Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS
sobota, 22 września 2018

prognoza: będzie lać.
wygrzewaliśmy kości w słońcu.

piątek, 21 września 2018

Jabłoń:
(wpadła na rehabkę i od drzwi się chwali,
że 50 kg po raz pierwszy na suwnicy zrobiła
)

Oj Tè:
(uśmiecha się z przekorą)
Na jednej nodze?

Jabłoń:
(teatralnie zniesmaczona)
Ręce do ziemi mi opadły!
(i poszła robić swoje)

Z audycji o thrillerze wyjęłam tytuł innego thrillera, nie do zdobycia w ibuku. Sześćset pięćdziesiąt stron w papierzu — mowy nie ma! Coś mnie tknęło, Sadownikowi szybki rys okoliczności przedstawiłam. I… zdobył dla mnie ibuka. Czy jest jeszcze jakaś książka, której zdobyć nie mogę? Jest. To znaczy była, bo Sadownik — niczym student, który nie wie, że coś jest niemożliwe — dał radę. W ten sposób nie miałam wątpliwości, że thriller (ten nowy) musi poczekać, bo… Barnes.

Jeszcze dziś rano, będąc w środku przedostatniego opowiadania, na spacerze z Heniutką zastanawiałam się: ale dlaczego cytrynowy stolik… Barnes! Cały Barnes! Cytrynowy stolik wjeżdża w ostatnim opowiadaniu, gdy te wcześniejsze są już poznane, własnym czuciem dotknięte i przeżyte do cna. Barnes… jak zwykle… spostrzegawczy, zabawny w niezabawnych sytuacjach, chwilami obrazoburczy (może?), delikatny i niebywale wrażliwy — uwielbiam.

Muzyka zaczyna się tam, gdzie nikną słowa.

*

Ja nie wybieram ciszy. To ona mnie wybiera.

*

Ja tylko powtarzam z uporem: zgoda, „nie rozumcie” mnie, ale „nie rozumcie” mnie dobrze.
     […] W sumie — proszę mi wybaczyć, jeśli zabrzmi to zbyt pewnie siebie – prawdę można wyrazić na więcej niż jeden sposobów.

*

Nie porzuca się tego, czego się pragnie.

*

Dlaczego mamy zakładać, że serce przestaje działać razem z genitaliami? Bo chcemy — jest nam to potrzebne — widzieć w podeszłych latach czas spokoju? Teraz myślę, że to taka zmowa, taki spisek młodości. Nie tylko młodości, również wieku średniego, każdego kolejnego roku aż do chwili, kiedy sami przyznamy, że jesteśmy starzy. Spisek ten zatacza jeszcze szersze kręgi, bo starsi ludzie nas w tym umacniają. Siedząc w fotelu, otuleni pledem, pokornie przytakują, że czas uciech się dla nich skończył. Wolniej się ruszają, krew w żyłach płynie coraz rzadsza. Ogień wygasł — lub przynajmniej przyrzucony został potężną szuflą żużlu przed długą nocą, która nadchodzi. Z tym że mój ojciec odmówił dalszego grania w tę grę.

*

[…] klękał na kilka minut i przyciskał palce do czoła. Nie wiem, czy to była modlitwa, jakiś jej świecki ekwiwalent, czy też zwyczaj pozostały z dzieciństwa. Może wyrażał w ten sposób szacunek albo chciał okazać, że jest otwarty na różne możliwości?

*

Na początku naszej znajomości powtarzał mi: „Życie to tylko przedwczesna reakcja na śmierć”.

*

Oczywiście nie myśli tak naprawdę. Albo raczej nie myślał. Albo kiedyś by tak nie pomyślał. Któreś z tych zdań jest prawdziwe.

*

Czy siedemdziesiąt lat temu przegapiliśmy swoją szansę? Czy też wręcz przeciwnie, mieliśmy farta? […] Jest Pan zbyt młody na takie pytania, ale im bardziej człowiek głuchnie i robi się stuknięty, tym coraz częściej je sobie zadaje. Ciekawe, co działoby się ze mną teraz, gdybym dwa lata przed pierwszą wielką wojną popatrzyła w inną stronę?

*

Gdy częstowano go na deser winogronami, odsuwał je od siebie, mówiąc: „Nie mam zwyczaju zażywać wina w postaci tabletek”.

*

     — Małżeństwo to jedyna przygoda dostępna dla tchórzliwych.
     — Cóż, pan szanowny jest ode mnie bardziej wykształcony — odpowiedział fryzjer tonem wcale nie takim pełnym szacunku. — Pewnie pan był na uniwersytecie.
     Gregory znowu tylko chrząknął.
     — Oczywiście, nie mnie sądzić, ale zawsze mi się wydawało, że studentów uczy się pogardzać wieloma rzeczami, zupełnie niepotrzebnie
.

*

     — Pan Bóg — mówił do Allie. — Ja to załatwię. — W progu stała przeważnie schludnie ubrana i bardzo grzeczna para […] i na początek wrzucali zdanie typu: „Chodzimy po domach i zadajemy pytanie, czy nie niepokoi państwa stan dzisiejszego świata”. Sztuczka polegała na tym, żeby nie odpowiedzieć zgodnie z prawdą „nie” ani po kołtuńsku „tak”, ponieważ wtedy mieli punkt zaczepienia; należało się uśmiechnąć, dając do zrozumienia, że są na twoim terytorium, i od razu przejść do ataku: „Chodzi o religię?”. I nim się zdecydują, czy „tak”, czy „nie” jest właściwą odpowiedzią na tego rodzaju obcesowe postawienie sprawy, zakończyć szybkim: „Życzę szczęścia u sąsiadów”.

*

Rzeczy, o których się nie wie albo nie powinno się wiedzieć, przeważnie potem okazują się nieprzyzwoite. […] Wszystko może być nieprzyzwoite, jak się człowiek uprze. Tę wielką prawdę o życiu odkrył niedawno. Specjalnie mu to nie przeszkadzało.

Julian Barnes, Cytrynowy stolik, przeł. Joanna Puchalska,
Świat Książki, Warszawa 2013.
(wyróżnienie własne)



czwartek, 20 września 2018

Jabłoń:
(w wersji milcząco-nietowarzysko-żującej-swój-los)

Tollini:
A ty bawisz się tym, co robisz?

Jabłoń:
(natychmiast odnalazła zagubioną kilka dni temu siebie)
Dziękuję ci za to pytanie.

*

Po siłowni — suwnica: 50 kg po raz pierwszy w życiu, w ostatniej serii, przemiłe zaskoczenie, ¡el reksio! — późny lanczyk.

Gdybyś żywy koło mnie przeszedł, nie zauważyłam cię. Gdybyś patrzył w górę, mijając mnie, twój wzrok spocząłby gdzieś na wysokości moich ramionach — patrzyłabym pewnie gdzieś ponad ciebie lub pod swoje nogi, w zależności od moich „chodzeniowych” możliwości. Nieruchomy, masz czas, patrzysz wielkimi oczami, nie mrugasz. Usiadłam naprzeciwko ciebie, nie mając świadomości, że patrzysz. A potem, gdy już cię zauważyłam, gapiłam się na ciebie urzeczona radością i pasją życia w twojej twarzy, w twoich oczach. Ty bawisz się tym, co robisz. Ja na nowo też. Dziękuję, że dałeś się kiedyś komuś sfotografować.

*


Tengo cincuenta y tres reksios:

poniedziałek, 17 września 2018
niedziela, 16 września 2018

Ta książka jest niczym wielki słodki ptyś w cukierni. Znam takich, co porzygają się przy trzecim rozdziale. Znam takich, co za życia tej książki nie ruszą — wolą jabłecznik z antonówek.

Eklektyczna, niczym zbiór dobrych myśli, może chwilami zemdlić, więc trzeba jak z ptysiami — taktykę własną mieć: paluszkiem troszkę kremu, a może najpierw daszek z odrobiną  kremu. Przekładałam kolejne rozdziały akapitami z innych książek, żeby nie zgubić smaku, żeby powoli przeżuwać, bo warto. Lubię ptysie, jeszcze niejedno sobie z tej książki wydłubię.

Jego  celem [Stewarta Emery’ego] było sprowadzenie samolotu na odległość tysiąca jardów od pasa startowego na Hawajach, na pięć minut przed zakładanym czasem lądowania. Za każdym razem, gdy samolot zboczył z kursu, system dokonywał korekty. Pilot wyjaśnił, że przybędą na Hawaje na czas, mimo że „błądzili przez 90% czasu”. Emery podejmuje rozważania, stwierdzając: „Tak więc droga stąd, gdzie jesteś, tam, gdzie chcesz być, zaczyna się od błędu, który korygujemy, który staje się następnym błędem, który korygujemy, który staje się następnym błędem, który korygujemy. Tak więc jedynym momentem, kiedy naprawdę podążamy właściwą drogą, są rzadkie chwile, gdy zygzak przecina drogę, którą sobie wytyczyliśmy”.

*

Nigdy nie będziesz gotowy, jeśli cały czas bronisz kursu, jaki dla siebie wybrałeś. Będziesz ciągle schodzić z drogi i nigdy nie dotrzesz do celu. Jeśli jesteś stale otwarty na wskazówki, sygnalizujące ci czas na korektę, zawsze trafisz do właściwego miejsca – lub przynajmniej bardzo blisko.

*

Po wielu rozważaniach doszłam do wniosku, że jeśli ostatnio nie popełniłeś żadnego błędu, musisz coś robić źle. Nigdy nie dolecisz na Hawaje! Nawet nie wystartowałeś z lotniska! Nawet nie oderwałeś się od ziemi! Niczym nie ryzykujesz — nie cieszysz się też „dobrem”, które może ci zaoferować życie. Cóż za marnotrawstwo!

*

[…] poradzisz sobie ze wszystkim, co się wydarzy po podjęciu decyzji.
     Patrz uważnie na wskazówki, które mówią, że schodzisz z kursu, i zacznij układać plan, jak skorygować sytuację
.

Susan Jeffers, Mimo lęku, przeł. Maria Veith,
Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015.
(wyróżnienie własne)



[…] niepotrzebnie się martwisz. Naprawdę nie masz nic do stracenia, a raczej możesz coś zyskać, niezależnie od tego, jakich wyborów dokonujesz lub jakie działania podejmujesz w życiu.

*

To wszystko jest wspaniałą przygodą, niezależnie od tego, co wybiorę.
     Naprawdę znam ludzi, którzy tak myślą
, […] żyją w świecie, w którym nie ma przegranych.

*

[…] jesteś w sytuacji, w której nie możesz przegrać. Co to za plusy? Są to możliwości przeżywania życia w nowy sposób, uczenia się i rozwoju, określenia, kim jesteś i kim naprawdę chciałbyś być i co chciałbyś w życiu robić. Każda droga jest pełna możliwości – niezależnie od tego, jaki będzie wynik.

*

Wiedz, iż istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdy zaczniesz ryzykować i dorastać, ludzie znaczący w twoim życiu będą stawiać opór. […] Kiedy zaczniesz kołysać łodzią, ktoś na pewno każe ci usiąść. Nie powinieneś czuć się zaskoczony, zdziwiony czy niesprawiedliwie oskarżony. W ten sposób ludzie bronią własnego poczucia bezpieczeństwa. Często nawet nie zdają sobie z tego sprawy. W ich umyśle te napomnienia i uwagi wydają się całkowicie usprawiedliwione, wręcz: „dla twojego dobra”. Ważne, żebyś ty wiedział, co się dzieje.

*

Dzieci są mistrzami manipulacji. Wierz mi: to dzieci najczęściej żerują na naszym poczuciu winy. Rodzice mają własny styl działania. Zwykle poniżają nas w sposób słodki i subtelny, mówiąc na przykład: „Kochanie, czy na pewno możesz tak postąpić? Wiesz przecież, że nigdy nie umiałaś być samodzielna” albo: „Kochanie, lepiej dobrze się zastanów […]”. Albo: „Ostatnio stajesz się egoistką. Zupełnie cię nie poznaję”.

(tamże)

ostatni spacer 
brzegiem morza.

sobota, 15 września 2018

Sadownik:
Coś ci pokażę…
(skręca w nieznaną Jabłoni uliczkę)
…patrz na płot po prawej.

Jabłoń:
(patrzy, Sadownik jedzie powolutku,
patrzy, a potem wyje z zachwytu
)

Sadownik & Jabłoń:
(pojechali do siebie)

Jabłoń:
(z refleksem klatki schodowej)
Będziemy musieli tam jutro wrócić, by zrobić zdjątko.

Sadownik:
(uśmiecha się szelmowsko)
Kto musi, ten musi.

Jabłoń:
(po chwili)
Ja mam jeszcze zające do zrobienia.

Sadownik:
Już je zrobiłem.

fot. Sadownik (wszystkie).

 
1 , 2 , 3 , 4
| < Wrzesień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...