Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: książkiNaMejDrodze

sobota, 16 czerwca 2018

Piętnaście dni temu Kaan zdjęcia z urywkami książki przysłała. Dwa tygodnie temu dorzuciła jeszcze jedno i stwierdziła, że rozdział o terapii nie będzie mi się podobał. Zaznaczyłam do upolowania. Nosowska Nosowską, ale w papierzu nie ma mowy.

Wczoraj Gepardzica podarowała mi Nosowską w papierzu. I? I tę książkę trzeba mieć w papierzu, bo fajny gruby papier, bo to nie tylko zbiór literek uporządkowanych między okładkami, ale i grafika. Książka na ząb — na jedną kawę, jeden piorun w rzepce i jedno przedpołudnie.

A rozdział o terapii? Jest rozdziałem o tym, czym terapia nie jest.

Sens zdarzeń objawia się z opóźnieniem. Trzeba tylko przeczekać. To co dziś jest czystym cierpieniem, po czasie okazuje się przedsionkiem szczęścia i mądrości. Bądźcie dzielni i miejcie się świetnie!

*

Trzydzieści dziewięć lat szłam w stronę katafalku, korzystając z map rozrysowanych przez rodziców, rodzinę, nauczycieli. Czułam swąd, ale mapa mówiła: „Prosto”, więc brnęłam boso w żar. […]
     W czterdzieste urodziny pomyślałam: „Basta!”. Postanowiłam spalić mapy, odkurzyć trzecie oko i ruszyć w stronę wieczności godna własnych zmarszczek!

*

Udawać orgazmy? Bardzo proste.
Spróbuj poudawać szczęście
.

*

Dziewięć godzin czytania — około 400 kcal.

*

Kiedyś spytałam Jakuba Żulczyka, czy frajerstwem jest dawać drugą szansę. Odpowiedział: „Nie. Frajerstwem jest dać trzecią”.

*

Teraz czuję się wolna, mam miękkie podbrzusze, przyznając, że nie wiem wszystkiego, a mówiąc bardziej precyzyjnie — wiem niewiele. Przez bramki umysłu przepuszczam tylko fragmenty wiedzy, które z całą pewnością mi się przydadzą, ubogacą mnie, a resztę pomijam, na resztę jestem głucha.

*

Wiedza przychodzi do człowieka dokładnie wtedy, kiedy jest gotów ją przyswoić. Nie jesteśmy w tym kontekście stadni. […]
     […]
     Mam naprawdę wiele książek, które stoją, ciasno przylegając jedna do drugiej w oczekiwaniu na przeskok z ławki rezerwowych zawodniczek do gry, do mnie. To się dzieje. Czasami zajmuje kilka lat, ale gdy przyjdzie wreszcie ten moment, gdy treść ma szansę spotkać się z moją gotowością — zaczyna się piękna przygoda. Tak więc książkom trzeba dać spokój.

*

Twoją jedyną wolnością jest własna reakcja.

*

Wiem, jak trudno jest spojrzeć w siebie. Jak trudno być dla siebie czułym opiekunem, który wspiera, dopinguje, ale też beszta, przywołuje do porządku. Stanąć oko w oko z własną rozpaczą, lękiem, niemocą, wstydem, gniewem, agresją — to boli.

*

Lęk napiera, gdy się go ignoruje lub z nim walczy.
     Patrz, jak się popisuje, patrz mu prosto w oczy, zmęcz go tym spojrzeniem, w końcu padnie
.

*

„[…] Miłość to decyzja. Jeśli ją podejmujesz, to mów, że kochasz. Dawaj. Nie oczekuj zwrotu kosztów. Miej odwagę powiedzieć, że już nie ma miłości. […] Żyj. A gdy dostaniesz bęcki, przeżyjesz. Przyszyjesz do rękawa kolejną sprawność”.
     To są himalaje dojrzałości. Droga jest ciężka, oddycha się z trudem, ale wetknę moje chorągiewki w czubek każdego z ośmiotysięcznika
.

*

Być razem nie oznacza aktywnie asystować w sprzątaniu bałaganu partnera. Oznacza czekać cierpliwie i kibicować, zajmując się jednocześnie własnym bałaganem. Wierzyć głęboko, że przyjdzie taki czas, kiedy wspólnie odpoczniemy po wysiłku, jaki każde z nas włożyło w sprzątanie samego siebie.

Katarzyna Nosowska, A ja żem jej powiedziała,
Wielka Litera, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

     — Ale ręcznik kupiłem sobie. Jest tylko mój!
     — Chleb też miał być tylko mój, bo gardzisz glutenem, a jednak zeżarłeś prawie cały. W nocy!
     — Chleb mi wypominasz? Odkupię ci!
     I tak dalej aż do cichych dni.
     […]
     Jest jeszcze jedna metoda zduszenia konfliktu w zarodku. Zaskoczenie…
     — Ale ręcznik kupiłem sobie. Jest tylko mój!
     — Mój ojciec wyznał mi przez telefon, że w osiemdziesiątym trzecim, wiosną, widział UFO!
     — Co?!
     — UFO.
     — Nie ma UFO.
     — Też tak myślę.
     I po kłótni
.

*

Od jakiegoś czasu nie wstydzę się tego, kim jestem. Znam swoje możliwości. Są zbyt ograniczone, by zawojować świat, ale wystarczające, by być wdzięczna, lubić życie i oddychać swobodnie.

(tamże)

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Tak sobie myślę, że ilość książek,
które na mnie czekają,
zapowiada jednak długie życie ;)

Kaan

Jabłoń:
(autoryzację na upublicznienie powyższego otrzymała)

piątek, 25 maja 2018

Przeszło miesiąc temu Zalo zapytał mnie o książkę, o Tę książkę. W ten sposób zaczął nas łączyć sekret i tajemnica, a wszystko po to, by uszczęśliwić Bliźniaczą Liczbę. Trudne było tylko trzymanie języka za zębami — w kwestii cieszenia się książkami trud ten u mnie graniczy z niemożliwością, ale podjęłam się zadania i dałam radę.

Zamówiłam bliźniaczo dwie sztuki. Odebrałam. Egzemplarz dla Bliźniaczej Liczby Sadownik zaniósł na pocztę. Osiem dodatkowych dni i mogłam usiąść do swojego egzemplarza.

Dziś, przy pierwszej kawie od siedemdziesięciu godzin, delektowałam się potrójnie: smakiem, dotykiem i patrzeniem. Ilustracje, papier, format — porywające. A treść? Ciekawe, jakie wrażenie ta książka robi na dzieciach? Ja czytałam, zachwycając się co chwilę historią, ponieważ czytałam ją jako opowieść o procesie indywiduacji — opowieść, która zachęca do znalezienia swojego miejsca na świecie, które jest zupełnie innym miejscem, niż to, w którym przyszliśmy na świat. Zachęca do poszukiwania swojego Wolnego Plemienia oraz do poznania wewnętrznych figur Pantery Bagheery, Niedźwiedzia Baloo, Matki Wilczycy, Ojca Wilka, Węża Kaa, Sępa Chila — którzy ci sprzyjają — i Tygrysa Shere Khana, z którym przyjdzie się zmierzyć, by stać się tym, kim masz być. 

Widząc, że niedźwiedź nie nadąża, Bagheera wróciła do niego i powiedziała:
     — Nie możemy czekać! Jeśli trudno ci za nami nadążyć, idź w swoim tempie. Zobaczymy się w Zimnych Ruinach
!

*

Siłą watahy jest wilk, a siłą wilka jest wataha!

*

*

*

Rudyard Kipling, Księga dżungli, ilustr. Quentin Gréban,
przeł. Michał Goreń, Wydawnictwo Olesiejuk, Ożarów Mazowiecki 2017.

wtorek, 22 maja 2018

Drzewko ma trzy stosiki książek do przeczytania. Jeden wirtualny z ibukami, dwa całkiem materialne: jeden z książkami pożyczonymi i drugi z własnymi. Ta książka gadała do mnie od tygodni, choć na stosiku pożyczonych na samym szczycie leżała chyba dwa miesiące. Nie mam zielonego pojęcia, jakim cudem przegapiłam jej premierę w 2008 roku, ale faktem jest, że tylko dzięki Georginii mogłam o niej się dowiedzieć i ją przeczytać, bo Georginia lubi ludzi. Bardzo.

Piękna książka. Aż słów brak. Trzeba było dziesięcioleci, by ta historia (jak inne) mogła zostać opowiedziana. Ważne, by była usłyszana i zrozumiana.

Ale Aimée i Jaguar to także historia miłości dwóch kobiet. Niedawno w Polsce stracił władzę rząd, który w Europie wsławił się między innymi swym homofobicznym nastawieniem. Mam nadzieję, że opowieść o tej miłości, która mogła zaistnieć w okolicznościach najgorszych z możliwych, wniesie również jakiś wkład do poprawy stosunku do mniejszości seksualnych.
// Erica Fischer, Berlin 2007 (z przedmowy do polskiego wydania).

*

Współczucie i empatia nie są dziełem przypadku — pisze Birgit Rommelspacher w zbiorze esejów Kultura dominacji. — Wyrozumiałością najczęściej obdarzamy «swoich» i tych, którzy mają coś do powiedzenia. Uczucia stają się kolaborantami władzy.
// Erica Fischer, Berlin 2002 (z przedmowy).

*

Uśmiecha się pani teraz? Ależ proszę to zrobić — z przyjemnością to sobie wyobrażam.

*

 Słuchaj, jestem teraz taka odważna tylko na papierze, podobnie jak Ty w zepsutych budkach telefonicznych!

*

Szum w głowie i całym ciele jest głośny jak lawina spadających kamieni. Jakby w ucieczce przed jej miażdżącą siłą Lilly zamyka oczy i poddaje się wargom Felice. Nagle nastaje spokój tak wielki, jakby ich walące serca przestały bić. Kiedy Lilly wraca do przytomności i rozbudzona patrzy w dziwnie dorosłą twarz Felice, do oczu  napływają jej łzy. Przepełnia ją tak ogromna czułość jak nigdy dotąd.

*

Czy to przypadkiem troszeczkę nie Twoja wina, że jestem szalona? Kompletnie szalona!

*

Wstyd? Jeszcze nigdy w życiu Lilly nie czuła się tak bezwstydna. I jak dobrze! Chce robić, nadrobić, poznać wszystko, wszystko, wszystko.

*

To dobrze, że się nadzieją łudzimy w ukryciu,
choć to oszustwo potrzebne do zapomnienia
o tym, że nasz gościnny występ w życiu
jest tragiczną komedią istnienia
. —
(maj 1938)

*

[…] jak Cię znam, chcesz przecież ode mnie tylko potwierdzenia decyzji, którą już i tak podjęłaś. Chciałabyś ode mnie usłyszeć: zostań tam, pij dalej mleko prosto od krowy, śmiej się bez cywilizacji i śpij bez ortografii. […]

*

Znasz to uczucie otaczającego Cię kłamstwa, uczucie, jakbyś stała w ciemnym pokoju i bała się poruszyć, żeby na coś nie wpaść? Wiesz, jak to jest bać się zapytać, aby nie usłyszeć kłamstwa w odpowiedzi?

*

Kocham Cię, Ty mój naprawdę „pierwszy Człowieku”! Wcześniej miałam często dziwne uczucie, jakby poczucie winy, że coś jest nie tak, musiałam się wstydzić — teraz mogę puścić lejce, dać się ponieść uczuciu bez granic.

*

Jeśli będziesz koło mnie, a oni mnie dorwą, masz po prostu iść dalej.

Erica Fischer, Aimée & Jaguar. Historia pewnej miłości, Berlin 1943,
przeł. Katarzyna Weintraub, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2008.
(wyróżnienie własne)

*

Kamień pamięci przy Friedrichshaller Straße 23 w Berlinie.
(źródło). Stolperstein (niem. kamień, o który się potykamy).

*

Czas bardzo szybko upływa,
[…]
Czy porzuciłaś mnie? Ja czekam

Z nadzieją szary dzień upływa,
[…]
Czy porzuciłaś mnie? Ja czekam

Wątpliwości wciąż przybywa,
[…]
Czy porzuciłaś mnie? Ja czekam

Lecz kiedy spojrzę w głąb mej duszy,
[…]
Ty nigdy nie opuścisz mnie!
(Lilly, 3.8.1945)

(tamże, wyróżnienie własne)

czwartek, 17 maja 2018

Miłość jest wszystkim, co istnieje —
To wszystko, co o niej wiemy;
Wystarczy — ciężar wozu musi
Stosowny być do kolein.



*

Dusza dobiera sobie Towarzystwo —
I — zatrzaskuje Drzwi —
Jak Bóg —ma w sobie prawie Wszystko —
A z Reszty sobie drwi —

Nie dba — że tłoczą się Rydwany
u jej pochyłych Bram —
Że na wytartym jej Dywanie
Przyklęka Cesarz sam —

Wiem, jak z nią jest  — gdy z Rzesz wybiera
Kogoś Jednego — raz —
Zamyka się jak Śluza —zwiera
W sobie — jak Głaz
  —

Emily Dickinson, 100 wierszy,
red. Stanisław Barańczak,
Wydawnictwo ARKA, Kraków 1990.

*

A wczoraj. Na przystanku autobusowym takie cudo na plakacie zachwyciło me serce:

poezja leczy z prozy życia

środa, 16 maja 2018

W codziennym newsletterze Literary Hub wyczytałam wczoraj o rocznicy śmierci Emily Dickinson. Nie miałam pojęcia (przegapiłam to pewnie w edukacyjnym kociokwiku) że za Jej życia ukazało się mniej niż tuzin z tysiąca ośmiuset Jej wierszy.

Wczoraj, ale dwadzieścia lat temu, Sadownik czekał na mnie.
Wczoraj, po dwudziestu latach od tamtego dnia, ja zaczęłam kilkudniowe czekanie na Sadownika, bo Pan Ciasteczko delegacyjnie wietrzy duszę.

Wczoraj, w rocznicę śmierci Emily Dickinson, w towarzystwie spokojnego wieczoru i chrapiącej Heniutki delektowałam się Dickinson i Barańczakiem, a potem Barańczakiem i Dickinson — oboje są nieśmiertelni.

Dzielącego nas Dystansu zmierzyć
W Milach Morskich czy Lądowych się nie dało —
Wnętrze Czaszki zna Podziały, na które
I Równika byłoby za mało

*

Jeśli są to wiersze tak ważne dla zrozumienia tej poezji — zapyta jednak Czytelnik — czemu nie znalazły się w pierwszym zbiorze? Odpowiedź jest prosta. Jak w każdej dziedzinie twórczości, tak i w tłumaczeniu poezji nie wszystko da się osiągnąć — mówiąc językiem sztangistów — w pierwszym podejściu.
// Stanisław Barańczak

Emily Dickinson, Drugie 100 wierszy,
wybór, przekład i wstęp: Stanisław Barańczak,
Wydawnictwo Znak, Kraków 1995.
(wyróżnienie własne)

niedziela, 13 maja 2018

// po-superwizyjna perełka:
nie traktuj tego* dosłownie.
uruchom wokół
tego czucie i wyobraźnię.

JiM

___________________
* konkretne słowo, fraza.   chcąc zachować tę uwagę od teraz na zawsze, zamiast słowa wybrałam konkretną fotografię, która dziś na mnie działa i pięknie uruchamia.

Baron A. de Meyer, The fountain of Saturn,
Versailles
, 1912.

Pam Roberts, Alfred Stieglitz, Camera Work.
The Complete Photographs 1903–1917
,
Taschen, Köln 2018.

Alfred Stieglitz… tak to się zaczęło. I ruszyła lawina (tutu). Znów wklepałam odpowiedni ciąg literek w książkowym portalu. Klik, klik i okazało się, że moje ulubione wydawnictwo albumów — umożliwiające za grosze, na dobrym papierze, mieć kontakt ze sztuką — wydało całe „życie” jednego z pierwszych kwartalników poświęconych fotografii, którego twórcą był Stieglitz. Klik, klik, poczekać, odebrać i delektować się.

„Przeczytałam”, smakując, trzydzieści stron tekstu, prawie pięćset stron zdjęć. Przeżywam, zaglądam, zatrzymuję się na pojedynczych zdjęciach.

Z tym albumem łączy się pewna synchroniczność. Dwa, trzy tygodnie temu przed oczami miałam rzeźbę. Nie pamiętałam nazwiska rzeźbiarza, nie pamiętałam nazwy rzeźby — miałam ją tylko przed oczami. Oglądam powoli zdjęcia z tego albumu i… jest i rzeźbiarz, i rzeźba. Tak, chodziło o Myśliciela Rodina. Teraz mam trzy w jednym i rzeźbę, i rzeźbiarza, i fotografię.

Atmosfera tego albumu sprawiła też, że chodzę i nucę Satie. Nucę do upadłego. Sprawdziłam, jest już na jutiubie mój ukochany film z jego muzyką, który mam od kilku lat w pudełeczku z iesbeenem. Dlaczego Satie? — zapytałam samą siebie. Sprawdziłam. Satie i Stieglietz byli prawie rówieśnikami. Tak historia zatoczyła kolejne koło.

A gdy zobaczyłam poniższe zdjęcie, natychmiast przed oczami stanęła mi Georgia O’Keeffe… Wciąż do mnie wraca i ja wciąż do niej wracam.

Robert Demachy, Speed, 1904.

     — Georgia! Zwolnij! — drze się Beck, ale ja śmieję się z jej strachu i jadę jeszcze szybciej.
     To niesamowite, jak dobrze się z tym czuję. Świat przepływa przeze mnie, dziki, wspaniały, lekkomyślny. Nad nami sunie niebo. Lecę. Wolność.
     Beck kurczowo trzyma się klamki w drzwiach.
     Zatrzymujemy się.
     — Wysiadaj — mówię. Patrzy na mnie niepewnie. — Muszę jechać tak, jak mi się podoba.
     — Ale ty nie umiesz jeździć!
Nie rozumie, że dokładnie wiem, gdzie jestem i co robię, i mowy nie ma, żebym z tego zrezygnowała.
— Beck. Wysiadaj — powtarzam.
     Być może to sposób, w jaki wypowiadam jej imię, może to mocne k. Widzę jej przerażoną minę, gdy potulnie wychodzi z samochodu i zamyka za sobą drzwi. Nie oglądam się, żeby zobaczyć, jak tam stoi i na mnie patrzy. Jadę szybciej, gonię wiatr, a może staję się wiatrem, szybkością, wszystkim wokół, niebem
.

Tripp Dawn, Georgia. Powieść o Georgii O'Keeffe, ikonie sztuki współczesnej,
przeł. Maria Smulewska, Rebis, Poznań 2017.
(wyróżnienie własne)

*

Eduard J. Steichen, Rodin — Le Penseur, 1905.

*

Baron A. de Meyer, Still Life, 1908.

*

Karl F. Struss, Over the House Tops, 1912.

*

Paul Strand, Photograph, 1917.

*

Eduard J. Steichen, Bartholomé, 1903.

My [Stieglitz’s] photographs are ever born of an inner need — an Experience of Spirit. I do not makepictures’ […] I have a vision of life and I try to find equivalents for it sometimes in the form of photographs. It’s because of the lack of inner vision amongst those who photograph that there are really very few true photographers. The spirit of my ‘early’ work is the same spirit of my ‘later’ work. — Of course, I have grown, have developed, ‘know’ much more, am more ‘conscious’ perhaps of what I am trying to do. So what I may have gained in form-in maturity — I may have lost in another direction. There is no such thing as progress or improvement in art. There is art or no art. There is nothing inbetween.

*

Stieglitz was always more interested in the present and the future than the past. […] He always sought growth and development, vitality and intensity rather than habit and stagnation, and looked for the ultimate truth to be found in freedom of experience, whatever the medium. Art had to add something new to what had gone before. It had to change the things, otherwise it was not art. Every man with a message deserved to be heard. Stieglitz had more messages than most.

Pam Roberts, Alfred Stieglitz, Camera Work.
The Complete Photographs 1903–1917
,
Taschen, Köln 2018.

niedziela, 06 maja 2018

Już. Mogę zająknąć się w sprawie tej książki. Mogę, bo dotarła szczęśliwie do wszystkich kociarskich rąk, do których chciałam, by trafiła.

Kot to nie pies — niby oczywistość, ale uchwycić najdrobniejsze niuanse kociej filozofii to już sztuka. I jest ona i w kresce, i w słowie, i między wierszami w całej tej książce. Na każdej stronie.

Kilka krótkich przeciwko śmierci

Tak bardzo próbowałem zainteresować cię
czymś innym — martwą naturą, polityką,
komarami, sobą. Umyślnie na krawędzi
biurka stawiałem kubek z kawą,

przechodziłem na czerwonym, wdawałem się
w bójkę i traciłem wątek. Służyłem ci
wiernie, paląc trzy paczki dziennie
i czytając francuskich filozofów.

Ale nie. Ty oczywiście musiałaś zrobić
po swojemu — uderzyłaś w kota, który był
ci pomocnikiem. Przesadziłaś i to zasadniczo

zmienia rozmowę. Sprawa stała się osobista.
Nic większego wcześniej do ciebie nie miałem,
ale teraz idziemy na solo
.

*

Gdybym […]
a ogona bym nie miał,
[…]

[…]

Ogon dobry jest,
cierpliwy jest.

Wszystko znosi,
wszystko przetrzyma
.

*

Wczoraj byłem nieśmiertelny,

a przynajmniej zwinny, celny —
nie podskoczył pies ni człowiek.
Dzisiaj tylko chcę być dzielny,

życiu nadać rys subtelny,
tak mi się złożyło bowiem:
wczoraj byłem nieśmiertelny
dzisiaj tylko chcę być dzielny
.

*



Tomasz Majeran,  Koty. Podręcznik użytkownika, ilustr. Pola Dwurnik,
Wydawnictwo Wolno, Lusowo 2017.
(wyróżnienie czerwone własne)



(źródło)

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

[…]  różnica pomiędzy mistrzem a amatorem jest taka, że mistrz upadł i wstał więcej razy niż amator w ogóle spróbował.

*

[…]  ja rozumiem tyle, jednak jest więcej.

Radosław Rożek, Deus est machina, czyli
Bóg jest na prąd
, Gdańsk 2017.
(wyróżnienie własne)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29
| < Czerwiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...