Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: miłośnie

wtorek, 03 kwietnia 2018

Sadownik:
(ludzkim głosem na ostatnim kilometrze)
Home, sweet home,
fucking Warsaw!

Jabłoń:
(też się cieszyła, że byli prawie pod domem)

środa, 28 marca 2018

dwa dni temu. wydarzyło się. w sumie nic, ale coś.
wysunęła mi się z rąk książka. wysunęła się bezpiecznie — zatrzymała się na udach. zaflirtowało ze mną owo wysunięcie. powtórzyłam je świadomie jeszcze raz. a potem jeszcze raz i raz, i raz, tylko bardziej.

dwa dni temu. wydarzyło się. w sumie nic, ale coś.
wciąż robi na mnie wrażenie. wciąż pracuje.

wypuść z rąk troski, myśli, przekonania, wszystkie mentalne sznurki  i sznureczki. puść wszystko. a gdy to zrobisz, nie śpiesz się… kim się stajesz? co z tobą zostało? co jest?

.miłość.

poniedziałek, 26 marca 2018

ciało — źródło przyjemności czy problem?
życie — źródło przyjemności czy problem?

moje ciało. moje życie. więc jak? twoje ciało. twoje życie. i co? nasze życie. i?

*

Słowa Lincolna wyjęłam z tej książki i natychmiast stały się dla mnie mottem rehabilitacyjno-życiowym. Obiecałam sobie mieć je tutaj przy najbliższej reksiowej okazji. Siłka na dobry początek tygodnia już była, więc ¡el reksio!

Idę wolno, ale nie cofam się nigdy.
I am a slow walker, but I never walk backwards.
Abraham Lincoln
(1809–1865)


Tengo cuarenta y seis reksios:

poniedziałek, 12 marca 2018

jest w dobrych rękach.
w kochanych dłoniach z obu światów.
od zawsze. zobaczyłam to w Jej oczach. i już wiem, że…

jestem w dobrych rękach.
w kochanych dłoniach z obu światów.
od zawsze. zobaczysz to, gdy spojrzysz mi w oczy.

poniedziałek, 19 lutego 2018

Myślałam, że kolorowy paproszek. Podeszłam, chwyciłam i zaskoczyła mnie szybka metamorfoza papierka w zwierzątko. Teraz mogę tylko zastanawiać się, komu uciekło. Wiem, z czyjej torebki zbiegło. Przez chwilę pomieszka w ulu, nim wróci we właścicielskie rączki.

niedziela, 18 lutego 2018

Biały Kruk:
(na koniec naszej rozmowy telefonicznej)
Trzymajmy się optymistycznej wersji
życia… kurczowo!

czwartek, 08 lutego 2018

Miłość. Zaangażowanie. Tęsknota. Pragnienia. Plany. Marzenia. Skryte myśli. Intymność i nieuchwytność tego, co wydarza się między dwojgiem ludzi. Czy da się je zmierzyć, a jeśli to jak?

Pod osłoną święta mego imienia poprosiłam Orzeszka i Białego Kruka o prezent: zdjęcie ich listów. Mam. Porusza mnie od kilku dni tak pięknie. Gapię się i widzę miłość, zaangażowanie, tęsknotę, pragnienia, plany, marzenia, intymność i nieuchwytność tego, co wydarza się między dwojgiem ludzi… Nawet jeśli to czysta projekcja, dobrze mi robi.

aranżacja: Orzeszek, fot. Biały Kruk.

środa, 24 stycznia 2018

Sadownik:
(wczoraj wieczorem czytał na głos bardzo mądre zdania)
…przez różne modalności sensoryczne…

Jabłoń:
(na ludzki przekłada)
…odbierane różnymi zmysłami…

Sadownik:
A ta propriocepcja?

Jabłoń:
Odczucia płynące z ciała, na przykład
ciepło/zimno, ciężar, ale też uczucia,
radość, strach, miłość.

Sadownik:
Myślałem, że miłość to w kanale rozumu.

piątek, 22 grudnia 2017

Dziś w okolicach 7.40, po raz ostatni w tym roku, szłam na przystanek tramwajowy. Dogoniła mnie świadomość, że nie licząc skończonych chwil, spędziłam swe pozadziecięce życie w ludzkich rozmiarów chomiczym kołowrotku, wyściełanym polami wiem, nie wiem, umiem, nie umiem, potrafię, nie potrafię, źle, dobrze, popsute, naprawione. Na każdym z nich byłam lub bywałam ofiarą — na czerwonych pożerał mnie krytyk wewnętrzny, na niebieskich miałam realne kłopoty w kontaktach z ludźmi: mało kto wytrzymywał mój nieznoszący protestu ton głosu, gdy niby niewinną dyskusję prowadziliśmy.

W chomiczym kołowrotku, choć jest ludzkich rozmiarów, człowiek wyrobić się nie może — żaden człowiek! Ale można zejść z kołowrotka? — przyszło do mnie i olśniło, gdy maszyneria zaprezentowała się w całej okazałości. Kilka minut potem, synchronicznie, po przejechaniu dwóch przystanków, pan motorniczy poinformował, że wysiadamy, bo popsuły się hamulce.  W ten sposób do polaryzacji wiem/nie wiem, umiem/nie umiem, potrafię/nie potrafię, dobrze/źle, śmiejąc się, mogłam dorzucić jeszcze jedną — popsute/naprawione — ku radości pokopytkowego życia.

Śmiałam się, bo wiedziałam już, jaki jest dla mnie najprostszy sposób, by natychmiast zleźć z kołowrotka. Tym sposobem — polaryzacją do polaryzacji — jest miłość. Co kochasz? Co lubisz? Co sprawia ci przyjemność?

czwartek, 14 grudnia 2017

Tydzień temu z poziomu ławeczki na przystanku autobusowym gapiłam się całkowicie urzeczona. Działo się to późnym popołudniem, jeśli chodzi o natężenie światła, w środku nocy. Dwie postacie, duża i mała. Dorosła za rękę trzymała dziecko i szły. Patrzyłam w zachwycie, jak się oddalają. Kontury i sposób stawiania kolejnych kroków pozwalały stwierdzić, że ta po lewej w niedługim czasie obdaruje tę po prawej, na oko cztero–pięcioletnią, rodzeństwem. Dziewczynka po prawej szczebiotała i podskakiwała energicznie. Za rękę szły dwa równoległe światy doświadczenia, dwa zupełnie inne miejsca w życiu, dwie energie połączone głęboką miłością. Poruszył mnie ten widok na wiele dni. Poruszył nieprzekładalnością na słowa. Aż wczoraj wpadłam na to, jak zachować od niepamięci tę scenę. Narysuj te energie — podpowiedział ktoś we mnie, a ja się uśmiechnęłam. Gdy skończyłam, zaskoczona byłam tylko banalnością użytych kolorów, ale żadne inne nie wchodziły w grę — to musiała być czerwień i zieleń.



*

Wczoraj zadziwiło mnie skojarzenie, które przyszło do mnie na ruchliwym skrzyżowaniu. Miłość w kulturze często kryje swą moc pod czerwienią, ale czerwone jest również światło stopu w sygnalizacji świetlnej. Przypadek? A może miłość wymaga zatrzymania, niepędzenia, celebracji, uwagi? Wymaga — podpowiedział ktoś we mnie, a ja się uśmiechnęłam.

*

Wczoraj późnym wieczorem przeczytałam poniższe słowa i zrozumiałam, jak ważny dla mnie, ale i skończony nareszcie, będzie ten wpis. Ano — rzekł ktoś we mnie, a ja się uśmiechnęłam.

[…] najważniejsza wydaje mi się miłość. Rozszyfrować świat, objaśniać go, gardzić nim to rzecz wielkiego myśliciela. Mnie zaś zależy tylko na tym, żeby kochać świat, nie gardzić nim, nie nienawidzić samego siebie ani świata, móc podchodzić do świata i siebie i do wszystkich istnień z miłością, z podziwem i z szacunkiem.

*

[…] pokochać świat, aby nie porównywać go z jakimś przez siebie wymarzonym, wyobrażonym światem, z wymyślonym jakimś rodzajem doskonałości, tylko zostawić go takim, jakim jest, i kochać go, i cieszyć się, że do niego należę. Takie między innym są moje odkrycia, Gowindo.

*

Można przekazywać wiedzę, ale nie mądrość. Mądrość można znaleźć, można nią żyć, można się na niej wspierać, można dzięki niej czynić cuda, ale wypowiedzieć jej i nauczać nie sposób.

Hermann Hesse, Siddhartha, przeł. Małgorzata Łukasiewicz,
Media Rodzina, Poznań 2017.
(wyróżnienie własne)


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 32
| < Kwiecień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...