Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: psyLudziom

piątek, 20 października 2017

Mój mózg w ułamku sekundy wyrzucił hasztag #error, gdy mijał mnie mężczyzna z wózkiem. Błąd poznawczy pojawił się wskutek „dziwnych” wymiarów wózka — był zwyczajnie za wąski, by zmieściło się w nim ludzkie dziecko. Mężczyzna szedł szybciej niż ja, więc tylko kątem oka, gdy mnie mijał, dostrzegłam, że z wózka patrzą na mnie dwie pary oczu. Nie mogłam przestać gapić się na spacerówkę, pchaną sprawnie przez człowieka. Gdy omijał nierówność w chodniku, zobaczyłam dwie istoty, które spokojnie siedziały w wózku, patrząc przed siebie — głowa większej kołysała się nad mniejszą, która siedziała jako pierwsza. W życiu czegoś tak pięknego nie widziałam.

Pan przeszedł na drugą stronę ulicy, skręcił w lewo, przeszedł po kolejnych pasach. Żałowałam, że nie zdążyłam go zaczepić, porozmawiać. Przeczuwałam, gdzie idzie. Zatrzymałam się przed skrzyżowaniem, by sprawdzić swoją hipotezę. Po kolejnych kilkunastu metrach pan z wózkiem skręcił w prawo do parku. Hipoteza trafiona. Gdybym nie szła do pracy albo miała kwadrans zapasu, poszłabym za śladem wózka i mężczyzny, by spotkać Ich jeszcze raz. Zostałam z zachwytem i niezrobionym zdjęciem, które mnie wciąż porusza.

Pan z wózkiem, w którym znajdowały się dwa niemłode psy — całym stadem poszli na spacer, powęszyć życie, nacieszyć się chwilą, słońcem i liśćmi.

Zostały we mnie oczy tych istot, które przewrotnie mówiły: spójrz psu prosto w oczy i powiedz, że jest tylko psem. Jeśli ci się to uda, jesteś gówno, nie człowiek.

środa, 11 października 2017

 Nie pamiętam, jak dotarła do mnie informacja o tej książce. Zaznaczyłam do upolowania. Czytałam coś zupełnie innego, gdy okazało się, że „teraz”, czyli w ostatnią niedzielę upolowałam: klik, klik i historia znalazła się na kundlu.

Pamiętam doskonale, że przedwczoraj pomogła mi nie przywalić słownie kobietom, które udawały, że ciężko i sensownie pracują. Konie Susan przenosiły mnie w inny świat. Dzisiaj rano kończyłam, rycząc okrutnie. Dobra, niełatwa lektura — oczyszcza jesienny nos i uczy cieszyć się tym, co jest; uczy od zaraz. Kot, pies, koń… zwierzęta mają niebywałą moc uczłowieczania ludzi!

Czekałam na właściwy moment. Nie miałam pojęcia, jak ten właściwy moment wygląda, ale i tak na niego czekałam.

*

Tym, co mnie do niej przyciągnęło, byłą jej zdolność do emocjonalnego zaangażowania. Uświadomiła mi, co mogłoby mnie czekać, gdybym posiadła jej umiejętność… czego? Przebaczania? Zapomnienia? Życia chwilą? Cóż takiego sprawiło, że zwierzę, które tyle przeszło, potrafiło na nowo — z braku lepszego słowa — kochać?

*

Zjawisko, które zapiera dech w piersiach — upływ czasu.

*

Mnie zabrakło głosu. Miałam tylko milczenie pełne lęku.

*

Życie jest krótkie — rób to, co istotne. […] Lay Me Down była moją muzą, inspiracją, by szukać sensu w stracie, pogodzić się z nią, odnaleźć w niej piękno. Albo przynajmniej ujrzeć jej prawdę.

*

Konfrontacja ze śmiercią oznaczała codzienne wstawanie, kiedy jeszcze jest ciemno i zimno, i chodzenie do stajni, by wypełniać tam dotychczasowe obowiązki. Chodzenie do pracy, powroty do domu i ponowne wizyty w stajni, by zrobić to, co należało zrobić przed nocą. Trzymanie się ustalonego porządku. Czy tylko ja na całym świecie nie wiedziałam, że konfrontacja ze śmiercią oznacza konfrontację z życiem? Były jednym i tym samym.

*

     — Nie byłoby błędem, gdybyś zrobiła to teraz, i nie byłoby błędem, gdybyś się wstrzymała — stwierdziła.

*

     — Chcesz się rozejrzeć?

*

[…] to, że ktoś mnie chce, nie wystarcza.

*

[…] oczekiwałam jednego konkretnego słowa. Jedynego słowa w całym lekarskim żargonie, które potrafiłam zrozumieć i które przekazałoby mi dokładnie to, co nas czekało. Nie w sensie medycznym. Szłyśmy do góry czy spadałyśmy? Było z tego jakieś wyjście czy nie?

Susan Richards, Koń, który mnie wybrał.
Jak znękana klacz uleczyła sponiewierane serce
,
przeł. Monika Orłowska, Replika, Zakrzewo 2017.
(wyróżnienie własne)


*


Lay Me Down

(tamże)

*

Franz Marc, Red and Blue Horses, 1912.
(Malarz wyjęty z tej książki)

wtorek, 22 sierpnia 2017

Pan. Młody człowiek. Pies. Całkiem nowiutki, śniegu jeszcze w życiu nie widział.

Z Heniutką byłyśmy na spacerku. Pan zapytał: co z tymi drzewami? chore? Pierwsze lato pieska, pierwsze lato pana z pieskiem. Wcześniej tego pan nie zauważał. Teraz już wie, że topole szykują się już do zimowego snu.

niedziela, 20 sierpnia 2017

Kupiłam te słowa na pniu! Kupiłam przed chwilą całym sercem i zamiarem, by jeszcze w tym życiu truchtać, na przykład.

Our passion is our strength.
Joanna Hewelt



(fot. Marianne Forsell, fragment)

wtorek, 13 czerwca 2017

Lucas jak tylko na to wpadł, pomyślał o mnie. A ja już tylko w zachwycie. Gram w czarne!




(źródło)

poniedziałek, 05 czerwca 2017

Co we mnie jest przestraszonym psem? Co we mnie boi się zaufać? Czy jest ktoś, kto wyciąga do mnie karmiącą dłoń? Komu boję się powiedzieć, jak bardzo go kocham?

Z tymi pytaniami sobie jestem po książce, którą osobiście kupiłam dla siebie z okazji Dnia Dziecka. Pozostałam poruszona  obrazami uczuć wyłaniającymi się z literek i ilustracji.

Co z tego, ze burczało mu w brzuchu. Był wreszcie szczęśliwym psiakiem, bo mógł biec i biec, a to kochał ponad wszystko.

*

A życie bez psa jest trochę jak szafa bez szuflady. Niby wszystko w porządku, ale czegoś bardzo brakuje.

*

[…] czekaliśmy, aż wreszcie jakiś [pies] nas odnajdzie. Najpierw czekaliśmy tylko trochę, ale potem coraz bardziej.

*

Popatrzycie sobie w oczy i już jesteście odnalezieni, bo wy wiecie, ze to jest wasz psiak, a on wie, ze jesteście jego ludźmi. […] Nadawać imię mogą tylko odnalezieni ludzie odnalezionym psom.

*

A potem przez moment wydawało mu się, że wyczul coś jeszcze. Słabiutki, bardzo delikatny i jakby przerywany zapach psów, które kiedyś mieszkały na tym podwórku. Nie było czuć strachu, ani smutku. To był zapach szczęśliwych psów z zamierzchłej psiej przeszłości.

*

Ależ to było przyjemne — dotyk dłoni człowieka przez parę sekund. Lolek, który nie był jeszcze Lolkiem, pierwszy raz coś takiego poczuł. Nawet jeżeli ktoś go kiedyś pogłaskał, to było to tak dawno temu, że już tego nie pamiętał.

*

Czasami tak bywa, że pies odnajduje jakiś przedmiot i już nie chce się z nim rozstać. […] może te przedmioty mają dla psów moc magiczną. Po prostu pozwalają im pokonać strach. Ludzie też często potrzebują czegoś takiego.

*

*

Myślę, że mój mistrz Juliusz Rawicz miał rację, mówiąc, że każdy pies marzy o tym, aby być z jakimś człowiekiem, a wielu ludzi marzy o tym, by spotkać psa. Czasami wystarczy przypadek, żeby mogło się to zdarzyć, a czasami trzeba się trochę rozejrzeć.

Adam Wajrak, Lolek, ilustr. Mariusz Andryszczyk,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


sobota, 04 marca 2017

W pierwszej dużo ulic, asfaltu, trylinki i płyt chodnikowych. W drugiej dużo celsjuszy, sierści i ludzi. Przyrzekłam sobie nie śpieszyć się z drugą, delektować się, odkładać, pozwolić wybrzmieć do końca pojawiającemu się poruszeniu.

Przystanek pierwszy. Dwa dni temu. Pierwsza nie doprowadziła mnie do łez, a ta i owszem. Pomyślałam o Wspaniałych z Małej Danii. Pomoczyły mi się oczy.

 Był pogodny, łagodny, spokojny i dobroduszny. Dostojeństwo tego łaciatego kundla było nieskończone.  […]
     Cztery lata spędziliśmy razem.
     Wielu z nas ma przy sobie najlepszych nauczycieli uczuć, jacy chodzą po ziemi. Codzienne ćwiczenia z tego, jak można się cieszyć na powrót bliskiego do domu. Zwyczajni profesorowie więzi. I mistrzowie odwiązania, bo ich czas trwa krócej niż nasz, i to oni szkolą nas z odchodzenia
.

Michał Cichy, Pozwól rzece płynąć,
Czarne, Wołowiec 2017.
(wyróżnienie włąsne)


nosy od prawej: Docent, Kumpel, Zuzia,
fot. Sadownik (fragment), 26.12.2007,
ogony od lewej: Zuzia, Kumpel, Docent.

wtorek, 21 lutego 2017

Dopóki ktoś nie pokocha psa,
część jego duszy pozostaje w uśpieniu.

Anatole France
(1844–1924)

_____________
‡ a ja sobie myślę: psa, kota, człowieka, małego, dużego, na dobre i złe.

piątek, 06 stycznia 2017

niebywale mroźny, nieziemsko błękitnonieby, niezwykle słoneczny dzień. i my. w komplecie. i Jej cień. i miłość. i wdzięczność. i nadzieja. trzy królowe?

piątek, 23 grudnia 2016

Stado:
(jechało na święta)

Jabłoń:
(czyta Sadownikowi)
Fafik: Trzy rzeczy mogą
dać szczęście mężczyźnie:
kobieta, praca lub samochód.
Najważniejszą z nich jest pies.

Sadownik:
(do Heniutki)
Słyszysz, suka?

_______________________
   ∆  Przekrój, 1/2017, Warszawa.

(Karina Piwowarska, źródło)

 
1 , 2
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...