.

*

[…] nie należy do tych mężczyzn, którzy mają dosyć żon tylko dlatego, że widują je codziennie. […] Przypomina sobie, że nie ma żadnej żony. Czemu służyć mają dobre postanowienia, skoro nie ma się żony? […] Stojąc w miarę możliwości bez ruchu, próbuje zrozumieć, jak to się stało, że nie ma żony. Wszyscy mają. A on niby kto, pies? Dlaczego jego żona zdołała nie dać się poślubić? A może to on jej nie poślubił?

*

Nie wie jednak o tym, że trzy duchy, dwie wróżki i widmo czekają na następnego lokatora, który pojawi się tu po jego bliskiej już śmierci; anioł i demony są tutaj, by dopilnować formalności biurokratycznych. W dalekiej prowincji przyszły lokator gorączkowo pakuje walizki, by opuścić definitywnie dom nawiedzony przez duchy.

*

[…] doświadczenie nauczyło go, że „tak” to nic innego jak „nie” odłożone na później. 

Giorgio Manganelli, Centuria. Sto krótkich powieści rzek,
przeł. Halina Kralowa, PIW, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)


piątek, 28 kwietnia 2017

Studenci o projekcie dla dentystów rozmawiają. Jabłoń pyta o wiek prowadzącego, co im ten projekt zadał, bo zęby zgrzytają, gdy słucha się o procedurach dentystycznych. Chwilę trwało i trudność sprawiało Studentom szacowanie wieku, bo przecież dla dwudziestolatków wszyscy powyżej trzydziestego piątego roku życia to stare mamuty, a jak do tego mowa o żonatym mamucie, to ów człowiek pewnikiem jest już prawie trupem — co, na marginesie, jest zgodne z doświadczeniem wielu rozwodzących się ludzi.

W takich oto właśnie okolicznościach przyrody Student spłakał Jabłoń ze śmiechu.

Student:
Żeby wiedzieć, czy człowiek jest żonaty,
nie trzeba patrzeć na dłoń.

Jabłoń:
???

Student:
Jak ma wyprasowaną koszulę i dobrze wygląda,
to musi być żonaty.

Jabłoń:
Muszę to sprzedać mężowi!

 
*

Jabłoń:
(w przerwie sprzedaje przez telefon)

Sadownik:
(grzmi, co Jabłoń będzie robić)
Od jutra…!

Jabłoń:
No to chyba się rozwiedziemy.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Jabłoń:
(kur ją opiał, ślepej kurze ziarno się trafiło
i zamiast miejskimi środkami transportu
wieziona była przez Sadownika na właściwe miejsce
)

Sadownik & Jabłoń:
(rozmawiali o tekście piosenki, o Jej Aniele, co chroni Jego
i Jego Aniele, co chroni ją i wyrwało się synchronicznie obojgu
)
życie jest po to, by człowiek przestał się bać.

*

Ginger, Zamknij oczy.

widziałem tyle wschodów słońca,
nie uwierzę w noc bez końca,

[…]
zawsze wstaje nowy dzień.

środa, 26 kwietnia 2017

Poprosiłam o autoryzację. Dostałam.
Od wczoraj nie zmieniło się nic, wciąż zachwyca mnie ta wymiana literek.
Upuszczam ją tu, by mieć ją pod ręką (dialogi).

Kaan:
(wczoraj napisała)
______, dobre, tylko, mam uważać, na _____,
pić pokrzywę, jeść krowy, itakietam.
Wybierz sobie przecinki.
Taki żarcik czerstwy.

Jabłoń:
(odpisuje i płacze ze śmiechu)
boziu, uwielbiam czerstwe przecinki.

wtorek, 25 kwietnia 2017

powiedział. i byłam u siebie, w domu dobrych łez wdzięczności:

otwartość i ciekawość są formą miłości.

*

Tinashé Fazakerley, Zambezi.

Sadownik:
Posłuchaj tekstu!

Bogusław Mec, Na pozór.

Jabłoń:
(pod koniec utworu)
Kochanie, ależ on śpiewa o kawie!

Sadownik:
(uśmiechnął się miłośnie)
Oczywiście!

nie wiem.
opcja pierwsza: nie mam pojęcia. nie dam rady. nie nadaje się. nigdy nie zrozumiem. itepe, itede do całkowitego zniechęcenia i rezygnacji.

nie wiem.
opcja druga: ty jako łowca przygúd. poszukiwacz skarbúw. tropiciel tajemnic. odkrywca. badacz. eksplorator. itepe, itede do całkowitego zachwytu możliwością, ktúra otwiera się w tej chwili.

wiesz.
wybieraj! opcja pierwsza czy druga?

***

Zadałam sobie ostatnio pytanie: co mnie interesowało zawsze? Od dzieciństwa.

*

Wie pan, dobrze, jeśli człowieka od początku coś przerasta. Dlatego że wtedy rodzi się wyzwanie. Musi dowiedzieć się, co to znaczy. A nawet jeśli się nie dowie, to może odpowiedzieć sobie, dlaczego te słowa zrobiły na nim wrażenie.

Mariusz Szczygieł, Projekt: Prawda,
Dowody na Istnienie, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)

***

Piotr Zioła, Safari.

nim dosięgnie nas stado dzikich lwów

Zaczęłam wiele miesięcy temu. Utknęłam na nieszczygłowych literkach i odłożyłam. Czy trzeba nieszczygłowe literki przejść, zrozumieć, wchłonąć? Nie trzeba i machnęłam na nie ręką.

Z niebywałą przyjemnością wróciłam do tej książki. Przygoda w Intercity, miniatura o Nastolatce i katechecie — palce lizać i płakać ze śmiechu, i pękać z dumy!

W byciu człowiekiem najpiękniejsze jest poznanie innego człowieka, którego oczami możemy spojrzeć na to, co widzimy od dawna. Jego oczy patrzą dla nas. Dostrzegają rzeczy, których nie mogły dostrzec nasze. Ktoś znajduje nowe znaczenia tego, co zaliczyliśmy już do oczywistości.

*

Ach, jo! — napisałem (tak mawiają Czesi i Krecik, gdy dociera do nich jakaś świeża prawda).

*

Jeżeli żyje się w Polsce i mają być z tego jakieś plusy, to poezja jest właśnie nagrodą. Nie ma przecież przeszkód, żeby samemu się nagrodzić.

*

     — I co teraz? — spytałem cicho kolegów.
     Cezary zastanawiał się półgłosem:
     — Trzeba by zacząć trenować…
     — Co?
     — Trudną sztukę dzielenia rzeczywistości. A także jej ostateczne wartościowanie. Ale przyjąć to? Odrzucić? Czy dopić kawę i dokończyć racucha?
     Zgodziliśmy się, że w tej sytuacji dokończymy racuchy.
     — Zawsze „tak” dla małych rzeczy — powiedział zadowolony Cezary
.

*

[…] zabrać, postawić w ogrodzie. Nawet jak się już nie da na nim siedzieć, to mogą tam przysiąść ptaki lub motyle.

*

     — Może Jezus czasami musi się odkleić od krzyża? Bo nie wytrzymuje?

*

[…] jesteśmy sami dla siebie największym darem i nie mamy nic cenniejszego, bo przecież bez siebie nie istniejemy.

*

Mariusz Szczygieł, Projekt: Prawda,
Dowody na Istnienie, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)


*

Philip Glass, The Hours.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Jabłoń:
(poważnie i na serio)
Dlaczego trudne pytania są trudne?

Sadownik:
(ryknął megaśmiechem)

*



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Kwiecień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...