Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: psieNauki

niedziela, 26 sierpnia 2012

Jest wiele pytań, na które uczymy się znajdować odpowiedzi. Czy myślisz o jutrze? Jakie masz plany zawodowe na za rok, za pięć lat? Kim chcesz być za dziesięć lat? To ważne pytania.

W kolekcji pytań istotnych — po odpowiednich przetasowaniach i porządkach — nie może zabraknąć arcyważnego pytania, które w mym życiu po raz pierwszy zadano mi dopiero kilka lat temu:

Co karmi Twoją Duszę?

Przypomniało mi się ono tylko dlatego, że od piątku kolebie się we mnie wrzaskiem pochodzącym z głębi trzewi odpowiedź: TO karmi moją Duszę!

piątek, 24 sierpnia 2012
sobota, 18 sierpnia 2012

Niebuszek i Helluś.

Mężczyźni. Ten sam wiek. Ukończona ta sama uczelnia. Ten sam zawód. Ta sama firma. To samo stanowisko. Ten sam pokój. Dwa biurka.

Niebuszek przy każdej okazji grzmi: kto zapierdala, ten ma!

Zapomina dodać, że wszystko, co materialnie posiada, dostał. Stumetrowe mieszkanie od rodziców jako prezent z okazji obrony pracy dyplomowej. Nowiusieńki mercedes w wersji rodzinnej od chrzestnych jako prezent ślubny.

Helluś bohatersko milczy. Gardzi Niebuszkiem.

Nie ma stumetrowego mieszkania, nie ma mercedesa, ma pod górkę, a przynajmniej czasem tak uważa. Jest dumny, że wszystko co ma, jest efektem jego własnej ciężkiej pracy. O! Tymi „ręcymi”! Dziwne wydaje mu się tylko to, że im bardziej gardzi ludźmi w niebuszkowym stylu, tym więcej wokół niego takich typków.

Do kogo Ci bliżej?

To bez znaczenia, lub prawie bez znaczenia. Jak się przyjrzeć, to okaże się, że obaj popełniają ten sam, bardzo ciężki „grzech” zaniechania... zaniechania bycia wdzięcznym.

*

W zależności od tego, do kogo nam bliżej, albo jest dla nas oczywiste, że „kto... ten ma!” lub hołdujemy dumie, że my „siami”. Bliżej mi do Hellusiów, więc trudniej mi było dostrzec, że Helluś w swej skrajnej wersji jest równie mocno wkur*jący co Niebuszek. Ba, przemienia się w Niebuszka. Jest równie ślepy. Jednostronny. Nieumiejący docenić, że choć jest „tylko” Hellusiem, to dostaje od życia tyle samo, co każdy Niebuszek, tylko w innej walucie...

*

Wpadłam na to dziś, gdy jechałam z Henią na zajęcia tramwajem. Henia w swym stosunku do świata i ludzi nie jest efektem tylko naszej, długiej, ciężkiej pracy, naszej psio-ludzkiej relacji, ale również szczęścia, jakie mamy do ludzi. Do Altówek, do Sąsiadów, do innych Posiadaczy psów na osiedlu i do bezimiennych dla nas Ludzi, którzy podróżują z nami tramwajami, autobusami, którzy się uśmiechają, z którymi nawiązujemy kontakt, którym życzymy dobrego dnia, gdy wychodzą. Wdzięczność gdzieś ze środka brzucha zaczyna mnie rozgrzewać...

Potrzebowałam Heni, by dotarło do mnie, w ogólności i w szczególe, że mam niebywałe szczęście do... ludzi, przypadków, właściwych zbiegów okoliczności, dobrych momentów, nagłych zmian akcji. Skąd Los wiedział, że będę to wolała od stumetrowego mieszkania, ciekawe?

Przebiegam powolutku w głowie kolejne imiona ludzi, którym jestem wdzięczna. Niezła litania mi z tego wychodzi... Litania Wdzięczności.
Wdzięczność... ogrzewające uczucie... niech trwa...

Również za to, że zostały już tylko 24 godziny.

wtorek, 24 lipca 2012

Czy twój pies z lubością:
______ ciągnie na smyczy?
______szczeka na wszystkie spotykane psy?
______rzuca się na listonosza?
______obskakuje miłośnie wszystkich gości?
______nie wraca, gdy go wołasz?
______zdejmuje sobie masło ze stołu w kuchni?
______robi dowolną rzecz, która cię nie zachwyca?

Jeśli na którekolwiek pytanie musisz odpowiedzieć zawsze lub często to właśnie ta psia działalność jest zmaterializowanym twoim lenistwem, twoim brakiem cierpliwości lub/i twoim brakiem wiary.

Do takiego wniosku doszłam w ostatnią środę, po tym, jak zachwycona obejrzanym na własne oczy mini-testem na to, czy dwa psy nadają się do pasienia, obejrzałam kilka filmików z udziałem psów-pasterzy.

Postanowiłam poprawę i rozstałam się z brakiem wiary w swojego psa.

niedziela, 06 maja 2012

Sceneria wspomnienia sprzed kilku dni. Taras. Dwunożne piją poranną kawkę. Przewracają kartki książek. Cisza. Spokój. Dokładnie tak jak miało być.
    — Widzisz Henię? Bo ja nie — wcisnęła Jabłoń między jedną pauzę a drugą. Sadownik z mądrą miną weterana wychowywania psów i kontaktów psio-ludzkich stwierdził:
    — Nie widzę, ale cisza, nikt nie krzyczy, czyli dobrze jest — i wzrok skierował ku akcji mającej miejsce w książce.
     Minęła chwila, potem kolejna. Jabłoń przypomniała sobie, że gdy połączyć ciszę z dziećmi, to zwykle oznacza to brojenie. Zaniepokoiła się, co może powstać z połączenia Kudłatej z ciszą, która wydawała się coraz głębsza i coraz groźniejsza.
    — Wiesz co, pójdę sprawdzić, gdzie jest kundel.
     Wyszła przed domek. Minęła drugi i zobaczyła Henię w wersji, jakiej dotąd nie znała. Henia na tarasie u sąsiadów żebrze bardzo fachowo. Gdy Drzewko podeszło przepraszać mieszkańców domku, że Henia u nich, że żebrze, że przeszkadza, zobaczyło jak Mama dwu i półlatka daje mu wielką kromkę i mówi:
    — Michałku, to daj Heni na do widzenia jeszcze tę jedną kromkę chleba.
Ręce Jabłoni opadły i gdyby nie słodki widok malucha, co się Heni wcale a wcale nie bał, to trzeba byłoby się zdenerwować przynajmniej na siebie. Niestety, sztuczki żebrania przy stole nie trzeba ćwiczyć ani utrwalać. Henia żebrze teraz jak mistrz świata, a w oczach ma kłamstwo pierwszej wody: „nie jadłam od miesięcy”. Teraz pozostaje już tylko czekać, aż nauczy się mówić przy żebraniu, że woli pieniądze od jedzenia...

***

I co? Myśleliście może tak jak ja, że najtrudniej jest w kontaktach z ludźmi, co nie lubią psów?

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Przez ostatni miesiąc lekarstwem na  wszelkie zło, potencjalne zło, dobro chwilowo pomylone ze złem był... filmik i perspektywa, że już niedługo Dwunożne jadą na seminarium Joanny Hewelt.

Pada… Filmik.
Smutno… Filmik.
Nie wiadomo w co ręce włożyć… Filmik.
Kłopot… Filmik.

Na kilka dni przed seminarium okazało się, że jedziemy nie tylko w charakterze obserwatorów, ale jedzie również Sunix poćwiczyć. Radości nie było końca. Henia to ma szczęście!

***

Posobotni bilans.
Drużyna (Henia i ja) ma dwa nowe, cudowne ćwiczenia. Całe Stado ma perspektywę następnego seminarium z Joasią w sierpniu. A ja? Chodzę i przeżuwam filozofię Joasi, która powiedziała: „gdy trenuję, na każdą drużynę [człowiek i pies] patrzę jak na potencjalnych mistrzów świata”, by kilka zdań potem dodać „szkoląc nie należy zakładać, że pies ma limit możliwości”.

Chodzę i żuję zastanawiając się nad możliwością flancowania tej filozofii na ludzi. Uczyć się, uczyć innych, traktować siebie i innych jak potencjalnych mistrzów świata. W stwierdzeniu tym istotą nie jest tytuł, lecz wiara w siebie i innych. Nieskończona wiara w to, że możemy pójść do przodu. Nawet tylko z sadzonką tej wiary, nie wiedzieć czemu, życie ma już inny, bardziej intensywny smak. Nie wiem, skąd we mnie pewność, że tej wiary można się nauczyć.

W Wawie leje okrutnie… Filmik? Filmik!



poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Dawno, dawno temu. W dniu, w którym Kudłatą mieliśmy przynieść do domu. Papiery podpisane. Opłata za psa uiszczona. Metryka spakowana. Instrukcja obsługi psa przeczytana ze zrozumieniem. Mąż Pani, od której kupowaliśmy pięć i pół kilo pięknej labradorki — też hodowca, ale owczarka niemieckiego — podniósł się z kanapy, uśmiechnął się promieniście, wyciągnął ku Sadownikowi dłoń i powiedział: gratuluję panu, właśnie stracił pan prymat w rodzinie.

Niedawno. W sobotę rano. Jabłoń plącze się po kuchni z zamiarem przygotowania śniadania, a zaraz potem pudełek i pudełeczek z różnymi smakołykami na Heńkową naukę.

Jabłoń:
Co zjadłbyś na śniadanko?

Sadownik:
(w Przytulisku białe pieczywo  wjeżdża tylko okazjonalnie)
Czy mi się zdaje, czy widziałem bułki?
(grzanki?)

Jabłoń:
(ma kłopot z nakryciem prawdy szmatą fałszu)
Nooo… całkiem dobrze widziałeś, ale jest problem…

Sadownik:
Nie będę nawet próbował zgadnąć jaki.

Jabłoń:
No, wiesz, dla Heni kupione, do nauki.

Sadownik:
(wraca do historii kupowania psa)
To nie był hodowca, to był prorok!

niedziela, 15 kwietnia 2012

Dziś się zamknął kurs Dogoterapia stopień II. Nasze psy, my i godzinne zajęcia dla zaproszonych przez nas Gości. Z psów nie było tylko Kory — owczarka niemieckiego, który pięknie zdał swój egzamin, kocha ludzi, ale nie przepada (eufemizm) za innymi psami. Brakowało nam Jej.

Poświętujcie jeszcze przez chwilkę razem z nami. Poznajcie Gwiazdy dzisiejszego Dnia:

Nie, nie, nie... to nie jest Hexe, to:

Willy


(Labrador retriever)


Lira


(Labrador retriever)



Nero


(Golden retriever)



Zuza


(Golden retriever)



Rubik


(Cavalier king charles spaniel)



[Od lewej w głąb]

Nero, Lira i Czesław



Te Dwie poniżej już znacie. Stało się... od dziś oficjalnie --- jedna Pani jest dogoterapeutką, a druga Pani jest psem terapeutycznym:


Hexe i Jabłoń

Gratulujemy wszystkim Psom, które zdały swoje egzaminy!
Gratulujemy wszystkim Ludziom, co swoje też zdali!

poniedziałek, 26 marca 2012

Od wczoraj już nie jestem malutka. Pierś do przodu. Nos do góry. Moje marne sześć stóp i trzy cale zachowują się niczym dwa metry i parę centymetrów, bo…

…ta piękna Panna poniżej zdała wczoraj w terminie „zerowym” swój pierwszy w życiu egzamin. Dostała 137 punktów na możliwych 140.

Od wczoraj ma zawód — jest psem terapeutycznym.

***

Już niedługo świąteczny czas, czyli Czas Najwyższy, by porobić kudłatej Dziewczynce nowe zdjęcia, bo to powyżej, aż wstyd, jest z... Wielkanocy 2011.

sobota, 18 lutego 2012

Heniutka wpada do weterynarza jak kujon do higienistki. Sama, nieproszona, wskakuje na wagę. Zdziwiło się Drzewko, bo tyle jeszcze Sunix nie ważyła. Dwa kilo więcej niż zawsze. Jabłoń sprawę Sadownikowi raportuje z niezmalałym nawet na jotę zadziwieniem, podejrzliwie przeprowadzając po raz n-ty procedurę sprawdzania Heńkowego kształtu.

Jabłoń:
(patrzy na Sierściucha, co kształtem nijak nie zdradza przybrania na wadze)
Może ona nauczyła się wciągać brzuch?

Sadownik:
Wiesz, to mózg jej spuchł od psich nauk.

Jabłoń:
Ale dwa kilo?

 

______________
  ♀ Ile kobiet zachodniego świata nigdy w życiu tego nie robiło?
  ♂ Czyżby dla mężczyzn wciąganie brzucha to absurd, abstrakcja lub inne „ale o co chodzi”?

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...