Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: książkiNaMejDrodze

środa, 14 listopada 2018

Prowiant książkowy użyczony przez Gepardzicę i Smoku poprzysięgłam sobie wydzielać — maksymalnie po pięćdziesiąt dziewięć stron dziennie. Poprzysięgłam,  ale kolejne kartki łykałam jak dropsy.

Pięknie złożona dawała przyjemność obcowania z papierem. Fotografie dokładnie co szesnaście stron na rozkładanych wklejkach wyznaczały rytm. Dotykanie, czytanie, oglądanie, nieśpieszenie się — wszystko po dwa razy. Koniecznie „w papierzu”.

Gdyby nie Gepardzica i Smoku pewnie bym przegapiła tę książkę. Byłoby szkoda. Bardzo szkoda.

Piękno to jest historia bardzo osobista. Piękno robi wrażenie i wywołuje emocje. Od piękna nie można oderwać wzroku. Od piękna przeszywają dreszcze. Wzruszasz się po prostu. W życiu i w obrazie emocje są najważniejsze.

*

[…] kiedy oko szuka, jest w nim błysk. A kiedy zamykasz oczy, twarz traci napięcie. Relaksujesz się. I gdy nagle je otwierasz, to twoje spojrzenie nie jest martwe.

*

[…] jak się otworzysz przed kimś, to bez względu na to, czy tego chcesz, czy nie, następuje reakcja zwrotna i jeśli się przedtem nie lubiłaś, to się zaczynasz lubić. Dlatego że trzymanie w tajemnicy swoich krępujących spraw sprawia, że zaczynamy się ich bać i wstydzić. Jeśli wyprowadzisz je na zewnątrz, to w zasadzie jesteś normalnym, fajnym człowiekiem, masz wady jak każdy inny i czujesz się wyzwolony.

*

Pamiętasz eksperyment Mariny Abramović w MoMA? Zastanawiałam się, dlaczego ludzie ustawiają się w długich kolejkach, by spojrzeć jej w twarz.
     Bo chcieli się czegoś o sobie dowiedzieć. Może patrzenie w oczy to sposób na otwieranie zaszłych historii i rozprawienie się z nimi.

*

Opowiadał [Tom Lewis], że życie białego człowieka wydawało mu się absurdalne. Bo on, żeby zjeść mięso kangurze, brał strzelbę, polował, kopał dół, węgielek, żar, śpiewy, tańce rytualne i pyszne jedzenie. W Melbourne, żeby zjeść kawałek kangura, to musiał poczekać do piątku, aż dostanie tygodniową wypłatę i kupi w supermarkecie kawałek zamrożonego mięsa. I to było dla niego nie do zrozumienia. Nie potrafił w parę dni czy tygodni dokonać w sobie takiej zmiany, żeby wpisać się w inną kulturę.

*

[…] chodzi o to, żeby się nie zmarnować. Żeby nie rzucić tego, co się kocha, tylko dlatego, że chwilowo nie można się tym zajmować.
     Nauczyciel mojego syna w Melbourne od razu powiedział w klasie: wybijcie sobie z głowy, że będziecie zarabiać na swojej sztuce. Dzięki niej będziecie wolni, a pracę znajdźcie gdziekolwiek
.

*

A nie wolno nic na siłę wymyślać, należy czekać, aż potrzeba opowieści przyjdzie sama.

*

Sukcesem jest to, że ktoś może robić to, co lubi, bez względu na to, czy osiągnie najwyższy szczyt, czy nie.

*

Jak się kocha, to chce się być razem, i już.

*

Macie z Małgosią wspólnego maila.
     Mamy też wspólny samochód, dom, łóżko, konto bankowe. Wszystko mamy wspólne. Jedynie wrażliwość mamy osobną. I buty
.

*

Oczy świata otwierają się na ciebie, kiedy idziesz swoją własną drogą.

*

Uważam, że do wszystkiego, co robimy, przenosimy własną energię.

*

Zastanawiałeś się, co nas przekręca na stronę smutku?
     Strach chyba.
     Przed czym.
     Utratą tego, co mamy
.

*

Zauważyłem, że labrador mojej siostry bawi się tylko zieloną, plastikową konewką. Zakochał się w niej i żadne inne zabawki go nie interesowały. Pomyślałem wtedy, że istnieje związek istot żywych z przedmiotami martwymi, niekoniecznie funkcjonalnymi. Przecież pakując bagaż, oprócz najistotniejszych rzeczy zawsze wskoczy do niego coś, z czym się lepiej czujemy.
     Mnie nigdy nie wskakuje.
     A to ci się wydaje. To nie musi być talizman. Ile niepotrzebnych rzeczy nosimy w portfelach? Kieszeniach? Torbach? Chcesz sprawdzić
?

*

Gdybym poczuł, że jestem niczym, to nic, tylko popełnić samobójstwo. Nie, moje życie jest częścią życia w ogóle i muszę je od początku do końca spełnić, przeżyć, jak każda gałązka drzewa, jak każdy robak, jak wszystko, co żyje. I to jest mój obowiązek.
     Wobec kogo?
     Wobec świata i wobec stworzyciela tego świata. Dlatego ciesz się życiem, a nie stwarzaj sobie sztucznych problemów. Ja rozumiem, że kiedy mysz ucieka przed kotem, to nie jest sztuczny problem, bo ona walczy o życie. Ale my na szczęście żyjemy w miejscu, w którym nie musimy walczyć o życie. Czy to nie jest wystarczający powód, by nim się cieszyć
?

*

Miejsca są dla mnie ważne tylko wtedy, gdy w nich żyję. […]
     Nie wierzysz w tak zwaną magię miejsc?
     Wierzę, że gdziekolwiek się ruszysz, to zabierasz tam samego siebie
.

*

Wiesz, co zauważyłem?
     Co?
     Że kilkakrotne powtórzenie przed zaśnięciem, nawet szeptem, ale tak, żeby słowa wyszły przez usta: „o, jak wspaniale się czuję, jak mi jest dobrze”, działa kapitalnie
.

*

Nie tęsknisz za młodością?
     Nie. Rzeczywiście było kapitalnie, mieliśmy energię, człowiek się niczego nie bał, ale jeślibym sobie codziennie powtarzał, jak to kiedyś było wspaniale, to nagle mogę dojść do wniosku, że żadnych wartości już nie ma dla mnie to życie. A ono ma wartość potrójną, dlatego że mam doświadczenie i wiedzę i mogę sobie z danej chwili wybrać dla siebie to, co jest najbardziej twórcze i najbardziej wartościowe. A wtedy, co wpadło, to było
.

*

Człowiek jest istotą społeczną. Tak było i tak jest.
     I gdy patrzę na wszystkie organizacje narodowo-nacjonalistyczne, które zagospodarowują dusze ludzi odrzuconych albo takich, którzy czują, że nie przynależą do społeczności, to myślę sobie, że nie byłyby tak liczne, gdyby każdy chociaż raz w życiu, widząc, że ktoś inny czuje się na wylocie, podszedł do niego i próbował go z tego stanu wyciągnąć. Ile kosztuje taki gest? Że podejdziesz do samotnika, zamiast paplać ze znajomym i udawać, że wiesz więcej niż oni
?

Dorota Wodecka, Tomasz Sikora, Kapitalnie! Tomek Sikora
w rozmowach z Dorotą Wodecką
, Agora SA, Warszawa 2018.
(wyróżnienie [czerwone] własne)

niedziela, 04 listopada 2018

planowane przyjęcie na oddział. jutro.
nieplanowane rozedrganie duszy. dziś.

*

od tygodnia wszelkie rozmowy zawiesza ten sam refren: jak wrócę do domujak wyjdę ze szpitala… wdzięczność, ciekawość, wewnętrzne poruszenie, zewnętrzna gotowość, niepewność i pewność, nadzieja — jednocześnie wszystko to jest od wielu dni. jak wrócę

*

eksperyment nieczytania od jutra zawieszony, kundel załadowany. jestem dla siebie tajemnicą. od jutra będę też zagadką, łamigłówką medyczną.

*

zaprowiantowana dodatkowo przez Gepardzicę i Smoku, nie mogłam się powstrzymać przed zajrzeniem na chwilkę (zobaczyłam… wrotki, co rozbawiło mnie do łez):

[D.W.] Fakt czy opowieść?
[T.S.] Opowieść, oczywiście.
     Dlaczegooczywiście”?
     Bo opowieść wywołuje emocje i zapada w pamięć. Spójrz na zdjęcie tych zakonnic na rolkach. Kompletny surrealizm, prawda?
     Zrobiłem je w Melbourne. Jechałem samochodem i kiedy je zobaczyłem, przyspieszyłem, by je wyprzedzić, zatrzymałem się, wyskoczyłem z auta, stanąłem naprzeciwko nich i wyjąłem aparat. Niektórzy mnie pytają: a może to nie są zakonnice? Może ktoś się przebrał? Może, ale wyglądały mi na prawdziwe siostry. Bo kto by się przebierał i po co? To jest wielka tajemnica, co się zdarzyło tego dnia między nimi i mijającymi ich ludźmi. Jak podpiszesz zdjęcie: aktorki w Melbourne, to będziesz mieć na nim aktorki. Podpiszesz: zakonnice, to będą zakonnice. A jak nie podpiszesz, to każdy, patrząc na to zdjęcie, zbuduje sobie własną historię.
     Na ogół jednak podchodzą do autora i pytają, czy one są przebrane, czy nie.
     I co odpowiadasz
?
     „Jak pan woli”.


Melbourne, 1982.

Dorota Wodecka, Tomasz Sikora, Kapitalnie! Tomek Sikora
w rozmowach z Dorotą Wodecką
, Agora SA, Warszawa 2018.

środa, 18 lipca 2018

między tym, czego na słowa zamienić nie umiem. jeszcze nie? a może nigdy?

między. trafiam na słowa, które rezonują z najgłębszą częścią mnie i mojego doświadczenia. to było jakieś dziesięć dni temu. i wciąż porusza:

[…] wiele z tego, co się wydarza między dwojgiem ludzi, nie może być dzielone z innymi.

Marie-Louise von Franz, Alchemia. Wprowadzenie
do symboliki i psychologii
, Zyski i S-ka, Poznań 2015.

*

między. utknęłam? czegoś szukam? coś ważnego nie może mnie znaleźć? malarstwo. nie pomogło. muzyka. koi tylko troszkę. fotografia. nie działa. słowa. płaski brak.

między. wczoraj wieczorem chwilę przed pójściem do sypialni. automat, co sobie policzył to i owo, kowariancję i odchylenie, który często trafia tymi wyliczeniami w płot, zaproponował mi… a wśród propozycji znalazła mnie Ona. pomogło. to, co między mną a Nią się wydarzyło. co wydarza się i dziś. gdy na Nią patrzę.

Autor(ka) nieznan(y/a) mi niestety :(.

*

Esbjörn Svensson Trio, Believe, Beleft, Below.

niedziela, 01 lipca 2018

Jabłoń:
(w tygodniu przy kawie czytała)

Sadownik:
Rany! Czytasz na siedząco! Przy stoliczku!
Nie pamiętam, kiedy tak robiłaś ostatni raz.

Jabłoń:
Bo to papier i ciężki.

*

To właśnie tę książkę od setnej strony czytałam już tylko przy stoliczku kawowym, bo ciężka. Ciężka ciężarem, bo ciężka kalibrem była od samego początku, jeszcze czytana w pozycji horyzontalnej.

Wpadłam na nią przez przypadek, gdy kilkanaście dni temu sprawdzałam, ile i które książki Autorki, chcę przeczytać i dlaczego ta, na którą mam największą ochotę wciąż kisi się w dziale „poluję”. W ibuku tej nie ma, więc klik, klik i po trzech dniach pan listonosz zapukał do drzwi.

Skończyłam ją w czwartek i potrzebowałam odparować, poczekać, aż opadnie emocjonalny pył. To książka, która znaczy czas, uświadamiając, że nie jest nieskończony. A może nie znaczy? Ponagla, by żyć, póki jest to możliwe. A może nie ponagla? Jest o życiu, o nieuniknionym przemijaniu, o mierzeniu się z dniem i nocą. Natychmiast przypominają mi się książki DidionLewis. To książka o „potem”.

Tak wiele jest do powiedzenia w małżeństwie, tak wiele pozostaje niewypowiedziane. Stwierdzasz, że będą jeszcze inne chwile, inne okazje. Lata!

*

Ogrodnik to modelowy optymista: nie tylko wierzy, że przyszłość przyniesie owoce jego starań, ale też wierzy w przyszłość.

*

Kochanie. To słowo, którym oboje na zmianę zwracamy się do siebie. […]
     Logika, jaka za tym stoi: każdy na świecie może się do nas zwracać po imieniu, ale tylko my dwoje możemy używać tego intymnego określenia.

*

Być śmiertelnym to wiedzieć: nie dam rady, ale muszę próbować.

*

Wstrząsająca jest ta myśl, że nasza tożsamość — to „ja”, które  ludzie w nas rozpoznają w swoim mniemaniu: „nasza osobowość” —jest w całości uzależniona od tlenu, wody, pożywienia i snu — że nasz fizyczny byt pozbawiony tylko jednego z nich zaczyna się zmieniać niemal natychmiast — niebawem dla innych już nie jesteśmy „nami” — ale z kolei kim innym jesteśmy?
     Czy „ja” to fizyczne ciało czy raczej ciało to przechowalnia dla „ja”?
     To najstarszy ze wszystkich filozoficznych — metafizycznych — paradoksów. Nie widzi się „ja” bez ciała, które je w sobie skrywa, a jednak nie widzi się też ciała bez „ja”, które je uaktywnia.

*

Potem już zawsze rozpoznajesz te miejsca — przedtem niewidzialne, niedostrzegalne — gdzie gromadzą się kałuże pamięci.

*

Oto, co odkryłam: każdy dzień da się przeżyć, jeśli się go podzieli na części.
     A mówiąc ściśle, każdy dzień da się przeżyć, tylko jeśli się go podzieli na części.

*

[…] masz tu wolną wolę.
     Bo kto ci przeszkodzi, jeśli naprawdę chcesz się zabić? Kto ma taką moralną władzę, kto zna twoje serce?
     […]
     Myśl o samobójstwie jest pocieszająca, ale jednocześnie jest przerażająca. Bo samobójstwo to sekretne drzwi, które, kiedy już raz je otworzysz i przez nie przejdziesz, zatrzaskują się za tobą — już nigdy więcej nie pokonasz tego progu.

*

Nie wyobrażam sobie, jak to jest być tobą, a ja jej na to odpowiedziałam: ja też nie.

*

„Nadzieja to takie coś z piórami”, stwierdziła jakże heroicznie Emily Dickinson. Takie niezdarne, bezbronne, żenujące coś. Ale oto jest.

*

Ralph Waldo Emerson zauważył rozumnie: „Człowiek jest tym, o czym myśli przez cały dzień myśli”. Możemy zakładać, że mówiąc o człowieku, nie wykluczał kobiet.

*

Każdemu zawsze się wydaje, że śmierć czyha gdzie indziej — tak już jest.
     Że nawet jeśli śmierć jest nieuchronna, to jest nieuchronna gdzie indziej.

*

[…] w latach pięćdziesiątych […] wiedziano o nim [autyzmie] niewiele, a zamiast tego dużo spekulowano: to były czasy nasiąknięte Freudem, w których matki autystycznych dzieci, podobnie jak matki homoseksualistów, były „obwiniane” za aberracje wykryte u ich potomstwa.
     Bo obwinianie stanowi najbardziej naturalną reakcją na to, że czyjeś życie legło w gruzach.
     Obarcza się winą tego, kto jest najbliższy i najsłabszy — czyli matkę.

*

Strzeż się lejów […]!
     Terror leja nie polega na tym, że on istnieje. Leje muszą istnieć, to zrozumiałe. Terror leja polega na tym, że go nie zauważasz, że go nigdy nie zauważasz, dopóki do ciebie nie dotrze, że wlazłaś do leja, dopóki nie jest za późno, że już cię wciągnął i dalej wciąga

*

Wszystkie wspomnienia są podróżami, śledztwami. Niektóre to pielgrzymki.

*

W katolickiej kosmologii wierzyło się, że „nieczyste myśli” to poważny grzech. […]
     Jakie niedorzeczne są dla nas takie wyobrażenia! Przynajmniej dla niektórych z nas.
     Jakie potrafią być ważne w życiu innych. Trzeba pamiętać, że większość ludzi zamieszkujących kulę ziemską „wierzy” w swój spersonalizowany związek z jakimś bogiem, często o charakterze represyjnym. Cała ziemia jest przesączona krwią tych, którzy zginęli w imię swych przekonań religijnych, jak i zabitych przez tych, którzy wierzą.

Joyce Carol Oates, Opowieść wdowy,
przeł. Katarzyna Karłowska, Rebis, Poznań 2011.

sobota, 16 czerwca 2018

Piętnaście dni temu Kaan zdjęcia z urywkami książki przysłała. Dwa tygodnie temu dorzuciła jeszcze jedno i stwierdziła, że rozdział o terapii nie będzie mi się podobał. Zaznaczyłam do upolowania. Nosowska Nosowską, ale w papierzu nie ma mowy.

Wczoraj Gepardzica podarowała mi Nosowską w papierzu. I? I tę książkę trzeba mieć w papierzu, bo fajny gruby papier, bo to nie tylko zbiór literek uporządkowanych między okładkami, ale i grafika. Książka na ząb — na jedną kawę, jeden piorun w rzepce i jedno przedpołudnie.

A rozdział o terapii? Jest rozdziałem o tym, czym terapia nie jest.

Sens zdarzeń objawia się z opóźnieniem. Trzeba tylko przeczekać. To co dziś jest czystym cierpieniem, po czasie okazuje się przedsionkiem szczęścia i mądrości. Bądźcie dzielni i miejcie się świetnie!

*

Trzydzieści dziewięć lat szłam w stronę katafalku, korzystając z map rozrysowanych przez rodziców, rodzinę, nauczycieli. Czułam swąd, ale mapa mówiła: „Prosto”, więc brnęłam boso w żar. […]
     W czterdzieste urodziny pomyślałam: „Basta!”. Postanowiłam spalić mapy, odkurzyć trzecie oko i ruszyć w stronę wieczności godna własnych zmarszczek!

*

Udawać orgazmy? Bardzo proste.
Spróbuj poudawać szczęście
.

*

Dziewięć godzin czytania — około 400 kcal.

*

Kiedyś spytałam Jakuba Żulczyka, czy frajerstwem jest dawać drugą szansę. Odpowiedział: „Nie. Frajerstwem jest dać trzecią”.

*

Teraz czuję się wolna, mam miękkie podbrzusze, przyznając, że nie wiem wszystkiego, a mówiąc bardziej precyzyjnie — wiem niewiele. Przez bramki umysłu przepuszczam tylko fragmenty wiedzy, które z całą pewnością mi się przydadzą, ubogacą mnie, a resztę pomijam, na resztę jestem głucha.

*

Wiedza przychodzi do człowieka dokładnie wtedy, kiedy jest gotów ją przyswoić. Nie jesteśmy w tym kontekście stadni. […]
     […]
     Mam naprawdę wiele książek, które stoją, ciasno przylegając jedna do drugiej w oczekiwaniu na przeskok z ławki rezerwowych zawodniczek do gry, do mnie. To się dzieje. Czasami zajmuje kilka lat, ale gdy przyjdzie wreszcie ten moment, gdy treść ma szansę spotkać się z moją gotowością — zaczyna się piękna przygoda. Tak więc książkom trzeba dać spokój.

*

Twoją jedyną wolnością jest własna reakcja.

*

Wiem, jak trudno jest spojrzeć w siebie. Jak trudno być dla siebie czułym opiekunem, który wspiera, dopinguje, ale też beszta, przywołuje do porządku. Stanąć oko w oko z własną rozpaczą, lękiem, niemocą, wstydem, gniewem, agresją — to boli.

*

Lęk napiera, gdy się go ignoruje lub z nim walczy.
     Patrz, jak się popisuje, patrz mu prosto w oczy, zmęcz go tym spojrzeniem, w końcu padnie
.

*

„[…] Miłość to decyzja. Jeśli ją podejmujesz, to mów, że kochasz. Dawaj. Nie oczekuj zwrotu kosztów. Miej odwagę powiedzieć, że już nie ma miłości. […] Żyj. A gdy dostaniesz bęcki, przeżyjesz. Przyszyjesz do rękawa kolejną sprawność”.
     To są himalaje dojrzałości. Droga jest ciężka, oddycha się z trudem, ale wetknę moje chorągiewki w czubek każdego z ośmiotysięcznika
.

*

Być razem nie oznacza aktywnie asystować w sprzątaniu bałaganu partnera. Oznacza czekać cierpliwie i kibicować, zajmując się jednocześnie własnym bałaganem. Wierzyć głęboko, że przyjdzie taki czas, kiedy wspólnie odpoczniemy po wysiłku, jaki każde z nas włożyło w sprzątanie samego siebie.

Katarzyna Nosowska, A ja żem jej powiedziała,
Wielka Litera, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

     — Ale ręcznik kupiłem sobie. Jest tylko mój!
     — Chleb też miał być tylko mój, bo gardzisz glutenem, a jednak zeżarłeś prawie cały. W nocy!
     — Chleb mi wypominasz? Odkupię ci!
     I tak dalej aż do cichych dni.
     […]
     Jest jeszcze jedna metoda zduszenia konfliktu w zarodku. Zaskoczenie…
     — Ale ręcznik kupiłem sobie. Jest tylko mój!
     — Mój ojciec wyznał mi przez telefon, że w osiemdziesiątym trzecim, wiosną, widział UFO!
     — Co?!
     — UFO.
     — Nie ma UFO.
     — Też tak myślę.
     I po kłótni
.

*

Od jakiegoś czasu nie wstydzę się tego, kim jestem. Znam swoje możliwości. Są zbyt ograniczone, by zawojować świat, ale wystarczające, by być wdzięczna, lubić życie i oddychać swobodnie.

(tamże)

poniedziałek, 11 czerwca 2018

Tak sobie myślę, że ilość książek,
które na mnie czekają,
zapowiada jednak długie życie ;)

Kaan

Jabłoń:
(autoryzację na upublicznienie powyższego otrzymała)

piątek, 25 maja 2018

Przeszło miesiąc temu Zalo zapytał mnie o książkę, o Tę książkę. W ten sposób zaczął nas łączyć sekret i tajemnica, a wszystko po to, by uszczęśliwić Bliźniaczą Liczbę. Trudne było tylko trzymanie języka za zębami — w kwestii cieszenia się książkami trud ten u mnie graniczy z niemożliwością, ale podjęłam się zadania i dałam radę.

Zamówiłam bliźniaczo dwie sztuki. Odebrałam. Egzemplarz dla Bliźniaczej Liczby Sadownik zaniósł na pocztę. Osiem dodatkowych dni i mogłam usiąść do swojego egzemplarza.

Dziś, przy pierwszej kawie od siedemdziesięciu godzin, delektowałam się potrójnie: smakiem, dotykiem i patrzeniem. Ilustracje, papier, format — porywające. A treść? Ciekawe, jakie wrażenie ta książka robi na dzieciach? Ja czytałam, zachwycając się co chwilę historią, ponieważ czytałam ją jako opowieść o procesie indywiduacji — opowieść, która zachęca do znalezienia swojego miejsca na świecie, które jest zupełnie innym miejscem, niż to, w którym przyszliśmy na świat. Zachęca do poszukiwania swojego Wolnego Plemienia oraz do poznania wewnętrznych figur Pantery Bagheery, Niedźwiedzia Baloo, Matki Wilczycy, Ojca Wilka, Węża Kaa, Sępa Chila — którzy ci sprzyjają — i Tygrysa Shere Khana, z którym przyjdzie się zmierzyć, by stać się tym, kim masz być. 

Widząc, że niedźwiedź nie nadąża, Bagheera wróciła do niego i powiedziała:
     — Nie możemy czekać! Jeśli trudno ci za nami nadążyć, idź w swoim tempie. Zobaczymy się w Zimnych Ruinach
!

*

Siłą watahy jest wilk, a siłą wilka jest wataha!

*

*

*

Rudyard Kipling, Księga dżungli, ilustr. Quentin Gréban,
przeł. Michał Goreń, Wydawnictwo Olesiejuk, Ożarów Mazowiecki 2017.

wtorek, 22 maja 2018

Drzewko ma trzy stosiki książek do przeczytania. Jeden wirtualny z ibukami, dwa całkiem materialne: jeden z książkami pożyczonymi i drugi z własnymi. Ta książka gadała do mnie od tygodni, choć na stosiku pożyczonych na samym szczycie leżała chyba dwa miesiące. Nie mam zielonego pojęcia, jakim cudem przegapiłam jej premierę w 2008 roku, ale faktem jest, że tylko dzięki Georginii mogłam o niej się dowiedzieć i ją przeczytać, bo Georginia lubi ludzi. Bardzo.

Piękna książka. Aż słów brak. Trzeba było dziesięcioleci, by ta historia (jak inne) mogła zostać opowiedziana. Ważne, by była usłyszana i zrozumiana.

Ale Aimée i Jaguar to także historia miłości dwóch kobiet. Niedawno w Polsce stracił władzę rząd, który w Europie wsławił się między innymi swym homofobicznym nastawieniem. Mam nadzieję, że opowieść o tej miłości, która mogła zaistnieć w okolicznościach najgorszych z możliwych, wniesie również jakiś wkład do poprawy stosunku do mniejszości seksualnych.
// Erica Fischer, Berlin 2007 (z przedmowy do polskiego wydania).

*

Współczucie i empatia nie są dziełem przypadku — pisze Birgit Rommelspacher w zbiorze esejów Kultura dominacji. — Wyrozumiałością najczęściej obdarzamy «swoich» i tych, którzy mają coś do powiedzenia. Uczucia stają się kolaborantami władzy.
// Erica Fischer, Berlin 2002 (z przedmowy).

*

Uśmiecha się pani teraz? Ależ proszę to zrobić — z przyjemnością to sobie wyobrażam.

*

 Słuchaj, jestem teraz taka odważna tylko na papierze, podobnie jak Ty w zepsutych budkach telefonicznych!

*

Szum w głowie i całym ciele jest głośny jak lawina spadających kamieni. Jakby w ucieczce przed jej miażdżącą siłą Lilly zamyka oczy i poddaje się wargom Felice. Nagle nastaje spokój tak wielki, jakby ich walące serca przestały bić. Kiedy Lilly wraca do przytomności i rozbudzona patrzy w dziwnie dorosłą twarz Felice, do oczu  napływają jej łzy. Przepełnia ją tak ogromna czułość jak nigdy dotąd.

*

Czy to przypadkiem troszeczkę nie Twoja wina, że jestem szalona? Kompletnie szalona!

*

Wstyd? Jeszcze nigdy w życiu Lilly nie czuła się tak bezwstydna. I jak dobrze! Chce robić, nadrobić, poznać wszystko, wszystko, wszystko.

*

To dobrze, że się nadzieją łudzimy w ukryciu,
choć to oszustwo potrzebne do zapomnienia
o tym, że nasz gościnny występ w życiu
jest tragiczną komedią istnienia
. —
(maj 1938)

*

[…] jak Cię znam, chcesz przecież ode mnie tylko potwierdzenia decyzji, którą już i tak podjęłaś. Chciałabyś ode mnie usłyszeć: zostań tam, pij dalej mleko prosto od krowy, śmiej się bez cywilizacji i śpij bez ortografii. […]

*

Znasz to uczucie otaczającego Cię kłamstwa, uczucie, jakbyś stała w ciemnym pokoju i bała się poruszyć, żeby na coś nie wpaść? Wiesz, jak to jest bać się zapytać, aby nie usłyszeć kłamstwa w odpowiedzi?

*

Kocham Cię, Ty mój naprawdę „pierwszy Człowieku”! Wcześniej miałam często dziwne uczucie, jakby poczucie winy, że coś jest nie tak, musiałam się wstydzić — teraz mogę puścić lejce, dać się ponieść uczuciu bez granic.

*

Jeśli będziesz koło mnie, a oni mnie dorwą, masz po prostu iść dalej.

Erica Fischer, Aimée & Jaguar. Historia pewnej miłości, Berlin 1943,
przeł. Katarzyna Weintraub, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2008.
(wyróżnienie własne)

*

Kamień pamięci przy Friedrichshaller Straße 23 w Berlinie.
(źródło). Stolperstein (niem. kamień, o który się potykamy).

*

Czas bardzo szybko upływa,
[…]
Czy porzuciłaś mnie? Ja czekam

Z nadzieją szary dzień upływa,
[…]
Czy porzuciłaś mnie? Ja czekam

Wątpliwości wciąż przybywa,
[…]
Czy porzuciłaś mnie? Ja czekam

Lecz kiedy spojrzę w głąb mej duszy,
[…]
Ty nigdy nie opuścisz mnie!
(Lilly, 3.8.1945)

(tamże, wyróżnienie własne)

czwartek, 17 maja 2018

Miłość jest wszystkim, co istnieje —
To wszystko, co o niej wiemy;
Wystarczy — ciężar wozu musi
Stosowny być do kolein.



*

Dusza dobiera sobie Towarzystwo —
I — zatrzaskuje Drzwi —
Jak Bóg —ma w sobie prawie Wszystko —
A z Reszty sobie drwi —

Nie dba — że tłoczą się Rydwany
u jej pochyłych Bram —
Że na wytartym jej Dywanie
Przyklęka Cesarz sam —

Wiem, jak z nią jest  — gdy z Rzesz wybiera
Kogoś Jednego — raz —
Zamyka się jak Śluza —zwiera
W sobie — jak Głaz
  —

Emily Dickinson, 100 wierszy,
red. Stanisław Barańczak,
Wydawnictwo ARKA, Kraków 1990.

*

A wczoraj. Na przystanku autobusowym takie cudo na plakacie zachwyciło me serce:

poezja leczy z prozy życia

środa, 16 maja 2018

W codziennym newsletterze Literary Hub wyczytałam wczoraj o rocznicy śmierci Emily Dickinson. Nie miałam pojęcia (przegapiłam to pewnie w edukacyjnym kociokwiku) że za Jej życia ukazało się mniej niż tuzin z tysiąca ośmiuset Jej wierszy.

Wczoraj, ale dwadzieścia lat temu, Sadownik czekał na mnie.
Wczoraj, po dwudziestu latach od tamtego dnia, ja zaczęłam kilkudniowe czekanie na Sadownika, bo Pan Ciasteczko delegacyjnie wietrzy duszę.

Wczoraj, w rocznicę śmierci Emily Dickinson, w towarzystwie spokojnego wieczoru i chrapiącej Heniutki delektowałam się Dickinson i Barańczakiem, a potem Barańczakiem i Dickinson — oboje są nieśmiertelni.

Dzielącego nas Dystansu zmierzyć
W Milach Morskich czy Lądowych się nie dało —
Wnętrze Czaszki zna Podziały, na które
I Równika byłoby za mało

*

Jeśli są to wiersze tak ważne dla zrozumienia tej poezji — zapyta jednak Czytelnik — czemu nie znalazły się w pierwszym zbiorze? Odpowiedź jest prosta. Jak w każdej dziedzinie twórczości, tak i w tłumaczeniu poezji nie wszystko da się osiągnąć — mówiąc językiem sztangistów — w pierwszym podejściu.
// Stanisław Barańczak

Emily Dickinson, Drugie 100 wierszy,
wybór, przekład i wstęp: Stanisław Barańczak,
Wydawnictwo Znak, Kraków 1995.
(wyróżnienie własne)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 29
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:




*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...