Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: dialogi

poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Jabłoń:
(przy niedzielnym deserze)
No! To Odznakę Ozdoby Ogniska Domowego zdobyłam!

Sadownik:
Gdybym miał kolorową drukarkę, wydrukowałbym ci dyplom.

*

Sadownik & Jabłoń:
(potem poszli do kina na „Zimną wojnę”,
zachwycili się zdjęciami i światłem,
a po wyjściu nawzajem zadali sobie pytanie
)
O czym właściwie był ten film?

sobota, 11 sierpnia 2018

Statystycznie ja i mój pies mamy po trzy nogi.
Autor(ka) mi nieznan(y/a).

Jabłoń:
(filozoficznie, po tym, gdy przekonywała, że się stara)
Statystystycznie każde z nas złamało nogę raz.

Sadownik:
Ale to ja dwa razy byłem w czarnej dupie!

piątek, 03 sierpnia 2018

brak. za mało. nie zdążysz. zabraknie. nie starczy. czas słusznie miniony, a wewnętrznie realne półki z octem. z tej perspektywy zawsze jest nie dość. tej logice wymykają się bez zniekształcenia jedynie szczęśliwe zbiegi okoliczności — fakty, którym nie sposób zaprzeczyć. wymknij się i ty — szepnęła.

(o czwartej trzydzieści rano na spacerze z Heniutką,
po rozmowie o upale i życiu z panem, który na nogach od trzeciej, usłyszała
)
Niech Bóg ma panią w opiece!
Jabłoń:
(najpierw poczuła, a potem odpowiedziała)
Niech nas ma w opiece!

sobota, 28 lipca 2018

Wczoraj doniosłam Sadownikowi, że przedwczoraj wieczorem boską książkę kupiłam za grosze i podczytuję „pomiędzy”. Diagnozę postawił natychmiast, godną dziewięćdziesięciu groszy i siedmiu złotych: nie jesteś normalna. Nie od dziś. I nie pierwszy raz mi to powiedział. Nie pierwszy raz z radością, że mnie zachwyca i to, i owo, i On, i Jego perspektywa widzenia świata.

*

Jabłoń:
(o rewelacjach książkowych zawsze powie,
nie zawsze spotka się ze zrozumieniem; wczoraj
powiedziała i obiecała podrzucić na wspólną półkę
)

Biały Kruk:
(jakiś czas potem)
Ściągnąłem, zajrzałem, świetne! Dzięki.

Jabłoń:
(odpisuje grubo za połową poradnika)
Mnie zachwyca!!!

Biały Kruk:
Ano!

Jabłoń:
Czyli po Tobie (genetycznie) mam tego świra? ;) <3

Biały Kruk:
Jak to było z tym gienem? Nie wydłubiesz…

*

Czasem podróżuję po tym blogu; uwielbiam dialogi  — zawsze wywołują uśmiech na mojej twarzy.  Świerzbią mnie ręce, świerzbią okrutnie, gdy trafiam na wpisy (pierwsze z tysiąca? a może ciut więcej?) z ciągłym tekstem, bo najchętniej zamiast czytać… poprawiałabym przecinki, poprawiałabym namiętnie.

Ten blog sprawił, że od lat zwracam uwagę na to, gdzie i dlaczego ludzie stawiają przecinki — metodą chałupniczo‑gospodarską uczyłam się je stawiać. Przez lata potrzebowałam takiej książki, ale cieszę się, że poszukała i odnalazła mnie dopiero teraz — delektuję się nią, smakuję — jest wspaniała!

 Ile wart jest przecinek w tekście? Według anegdoty tyle, ile ludzkie życie. W anegdocie na moment przed egzekucją wpada posłaniec z wiadomością: „Ułaskawić, nie można powiesić”. Gdyby przecinek postawiono dwa słowa dalej, historia nie zakończyłaby się szczęśliwie.

*

W naszym systemie interpunkcyjnym mamy 10 znaków. Wśród nich są takie, które stosuje się bardzo często; nie można właściwie bez nich żyć, a na pewno nie można bez nich pisać. Przede wszystkim są to: kropka [.] i przecinek [,], dalej znak zapytania [?], wykrzyknik [!], może też dwukropek [:] i myślnik (pauza) [—]. Innych używamy rzadziej lub nawet bardzo rzadko: to wielokropek [...], nawias [( )], cudzysłów [„ ”], średnik [;].

*

Oj nie — są rzeczy, których nie da się załatwić nawet miliardami papierosów, konserw i innych darów. (A. Bobkowski)
     O tym, jak istotne może być umieszczenie przecinka między tymi wyrazami, niech przekonają nas poniższe cytaty:
     Oj nie, dziś
! (Ktoś upiera się, aby coś odbyło się koniecznie dziś).
     Oj, nie dziś! (Ktoś prosi, aby coś nie odbyło się dziś).

*

Tak a tak mówiłeś, to a to czyniłeś, i wszystko to było prawdą... (Z. Kossak)

*

Jak wyznać, jak powiedzieć, że król... że król był... o nie, nigdy, przenigdy, lepiej śmierć... że król... o nie, ach, nie, o nie... ha... że król sprzedajny! (W. Gombrowicz)
     — Proszę wybaczyć... Przykro mi — ale... — resztę zaś dopowiedziałem wymownym milczeniem. (W. Gombrowicz)

*

Jaki przyjdzie, a jaki pójdzie?
[polityka? książka-prorok?]

*

 Ale ja nie mam nic do niego, tylko czy można tak od razu mówić na człowieka „element szkodliwy”?! (I. Newerly)

*

I ty nazywasz to przyjaźnią!?

*

Mała litera po znaku zapytania oznacza, że postawiono go zamiast innego znaku interpunkcyjnego (przecinka, średnika lub dwukropka).
     […]
     Proszę pana o to, jak potrafi prosić w pewnych życiowych wypadkach tylko, słyszy pan? tylko mężczyzna mężczyznę! (M. Choromański)

*

Dosyć! Dosyć! Dosyć tego!!!
     Pić kawę w tej chwili, bo ci łeb rozwalę, ty galareto! Milczeć!!! Ani słowa więcej!! Nie myśleć nic
! (S.I. Witkiewicz)

Alina Gałązka, Jerzy Podracki, Gdzie postawić przecinek?
Poradnik ze słownikiem, PWN, Warszawa 2010.
(wyróżnienie własne)


To zresztą ciekawe: na jakich zasadach indywidualności wybitne, żyjące w odmiennych kulturach, a często i czasach, dochodzą do wspólnych doświadczeń. (C. Miłosz)

*

Nie rozumiem swojego życia (kto rozumie?). (C. Miłosz)

*

(Co za głupota! W takiej chwili! Co jest w tym, że głupota nie odstępuje mię na krok? Straszne znużenie rozlało się po mnie jak oliwa). (W. Gombrowicz)

*

(O, o! — Co to im się marzy! Jakieś spacery! Nie można pozwolić!) (W. Gombrowicz)

*

Dbać tyle, co pies o piątą nogę. Co ma wisieć, nie utonie. Co się stało, nie odstanie.

(tamże)

sobota, 14 lipca 2018

Pani z piekarni:
Co dla pani?

Jabłoń:
Niestety nie wiem, ale chodzi mi o chleb,
który kupuje u państwa taki pogodny mężczyzna,
który kiedyś bywał codziennie, a teraz dwa–trzy razy w tygodniu.

Pani z piekarni:
Ma kucyk i czasem przychodzi z czarnym psem?

Jabłoń:
Dokładnie ten!
(i stała się jasność konsumencka)

Jabłoń:
(ma ulubiony chleb Sadownika na jutrzejsze śniadanko)

Pan Ciasteczko:
(ląduje na Okęciu koło północy)

sobota, 07 lipca 2018

Jabłoń:
(pościelona, posprzątana, wyćwiczona, je śniadanie w porze drugiego)
O rany! Telefon… mógłbyś mi go przynieść? Odbierz, proszę.

Sadownik:
(wracając z telefonem po przesunięciu zielonej słuchawki)
Dzień dobry, tu Sekretariat Drzewka Jabłoni.
O, przepraszam, powinienem powiedzieć:
tu Dobrze Chodzący Sekretariat Drzewka Jabłoni.

La & Sadownik:
(obśmiali się i porozmawiali chwilkę)

La:
(gdy Drzewko dostało do ręki telefon)
Jaki ty masz miły w głosie sekretariat!

Jabłoń:
Bardzo miły.

czwartek, 28 czerwca 2018

Jabłoń:
(wczoraj pod koniec pierwszego w miarę normalnego dnia,
przytulając Sadownika
)
Mamy szczęście, że mamy siebie.

Sadownik:
Tak, ale ty masz większe.

Jabłoń:
Bo???

Sadownik:
Bo ja jestem większy.

wtorek, 26 czerwca 2018

Jabłoń:
(wszystko widzi w czarnych przeczarnych kolorach)
Powinieneś mnie rzucić…

Sadownik:
Rzucić? Wy-rzu-cić… razem z książkami!

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem nieczarnym)

*

Sadownik:
(odwozi pioruna w rzepce na rehabkę)

Jabłoń:
Nie czekaj na mnie, dam sobie radę, jakoś wrócę.
Jedź do domu, odpocznij, poczuj się, jakbyś
tego wszystkiego nie miał na głowie…

Sadownik:
Kochana, aż tak bogatej wyobraźni to ja nie mam.

Jabłoń:
(znów ryknęła śmiechem)

Sadownik:
(poczekał na Drzewko faszerowane delikatnie endorfinami)

*

w czarnych przeczarnych kolorach, faszerowana
delikatnie endorfinami powtarzam sobie:
proszę, tylko jeden dzień na raz — tylko dziś, proszę.

czwartek, 14 czerwca 2018

Wieczór i noc z wtorku na środę Sadownik spędził ze mną na SORze. Ćwiczenia praktyczne z Małych Bogów 2 mamy zaliczone — zapity do nieprzytomności, którego poszukiwała roztrzęsiona kobieta, starsza pani ucząca małżonka, co go boli i że wcale nie od roku tylko od upadku dwa dni temu, młodzieniec chcący symulować, by przeskoczyć triage, pańcia-bomiś awanturująca się, że przecież płaci składki.

Przy zakładaniu gipsu koło drugiej trzydzieści Pan Gipsiarz chciał się ze mną zamienić, bo odpocząłby i spokojnie obejrzałby sobie mistrzostwa w kopaną piłkę. Sadownik kazał mi się cieszyć, że NFZ gotów jest zużyć na mnie ponadnormatywną ilość gipsu i bandaży — Jabłoń, nie porzeczka, długie ma wokół stawu kolanowego. Pan Doktor płakał ze śmiechu i z Pana Gipsiarza, i z Sadownika. Mnie ogarniała czarna rozpacz.

(fot. Sadownik podczas czekania)

*

Pan Ciasteczko & Heniutka:
(wczoraj po powrocie z pracy)

Sadownik:
(rosoli się)
O! Mogę się bezpiecznie rozebrać…

Jabłoń:
(w roli demon-seksu-w-gipsie ryczy ze śmiechu,
choć do śmiechu od kilkudziesięciu godzin nie było jej wcale
)

*

Dziś na usg zobaczyłam piorun — niczym owad w bursztynie — odciśnięty w mojej rzepce. W domu na spokojnie doczytałam, że troczki i więzadło rzepki oraz ścięgno mięśnia czterogłowego nieuszkodzone. Mam troczki rzepki! Wróciła nadzieja. Dziś, dzięki Oj Tè i Sadownikowi, który powiózł, przywiózl, rozładował.

niedziela, 10 czerwca 2018

Sadownik & Jabłoń:
(telefonicznie umawiają się na uroczystą kolację)

Jabłoń:
Tylko nie jedz nic po drodze.

Sadownik:
A co? Jest coś w domu?

Jabłoń:
Ja jestem! Gotowa do zabrania…

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 43
| < Sierpień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...