Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: kinowaSamotnia

niedziela, 15 stycznia 2017

Znajdował się u mnie w tej samej nieznośnej przegródce co Słowacki i Mickiewicz. Różniło go od nich tylko to, że jeszcze żył. Jego nazwisko oznaczało dla mnie skręć, omiń, nie tykaj. Gdy zmarł, przez kilka dni towarzyszyło mi przemożne uczucie zdziwienia, przecież żył przez całe moje życie. Tyle o reżyserze.

*

No! Na takiego Lindę warto było czekać całe swoje życie, nawet jeśli świadomości czekania się nie miało. Umierającą sztukę aktorską obejrzeć, zachwycić się nią, pozwolić jej dotknąć się do samych trzewi. Tyle o aktorze.

*

Od siedmiu lat nie grano takiego czasu. Jabłoń, sprawna (!), sama w Przytulisku od wczoraj. Myła zęby, słyszała Heniutkę, zeskakującą z kanapy. Myła ręce, słyszała Sadownika, zamykającego balkon. Słyszała, choć wiedziała, że nie ma ich w domu. Czterdzieści osiem godzin wagarów. Tyle o widzce.

*

Jeśli uważasz, że kraj w ruinie, koniecznie. Jeśli ogarniasz termin per  analogiam, i masz ochotę zobaczyć historię wiecznie żywą: lekcję po zmianach pani Zalewskiej, świat według Przyłębskiej i Ziobry, koniecznie. Jeśli chcesz zobaczyć ludzką bezmyślność przebraną za władzę, koniecznie. Jeśli chcesz zobaczyć miłość w nieromantycznej odsłonie, koniecznie. Tyle o filmie.

W sztuce i miłości można dać
tylko to, co się ma
.

*

Człowiek to zobaczy, co sobie uświadomi.
Powidoki, 2016.



Trzeba malować w zgodzie z samym sobą.
Jeśli was nie przekonałem,
zajmijcie się czymś innym
.

(tamże)

czwartek, 17 marca 2016

Pokolenia X, Y, Z, itd. Nie o tym było to, co przeczytałam. Zadumałam się. Zdecydowanie bliżej mi do pokolenia AIDS niż do jp2, bo samemu polskiemu świętemu, według mnie, zdecydowanie bliżej do ludobójcy w białych rękawiczkach niż świętości.

Do wczoraj nie miałam pojęcia o osobie Larry’ego Kramera. Do wczoraj nie miałam pojęcia o sztuce i scenariuszu filmowym, które napisał. Był Świadkiem heteronormatywnej megaobojętności. Jest Aktywistą społecznym. Film Odruch serca (oryg. Normal Heart) — jak dobrze, że go nie przegapiłam.

Bały się  mnie [inne dzieci]. Nadal przerażam ludzi. […]
Ja też przerażam ludzi.
Naucz się to wykorzystywać. Nie wszyscy muszą cię kochać i popierać.

Odruch serca, 2014.

Jestem jednak zwierzem książkowym i po obejrzeniu filmu myślę też Gardell (I), Gardell (II), Gardell(III). Świat potrzebuje ludzkich ludzi, nie ideologii.

niedziela, 31 stycznia 2016

O istnieniu i pracy Pawła Łozińskiego dowiedziałam się przy okazji czytania Polityki nowotworowej. Zapragnęło mi się obejrzeć jego film Chemia (2009). Gdzie znaleźć film dokumentalny z 2009 roku? Trwało.

Znalazłam. Wczoraj. Bez reklam. Odkryłam dla siebie Ninatekę. Odkryłam też dwa fantastyczne męskie filmy.

Trzeba obejrzeć oba. Ta sama podróż. Ci sami ludzie. Ale… dwa różne montaże. W obu filmach… miłość — niełatwa, prawdziwa i bardzo po męsku czuła. Najpierw Ojciec i syn Pawła Łozińskiego (tu), syna. Potem Ojciec i syn w podróży Marcela Łozińskiego (tu), ojca. Samej sobie robię smaka, choć już widziałam oba. Dwa razy każdy. 

Ojciec i syn, 2013, zwiastun.

*

Paweł Łoziński w drodze z Ojcem i synem.

piątek, 02 października 2015

Tradycyjnie już chyba. Polazłam na premierę filmu. Chemia. Noooo. Dawno się tak nie wkurwiłam w kinie. To fantastyczny film dla mężczyzn, którzy nie lubią kobiet — dzięki temu obrazowi znienawidzą je do końca.

To film o ekstremalnym egoizmie obleczonym w kobiece ciało. Egoizmie, który bardzo sprawnie można usprawiedliwić chorobą.

…jesteś dorosły, kurwa!
to nie znaczy, że wszechmogący…

*

…jak wygląda martwa natura z życiem w środku?

*

kobieta bez piersi jest…
[on:] …jak żaba bez roweru…
[ona:] …jak kościół bez diabła…

*

— Nie boisz się?
— Nie.
— Zazdroszczę ludziom bez wyobraźni.

*

— Nie bój się. Kochaj!
— Kochasz?
—Kocham.

Chemia, 2015.

środa, 01 lipca 2015

     — Cześć, Strachu na Wróble — powiedział dziś do mnie kolega.

*

Moja Nauczycielka powiedziała dziś:
     — Strach na Wróble? Wspaniała postać ze snu!

*

Strach na Wróble. Jakieś skojarzenia? Usiadłam i w ramach jednego posiadu obaliłam film, który planowałam obejrzeć od wielu, wielu miesięcy. Mam w sobie i Dorotkę, i Stracha na Wróble, i Blaszanego Drwala, i Lwa.

Ten film —  mógłby być moim dziadkiem lub co najmniej ojcem — dziś był dla mnie opowieścią o uczeniu się siebie, o zdobywaniu siebie, o odkrywaniu siebie. Nieustająco. I wciąż od nowa.

Fragment klatki z filmu Czarnoksiężnik z krainy Oz, 1939.

sobota, 06 września 2014

Wyrwałam się wczoraj na samotnię kinową. Ze zgrozą stwierdziłam bowiem, że zaniedbałam ten dobry nawyk — wybierania samemu, „iścia” samemu, bycia samemu. Wypatrzyłam cykl Oczami kobiet. Uznałam go za świeży, by po godzinie wyjść z wielkiego błędu, bo on ma miejsce w stolicy od wielu, wielu lat. Poszłam na film Hotel (2013). Wróciłam poruszona niebywale, mówić z wrażenia nie mogłam.

Podobno jakiś krytyk-idiota napisał, że to pogodna powiastka o wychodzeniu z traumy. Gratulowałam panu idiocie, że załapał z filmu jedynie kilka absurdalnych scen, których moc polegała na tym, że obnażały stereotypowe myślenie, a przy okazji dawały widzom chwile oddechu między jedną a drugą trudną sceną. W zasadzie o czym  jest ten film? A to zależy od tego, jak się na niego spojrzy. Dawno nie widziałam filmu, który może być odebrany na tak wielu płaszczyznach.

Wersja I: patriarchat po polsku. Tak, tak, niech kobiety obejrzą ten film jako przestrogę, że jak się wszystko ma, jest się spełnioną kobietą prywatnie i zawodowo, to musi los zesłać karę. No i zesłał! Polska kobieto, skoro już poszłaś do kina, to zastanów się nad sobą.

Wersja II: kobieta w patriarchalnym społeczeństwie. Dopasowała się. Kobieta sukcesu umysł w męską kratkę uformowała — wszystko zaplanowane i pod kontrolą. Gdy więc życie wymyka się planom i kontroli, można tylko spaść na dno, na którym będzie trzeba poszukać siebie.

Wersja III: europejska. Rozmarzyłam się nad tym, jakim musielibyśmy być społeczeństwem, by taki film mógł powstać w Polsce. Pięć głównych bohaterów, pięć niezamkniętych historii, pięć pragnień, z którymi czas się pożegnać lub przystąpić do realizacji. Film dotyka wielu tabu... traum różnego rodzaju, dania sobie czasu, pragnień seksualnych kobiet dojrzałych czy męskiego niewyrabiania się w męskim świecie. Dla mnie — być może dlatego, że kinowo raczkuję — to niebywały majstersztyk, choć wyjątkowo ciężki. Zachwyciła i została w mym sercu Jill Ung w roli Marie, której niestety bardzo mało w zwiastunie, gdy jest najpiękniejsza i wyjątkowo zmysłowa (1:03). Nieefektywne jest moje rozmarzenie, ale jest i radość, że choć takich filmów nie robi się w Polsce, to przynajmniej można je, póki co, oglądać.

Jill Ung (źródło)

zdarzasz się dwa razy i więcej,
na każdego coś czeka
...

środa, 04 czerwca 2014

Nie umiem oglądać filmów. Często zasypiam. Potrafię zapytać w ostatniej scenie na widok głównego bohatera: a to kto? Kinematografia nie ma ze mną łatwego kontaktu. No chyba, że sama wybiorę film. Niech dotyka jakiegoś problemu społecznego, niech dotyka pasji, człowieczeństwa, wówczas wsiąkam. Oglądam na wstrzymanym oddechu, serce w trakcie trwania projekcji rośnie mi i rośnie.

Może w tym tygodniu pójdę na samotny seans? Pomyślało mi się wczoraj. Rzuciłam okiem w repertuar ulubionego kina. I nie było zmiłuj. Może będę siedzieć po nocy nad pracą, ale ten film muuuuszę w duecie obejrzeć. Niczym sześciolatek nie rozumiałam słowa jutro czy pojutrze. Dziś! Zamówiłam bilety. Odczekałam na Sadownika. Jak nigdy, zaordynowałam niespodziankę, buciki i kurteczkę wkładać nakazałam. Pary z ust nie puściłam. Za rękę we właściwym kierunku poprowadziłam. Pooooszli!

Sadownik:
(domyślił się, że kino)

Jabłoń:
Tak, ciągnę Cię na romansidło! Nic się nie zmieniło,
jedyne co mnie w życiu interesuje to miłość.

Sadownik:
(warunki szybszego wyjścia z kina negocjował,
bo doskonale zna preferencje kinowe Drzewka
)

(za pół godziny ruszył seans)

Jabłoń:
(przeryczała cały film, najpierw ze wzruszenia,
że udało się Sadownikowi zrobić niespodziankę,
a potem z zachwytu
)

To był wspaniały wieczór.

Co nas kręci?

klatka z filmu Co nas kręci (ang. Why we ride)
reż. Bryan H. Carroll, 2013.

Podróż tworzą postoje, nie jej cel.
*
Każdy motocykl ma duszę. On żyje.
*
Moje najlepsze wspomnienia dzieją się teraz.

niedziela, 25 maja 2014

Jakbym wyczuła, że Student w piątek będzie tak towarzysko zagoniony, że swej żonie w przypływie nieustającej miłości, zamiast zadzwonić, wyśle wieczorem esemesa z jednym zaledwie słowem „dobranoc”. Ale pamiętał!

Ja też nie próżnowałam. Dobrze się bawiłam. Poszłam na kinową samotnię. Wyszłam z filmu, a gdy Sadownik odmeldowywał się, że już w Krakówku, poinformowałam go, że jest film, na który koniecznie musimy iść razem. O fotografii. O kobiecie.

*

Zrozumiałam w zeszłym tygodniu, że pytanie: „A Ty, czego chcesz?” jest pytaniem, które gdy z należytą atencją potraktowane, jest nie tylko głębokie i śmiertelnie poważne, ale również wyjątkowo intymne. Zadając je dotykamy czegoś kruchego, co właśnie próbuje się przebić do świata i światła. Trzeba być bardzo ostrożnym.

„Chcę tego i tego, ale na tym nie da się zarobić…” jest odpowiedzią, którą słyszę nad podziw często, zbyt często. Tak, rozumiem. Nie da się zarobić dziś. Być może nigdy nie da się na tym zarobić. Ale wciąż jestem bardzo ciekawa, dlaczego jako dorosły człowiek nie możesz robić rzeczy, na których nie będziesz zarabiać. Życie nie składa się tylko z zarabiania, oszczędzania i wydawania pieniędzy. Życie to dużo, dużo więcej.

*

Film. O fotografii. O kobiecie. O pasji. O odpowiedzi na pytanie, którego nie musiała sobie zadawać zbyt często. W każdym razie o innej odpowiedzi.

Zdjęcia Vivian Maier oglądaliśmy na wystawie razem z Sadownikiem tydzień temu. Warto. Ale film warto jeszcze bardziej. Niech no tylko Student wróci.

*

(Vivian Maier, autoportret, źródło)

środa, 31 lipca 2013

W  krew weszło. Kompromisów nie wymaga. Oddech daje. Przemyślenia, zachwyt rodzi. To wszystko choć nie minął jeszcze pierwszy rok uprawiania samotni kinowej... sprawdziłam.

W poniedziałek, gdy Sunix była ledwo żywa po obozie, bez wyrzutów sumienia zostawiłam Henię w domu i pomknęłam do kina. Psychiatrzy... muszę to zobaczyć. Thriller... niech będzie. Panaceum... poszłam.

Intelektualnie chwilami ociężała trochę nie rozumiałam końcówki obrazu... nie mogłam się zdecydować... rozczarowana?... do domu wróciłam.

Gdy intelekt raczył mnie dogonić, dotarło do mnie, że tłumacz tytułu wpuścił mnie w maliny. Prawie dobę panaceum w filmie... szukałam.

Rzeczywisty — bez zapędów tłumacza — tytuł filmu to Efekty uboczne.
Dopiero wtedy mi się zgodziło. Puenta doskonała — zaskakujący efekt uboczny. Pomysłem zachwyciłam się.

*

Życie to niebywały efekt:
    a) uboczny,
    b) specjalny.

Przyszło mi do łba.
Ot, taki krótki test na opty/pesy-mistów,
rodem z niewymagających czasopism.

*

W zwiastunach, ostatnimi czasy, najbardziej zaskakuje mnie to, że opowiadają zupełnie inne historie niż te przedstawiane w filmach. Ciekawe.

wtorek, 23 lipca 2013

Afternoonka wieczorową porą odnotowała. Przy porannej kawie odnotowałam, że Afternoonka odnotowała. Afternoonki zachwyt jest dla mnie ważnym zachwytem. Sprawdziłam. Grają, ale późno... Ostatni wieczór z Sadownikiem zanim wyjedzie na szesnaście dni. Minął dzień. Sadownik wyjechał. Grają, ale wciąż późno... Kudłatej wieczorny spacer przesunąłby się i skrócił drastycznie. Minął dzień. I jeszcze jeden. Poszłam.

Tak pięknych zdjęć w filmie chyba jeszcze nie widziałam. Tak niesamowitej muzyki dawno nie słyszałam. A historia? Straszna. Egoizm matki. Poświęcenie córki. Zaszczucie społeczne. Ten film budzi we mnie anarchistkę w kategorii rodzina. Ciocia — Ona mnie zachwyciła!

Parafrazując Ciocię, która powiedziała:
         myślisz, że nie mam życia, bo nie wyszłam za mąż?
mogłabym zadać pytanie:
         myślisz, że nie mam życia, bo nie mam dzieci?
ale nie zadam, bo znam odpowiedź.

 
1 , 2 , 3
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...