Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: zwierzętaLudziom

niedziela, 08 kwietnia 2018

Dziesięć dni temu. Ile robisz normalnie? Dorzuć dychę — zaordynował Oj Té. Dziesięć powtórzeń. Zrobiłam. Dorzuć dychę. Dziesięć powtórzeń. Zrobiłam. Nie miałam pojęcia, że jestem w stanie. A potem było o procentach i strategii treningowej. Przerosło mnie to intelektualnie. Następnego dnia rano podjęłam decyzję.

Kark? Naprawdę? Jakaś wspólna płaszczyzna doświadczenia z człowiekiem-karkiem? — pytało samo siebie Drzewko. Kobieta! Z pełnym makijażem i pazurami? Naprawdę? — pytała Jabłoń samą siebie. Wątpliwość, czy młody sprawny człowiek dowolnej płci jest w stanie zrozumieć, że „chcieć to móc” nie zawsze jest prawdą? Ja, mając dwadzieścia parę lat, nie rozumiałam.

I stało się. Motto Liny chwyciło mnie za serce, uruchamiając dodatkowe zasoby nadziei. Wybór dokonał się trzewiowo.

Fazę golden retrieverów mieliśmy już dawno za sobą: „Czy mnie kochasz? Kochasz mnie? No powiedz. Naprawdę?” Teraz wolałem podejście „na charta”, ale stanęło na tym, że powiedziałem:
     W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę. Chodzi o to, żeby nauczyć się tańczyć w deszczu.

Nim spotkałyśmy się pierwszy raz. Nim uznałyśmy, że podejmujemy się wspólnej pracy. W dniu, w którym podjęłam decyzję, odszukałam Autora tych słów. Tak wpadłam na tę kudłatą książkę. Klik, klik i w środę po świętach była na moim stoliczku. I łyknęłam, rycząc jak bóbr.

Mam tylko jedno „ale” do polskiego wydania tej książki: stockowe zdjęcie na okładce zamiast zdjęcia Komety — oszczędność, głupota? Nie wiem, ale w związku z tym nie ma tu miejsca na okładkę w zwyczajowo przyjętym na tym blogu formacie.

     — Steve? — Freddie zazwyczaj nazywała mnie Wolfie. Nigdy Steve. — Steve, jesteś tam?
     Dobry adwokat to taki, który potrafi opowiadać dobre historie. Wiedziałem, że ta cecha nie jest tak wysoko ceniona w małżeństwie, a mimo to postanowiłem brnąć dalej w jak najbardziej przekonującą opowieść. Na próżno.
     — Tak, jestem. To był mój pies — przyznałem w końcu.
     — Twój co?!
     
[…]
      Od jak dawna masz tego psa i kiedy zamierzałeś mi o tym powiedzieć
?

*

Formidable. W języku francuskim znaczy „wspaniały”, a w angielskim „straszny”. Obydwa te znaczenia dobrze opisywały moją żonę.

*

     Zawsze wiedziałem,
     Że w końcu podążę tą drogą
.
     Ale jeszcze wczoraj nie wiedziałem
     Że to będzie dzisiaj
.

*

Ludzkie ego to podstępny wróg, który każe nam kłamać, oszukiwać i wystawiać czeki bez pokrycia. Gdybyście w tym tygodniu byli ze mną w jednym pokoju, pewnie usłyszelibyście, jak stroszę pióra, nadymając klatkę piersiową w geście sprzeciwu wobec własnego kalectwa.

*

Chroniczny ból przynosi coś więcej niż tylko cierpienie. Sprawia, że zamykasz się w sobie, a twoje życie kurczy się do rozmiarów wąskiego tunelu, w którym liczy się tylko to, ile wytrzymasz. Jesteś w stanie to znieść, jeżeli masz w sobie nadzieję, że któryś dzień przyniesie w końcu ulgę.

*

Wreszcie nadszedł czas, żeby zapomnieć o wymówkach i żyć dalej.

*

Wszystkie jednak uwielbiały biegać — rozciągać mięśnie i spalać energię w euforycznym biegu i celebrowaniu szybkości.

*

Im więcej rzeczy darzysz miłością, im więcej cię interesuje, im więcej przeżywasz i na więcej rzeczy jesteś obojętny, tym więcej ci zostaje, kiedy coś się stanie.
// Ethel Barrymore

*

Kiedy nie wiesz, co zrobić, zrób cokolwiek, ale zrób to dzisiaj.

* 

     — Sztuka to magia, Kometo. A ja kocham magię.

*

     — Nie mogę żyć życiem, w którym nie ma obietnic, szansy na uśmiech i dobrą zabawę — powiedziała.

Steven D. Wolf, Lynette Padwa, Kometa i ja. Jak przygarnięty pies uratował mi życie,
przeł. Tomasz Illg, Wydawnictwo Między Słowami, Kraków 2014.
(wyróżnienie własne)

Steven & Comet

(źródło)

*

Ben Wright, Red Water, (źródło).

sobota, 07 kwietnia 2018

Obserwując Kometę, nauczyłem się, że można z godnością zostawić za sobą przeszłość, skupić się na tym, co oferuje każdy nowy dzień, i funkcjonować ze świadomością, że w życiu mogą być także inne cele niż te, które pierwotnie sobie założyliśmy. I to nie była porażka. To było życie.

Steven D. Wolf, Lynette Padwa, Kometa i ja. Jak przygarnięty pies uratował mi życie, przeł. Tomasz Illg, Wydawnictwo Między Słowami, Kraków 2014.

niedziela, 26 października 2014

Dwie kobiety w psie oko schwytane. Zdjęcie z Profesorą mam! Takie zdjęcia, ze mną w kadrze, lubię najbardziej. Nie ma mnie na nich, a jednak jestem. Pani Profesor, dziękuję to mało... nigdy bardziej nie brakowało mi słów jak dziś, bo...

...właśnie to zdjęcie pozostanie we mnie do końca mego życia...

(fot. Pani Profesor, źródło)

poniedziałek, 05 maja 2014

Dwa tygodnie temu — bez dwóch dni — świat przyspieszył. Gromadziłam doświadczenia. Kumulowałam wrażenia. Powoli wysypują się ze mnie. Wróciłam do pierwszego...

Dwa tygodnie temu — bez dwóch dni — w nerwie przyleci, nie przyleci, przyleci trafiła się pewna chwilowa, cudna anomalia. Z samego rana pojechałyśmy z Heniutką do psiego lekarza, by w uszy suce zajrzał. Tramwaj jeden. Tramwaj drugi. Pasy. Światła. I Suka, po zimie z wyprostowanymi zwojami mózgowymi. I ja, nie do poznania przez samą siebie — łagodność na mnie spłynęła i zgoda na to, co jest. Nie to, żebym tego stanu, choć chwilowo, nie doświadczała nigdy, ale dzięki Heniutce poczułam to głębiej niż kiedykolwiek wcześniej. Każdą wolną chwilę w tej medycznej podróży wykorzystałyśmy na naukę i  zabawę. Gdy od Wetki wracałyśmy, między jednym a drugim tramwajem, między jednymi a drugimi pasami i  światłami, zagapiłam się na jedne z moich ulubionych kwiatów, wyjęłam telefon, focię strzeliłam.

Nie dwa tygodnie temu — bez dwóch dni — ale dziś, wyłowiłam tę focię, patrzę i myślę sobie, że przy okazji, poza wspomnieniem, poza doświadczeniem niebywałej łagodności, poza poznaniem drogi, którą do tego stanu można dojść, mam jeszcze fajny autoportret Jabłoni.

sobota, 28 grudnia 2013

co można podarować człowiekowi, który wszystko ma? kreatura twierdzi wręcz, że ma za dużo rzeczy i zastanawia się, jak przestać obrastać. a na pytanie, czy chciałaby coś dostać pod choinkę, wsuwa swą dłoń w tę ukochaną i odpowiada, że wszystko, co do szczęścia potrzebne, już ma.

komuś takiemu trudno podarować cokolwiek. nawet nie próbowałabym stanąć na wysokości tak zdefiniowanego zadania. ale nie On. nie Sadownik. On uwielbia zadania specjalne, wręcz beznadziejne. podarował książkę z obrazkami. po dziesiątym oglądaniu okazało się, że w jednym numerze isbn zaklęto dwie książeczki z obrazkami. wróć! dwa albumy z fotografiami. albumy dopracowane w najmniejszych detalach. w formacie podróżnej, amerykańskiej Biblii. opowiadają o setkach psich serc, co pieczę nad gatunkiem ludzkim sprawują. może właśnie dzięki kudłatym sercom ten świat dostaje wciąż i od nowa szansę na lepszy finał. tę książkę, ten album, to dzieło otwieram w dowolnym miejscu i całym sercem czytam. o dowolnej porze dzięki tym fotografiom docieram do źródeł miłości, piękna i sensu nieustannego zachwytu światem.

pierwsza strona poziomego albumu:

okładka pionowego albumu:

Elliott Erwitt, Dog Dogs,
Phaidon Press Limited, London 2010.

wybrałabym inne zdjęcia, ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi to...
choć... boski (2:07) kudłaty Cartier-Bresson!

poniedziałek, 02 września 2013

Jestem okropnie monotematyczna.
Nie! Ta książka jest o bieganiu przy okazji.

Bieganie jest w niej tylko okazją do zmiany... wszystkiego! Nie od razu, ale powolutku, dzień po dniu. To książka o niemożliwym, które nabiera rumieńców możliwego. To książka, która zmusza do zadania sobie pytania: noooo, to o czym marzysz? Pytania, które uruchamia następne. Co jeszcze chcesz w tym życiu zrobić? Kiedy? Co robimy już dziś? Bo życie to nie myślenie o myśleniu czy myślenie o działaniu — życie to działanie, wdech, wydech i... wio! Bo Życie jest Magią. Uwielbiam to czuć.

Ta książka jest też o... jedzeniu, oczywiście!

Każdy z nas ma w sobie dość siły, by podjąć próbę zrobienia czegoś, o czym sam nie wie, czy zdoła to osiągnąć. Może to być przebiegnięcie mili, udział w biegu na dziesięć kilometrów albo na sto mil. Może to być zmiana zawodu, schudnięcie o dwa kilo, wyznanie komuś miłości.

*

Dodatkowe utrudnienie tylko pomaga. Zawsze pomagało, wreszcie do tego dochodziłem. Żadne moje „dlaczego?” nie przyniosło mi spokoju ani nie doczekało się odpowiedzi. Ale samo pytanie — i robienie — zrobiło coś we mnie, dało początek czemuś silnemu.

*

[...] możesz się wlec, rozpaczać, schrzanić coś i popaść w jeszcze większą rozpacz, a jednak prawie zawsze dostajesz drugą szansę. Ocalenie jest zawsze w twoim zasięgu.

*

[...] gdzie jest moja granica? Czy mogę ją poznać inaczej, niż tylko starając się ją przekroczyć? [...] każdy, kto ma tyle szczęścia, że może sięgać poza swoją strefę bezpieczeństwa, jest w stanie postawić sobie to pytanie i na nie odpowiedzieć.

*

Tonto, mój pies nie musiał się niczego uczyć, aby poznać swoją prawdziwą naturę. Ja — owszem. [...] Pościgaj się ze swoim psem (czy on wygląda na zmartwionego?).

*

[...] bazylia to koronowana głowa wśród ziół; jej nazwa pochodzi od greckiego słowa basileus, czyli król [...].

*

Zwierzyłem się Tony’emu, że moim zdaniem miłość nigdy nie trwa wiecznie, a ludzie robią z niej nie wiadomo co. Odparł, że nie mam racji, bo miłość jest wszystkim.

*

Każdy z nas czasem przegrywa. Nie udaje nam się zdobyć, czego pragniemy. Przyjaciele i osoby, które kochamy, odchodzą. Podejmujemy decyzje, których później żałujemy. Staramy się ze wszystkich sił, ale rezultat jest opłakany. To nie przegrana definiuje nas jako ludzi, lecz to jak przegrywamy, i to, co potem robimy.

*

Możemy żyć tak, jak to miało być: prosto, szczęśliwie, na ziemi i z ziemią. Możemy żyć, przekuwając trud w czystą radość.

*

    — Po jednym kroku — powiedział Dean, kiedy zawahałem się i zachwiałem. — Skup się na tej chwili.

Scott Jurek, Steve Friedman, Jedz i biegaj. Niezwykła podróż
do świata ultramaratonów i zdrowego odżywiania
,
Wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2012.

poniedziałek, 29 lipca 2013

Gapię się czasem na ten świat ciut mało aktywnie. Wtedy ktoś nagle, pół-nagle lub od tak po prostu mówi coś, co powoduje, że dwie kulki w mej głowie zderzają się tworząc ciąg skojarzeń niby przypadkowych, ale układających się w miłe odkrycie. Tak było i „tą razą”. Pani Uty powiedziała: Jest mało właścicieli zadowolonych ze swoich psów. Zderzyły się kulki, raz! Po chwili westchnęłam i powiedziałam: jest mało ludzi zadowolonych z siebie... Zderzyły się kulki, dwa!

Nie porównuj swojego psa z innymi, a jeśli już musisz,
porównuj z nim samym sprzed miesiąca, kwartału, roku.
Oniemiejesz z zadziwienia, jak niesamowitego masz psa!

Nie porównuj siebie z innymi, a jeśli już musisz,
porównuj ze sobą samą (ze sobą samym) sprzed miesiąca, kwartału, roku.
I nie mów mi, że nie oniemiałeś z zadziwienia, jak niesamowitym człowiekiem jesteś, jeśli tylko miałeś odwagę nie porzucać swoich marzeń, uczuć i uśmiechu.

Nie trudno to wymyślić, trudniej zrozumieć aż do trzewi, jeszcze trudniej stosować przez cały dzień, a najtrudniej zrobić z tego swoją drugą naturę. Ale w końcu... od czego są wyzwania, prawda?

*

A gdy patrzysz w oczy Psa... zobaczysz tylko wiarę w Ciebie.
Przyszło mi do łba, że może „być Człowiekiem” oznacza uwierzyć Psu a priori?
I nie ustawać! Nie wyrzec się tego dobrego, co w nas zobaczył!


Podstawy! — grzmią dobrzy nauczyciele — Podstawy! Znienawidzone gamy, rozciąganie, szkice, brzuszki, tabliczka mnożenia, słówka, struktura, proporcje? Niezbędne!

Podstawy! Niezbędne! — zanotowałam fantastyczną perspektywę do wykorzystania w dowolnej dziedzinie:

Sztuką jest z nudnego ćwiczenia
uczynić wyzwanie, świetną zabawę,
w którą aż chce się grać!

Joanna Hewelt

*

Pomyślało mi się...

 Koniecznie! Bądźmy Sztukmistrzami!

Plan. Był. Powolutku kupić co trzeba. Ugotować. Upiec. Spakować Sukę. Spakować Się. Zostawić ślad na blogu, że Ona, że ja, że nie będzie nas sześć dni, że na pierwszy w życiu psi obóz jedziemy dnia następnego o szóstej rano. Budzik na piątą nastawić...

*

Plan. Był. I co z tego? Tylko kupiłam co trzeba. Padłam. Dopiero wieczorem... Gotowałam indycze serduszka. Piekłam ciasteczka sardynkowe. Nie spakowałam Suki. Nie spakowałam siebie. Serduszka indycze pokroiłam. Śladu na blogu zostawić nie zdążyłam. Padłam po nastawieniu budzika na 4.30...

*

Plan. Nowy. 4.50 wstałam. Galopem... Spakowałam Sukę. Spakowałam Się. Bawarkę wypchałam po same brzegi tak, że przy ostatnim machnięciu klapą jęknęła, że miejsca już nie ma na nic. Śniadanko. Lekarstwa. W szaleństwie postanowiłam rozpocząć wyjazd od utraty dziewictwa na stacji paliw — sama (od początku do końca!) nalałam Bawarce paliwa pod sam korek. Już umiem! Autostradą pomknął Sukowóz przeczuciem wiedziony, że dobry nastał czas...

*

Plan. Melduję. Wróciłyśmy szczęśliwe...

piątek, 05 lipca 2013

1 suka w
1096 dni do
785 wpisów przyczyniła się swoim istnieniem, by
101114 zbłąkanych na chwilę czy przez przypadek; przychodzących z premedytacją; przyjaciół znanych i nieznanych zajrzało do nas i zostawiło ślad w postaci
1725 komentarzy.

Dziękujemy.

*

Jeśli pies ma taką moc zmieniania świata wokół siebie, to jaką moc ma każdy z nas?
Dlaczego folgujemy sobie odkładając ją na jutro, na potem, na wieczne nigdy?
Suka... nie rozumie, we łbie jej się nie mieści, gadać ze mną o tym nie chce.

 
1 , 2 , 3 , 4
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...