Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: psyLudziom

sobota, 14 lipca 2018

Pani z piekarni:
Co dla pani?

Jabłoń:
Niestety nie wiem, ale chodzi mi o chleb,
który kupuje u państwa taki pogodny mężczyzna,
który kiedyś bywał codziennie, a teraz dwa–trzy razy w tygodniu.

Pani z piekarni:
Ma kucyk i czasem przychodzi z czarnym psem?

Jabłoń:
Dokładnie ten!
(i stała się jasność konsumencka)

Jabłoń:
(ma ulubiony chleb Sadownika na jutrzejsze śniadanko)

Pan Ciasteczko:
(ląduje na Okęciu koło północy)

piątek, 12 stycznia 2018

#1
(prawie tydzień temu)

Biały Kruk:
(napisał i przysłał książkę,
o której istnieniu Drzewko nie miało pojęcia
)

to pewnie
…wrodzona rozrzutność, ale nie mogłem sobie odmówić przyjemności:
a) nabycia książki o ulubionym bardzie,
b) zaskoczenia osoby będącej najbardziej na bieżąco z wydawnictwami, czyli Ciebie (mam nadzieję, że mi się udało?).
Miłej, acz niedługiej, lektury.

*

#2
(wczoraj)

Jabłoń:
(z panem w kolejce w kawiarni o książce porozmawiała,
bo pan ją pod pachą miał i też lubi wizyty Śpiewającego Felietonisty u Manna
)

Bukartyk:
(czyta Go się tak, że słyszy się, jakby
Bajarz opowiadał wprost do naszego ucha)

*

#3
(wymiar indywidualny,
subiektywnik inspirujący
)

Nauczyłem się jeść małą łyżeczką i spokojnie robić swoje, zresztą i tak nie umiem niczego innego.

*

To tu jest ten właściwy świat, do którego wyruszasz ze swojego Pimpusiowa, żeby się sprawdzić, więc najpierw musisz poznać rządzące nim reguły, a potem pożałować, że je poznałeś. Urodzeni na miejscu wydają się wygrani już na starcie, ale i ty dasz sobie radę. Jeżeli jesteś dobry w tym, co robisz, i dostatecznie wytrwały, pewnego dnia otworzy się przed tobą i wtedy sam się przekonasz, czy naprawdę właśnie o to ci chodziło.

*

Paweł się zawziął. Próbowaliśmy kilkanaście razy i było coraz gorzej. Miałem pewność, że nigdy mi się nie uda, na co on spokojnie powtarzał swoje „jeszcze raz”.

*

[…] czekając na przejeździe na podniesienie szlabanu, wpadam na pomysł piosenki o tym, że każdy ma prawo do orgazmu. Od razu dedykuję ją pamięci Tadeusza Boya-Żeleńskiego. […] Piosenka Prawo do orgazmu wydawała mi się zupełnie niewinnym żartem, tymczasem dowiedziałem się, że proboszczowie w poszczególnych miastach wojewódzkich przychodzą z żądaniem, żeby tej płyty nie wystawiać w empiku. Że w jakiejś miejscowości na Pomorzu zostałem okrzyknięty z ambony synem szatana, dlatego że użyłem słowa „orgazm”.

*

„Sąsiad, kurwa, koleżanka do mnie przyszła. Masz dwa złote pożyczyć, bo mi brakuje do wina?”. Sprawdzam kieszenie, znajduję dychę, a ona: „Kurwa, sąsiad, to jakbyś miał jeszcze tę dwójkę, to by było na trzy wiśnie!”.

*

[…] nie zamierzałem rezygnować. Inny pomysł na życie zwyczajnie nie wchodził w grę.

*

Powiedziałem dzień dobry, a on [Wojciech Mann] odpowiedział tym samym. Poczułem ulgę. „No to co robimy?” – zapytał. „No właśnie chodziłoby o to, żebyśmy nie wiedzieli, co robimy”. Taką miałem koncepcję, żeby się nie umawiać na nic, bo przecież i tak zawsze coś się dzieje.

*

Hasło „Kochaj to, co lubisz” znaczy tyle, co „Nie udawaj, że kochasz coś, czego nie lubisz”.

*

[…] niczego z góry nie zakładam. Po prostu siadam i robię, i wychodzi coś takiego albo coś innego. I to jest moja dewiza — w zasadzie zawsze tylko o to mi chodziło.

*

[…] z głębokim smutkiem opowiedział mi o śmiertelnym zejściu Jadwigi i związanej z tym jego żałobie. Słuchając go, oczyma wyobraźni widziałem kobietę, partnerkę, wyjątkową towarzyszkę życia. Kiedy przy innej okazji pokazał mi jej zdjęcie, zaskoczony dostrzegłem, że Jadzia ma zarost na twarzy, ogon, niebieskie oczy, wąsy i jest, a ściślej mówiąc — była, dziewczyną rasy husky.

Piotr Bukartyk, Jakub Jabłonka, Paweł Łęczuk, Bukartyk.
Fatalny przykład dla młodzieży
, Bukowy Las, Wrocław 2017.
(wyróżnienie własne)

*

#4
(à propos jeszcze ciepłego wyczynu
osłów i osranek wszelkiej proweniencji
)

Im chodzi tylko o to jedynie
By świat wyglądał tak jak powinien
Przecież to oni wiedzą jedynie
Jak świat wygląda a jak powinien
[…]

Nie że ci wolność odebrać chcą
Na jakiś czas po prostu trochę ograniczą ją
Dla twego dobra nie z chęci zysku
Więc się nie obraź no i nie pyskuj

(tamże)

wtorek, 05 grudnia 2017

Saba. Jest o miesiąc z hakiem młodsza od Heniutki. Jest psem swojej Pani. Gdy ostatnio byliśmy u Orzeszka i Białego Kruka, widziałam, jak medytowała ogniem. Zachwyciłam się, ale nie zdążyłam wyjąć telefonu, by pstryk. Zamówiłam więc zdjęcie u Białego Kruka… Dostałam!

(fot. Biały Kruk, fragment)

*

Wczoraj wieczorową porą spłakała mnie Gepardzica kudłatą pieśnią tą…

Michał Sołtan, Weź.

weź na spacer mnie,
odetchniesz też,
no, weź się i weź
!

wtorek, 21 listopada 2017

Chytry plan powzięłam. Tydzień później, też w czwartek, wypatrywałam spacerówki. Nic. Trzy tygodnie później wypatrywałam. Nic. Cztery tygodnie później też. Nic.

Dziś, we wtorek, o podobnej porze, idąc tym samym chodnikiem, nie wypatrywałam, ale oniemiałam z zachwytu — spacerówka! Pomyliłam się, pisząc wtedy: całym stadem poszli na spacer, powęszyć życie, nacieszyć się chwilą, słońcem i liśćmi, bo wtedy to ONE POSZŁY na spacer. Dzisiaj spotkałam Je, gdy wracały ze spaceru. Damski Tercet o miłości i uważności naucza przechodniów co dnia.

Patrzę na to zdjęcie, zamyślam się nad tym, jak bardzo chciałam je zrobić, by zatrzymać chwilę i przychodzi mi do głowy, nie wiadomo skąd: jeśli myślisz, że światu wszystko jedno, co zrobisz z dzisiejszym dniem — jesteś w błędzie. Coś dobrego dla kogoś z sierścią lub bez zawsze możesz zrobić.

Uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Dziś jest wspaniały dzień!

Gugu & Pula
(od lewej i od tyłu)

piątek, 10 listopada 2017

dziś. sprawdziłam. dziś, czyli 367 dni później. główny gmach. ten sam hall, drugi z dwóch chodników o innej niż wtedy porze dnia, bez szans na słońce. kudłaty Nauczyciel nauczał: zaufaj chwili, zaufaj sobie, zaufaj innym, zaufaj życiu, zaufaj! tak po prostu, zaufaj.

przystanęłam na dłuższą chwilę. najpierw podziwiałam Nauczyciela. potem patrzyłam, jak młodzi mężczyźni — delikatność i i wrażliwość odsłaniając swym czynem — uważnie Go obchodzą. na koniec usiadłam na ziemi i cyk. Nauczyciel ani drgnął, bo pracował. uczenie ludzi — wielu wie — to niełatwa rzecz.

znów w listopadzie.

niedziela, 29 października 2017

Przesunięcie czasu na zimowy. Jesienne, prawie listopadowe rozpadanie i rozwianie. Nie dałyśmy się wisielczej pogodzie i poszłyśmy z Georginią na film, w którym nie ma ani jednej kropli deszczu. Film powoli schodzi z ekranów kin, a ja, gdybym nie poznała Georginii, w życiu bym na ten film nie zwróciła żadnej uwagi, bo ja jestem psiarą…

Film o kotach? Niby tak. Dla mnie to przede wszystkim film o tym, co najlepsze w mężczyznach, bo poza tym, że jestem psiarą, jestem również człowieczarą…

Męskie oczy, męskie twarze, męskie dłonie… wszystko to, co się w nich dzieje… kocia moc z wdziękiem i lekkością, mając za nic stereotyp męskości, potrafi wydobyć z nich wszystko to, o czego deficyt oskarżani są mężczyzni… poruszające i nie do zapomnienia.

Kontakty wyłącznie z ludźmi to za mało.
(powiedział jeden z bohaterów filmu)
Kedi, reż. Ceyda Torun, 2016.

piątek, 27 października 2017

Jak to się zaczęło — nie mam pojęcia. Wiem za to, że wczoraj po zajęciach na tablicy wylądował japoński krzak oznaczający kota. Zapamiętałam sposób, w jaki Studentka go pamięta [od lewej w górę i do kwadratu]: bestia w wysokiej trawie na polu ryżu. Padłam z wrażenia. Ale przecież jestem psiarą…

Ruszyłam na poszukiwania… logikę zaprzęgłam do roboty i sprawdziłam poza psem, również człowieka — prawie byłam w domu. Dzisiaj pobiegłam do mojej Ulubionej Pani od języka japońskiego, dopytać. Jednak nie bestia, tylko dzikie futerkowe, ale z psim ogonkiem intuicja mnie nie myliła. Teraz bezczelnie już wiem, i zachwycam się psem po japońsku na całego.

kot

*

pies
(duży z ogonkiem przyjaciel człowieka)

*


człowiek

niedziela, 22 października 2017

Wypatrzyłam portrecik tej kociej pani wczoraj wieczorem u Antenki.

Mija

piątek, 20 października 2017

Mój mózg w ułamku sekundy wyrzucił hasztag #error, gdy mijała mnie osoba z wózkiem. Błąd poznawczy pojawił się wskutek „dziwnych” wymiarów wózka — był zwyczajnie za wąski, by zmieściło się w nim ludzkie dziecko. Osoba ta szła szybciej niż ja, więc tylko kątem oka, gdy mnie mijała, dostrzegłam, że z eleganckiego wózka patrzą na mnie dwie pary oczu. Nie mogłam przestać gapić się na „spacerówkę”, pchaną sprawnie przez człowieka. Gdy omijał nierówność w chodniku, zobaczyłam dwie istoty, które spokojnie siedziały w wózku, patrząc przed siebie — głowa większej kołysała się nad mniejszą, która siedziała jako pierwsza. W życiu czegoś tak pięknego nie widziałam.

Osoba przeszła na drugą stronę ulicy, skręciła w lewo, przeszła po kolejnych pasach. Żałowałam, że nie zdążyłam jej zaczepić, porozmawiać. Przeczuwałam, gdzie idzie. Zatrzymałam się przed skrzyżowaniem, by sprawdzić swoją hipotezę. Po kolejnych kilkunastu metrach Zespół Trzech Dusz skręcił w prawo do parku. Hipoteza trafiona. Gdybym nie szła do pracy albo miała kwadrans zapasu, poszłabym za śladem wózka i ludzkiego człowieka, by spotkać Ich jeszcze raz. Zostałam z zachwytem i niezrobionym zdjęciem, które mnie wciąż porusza, rezonuje z czymś delikatnym.

Pani z wózkiem, w którym znajdowały się dwa niemłode psy — całym stadem poszli na spacer, powęszyć życie, nacieszyć się chwilą, słońcem i liśćmi.

Zostały we mnie oczy tych istot, które przewrotnie mówiły: spójrz psu prosto w oczy i powiedz, że jest tylko psem. Jeśli ci się to uda, jesteś gówno, nie człowiek.

środa, 11 października 2017

 Nie pamiętam, jak dotarła do mnie informacja o tej książce. Zaznaczyłam do upolowania. Czytałam coś zupełnie innego, gdy okazało się, że „teraz”, czyli w ostatnią niedzielę upolowałam: klik, klik i historia znalazła się na kundlu.

Pamiętam doskonale, że przedwczoraj pomogła mi nie przywalić słownie kobietom, które udawały, że ciężko i sensownie pracują. Konie Susan przenosiły mnie w inny świat. Dzisiaj rano kończyłam, rycząc okrutnie. Dobra, niełatwa lektura — oczyszcza jesienny nos i uczy cieszyć się tym, co jest; uczy od zaraz. Kot, pies, koń… zwierzęta mają niebywałą moc uczłowieczania ludzi!

Czekałam na właściwy moment. Nie miałam pojęcia, jak ten właściwy moment wygląda, ale i tak na niego czekałam.

*

Tym, co mnie do niej przyciągnęło, byłą jej zdolność do emocjonalnego zaangażowania. Uświadomiła mi, co mogłoby mnie czekać, gdybym posiadła jej umiejętność… czego? Przebaczania? Zapomnienia? Życia chwilą? Cóż takiego sprawiło, że zwierzę, które tyle przeszło, potrafiło na nowo — z braku lepszego słowa — kochać?

*

Zjawisko, które zapiera dech w piersiach — upływ czasu.

*

Mnie zabrakło głosu. Miałam tylko milczenie pełne lęku.

*

Życie jest krótkie — rób to, co istotne. […] Lay Me Down była moją muzą, inspiracją, by szukać sensu w stracie, pogodzić się z nią, odnaleźć w niej piękno. Albo przynajmniej ujrzeć jej prawdę.

*

Konfrontacja ze śmiercią oznaczała codzienne wstawanie, kiedy jeszcze jest ciemno i zimno, i chodzenie do stajni, by wypełniać tam dotychczasowe obowiązki. Chodzenie do pracy, powroty do domu i ponowne wizyty w stajni, by zrobić to, co należało zrobić przed nocą. Trzymanie się ustalonego porządku. Czy tylko ja na całym świecie nie wiedziałam, że konfrontacja ze śmiercią oznacza konfrontację z życiem? Były jednym i tym samym.

*

     — Nie byłoby błędem, gdybyś zrobiła to teraz, i nie byłoby błędem, gdybyś się wstrzymała — stwierdziła.

*

     — Chcesz się rozejrzeć?

*

[…] to, że ktoś mnie chce, nie wystarcza.

*

[…] oczekiwałam jednego konkretnego słowa. Jedynego słowa w całym lekarskim żargonie, które potrafiłam zrozumieć i które przekazałoby mi dokładnie to, co nas czekało. Nie w sensie medycznym. Szłyśmy do góry czy spadałyśmy? Było z tego jakieś wyjście czy nie?

Susan Richards, Koń, który mnie wybrał.
Jak znękana klacz uleczyła sponiewierane serce
,
przeł. Monika Orłowska, Replika, Zakrzewo 2017.
(wyróżnienie własne)


*


Lay Me Down

(tamże)

*

Franz Marc, Red and Blue Horses, 1912.
(Malarz wyjęty z tej książki)

 
1 , 2 , 3
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...