Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: psieNauki

poniedziałek, 29 lipca 2013

Podstawy! — grzmią dobrzy nauczyciele — Podstawy! Znienawidzone gamy, rozciąganie, szkice, brzuszki, tabliczka mnożenia, słówka, struktura, proporcje? Niezbędne!

Podstawy! Niezbędne! — zanotowałam fantastyczną perspektywę do wykorzystania w dowolnej dziedzinie:

Sztuką jest z nudnego ćwiczenia
uczynić wyzwanie, świetną zabawę,
w którą aż chce się grać!

Joanna Hewelt

*

Pomyślało mi się...

 Koniecznie! Bądźmy Sztukmistrzami!

Plan. Był. Powolutku kupić co trzeba. Ugotować. Upiec. Spakować Sukę. Spakować Się. Zostawić ślad na blogu, że Ona, że ja, że nie będzie nas sześć dni, że na pierwszy w życiu psi obóz jedziemy dnia następnego o szóstej rano. Budzik na piątą nastawić...

*

Plan. Był. I co z tego? Tylko kupiłam co trzeba. Padłam. Dopiero wieczorem... Gotowałam indycze serduszka. Piekłam ciasteczka sardynkowe. Nie spakowałam Suki. Nie spakowałam siebie. Serduszka indycze pokroiłam. Śladu na blogu zostawić nie zdążyłam. Padłam po nastawieniu budzika na 4.30...

*

Plan. Nowy. 4.50 wstałam. Galopem... Spakowałam Sukę. Spakowałam Się. Bawarkę wypchałam po same brzegi tak, że przy ostatnim machnięciu klapą jęknęła, że miejsca już nie ma na nic. Śniadanko. Lekarstwa. W szaleństwie postanowiłam rozpocząć wyjazd od utraty dziewictwa na stacji paliw — sama (od początku do końca!) nalałam Bawarce paliwa pod sam korek. Już umiem! Autostradą pomknął Sukowóz przeczuciem wiedziony, że dobry nastał czas...

*

Plan. Melduję. Wróciłyśmy szczęśliwe...

niedziela, 21 lipca 2013

Zabierałam się do tego od roku. Zdecydowanie mocniej zabierałam się do tego od kilku miesięcy, gdy uwierzyłam, że da się to zrobić. Już trzy tygodnie temu kupiłam pojemniczki. Od tygodnia zastanawiałam się, jak skonstruować wierzch pułapki, by zachować widok i zapach jedzenia umieszczanego wewnątrz, a jednocześnie uczynić zawartość pułapki dla suki niedostępną.

Suka, choć cudna, jest ofiarą poglądu, który łyknęłam w Jej dzieciństwie, że „laby żrą, są chodzącymi śmieciarkami i koniec, i basta”. W styczniu przekonałam się, że nie muszą żreć, że można naturę laba przepracować w kulturę psa nieżrącego. Brakowało mi tylko wierzchu do pułapki...

Idziemy wczoraj z Kudłatą do parku. Kupę Heniutową zebrałam. Do śmietnika podeszłam, by ją tam wrzucić i... oniemiałam... wystaje coś... aluminiowa „brytfanka”... przenośne, małe, zużyte grillowisko... nigdy w życiu takiego cuda nie widziałam... siatka... śliczna, piękna... jak znalazł na wierzch do pułapki...

Rozebrałam brytfankę, siatkę wydobyłam, przytargałam do domu, wyszorowałam, wykończyłam nożyczki na metalowej siatce, przycięłam, wycięłam, nie mam już nożyczek, ale za to mam... wspaniałą pułapkę na Heni naturę...

Piękna, prawda?
Przynajmniej Asystentka fotografki...

Dziś wypróbowałyśmy... działa cudnie!

poniedziałek, 08 lipca 2013

Jej szczęście zawsze mnie hipnotyzuje.
Podobnie jak poniższe zdjęcie.
Zachwycają mnie wzory na wodzie.
O takim poniedziałku do dziś mogłam tylko pomarzyć...
Takie poniedziałki uwielbiam...
Taki poniedziałek zdarzył się dziś...

(fot. Altówka)

sobota, 15 czerwca 2013

Spotykam ludzi, którzy przekonani są, że ich pies bywa złośliwy. Spotykam takich, co święcie wierzą w to, że ich sierściuch ma poczucie winy, gdy zrobi coś „nie tak”. Spotykam też tych, co ciężko pracują co dnia, by nie dać okazji swojemu pupilowi, by ich zdominował. Spotykam wielbicieli Cesara. Staram się z tymi wszystkimi ludźmi nie wchodzić w dyskusje, bo zwykle i tak wszystko wiedzą najlepiej, a siła ich przekonań powoduje czasem, że zaczynam zastanawiać się, czy jestem aby na pewno normalna w swoich psich poglądach.

Na koncie mam przeczytanych naście książek o psach, ale poniższa jest moją pierwszą, napisaną przez antrozoologa. Oczywiście jest wiele książek, które warto przeczytać zanim przyniesie się do domu szczenię. Okrutna prawda jest taka, że liczba przeczytanych książek nie ma znaczenia — twoje puchate maleństwo i tak cię zaskoczy — hi, hi, coś o tym wiem. Tak czy inaczej ta jest warta przeczytania bez względu na to, czy ma się już psa, czy się go dopiero będzie miało, ponieważ dobrze jest, gdy miłość do psa jest mądra.

Nowe odkrycia pokazują, że psy są jednocześnie mądrzejsze i głupsze, niż sądzimy. Na przykład mają niesamowitą zdolność zgadywania, co człowiek zamierza zrobić. Dzieje się tak, ponieważ są niezwykle wrażliwe na język naszego ciała. Ale zarazem psy nie potrafią przewidywać konsekwencji własnych czynów, czy to przyszłych, czy też przeszłych — są „uwięzione” w chwili bieżącej.

*

[...] zdolność psów do tworzenia więzi z dwoma lub więcej gatunkami jest dla wszystkich tak jasna, że uznajemy ją za oczywistą. A jednak umiejętność ta jest niezwykła w królestwie zwierząt.

*

[...] psy mają skłonność do tworzenia silniejszych więzów z ludźmi niż z innymi psami.

*

[...] emocje nie są luksusem, który potrafią docenić tylko ludzie, lecz podstawową częścią biologicznego systemu regulującego zachowania.

*

Fakt, że ewolucja wspiera pewien stopień blefowania, kiedy pojawia się konflikt między dwoma zwierzętami, tłumaczy, dlaczego czasem trudno zmierzyć emocjonalny stan zwierzęcia. Lecz psy, będące wysoko uspołecznionymi zwierzętami, bardziej otwarcie komunikują swoje uczucia niż jakikolwiek inny gatunek.

*

Na poziomie fizjologicznym miłość różni się od innych pozytywnych emocji tym, że tylko ona wiąże się z wydzielaniem hormonu zwanego oksytocyną. Kiedyś uważano, że jego wydzielanie pobudzała u matki jedynie opieka nad nowo narodzonym dzieckiem (zachowania opiekuńcze), ale teraz sądzi się, iż wiąże się ono ze wszelkiego rodzaju więziami. Psy doświadczają przypływu oksytocyny w trakcie przyjacielskich kontaktów z ludźmi. Uważa się także, iż takie przyjacielskie kontakty z psami są świetnym pogromcą stresu dla ludzi i prawdopodobnie także dla psów.

*

Psy żyją w tej samej przestrzeni co my, ale doświadczają świata w inny sposób. Mamy skłonność do myślenia, że nasze postrzeganie świata jest tym właściwym, ale nie jest to prawdą.

*

Dyscyplina w sensie kontroli, a nie w sensie karania, jest tym, czego psy potrzebują. Zwierzę nie nauczy się odpowiedniego zachowania tylko dlatego, że właściciel je kocha.

*

Osobiście jestem szczęśliwy, że ostatnie naukowe dowody wspierają podejście do psów, które jest mi bliskie. Jako naukowiec a jednocześnie miłośnik psów angażuję się w ocenianie dostępnych dowodów i decydowanie o przyjęciu najbardziej racjonalnego podejścia. Gdyby stada dzikich wilków okazały się równie pełne napięć, jak ich odpowiedniki w ogrodach zoologicznych, musiałbym się zgodzić, że podejście mówiące o dominacji miało jakąś wartość. Ale nadal trudno by mi było zaakceptować karanie zamiast nagradzania jako filozofię szkolenia mojego psa, ponieważ dla mnie sednem posiadania psa jest bliskość z nim i przyjaźń, a one nie idą w parze z dominacją. Jako właściciel psa odczułem ulgę, gdy podważono wiarygodność obiegowych poglądów na temat funkcjonowania stada wilków. Mogłem wreszcie wytłumaczyć sobie, a co ważniejsze wielu innym ludziom, dlaczego rutynowe karanie psa jest nie tylko niekonieczne, lecz nawet kontrproduktywne.

John Bradshaw, Zrozumieć psa. Jak być jego lepszym przyjacielem,
Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2012.
(wyróżnienie własne)

A dla kociarzy tu...

środa, 16 stycznia 2013
wtorek, 08 stycznia 2013

Od wczoraj bezliter i bezsłów w uścisku mnie trzyma. Obrazy i uczucia napadają na mnie w sposób systematyczny, choć  chronologicznie chaotyczny. Wydobywają się z czeluści tego, co zwykło się nazywać pamięcią długoterminową. Jedne  wzbudzają drugie. Pozostaję zatrzymana. W zadziwieniu.

Plan. Trzeba mieć plan. Szczegółowy. Wiedzieć co, kiedy i z kim. Plan rezerwowy, awaryjny, na wszelki wypadek też trzeba mieć — świat i życie są przecież tak bardzo  nieprzewidywalne. Trzeba wiedzieć skąd, gdzie i po co się idzie. Plan na najbliższe dziesięć, piętnaście, czterdzieści lat…

Nie mogę sobie przypomnieć, czy był wobec Niej jakiś plan. Przed oczyma stanęła mi scena, gdy wyjmuję Ją z samochodu — puchate, ciepłe, ciut wystraszone pięć i pół kilograma szczeniaka.

Przyniosłam ją do domu, a Ona nie pytając zabrała mnie w podróż nieznaną mi drogą... moja, nasza Hexe.

Dziś. Zaczynamy z Altówkami drugi rok. Pierwszy przeszedł najśmielsze moje oczekiwania. Gdy się zaczynał, chyba żadna z nas nie przypuszczała, że rozwinie się w formę, którą dziś prezentuje.

*

Czego się boję? Czego obawiam? Co mnie przeraża?

Ze zdolności generalizacji skorzystałam. Doświadczenie dogoniło w końcu intelektualne rozważania i z zachwytem — już teraz, a nie poniewczasie — patrzę na Drogę, która przede mną. Dziś. Nieokreślona, Nieznana, a na niej Nieprzewidywalne, Nieodgadnione i Nieoczekiwane. Cieszę się na to wszystko…

fot. Sadownik

niedziela, 06 stycznia 2013

Gdy osiem i pół miesiąca temu Joasia Hewelt na seminarium powiedziała, że dla wielu szczytem marzeń, dotyczących wyszkolenia psa, jest zaliczenie „obidiensowej zerówki”, wstrzymałam oddech, by ukryć siebie. Byłam wtedy wśród wspomnianych mini-maksymalistów. „Zerówka” była dla mnie ogromnym marzeniem, nie celem...

*

W piątek w Kaliszu, gdy już z Henią skończyłyśmy trening, stałam na galerii widowni i patrzyłam na ćwiczące jeszcze psio-ludzkie duety. Wzruszyłam się do łez po raz pierwszy. Uprzywilejowane psy, co miały szczęście trafić do mądrych ludzi. Uprzywilejowani ludzie, że mogą pracować z psami. Uprzywilejowani po dwakroć, bo przygotowani już do startów w klasie 0 lub 1. Z przyjemnością wdychałam psio-ludzkie skupienie na pracy.

W sobotę rano, po zarejestrowaniu się, zatrzymałam się na środku długości galerii. Spojrzałam w dół na pusty, przygotowany dla „zerówki” ring. Osiem pachołków i przeszkoda w skupieniu kontemplowało zastaną chwilę. Przystanęłam. Z przyjemnością wdychałam bezruch i chłód końskiej hali. Wzruszyłam się do łez po raz drugi, że Henia, że ja, że ogromnym przywilejem jest uczestniczyć w tych zawodach, że kawał pracy wykonałyśmy, że kawał fantastycznej pracy wciąż przed nami, że fajni Ludzie nam w tej nauce towarzyszą... i stało się...

*

Pierwszy formalny start w zawodach Obedience za nami. Heniutka zawaliła pewniaka, cudnie zrobiła przywołanie, aport przyniosła i z przyjemnością pokonała w poprawny sposób przeszkodę, choć trzy dni wcześniej nie kumała, o co chodzi. Uzyskała ocenę doskonałą w klasie 0. Wygląda na to, że czas na nowe marzenie...

Wróciliśmy. Ledwo żywi. Nowe marzenie nic sobie ze zmęczenia nie robi i... kiełkuje! Już prawie mam marzenie, które w swym zalążku marzy, by celem się stać...

wtorek, 01 stycznia 2013

Przez dwa dni, gdy konie jeszcze spały lub gdy konie przebierały się wieczorem w piżamki, my z Heniutką, dzięki gościnności TR-W Miłosna ćwiczyłyśmy, bo zawody tuż, tuż... a my zestrachane już, już...

wtorek, 11 grudnia 2012

(w niedzielę po 10 godzinach w lekko licząc –10° C
Stado w samochodzie wraca z zawodów treningowych OBI
)

Jabłoń:
Dziękuję Ci. To było dla mnie bardzo ważne.

Sadownik:
(cisza)

Jabłoń:
(po chwili)
Czemu nic nie mówisz?

Sadownik:
A co mam powiedzieć?

Jabłoń:
No wiesz, na przykład, że polecasz się na przyszłość...

Sadownik:
Najpierw muszę odmarznąć.

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...