Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: kino bez manii

sobota, 17 marca 2018

Kolejne kroki w czasoprzestrzeni: kaizen, hygge, lagom… Po nich napisałam: w głębi duszy jestem Szwedką. Zrobiłam kolejny krok: ikigai.

Wpadła w me ręce. Zaryzykowałam. Ta książka jest świetną inspiracją, dobrą odtrutką na zachodni sznyt pełnego sukcesu galopu, jest wielowymiarową profilaktyką zachodniego świra, grzybicy mentalnej i świeżbu celu.

Czytanie tej książki dookreśliło, że w głębi duszy jestem skandynaponką. Również przez to czytanie film o Jiro chcę obejrzeć znów.

[…] ikigai, czyli powód do życia, niezależnie od osiągnięć.

*

Każdy w indywidualny sposób podchodzi do życia. Własną wyjątkowość trzeba odkryć i pielęgnować, nie tylko założyć, że gdzieś tam tkwi i zawsze tak będzie.

*

Każdy język jest przecież dowodem żmudnych wysiłków mówiących nim ludzi, by żyć i dać żyć, i tak przez pokolenia.
     Hideo Kobayashi, wybitny krytyk literacki
[…] [n]a podstawie własnych doświadczeń zapewniał, że każdy kolejny dzień przynosi nowe odkrycia i daje nową wiedzę.

*

Hipotetyczny przepis na szczęście składa się z kilku elementów: wykształcenie, zatrudnienie, życiowy partner/ka i pieniądze. Badania wykazały, że do szczęścia potrzeba niewiele. Wbrew powszechnemu przekonaniu majątek nie jest gwarancją sielanki. Pieniądze pozwalają wygodnie żyć, ale za nadwyżki nie kupi się szczęścia. Posiadanie dzieci też go nie zapewnia. Małżeństwo, pozycja społeczna, sukcesy naukowe — czynniki, które często postrzega się jako nieodzowne — mają niewiele wspólnego ze szczęściem jako takim.

*

Japończycy tradycyjnie wyznawali pogląd, że w życiu jest nieograniczenie wiele źródeł inspiracji religijnej i życiowych wartości, w przeciwieństwie do jednego Boga i jego woli.
     Między wiarą w jednego Boga, który mówi, jak należy postępować i jak przejść przez życie, a japońską koncepcją ośmiu milionów bogów rozciąga się cała przepaść. Jeden Bóg wyznacza, co jest dobre, co złe i decyduje, kto pójdzie do piekła, a kto — do nieba
.

*

„Bagno” może brzmieć obraźliwie, ale nie do końca tak jest. Obraza zależy od uprzedzeń odbiorcy, nie tkwi w naturze bagna. Bagno to bogaty system ekologiczny, gdzie wspaniale rozkwitają setki mikroorganizmów. […]
     Jeśli ikigai danego człowieka jest wystarczająco bogate i głębokie, przypomina właśnie owo bagno. Krótko mówiąc, takie bagno też trzeba sławić. Może w nim mieszkać nawet osiem milionów bogów.
     Zastanów się: jakie drobne rzeczy kryją się w bagnistych zakamarkach twego umysłu? To one pozwalają przejść trudną ścieżką
.

*

Nastawienie odbija się w działaniu. Osoba wierząca, że w danej rzeczy mieszka bóg, podchodzi do świata inaczej niż człowiek, który w to nie wierzy.

*

Wszystko w świecie jest ze sobą powiązane, nikt nie jest samotną wyspą.

*

Ikigai to królestwo drobnych rzeczy. […] Tylko ci, którzy widzą całe bogactwo doznań i doceniają je, mogą się nim cieszyć.
     To ważna nauka ikigai. W świecie, w którym o znaczeniu człowieka i jego poczuciu własnej wartości decyduje sukces, wiele osób żyje w niepotrzebnym stresie. Uważają, że system wartości liczy się tylko wówczas, gdy przekłada się na konkretne osiągnięcia, takie jak awans w pracy czy lukratywna inwestycja.
     Rozluźnijcie się! Można osiągnąć ikigai, znaleźć sens życia i szczęście, bez potrzeby udowadniania tego całemu światu. Nie oznacza to, że będzie łatwo. Niekiedy sam sobie muszę przypominać tę prawdę, chociaż urodziłem się i dorastałem w kraju, gdzie ikigai funkcjonuje w powszechnej świadomości
.

*

Co najważniejsze, zaczynanie od rzeczy małych jest typowe dla młodości. Młodzi ludzie nie biorą się do rzeczy wielkich. Cokolwiek czynią, nie wpływa to na zmianę losów świata. Trzeba rozpoczynać od podstaw.  […] Dziecięca dociekliwość pozwala dostrzec związek między ciekawością świata a ikigai.
     […]
     Młodość ducha jest ważna dla ikigai, ale równie istotne są zaangażowanie i pasja, niezależnie od tego, jak mało znaczący może się wydawać wymarzony cel.

*

To, co w japońskiej filozofii wydaje się czymś zwyczajnym, niekoniecznie jest zwyczajne. Kultura Japonii rozkwita dzięki najprostszym i najskromniejszym czynnościom, wykonywanym z precyzją i doskonałością właściwą profesjonalistom.

*

[…] kiedy Japończyk zabiera się za coś na poważnie, można mieć pewność, że przez bardzo długi czas nie zaniecha działań.

*

Zwykle między działaniem a nagrodą upływa pewien czas. Nawet jeśli dobrze wykonasz pracę, nie musisz od razu oczekiwać pochwał: uznanie pojawia się losowo, zależy od wielu czynników, na które nie mamy wpływu. Jeśli sprawisz, że źródłem szczęścia stanie się sam wysiłek, to udało ci się sprostać największemu życiowemu wyzwaniu.
     Graj, kiedy nikt nie słucha. Rysuj, gdy nikt nie patrzy. Pisz opowiadania, których nikt nie przeczyta. Satysfakcja wewnętrzna pozwoli ci z radością iść przez życie
.

Ken Mogi, Ikigai. Japońska sztuka szczęścia,
przeł. Małgorzata Maruszkin, Wielka Litera, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


*

Dla [Jiro] Ono ikigai tkwi nawet w filiżance kawy, wypijanej na dobry początek dnia. Albo w promieniu słońca, przebijającego się przez listowie drzew, które mija w drodze do swej restauracji w centrum Tokio.
     Ono wspomniał kiedyś, że chciałby umrzeć, robiąc sushi. Przygotowywanie sushi daje mu głębokie poczucie ikigai, mimo że wymaga wielu drobnych, monotonnych i czasochłonnych czynności
.

*

W odróżnieniu od tradycji chrześcijańskiej, przedstawiającej pracę jako konieczny trud (metaforycznie – jako następstwo wygnania z raju i grzechu pierworodnego), Japończycy postrzegają pracę jako dobro samo w sobie.

*

Według Csikszentmihályi’ego przepływ jest stanem, w którym ludzie są tak pochłonięci tym, co akurat wykonują, że nic innego się nie liczy. Właśnie stąd płynie przyjemność z pracy. Praca staje się celem samym w sobie, a nie czymś, co trzeba znosić, by dojść do celu. Przepływ sprawia, że nie pracujesz, by zarobić na utrzymanie. A przynajmniej – nie głównie po to. Pracujesz, gdyż sama praca staje się źródłem bezmiernej przyjemności. Płaca to tylko dodatek.

(tamże)

*

Jiro śni o sushi, 2011.

poniedziałek, 01 stycznia 2018

Ile jest takich filmów, które mówią wam coś o waszym życiu? Które dotykają tego, co dla was najważniejsze?

Do piątku, przez ostatnie dwadzieścia parę lat, w moim życiu był tylko jeden taki film: Yentl. Ale od piątku jest drugi: Maudie. Dotyka, inspiruje, budzi…

Niech dotyka, inspiruje, budzi przez dwadzieścia parę lat.

niedziela, 19 listopada 2017

Gepardzica ze Smokiem jakiś czas temu polecili nam ten film.

*

Sadownik:
(wczoraj rano przez telefon
na chwilę przed sobotnią nauką
)
Dobrego dnia!

Jabłoń:
Idziemy w południe z Georginią do kina.

Sadownik:
Znowu na poranek*?

Jabłoń:
Na Najlepszego.

Film:
(oglądany z zakrywaniem drzewnych oczu
przez pierwsze pięćdziesiąt minut
)

     — Takie są zasady.
     — Kto to będzie wiedział? [że jedną z nich złamiesz]
     — Ja.

___________
* bo wtedy też byłyśmy rano.

niedziela, 29 października 2017

Przesunięcie czasu na zimowy. Jesienne, prawie listopadowe rozpadanie i rozwianie. Nie dałyśmy się wisielczej pogodzie i poszłyśmy z Georginią na film, w którym nie ma ani jednej kropli deszczu. Film powoli schodzi z ekranów kin, a ja, gdybym nie poznała Georginii, w życiu bym na ten film nie zwróciła żadnej uwagi, bo ja jestem psiarą…

Film o kotach? Niby tak. Dla mnie to przede wszystkim film o tym, co najlepsze w mężczyznach, bo poza tym, że jestem psiarą, jestem również człowieczarą…

Męskie oczy, męskie twarze, męskie dłonie… wszystko to, co się w nich dzieje… kocia moc z wdziękiem i lekkością, mając za nic stereotyp męskości, potrafi wydobyć z nich wszystko to, o czego deficyt oskarżani są mężczyzni… poruszające i nie do zapomnienia.

Kontakty wyłącznie z ludźmi to za mało.
(powiedział jeden z bohaterów filmu)
Kedi, reż. Ceyda Torun, 2016.

sobota, 14 października 2017

Sadownik:
Co to był za film przed naszym,
że tyle pingwinów wychodziło z sali?

Jabłoń:
Chyba nie Botoks, co?

Sadownik & Jabłoń:
(byli na wspaniałym filmie)

Lianne La Havas, Starry Starry Night, z filmu Twój Vincent, 2017.

*

Pomysł na film doskonały i zabawa świetna, gdy w poszczególnych scenach łapiesz się na tym, że widzisz fragment znanego ci obrazu. Byłam dzieckiem w PRLu — dostęp do sztuki był jaki był, ale w wielu domach wisiały reprodukcje Van Gogha, były kartki pocztowe z jego obrazami (zbierałam). Dziś, gdy wszystko jest bardziej możliwe i jeszcze bardziej niemożliwe, dzieciaki chyba nie mają szans na dużo Van Gogha na ścianach… pomyślałam.

Van Gogh namalował 800 obrazów, sprzedał 1 — dowiemy się z filmu. Liczby te to najlepsza odpowiedź dla wielbicieli jedynie słusznych rynkowych reguł spełnienia.

poniedziałek, 09 października 2017

Bliźniacza Liczba & Jabłoń:
(wczoraj wieczorem odbierały zarezerwowane bilety)

Pan Kinowisełkowy:
Botoks czy …mężczyźni?

Jabłoń:
Fantastyczna kobieta.

*

Nie zrelaksujesz się na tym filmie. To nie jest kino rodzinne. Ten obraz jest nieoczywisty od pierwszej sceny, a i ostatnia scena nie kończy pojawiających się wielkich pytań, których być może nigdy nie formułowaliśmy, żyjąc w oczywistym heteryckim świecie; pytań, na które nie znamy odpowiedzi.

Czy heterycka nienawiść i agresja, których źródła mnie fascynują, rodzą się ze spotkania z nieoczywistością, która stawia przed nami głębokie egzystencjalne pytania, a może z oczywistych wyborów Osób LGBT; wyborów, które pytają o sens naszych? Bo może poszliśmy tu i ówdzie na społeczną łatwiznę? Nienawiść, moralna wyższość są łatwiejszą opcją do wyboru.

Pozostałam z prostymi plecami, które są jedną z odpowiedzi na pytania: czy celebrujesz swoje ciało? czy umiesz się nim zachwycać, cieszyć się i je świętować? kim, dzięki niemu, jesteś? kim możesz być?

Pozostałam z konkluzją:

każda miłość jest drogowskazem.

 

Fantastyczna kobieta, reż. Sebastián Lelio, 2017.

wtorek, 18 kwietnia 2017

Jabłoń:
Co było najtrudniejsze w twoim dzieciństwie?
W moim… dojmująca samotność.

Miejsce:
(które nas reanimowało)

Wielki Piątek 2017.

Jabłoń:
(pisze z pracy)
Baka! Idziemy?

Sadownik:
(odpisuje)
Tak!

 
Lany Poniedziałek. W trakcie.

Jabłoń:
(w kinie, po pierwszych kilku scenach jęknęła)
To chyba nie jest komedia.

Sadownik:
(też jęknął)
Jak coś jest retrospektywą, to raczej nie jest komedią.



Mały Jakub, 2016.

 
Lany Poniedziałek. Po wyjściu z kina.

Sadownik & Jabłoń:
(wynoszą na barkach ciężar filmu oraz kontakt z własnym,
najtrudniejszym uczuciem z dzieciństwa
)

Sadownik:
(odreagowuje)
Nie możemy choć raz pójść do kina
na film typu „zabili go i uciekł”?

Jabłoń:
Nie patrzyłam, jaki to film, tylko że Baka.

*

Jabłoń:
(reanimują się rozmową o filmie i wrażeniach przy dobrym jedzeniu)
Powiedz mi, jak oglądają takie filmy ludzie,
którzy nie chwytają metafor?

Sadownik:
Nie oglądają!

poniedziałek, 03 kwietnia 2017

Wczoraj. Pierwsza taka wiosenna niedziela. Spacer z Piesą. Rzucanie kija do wody. Obiad na wolnym powietrzu. Bilety do kina odebrane. Kawa dla Dwojga i deser dla Jabłoni zamówiony.

I taki numer! Pani przynosi pieczone jabłko zamówione przez Drzewko, stawia i mówi, że przyniosła dwa widelczyki, gdyby Sadownik odnalazł ochotę na ciepłe i słodkie.

Chwyciła mnie za serce ta Pani tym gestem. Telefon wyjęłam, by widelczyki sfotografować. Nic sobie nie robiłam z tego, że to brak kultury tak pstrykać jedzenie w miejscu publicznym.

*

Małżeńskie porachunki, 2017.

niedziela, 05 lutego 2017

— Nie jestem Ambasadorem Niemiec.
— Wiem. Znam Ambasadora Niemiec
.

Toni Erdmann, reż. Maren Ade, Austria/Niemcy 2016.

Jest wiele powodów, by nie iść na ten film, ale jest też wiele innych, które czynią ten film obowiązkowym do obejrzenia.

Przemieniająca i pełna niebywałej mądrości jest dla mnie scena, w której padają przytoczone powyżej słowa. Słowa to mało i płasko. Słowa i gra aktorów czynią tę scenę trójwymiarową. Uczucia, które ta scena budzi, które zostały ze mną, dodały czwarty i piąty wymiar możliwości. I dlatego je tutaj zostawiam, by ocalić je od zapomnienia.

I choć rano zapierałam się, że nigdy więcej tego filmu oglądać nie chcę, to teraz nie jestem tego pewna, bo ten film jakoś wciąż we mnie teraz żyje.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5
| < Maj 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...