Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: Pan Ciasteczko

poniedziałek, 19 listopada 2018

chciała zapytać, o której ma lot powrotny w środę — nie zapytała, bo
jej czucie zatrzymało ją na pytaniu: jakiej informacji teraz potrzebuję?
teraz, czyli wczoraj, nie potrzebowała wiedzieć, o której on wraca w środę.

piątek, 26 października 2018

ramen.
     w moim życiu drugi.
     pierwszy i drugi dzięki Sadownikowi i z Nim.
     Pan Ciasteczko wrócił. czekałam na to bardzo.
amen.

piątek, 05 października 2018

Przerwa w eksperymencie. Półtorej książki machnęłam, czekając z Heniutką na Sadownika w biurze Pana Ciasteczko. Nim literkowałam, dowiedziałam się, że drogę między moja głową a piętą tworzą dwie, słownie dwie (!), komórki nerwowe… krótkie one nie są i odpowiednio długo trwa moje zadziwienie pomysłem natury na konstrukcję Drzewka.



środa, 05 września 2018

Sadownik uwielbia wywoływać lekką towarzyską konsternację. Wieloletni hicior w tym zakresie dotyczy zastosowania liczebnika porządkowego podczas przedstawiania komuś Drzewka:
     — A to moja pierwsza żona.
Jabłoń nie może zaprzeczyć, że uwielbia patrzeć na to, jakie ludzkie reakcje (fantazje) wzbudza to zdanie.

Dziś Jabłoń była świadkiem hiciora nad hiciorami, którego nie znała, bo nie wymaga jej obecności. Ten hicior deklasuje powyższy. Pan Ciasteczko vel Sadownik-dzień-przed-urlopem do kogoś przez telefon w kwestiach zawodowych kończy prywatą, że urlop już tuż, tuż, że na łonie rodziny; rodziny reprezentującej określony model:
     — Moja rodzina to 2 + 4.
Jabłoń oniemiała, przechodząc obok. Po skończonej rozmowie Sadownik był zdziwiony, że Drzewku nic się nie zgadza, przecież to oczywiste, że: 2 + 4 (łapy).



środa, 29 sierpnia 2018

Jabłoń:
(opowiedziała Panu Ciasteczko, jak wracała z siłowni — wsiadając do autobusu powstrzymała starszego pana przed ustąpieniem jej miejsca: Panu to miejsce należy się bardziej niż mi, ale rozumiem, że Młody Duch w Panu chciał mi pomóc, dziękuję. Pan uśmiechnął się młodzieńczym uśmiechem, przechylił się w stronę Jabłoni i szepnął: od zawsze dostrzegam piękne kobiety)

Pan Ciasteczko:
I co ty na to droga, piękna kobieto?

Jabłoń:
(skonfundowana milczy)

Pan Ciasteczko:
No, jak ci z tym?

Jabłoń:
(choć nie musi, ale by uniknąć konfrontacji, z łatwością chwyta drugie znaczenie jednego z przymiotników; z grubsza wie, ile wydaje na książki, naukę, rehabkę i siłkę)
Że jestem droga, wiem!

Pan Ciasteczko:
(ryknął śmiechem, a Jabłoń doskonale wie dlaczego)

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

tydzień temu spadła na mnie wiadomość. niech to szlag! — pomyślałam.
przed weekendem Pan Ciasteczko do szewskiej furii został doprowadzony*.

wracałam dziś z rehabki, myśląc o jednym i drugim. obserwowałam
zasadniczą, życiową zmianę w sobie, bo przyszło do mnie, zaskoczyło i zostało:

ciekawe, co dobrego z tego wyniknie…

______________
* to naprawdę trudne zadanie, trzeba się nieźle narobić. Jabłoni udało się to w przypadku Sadownika raz, może dwa w życiu.

sobota, 14 lipca 2018

Pani z piekarni:
Co dla pani?

Jabłoń:
Niestety nie wiem, ale chodzi mi o chleb,
który kupuje u państwa taki pogodny mężczyzna,
który kiedyś bywał codziennie, a teraz dwa–trzy razy w tygodniu.

Pani z piekarni:
Ma kucyk i czasem przychodzi z czarnym psem?

Jabłoń:
Dokładnie ten!
(i stała się jasność konsumencka)

Jabłoń:
(ma ulubiony chleb Sadownika na jutrzejsze śniadanko)

Pan Ciasteczko:
(ląduje na Okęciu koło północy)

piątek, 06 lipca 2018

Najpierw skarpetki, potem buty, na końcu orteza. Potem kula. Jedna. Nigdy, przenigdy nie wolno chodzić o jednej kuli! Wiem, ale z dwoma mam o jedną rękę za mało do realizacji zadania. Chrupki. Worki. Obroży zapięcie. Wychodzimy razem. Schodzimy osobno, każda w swoim tempie. Ona czeka na mnie na dole. Czeka cierpliwie. W końcu zeszłam, jestem, przypinam smycz. Drzwi. Przechodzimy obie. Siad. Zostań. Sześć schodków robię w dół. ¡Aquí! I już jest przy mojej lewej nodze. Chrupek i idziemy. Licencję znów mam.

Ostatnie dwa dni metr za nami ubezpieczał nas Sadownik. Testowaliśmy moją sprawność. Wypracowaną procedurę podjęcia psiej kupy sprawdzałam. Egzamin zdany. Odzyskałam wczoraj wieczorem licencję na chodzenie z psem. Sadownik odzyskał wolność. Pan Ciasteczko odzyskał zawodową mobilność.

Dziś poszłyśmy na spacery trzy — my, Heniutka i Drzewko, tylko we dwie.
Pan Ciasteczko wróci przed północą.

czwartek, 14 czerwca 2018

Wieczór i noc z wtorku na środę Sadownik spędził ze mną na SORze. Ćwiczenia praktyczne z Małych Bogów 2 mamy zaliczone — zapity do nieprzytomności, którego poszukiwała roztrzęsiona kobieta, starsza pani ucząca małżonka, co go boli i że wcale nie od roku tylko od upadku dwa dni temu, młodzieniec chcący symulować, by przeskoczyć triage, pańcia-bomiś awanturująca się, że przecież płaci składki.

Przy zakładaniu gipsu koło drugiej trzydzieści Pan Gipsiarz chciał się ze mną zamienić, bo odpocząłby i spokojnie obejrzałby sobie mistrzostwa w kopaną piłkę. Sadownik kazał mi się cieszyć, że NFZ gotów jest zużyć na mnie ponadnormatywną ilość gipsu i bandaży — Jabłoń, nie porzeczka, długie ma wokół stawu kolanowego. Pan Doktor płakał ze śmiechu i z Pana Gipsiarza, i z Sadownika. Mnie ogarniała czarna rozpacz.

(fot. Sadownik podczas czekania)

*

Pan Ciasteczko & Heniutka:
(wczoraj po powrocie z pracy)

Sadownik:
(rosoli się)
O! Mogę się bezpiecznie rozebrać…

Jabłoń:
(w roli demon-seksu-w-gipsie ryczy ze śmiechu,
choć do śmiechu od kilkudziesięciu godzin nie było jej wcale
)

*

Dziś na usg zobaczyłam piorun — niczym owad w bursztynie — odciśnięty w mojej rzepce. W domu na spokojnie doczytałam, że troczki i więzadło rzepki oraz ścięgno mięśnia czterogłowego nieuszkodzone. Mam troczki rzepki! Wróciła nadzieja. Dziś, dzięki Oj Tè i Sadownikowi, który powiózł, przywiózl, rozładował.

środa, 16 maja 2018

W codziennym newsletterze Literary Hub wyczytałam wczoraj o rocznicy śmierci Emily Dickinson. Nie miałam pojęcia (przegapiłam to pewnie w edukacyjnym kociokwiku) że za Jej życia ukazało się mniej niż tuzin z tysiąca ośmiuset Jej wierszy.

Wczoraj, ale dwadzieścia lat temu, Sadownik czekał na mnie.
Wczoraj, po dwudziestu latach od tamtego dnia, ja zaczęłam kilkudniowe czekanie na Sadownika, bo Pan Ciasteczko delegacyjnie wietrzy duszę.

Wczoraj, w rocznicę śmierci Emily Dickinson, w towarzystwie spokojnego wieczoru i chrapiącej Heniutki delektowałam się Dickinson i Barańczakiem, a potem Barańczakiem i Dickinson — oboje są nieśmiertelni.

Dzielącego nas Dystansu zmierzyć
W Milach Morskich czy Lądowych się nie dało —
Wnętrze Czaszki zna Podziały, na które
I Równika byłoby za mało

*

Jeśli są to wiersze tak ważne dla zrozumienia tej poezji — zapyta jednak Czytelnik — czemu nie znalazły się w pierwszym zbiorze? Odpowiedź jest prosta. Jak w każdej dziedzinie twórczości, tak i w tłumaczeniu poezji nie wszystko da się osiągnąć — mówiąc językiem sztangistów — w pierwszym podejściu.
// Stanisław Barańczak

Emily Dickinson, Drugie 100 wierszy,
wybór, przekład i wstęp: Stanisław Barańczak,
Wydawnictwo Znak, Kraków 1995.
(wyróżnienie własne)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:




*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...