Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: LudzieNaMejDrodze

czwartek, 12 października 2017

Między zajęciami przechowywałam się u Antenki. Przyszedł pewien profesor, wręczył Antence  kwit i ustalili, że dobrze by było, gdyby profesor ów dokument podpisał. Antenka zapytała:
     — Ma pan profesor długopis?
     — Nie, przyszedłem do pani bezbronny.

Jabłoń, widząc bezbronność bezbronnego, ryknęła śmiechem.

czwartek, 24 sierpnia 2017

Dawno, dawno temu o tej książce mówił mi Tollini. Sprawdziłam wtedy, ale była tylko — jak mówi Biały Kruk — „w papierzu”. W papierzu tej książce mówiłam „nie” — trudno, czytać nie będę.

Niczym królik z kapelusza, kilka dni temu pojawiła się informacja, że ibuk jest i jest w bardzo przyzwoitej cenie. Nabyłam. Literki te rozpoczęły przychodzenie do mnie książek dotykających Zakazanego. To pierwsza z trzech dotykających jakiegoś mniejszego lub większego tabu. Tabu, spod którego prześwituje ludzkie doświadczenie, którego nie sposób zignorować, choć wielu próbuje, wielu nie chce próbować, wielu udaje się. Niektórzy mają odwagę o tym doświadczeniu mówić głośno.

*

Połowa XX wieku była czasem naukowego eksperymentowania z substancjami. Tę książkę napisał jeden z królików doświadczalnych. Królik szczególny, który i bez spożywania był osobą arcyciekawą o niebywałej wrażliwości. Nie, nie trzeba brać, żeby wziąć z tej książki coś dla siebie. „Zaniemówiła” mnie Ona, zatrzymała, sprawiła, że chcę na nowo przeczytać, wrócić do Castanedy.

Ta książka może być pięknym wstępem do historii malarstwa i zaproszeniem do zwracania uwagi na „drzwi” umieszczone dla nas w obrazach, rzeźbach, sposobie, w jaki układają się promienie słońca. Nagłe olśnienia, których tyle w moim życiu, odnajdują swoje miejsce… wrażenie, jakie zrobiły na mnie witraże w Coventry… czy jeden obrazów w Prado przed którym siedziałam godzinę, odpowiednio kilkanaście i dwadzieścia lat temu. I kilka fotografii, które mnie przemieniły. I jeszcze… te drzwi… i tamte… pamiętasz?

Jak ziemia przed stu laty, nasz umysł wciąż posiada swoje najmroczniejsze Afryki, nieoznaczone na mapach Bornea czy dorzecza Amazonki. […] Człowiek składa się z tego, co nazwałbym Starym Światem osobowej świadomości oraz, za rozdzielającym morzem, z serii Nowych Światów — niezbyt dalekich Wirginii i Karolin osobistej podświadomości i wegetatywnej duszy; Dalekiego Zachodu zbiorowej nieświadomości, z jego florą symboli, plemionami rdzennych archetypów i za kolejnym, obszerniejszym oceanem, na antypodach codziennej świadomości — świata Doświadczenia Wizyjnego. […] Nie wymyśla się tych stworzeń, tak samo jak nie wymyśla się kangurów. Żyją własnym życiem w całkowitej  niezależności. Człowiek nie może ich kontrolować. Jedyne, co może zrobić, to wybrać się do mentalnego ekwiwalentu Australii i rozejrzeć się wokół.

*

Z punktu widzenia mieszkańców Starego Świata torbacze są wyjątkowo dziwne. Lecz dziwność nie jest tym samym co przypadkowość. Kangurom i walabiom może brakować pozorów rzeczywistości, ale ich nieprawdopodobność się powtarza i przestrzega znanych praw. To samo dotyczy się psychicznych stworzeń zamieszkujących odległe rejony naszych umysłów.

*

Naszym celem jest odkrycie, że zawsze znajdowaliśmy się tam, gdzie powinniśmy. Niestety wyjątkowo utrudniamy sobie to zadanie.

*

Systematyczne rozumowanie jest czymś, bez czego nie możemy, jako gatunek lub indywidualiści, się obyć. Jednak jeśli chcemy pozostać przy zdrowych zmysłach, nie możemy również obyć się bez bezpośredniej percepcji, im bardziej niesystematycznej, tym lepiej, wewnętrznych i zewnętrznych światów, w których się urodziliśmy.

*

Odczucia, wrażenia, wglądy, fantazje — wszystkie one są prywatne i, oprócz opisu poprzez symbole, z drugiej ręki, nie do przekazania. Możemy gromadzić informacje o doświadczeniach, ale nigdy samych doświadczeń (poza własnymi). Od rodziny do narodu każda ludzka grupa jest społeczeństwem odrębnych wszechświatów.

Aldous Huxley, Drzwi percepcji. Niebo i piekło,
przeł. Marta Mikita, Wydawnictwo Cień Kształtu, Warszawa 2012.
(wyróżnienie własne)

niedziela, 20 sierpnia 2017

Kupiłam te słowa na pniu! Kupiłam przed chwilą całym sercem i zamiarem, by jeszcze w tym życiu truchtać, na przykład.

Our passion is our strength.
Joanna Hewelt



(fot. Marianne Forsell, fragment)

niedziela, 13 sierpnia 2017

Doktor zna Osobę. Ja przyjaźnię się z inną Osobą. Te dwie Osoby
znają się. Tylko dlatego wczoraj poznałam Miłego Doktora.

U. Es. Gie. Niczym kurak, pozbawiony piór i życia, na ladzie.
Podroby? Czyste! Białe mięsko? Czyste!
A Doktor z poczuciem humoru, jakie lubię, żyjąc bez piór.

Wczoraj. Świętowaliśmy przeczystość.
     — Gdzie chcesz? — zapytał Sadownik.
     — Niespodziankę chcę — odpowiedziałam.


Była na maksa.  

czwartek, 03 sierpnia 2017

   — stan skupienia?
   — złość i bezsilność.

na konowała z miasta scyzoryków, który wypisał Pacjentkę dobę po trudnej operacji ortopedycznej, nie dając jej recepty na leki przeciwbólowe. W wypisie jak wół lek był, a lekarzyna, że lek bez recepty do kupienia. Sadownik w warszawskiej aptece dowiedział się, że ten lek nigdy nie był bez recepty. Ma skurwielik szczęście, że nie pracuje w warszawskim szpitalu — poszłabym i burdę bym zrobiła. Nie ma nikogo, kto mógłby mi wytłumaczyć dupogłowego buca-specjalistę ze szpitala zespolonego. Zespolonego? O tak, zdecydowanie ten szpital ma część urojoną. Kura przez ‘w’!

Lepiej rozumiem lekarzy, ale czynu tego malutkiego bożka ogarnąć rozumkiem nie mogę.

wtorek, 01 sierpnia 2017

Pierwsze wrażenie — gdy tylko zobaczyłam fragment tytułu, przeraziłam się, że Gepardzica postanowiła rocznicowo nauczyć mnie gotować. Mityczny Syzyf nie podjąłby się tego zadania, ale w sumie jest przecież powiedzenie, że gdzie diabeł nie może, babę pośle.

Pierwsze wrażenie — gdy otworzyłam książkę po raz pierwszy. Poniższa ilustracja niezmiennie wywołuje mój uśmiech wielością warstw, które za każdym razem widzę, i ambiwalencją, którą może wzbudzać bez najmniejszego problemu.

Pierwsze wrażenie, pierwszy dotyk, nieostatni zachwyt. Wszystko w hamaku. Przy kawie.

Jacek […]  Słyszałem taką historię, że na jednym z warsztatów miały być zaprezentowane wspomnienia, które dają siłę w życiu. Dziewczyna opowiedziała o swojej babci. Kiedyś z siostrą ugotowały danie. I okazało się ono tak obrzydliwe, że ani ojciec, ani matka, ani pies nawet tego nie chcieli jeść, a babcia zjadła i powiedziała, że bardzo dobre.
Katarzyna Bohaterska babcia.
Jacek I ta dziewczyna, gdy potrzebuje siły, inspiracji do tego, że czemuś można dać radę, to przypomina sobie wtedy babcię.
Katarzyna Podobnie było z moim bratem, starszym ode mnie. Rodzice wychodzili, a on miał się mną zająć, bo leżałam przeziębiona w łóżku. I on powiedział, że jak rodzice pójdą, to ugotujemy najlepszą potrawę świata. Bardzo mnie to zainspirowało. Wziął moździerz i wrzucaliśmy tam wszystko. Czekoladę, cukierki, migdały, masło, kawałek ciasta. Wrzucając każdą kolejną rzecz, wpadaliśmy w ekstazę. W naszym przekonaniu to było tak pyszne, ponieważ wszystko, co jest dobre, razem zmieszane musi być superdobre. Niestety, nawet kibel tego nie chciał połknąć.
Jerzy Tak samo mój pierwszy alkohol. Znalazłem jakąś miętową wódkę w spiżarni. Wrzuciłem do tego czekoladę tartą, zmieszałem. Same smaczne rzeczy, ale…
Jacek Mimo to człowiek się uczy, jak dodawać składniki. I potem już jest tylko samo dobre, wstrząśnięte, niezmieszane.

*

Jerzy Bralczyk, Katarzyna Lengren, Jacek Wasilewski, Rozmowy przy stole,
ilustr. Lech Majewski, Wydawnictwo BOSZ, Olszanica 2017.

Uczta jest jednocześnie wspólnotą i podarkiem — powiedział Jacek Wasilewski w książce, którą z Sadownikiem otrzymaliśmy w ramach ślubnej rocznicy. Gdyby nie Gepardzica i Smoku, dziękuję jeszcze raz, przegapiłabym tę wydawniczą piękność. Mogę tylko napisać, że ten podarek jest ucztą nad ucztami.

Wydzielałam sobie literki, ilustracje, dotykanie pięknego papieru i przewracanie kolejnych kart. Wydzielałam przy porannej kawie powolutku, wiedząc, że robię to bezskutecznie — książka się skończy tak czy inaczej. Stało się, pierwsze czytanie, uśmiechy i zachwyt za mną.

Jacek […]  Moja żona czasami zachęca, że może bym coś ugotował, odbieram to jednak jako wołanie o opiekę i czułość niż wezwanie do gara. Za to mam pełną wolność zmywania, co podpada pod hasło „wolność to uświadomiona konieczność”.

*

Jerzy À propos ryb… czy rozróżniacie ich smaki?
Katarzyna Nie! Łososia tylko poznaję.
Jerzy Łososia po kolorze. Węgorza po kształcie.
Katarzyna Flądra jest mała i płaska.
Jacek No i karp jest nie do podrobienia. A sardynkę poznaje się po oleju.
Katarzyna I po puszce! Chyba nie jesteśmy znad morza…
Jerzy Ja odróżniam śledzie w śmietanie od śledzia z cebulą.
Katarzyna A ja odróżniam wszystkie śledzie, bo ich nie lubię.

*

Jacek Czyli nie jesteś wegetarianką z powodów kalorycznych?
Katarzyna Przekonywałam koleżanki, dlaczego powinny zostać wegetariankami. Mówię: „Wyobraź sobie, że jesteś na bezludnej wyspie. Są tam różne ryby, kraby, zwierzęta, i musisz teraz iść i zabić cielaka. Ja nie zabiję świni, więc jej nie jem”.

*

Jacek Rodzajem alkoholu można więc stopniować zażyłość. Piwo można wypić z każdym. Whisky jest biznesowa i można przy niej nawet kłamać, ale już przy wódce kłamać to…
Jerzy To zaprzecza samej idei.
Katarzyna U mnie lansowało się w domu, że dama wódki nie pije. U Michaiła Bułhakowa był więc ten cudowny spirytus. „To wódka? — słabym głosem zapytała Małgorzata. — Na litość boską, królowo, czy ośmieliłbym się nalać damie wódki? To czysty spirytus
”.

*

Jerzy […]  Jak leżą wielkie kanapki, to nikt nie weźmie, a jak leży siedemnaście małych, to zjesz szesnaście.
Katarzyna Jedną zostawisz, żeby było widać, że nie jesteś łakomczuchem, tak? Małe kanapki są w porządku, ja tylko małych pieniędzy nie lubię, reszta mała może być
.

*

Katarzyna Wielkie bogactwo i wielka bieda mają coś wspólnego — tak samo są izolowane. Bogaty nie wsiądzie do autobusu, ponieważ boi się, że go okradną i porwą, biedny zaś nie ma na bilet i śmierdzi. Powody nie są ważne, ale jeden i drugi nie jeździ autobusem.

*

Jerzy […]  Bardzo lubię zmywać!
Katarzyna Agatha Christie powiedziała, że większość tych swoich krwawych książek wymyśliła przy zmywaniu, ponieważ uważała to za okrutne zajęcie! Podzielam jej zdanie…
Jerzy Ja nie znoszę tylko prasowania i mycia okien.
Katarzyna To wymyślaj wtedy kryminały.
Jacek Najlepiej kryminały językoznawcze. Z morderczym podmiotem.
Katarzyna I dopełnieniem jako ofiarą
.

*

Jerzy Bralczyk, Katarzyna Lengren, Jacek Wasilewski, Rozmowy przy stole,
ilustr. Lech Majewski, Wydawnictwo BOSZ, Olszanica 2017.
(wyróżnienie własne)

środa, 12 lipca 2017

Wstał raniutko, a może dopiero o dziewiątej. Pięciolatek. Jego mama na pewno dopilnowała, by zjadł śniadanie. Sam wybrał sobie spodenki i koszulkę, a może złapał pierwsze, co nawinęło mu się pod rękę. A może miał sześć lat. Kilka minut po dwunastej jechał z mamą i bratem autobusem.

Siedziałam w mknącym po stolicy środku komunikacji miejskiej. Przystanek. Przystanek. Przystanek. Wsiadał pan o kulach. Z przyjemnością ustąpiłam mu miejsca. Przesunęłam się na koniec autobusu. Kilkanaście minut po dwunastej.

Mój wzrok padł na napis na koszulce chłopca. Przypadek? Synchroniczność? Z pewnością zachwyt. Kupiłam sens tych słów. Reksio!


mój aktualny stan posiadania:

czwartek, 06 lipca 2017

I’griega pamiętała. Kaan przekazała. doktora w zachwycie.

 

dziękować, dziękować, dziękować!

niedziela, 25 czerwca 2017

Gdy zobaczyłam wczoraj to zdjęcie, przypomniał mi się drobiazg z fizyki kwantowej: obserwator i akt obserwacji ma wpływ na obserwowane zjawisko. Przypomniał się, zmienił swój zwrot na przeciwny i w mgnieniu oka mnie zachwycił: akt obserwacji ma wpływ na obserwatora, czyli na mnie, bo zdjęcie to zatrzymało mnie, dotknęło, serce poruszyło, pomoczyło oczy.

Dłonie. Jabłoń tak ma, że dużego fioła na punkcie dłoni posiada. Zwykle nie pamięta, jakiego koloru włosy czy oczy człowiek ma; nie wie, w co był ubrany, ale dłonie? Dłonie pamięta, bo one, choć nieme, gadułami są i opowiadają swoją historię gotowym słuchać.

Dotyk. Gdy zamykam oczy, lepiej słyszę. Gdy dotykam, bardziej jestem. Faktura, temperatura, kształt — zaklęte w dotyk uważność i zaangażowanie. Gapię się na to zdjęcie i pojawia się we mnie fantastyczna przewrotność: nie ślizgaj się znudzonym wzrokiem po oczywistościach swojego życia; patrz tak, jakbyś dotykała Nieznanego, bo twoje życie jest i może być wszystkim, ale nigdy nie było i nie będzie oczywistością.



(fot. Gepardzica, fragment)

Dłonie należą do Pana Ricardo, który już tu był i należy do moich Wielkich Nauczycieli.

*

Gapię się na to zdjęcie dziś. Wciąż mnie zatrzymuje, dotyka, porusza i moczy mi oczy wdzięcznością za to, że zatrzymuje, dotyka, porusza i cieczy dobrymi łzami nieoczywistości chwili. Dziękuję za nią. Dziękuję za tu i teraz.

*

A dziś rano, synchronicznie, z radia sączyły się słowa:

dziękuję za dłonie i
dziękuję za palce, bo
mogę dotykać i
zapamiętać cię
.

Fish Emade Tworzywo feat. Justyna Święs, Ślady.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...