Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: książkiNaMejDrodze

sobota, 02 lutego 2019

wczoraj. otrzymała tak pięknie opakowany prezent, że nie zazdrościłam Jej
podejmowania decyzji o jego rozpakowaniu. zdążyłam zatrzymać w pikselu. cyk!

tomik. dopiero po kilku latach znajomości z Nią dowiedziałam się
o Jego istnieniu. ostatnie dwa lata, najpierw 
nieśmiało, a potem na bezczela domagałam się 
swojego egzemplarza. dostałam. wczoraj.

naucz mnie
na odwrót
naprzeciw
na przekór
mnie
im
sobie
naucz mnie
jeszcze raz
po raz
pierwszy

*

to z lewej
to z prawej
strony
czasem
w gardle
a czasem
na dłoni
uparcie wybija
z głowy rozsądek

i do znudzenia
tłumaczy się z miłości

*

otwieram szeroko
oczy
ramiona
uda
próbuję objąć to
czego
nie rozumiem

*

może jednak
zaryzykuję
kolejny dzień
bez
odpukań
w niemalowane
zapluwań
przez ramię
zarzekań
że nie tak do końca
mi zależy
może nawet
znów uwierzę
w marzeń obcowanie
snów spełnienie

Amen

Agata Gebhardt, Ona, ilustr. Kamil Targosz, Kraków 1999.
(wyróżnienie własne)

wtorek, 08 stycznia 2019

Wyjmuję książki z książek, audycji, czasopism. Znajdują mnie one na przystankach autobusowych, w dłoniach innych pasażerów komunikacji miejskiej. O istnieniu tej dowiedziałam tak. Szukałam okładki książki pt. Jedno oko na Maroko i, ku memu zdziwieniu, wyskoczyła mi okładka tej, którą skończyłam wczoraj. Klik, klik i „papierz” już do mnie szedł.

Wiem, że przedwczoraj wieczorem synchronicznie — Oś w swoim domku, a ja w ulu — czytaliśmy dwie różne książki o tym samym tytule. Uśmiechałam się na samą myśl o przewrotności tego faktu.

A książka? Ta, którą czytałam, gdy Oś czytał swoją? Doskonała. Wygląda na to, że potrafię również wyjąć książkę z okładki innej.

Niepostrzeżenie dla mojej rodziny, mojego lekarza i mojego wydziału komunikacji, w wieku siedemnastu lat ślepłem sobie spokojnie za kierownicą pontiaca acadian rocznik 1982, należącego do mojego ojca.

*

[…] niewidzenie nie jest nieobecnością. Obraz, którego nie widzisz, nijak nie informuje cię o swoim istnieniu, póki na przykład nie miniesz znaku stopu, który nagle pojawi się na skraju twojego pola widzenia. Dopiero wtedy przychodzi ci do głowy, że coś tam jednak było, coś, co nie pojawiło się tam, gdzie powinno.

*

Podejrzewam, że podobnie jak w przypadku innych chorób, szczególną cechą tej mojej jest brak granic. Konsekwencje utraty wzroku nie ograniczają się do mnie. Wpływają na życie innych, rodziny, przyjaciół i obcych i zmieniają je. […] Na tym polega prawdziwy problem i prawdziwy ból. Nie mogę zatrzymać ślepoty tylko dla siebie.

*

Dopiero kiedy nie mogłem używać rąk, pojąłem, jak bardzo zacząłem na nich polegać.

*

Nagle nie miałem argumentów przeciwko nieuniknionemu. Duma nie wystarczała, by zrezygnować z laski. […] Niepostrzeżenie ujawnił się zupełni nowy porządek świata.

*

O ile nie mogłem kontrolować swojej ślepoty, przynajmniej mogłem kontrolować jej pojawienie się w rozmowie.

*

Czas było zrobić coś dla siebie, samodzielnie, po raz pierwszy od bardzo dawna. Musiałem znaleźć własne tempo i zapomnieć o życiu uczepiony czyjejś ręki.
     […] mówiłem wprost […]. Zawieraliśmy kompromisy. Nikt się nie krzywił i nikt mnie nie wyrzucił […]. Skłoniłem sam siebie, świadomie, do życia zgodnie z moimi możliwościami, z możliwościami mojego ciała.

*

Poeta, którego kiedyś znałem, zdefiniował to w ten sposób: „Miłość —powiedział — jest pełnym współczucia zrozumieniem dysonansu miedzy sercem a światem”.

*

Widzieć oznacza coś przegapiać. Zawsze mamy do czynienia ze stratą.
     Ponadto widzenie wymaga czasu. Światło podróżuje ze stałą prędkością, podobnie jak impulsy z siatkówki przez komórki nerwowe do mózgu, gdzie tworzą się obrazy
. […] to, co widzieliśmy, już się stało, chwilę temu, tak jakbyśmy stale żyli w przeszłości. Świat, który widzimy, jest zawsze światem minionym.

*

W deszczu za oknem słyszę to, czego nie mogę zobaczyć.

*

Kto mówi?”. Przez całe dnie i noce: „Kto mówi?” i „Kto tu jest?”. Jeśli słyszysz te pytania wystarczająco często, zaczynasz dumać nad głębią kryjącą się w odpowiedzi. Nie wiem, chciałem odpowiedzieć. Nie wiem, kto tu jest. Kim jesteśmy? Kim ty jesteś? Czy ktoś z nas może na to odpowiedzieć?

*

Nasze oczy wysyłają nas tam, w miejsca, na które patrzymy.

*

Żadnych zahamowań, żadnych przeprosin. Ani jedno, ani drugie nie było dla Seamusa konsekwencją ślepoty. Dla niego bezradność i wpadki gwarantowały towarzystwo. Jego zdaniem to było dobre. Bardzo to w nim lubiłem.

*

[…] robiła co mogła, by ukryć się […] w milczeniu.

Ryan Knighton, Jedno oko na Maroko,
przeł. Monika Wyrwas-Wiśniewska,
Wydawnictwo Wołoszański, Warszawa 2012.
(wyróżnienie własne)

wtorek, 01 stycznia 2019

Przyszedł na nią czas. Przyszedł, byśmy się rozstały. Oś zaczął czytać na poważnie książki i ciekawią go w nich ludzie. Bardziej godnego nowego Właściciela nie mogła sobie wymarzyć.

Z książką tą łączy się anegdota. Gdy była nowością, środy były dla mnie niedzielą. Meldowałam się w kawiarni, zamawiałam kawę i czytałam sobie godzinami. Jednej z takich śród, wyjęłam właśnie tę książkę — tak pięknie pachniała nowością — i delektowałam się, czytając powolutku. Strona za stroną i nagle patrzę, a tu… jeden ze studentów, z którym, w trwającym wtedy semestrze, miałam zajęcia. Uśmiechnęłam się, bo to był bardzo fajny i dobry student, a tego, co przeczytałam w książce, nie wiedziałam wcześniej — nie obnosił się z tym.

W tej książce najbardziej, poza spotkaniami z ludźmi, cenię sobie portrety. I jeśli coś szczególnie chciałabym zachować, są to zdjęcia.

Teraz już mogę się z nią rozstać. Uśmiecham się na myśl, że będzie miał ją Oś. Uśmiecham się, bo któregoś dnia z niej wyrośnie i może ją komuś poda dalej…

     — Podejdź i zapytaj.
Bo moim zdaniem
[Tomasza Kwaśniewskiego] nie ma lepszego sposobu, żeby się dowiedzieć.

*

     — Cześć, mam na imię Adam i jestem
     — czarodziejem?!
     — Księdzem.
     […]
     Wiecie, jest coś takiego jak zakony.[…]
     Czasem myślę, że chciałbym do nich wstąpić, bo tyle tego gadania, hałasu, a tam jest pięknie, cicho. Ale jak pomyślę, że miałbym sam sobie prać ten wełniany habit

*

     — A jak u Was z dziewczynami?
Paweł: — W związku z tym, że podobają się nam takie same, no to żeby się nie kłócić… I to w ogóle dotyczy wszystkich spraw, których nie da się podzielić albo mieć wspólnie…
Tomasz: — …zaklepujemy!
Paweł: — Kto pierwszy, ten lepszy
.

*

     — Cześć, mam na imię Edyta…
     — Edyta
?!
     — No tak. Bo ja wyglądam jak mężczyzna, ale tak naprawdę czuję się kobietą
.

*

     — Cześć, mam na imię Edmund.
     […]
     — I teraz już nigdy nie będziesz zły?
     — Teraz już nigdy, nigdy nie będę zły. Dlatego, że bardzo was kocham i za nic nie chciałbym stracić możliwości spotykania się z wami.
     Tulenia was od czasu do czasu.
     Pytania, gdy wstajecie: „Mleko czy kakao
?”.
     —A skąd my mamy wiedzieć, że Ty nigdy, przenigdy nie będziesz zły?
     — Tego się nie da wiedzieć. To jest kwestia wiary.

*

     — Cześć, mam na imię Andrzej.
     […]
     — A jakby ktoś do Pana na ulicy podszedł i zapytał, dlaczego Pan jest taki biały?
     — To pewnie bym mu powiedział. A już z pewnością, gdyby to było dziecko. Ale ludzie w Polsce raczej nie pytają. Nie wiedzą, jak się zachować, nie rozumieją, nie pytają, tylko drwią i wytykają
.

*

     — Cześć, mam na imię Marek, mam pięćdziesiąt pięć lat i jestem prezesem firmy, która…
     
[…]
     — A zdarza się Panu używać takich słów jak ładny”, „brzydki”?
     — Oczywiście, i to szczególnie w stosunku do osób.
     Ładna kobieta dla mnie to nie jest ta, co jest wizualnie piękna, tylko ta, co ma ciepły głos, fajny charakter, piękny zapach…
[…]
     Widzący wielu zalet nie dostrzegają. Wiele osób skreślają. A my odkrywamy tych, których wy skreślacie.

*

     — Cześć, mam na imię Jarek, mam 33 lata.
     […]
     — A szybko się na tym jeździ?
     — Nawet sto na godzinę.
     — Ale super
!
     — To rzeczywiście niesamowite, do jakiej formy można doprowadzić swoje niepełnosprawne ciało. I jeśli o to chodzi, to ja już widziałem takie rzeczy, że nic mnie nie zaskoczy
.



Tomasz Kwaśniewski, Jedno oko na Maroko, fot. Anna Bedyńska,
Czarna Owca, Warszawa 2013.

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Nowoczesność w nas może przy nich zatrzymać się, westchnąć nad swym losem, wytchnąć.

Mające bliżej do sześćdziesiątki niż pięćdziesiątki wiersze staroświeckiej jak przecinek autorki ani myślą o emeryturze. Są dostępne tylko w „papierzu” i choć musiałam na nie czekać (święta, poświęta, wrócić do ula, odebrać), to wybaczam długie czekanie z łatwością, bo literki w tomiku nieczarne, a numery stron złożone cyframi nautycznymi. W ogóle pięknie złożone szymborską cudo.

Oczywiście, że przegapiłabym to wydanie, gdyby nie spotkanie, gdzie obejrzałam świeżutki egzemplarz Gepardzicy.

Pewnego dnia odpowiedź padła przed pytaniem.
Którejś nocy odgadli wyraz swoich oczu
po rodzaju milczenia, w ciemności
.

*

Spojrzał, dodał mi urody,
a ja wzięłam ją jak swoją.
Szczęśliwa, połknęłam gwiazdę
.


[…]

Stół jest stołem, wino winem
w kieliszku, co jest kieliszkiem
i stoi stojąc na stole.
A ja jestem urojona,
urojona nie do wiary,
urojona aż do krwi
.

*

kiedy już wszystko będzie przeliczone
aż do ziarenka piasku. Cóż za człowiek.
Szczeliną między faktem a zmyśleniem
uszedł naszej uwagi. Odporny
na każdy los. Strąca ze siebie
każdą, jaką mu daję, postać.
Cisza zrosła się nad nim, bez blizny po głosie.
Nieobecność przybrała wygląd horyzontu
.

*

Jesteśmy bardzo uprzejmi dla siebie,
twierdzimy, że to miło spotkać się po latach.

Nasze tygrysy piją mleko.
Nasze jastrzębie chodzą pieszo.
Nasze rekiny toną w wodzie.
Nasze wilki ziewają przed otwartą klatką.

Nasze żmije otrząsnęły się z błyskawic,
małpy z natchnień, pawie z piór.
Nietoperze jakże dawno uleciały z naszych włosów.

Milkniemy w połowie zdania
bez ratunku uśmiechnięci.
Nasi ludzie
nie umieją mówić z sobą
.

*

Zrobiło się nieswojo, zapadło milczenie. Prawdy ogólne mają to do siebie.

*

Hodował róże przez u zwykłe.

Wisława Szymborska, Sól,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2018.

niedziela, 30 grudnia 2018

Wszystko moje, nic własnością,
nic własnością dla pamięci,
a moje dopóki patrzę
.

Wisława Szymborska, Elegia podróżna z tomiku Sól,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2018.

piątek, 28 grudnia 2018

Pierwszy raz w życiu cztery książki na raz czytałam. Pierwszą skończyłam wczoraj. Drugą o jedzeniu czytam kawałek po kawałeczku. Trzecią o mózgu połykam. Czwartą, właśnie tę, skończyłam dziś. Wpadła mi w ręce przez przypadek — wyjęłam ją z Reginy Brett, dziwując się ogromnie, że przegapiłam dwie książki ulubionego Mnicha, choć na półce stoją prawie wszystkie.

Niestety, wspomnianych dwóch (wtedy jeszcze mi nieznanych) nie ma w ibuku, tylko „papierz”. Zgrzytając zębami, musiałam poczekać, aż zamówione przyjdą. Miałam szczęście, zdążyły przyjść przed świętami, więc mogłam świątecznie się delektować.

Ta książka koi i uczy, uczy i koi, zaprasza. Świąteczna, nie gubi swej mocy również po świętach.

Gdy odnosimy wrażenie, że jesteśmy zupełnie sami i nikt nas nie wspiera, możemy przypomnieć sobie, że to tylko percepcja. Nie jest dokładna. Pomyśl o drzewie, które teraz stoi na zewnątrz. Drzewo wspiera nas swoim pięknem, świeżością i tlenem, którym oddychamy. Ten rodzaj wsparcia jest także rodzajem miłości. Świeże powietrze na zewnątrz, rośliny, które nas karmią i woda, która spływa z kranu na nasze dłonie, wszystkie one nas wspierają.

*

Bycie jest sztuką i praktyką.

*

Nic nie jest w stanie przetrwać bez pokarmu. Wszystko, co konsumujemy, działa albo jako lekarstwo, albo jako trucizna. Myśląc o odżywianiu, zazwyczaj myślimy o tym, co wkładamy do ust, ale to, co konsumujemy oczami, uszami, nosem, językiem i ciałem także jest pokarmem.

*

Nie mówimy strachowi, by odszedł; uznajemy go. Nie mówimy naszej złości, by odeszła; przyjmujemy ją do wiadomości. Te uczucia są jak małe dziecko szarpiące nas za rękaw. Podnieś je i czule obejmij. Przyjmowanie do wiadomości naszych uczuć bez osądzania ich lub odpychania, obejmowanie ich z uważnością jest aktem powracania do domu.

*

Gdy ludzie rozumieją, ich złość słabnie.

*

 […] sprawiamy cierpienie innym, ponieważ, jak nasi przodkowie, nie wiemy, jak poradzić sobie z odziedziczonymi energiami.

*

Przeszłość niezupełnie minęła. Skoro wiemy, że nasza komunikacja trwa, to wiemy również, że przeszłość wciąż tu jest, przebrana za obecną chwilę. W końcu cierpienie też wciąż tu jest; możesz go dotknąć.

*

Gdy idziesz, nie chodź dla samego siebie; chodź dla swoich przodków i społeczności. […] Zobacz siebie w społeczności i zobacz społeczność w sobie.

*

Niektóre najsilniejsze aspekty naszej komunikacji nie zawierają słów. Gdy się przytulamy, nasze serca się łączą i wiemy, że nie jesteśmy oddzielnymi istotami.

Thích Nhất Hạnh, Sztuka komunikacji według mistrza Zen.
Praktyczny przewodnik umiejętnego słuchania i mówienia
,
przeł. Barbara Mińska, Studio Astropsychologii, Białystok 2018.
(wyróżnienie własne)

sobota, 22 grudnia 2018

mamy ochotę — zapytał. oczywiście — odpowiedziałam.

Neska. Pan Ciasteczko. Heniutka.
i ja. po raz pierwszy w tym miejscu.
// kliknąć możesz w poniższy obrazek lub pójść tam z psem

zachwycona, najedzona i zapowiadająca powtórki.
te nutki zabrałam stamtąd ze sobą:

John Legend, By Christmas Eve.

*

Jabłoń:
(gdzieś pod koniec trasy)
Przestałam czytać smutne książki, bo…
…zagnieżdżają się w ciele.

Sadownik:
Dopiero teraz?

Jabłoń:
Nigdy nie jest za późno, by coś wyplenić.

*

środa, 14 listopada 2018

Prowiant książkowy użyczony przez Gepardzicę i Smoku poprzysięgłam sobie wydzielać — maksymalnie po pięćdziesiąt dziewięć stron dziennie. Poprzysięgłam,  ale kolejne kartki łykałam jak dropsy.

Pięknie złożona dawała przyjemność obcowania z papierem. Fotografie dokładnie co szesnaście stron na rozkładanych wklejkach wyznaczały rytm. Dotykanie, czytanie, oglądanie, nieśpieszenie się — wszystko po dwa razy. Koniecznie „w papierzu”.

Gdyby nie Gepardzica i Smoku pewnie bym przegapiła tę książkę. Byłoby szkoda. Bardzo szkoda.

Piękno to jest historia bardzo osobista. Piękno robi wrażenie i wywołuje emocje. Od piękna nie można oderwać wzroku. Od piękna przeszywają dreszcze. Wzruszasz się po prostu. W życiu i w obrazie emocje są najważniejsze.

*

[…] kiedy oko szuka, jest w nim błysk. A kiedy zamykasz oczy, twarz traci napięcie. Relaksujesz się. I gdy nagle je otwierasz, to twoje spojrzenie nie jest martwe.

*

[…] jak się otworzysz przed kimś, to bez względu na to, czy tego chcesz, czy nie, następuje reakcja zwrotna i jeśli się przedtem nie lubiłaś, to się zaczynasz lubić. Dlatego że trzymanie w tajemnicy swoich krępujących spraw sprawia, że zaczynamy się ich bać i wstydzić. Jeśli wyprowadzisz je na zewnątrz, to w zasadzie jesteś normalnym, fajnym człowiekiem, masz wady jak każdy inny i czujesz się wyzwolony.

*

Pamiętasz eksperyment Mariny Abramović w MoMA? Zastanawiałam się, dlaczego ludzie ustawiają się w długich kolejkach, by spojrzeć jej w twarz.
     Bo chcieli się czegoś o sobie dowiedzieć. Może patrzenie w oczy to sposób na otwieranie zaszłych historii i rozprawienie się z nimi.

*

Opowiadał [Tom Lewis], że życie białego człowieka wydawało mu się absurdalne. Bo on, żeby zjeść mięso kangurze, brał strzelbę, polował, kopał dół, węgielek, żar, śpiewy, tańce rytualne i pyszne jedzenie. W Melbourne, żeby zjeść kawałek kangura, to musiał poczekać do piątku, aż dostanie tygodniową wypłatę i kupi w supermarkecie kawałek zamrożonego mięsa. I to było dla niego nie do zrozumienia. Nie potrafił w parę dni czy tygodni dokonać w sobie takiej zmiany, żeby wpisać się w inną kulturę.

*

[…] chodzi o to, żeby się nie zmarnować. Żeby nie rzucić tego, co się kocha, tylko dlatego, że chwilowo nie można się tym zajmować.
     Nauczyciel mojego syna w Melbourne od razu powiedział w klasie: wybijcie sobie z głowy, że będziecie zarabiać na swojej sztuce. Dzięki niej będziecie wolni, a pracę znajdźcie gdziekolwiek
.

*

A nie wolno nic na siłę wymyślać, należy czekać, aż potrzeba opowieści przyjdzie sama.

*

Sukcesem jest to, że ktoś może robić to, co lubi, bez względu na to, czy osiągnie najwyższy szczyt, czy nie.

*

Jak się kocha, to chce się być razem, i już.

*

Macie z Małgosią wspólnego maila.
     Mamy też wspólny samochód, dom, łóżko, konto bankowe. Wszystko mamy wspólne. Jedynie wrażliwość mamy osobną. I buty
.

*

Oczy świata otwierają się na ciebie, kiedy idziesz swoją własną drogą.

*

Uważam, że do wszystkiego, co robimy, przenosimy własną energię.

*

Zastanawiałeś się, co nas przekręca na stronę smutku?
     Strach chyba.
     Przed czym.
     Utratą tego, co mamy
.

*

Zauważyłem, że labrador mojej siostry bawi się tylko zieloną, plastikową konewką. Zakochał się w niej i żadne inne zabawki go nie interesowały. Pomyślałem wtedy, że istnieje związek istot żywych z przedmiotami martwymi, niekoniecznie funkcjonalnymi. Przecież pakując bagaż, oprócz najistotniejszych rzeczy zawsze wskoczy do niego coś, z czym się lepiej czujemy.
     Mnie nigdy nie wskakuje.
     A to ci się wydaje. To nie musi być talizman. Ile niepotrzebnych rzeczy nosimy w portfelach? Kieszeniach? Torbach? Chcesz sprawdzić
?

*

Gdybym poczuł, że jestem niczym, to nic, tylko popełnić samobójstwo. Nie, moje życie jest częścią życia w ogóle i muszę je od początku do końca spełnić, przeżyć, jak każda gałązka drzewa, jak każdy robak, jak wszystko, co żyje. I to jest mój obowiązek.
     Wobec kogo?
     Wobec świata i wobec stworzyciela tego świata. Dlatego ciesz się życiem, a nie stwarzaj sobie sztucznych problemów. Ja rozumiem, że kiedy mysz ucieka przed kotem, to nie jest sztuczny problem, bo ona walczy o życie. Ale my na szczęście żyjemy w miejscu, w którym nie musimy walczyć o życie. Czy to nie jest wystarczający powód, by nim się cieszyć
?

*

Miejsca są dla mnie ważne tylko wtedy, gdy w nich żyję. […]
     Nie wierzysz w tak zwaną magię miejsc?
     Wierzę, że gdziekolwiek się ruszysz, to zabierasz tam samego siebie
.

*

Wiesz, co zauważyłem?
     Co?
     Że kilkakrotne powtórzenie przed zaśnięciem, nawet szeptem, ale tak, żeby słowa wyszły przez usta: „o, jak wspaniale się czuję, jak mi jest dobrze”, działa kapitalnie
.

*

Nie tęsknisz za młodością?
     Nie. Rzeczywiście było kapitalnie, mieliśmy energię, człowiek się niczego nie bał, ale jeślibym sobie codziennie powtarzał, jak to kiedyś było wspaniale, to nagle mogę dojść do wniosku, że żadnych wartości już nie ma dla mnie to życie. A ono ma wartość potrójną, dlatego że mam doświadczenie i wiedzę i mogę sobie z danej chwili wybrać dla siebie to, co jest najbardziej twórcze i najbardziej wartościowe. A wtedy, co wpadło, to było
.

*

Człowiek jest istotą społeczną. Tak było i tak jest.
     I gdy patrzę na wszystkie organizacje narodowo-nacjonalistyczne, które zagospodarowują dusze ludzi odrzuconych albo takich, którzy czują, że nie przynależą do społeczności, to myślę sobie, że nie byłyby tak liczne, gdyby każdy chociaż raz w życiu, widząc, że ktoś inny czuje się na wylocie, podszedł do niego i próbował go z tego stanu wyciągnąć. Ile kosztuje taki gest? Że podejdziesz do samotnika, zamiast paplać ze znajomym i udawać, że wiesz więcej niż oni
?

Dorota Wodecka, Tomasz Sikora, Kapitalnie! Tomek Sikora
w rozmowach z Dorotą Wodecką
, Agora SA, Warszawa 2018.
(wyróżnienie [czerwone] własne)

niedziela, 04 listopada 2018

planowane przyjęcie na oddział. jutro.
nieplanowane rozedrganie duszy. dziś.

*

od tygodnia wszelkie rozmowy zawiesza ten sam refren: jak wrócę do domujak wyjdę ze szpitala… wdzięczność, ciekawość, wewnętrzne poruszenie, zewnętrzna gotowość, niepewność i pewność, nadzieja — jednocześnie wszystko to jest od wielu dni. jak wrócę

*

eksperyment nieczytania od jutra zawieszony, kundel załadowany. jestem dla siebie tajemnicą. od jutra będę też zagadką, łamigłówką medyczną.

*

zaprowiantowana dodatkowo przez Gepardzicę i Smoku, nie mogłam się powstrzymać przed zajrzeniem na chwilkę (zobaczyłam… wrotki, co rozbawiło mnie do łez):

[D.W.] Fakt czy opowieść?
[T.S.] Opowieść, oczywiście.
     Dlaczegooczywiście”?
     Bo opowieść wywołuje emocje i zapada w pamięć. Spójrz na zdjęcie tych zakonnic na rolkach. Kompletny surrealizm, prawda?
     Zrobiłem je w Melbourne. Jechałem samochodem i kiedy je zobaczyłem, przyspieszyłem, by je wyprzedzić, zatrzymałem się, wyskoczyłem z auta, stanąłem naprzeciwko nich i wyjąłem aparat. Niektórzy mnie pytają: a może to nie są zakonnice? Może ktoś się przebrał? Może, ale wyglądały mi na prawdziwe siostry. Bo kto by się przebierał i po co? To jest wielka tajemnica, co się zdarzyło tego dnia między nimi i mijającymi ich ludźmi. Jak podpiszesz zdjęcie: aktorki w Melbourne, to będziesz mieć na nim aktorki. Podpiszesz: zakonnice, to będą zakonnice. A jak nie podpiszesz, to każdy, patrząc na to zdjęcie, zbuduje sobie własną historię.
     Na ogół jednak podchodzą do autora i pytają, czy one są przebrane, czy nie.
     I co odpowiadasz
?
     „Jak pan woli”.


Melbourne, 1982.

Dorota Wodecka, Tomasz Sikora, Kapitalnie! Tomek Sikora
w rozmowach z Dorotą Wodecką
, Agora SA, Warszawa 2018.

środa, 18 lipca 2018

między tym, czego na słowa zamienić nie umiem. jeszcze nie? a może nigdy?

między. trafiam na słowa, które rezonują z najgłębszą częścią mnie i mojego doświadczenia. to było jakieś dziesięć dni temu. i wciąż porusza:

[…] wiele z tego, co się wydarza między dwojgiem ludzi, nie może być dzielone z innymi.

Marie-Louise von Franz, Alchemia. Wprowadzenie
do symboliki i psychologii
, Zyski i S-ka, Poznań 2015.

*

między. utknęłam? czegoś szukam? coś ważnego nie może mnie znaleźć? malarstwo. nie pomogło. muzyka. koi tylko troszkę. fotografia. nie działa. słowa. płaski brak.

między. wczoraj wieczorem chwilę przed pójściem do sypialni. automat, co sobie policzył to i owo, kowariancję i odchylenie, który często trafia tymi wyliczeniami w płot, zaproponował mi… a wśród propozycji znalazła mnie Ona. pomogło. to, co między mną a Nią się wydarzyło. co wydarza się i dziś. gdy na Nią patrzę.

Autor(ka) nieznan(y/a) mi niestety :(.

*

Esbjörn Svensson Trio, Believe, Beleft, Below.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 30
| < Luty 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28      
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:




*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...