Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: dotykającSensu

niedziela, 14 stycznia 2018

zauważaj siebie.

poniedziałek, 08 stycznia 2018

nieużywane zanika.
nieużywane boli. bardzo.

używanie boli, ale daje
dziką satysfakcję. bardzo.

czwartek, 04 stycznia 2018

wczoraj. jechałam autobusem. skąd i jak się pojawiła, nie wiadomo. przepchnęła się między ludźmi i przysiadła się do mnie świadomość. uśmiechnęła się szerokim uśmiechem, trzasnęła mnie w kark i nic już nie było takie jak wcześniej. bo w ślepej uliczce, w martwym punkcie, pod ścianą, na zakręcie, w czarnej dupie, w kropce — ile to już razy w życiu bywałam. po raz pierwszy potencjał tego kiepskiego życiowo miejsca zobaczyłam. ono wyłącznie informuje, że tu już dla mnie nic ciekawego nie ma. nie daj sobie wmówić, że jest to sytuacja bez wyjścia, nie drób w miejscu, wyjdź poza! idź dalej!

*

kilka godzin później wysiadłam z innego autobusu w przeciwnym kierunku. i pstryk. i kocham żoli… ile to już lat.



poniedziałek, 01 stycznia 2018

Ile jest takich filmów, które mówią wam coś o waszym życiu? Które dotykają tego, co dla was najważniejsze?

Do piątku, przez ostatnie dwadzieścia parę lat, w moim życiu był tylko jeden taki film: Yentl. Ale od piątku jest drugi: Maudie. Dotyka, inspiruje, budzi…

Niech dotyka, inspiruje, budzi przez dwadzieścia parę lat.

piątek, 22 grudnia 2017

Dziś w okolicach 7.40, po raz ostatni w tym roku, szłam na przystanek tramwajowy. Dogoniła mnie świadomość, że nie licząc skończonych chwil, spędziłam swe pozadziecięce życie w ludzkich rozmiarów chomiczym kołowrotku, wyściełanym polami wiem, nie wiem, umiem, nie umiem, potrafię, nie potrafię, źle, dobrze, popsute, naprawione. Na każdym z nich byłam lub bywałam ofiarą — na czerwonych pożerał mnie krytyk wewnętrzny, na niebieskich miałam realne kłopoty w kontaktach z ludźmi: mało kto wytrzymywał mój nieznoszący protestu ton głosu, gdy niby niewinną dyskusję prowadziliśmy.

W chomiczym kołowrotku, choć jest ludzkich rozmiarów, człowiek wyrobić się nie może — żaden człowiek! Ale można zejść z kołowrotka? — przyszło do mnie i olśniło, gdy maszyneria zaprezentowała się w całej okazałości. Kilka minut potem, synchronicznie, po przejechaniu dwóch przystanków, pan motorniczy poinformował, że wysiadamy, bo popsuły się hamulce.  W ten sposób do polaryzacji wiem/nie wiem, umiem/nie umiem, potrafię/nie potrafię, dobrze/źle, śmiejąc się, mogłam dorzucić jeszcze jedną — popsute/naprawione — ku radości pokopytkowego życia.

Śmiałam się, bo wiedziałam już, jaki jest dla mnie najprostszy sposób, by natychmiast zleźć z kołowrotka. Tym sposobem — polaryzacją do polaryzacji — jest miłość. Co kochasz? Co lubisz? Co sprawia ci przyjemność?

sobota, 16 grudnia 2017

Trzecia nad ranem ta najczarniejsza z wszystkich godzin albo czwarta dwadzieścia — ciut za wcześnie by wstać, zdecydowanie za późno, by zasnąć. Nie znoszę.

*

A gdyby ta chwila, taka jaka jest, była prezentem,
na który długo czekałaś?

czwartek, 14 grudnia 2017

Tydzień temu z poziomu ławeczki na przystanku autobusowym gapiłam się całkowicie urzeczona. Działo się to późnym popołudniem, jeśli chodzi o natężenie światła, w środku nocy. Dwie postacie, duża i mała. Dorosła za rękę trzymała dziecko i szły. Patrzyłam w zachwycie, jak się oddalają. Kontury i sposób stawiania kolejnych kroków pozwalały stwierdzić, że ta po lewej w niedługim czasie obdaruje tę po prawej, na oko cztero–pięcioletnią, rodzeństwem. Dziewczynka po prawej szczebiotała i podskakiwała energicznie. Za rękę szły dwa równoległe światy doświadczenia, dwa zupełnie inne miejsca w życiu, dwie energie połączone głęboką miłością. Poruszył mnie ten widok na wiele dni. Poruszył nieprzekładalnością na słowa. Aż wczoraj wpadłam na to, jak zachować od niepamięci tę scenę. Narysuj te energie — podpowiedział ktoś we mnie, a ja się uśmiechnęłam. Gdy skończyłam, zaskoczona byłam tylko banalnością użytych kolorów, ale żadne inne nie wchodziły w grę — to musiała być czerwień i zieleń.



*

Wczoraj zadziwiło mnie skojarzenie, które przyszło do mnie na ruchliwym skrzyżowaniu. Miłość w kulturze często kryje swą moc pod czerwienią, ale czerwone jest również światło stopu w sygnalizacji świetlnej. Przypadek? A może miłość wymaga zatrzymania, niepędzenia, celebracji, uwagi? Wymaga — podpowiedział ktoś we mnie, a ja się uśmiechnęłam.

*

Wczoraj późnym wieczorem przeczytałam poniższe słowa i zrozumiałam, jak ważny dla mnie, ale i skończony nareszcie, będzie ten wpis. Ano — rzekł ktoś we mnie, a ja się uśmiechnęłam.

[…] najważniejsza wydaje mi się miłość. Rozszyfrować świat, objaśniać go, gardzić nim to rzecz wielkiego myśliciela. Mnie zaś zależy tylko na tym, żeby kochać świat, nie gardzić nim, nie nienawidzić samego siebie ani świata, móc podchodzić do świata i siebie i do wszystkich istnień z miłością, z podziwem i z szacunkiem.

*

[…] pokochać świat, aby nie porównywać go z jakimś przez siebie wymarzonym, wyobrażonym światem, z wymyślonym jakimś rodzajem doskonałości, tylko zostawić go takim, jakim jest, i kochać go, i cieszyć się, że do niego należę. Takie między innym są moje odkrycia, Gowindo.

*

Można przekazywać wiedzę, ale nie mądrość. Mądrość można znaleźć, można nią żyć, można się na niej wspierać, można dzięki niej czynić cuda, ale wypowiedzieć jej i nauczać nie sposób.

Hermann Hesse, Siddhartha, przeł. Małgorzata Łukasiewicz,
Media Rodzina, Poznań 2017.
(wyróżnienie własne)


niedziela, 10 grudnia 2017

zniechęcenie. bo przecież wiesz,
czego chcesz i masz pewność, że
tego, tam i wtedy, nie dostaniesz.

naprawdę wiesz,
czego chcesz? skąd pewność, że
tego nie dostaniesz?

uśmiech. kurtyna.

*

Przyszły do mnie te słowa przy porannej kawie. Przyszły i zaskoczyły swoją obecnością, bo od kilku dni intensywnie doświadczam swojego życia w sposób nieprzekładalny na słowa. Przyszły i zatrzymały swoją potencjalną uniwersalnością — mogą odnosić się do codzienności, szeroko rozumianego prywatnego życia czy sfery zawodowej, ale również szczególnego czasu, tego świątecznego, który tuż, tuż… Stąd ten uśmiech. kurtyna.

czwartek, 07 grudnia 2017

Zobaczyłem anioła w marmurze i rzeźbiłem,
dopóki go nie uwolniłem
.

Michelangelo Buonarroti

*

Zobaczyłam swoją przyszłość i nie ustanę,
dopóki nie stanie się moją teraźniejszością.

Przeczytałam pierwsze. Przyszło do mnie drugie i uśmiechnęło mnie, i zainspirowało, i przyrzec kazało, że… tak! Jedno i drugie z samego rana w tramwaju.

*

Zobacz swoją przyszłość i nie ustawaj,
dopóki nie stanie się twoją teraźniejszością
.

Jabłoń

wtorek, 05 grudnia 2017

Działo się. Dużo. Intensywnie.
Trawiłam. Wchłaniałam.
Słowa musiały poczekać. Do dziś. Tych nie chciałabym zgubić.

// po-superwizyjna perełka:
gdy realizujesz swoje pragnienie,
odwiązujesz się od swojego krytyka wewnętrznego
*.

JiM

____________
ma swoje miejsce tu :). może nawet powinien mieć swój znacznik.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
| < Styczeń 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...