Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: miłośnie

piątek, 15 września 2017

Poza naszym miastem. Pod innym miastem. Między dwoma jeziorami i lasem. Od ręcznika Gepardzicy do mojego dwa metry w linii prostej. Trzeci dzień.

I punkt z instrukcji jednego z dzisiejszych ćwiczeń:
     1. Pomyśl o osobie, która była w tobie zakochana. Co ona widziała w Tobie?

I po raz pierwszy w życiu musiałam dodać punkty –2., –1. i 0.: Czy był ktoś we mnie zakochany nieszczęśliwie? Naprawdę? I nie było łatwo przyznać się przed sobą, że tak, był. I nie było łatwo przyjąć to, co on we mnie widział — przyjąć jako prawdę. A przecież był i widział.

*

Gepardzica:
(komentuje drzewne trudności, że przecież w ćwiczeniu
szczęśliwe i trwające zakochanie można było wziąć
)
Jest i widzi!
To jest gorsze.

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem, o autoryzację słów poprosiła)

Gepardzica & Jabłoń:
(ustaliły, że bardzo tęsknią już
za
[odpowiednio] Smoku i Sadownikiem)

piątek, 01 września 2017

Wampiry, truchła i czaszki — tak nazwałam ostatni dzień rekreacji, czyli dziś. KaOwiec dorzucił kalwarię schodów.

*

Podsumowując tę część urlopu: po czym poznać, że jesteś w Polsce? Primo, płacisz za toaletę zyla lub dwa. Secundo, kościoły są zamknięte na głucho w środku dnia. Jaki katolicyzm, taki kraj?

*

Sadownik:
(w samochodzie, gdy wracali po wycieczce)
Co robisz?

Jabłoń:
Patrzę na Twoje futro.
(nie przestaje się gapić na wystające z koszulki owłosienie klatowe)

Sadownik:
(wyciąga dłoń)
Pięć złotych!

Jabłoń:
???

Sadownik:
Za czaszki pięć złotych dałaś, a za żywe włosy nie dasz?!

*

Jabłoń:
Kocham Cię, wiesz?

Sadownik:
(z miłosną przekorą w głosie)
Po prawie dwudziestu latach
wolałbym to zobaczyć, niż usłyszeć…

*

Kratka, linia i deszcz. Bardzo fajne! — powiedziałam, gdy zobaczyłam.
Sadownik widział co innego. Gusta!

(fot. Sadownik)

środa, 30 sierpnia 2017

Po dziewiętnastu latach, trzech miesiącach i trzynastu dniach, czyli dokładnie dwa dni temu. Sadownik pokazał nową, nieznaną mi do tej pory, twarz. Twarz KaOwca — co drugi dzień organizuje rekreację, czyli małe chodzenie i duże gapienie się. I dobrze, bo jak napisałam Wiedźmom, gdybym to ja miała być KO-wcem, wyglądałoby to tak: taras, książka, kawa, książka, książka, po co się ruszać, książka.

Przecierałam oczy ze zdziwienia we wtorek, myśląc, że to chwilowa przypadłość — była Ursa, bo Sadownik twierdzi, że to Pani Niedźwiedzica, był park szachowy, była zachwycająca linia artystycznego wyrobu szkła w hucie. Dziś muzeum filumilu… cholera, jakie to słowo… filumenistyczne.


*

Jabłoń:
(wietrzy tracenie dziewictwa)
Wiesz? Z KaOwcem jeszcze nie spałam!

Sadownik:
(ryknął śmiechem)
Wszystko przed tobą!

wtorek, 29 sierpnia 2017

Onemu:
Wypoczywasz? :)

Sadownik vel Pan Ciasteczko na urlopie:
(odpisuje)
Tak. Właśnie wtargałem panienki do Ogrodu Bajek :)

Onemu:
O cholera!!! Uważaj!
Jeszcze któraś z bajek się spełni!

Sadownik:
Byle nie ta o żabie,
jedną księżniczkę już mam :)

Onemu:
:)

*

Jabłoń:
(piała z zachwytu nad postaciami kochanymi,
nie nad kiczem okrutnym, i zdjęcia kazała robić
)



(fot. Sadownik)

7 680 m (w świetnym tempie)

*

Za tempo, za zawzięcie, za radość stawiania każdego kroku — ¡el reksio!


Yo tengo treinta y cuatro reksios:

czwartek, 24 sierpnia 2017

Sadownik:
(przez telefon opowiada śpiewnie Lili)
Zabieram ją w takie miejsce,
gdzie mało jest przepaści.

Jabłoń:
(słyszy i protestuje)
Nie potrzebuję dużo przepaści,
wystarczy jedna!

wtorek, 22 sierpnia 2017

Jabłoń:
Jaka była twoja największa obawa,
gdy byłeś nastolatkiem?

Sadownik:
Nie miałem jak ty, ja byłem
normalnym nastolatkiem!

Sadownik & Jabłoń:
(ryknęli śmiechem)

*

Tak się skończyły „badania w terenie” w poniedziałkowy ranek. Obudziłam się rano z powidokiem snu, który pozwolił mi odkryć, że za naszymi największymi obawami z łatwością kryją się różne „wkrętki” (często społeczne), że nie jest się takim jak trzeba, że nie jest się dość dobrym, właściwym itd. Obudziłam się wczoraj. Obśmiałam się wczoraj. Dzisiaj wciąż mnie bawi wspomnienie słów normalnego mężczyzny, który nie może być do końca normalny, skoro jest moim Mężem.

piątek, 18 sierpnia 2017

Pan Ciasteczko:
(walizkę wniósł, zmienił strój i tożsamość)

(stęskniona, upałem zmęczona)
Jabłoń:
(po jakimś czasie)
Nawiń mi troszkę makaronu na uszy.

Sadownik:
(z teatralną powagą i penne)
Przecież wróciłem!

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem)

_________________
‡ tłum.: powiedz mi coś miłego.

niedziela, 06 sierpnia 2017

Tam. My. Jeszcze wtedy osobni. Twoja. Moja. Nasze ręce. Pełen symboli gest, mit założycielski naszej relacji? Czy podając mi swoją dłoń, zaprosiłeś mnie do swojego życia? Czy podając Ci moją dłoń, oddałam siebie Tobie wraz z mym losem? Z pewnością tak wtedy na to nie patrzyliśmy, ale coś głęboko w nas nie żartowało wcale, znało odpowiedź na każde z tych pytań — przyszło do mnie wczoraj — dziewiętnaście lat i trzy miesiące bez dziesięciu dni później.

(fot. źródło, fragment)

*

Sadownik:
(wrócony do ula, zaprasza, podając rękę)

Jabłoń:
(gotowa do wyjścia)
Będzie ktoś do Ciebie dzwonił?

Sadownik:
(wygina brwi w znaki zapytania)

Jabłoń:
Bo jak tak, to wezmę sobie książkę.

Sadownik:
To, że zapraszam Cię znów do mojego życia,
nie znaczy, że nie możesz czytać.

(za jakiś czas)
Sadownik & Jabłoń:
(mukali, opowiadając sobie ten szczególny weekend)



Odkryłam dziś pretekstową regułę. Zamów coś, co jadłeś tam kiedyś. Nie będzie tego w karcie lub będzie inne, niż pamiętasz. Ale potraktuj chwilę jako pretekst, szczelinę w teraźniejszości, i zapytaj Pana Preteksta: „co dziś?”. Wybierz i ląduj w niebie smaku. Mukałam przy sałatach z buraczkami z kozim serem. Mukałam bardzo.



wtorek, 01 sierpnia 2017

Pierwsze wrażenie — gdy tylko zobaczyłam fragment tytułu, przeraziłam się, że Gepardzica postanowiła rocznicowo nauczyć mnie gotować. Mityczny Syzyf nie podjąłby się tego zadania, ale w sumie jest przecież powiedzenie, że gdzie diabeł nie może, babę pośle.

Pierwsze wrażenie — gdy otworzyłam książkę po raz pierwszy. Poniższa ilustracja niezmiennie wywołuje mój uśmiech wielością warstw, które za każdym razem widzę, i ambiwalencją, którą może wzbudzać bez najmniejszego problemu.

Pierwsze wrażenie, pierwszy dotyk, nieostatni zachwyt. Wszystko w hamaku. Przy kawie.

Jacek […]  Słyszałem taką historię, że na jednym z warsztatów miały być zaprezentowane wspomnienia, które dają siłę w życiu. Dziewczyna opowiedziała o swojej babci. Kiedyś z siostrą ugotowały danie. I okazało się ono tak obrzydliwe, że ani ojciec, ani matka, ani pies nawet tego nie chcieli jeść, a babcia zjadła i powiedziała, że bardzo dobre.
Katarzyna Bohaterska babcia.
Jacek I ta dziewczyna, gdy potrzebuje siły, inspiracji do tego, że czemuś można dać radę, to przypomina sobie wtedy babcię.
Katarzyna Podobnie było z moim bratem, starszym ode mnie. Rodzice wychodzili, a on miał się mną zająć, bo leżałam przeziębiona w łóżku. I on powiedział, że jak rodzice pójdą, to ugotujemy najlepszą potrawę świata. Bardzo mnie to zainspirowało. Wziął moździerz i wrzucaliśmy tam wszystko. Czekoladę, cukierki, migdały, masło, kawałek ciasta. Wrzucając każdą kolejną rzecz, wpadaliśmy w ekstazę. W naszym przekonaniu to było tak pyszne, ponieważ wszystko, co jest dobre, razem zmieszane musi być superdobre. Niestety, nawet kibel tego nie chciał połknąć.
Jerzy Tak samo mój pierwszy alkohol. Znalazłem jakąś miętową wódkę w spiżarni. Wrzuciłem do tego czekoladę tartą, zmieszałem. Same smaczne rzeczy, ale…
Jacek Mimo to człowiek się uczy, jak dodawać składniki. I potem już jest tylko samo dobre, wstrząśnięte, niezmieszane.

*

Jerzy Bralczyk, Katarzyna Lengren, Jacek Wasilewski, Rozmowy przy stole,
ilustr. Lech Majewski, Wydawnictwo BOSZ, Olszanica 2017.

czwartek, 27 lipca 2017

Stado:
(w komplecie od godziny)

Jabłoń:
Lubię, jak wyjeżdżasz.
Uwielbiam, jak wracasz!

Sadownik:
(puszcza oko)
Ale jak jestem, to jest kiepsko?

Jabłoń:
Bardzo!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...