Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: MotongaOkolice

sobota, 15 kwietnia 2017

Jabłoń:
(uwielbia gapić się na szczęśliwego Sadownika,
więc się gapi na Niego całą sobą)

Sadownik:
(godzinkę wcześniej odebrał Motonga z serwisu;
właśnie podciąga sobie spodnie ciągnąc w górę za kołnierz
)
Jak zadzwoni mamusia, powiedz, że jestem na motocyklu.

Jabłoń:
Jak zadzwoni mamusia, mam jej powiedzieć,
że jesteś na motocyklu… Serio?

Sadownik:
Serio! Weź to na klatę!

Jabłoń:
Ja mam wziąć to na klatę?

Sadownik:
Oczywiście! Syn jest idealny!
Miewa głupie pomysły, ale po to ma
mądrą żonę, by wybiła mu to z głowy!

Jabłoń:
(mądra, ale głupia, również bardzo dumna
i nic nie będzie Sadownikowi wybijać
)

Sadownik:
(pojechał na rekonesans)

piątek, 07 października 2016

Jabłoń:
Niech pierwszy rzuci kamieniem ten,
któremu za pierwszym razem się udało.

Sadownik:
(po chwili)
Ale mi się udało, za pierwszym razem zdałem egzamin
na prawo jazdy kategorii A i B.

Jabłoń:
Ale nie od razu umiałeś jeździć.
(po chwili dodaje)
Z drugiej strony, z byle kim nie mieszkam,
czego nie mogę powiedzieć o tobie.

czwartek, 05 maja 2016

Sadownik:
(wychodzi z łazienki i recytuje)
Ja nigdy nie chrapię,
ja śnię o motocyklach.

Jabłoń:
(rechocze, bo wie sporo o Sadowniczym i Kudłatym chrapaniu)

Sadownik:
(że niby jak chrapie, to chrapie bardzo cichutko)
Wyobrażasz sobie, na jakich motocyklach ona [Kudłata] jeździ?

sobota, 30 kwietnia 2016

Stado:
(wczoraj w samochodzie na majówkę)

Sadownik:
(gdy mijali odpoczywający na stacji benzynowej motocykl)
Widzisz, gdybyś była sprawna,
jechałybyście samochodem, a ja na Motongu.

Jabłoń:
(pamięta swoją nędzę ruchową)
Kotku, proszę, przecież nie jest już tak źle.

Sadownik:
Nie jest, ale ja jak dobry trener chcę więcej.


*
 

Stado:
(już u Orzeszka i Białego Kruka)

Jabłoń & Sadownik:
(wręczają cytrynę, która prosto z krzaczka jechała)
To dla Was od Gepardzicy i Smoku.

Orzeszek & Biały Kruk:
Ale my ich nie znamy.

Jabłoń:
(uśmiecha się)
Ale Oni znają Was.

Orzeszek:
Z tej złej strony?

Jabłoń:
Myślę, że z tej dobrej.

czwartek, 13 sierpnia 2015

Jabłoń:
(w zachwycie)
…noooo, to 16 września zawieziesz TRZY WIEDŹMY NA SZAMANA…

Sadownik:
(z niebywałą powagą)
Jak ja upakuję tę trójkę na motocyklu?
I to razem z walizkami!

Heniutka:
(dwadzieścia minut później)

wtorek, 26 sierpnia 2014

Miarą tęsknoty są (a) wyostrzona spostrzegawczość, dzięki której z łatwością wyławiam z tła brodatych, przystojnych facetów, (b) motocykle, których jakoś wokół mnie więcej, pomimo podłej pogody. Mało? Mało! Włączam rano radio i co? Brodaty, mądrze gadający Motocyklista!

Grzegorz Chlasta: Przychodzi syn i mówi:
     — Tata! Chcę mieć motor.
I co pan radzi tacie?

Lech Potyński: Zacisnąć zęby i kupić. Ja w takiej sytuacji się znalazłem wiele lat temu, natomiast to nie był syn, tylko córka [...]. (całość do odsłuchania tu)

Lech Potyński

(fot. źródło)

*

Uwielbiam tęsknić! Do Sadownika. Do Pana Ciasteczko.
Normalnie, kochliwa baba ze mnie...

sobota, 28 czerwca 2014

Do wczoraj dość dzielnie broniłam się przed natrętnym marketingiem telefonii niestacjonarnej. Latami o możliwości wymiany telefonu informował mnie Sadownik, bo ja nie miałam pojęcia, że warto mieć nowszą wersję ulubionego telefonu. Latami wybierał mi model spełniający moje najśmielsze życzenia: zwykły telefon bez wodotrysków, bez zamrażacza połączeń i uczuć, bez modułu „daj się zaskoczyć” nowym technologiom — zwykły telefon do dzwonienia i esemesowania. Przy ostatniej wymianie Małżonek-Przyjaciel-Współspacz poinformował mnie, że mam bardzo wygórowane wymagania i że właśnie stoję przed historyczną chwilą, kupuję ostatni telefon, który spełnia moje życzenia i w razie czego — w przeciwieństwie do smartfonów — da również radę przeżyć kąpiel w świeżo zaparzonej herbacie (naprawdę dał radę, ale o tym przekonałam się kilka miesięcy po jego zakupie). No cóż, pomyślałam wtedy, kupuję telefon, o który będę musiała bardzo, bardzo dbać, by starczył na bardzo, bardzo długo.

Wczoraj udało mi się swoim telefonicznym gruchotem uchwycić psią stopę, a gdy zobaczyłam jakość foci, przypomniało mi się, że tylko krowa nie zmienia poglądów. Wczoraj skończyła się era przedpotopowych telefonów! Tak, chcę nowy śliczny model do dzwonienia, esemesowania i... robienia nagłych, o dużo lepszej jakości foci. Po raz kolejny wszystko przez Heniutkę.

Do listy rzeczy ważnych, potrzebnych, ale nienagłych dopisałam telefon, zaraz po kasku, który na liście zajmuje pierwsze miejsce od piętnastu miesięcy.

sobota, 07 czerwca 2014

Jabłoń:
(żebrze zmianę Sadowniczych planów na piątek)
Obiecałabym Ci, że będę grzeczna,
ale przecież wiesz, że to mi w ogóle nie wychodzi.

Sadownik:
Powiem ci jak porządny coach,
nie obiecuj, po prostu zrób to.

(mija jakiś czas)

Jabłoń:
(pamięta, że Student ma jakieś lekcje do odrobienia)
Będę wieczorem bardzo grzecznym modelem.
To dam radę, obiecuję. Kupujesz?

Sadownik:
A mam wyjście?

Jabłoń:
(szczerzy się i wdzięczy,
bo czy ma inne wyjście?
)

*
(wieczór i ciemno już)

Sadownik:
(rozstawia sprzęty)
Czy mogę mieć głupie pytanie?
Gdzie jest statyw?

Jabłoń:
O, cholera! Zostawiłam w Ośrodku.

Sadownik:
(w wersji Anioł nie Człowiek)
No to jadę. Daj klucze.

(cdn.)

*

Ile dziś wieczorem trzeba osób, by odrobić lekcje? Cztery? Nie.
Pięć. Sadownik. Jabłoń. Modelina. Student. Bez motocyklisty ani rusz.

środa, 04 czerwca 2014

Nie umiem oglądać filmów. Często zasypiam. Potrafię zapytać w ostatniej scenie na widok głównego bohatera: a to kto? Kinematografia nie ma ze mną łatwego kontaktu. No chyba, że sama wybiorę film. Niech dotyka jakiegoś problemu społecznego, niech dotyka pasji, człowieczeństwa, wówczas wsiąkam. Oglądam na wstrzymanym oddechu, serce w trakcie trwania projekcji rośnie mi i rośnie.

Może w tym tygodniu pójdę na samotny seans? Pomyślało mi się wczoraj. Rzuciłam okiem w repertuar ulubionego kina. I nie było zmiłuj. Może będę siedzieć po nocy nad pracą, ale ten film muuuuszę w duecie obejrzeć. Niczym sześciolatek nie rozumiałam słowa jutro czy pojutrze. Dziś! Zamówiłam bilety. Odczekałam na Sadownika. Jak nigdy, zaordynowałam niespodziankę, buciki i kurteczkę wkładać nakazałam. Pary z ust nie puściłam. Za rękę we właściwym kierunku poprowadziłam. Pooooszli!

Sadownik:
(domyślił się, że kino)

Jabłoń:
Tak, ciągnę Cię na romansidło! Nic się nie zmieniło,
jedyne co mnie w życiu interesuje to miłość.

Sadownik:
(warunki szybszego wyjścia z kina negocjował,
bo doskonale zna preferencje kinowe Drzewka
)

(za pół godziny ruszył seans)

Jabłoń:
(przeryczała cały film, najpierw ze wzruszenia,
że udało się Sadownikowi zrobić niespodziankę,
a potem z zachwytu
)

To był wspaniały wieczór.

Co nas kręci?

klatka z filmu Co nas kręci (ang. Why we ride)
reż. Bryan H. Carroll, 2013.

Podróż tworzą postoje, nie jej cel.
*
Każdy motocykl ma duszę. On żyje.
*
Moje najlepsze wspomnienia dzieją się teraz.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Typ A. Ona. 40–, 40+. Stanu bardzo wolnego. Pragnąca miłości. Deklaruje, że gotowa jest oddać wszystko, by w końcu spotkać tę właściwą, drugą połówkę pomarańczy. Ale... Lista. On ma być taki, siaki i owaki. Wykształcenie musi mieć, najlepiej takie, siakie lub owakie. Mieszkanie też mieć powinien, najlepiej takie, siakie lub owakie. No i pozycję zawodową. Przecież Ona nie będzie mogła pokazać się z Nim w żadnym ze swoich miejsc, jeśli On nie będzie miał właściwego stanowiska, właściwego portfolio i odpowiedniej historii osobistej. Lista jest długa i bardzo konkretna. Nie podlega renegocjacjom. Z listą w mentalnej garści usycha sobie Ona z braku miłości. Nie ma sensu jej mówić, że kręci się obok niej taki jeden. Kręci się od lat. Gotowy, by pomóc. Gotowy, by być. Wielu punktów z listy nie spełnia, wielu programowo nie zamierza spełniać, ale za to gotowy jest na wiele szaleństw w jej towarzystwie. Ona listy z ręki nie wypuści, usycha i utyskuje na świat i życie, co podłe jest nad wyraz. Nie mam prawa głosu, bo ja mam TAAAAAAKIEGO Mężczyznę, co jest i taki, i siaki, i owaki. Ona nigdy nie uwierzy, że gdy połączyliśmy swoje losy, nie mieliśmy nic poza sobą i wspólnymi marzeniami. Ani On, ani ja nie byliśmy tacy, siacy lub owacy.

Typ B. Ona. 40–. 40+. Mężatka. Mówi, że miało być inaczej, a tu, proszę, mąż nudny powoli się robi. Ona by chciała, by On bardziej męski i zdecydowany był, by Ona nie musiała tych wszystkich decyzji podejmować sama. Może by jakieś hobby miał, co? Męskie hobby byłoby super, nie? Ale... Niech to będzie hobby bezpieczne, w końcu głową rodziny jest. I czyste to hobby musi być, żeby brudów do domu nie znosił. I żeby był, tak jak do tej pory, osiągalny dla rodziny, pod telefonem, na wyciągnięcie ręki, zawsze. Tak, Ona chce, by On się rozwijał, miał swoje życie i tylko swój czas, ale pod warunkiem, że Ona mu tę nową rzeczywistość zdefiniuje, bo wiadomo, bezpieczna i czysta powinna być. Ona mi mówi z lekkim wyrzutem, że ja to nigdy jej nie zrozumiem, bo ja mam TAAAAAAKIEGO Mężczyznę. Wiadomo, ślepej kurze trafiło się ziarno. Tylko Ona, ta w typie B, zadaje mi do znudzenia to samo pytanie:
    — Nie boisz się go puszczać na motor?

* * *

Sadownik, Henia & Jabłoń:
(wyjeżdżają na długi weekend
w lekkim, jak na ten dzień, korku
)

Sadownik:
Widziałaś? Taki jak mój!

Jabłoń:
Tylko światła tylne widziałam. Daj mi znać wcześniej,
jak będzie jechał jakiś motor, dobrze? Chętnie sobie popatrzę.

Sadownik:
(z lekkim wyrzutem)
Mówi się motocykl.

* * *

    — Nie boisz się go puszczać na motor?
    — Nie mówi się motor, ale motocykl.

Dwa tygodnie temu, Sadownik zrobił mi niespodziankę i, wracając z południa, zajechał na psie seminarium. Wracaliśmy do domu na dwa pojazdy. My z Henią sukowozem. On na Motongu. Jechał przodem. Podziwiałam piękno tej Pary — Sadownik i Motong, Motong i Sadownik. Myślałam o tym, że mam TAAAAAAKIEGO Mężczyznę. Myślałam o tym, że wszystko to by mnie ominęło, gdybym miała listę, gdybym uparła się, by zawsze było bezpiecznie, czysto i na porę. A przecież na znaczki przyjdzie jeszcze czas.

*

    — Nie boisz się go puszczać na motor?
    — Nie mówi się motor, ale motocykl.

Ja go nie puszczam, bo nie jest dzieckiem. Jest Mężczyzną. Nie, nie boję się, gdy jeździ motocyklem. Samochód ma przyrośnięty do dłoni. Prawo jazdy kategorii B miał, zanim stał się pełnoletni. Chwilami, samochód staje się dla niego ciut niebezpieczną, zbyt oczywistą oczywistością. Motong wymaga od Sadownika bardziej niż Ona typu A czy typu B. Uwaga. Teraz. Skupienie. Teraz. Chwila po chwili. Tutaj. Margines na błędy prawie żaden. Z katarem nie jeździ się motocyklem...

* * *

Podróżowanie samochodem letnią porą z Motocyklistą jest Świętem samym w sobie. Mogliśmy z Sadownikiem porozmawiać, pomarzyć na głos, powspominać. To był fantastyczny długi weekend na Dzikim Zachodzie z TAAAAAAKIM Mężczyzną.

 
1 , 2
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...