Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: giender

czwartek, 21 września 2017

Seksistowski znaczek — okładki bez niego nie znalazłam, więc wygumowałam. W seksistowskiej serii wspaniała powieść o rasizmie. Jeśli już ta książka musiałaby mieć znaczek, powinien brzmieć: lektura obowiązkowa dla białych!

Grzebię ostatnio w kwestii przywilejów. Dzieje się wokół mnie bardzo dużo w kwestii przywilejów. Nie zastanawiałam się, gdy przyszła do mnie informacja o tej książce — książce, jakby nie było, o przywilejach. I choć rzuciłam ją na chwilę dla Chyłki, to szybciutko wróciłam. Przewrotna opowieść, fantastycznie napisana, no i o rangach, czyli przywilejach, dla normalsów.

Wolność to krucha łodyżka żonkila po najdłuższej zimie. To dźwięk twojego głosu, gdy nikt cię nie zagłusza. Chęć mówienia „tak” i ważniejsze jeszcze prawo mówienia „nie”. W sercu wolności bije nadzieja: puls możliwości.

*

Uprzedzenia działają w obie strony. Są ludzie, którzy cierpią z ich powodu, i tacy, którzy z nich korzystają.

*

Ile potrzeba wyjątków, zanim sobie uświadamiamy, że prawda, którą nam wpajano, to jedno wielkie kłamstwo?

*

[…] uprzedzenia powszechnie uchodzą za coś złego, ale są żywe.

*

Nie wszystko można nienawidzić. Nie wszystkich można pobić, nie zawsze można się schlać i zrzucić na kogoś winę za własny szajs. To narkotyk i jak każdy narkotyk przestaje w końcu działać. Co wtedy?

*

Ci z nas, którzy mieli szczęście urodzić się biali, nie zdają sobie sprawy ze swojej szczęśliwej gwiazdy.

*

     — Fuj! — wołam. — Przestań. — Ale myśli kotłują mi się w głowie: a co, jeśli ktoś nie pasuje do układanki świata? Ma się okaleczyć, okroić, spiłować brzegi? Dlaczego nie możemy zmienić układanki?

*

Nie ma czegoś takiego jak fakt, liczy się tylko to, jak postrzegałeś go w danej chwili. Jak go opisałeś. Jak przetworzył go twój mózg. Opowieść jest nierozerwalnie złączona z narratorem.

*

     — Myślisz, że rasizm kiedyś wyginie?
     — Nie, bo wówczas biali musieliby zaakceptować równość. Kto by rozwalał system, który ich wyróżnia?

*

     — Czyli szukamy jednorożca — stwierdza Howard. — Superwrażliwego, świadomego rasowo białego hetero.

*

[…] myślę o wodzie, która unosi się pod postacią mgły, zmienia w obłok i powraca jako deszcz. Czy nazwalibyście to spadaniem? Czy może powrotem do domu?

*

     — Musi być okropna — przyznaję.
     — Nie jest — stwierdza Ruth po chwili namysłu. — Nie wie, że można inaczej. Nie potrafi
.

*

Duma to zły smok; śpi pod twoim sercem i ryczy, gdy potrzebujesz ciszy.

*

     — Nie zrozum mnie źle, kochanie — mówi — ale czasem, kiedy próbujesz coś wyjaśnić i wydaje ci się, że rzucasz aluzję, rozjeżdżasz rozmówcę walcem.

*

     — Wcale o tym nie myślę. Już ci powiedziałam: ja nie widzę koloru skóry.
     — Nie wszyscy z nas mają ten przywilej.

*

Noworodki to takie niezapisane kartki: przychodzą na świat bez założeń poczynionych przez rodziców ani obietnic, które da im Kościół, nie dzielą ludzi według sympatii i antypatii. Przychodzą na świat bez niczego, wymagają tylko opieki i przyjmą ją od każdego bez wyjątku.
     Ciekawe, ile czasu potrzeba, nim ów dar od natury pójdzie w kąt.

Spoza powieści, od Autorki, gdy już po wszystkim:

[…] najwięcej uczymy się dzięki rzeczom, które budzą w nas sprzeczne uczucia.

*

Zrozumiałam, że ignorancja też jest przywilejem.
     No więc cóż pożytecznego się dowiedziałam? Otóż, jeśli jesteś biały, jak ja, nie możesz pozbyć się swoich przywilejów, ale możesz je spożytkować
. […] Miej świadomość, że różnice pomiędzy ludźmi utrudniają niektórym dotarcie do mety, i staraj się stwarzać każdemu sprawiedliwą drogę do celu, z uwzględnieniem owych różnic. Dokształcaj się. Jeśli uważasz, że czyjś głos jest ignorowany, każ pozostałym słuchać. Jeśli twój znajomy opowiada rasistowski kawał, zawstydź go, zamiast się śmiać.

Jodi Picoult, Małe wielkie rzeczy,
przeł. Magdalena Moltzan-Małkowska,
Prószyński i S-ka, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


wtorek, 29 sierpnia 2017

1/3. 2/3. Trzecia z trzech. To, co mają wspólne, to doświadczenie, którego nie można zagłuszyć, zahuczeć, skreślić. Możesz negować, nie wierzyć, ale to niczego nie zmienia — ci ludzie doświadczyli właśnie tego i już. Pytanie brzmi: czy chcesz posłuchać?

Gdy czytałam tę książkę, co chwilę łapałam się na tym, że moje osobiste doświadczenie jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, o której istnieniu nie miałam pojęcia — doświadczyłam „tylko” konsekwencji ostracyzmu społecznego i rodzinnego. Pierwszy kosztował mnie kilka lat życia. Drugi, nie bez emocji i łez, olałam. Pierwszy dużo dziamgał ustami obcych ludzi. Drugi zabijał milczeniem. Był w moim/naszym życiu tylko jeden moment, gdy miałam serdecznie dość i chciałam się poddać. Powiedziałam wtedy coś w stylu: no trudno, tak trzeba… Sadownik przytomnie i bardzo stanowczo zareagował: dzieci? proszę bardzo, wchodzę w to pod jednym warunkiem, że tego chcesz. Nie chciałam. Nigdy.

Nowe dla mnie po tej książce są świadomość, że żyję poza normą, bo w moim życiu „normą” są marzenia, wypływające z głębi nas samych, co jak zobaczyłam normą nie musi być — w sumie dlaczego miałoby być? — oraz świadomość szczęścia, które mam, dzieląc życie z Sadownikiem, który, teraz widzę to gołym okiem, też spoza normy się urwał.

Zamiast pytać: „Czy to możliwe, że to prawda?”,
moglibyśmy zapytać: „A jeżeli to prawda?”. Co wtedy?
Arthur Bochner

*

Jest taka powszechna prawda, takie założenie, że my wszystkie chcemy mieć dzieci i nie będziemy szczęśliwe, jeśli nie będziemy ich miały. […] Istnieje silna dychotomia między treściami przekazywanymi przez społeczeństwo a twoimi uczuciami.

*

[…] jest ważne i konieczne, by zarżnąć wszystkie święte krowy, wszystkie „wartości”, ideologie i samousprawiedliwienia, na których się wychowaliśmy, by sprawdzić, gdzie wpadamy w sieci stereotypów i konformizmu; gdzie okłamujemy samych siebie […]. By sprawdzić z chirurgiczną precyzją eufemizmy, które stały się dla nas tak „normalne” i „naturalne”, jak przekazy „dzieci są radością, dzieci są błogosławieństwem”, „krew nie woda” lub „rodzina jest najważniejsza”. Jeśli nie będziemy ostrożni i świadomi destrukcyjnej siły tych eufemizmów, staną się one częścią naszego społecznego, kulturowego DNA i będziemy przekonani, że tak powinno być po wsze czasy.

*

[…] kiedykolwiek alternatywny sposób myślenia wkracza do ludzkiego życia, opowiada on nie tylko o samej alternatywie, ale o wspólnych sposobach myślenia; tych przyjmowanych za rzecz oczywistą koncepcjach, na których się opieramy, najczęściej nawet tego nie zauważając.

*

W głębi duszy, gdzie żyje prawdziwe ja, kiedy czegoś nie chcesz, nawet gdy nie ma wyraźnego powodu, nie miałoby znaczenia, czy wieś bądź cały kontynent dołączyłby do ciebie w osiągnięciu tego. Gdzie jest ostra i silna niechęć, która nawet nie potrzebuje słów i jest pozbawiona definicji i wyjaśnień, nic nie ma znaczenia. „Nieznaczynie”.

*

Uznaję to za irytujące, że każdy zakłada, iż wymagająca kariera lub niepohamowany hedonizm są w centrum życia nie rodziców. […] Ludzie cały czas mówią o dylemacie między „karierą” a „dziećmi”, ale może są tacy, którzy nie chcą obu.

*

Myśl, że macierzyństwo samo w sobie, per se, może być dla kobiet nie do wytrzymania, jest bardzo często postrzegana jako niemożliwa, ponieważ jest to rzekomo racja bytu kobiet.

*

Słuchaj, znasz moje myśli i uczucia i jeśli możesz podać mi rękę, po prostu podaj mi rękę.

*

[…]  jakie są konsekwencje przemilczania żalu nad macierzyństwem? Kto płaci cenę za próbę udawania, że on nie istnieje?
     Ta książka kładzie nacisk na to, że kobiety, które nie chcą być matkami, matki, które nie chcą albo chcą być matkami, i dzieci są tym, którzy płacą cenę, ponieważ wszyscy oni ponoszą rzeczywiste konsekwencje tych społecznych porządków, czyniących je, czyniących nas, nosicielami układów, które z pewnością mówią językiem troski za nas, ale często służą innemu, a nie nam samym
.
     […] jestem przekonana, że powinna istnieć możliwość wyboru, by zapewnić, że więcej kobiet będzie paniami swoich ciał, życia i decyzji. Fakt, że zostawanie niczyją mamą wciąż wiąże się ze stereotypami, sankcjami i karami, pokazuje, że możliwości wyboru faktycznie nie istnieją.

*

[…] mamy do czynienia z emocjonalnymi mapami, które są o wiele bardziej skomplikowane niż pojedyncza główna droga, która rzekomo istnieje na jedynej mapie według koncepcji przyjmowanych jako rzecz oczywista.

Orna Donath, Żałując macierzyństwa. #regrettingMotherhood,
przeł. Elżbieta Filipow, Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2017.
(wyróżnienie własne)


niedziela, 27 sierpnia 2017

Zaletą przegapienia książki, gdy była nowością i odkrywania jej dla siebie po latach, jest to, że można spotkać tych, których się ogromnie szanuje, a którzy już nic nie napiszą na tym świecie. Tak było w tym przypadku. Choć Profesor odszedł w maju tego roku, znów do mnie mówił — mówił, jak zwykle, bardzo mądrze.

Najbardziej bodaj wrażliwym elementem indywidualnej tożsamości jest tożsamość seksualna. Zwłaszcza w kulturach chrześcijańskich, od kiedy uznały seksualność za sferę grzechu, z którego rozgrzeszyć może jedynie prokreacja. Chyba w żadnej dziedzinie życia nie ma tak wielu obostrzeń moralnych i prawnych. I tak wielkiego zakłamania. I tak ogromnej represji uczuć i pragnień. I wreszcie tylu naruszeń ludzkiej godności.

*

Populizm to chytry pomysł na rządzenie. Podobnie jak autorytaryzm, populizm opiera się na strachu. Różnica polega na tym, że podczas gdy wódz autorytarny mówi ludziom: „bójcie się mnie, bo inaczej was skrzywdzę”, to przywódca populistyczny mówi „bójcie się ich, a ja was przed nimi obronię”.

*

[…] wrażliwość nie ma polegać na współczuciu ofiarom różnorodnych fobii, ale na tym, by chcieć zrozumieć ich wybory, wczuć się w ich sposób życia, myślenia i odczuwania.
     Jestem przekonany, że ta książka pomoże każdemu czytelnikowi zastanowić się nad tym, co by było, gdyby mu zabroniono być sobą.

Wiktor Osiatyński, A gdyby tobie zabronili być sobą?,
Marta Konarzewska, Piotr Pacewicz, Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011.
(wyróżnienie własne)

Zupę pomidorową uwielbiam. Ogórkową dam radę zjeść. Szczawiowej nie ruszę. Tak mam i już. Nie pamiętam, żebym w tej kwestii podjęła decyzję. Nie podjęłam również decyzji, że będę zakochiwać się w chłopakach. Nie byłabym szczera, gdybym nie przyznała się, przynajmniej przed sobą, że jest pewien „typ” kobiet, które ożywiają we mnie uczucia zakochania, które były moim chlebem powszednim wobec chłopaków, gdy miałam 15–18 lat.

Zupy. Te lubię, te zniosę, tych nienawidzę. Niby prosta sprawa, ale zawsze nurtowało mnie pytanie: kto w nas decyduje, że lubimy, wytrzymamy lub nienawidzimy? Kwestia zup nie wydaje się znaczącą i myślę, że w ogóle nie jest kwestią, mimo pozornej prostoty pytania — odpowiedzi brak. Bełkot naukowo-biochemiczny, najbardziej znaczące zupy dzieciństwa, i te pe, i te de mnie nie zadowalają.

Wszyscy jesteśmy trans, powiedział jeden z bohaterów tej książki. Z miłością do noszenia zbyt dużych męskich koszul i paznokci przycinanych przy skórze, potrzebie wolności ruchów, które dają spodnie oraz prozdrowotnej orientacji moich kolan na buty na płaskim obcasie, transuję. Jestem queer — pomyślałam — nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób. To niesamowite, jestem queer, fantastycznie to wiedzieć!

Ciało to konstrukcja. Ludzie myślą, że ciało jest samo z siebie jakieś, i kropka. Że jest biologicznie ukształtowane. Tylko w pewnym stopniu. To narracje na temat ciała tworzą ciało”.

*

Pewne cechy zostały przyklejone do kobiet i mężczyzn, ale nawet te najważniejsze łatwo się odklejają.

*

Giertych wchodzi na wyżyny tej arogancji po szczeblach nauk Kościoła. Bo oto Pan Bóg, który, jak wiadomo, kocha ludzi w niewyobrażalnym dla nas stopniu, kocha, owszem, wszystkich, ale akceptuje tylko hetero. Innych — mówiąc językiem Giertycha — tylko toleruje. A skoro Bóg tak to ocenia, to Giertych też może.

*

Jedyne, czego nie rozumiem, to odmawianie komuś prawa do bycia tym, kim rzeczywiście jest — nawet jeśli dzieje się to jedynie w przestrzeni jego świadomości.

*

Chciałbym zawsze takich chwil, gdy koniecznie trzeba sprawdzić, czy można myśleć inaczej, niż się myśli, i postrzegać inaczej, niż się widzi, aby potem móc znów patrzeć i rozmyślać. To mnie bawi, mam z tego przyjemność. Zabawa bez uzasadnień innych niżchcę”.

*

Nieważne, z kim się śpi, ważne, żeby się wyspać” — powiedziała mi kiedyś matka.

*

Większość uprzedzeń bierze się z niewiedzy.

*

Ostatnio wymyśliłem trawestację cytatu Lindy przeciwko homofobom: „Co ty, kurwa, wiesz o pedałach? W sklepie rowerowym pracujesz?” Z opcjonalnym „spierdalaj!”.

*

Facet to taki macho, zajeżdżający stereotypami byczek, co pije, klnie, przedmiotowo traktuje kobiety i jest obowiązkowo heteroseksualny. Antyfacet to ktoś, kto kontestuje ten schemat, „wysiada z tego pociągu”.

*

[…] homofobia to męska rzecz. To głupi męski lęk przed podważeniem męskiej pozycji. Facet w sukience budzi strach, że zatrą się granice. Wypierając różnorodność seksualną, polski samiec broni swej władzy nad kobietami, dziećmi i wszelkimi Innymi.

*

[…] „rodzaj męskii „rodzaj żeńskito tylko sposoby myślenia.

Marta Konarzewska, Piotr Pacewicz, Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011.
(wyróżnienie własne)


Gdzieś w połowie tej książki dotarło do mnie, że potrzebuje ona dwóch wpisów. Pierwszy o tym, co dotyczy wszystkich, którzy nie należą do wąskiej grupy psycho- i socjopatów. Czy znasz chociaż jedną osobę, która nie podpisze się pod żadnym z poniższych cytatów dwoma rękoma? Śmiem twierdzić, że nie znasz. Czy to nie powinno dawać do myślenia tym, dla których nieoczywiste jest oczywiste?

[…]  miłość buduje się warstwami. A jeśli żyjesz z osobą, która się rozwija, to ona staje się nieustającym źródłem zdziwienia.

*

[…] miłość nie zależy od naszej woli, rozumu o zgodę też nie pyta.

*

[…] wszyscy walczymy o tę najważniejszą rzecz: możliwość życia z tym, z kim się chce żyć, i kochanie tego, kogo się chce kochać.

*

[…] każdy inaczej rozumie szczęście.

*

Ale życie bez miłości byłoby gorsze. Zresztą to nie oni ją, to ona ich wybiera.

*

Dałem się porwać. Zaczarowano mnie i nie poznawałem siebie. Byłem kimś innym. […] Poczułem, że odrasta mi serce.

*

Po prostu się zakochałam […] w najpiękniejszej osobie na ziemi.

*

Jak nie masz nikogo bliskiego, to drepczesz w miejscu.

*

To jest jak układanka — pewnego dnia po prostu wiesz, że znalazłaś brakujący element. Nie szukasz dalej, nie myślisz, o co chodzi, dlaczego.

*

Czy ja kocham chłopaka czy dziewczynę, drzewo czy cały świat albo Boga, nikogo nie powinno to obchodzić. Mam takie samo prawo do bycia podmiotem. Represjonowany jest seks.

*

Chciałabym kiedyś ją spotkać i powiedzieć: nawet nie wiesz, ile mi dałaś.

Marta Konarzewska, Piotr Pacewicz, Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011.
(wyróżnienie własne)


*

Pierwsza z trzech (1/3) tu.

środa, 09 sierpnia 2017

Wiedziałam o tej książce od maja. Zaznaczyłam, by upolować. Upolowałam pod koniec czerwca i wydawało mi się, że już zaraz za nią się wezmę, ale tak się nie stało — bele-trele nie jest dla mnie łatwą formą czytania. Jedna, druga audycja na temat Opowieści podręcznej. Próbowałam, ale po kilku stronach odpadłam. Inne, inne literki do mnie przychodziły. W sobotę wzięłam się za piąty tom Chyłki, a tu… audycja! Zdziwiona nie byłam. OK, nie rozkręcił się chyłkowy tom, odłożyłam, wprawiając Sadownika w zdumienie, gdy Mu wieczorem w rozmowie telefonicznej o tym doniosłam.

Zaczęłam opowieść i oderwać się już nie mogłam. Dystopia to zdecydowanie mój ulubiony „gatunek beletrystyczny”. Do takiego wniosku doszłam już w połowie czytania.

Ta książka trzeźwi. Żyjemy w kraju wybranym, kaganku moralności europejskiej, kolebce wartości najsłuszniejszych i właśnie z tego powodu jest to książka obowiązkowa w czasach najlepszej zmiany.

Pomyśl o rzeczach, które wydają ci się oczywistym twym prawem. Masz? Pomyśl, że może ci to być odebrane. Robi wrażenie. Piorunujące.

Ktoś kiedyś powiedział: nie interesujesz się polityką, polityka zainteresuje się tobą. I nawet jeśli jesteś mężczyzną, to świat, który zostanie pod ciebie skrojony, nie będzie ani dobry, ani wygodny, nawet jeśli nie lubisz grać w scrabble.

     Dlaczego więc chce mnie tu widzieć, w nocy, samą?
     Jeśli mnie na tym złapią, będę zdana na łaskę Sereny. Dyscyplina domowa to nie jego sprawa, to domena kobiet. A potem reklasyfikacja. Mogę skończyć jako niekobieta
.
     […]
     — Chciałbym… — zaczyna.
     Usiłuję nie okazać nadmiernego zainteresowania. Tak? No więc, o co chodzi? Chciałby czego
? […]
     — Chciałbym… — mówi. — ale to zabrzmi głupio. — I rzeczywiście robi wrażenie zmieszanego, jest potulny, w każdym razie tak to się kiedyś nazywało. […]
     — Chciałbym, żebyś zagrała ze mną w scrabble — kończy.
     Siedzę zupełnie sztywno. Panuję nad twarzą, która jest całkowicie nieruchoma. A więc to jest w zakazanym pokoju! Scrabble
! […] Teraz ta gra jest dla nas zakazana. Teraz jest niebezpieczna. Teraz jest nieprzyzwoita. Teraz jest czymś, czego nie może robić z własną żoną. Czymś pożądanym. […] Trzymam błyszczące kostki, czując ich gładkie brzegi, wymacuję litery. Zmysłowe doznanie. To jest wolność.

*

[…] — Myśleliśmy, że nam pójdzie lepiej.
     — Lepiej? — pytam ściszonym głosem. Jak on może myśleć, że tak jest lepiej?
     — „Lepiej” nigdy nie znaczy lepiej dla wszystkich — mówi. — Zawsze dla niektórych jest gorzej
.

*

     — […] Powiedz mi. Jesteś inteligentna, ja się naprawdę liczę z twoim zdaniem. Co takiego przeoczyliśmy?
     — Miłość — powiedziałam
.

*

Mówiąc ci cokolwiek, przynajmniej wierzę w ciebie, wierzę, że jesteś, powołuję cię do życia mocą swojej wiary. Opowiadając ci tę historię, wymuszam twoje istnienie. Mówię, więc jesteś.

*

BÓG TO NAJWYŻSZE DOBRO NARODU.

*

     — A może to jego wina — mówi.
     Nie wiem, kogo ma na myśli. Komendanta czy Boga? Gdyby mówiła o Bogu, powiedziałaby „wola”. Tak czy siak, to herezja. Wina może być tylko po stronie kobiety, bo tylko kobiety bywają uszkodzone, niepełnowartościowe, uparcie zamknięte
.

*

To się przynajmniej nie zmieniło: pełen miłości stosunek mężczyzn do dobrych samochodów.

*

[…] za czytanie. Nie, za czytanie tylko odcinają rękę — za trzecim razem.

Margaret Atwood, Opowieść podręcznej, przeł. Zofia Uhrynowska-Hanasz,
Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

Poczucie winy jest świetne! Pomyślałam, gdy zatrzymał mnie poniższy cytat. Nie tylko z powodów wymienionych przez bohaterkę powieści. Bo.

Poczucie winy czyni cię wielkim, omnipotentnym i mającym niebywałą moc, by zasmucać, unieszczęśliwiać i oblepiać innych wszelkimi negatywnymi uczuciami. To rodzaj megalomanii — inni tracą swoją podmiotowość. Gdy masz poczucie winy, że czegoś nie zrobiłeś, nie przyjmujesz do wiadomości, że komuś mogło być na rękę, że nie przyjdziesz, nie przyjedziesz, nie odpiszesz, że może to, czego nie zrobiłeś, wcale nie było tak istotne, jak ci się wydawało, że nie jesteś pępkiem świata. Taplając się w poczuciu winy nie jesteś też w stanie przyjąć do wiadomości, że to, co zrobiłeś, było dość dobre i wystarczające, może było wszystkim, co miało w tej chwili sens. Zapytaj.

Ale co z poczuciem winy, gdy — gdyby można było cofnąć czas — zrobiłbyś coś odwrotnie? Jest szczere „przepraszam”. Jest możliwość spotkania prawdziwego. Jest dziś i jutro, by po prostu zrobić inaczej.

     — To straszne — mówię. Choć myślę, że to bardzo w jej stylu: wziąć to wszystko na siebie, uznać, że wady dziecka to tylko jej wina. Ludziom najtrudniej się przyznać, że ich życie nie ma żadnego znaczenia. Żadnego celu. Żadnej treści.

Margaret Atwood, Opowieść podręcznej, przeł. Zofia Uhrynowska-Hanasz,
Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2017.

wtorek, 01 sierpnia 2017

(Bijemy rekordy temperatury)
Heniutka:
(robi profesurę z leżenia na parkiecie w ciągach powietrza)

Jabłoń:
(patrzy na piesę)
Wczoraj, jak wracałam wieczorem do domu, czarny kot
przebiegł mi drogę, a co znaczy, gdy na twej drodze leży czarny pies?

Sadownik:
Jaki pies? Suka!
A wczoraj, skąd wiesz, że to nie była kotka?

Jabłoń:
A to gorzej czy lepiej?

niedziela, 16 lipca 2017

Figura, postać: suchy alkoholik. Być może to termin, który wyszedł już z użycia. Niepijący alkoholicy od lat, w taki czy inny sposób, wzbudzają mój najgłębszy szacunek, uczą pokory, niechodzenia na skróty i długoterminowego podejścia do zmiany.

Niepijący są bohaterami. Niepijące nie. Nie mają łatwo i dużo rzadziej piszą. Dlatego, jak tylko dowiedziałam się o tej książce, zaczęłam polowanie. Upolowałam. Przeczytałam w przerwie. Znacznik alkoholowy stworzyłam, bo każda z tych książek niesie nadzieję.

Bierz to. Zawsze, kiedy dostaniesz propozycję i poczujesz, że jest w tym ułamek tego, co cię kręci, fascynuje, to ją przyjmij. Na rezygnację zawsze jest czas, a jak się nie zgodzisz, to możesz nie dostać szansy drugi raz.

*

Warto robić rzeczy, o których myśleliśmy, że nigdy ich nie zrobimy. Pokonywanie przeszkód to nauka życia. Im bardziej się czegoś boimy, tym wyraźniej widzimy, gdy już pokonamy ten strach, że wielkie miał tylko oczy.

*

Podejmowanie wyzwań to dla mnie pokonywanie lęku przed tym, co inni o nas powiedzą, lęku przed krytyką.

*

Każdego dnia, krok po kroku, idę naprzód, rozwijam się emocjonalnie i duchowo. W mojej opowieści można się przejrzeć, tak jak się to robi w czasie mityngów. Słuchając innych uzależnionych, uświadamiamy sobie, że ich problemy są niejednokrotnie większe niż nasze, więc skoro im się udało, to nam też się uda.

*

„Jak by to było, gdyby ten dzień przyniósł mi coś dobrego?” — i otwórz się na to, co się wydarzy.

*

Niegdyś kobiety sięgały po alkohol rzadko lub wcale, dziś piją na równi z mężczyznami i nikogo to nie dziwi. Nie zmienił się jednak sposób postrzegania uzależnionych. Nietrzeźwa kobieta budzi skrajnie negatywne emocje, podczas gdy pijany mężczyzna jest odbierany jako zjawisko naturalne.

*

Najgorsze to myśleć, że sytuacja jest tak beznadziejna, że nie ma ludzkiej siły, by ją zmienić. Ludzkiej może nie, ale… Los naprawdę na sprzyja i może przygotować niespodziankę, której nie jesteśmy w stanie sami wymyślić ani sobie wyobrazić. […]  los daje nam tyle, ile jesteśmy w stanie unieść. Skoro tak, to dam radę. A przeszkody, które spotykam po drodze , też są po coś, nawet jeśli teraz tego nie rozumiem.

*

[…] dostałam do ręki wydrukowaną listę z nazwanymi uczuciami. Osoby uzależnione, i nie tylko one, mają świadomość, że targają nimi różne emocje, jednak nie potrafią ich nazwać. […] Wyrzucenie z siebie emocji to akt magiczny. Wypowiedzieć je na głos to absolutnie coś innego niż tylko o nich pomyśleć. […] Możliwość wypowiedzenia tego, co nas boli, jest oswajaniem demonów. Coś, co wydawało się straszne, po zwerbalizowaniu już takie nie jest.

*

W Polsce panuje ogromne przyzwolenie społeczne na picie. Paradoksem jest to, że alkoholików się potępia, ale toleruje się pijaństwo. Jednym słowem, w naszym katolickim kraju akceptujemy grzech, ale już nie grzesznika. Alkohol jest WSZĘDZIE.

*

Alkohol jest trucizną. Dokładniej, szkodzi nam etanol, czyli alkohol etylowy, związek chemiczny o działaniu toksycznym. Szybko się wchłania (proces zaczyna się już w ustach) i krwiobiegiem trafia do mózgu, zmieniając jego funkcjonowanie. Organizm pozbywa się  alkoholu w procesach metabolicznych. Rozkłada go najpierw do postaci aldehydu octowego (który jest szkodliwy dziesięć razy bardziej niż sam alkohol etylowy) a potem usuwa przez wątrobę.

*

Między bajki należy włożyć, że niewielka ilość alkoholu korzystnie wpływa na układ krwionośny. Mówi się, że lampka wina poprawia krążenie. Jaka lampka, skoro badania wykazują, że 20 g alkoholu dziennie (czyli duża lampka wina) zwiększa ryzyko choroby wieńcowej?

*

Każdy ma swoją drogę i swoje dno, którego musi dotknąć.

*

Mamy w głowie świat skomponowany z tego, co nas spotkało, co przeżyliśmy, czego się nauczyliśmy. Ten świat często jest zamknięty, nie pozwala wyjść poza jego ramy, nie dopuszcza otwartości i bycia szczęśliwym.

*

[…] nie jest się ani lepszym, ani gorszym. Jest się, jakim się jest. „Nie krytykuj, nie oceniaj, nie udzielaj rad” — tego nauczyłam się na mityngach AA. Ludzie myślą, że wiedzą, jak by się zachowali na miejscu innej osoby w danej sytuacji. To złudzenie.

*

Nikt nie będzie miał pożytku z tego, że będziesz źle o sobie myśleć.

*

Jeśli tylko zagra ci w duszy, że mogłabyś porwać się na coś, czego jeszcze nie robiłaś, to odrzuć obawy, że ci się nie uda, że nie jesteś przygotowana, że jesteś na to za młoda lub za stara, że co ludzie powiedzą. Po prostu zrób to.

*

Zapominanie o sobie, szukanie na zewnątrz motywacji do życia jest „wieszaniem” się na innych, oznaką niedojrzałości.

Ilona Felicjańska, Jak być niezniszczalną,
Burda Publishing Polska, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 13 lipca 2017

Autoryzacja? Jest.
Cytuję i będę tu mieć. Zawsze pod ręką.

KIEDY KOBIETY SŁYSZĄ, ŻE PRZESTAŁY O SIEBIE DBAĆ,
TO JEST WŁAŚNIE MOMENT, KIEDY ZACZĘŁY DBAĆ O SIEBIE.
Przestały ubierać się w to, co jest niewygodne,
okaleczać ciało, pastwić się nad nim w dążeniu
do zaspokojenia czyjejś wizji zadbanej kobiet…

[…] dbać o siebie nie zawsze oznacza dbanie O SIEBIE.
Kaan
(wyróżnienie własne)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 21
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...