Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: zmiany

czwartek, 12 lipca 2018

skończyła mi się talia kart — opcyków, rutyn, zrobię‑to‑lepiej, przyłożę‑się‑bardziej, szybkich recept, taktyk, strategii używanych przez dziesięciolecia, sposobów na radzenie sobie z rzeczywistością i życiem.

życie nie jest do radzenia sobie z życiem.
 
życie jest do życia.

talia kart bez mocy. dla mnie ma już tylko wartość sentymentalną.

fot. Autor(ka) nieznan(y/a), źródło.

piątek, 25 maja 2018

Georginia:

Jabłoń:
(w zachwycie grozi)

Georginia:

piątek, 18 maja 2018

Że układanka, zobaczyłam, gdy wszystkie elementy trafiły na swoje miejsce, czyli wczoraj późnym wieczorem — prawie przed snem.

Archeo. #1 za ciuch, szmatę nigdy duszy bym nie oddała już od dziecka. #2 pełna ignorancja ubraniowych stylów i kodów w całym zawodowym życiu. #3 jak pokocham, musi się rozejść, bym uznała, że nie nadaje się do noszenia.

Przeszłość niedaleka. #4 dwa lata temu na Fotofestiwalu nie mogę odejść od apaszki, myślę, że z powodu zwierzęcia totemicznego. #5 Sadownik mi ją kupuje, a ja myślę, że ona mnie zachwyca, bo ze szlachetnego materiału wykonana; że czuję się w niej  jakoś zupełnie inaczej. #6 gdzieś po drodze zaskakuję, że ludzie ludziom uruchamiają sny.

Wczoraj. #7 na przystanku stałam, gdy po drugiej stronie szła dziewczyna z torbą, na której piękną czcionką napisane było lubię ludzi — zamyśliłam się z uśmiechem na twarzy, bo ja też, nie tylko ja też, Georginii Bóg też. #8 i przychodzi do mnie myśl (całkiem oczywista): rzeczy uruchamiają ludziom sny. #9 wiem, czuję i uśmiecham się od ucha do ucha. #10 i już wiem, że ani chwili dłużej nie jest mi wszystko jedno…

Dziś. Nadal kocham te portki, ale zmianie kibicuję. Jest coś, co wymyka się logice i słowom — jest ze mną od wczoraj — ma moc.

(źródło)

poniedziałek, 16 października 2017

Przygoda zaczęła się jak zwykle,  nim dostrzegłam pierwsze subtelne sygnały zmiany. Wielki sygnał, który w końcu dostrzegłam, potraktowałam ze zdziwieniem i pewną nieufnością: chora ja czy co? A było tak.

Facet i jego ratlerek. Rzadko, ale jednak, na porannym spacerze nieprzyjemność miałam od lat. Facet, biorąc pieska na ręce (na widok Heniutki pięćdziesiąt metrów dalej), budził we mnie figurę oenerowca-homofoba, bo jak facet może mieć takiego psa! Mordercze instynkta miałam wszystkie całkiem na wierzchu. I tak przez lata. Nie docierało do mojej łepetyny coś, co w przypadku jorków dotarło, że może człowiek bierze na rękę swojego niewychowanego psa, bo nie chce, by bez sensu rzucił się na Heniutkę. Nie docierał głos krytyka wewnętrznego: zazdrościsz skurwysynowi, że może psa na rękę wziąć, hahaha! Taki był kontekst, nim zdarzyło się to, co niepojęte. A było tak.

Dwa, trzy tygodnie temu, o poranku z Heniutką poszłyśmy na spacer. Mężczyzna, ratlerek (kura przez wu — jak ciężko mi wymówić to słowo!), kontekst — zupełnie bez zmian. Tylko ja jakaś dziwna. Nie trafia mnie szlag, gdy piesek ląduje na ludzkich rękach. Dziesięć metrów od człowieka, z uśmiechem i szczerze mówię mu dzień dobry. Nie odpowiada — nie słyszy, ignoruje, nie wie, co z tym zrobić; nie wiem co. A ja nie obrażam się; uśmiecham się od ucha do ucha do jego oddalających się pleców i mam się świetnie. I dociera do mnie, że to, co zrobił; to, co mógł zrobić; to, czego nie zrobił — to wszystko nie ma żadnego znaczenia! Intencja, z jaką powiedziałam dzień dobry, była dla mnie najważniejsza.

Byłam zadziwiona sobą, nieufna wobec siebie, chora ja czy co? Ale udawać, że scena nie miała miejsce, nie dało się. Tak zaczęło się coś dziwnego, podejrzanego chwilami, ale jak pięknego! Bo intencja jest ważna — czasem najważniejsza!

niedziela, 15 października 2017

Ostatni akapit napisany przez Dicka zaczyna się tak:

Bo ja, wiecie, jestem zwyczajnym facetem. Koszę trawę przed domem, odśnieżam podjazd i zmieniam olej w naszych samochodach. Robię zakupy i gotuję większość kolacji w naszym domu. Jestem taki sam jak każdy inny facet w Ameryce.

Ze słów Ricka z listu do Ojca umieszczonego na końcu książki:

Nie dlatego, że muszę, ale dlatego, że chcę.

„Wyjęłam” Ricka i Dicka z książki Jorneta. Kliknęłam tu i tam. Ibuka nie było. Klik, klik, portal aukcyjny, klik, klik i szła do mnie ich historia. Dziś rano kończyłam na akord, bo wiedziałam, w czyje ręce musi trafić już dziś! Ta książka jest jedną z najważniejszych książek mojego roku 2017.

Ale najpierw było tak: szła książka kilka dni, troszkę odbierała się z poczty, potem ratowała mnie przy czytaniu betrojerinek — ibuk w komunikacji miejskiej, papierz w hamaku. W sumie, zamyśliłam się teraz,  dwa tygodnie minęły… Studentkom i studentom zaordynowałam semestralny eksperyment na ludziach, optymistycznie nazywając go zaproszeniem do przygody… od środy zauważam, że zmieniło się we mnie coś zasadniczego… ja sama ruszyłam w podróż, przygodę…

*

Mój najstarszy syn, Rick, był przykuty do wózka inwalidzkiego od ponad dziesięciu lat, kiedy po raz pierwszy poprosił mnie, żebym założył buty do biegania i popchał go w biegu. To był rok 1977. Miałem wtedy trzydzieści siedem lat i od szkoły średniej niczego na poważnie nie trenowałem.

*

Nie miewam złych dni, ponieważ zawsze pamiętam, że życie toczy się dalej, a my musimy jedynie wyciągnąć wszystko, co najlepsze, z sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.

*

Dasz radę!

*

[…] jeden z magistrantów zadał pytanie, które — to było widać — chcieli zadać oni wszyscy: „Skąd wiecie, że wasz syn jest inteligentny?”. Judy, która rozpaczliwie pragnęła, aby tym razem nie odesłano nas z kwitkiem, powiedziała: „Opowiedz mu jakiś dowcip”.

*

[…] Rick ciągle marudził, że chciałby spróbować. Naprawdę nakręcił się na ten wyścig. Poza nieuniknionym wyzwaniem, jakim było znalezienie sposobu, aby posadzić Ricka na rowerze czy wodzie, ja sam nie siedziałem na rowerze od szóstego roku życia i nie umiałem pływać. To [triatlon] byłoby największe przedsięwzięcie, jakiego kiedykolwiek się podjąłem, ale Rick nie dawał za wygraną.

*

[…] wszystko jest możliwe, jeśli tylko włożysz w to swoje serce.

*

To naprawdę niezwykłe, że kiedy się z kimś dzieli podobne troski i przeżycia, od razu tworzy się  szczególny rodzaj więzi.

*

Znaczymy więcej niż nasze kalectwo. Kiedy będziemy w stanie w pełni je zrozumieć i zmotywować innych, aby je zrozumieli, to znajdziemy w życiu cel inny niż ciągłe rozpatrywanie własnych słabości i niedoskonałości. [z listu Karen White]

Dick Hoyt, Don Yaeger, Oddany. Opowieść o miłości ojca do syna,
przeł. Edyta Stępkowska, Wydawnictwo św. Stanisława BM, Kraków 2011.
(wyróżnienie własne)


*

*

Nie udało mi się ustalić Autorki/Autora zdjęcia, ale
powód, by wrócić do Bostonu jest.

*

wtorek, 20 czerwca 2017

Obserwując ludzi wychodzących z tego miejsca, mógłbyś pomyśleć, że to wielki sklep spożywczy, cukiernia lub lodziarnia.

Pojechaliśmy po narzutę dla kanapy, kocyk dla Heniutki, pokrowce dla krzeseł i dwie miski dla nas. Takie cudo, zupełnie za darmo, wyrwałam.



Tagi: zmiany
09:17, dc_hexe , wrażenia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 czerwca 2017

Wtorkowa maszyna diagnostyczna. Wkładem mięsnym dla niej byłam przez pięćdziesiąt minut. Ostukiwanie, opukiwanie, łomot — by przetrwać, wyobrażam sobie, kto lub co wydaje takie dźwięki — był śpiew szamanów podczas ceremonii przejścia, były modlitwy mnichów oraz instrumenty ludów pierwotnych — w tym wszystkim ja, drobinka, której plany wydawały się karykaturalnie nieistotne.

To doświadczenie wciąż we mnie jest. Nie mogę zbyt dużo, ale z tego co mogę, postanowiłam wycisnąć wszystko, co się da. W tym duchu wróciłam do i skończyłam książkę o spaniu. Przypomniały mi się też słowa Joe, których być może kilka lat temu nie dałabym rady zrozumieć.

“Let’s fix it” is an altered state.
Joe Goodbread

Nie naprawiam, zmieniam. Bez gwałtownych ruchów, powolutku, ale w kierunku.

Chodzi właśnie o to, żeby wszystko było na właściwym miejscu (właściwym dla ciebie).

*

Jeśli chcesz rozpocząć wprowadzanie zmiany już dzisiaj, nie ma najmniejszego znaczenia, o której godzinie pójdziesz spać. Zmiana może się zacząć w tej chwili.
     Na co więc czekasz
?

*

Największe przeszkody najczęściej znajdują się w głowie.

*

To zdumiewające, co może nam przychodzić na myśl w nocy.

*

Życie jest zbyt krótkie, by przegapiać piękne chwile i dobre doświadczenia.

*

Wszystko stanowiło elementy metody „agregacji zysków marginalnych”, dzięki której starano się uwzględnić każdy komponent aktywności […] i usprawnić go choćby o jeden procent, tak aby po zsumowaniu tych „marginalnych korzyści” uzyskać widoczną poprawę […].

Nick Littlehales, Śpij dobrze, przeł. Krzysztof Kurek,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


wtorek, 23 maja 2017

małe odkrycia na swój temat — wielka radość i moc, ale
wielkie odkrycie na swój temat to wielka cisza.

cisza, zrozumienie, wewnętrzna przestrzeń,
na słowa nijak nie da się tego przełożyć.

może być tak, że nigdy już sensownie słów nie złożę.

Tagi: zmiany
08:52, dc_hexe , wrażenia
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 11 maja 2017

Są dni, kiedy trudno uwierzyć, że to, co się wydarza, ma jakikolwiek sens. W takie dni bardzo łatwo zwątpić, że w tym, co przydarza się po raz drugi, trzeci, piąty, setny… jest coś, czego właśnie teraz najbardziej potrzebuję.

Prawie zwątpiłam, prawie stałam na krawędzi myśli, że może to coś, co zdarza się po raz drugi, trzeci, piąty, setny… wydarza się, bo jestem głupia, niekompetentna, nic nie rozumiem i w życiu nie pojmę tego, co każdy „normalny” człowiek rozumie w mig.

Wczoraj, gdy zatrzymałam się i odstąpiłam od egzekucji powyższej myśli, spotkałam piękne zdanie:

Pod kamieniami ulicznymi leży piasek plażowy.

Leena Krohn, Pelikan. Opowieść z miasta,
przeł. Iwona Kosmowska, ilustr. Manuel Blázquez,
Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2016.


sobota, 06 maja 2017

Mamy dla ciebie turczynkę. Powiedziałam. I oniemiałam z wrażenia, widząc, co się dzieje. Dorosły, bardzo dorosły człowiek skulił się w sobie i cofnął. Gdyby nie wystarczyła mi odpowiedź jego ciała — a wystarczyła — w ogólnie przyjęty sposób komunikowania się powiedział: niczego nie potrzebuję.

Trawiłam tę wymianę werbalnych i niewerbalnych komunikatów krótką chwilę, myśląc o sobie. Ile razy mówiłam nie, nie wiedząc, czemu konkretnemu mówię nie? Nie, bo będzie dużo ludzi. Nie, bo nie będzie, gdzie zaparkować. Nie, bo będzie lało. Nie, bo kiepsko chodzę. Naprawdę? Przed oczami przebiegło mi wiele sytuacji, gdy na dzień dobry kategorycznie odmówiłam. Dotarło do mnie.

Nie muszę powiedzieć „tak”, ale mogę dowiedzieć się, o co chodzi, mogę wyjść, wrócić wcześniej, nie zjeść, nie polubić, ale, na Boga, nie przepuszczę okazji!

Zdziwisz się, Jabłonko, co świat chce ci zaofiarować! Zdziwisz się nie raz.

*

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...