Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: niezapominajkiPraktyczne

wtorek, 30 sierpnia 2011

Co Bezdzietna robi w sklepie z ubrankami dla dzieci, jeśli nie „obkupuje” cudzych dzieci? Powiedziałabym, że jest pijana i zaraz ją wyprosi obsługa sklepu. To teoria. Praktyka, jak zwykle, troszkę się z nią mija.

Bezdzietna w sklepie z ubrankami dla dzieci kupuje... ubranka dla Dwunożnych. Uwiedziona opowieścią Frendki o gatunku bawełny, z jakiej w tym sklepie zrobione są produkty, wpadła jak śliwka w kompot. Frendkę wyściskała za pokazanie ziemi nieznanej. Przy kasie złożyła reklamację, że dział dla Dużych jest zdecydowanie za mały.

Bezdzietna w sklepie z ubrankami dla dzieci poprawia... PR członków Stada, co sierści nie mają, bo Stado od dziś to będą czasem dwa Anioły plus czarna Dorzyca.

(zdjęcie koszulki wzięte z działu dla Dużych witryny endo)

środa, 22 września 2010

Gdy pierwotnie myślałam o kategorii miejscaPrzyjaznePsom myślałam raczej o miejscach, gdzie człowiek z przyjemnością oddaje się we władanie smaków najróżniejszych. Dziś okazało się, że kategoria ta mieści również inne miejsca mocy. W gabinecie Pana Andrzeja pracują osoby nie tylko kompetentne, ale również o kochających psy duszach i jeśli tylko pies jest ułożony to może ze swoją Panią lub Panem przyjść.

Procedura „sprawdzam”  wymuszona była okolicznościami. Kudłata nie umie jeszcze zostać w domu sama na trzy godziny, Sadownik w delegacji a mój kręgosłup umówiony na regenerację. Do plecaka spakowałam suszone świńskie ucho i poszłam z dużą nadzieją, że się uda, że Heniuta uśmiechem zaczaruje i jakoś obie przeżyjemy czas masażu.

Kombinowałam tak. Pan Andrzej jako osoba niewidząca w niebywały sposób zachwyca się światem. Jest człowiekiem o ogromnej wrażliwości, nie jest więc możliwe, aby nie lubił psów. Logika mnie nie zawiodła. Gdy tylko weszłyśmy do gabinetu, Pani Małgosia w recepcji uśmiechnęła się do nas pierwsza, nawet urok kudłatego uśmiechu nie był potrzebny. Henia, grzeczniutka, zajęta świńskim uchem, spędziła cały niezbędny czas pod stołem do masażu. Pan Artur na koniec roześmiał się swoim donośnym, fajnym śmiechem i było wiadomo, że gabinet należy zaliczyć do przyjaznych miejsc na Świecie.

Wychodząc upewniłam się, że obecność Kudłatej nie będzie stwarzać nikomu kłopotu, jeśli do końca serii będę z nią przychodzić.

Wracałam do domu i pomyślałam o tym, jak bardzo jestem wdzięczna wszystkim ludziom, którzy w miejscach publicznych pozwalają Kudłatej być. Dzięki temu ma Ona okazję do nauki bycia mądrym, orientującym się w zawiłościach miejskiego życia, psem. Nie udałoby się tego zrobić bez obecności dobrych, otwartych i mądrych ludzi, których spotykamy na swej drodze. W tym całym nieszczęściu mamy jednak dużo szczęścia... :)

poniedziałek, 20 września 2010

Wczoraj wieczorem zauważyłam, że Kudłatej rusza się dolny, prawy kieł. Po wieczornym spacerze, gdy miała okazję wyszaleć się z dużym, wilczuropodobnym psem o imieniu Mat stwierdziliśmy, że po kle została tylko krwawa dziura. Czekamy więc na kolejny stały ząb...

Przez przypadek po wczorajszych, ostatnich już zajęciach teoretycznych trafiłam na Nowy Świat, który w czasie weekendu niedostępny jest autobusom i samochodom z powodu różnego rodzaju kiermaszy. Był kiermasz win. Ani się na tym znam, ani nie przepadam. Gdy jednak skręciłam w Chmielną okazało się, że choć wciąż kiermasz to sceneria odmieniona i temat zupełnie inny: rękodzieło. Lubię klimat jaki wytwarzają ludzie zajmujący się tym typem działalności, jakby czas w ich obecności płynął wolniej. Uwielbiam nastrój jaki robią wytwarzane przez nich przedmioty, które bezwzględnie duszę posiadają i trochę wyglądają na utworzone z nadziei na piękno. Koło różnych stoisk przeszłam albo niewzruszona, albo zauroczona pięknem, ale obok jednego przejść już spokojnie nie mogłam i... kupiłam Sadownikowi piękny kubek:

Wzięłam wizytówkę, gdyby okazało się, że egzemplarz zdał egzamin bojowy i chcielibyśmy mieć jeszcze jeden, albo dwa takie kubki, może w innym kształcie albo kolorze. Umieszczam link tutaj z dwóch powodów: (1) aby nie zgubić --- małe karteczki nie chcą się mnie trzymać, (2) może zdarzyć się tak, że ktoś jeszcze zachwyci się ceramiką Rodziny Konopczyńskich.

Praktyczny komentarz. Ową ceramikę można kupić na allegro, ale ceny są tam potworne. Jakbym czuła pismo nosem. Zapytałam Pana, czy realizują zamówienia pocztowe i okazało się, że na małe rzeczy tak. Na szczęście też bywają w różnych terminach w różnych miastach.

Bilans dnia wczorajszego wyszedł na zero: nie ma zęba, jest kubek... mylę się, bilans był na wielki plus, bo Sadownik z Kudłatą szczęśliwie już w domu.

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...