Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: SmaczneWegeŻycie

czwartek, 13 października 2016

Do dziś nie przyszłaby mi do głowy opcja „zestaw lunchowy”. Bo do dziś kulinarnie byłam ostrożna — jadłam pewniaki, a jak trafiłam coś pysznego, reszta menu przestawała dla mnie istnieć, bo po co ryzykować.

Do dziś. Bo dziś, od rana było wiadomo, że idziemy na lunch — cieszyłam się jak dziecko. Romesco skradło mi serce i z niebywałą łatwością obudziło we mnie zalążek odwagi kulinarnej, by próbować nowych smaków, nieznanych potraw. Jeszcze długo nie zamierzam powtarzać dań, bo to obłędnie fantastyczna Przygoda, a nie tylko uzupełnianie składników odżywczych.

Sadownik:
(spróbował booooskiego dania Jabłoni:
Bakłażany z pieczoną papryką,
zapiekane kozim serem
oraz tortilla ziemniaczana)
Gdyby mi ktoś tak w domu gotował,
to mógłbym być wege.

(za jakiś czas przy tym samym stoliku)

Jabłoń:
(delektowała się jeszcze głównym daniem,
ale widząc, co się dzieje z Sadownikiem,
pyta o wrażenia z
Crema Catalana)
I jak?

Sadownik:
(z rozanieloną miną od dłuższej chwili)
Najchętniej zrobiłbym to*, co nasza Suka,
ale nie wypada.



_____________
* Heniutka uwielbia wylizywać pojemniczki po śmietanie czy jogurcie.

poniedziałek, 27 stycznia 2014

Sadownik:
(wraca ze spożywczego polowania)

Jabłoń:
(już od drzwi informuje)
Jestem ofiarą kuchenną.

Sadownik:
(znający swoją żonę jak mało kto,
ekstrapoluje swe doświadczenie
)
Co znowu zrobiłaś?

Jabłoń:
Wyjmowałam mleko kokosowe z puszki i mnie poraniła.
(po chwili, oglądając głębokość ran)
I tak się zastanawiam...
czy blacha puszki mogła mieć na sobie bakterie...

Sadownik:
(z powagą podniesioną do kwadratu)
Na pewno. Ja bym na twoim miejscu pojechał
na zastrzyk przeciw tężcowi, koniecznie w brzuch.

Jabłoń:
Jeśli bakteria była, to zdechła ze śmiechu,
jak usłyszała, co i jak mówisz.

(W tym czasie kasza jaglana z jabłkami i mlekiem kokosowym,
jakby nigdy nic, dochodziła do siebie w piekarniku
)

sobota, 11 stycznia 2014

Poniedziałek–Piątek. W jednej kuchni naście osób w ciągu dnia przyrządzało posiłki. Dominowała kasza jaglana, wygrywając w cuglach z wszystkim innym składnikami. Po raz pierwszy w życiu odważyłam się zjeść jagły na zimno i... okazało się, że sałatka, choć podmieniono w niej kolendrę na natkę pietruszki, jest absolutnie prze-prze-przepyszna.

Od słowa do słowa. Przepis. Skąd. Nie byłam zaskoczona, że po raz kolejny świat okazał się malutki. To dobre miejsce dla człowieka jedzącego miesiąc lub dwa temu polecała mi Altówka. A w czwartek. Od słowa do słowa. Przy przepisie. Skąd. Okazało się, że do Duszy zawiadującej tym magicznym miejscem prowadzi tylko jeden dodatkowy uścisk dłoni osoby, którą i Dusza, i ja znamy. Osoby, która należała do tych, które co wieczór podczas stażu piły razem ze mną, przygotowany z miłością napój Bogów według przepisu podarowanego na tym blogu przez Ommeczkę.

(źródło fotografii i przepis)

środa, 04 września 2013

Wegetarianizm to dla mnie teraz poznawanie świata nowych słów, znaczeń i smaków.
Do słownika dodałam nazwy użytych już przynajmniej raz w tym tygodniu składników:

fasola pinto
   kombu
tahini    

*

Ten, co nazwał wege reżimem, nie miał pojęcia, o czym mówi, bo:

Wege jest piiiiisszzzzzneeee!

*

Wczoraj nagrodę Sadu otrzymałam. Sadownik zjadł fasolkę pinto z warzywami na obiad i powiedział, że po raz pierwszy nie brakowało mu mięsa.

poniedziałek, 02 września 2013

Jestem okropnie monotematyczna.
Nie! Ta książka jest o bieganiu przy okazji.

Bieganie jest w niej tylko okazją do zmiany... wszystkiego! Nie od razu, ale powolutku, dzień po dniu. To książka o niemożliwym, które nabiera rumieńców możliwego. To książka, która zmusza do zadania sobie pytania: noooo, to o czym marzysz? Pytania, które uruchamia następne. Co jeszcze chcesz w tym życiu zrobić? Kiedy? Co robimy już dziś? Bo życie to nie myślenie o myśleniu czy myślenie o działaniu — życie to działanie, wdech, wydech i... wio! Bo Życie jest Magią. Uwielbiam to czuć.

Ta książka jest też o... jedzeniu, oczywiście!

Każdy z nas ma w sobie dość siły, by podjąć próbę zrobienia czegoś, o czym sam nie wie, czy zdoła to osiągnąć. Może to być przebiegnięcie mili, udział w biegu na dziesięć kilometrów albo na sto mil. Może to być zmiana zawodu, schudnięcie o dwa kilo, wyznanie komuś miłości.

*

Dodatkowe utrudnienie tylko pomaga. Zawsze pomagało, wreszcie do tego dochodziłem. Żadne moje „dlaczego?” nie przyniosło mi spokoju ani nie doczekało się odpowiedzi. Ale samo pytanie — i robienie — zrobiło coś we mnie, dało początek czemuś silnemu.

*

[...] możesz się wlec, rozpaczać, schrzanić coś i popaść w jeszcze większą rozpacz, a jednak prawie zawsze dostajesz drugą szansę. Ocalenie jest zawsze w twoim zasięgu.

*

[...] gdzie jest moja granica? Czy mogę ją poznać inaczej, niż tylko starając się ją przekroczyć? [...] każdy, kto ma tyle szczęścia, że może sięgać poza swoją strefę bezpieczeństwa, jest w stanie postawić sobie to pytanie i na nie odpowiedzieć.

*

Tonto, mój pies nie musiał się niczego uczyć, aby poznać swoją prawdziwą naturę. Ja — owszem. [...] Pościgaj się ze swoim psem (czy on wygląda na zmartwionego?).

*

[...] bazylia to koronowana głowa wśród ziół; jej nazwa pochodzi od greckiego słowa basileus, czyli król [...].

*

Zwierzyłem się Tony’emu, że moim zdaniem miłość nigdy nie trwa wiecznie, a ludzie robią z niej nie wiadomo co. Odparł, że nie mam racji, bo miłość jest wszystkim.

*

Każdy z nas czasem przegrywa. Nie udaje nam się zdobyć, czego pragniemy. Przyjaciele i osoby, które kochamy, odchodzą. Podejmujemy decyzje, których później żałujemy. Staramy się ze wszystkich sił, ale rezultat jest opłakany. To nie przegrana definiuje nas jako ludzi, lecz to jak przegrywamy, i to, co potem robimy.

*

Możemy żyć tak, jak to miało być: prosto, szczęśliwie, na ziemi i z ziemią. Możemy żyć, przekuwając trud w czystą radość.

*

    — Po jednym kroku — powiedział Dean, kiedy zawahałem się i zachwiałem. — Skup się na tej chwili.

Scott Jurek, Steve Friedman, Jedz i biegaj. Niezwykła podróż
do świata ultramaratonów i zdrowego odżywiania
,
Wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2012.

sobota, 31 sierpnia 2013

Odkryłam, że pod zacnym „chcesz jeść mięso, kup je sam” kryje się nie tylko moja niechęć do wspierania przemysłowej hodowli zwierząt, ale również osobista, głęboka chęć, by Sadownik dzielił ze mną nie tylko życie, szczęście i troski, ale również c a ł e, bez wyjątku, menu. Bez przesady — odkrywszy drugie dno, skorygowałam swoje chcenie.

Powiadomiłam więc kolegę-małżonka, że w trakcie oczekiwania na pierwszego jelenia, mięso kupić mu mogę... W końcu, dodałam, Heni kupuję, co mogłoby być argumentem na rzecz tezy, że ją kocham bardziej...

Jabłoń:
(wyłożyła Sadownikowi powyższe)

Sadownik:
(zauważył, że do Heniowych nauk Drzewko używa często parówek)
Futrujesz ją tymi nieszczęśliwymi parówkami!
Jaka z ciebie matka?

*

Pani mnie wczoraj minęła, gdy ćwiczyłyśmy sobie z Henią w najlepsze. Zatrzymała się i powiedziała:
    — Mój pies był tak mądry, że nie musiałam go niczego uczyć.

Nie po raz pierwszy słyszałam te słowa. Niejeden ktoś miał tak mądrego i dumnego psa, który na pewno nie sprzedałby się za smakołyk. Niejedna twierdziła, że to uwłacza psu, gdy nagradza się go smakołykiem.

Zatrzymał mnie wykrzywiony wyraz twarzy pani od mądrego, nieuczonego nigdy psa. Doszłam do wniosku, że wolę Heniutkę, bo uwielbiam z nią pracować. Uwielbiam jak jej chrupią szare komórki. Uwielbiam to, kim się staję dzięki Niej nie tylko w czasie naszej wspólnej pracy. Jak mogłabym się tej ogromnej przyjemności pozbawić? Jeśli warunkiem koniecznym jest „nie tak mądry pies”, to zgadzam się. Mam „nie tak mądrego psa”, ale... mam też niesamowitą Sukę! Uczę się wciąż, niezmiennie i każdego dnia od nowa mądrze Ją kochać. To niesamowita przygoda podczas której staję się Człowiekiem.

piątek, 30 sierpnia 2013

Przytulisko. Niewidzialna, ale dobrze wyczuwalna, linia demarkacyjna rozłożyła się w połowie stołu i leży tam już jakiś czas.
    — Mięso? Proszę bardzo, ale musisz je sobie sam kupić, przyrządzić, podać. — Głosi nowa religia kuchenna.

*

Obiecałam, że wrócę do mięsa, gdy będę miała beznadziejne wyniki krwi lub gdy średnia osobnicza chorowalność zimowa wzrośnie mi znacząco. Póki co, pławię się w zachwycie...

*

Sadownik:
(z niesmakiem w głosie na widok jedzenia Jabłoni)
Ty jednak wierzysz w słowo pisane...

Jabłoń:
Noooo. I zobacz, gdzie jestem!
A ty nie wierzysz i jesteś tu ze mną!

Sadownik:
Nie. Ja jem parówki.

środa, 28 sierpnia 2013

Sadownik & Jabłoń:
(wracają z kawy na mieście)

Jabłoń:
(bezmięsna)
Jak ci z kolejną rewolucją w naszym życiu?

Sadownik:
Życie z Tobą to nie bajka...

Jabłoń:
A co?

Sadownik:
Nikt nie mówił, że będzie łatwo...

Jabłoń:
Ale jaki gatunek?

Sadownik:
Horror sensacyjny z dreszczykiem!

Jabłoń:
Kocham Cię za twe hiperbole, puenty i wyszczekanie!

Sadownik:
No, widzisz, horror!

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Jabłoń:
(przeszczęśliwa, że wrócona do domu w kuchni porządzić sobie może,
kupiła stos warzyw i owoców, przygotowała
i serwuje nowe danie pięcioma przemianami doprawione
)
I jak?

Sadownik:
Nooooo!

Jabłoń:
(stęskniona dobrego jedzenia,
zachwyca się makaronem z brązowego ryżu
)
Dla mnie piiisznne!

Sadownik:
Nie jestem specjalistą, nie chcę się wymądrzać, ale...

Jabłoń:
Nooo?

Sadownik:
(śmiertelnie poważny)
Jednej przemiany mi brakuje.

Jabłoń:
Jak to? Dwa pełne koła zatoczyłam...

Sadownik:
Mięsnej mi brakuje!

Półka na książki. Reportaż, który płynnie przechodzi w prawdziwe historie ludzi i psów. Te sąsiadują bezproblemowo z książkami dotyczącymi wychowania psów — w większości wydanymi przez to samo wydawnictwo. Psie, kocie, końskie wydawnictwo — myślałam o nim jeszcze dwa tygodnie temu, ale przecież zmiana goni zmianę. Ostatnimi czasy sierściuchowe książki zaczęły sąsiadować z szympansami, a zaraz potem z etyką i żywieniem dokonując znaczących zmian w moim życiu.

Jakieś trzy tygodnie temu wpadły mi w oczy słowa informujące, o mającej się w tym wydawnictwie ukazać, dzień przed długim weekendem, książce, nie o psie, lecz o „ludziu”. Ludziu szczególnym, co uświadomił sobie swoje tarapaty około czterdziestego roku życia, gdy miał kilkanaście kilo za dużo, a za sobą doświadczenie alkoholizmu. Nabyłam. Zaraz po długim weekendzie odebrałam. Wpadłam jak śliwka w kompot, a książka ta wylądowała zaraz obok tych z żywieniem, choć pewnie lepiej by się czuła stojąc koło książek Osiatyńskiego. To książka o sile ducha, o mocy, którą ma każdy z nas. To również książka o jedzeniu.

Skończyłam ją dziś rano.
W okolicach południa kupiłam masło migdałowe. Palce lizać!
Co za książki wpadają mi w ręce w tym roku!

*

    — Musisz po prostu zmienić wszystko, Rich. Nic więcej.
    Stan nie zamierzał owijać niczego w bawełnę.

*

[...] słowo „weganizm” jest obciążone znaczeniowo: mówi nie tylko o reżimie żywieniowym, lecz także sugeruje pewien kodeks etyczny i określoną postawę polityczną. Ciążący na tym słowie stygmat działa odpychająco na bardzo wiele osób, dla których nader pożyteczne mogłoby być to, co słowo to w istocie oznacza.

*

Kiedy tego ranka kołysałem się na falach, miękkich i ciepłych, przypomniały mi się słowa Daphne Rose Kingmy: „Poddanie się  to przepiękny moment, gdy z wdzięcznością, radością i wiarą padasz w trakcie lotu, czując, że złożony zostałeś w niewyobrażalne objęcia. Poddać się — to powierzyć siebie, nawet jeśli nie jesteś pewien owych objęć. To ustokrotniona ufność, która nie chwyta się kurczowo myśli o wyniku, bo przepojona jest wiarą, że także wtedy, gdy nie osiągniesz tego wyniku, to rozwiązanie było najdoskonalsze”.

*

Życie to długi, skomplikowany marsz. Przemierzyłem bardzo różne drogi, niektóre kręte, niektóre jasne i proste, niektóre ciemne i wstydliwe. Jest to opowieść o facecie, który zbudził się pewnego ranka i stwierdził, że od zbyt wielu lat idzie tą samą wydeptaną ścieżką. Wszyscy na niej byliśmy. I aż nazbyt wielu z nas nie widzi możliwości zejścia z niej, a co dopiero mówić o jakiejś nowej trasie, na której byśmy bardziej się spełniali jako osoby. [...] Tam jednak, gdzie przeszkody, tam możliwość wzrastania, bez wzrostu zaś nie ma życia. Dlatego też dopracowałem się takiej mantry: „Rób, to co kochasz, kochaj tych, na których ci zależy, i to, na czym ci zależy, służ pomocą innym i pilnuj, byś zawsze wiedział, że jesteś na właściwej drodze”.
    Także i na ciebie czeka nowa droga. Trzeba się tylko za nią rozejrzeć, a potem — zrobić pierwszy krok. Na początek wystarczy powstać i wytrwać, a ten pierwszy krok stanie się gigantyczny. I wtedy pokażesz, kim naprawdę jesteś.

*

W sumie cała rodzina w coraz większym stopniu zaczęła traktować radzenie sobie z trudnościami bardziej jako wspólną grę niż uciążliwą zmorę, a ton wszystkiemu nadawała przede wszystkim Julie.
    — Czego na brakuje? — powtarzała. — Jesteśmy zdrowi, kochamy się, żyjemy według reguł, które ustaliliśmy. To jest najważniejsze, a cała reszta to tylko dodatki.

Rich Roll, Ukryta siła. Jak stałem się jednym z najsprawniejszych
ludzi na świecie i odnalazłem siebie
,
Wydawnictwo Galaktyka, Łódź 2013.

 
1 , 2
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...