Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: psyLudziom

wtorek, 13 czerwca 2017

Lucas jak tylko na to wpadł, pomyślał o mnie. A ja już tylko w zachwycie. Gram w czarne!




(źródło)

poniedziałek, 05 czerwca 2017

Co we mnie jest przestraszonym psem? Co we mnie boi się zaufać? Czy jest ktoś, kto wyciąga do mnie karmiącą dłoń? Komu boję się powiedzieć, jak bardzo go kocham?

Z tymi pytaniami sobie jestem po książce, którą osobiście kupiłam dla siebie z okazji Dnia Dziecka. Pozostałam poruszona  obrazami uczuć wyłaniającymi się z literek i ilustracji.

Co z tego, ze burczało mu w brzuchu. Był wreszcie szczęśliwym psiakiem, bo mógł biec i biec, a to kochał ponad wszystko.

*

A życie bez psa jest trochę jak szafa bez szuflady. Niby wszystko w porządku, ale czegoś bardzo brakuje.

*

[…] czekaliśmy, aż wreszcie jakiś [pies] nas odnajdzie. Najpierw czekaliśmy tylko trochę, ale potem coraz bardziej.

*

Popatrzycie sobie w oczy i już jesteście odnalezieni, bo wy wiecie, ze to jest wasz psiak, a on wie, ze jesteście jego ludźmi. […] Nadawać imię mogą tylko odnalezieni ludzie odnalezionym psom.

*

A potem przez moment wydawało mu się, że wyczul coś jeszcze. Słabiutki, bardzo delikatny i jakby przerywany zapach psów, które kiedyś mieszkały na tym podwórku. Nie było czuć strachu, ani smutku. To był zapach szczęśliwych psów z zamierzchłej psiej przeszłości.

*

Ależ to było przyjemne — dotyk dłoni człowieka przez parę sekund. Lolek, który nie był jeszcze Lolkiem, pierwszy raz coś takiego poczuł. Nawet jeżeli ktoś go kiedyś pogłaskał, to było to tak dawno temu, że już tego nie pamiętał.

*

Czasami tak bywa, że pies odnajduje jakiś przedmiot i już nie chce się z nim rozstać. […] może te przedmioty mają dla psów moc magiczną. Po prostu pozwalają im pokonać strach. Ludzie też często potrzebują czegoś takiego.

*

*

Myślę, że mój mistrz Juliusz Rawicz miał rację, mówiąc, że każdy pies marzy o tym, aby być z jakimś człowiekiem, a wielu ludzi marzy o tym, by spotkać psa. Czasami wystarczy przypadek, żeby mogło się to zdarzyć, a czasami trzeba się trochę rozejrzeć.

Adam Wajrak, Lolek, ilustr. Mariusz Andryszczyk,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


sobota, 04 marca 2017

W pierwszej dużo ulic, asfaltu, trylinki i płyt chodnikowych. W drugiej dużo celsjuszy, sierści i ludzi. Przyrzekłam sobie nie śpieszyć się z drugą, delektować się, odkładać, pozwolić wybrzmieć do końca pojawiającemu się poruszeniu.

Przystanek pierwszy. Dwa dni temu. Pierwsza nie doprowadziła mnie do łez, a ta i owszem. Pomyślałam o Wspaniałych z Małej Danii. Pomoczyły mi się oczy.

 Był pogodny, łagodny, spokojny i dobroduszny. Dostojeństwo tego łaciatego kundla było nieskończone.  […]
     Cztery lata spędziliśmy razem.
     Wielu z nas ma przy sobie najlepszych nauczycieli uczuć, jacy chodzą po ziemi. Codzienne ćwiczenia z tego, jak można się cieszyć na powrót bliskiego do domu. Zwyczajni profesorowie więzi. I mistrzowie odwiązania, bo ich czas trwa krócej niż nasz, i to oni szkolą nas z odchodzenia
.

Michał Cichy, Pozwól rzece płynąć,
Czarne, Wołowiec 2017.
(wyróżnienie włąsne)


nosy od prawej: Docent, Kumpel, Zuzia,
fot. Sadownik (fragment), 26.12.2007,
ogony od lewej: Zuzia, Kumpel, Docent.

wtorek, 26 kwietnia 2016

Ta książka jest jak ogr — ma wiele warstw. Gdy trafiam w niej na pierwszego psa, uśmiecham się i zachwycam autorskim pomysłem na to porównanie. Gdy spotykam drugiego, przeczuwam spotkanie z trzecim, a potem wypatruję trzeciego, czwartego, piątego… Nic sobie nie robię z tego, że ja jestem pitbuliną. 

Maciek idealnie pasuje do swojego psa i gdybym miał go do jakiegoś porównać, jest jasne, że to może być tylko owczarek niemiecki. To bardzo stara, szlachetna, dobra rasa. Arystokratyczna. Psy bardzo użyteczne, umiarkowanie agresywne, temperamentne, rycerskie i z fasonem, chociaż z Niemiec. Ale w moim rodzinnym domu mówiło się zawsze, że to owczarki alzackie, bo też takie mieliśmy, a było nie do pomyślenia, żeby trzymać Niemca w domu.

*

To domowa rasa, psisko, któremu dobrze patrzy z oczu, łagodne i towarzyskie, z uśmiechniętym pyskiem ciamajdy, żywego pluszaka, więc idealnie nadającym się do dzieci. Wierne, serdeczne, powolne w ruchach, łakome i ze skłonnością do tycia, które poliże cię, jak wpadniesz w gości, będzie się cieszyć, merdać ogonem, uślini nawet portki i nie da spokoju, dopóki nie dasz ciasteczka. Wtedy labrador usiądzie, popatrzy mądrze w oczy i pogada.

*

Wszędobylski typ. W wiecznym biegu jak pies rasy beagle. Mały, słodki, nadaktywny prymus, którego wszędzie pełno, więc paniuńcie go uwielbiają, a z każdym facetem ma raczej pod górkę, bo właściwie nie sposób nauczyć nygusa posłuszeństwa, ale który jest jednak cholernie przydatny, pomocny, pożyteczny, jak to pies gończy. Niewyrośnięty pointer jeden, mądraliński.

*

Brylant prawdziwy. Mądry, niezawodny i solidny jak wyżeł szorstkowłosy, mocno zbudowany pies do wszystkiego, nie do zdarcia, który padnie na pysk, a wykona zadanie. Zdechnie, zajeździ się na śmierć, a nie przestanie aportować, nie przestanie przynosić patyka. Nie kombinuje, tylko się stara, pomaga, zapieprza ile sił.

*

[…] narwany, zadziorny i zawzięty jak terier szorstkowłosy. To zwierzę, co da się zarżnąć, a nie odpuści, chociaż nie jest głupie. Bardzo pożyteczny pies o mądrych, wesołych oczach, z którymi nawet da się pogadać, jak się nagania, potem napije zimnej wody i uspokoi.

*

Jest nie do zdarcia, w ciągłym ruchu, biegu, pędzie i, o dziwo, wygląda, jakby sprawiało mu to niewypowiedzianą uciechę, jak himalaiście, maratończykowi, jak pociągowemu psu rasy husky, dla którego praca, cierpienie, ciągnięcie sań ciężkich ponad siły to słodka radość, osobliwa, trudna do zrozumienia przyjemność, nawet wtedy, kiedy sam wykombinował, że musi targać ten majdan, i nawet wtedy, gdyby miał paść przy tym na pysk.

*

Nosił w swojej klatce żeber bardzo szlachetną odmianę nieprzyzwoicie nierasowej psiej duszy. Do tego miał naturę włóczęgi, koczownika, zhipsiałego mieszańca […]. To typ kundla, co nawet nie musi mieć budy, bo bardziej ceni wolność niż wygodę, a jak buda jest, to nie po to, żeby ją z kimś dzielić, raczej, żeby mieć gdzie znosić fanty, łupy, trofea, ogryzione kości, żeby mieć co zagracać, zaburdelić z kretesem.

*

Zawsze mówi do niej bardzo wolno, cicho, łagodnie, wprost czule, jak trzeba, tłumaczy cierpliwie jak dziecku. Marek ma bardzo niski, ciepły głos, wolne na stare lata ruchy i z wiekiem coraz bardziej staje się podobny do spaniela, który, nawet jak jest mu wesoło, mordę ma rozpaczliwie smutną.

*

Nie mam wątpliwości, że kiedyś byłem psem. Nawet teraz umiem z nimi gadać, chociaż nie ze wszystkimi mam ochotę, bo jak wszystkie zwierzaki w moim domu mam uprzedzenia rasowe. Wszyscy nie cierpimy na przykład pitbuli, a także bulterierów, cholernych psich mięśniaków, czworonożnych drecholi, przygłupów z mózgiem wielkości orzecha laskowego.

*

Nie, kotami nie będziemy się zajmować. Koty trzyma się po nic, są do niczego, do bani, do kitu. Nie potrafią biec za człowiekiem, nie potrafią przynosić patyka i, co najważniejsze, cieszyć się, jak wracasz do domu. Są do niczego.

Jacek Hugo-Bader, Skucha,
Wydawnictwo Agora/Wydawnictwo Czarne, Warszawa 2016.

niedziela, 17 kwietnia 2016

Najbardziej bieżące dane informują, że 63% Polaków nie miała w ręku żadnej książki w ciągu ostatniego roku. Mimo tego niewyobrażalnego dla mnie faktu, to właśnie Jego książki najczęściej widywałam na oddziale. Poruszały czytające je Osoby, coś w nich zmieniały, dawały nadzieję. Ponieważ nigdy dotąd tych książek nie przeczytałam, gdy dotarła do mnie informacja o promocji na Jego ostatnią, powiedziałam: sprawdzam, wchodzę w to.

Kiedy poznałem, co to słabość, perspektywa śmierci, cierpienia, strachu, otworzyły mi się oczy na nieskończone bogactwo życia i miłości. Wszystkie moje poprzednie priorytety legły w gruzach. Poczułem się znacznie szczęśliwszy niż przedtem, co jest szczególnie zaskakujące.

*

Dawno temu musiałem przejść wyczerpującą chemioterapię. Trwało to trzynaście miesięcy. Znalazłem nietypowy sposób, żeby nie czuć okropnych mdłości — spałem z psem przy boku i często go głaskałem. Wydaje mi się, że on rozumiał, iż ma ważną rolę do odegrania w mojej walce o zdrowie. Co rano wychodziłem z nim pobiegać. Można by powiedzieć, że swoją misję tak wziął sobie do serca, iż raczej to on wyprowadzał mnie co rano na spacer.

*

[…] konkretne decyzje są zawsze lepsze od negatywnych refleksji.

*

Moją receptą na zachowanie kapitału optymizmu jest koncentracja na tym, co toczy się pomyślnie. Każdego dnia robię przegląd wszystkich rzeczy, większych i mniejszych, które sprawiły mi radość lub zwyczajnie mnie rozbawiły. Czuję się za to wdzięczny losowi.

David Servan-Schreiber, Można żegnać się wiele razy,
przeł. Wiktoria Melech, Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2012.
(wyróżnienie własne)

W. A. Mozart, Koncert fortepianowy nr 23 A-dur,
Daniel Barenboim (fortepian + prowadzenie).

czwartek, 21 stycznia 2016
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...