Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: książkiNaMejDrodze

czwartek, 20 lipca 2017

Wczoraj. Świętowałyśmy. Jak się okazało powodów do świętowania miałyśmy o jeden więcej niż zwykle.

Żona jest zawsze w inwestycjach,
nie w kosztach
.

Gepardzica

Wczoraj. Świętowaliśmy. Bo pod koniec dobiegł Smoku.

Dziękujemy!

*

Dziś. Świętuję. Format, poważny. Papier, aż chce się go czuć pod palcami. Font, chce się nim przez oczy karmić duszę. Treść, ilustracje, pożreć ma się ochotę na raz. Tak kulinarnie, to ja mogę zawsze i wszędzie.

Dziś. Świętuję. Powolutku. Po kawałeczku. Przy kawie było wszystko o śniadaniu. Było. Przed śniadaniem. Druga książkowa degustacja rozpoczęta. Pierwsza jeszcze trwa.

Katarzyna […] Zresztą ja żadnej owsianki nie znoszę.
Jerzy Spróbuj kiedyś.
Katarzyna Ale kształt i kolor mnie odrzucają. Jak beton.
Jerzy Kształtu to owsianka nie ma żadnego. Ona przybiera kształt miski.
Katarzyna O tym mówię. Nie lubię takich „osób” bez kręgosłupa. I naprawdę nie znoszę dziecięcych potraw
.

*

Jerzy A taka szynka… w spiżarni wisiała i się podchodziło wąchać, bo się nie mogło…
Katarzyna U mojej babci wisiała przy okienku i pamiętam, że się kiedyś sikorka dostała, wydziobała dziurę i zasnęła nażarta do nieprzytomności. Jak spity pijak
.

*

Jacek Tymczasem dworki zniknęły, a dziś na horyzoncie majaczą korporacje i instytucje. I zdążający do nich naród z jednej strony składa się z rzeszy wyścigowych pożeraczy kanapek w pięć minut, a z drugiej strony — z pudełkowych odżywiaczy. Właśnie w tym momencie w tak zwanym Mordorze na Domaniewskiej, tam, gdzie stoją budyni wyglądające jak lodówki

*

Jerzy Bralczyk, Katarzyna Lengren, Jacek Wasilewski, Rozmowy przy stole,
ilustr. Lech Majewski, Wydawnictwo BOSZ, Olszanica 2017.

niedziela, 16 lipca 2017

Skończyłam . Było mało, więc postanowiłam wyjąć i poświętować krótkie i mądre sentencje. Nagle wiele z nich zyskało dodatkowy kopytkowy wymiar. Reksio!

HALT, czyli STOP
dla głodu, złości, samotności i zmęczenia.
HALT: Hungry, Angry, Lonely, Tired
.

*

Odwaga to lęk, który odmówił modlitwę.

*

Ja wcale nie jestem niecierpliwy — ja tylko chcę,
żeby wszystko zmieniło się natychmiast
!

*

Dokądkolwiek idziesz, zabierasz tam siebie.

*

Rób, nawet udając.

*

Alkoholizm to choroba światopoglądu.

*

Nie przejmuj się drobiazgami.
I pamiętaj, że wszystko to drobiazg
.

*

Nie przybyliśmy tu wszyscy na tym samym statku,
ale wszyscy płyniemy tą samą szalupą
.

*

Na wszystko, co niezbędnie,
zawsze wystarczy czasu
.

*

Nic się nie zmieni, dopóki
nie stanie się prawdziwe
.

*

[…] żeby zwyciężyć, trzeba się poddać.

*

Wszystko jest w porządku — nawet kiedy nie jest.

*

Wyścig często wygrywają nie najszybsi,
tylko ci, którzy nie ustają w biegu.

*

To nie mój interes, co o mnie myślisz.

*

Niekiedy trzeba po prostu zaczekać.

*

Kiedy na kogoś reaguję, osoba ta
staje się moją Siłą Wyższą.

Ron B. (zebrał), Trzeźwe myśli. Humor i mądrości
w powrocie do zdrowia
, Media Rodzina, Poznań 1996. 


mój aktualny stan posiadania:

piątek, 07 lipca 2017

Nie ma przecinków. Jest zachwyt. Nie ma wielkich liter. Jest śmiech po łzy. Nie ma kropek. Jest zrozumienie. I coś jeszcze jest. Między słowami, wierszami, stronami — nieuchwytne, prawdziwe, ponadczasowe — coś o istocie człowieczej kondycji.

A wszystko to dzięki Kaan. Wczoraj. Wróć!
To mała rzecz, choć wielka dla mnie, dzięki Kaan. Wczoraj. Bo były też Cuda!

ja pana nie rozumiem
mówi
ja pana nie rozumiem
naprawdę
jak można tyle lat wytrzymać
w agencji reklamowej
jak można wytrzymać tyle lat
w totalnie nieudanym związku
z samym sobą
jak można nie kochać siebie do tego stopnia
żeby skazywać się na bezustanne
przebywanie z samym sobą
którego się nie kocha
nie
tego nigdy nie zrozumiem
nie i nie
bardzo dużo rzeczy mogę zrozumieć
ale tego akurat nie mogę

a ja mu to już tłumaczyłem
przecież
niejednokrotnie

*

czyli tak
życie seksualne ma pan nieudane
życie zawodowe ma pan nieudane
i życie towarzyskie też
ma pan nieudane
czy jest jeszcze jakieś życie
które może się panu nie udać

życie po śmierci

*

no widzę że dziś się pan przebrał
za bezwarunkową beztroskę

miałem na myśli raczej taki styl
bonbon vivant

no gratuluję
czy kogoś chce pan oszukać
takim wyglądem

siebie na pewno
ale pana nie
a wszyscy inni
ech
są zajęci wyłącznie
własnym wyglądem

*

teraz pan mówi że ja mam
niezintegrowaną animę
a poprzednio pan utrzymywał
że nic takiego jak anima nie istnieje

ja nie mówiłem że nie istnieje
tylko że Jung jej istnienia
nigdy nie udowodnił naukowo

świetnie
tylko jak ja mam ją zintegrować
w tej sytuacji

tego nikt nie wie
integrowanie archetypów
nigdy nieudowodnionych naukowo
jest dla psychiatrii
bardzo wielkim wyzwaniem

no niech to światło
wreszcie się kurwa zmieni
mówię
stojąc na światłach

i słyszę go
jak mówi
w mojej głowie
tym swoim wykształconym
przemądrzale głębokim głosem

to nieważne czy światło się zmieni
ważne jest żeby pan się zmienił

*

uwielbiam takie teksty

pan musi wreszcie zacząć zauważać ten swój potencjał
pan musi wreszcie zacząć doceniać samego siebie
pan musi wreszcie zacząć otwierać się na ludzi
wychodzić do nich

pan musi wreszcie zacząć wyrażać swoje uczucia
na przykład gniew

uwielbiam takie teksty
ani trochę mnie to kurwa nie wkurwia
ani trochę
ani nawet ciut

ani pół ciuta

*

[…]
skoro nie mogę
znaczy że jestem kiepski

i ta niemożność życia tak jakbym chciał
w połączeniu ze znudzeniem takim życiem
jakie już mam
robi mi bardzo niewysokie wibracje

jak się postaram
żeby tego nie zauważać
będzie mi lepiej

Andrzej Kotański, Wiersze o moim psychiatrze,
ilustr. Dennis Wojda, Czuły Barbarzyńca, Warszawa 2011.
(wyróżnienie własne)

sobota, 01 lipca 2017

Wtedy. Tej książki szukałam. Nakład był wyczerpany, ale pan z wydawnictwa poinformował, że dodruk w drodze. Tej książki szukałam, bo o jej istnieniu wspomniała mi Bliźniacza Liczba. Miała nosa, że będę nią zachwycona. Oficjalnie to książka 8+, ale jak to z takimi książkami bywa, dla dzieci w tym wieku jej treść może być zbyt oczywista — człowiek 30+ i 40+ zaś odnajdzie w niej siebie i swoje wybory szybciej niż myśli. 

     — W każdym razie to, że twoja wersja normalności nie jest identyczna z wersją normalności kogoś innego, jeszcze nie znaczy, że coś z tobą nie tak.
     — Właśnie, Marjorie — potwierdziła Ethel, potakując z głębokim przekonaniem. — Gdybym posłuchała swojej matki, kiedy powiedziała mi, że coś ze mną nie tak, byłabym przez całe życie bardzo samotna.
     — A ja, gdybym usłuchała ojca, byłabym nieszczęśliwa.
     — Kto w ogóle chce być normalny? — zawołała Ethel, podnosząc ręce do góry. — Na pewno nie ja
.

*

Nowe przygody — pomyślał. Nowe miejsca. Nowi ludzie.

*

     — Chce zostać artystą? Nie! — wykrzyknął Vincente dramatycznym tonem. — On jest artystą!

*

     — Do pioruna, synu, przynajmniej spróbowałeś — pocieszył go starszy pan.

*

Czy normalne jest to, że ktoś chce być przez całe życie taki normalny?

*

John Boyne, Lekkie życie Barnaby’ego Brocketa,
przeł. Tina Oziewicz, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2013.
(wyróżnienie własne)

niedziela, 11 czerwca 2017

Sadownik:
(jakiś czas temu)
Czy jest coś, o czym nie wiem,
a co chciałabyś na urodziny?

Jabłoń:
(wiedziała, co by chciała poza niespodzianką)

***

Wiedziałam, że przyjdzie. Nie wiedziałam kiedy. Wiedziałam, że „najszczególniej” po Dwojgu Ludzi, ale też po Oczach, trudno będzie o ogromny zachwyt. Nie wiedziałam, czym będzie dla mnie ta książka, ale chciałam ją mieć.

Nie mam pojęcia, jak Sadownik to zrobił, ale przyszła na czas. Po pierwszym „czytaniu”, że fajna, że lubię, ale że zachwyt, jak przewidziałam, nie tak wielki. Przy drugim „czytaniu” obrazków, gdy przewracałam kartkę z niedosytem i lekką złością, że najważniejsze dzieje się na szyciu między stronami, zaskoczyłam! I dawaj, zaczęłam „czytać” trzeci i czwarty raz: ta książka jest przestrzenna i dzieje się dosłownie na granicy między stronami. Ta książka jest jak dusza, jest czymś więcej niż jakiekolwiek definicje słów „książka” czy „dusza”.

Wczorajszy dzień nie ustawał w obdarowywaniu mnie prezentami.

Maum, koreańskie słowo oznaczające wszystko to, co składa się na duchowość człowieka: charakter, emocje, umysł, pamięć.

Heekyoung Kim, Iwona Chmielewska, Maum. Dom duszy,
Wrocławskie Wydawnictwo Warstwy, Wrocław 2016.



(tamże)



***



wtorek, 06 czerwca 2017

Lubię przecinki. Gdy zaczynałam blogować, nie miałam pojęcia, jak je stawiać. Lata płyną, wciąż popełniam błędy, ale uwielbiam interpunkcję i niezmiennie wiele mam do nauczenia się w tej kwestii.

Kaan wie, że uwielbiam przecinki i takie cudo mi wczoraj przysłała, i spłakała mnie ze śmiechu.



(źródło)

niedziela, 28 maja 2017

Wigilia — niełatwy czas, to wiem. W piątek pod wpływem pewnej audycji dotarło do mnie, że są ludzie dla których Dzień Matki, Dzień Dziecka może być piekielnie trudnym dniem.

Czy to książka, którą chciałabyś dostać od swojej Mamy?
Czy to książka, którą chciałabyś podarować swojej córeczce?
Nie wiem. Wiem, że łezkę uroniłam.

Do dzisiaj moje serce pękło tysiąc razy, to nic, tak to w życiu jest. Ale raz moje serce zostało złamane, jak to mówią lekarze z przemieszczeniem.
     Gdy urodziłam ciebie, wzięłaś sobie kawałek mojego serca i teraz z nim łazisz, nawet nie wiem gdzie
.

Justyna Bargielska, Iwona Chmielewska, Obie,
Wydawnictwo Wolno, Lusowo 2016.



(tamże)



wtorek, 16 maja 2017

Smutna. A może po prostu o rzeczach trudnych.
Muszę porozmawiać o tej książce ze Szpagacikiem.

Napatoczyłam się na tę książkę, szukając zupełnie innej. Przyciągnęła mnie grafika z okładki. Przyciągnęła, obiecała więcej i nie dotrzymała obietnicy, bo jest to jedyna taka ilustracja w całej książce; pozostałe rozczarowują na całej linii.

     — Nic mi nie jest — wymamrotał Emil.
     — Ale czy nigdy nie boli pana tutaj? — Ptak położył skrzydło na sercu. — Czy nigdy się panu nie wydaje, że jest tam coś w rodzaju haczyka, za który ciągnie pana do miejsca, z którego pan przybył.

*

     — A jeśli to niemożliwe?
     — Wówczas trzeba się nauczyć żyć jako pacjent w stanie przewlekłym.
     „Ale on używa trudnych wyrazów” — zdziwiła się Emil. Gdzie też zdążył się ich nauczyć?
[…]
     — Kto to jest pacjent w stanie przewlekłym?
     — To cierpliwy nosiciel nieuleczalnej choroby.

*

Bo może się zdarzyć i tak, że kiedy się otrzyma z powrotem to, czego się pragnęło, nie jest to wcale tym, czego się chciało.
     — Ma pan na myśli, że to nie będzie już dom?
     — To, za czym się tak tęskniło, bywa czasem, a nie miejscem.
     — Właśnie.

*

Ale Emil właściwie już wiedział, że nawet jeśli tata, Jeppe i Otto się nie zmienili, to on sam jest inny i to wystarczy, by  zmieniło się wszystko.

*

Ten, kto wraca, jest zawsze kimś innym niż ten, który odszedł.

*

[…] Emil patrzył na mamę , tak jakby przeszedł kawałek drogi naprzód, a potem się zatrzymał i odwrócił głowę. Zobaczył słabość i kruchość tam, gdzie, jak wierzył, miały swój wieczny dom siła i życie.

Leena Krohn, Pelikan. Opowieść z miasta,
przeł. Iwona Kosmowska, ilustr. Manuel Blázquez,
Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)



czwartek, 11 maja 2017

Są dni, kiedy trudno uwierzyć, że to, co się wydarza, ma jakikolwiek sens. W takie dni bardzo łatwo zwątpić, że w tym, co przydarza się po raz drugi, trzeci, piąty, setny… jest coś, czego właśnie teraz najbardziej potrzebuję.

Prawie zwątpiłam, prawie stałam na krawędzi myśli, że może to coś, co zdarza się po raz drugi, trzeci, piąty, setny… wydarza się, bo jestem głupia, niekompetentna, nic nie rozumiem i w życiu nie pojmę tego, co każdy „normalny” człowiek rozumie w mig.

Wczoraj, gdy zatrzymałam się i odstąpiłam od egzekucji powyższej myśli, spotkałam piękne zdanie:

Pod kamieniami ulicznymi leży piasek plażowy.

Leena Krohn, Pelikan. Opowieść z miasta,
przeł. Iwona Kosmowska, ilustr. Manuel Blázquez,
Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2016.


piątek, 21 kwietnia 2017

Wczoraj między zajęciami. U Antenki oglądałam ilustrowana książkę, którą drukarnia zostawiła u Niej jako próbnik jakości ilustracji. „Czytałyśmy” obie o relacyjnym pomyśle Lukasa — nie mógł pozostać niezapamiętany.

Jabłoń:
(wieczorem pokazuje pomysł Lukasa)

Sadownik:
(z miną wybitnego znawcy kobiet)
Kobietę na serek? Chyba żartujesz!

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem)



Christel Amundsen, Juhuuu! På vej i skole — til børn fra 5 år, 2009.
(paluszki Antenki)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 25
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...