Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: psiRozwój

niedziela, 26 października 2014

Dwie kobiety w psie oko schwytane. Zdjęcie z Profesorą mam! Takie zdjęcia, ze mną w kadrze, lubię najbardziej. Nie ma mnie na nich, a jednak jestem. Pani Profesor, dziękuję to mało... nigdy bardziej nie brakowało mi słów jak dziś, bo...

...właśnie to zdjęcie pozostanie we mnie do końca mego życia...

(fot. Pani Profesor, źródło)

wtorek, 21 października 2014

Moja kudłata Nauczycielka... miłości, uważności, prawdziwości, wszystkiego co najważniejsze w relacjach. W obiektywie Pani Profesor. Skłamałabym, pisząc, że nie czekałam na Jej spojrzenie utrwalone w zdjęciach. Dziękować, dziękować, dziękować...

(fot. Pani Profesor, źródło)

poniedziałek, 20 października 2014

Kolejne ALTO-OBI-Seminarium z Asią za nami. Gdy gapiłam się, jak ćwiczą inne psy, co chwilę spotykałam w sobie myśl lub uczucie świadczące o tym, że psy czynią nas lepszymi, szczęśliwszymi ludźmi... Gdy w sobotę po wszystkim całą ludzką ferajną siedzieliśmy przy stole, pomyślałam nie po raz pierwszy, że mam ogromnego farta, móc dzielić czas z takimi ludźmi. Na każdej twarzy choć przez chwilę zawiesiłam wzrok. Dziękować, dziękować, dziękować...

*

Asia, w wersji pies, chyba border,
        demonstruje, co suka sobie myśli.

Ja, w wersji „gdzie odłożyłam mózg”,
        układam sobie w głowie i ciele.

Heniutka, w wersji kudłaty aniołek,
        czeka na partnerkę do pracy.

Uwielbiam te chwile.

(fot. Sadownik)

(fot. Sadownik)

piątek, 17 października 2014

Już jutro!
Wszystko przygotowane.

Zabawa to radość, która wykracza poza wszelkie granice. [...] Zabawa to wewnętrzna, ale uzewnętrzniona radość. [...] Zabawa powoduje, że wszystkie aspekty naszego życia nabierają więcej sensu.

Elizabeth Kübler-Ross, David Kessler, Lekcje życia. Specjaliści od śmierci
i umierania zdradzają tajemnice życia
, Media Rodzina, Poznań 2014.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, 01 września 2014

Asia na ludzki przełożyła mi Heniutkowe utyskiwanie na swoją obi-partnerkę:

Jeśli nie robię tego, co chcesz,
to znaczy, że chcesz
       za dużo,
       za szybko lub
       w zbyt trudnych
       warunkach.

(fot. Altówka)

Zapamiętałam. Nareszcie nie tylko rozumkiem, ale przede wszystkim sercem!

(fot. Sadownik)

(fot. Sadownik)

Po pierwszych dziesięciu minutach pierwszego seminarium z Asią Hewelt, czułam się jak właściciel kanapowego jamnika na szkoleniu bokserów pracujących w straży granicznej. Pomyliło mi się, jak mało kiedy — myślałam sobie — intelekt przeszarżował, intuicja opuściła pokład, żenada trwała na posterunku i tylko kudłata solidarność nie pozwoliła zostawić mi psa w opałach. Ale, ale... to było tak dawno temu, potem było lepiej i tylko lepiej.

*

W grudniu zeszłego roku zwątpiłam. Jestem zarżnięta pracą — grunt to mieć dobre alibi — suka za stara, nie szarpie się, za piłkę zabić się nie da, a i parę kiepskich nawyków Matka Kudłata była łaskawa jej rozwinąć do kwitnięcia w pełni — matki kudłate są tak samo do dupy jak te ludzkie. Bez nowego psa ni du du. No i najważniejsze, wręcz egzystencjalne, pytanie: w zasadzie to  p o  c o  m i  t o  o b i?  Ja do niczego, suka starsza z każdym dniem a odpowiedzi na pytanie zasadnicze brak. Masakra dryfująca.

*

(fot. Altówka)

*

Dziś jest pierwszy dzień po seminarium z Asią, a ja na kudłatym haju niezmiennie od soboty. Henia szarpiącego się zwierza, co nawet warczy, zaprezentowała, jak tylko Jabłoń — pod czujnym okiem Asi —wskazówkę łyknęła i krok w stronę człowieka szarpiącego się z zapałem zrobiła. Początki kwadratu — metodą na drucik — uczyniły z Heniutki sprintera, jakich mało. Nikt chyba wcześniej nie widział jej biegnącej w takim tempie. Ja też galopu zaznałam wracając w sobotę do Wawy. Myliłby się ten, że tylko miłość stęskniona gnała mnie do Pana Ciasteczko, co porzucił walizkę w biurowcu i wszedł w buty Sadownika. To też, ale gnałam, by zdążyć jeszcze do świątyni pieniądza wszelkiego, do działu agd w hipermarkecie. Pan Kudłatej oniemiał na widok ekspozycji mojego zakupowego entuzjazmu — w końcu żonę na dobre mu odmieniła tęsknota. Tymczasem, mopy na pęczki były brane, bo... boskie z nich szarpaki! Bianania ma nosa do zabawek, które psy kochają od pierwszej chwili. Na niedzielny deser zaserwowano nam ćwiczenie, które przypomniało mi nasz początek na pierwszym Asiowym seminarium — koordynacja motoryka–mózg wysiadła zupełnie i Kudłatej intelekt musiał nadrabiać za cały ludzko-psi duet. Uwielbiam Henię za wiarę we mnie i przepraszam za moje zwątpienie. I odpowiedź znalazłam!

Ano,  o b i  p o t r z e b n e  m i  d o  ż y c i a,  bo uwielbiam być w kontakcie z Sukulcem, bo marzę, by coraz mniej potknięć musiała mi wybaczać, bo relacja z Heniutką rozwija mnie jako człowieka. O czym pomyślałam nie raz podczas seminarium, a dobitnie poczułam, gdy po seminarium mieliśmy spotkanie klubo-założycieli. Wokół dużego stołu wspaniali ludzie. Po raz pierwszy dotarło do mej łepetyny, jak bardzo chcę być częścią tej drużyny — również z ludzkich, a nie tylko psich powodów.

(fot. Altówka)
 

(fot. Altówka)

niedziela, 31 sierpnia 2014

Podszlifował sobie pies człowieka.
Człowiek zawstydzony odszczekał każde swoje zwątpienie.
Było bosko!

cdn., wszyscy padamy na pysk...

sobota, 30 sierpnia 2014

(fot. Sadownik)

cdn., bo dziś padam na pysk...

niedziela, 15 czerwca 2014

Wespół w zespół razem z Altówkami i Szafirką wygraliśmy dawno, dawno temu, z myślą o zdrowiu Norda, trening ze Sławkiem. W piątek nastąpiła konsumpcja wygranej.

Cel dla nas było skromny, ale wymarzony. Sprawdzić, czy w Heni drzemią jeszcze poza Duchem Psa, psie Popędy, które niechcący z absolutnej niewiedzy zabiłam. Heniutka ma bowiem w życiu tylko jednego dużego pecha — jest naszym pierwszym psem. Okazało się w praniu, że troszkę drzemią i nie omieszkamy ich rozbudzać. Marzy mi się, by wrócić Suce Psią Duszę.




sobota, 07 czerwca 2014

Jabłoń:
(żebrze zmianę Sadowniczych planów na piątek)
Obiecałabym Ci, że będę grzeczna,
ale przecież wiesz, że to mi w ogóle nie wychodzi.

Sadownik:
Powiem ci jak porządny coach,
nie obiecuj, po prostu zrób to.

(mija jakiś czas)

Jabłoń:
(pamięta, że Student ma jakieś lekcje do odrobienia)
Będę wieczorem bardzo grzecznym modelem.
To dam radę, obiecuję. Kupujesz?

Sadownik:
A mam wyjście?

Jabłoń:
(szczerzy się i wdzięczy,
bo czy ma inne wyjście?
)

*
(wieczór i ciemno już)

Sadownik:
(rozstawia sprzęty)
Czy mogę mieć głupie pytanie?
Gdzie jest statyw?

Jabłoń:
O, cholera! Zostawiłam w Ośrodku.

Sadownik:
(w wersji Anioł nie Człowiek)
No to jadę. Daj klucze.

(cdn.)

*

Ile dziś wieczorem trzeba osób, by odrobić lekcje? Cztery? Nie.
Pięć. Sadownik. Jabłoń. Modelina. Student. Bez motocyklisty ani rusz.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...