Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?
Kategorie: Wszystkie | My | Ona | psychologia procesu | wrażenia
RSS

wrażenia

piątek, 26 maja 2017

nie ma wpisu. nie byłaś w pretekście???
nie byłam.

czwartki, jeszcze przez jakiś czas, są dniami hotelowymi. wychodzę z domu o dziewiątej rano, wracam do ula o dwudziestej — po pracy, po rehabce, przed kąpielą i snem.

środa, 24 maja 2017

Sadownik:
(przy porannej kawie)
Już ci „zazdraszczam”!

Jabłoń:
???

Sadownik:
Na twoim miejscu w przerwie „między”
skoczyłbym na lanczyk do pretekstu.

Jabłoń:
(biła się z myślami, bo przecież nie chce
z pretekstu zrobić stołówki
)

Sadownik:
(finalnie miał czego zazdrościć)





wtorek, 23 maja 2017

słoneczny czas z Kaan wiadomo gdzie. mukałyśmy przy gazpacho, chłodniku ze szparagami i jajkiem bardzo. przy ziemniaczanych plackach z grillowanym serem halloumi i lodach też bardzo. apetyt na przyszłość mamy ogromny bardzo.





słoneczny czas z Sadownikiem w ulu.
przy świeżo zamontowanym stoliczku pomysłu i autorstwa Białego Kruka.



Oczywiście, że wszystko przez Pana Szczygła! Apetyt na czeskich autorów zaistniał. Konsumuję, delektuję się, szczęce pozwalam opadać z wdziękiem i bez wdzięku. Bo to książka, która bez przepraszam przygląda się rodzinnym tabu przez pryzmat perspektyw ludzkiego doświadczenia życia w rodzinie. Niech pierwszy rzuci kamieniem… — myślę.

Osobistą historię mam, jak każdy. Osobiste przemyślenia i mieszane uczucia też. Ale mam również dystans do rodzicielskiego niezmiennego „przesadzasz”. Po prostu jestem z innego świata. Należę do innego porządku. Tylko tyle.

Nie przypominam sobie ani sekundy tego, co nazywają więzią między rodzeństwem, jakiejś świadomości, że to, co łączy mnie z  nim, nie będzie łączyć mnie z nikim innym na świecie. Nas raczej w ogóle nic nie łączy.

*

Nie mogę w to uwierzyć. Gdybym był mniejszy, tobym to sobie wypłakał. Teraz mogę się najwyżej wkurwić.

*

[…] przychodzi codziennie, ale tylko na chwilę. Próbuje, jakby pewnie sam to określił, dodać mi odwagi. Przynudza, jak to muszę przezwyciężyć samego siebie. Jak teraz wszystko zależy ode mnie. Jak mam się trzymać. Jaki ze mnie prawdziwy facet, a prawdziwi faceci walczą.

*

[…] kręcą mnie pusta kartka i pierwsza kreska, jaką na niej postawię.

*

[…] bywają ułamki sekund, […] kiedy rozumiemy się bez słów i przez sekundę jesteśmy razem.

*

     — Już ty się nie martw.
     — Żebyś potem nie mówiła, że cię nie ostrzegałam.
     — Nie będę mówiła
.

*

     — Ja pierdolę  — nie wytrzymuje matka — czego ty ode mnie chcesz, mamo?

*

Cisza. Nie da się cofnąć czasu. I tak cię nie lubię, mają ochotę powiedzieć obie.

Petra Soukupová, Zniknąć, przeł. Julia Różewicz,
Wydawnictwo Afera, Wrocław 2012.
(wyróżnienie własne)


małe odkrycia na swój temat — wielka radość i moc, ale
wielkie odkrycie na swój temat to wielka cisza.

cisza, zrozumienie, wewnętrzna przestrzeń,
na słowa nijak nie da się tego przełożyć.

może być tak, że nigdy już sensownie słów nie złożę.

Tagi: zmiany
08:52, dc_hexe , wrażenia
Link Dodaj komentarz »
środa, 17 maja 2017

Ten sam tytuł wpisu, ale zestaw osobowy chyłkujących inny. Sadownik skończył już piąty tom i czeka aż napisze się następny. Chyłkuję teraz z Georginią.

Zmienił mi się w związku z tym styl czytania — czytam synchronicznie trzy książki. Jedną, by rozumieć. Drugą, by czuć. A Chyłkę wieczorem, wyłącznie dla czystej przyjemności. Drugi tom skończony.

 […] wyglądało na to, że Joanna ma jakąś koncepcję. A może po prostu inaczej znosili bezsilność. Od podupadał na duchu, ona brała los w swoje ręce.

*

     Po chwili zamówił torcik.
     — Jesteś gorszy niż baba — oceniła Joanna.
     — A ty gorsza niż chłop na roli, więc jakoś się uzupełniamy.
     — Uzupełniamy? Ledwo jestem w stanie zdzierżyć te twoje odchyły.
     — Uwielbiasz je.
     — Bynajmniej — zaoponowała, nakładając sobie kawałek deseru
.

*

     — Jeśli chcesz sensacji, idziesz do dziennikarzy — dodała Joanna. — Chcesz skazania, idziesz do prokuratury. Chcesz obrony, idziesz do mnie.
     — A do kogo ma się zgłosić po prawdę?
     — Nie wiem
.

*

     — I co z tego twojego myślenia wynika?
     — Absolutnie nic.
     — Czyli wszystko po staremu
.

Remigiusz Mróz, Zaginięcie,
Czwarta Strona, Poznań 2015.


wtorek, 16 maja 2017

sponiewierana. z życiem koloru ciut bez sensu. czy? nie wiem. kiedy? nie wiem, czy w ogóle dam kiedykolwiek radę. jak? nie mam zielonego pojęcia. od czego zaczęłaś? od załamanych rąk, spuszczonego wzroku i zastygnięcia w pozycji embrionalnej o czwartej nad ranem.

krytyk wewnętrzny przepytuje, komentuje, najlepiej wszystko wie. nic w życiu nie zrobił, ale „miszczu”. bo kiedyś to, bo gdybyś tamto, w każdym pokoleniu jest taka sierota jak ja. nigdy. przenigdy i już. już prawie nie oddycham o czwartej nad ranem.

i nagle przychodzą słowa, które wracają kolor, sens, ruch i nadzieję:

nie jest ważne, co przychodzi;
ważne jest, co z tym robisz.

dziś, jutro i pojutrze zajmę się tym, co ważne.

uwielbiam trampeczki Georginii.
a Ona wie, że uwielbiam takie literki.

(fot. Georginia)

Smutna. A może po prostu o rzeczach trudnych.
Muszę porozmawiać o tej książce ze Szpagacikiem.

Napatoczyłam się na tę książkę, szukając zupełnie innej. Przyciągnęła mnie grafika z okładki. Przyciągnęła, obiecała więcej i nie dotrzymała obietnicy, bo jest to jedyna taka ilustracja w całej książce; pozostałe rozczarowują na całej linii.

     — Nic mi nie jest — wymamrotał Emil.
     — Ale czy nigdy nie boli pana tutaj? — Ptak położył skrzydło na sercu. — Czy nigdy się panu nie wydaje, że jest tam coś w rodzaju haczyka, za który ciągnie pana do miejsca, z którego pan przybył.

*

     — A jeśli to niemożliwe?
     — Wówczas trzeba się nauczyć żyć jako pacjent w stanie przewlekłym.
     „Ale on używa trudnych wyrazów” — zdziwiła się Emil. Gdzie też zdążył się ich nauczyć?
[…]
     — Kto to jest pacjent w stanie przewlekłym?
     — To cierpliwy nosiciel nieuleczalnej choroby.

*

Bo może się zdarzyć i tak, że kiedy się otrzyma z powrotem to, czego się pragnęło, nie jest to wcale tym, czego się chciało.
     — Ma pan na myśli, że to nie będzie już dom?
     — To, za czym się tak tęskniło, bywa czasem, a nie miejscem.
     — Właśnie.

*

Ale Emil właściwie już wiedział, że nawet jeśli tata, Jeppe i Otto się nie zmienili, to on sam jest inny i to wystarczy, by  zmieniło się wszystko.

*

Ten, kto wraca, jest zawsze kimś innym niż ten, który odszedł.

*

[…] Emil patrzył na mamę , tak jakby przeszedł kawałek drogi naprzód, a potem się zatrzymał i odwrócił głowę. Zobaczył słabość i kruchość tam, gdzie, jak wierzył, miały swój wieczny dom siła i życie.

Leena Krohn, Pelikan. Opowieść z miasta,
przeł. Iwona Kosmowska, ilustr. Manuel Blázquez,
Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 170
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...