Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: Pan Ciasteczko

środa, 03 maja 2017

Tydzień temu Pan Ciasteczko był na zawodowej, mocno męskiej kolacji. Następnego dnia Sadownik wrócił do ula i od progu zapytał, czy mamy ciepłe króliki. Ustaliliśmy o jaką książkę chodzi. Ustaliliśmy, że nie mamy, że Pan Ciasteczko dużo dobrego o niej na kolacji słyszał, co Jabłoń w osłupienie wprawiło i, że Sadownik chce ją przeczytać. Pyk, pyk. Klik, klik. I była. Sadownik zachwycony książką. Wzięłam i ja. Po drodze odpoczęłam zachwytem przy Jedwabiu.

O tej książce wiedziałam, gdy tylko wyszła, ale od początku coś we mnie mówiła „e, nie”. I ten kawałek mnie nie przekonał się do tej książki. Może dlatego, że Pani Alicja Gawlikowska-Świerczyńska z natury jest Tygryskiem, a ja Kłapouchym. Może dlatego, że bliżej mi wewnętrznie do Marka Edelmana. Może dlatego, że książka ta jest, niczym grubą kredką malowaną, laurką kreślona przez i dla rozmówczyni autora — chwilami nie do wytrzymania: stereotypy, stereotypy i wszechobecne wielkie kwantyfikatory. Z pewnością dlatego, że bardzo bliskie relacje są mi potrzebne do życia jak powietrze i nie zamieniłabym ich na żadne chorobliwe wieczne widzenie pozytywów. Co nie znaczy, że nie wzięłam czegoś dla siebie, trzy kłaczki z tygrysiego futerka włożyłam do kłapouchowej kieszonce możliwości.

Są w tej książce dwa–trzy pęknięcia na gładkiej powierzchni och-jak-pięknie i nie pozostawiają one wątpliwości, co do swojej prawdziwości i szczerości. Dla nich warto przebrnąć przez tę książkę, ale jeśli miałaby to być jedyna pozycja książkowa na ten temat, to zdecydowanie mówię „nie”.

[…] człowiek może przeżyć więcej, niż mu się wydaje.

*

Proszę pana: CHLEB NAJWAŻNIEJSZY. Do końca życia nie zapomnę, jak pod koniec pobytu w obozie śniło mi się, że mam na własność cały bochenek chleba.

*

Zawsze doszukiwałam się stron pozytywnych. Nie było tam przyjemnie, ale czy wszystko, co nas spotyka na co dzień, jest przyjemne? […] Takie były warunki i ktoś by powiedział, że to było piekło. A ja uważam, że to miejsce, w którym trzeba przeżyć.

*

[…] nie ma sytuacji, w której — jak to się mówi — trzeba złożyć broń.

*

Człowiek trzyma się ludzi, którzy znają naszą przeszłość.

Dariusz Zaborek, Czesałam ciepłe króliki.
Rozmowa z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską
,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2014.
(wyróżnienie własne)


czwartek, 23 marca 2017

Tło historyczne:
(Pan Ciasteczko poniewierał się wczoraj w towarzystwie alkoholem.
Jabłoń bliżej dwudziestej trzeciej niż dwudziestej drugiej
zadzwoniła, by upewnić się, że u Sadownika wszystko ok
)

Jabłoń:
(dziś rano przy kawie teatralnie „drży”, że może była najgorszą z żon)
Dzwoniłam jako ostatnia?

Sadownik:
(uśmiecha się tak, jak tylko On potrafi)
Nie.

Jabłoń:
(jęknęła)
Nie mów, że byłam pierwsza…

Sadownik:
Byłaś jedyna!

wtorek, 21 marca 2017

Niezbędnymi składnikami relacji są
czas i nanizane na niego przygody.

Przyszły do mnie te słowa zaraz po tym, gdy, zakładając buty na poranny spacer, przez moją głowę przepłynęły luźne skojarzenia dotyczące Pana Ciasteczko, który wyjechany, Onemu, którego uwielbiam i nie znoszę, i Oj Te, którego bardzo świadomie wybrałam na partnera w rehabkowej podróży. Uśmiechnęłam się do tych obrazów/wspomnień, pragnień i słów, nim poszłyśmy z Heniutką na damski rekonesans poranka.

niedziela, 19 marca 2017

Pan Ciasteczko:
(wracał do ula z delegacji w piątkowy wieczór)

Jabłoń:
(w sobotni ranek referowała Sadownikowi)
Wiesz, gdy czytałam pierwszy reportaż o żonobójcy,
co chwilę przychodziło mi do głowy pytanie:
po co ja to sobie robię?

Sadownik:
A czemu zabił?

Jabłoń:
(z obrzydzeniem na prozaiczność powodu)
Bo miał kochankę.

Sadownik:
To jesteś bezpieczna!

*

Bezpieczna wciąż nie znam odpowiedzi na zadawane sobie pytanie.

Nadal też [Juliusz Paetz] jako senior uczestniczy w zebraniach Episkopatu. W 2012 roku przybył na jego posiedzenie, gdy obradowano nad pedofilią wśród księży. Episkopat nie chciał tego komentować.

*

[…] wada wzroku to ułomność kładąca się cieniem na wizerunku rodziny. Ma Anna wśród Romów znajomą kobietę, staruszkę, co pięknie maluje, lecz ma wadę wzroku tak poważną, że gdyby poszła do okulisty, dostałaby rentę. Ale staruszka okularów nie włoży za nic, bo przed środowiskiem wstyd jej z tą ułomnością.

*

Średnia wieku mieszkańców: 30–40 lat. W garniturach, z torbami do laptopów wsiadają do samochodów z naklejkami banków, fabryk cukierków, kosmetyków. Szlaban otwierają im w ukłonach ochroniarze. Średnia wieku: 60 lat. Renciści, emeryci za parę groszy pilnują dobytku młodych. […] Mamy ochronę, szlabany, kamery, ale nie wiemy kim są nasi sąsiedzi.

*

[…] cała magia tkwi w Kodzie Systemu.
     To, zaczyna Smorczewska, wielka tabela kilkunastu tysięcy chorób, którymi pacjenci nękają System. Zapalenie płuc na przykład jest w grupie D18. Jeśli to zwykłe zapalenie płuc, to System daje za jego wyleczenie 25 punktów. Ale jeśli to zapalenie płuc z powikłaniami, to System daje 37 punktów
. […]
     Jeśli jednak do szpitala trafia taki pacjent jak Adi, z niewydolnymi rękami, z chorobą układu moczowego, z chorą trzustką, to leczy się wszystko, ale System zwraca tylko za jedną chorobę, tę, na którą małego przyjęto.

Marcin Kącki, Plaża za szafą. Polska kryminalna,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2017.


środa, 08 marca 2017

(wczoraj)
Jabłoń:
Herbatkę?

Pan Ciasteczko:
Czystek.

Jabłoń:
Dzbanek i turczynka?

Pan Ciasteczko:
Tak.

*

(dziś)

fot. Sadownik (fragment).

czwartek, 02 marca 2017

(wczoraj wieczorową porą)
Pan Ciasteczko:
(wyrwał się ze służbowej kolacji i dzwoni)

Sadownik-Solenizant & Jabłoń:
(rozmawiają o tym, co  jest)

Jabłoń:
I mam dla Ciebie jeszcze jeden prezent:
puściłam się!
(i wyjaśnia, co to znaczy)

__________
‡  Na rehabce z Magą Jabłoń ćwiczy na trampolinie, trzymając się linki asekuracyjnej. Obok przechodzi Oj Te, idący do swojego pacjenta, i pyta: a czemu się trzyma? Jabłoń odpowiada, że jej głowa kurczowo trzyma się tego sznurka. Oj Te poszedł, a Jabłoni z przekory wykiełkowało: a może mogę się puścić choć na chwilę?
     Jedno ćwiczenie robię już bez linki. Poinformowałam Oj Te, że gdyby potrzebował rekomendacji jako Kusiciel, to Jabłoń podpisze się pod nią z przyjemnością.


mój stan posiadania na wczoraj wieczór:

licznik: 5700 powtórzeń.

środa, 15 lutego 2017

Walentynki — nie wchodzimy do kuchni na dłużej — więc lanczyk w romesco, bo Jabłoń wieczorem pracuje. Podczas pałaszowania fantastycznych zup rozkwitła świeżutka anegdota w starym temacie miłości zalegalizowanych.

Stara anegdota. Mój Prof z powodu wielkiego serca zawsze się spóźniał — kwestią nie było czy, lecz ile się spóźni. Kiedyś wpada do mojego pokoju zziajany, mokruteńki z wiąchą czerwonych róż, osiemdziesiąt minut po terminie spotkania, które wyznaczyliśmy dwa tygodnie wcześniej. Wpada i mówi, że dziś nie damy rady popracować, bo musi już lecieć, bo żona go zabije! I poleciał. A ponieważ wiedziałam, że Żona Profa to Anioł, więc jak na dłoni miałam, że żonaci, szczególnie ci długo żonaci, mają fantastyczne narzędzie do wykręcania się z niewygodnych sytuacji: żona mnie zabije! I co pozwolisz jej na to?

No i ta świeżutka walentynkowa anegdota w starym temacie.

Sadownik:
(opowiada, że w pracy…)

Zazoo:
(powiedziała mu, że ostatnio okropnie posiwiał)

Pan Ciasteczko:
Jakbyś miała taką żonę jak ja, to też byś szybko siwiała.

Zazoo:
(wyrozumiałość okazała wielką)

Sadownik:
(…skończył tę opowieść szerokim uśmiechem)

Jabłoń:
(dumna, choć udaje oburzenie)
No wiesz co, że taką masz żonę?!

Sadownik:
A co, miałem powiedzieć, że kochankę?

Sadownik & Jabłoń:
(ryknęli śmiechem)

*



*

Ricky Martin + Mari de Chambao, Tu recuerdo.

poniedziałek, 26 września 2016

całuska dał. pojechał. zobaczymy się wieczorem.

nim oko otworzyłam, plan dnia w głowie obejrzałam. jedna i druga drzemka w telefonie. wstałam. kawkę zrobiłam. w stronę hamaka z nią szłam. usłyszałam, że wraca On. na chwilkę. z powodu dokumentów, które w innych portkach jeszcze weekendowały, zamiast iść do pracy. tego powrotu nie było w planie — uśmiechnęłam się.

całuska jeszcze jednego dał. pojechał. zobaczymy się wieczorem.

a ja pomyślałam, że plan dnia — napięty — planem dnia ale… pozwól, Jabłonko, niech życie cię dziś zaskoczy. uśmiechnęłam się.

niech!
 

środa, 07 września 2016

Pierwszego dnia. Sadownik zamawia mi gofra z bitą śmietaną i owocami. Ja gapię się na ludzi. Kobieta. 50+. Starająca się za wszelką cenę wypiąć pierś, wciągnąć brzuch w opiętym młodzieżowym ubranku. Patrzę na nią i myślę sobie: naprawdę o tym jest życie?

Przedwczoraj. Pan kark z rodziną. Rodzina siedzi. Kark stoi i macha łapami, gestykuluje zachłannie, próbując wytłumaczyć coś umieszczonym w rodzinnej hierarchii niżej lub dużo niżej. Patrzyłam i pomyślałam: naprawdę to jest o sile?

Wczoraj. Mężczyzna. 50+. Wysiada z wypasionego, całkiem nowego auta. I zmienia się atmosfera. I pani trzy stoliki dalej poprawia się, usteczka w ciup składa, gdy on ku niej mknie. Patrzę i myślę: czy to jest o władzy?

Dziś. Nie ma Sadownika, nie ma gofra. Pan Ciasteczko pojechał przewietrzyć się na targi.

czwartek, 30 czerwca 2016

Jabłoń:
Jeśli mogę, to w tym słowie
jest fonetyczne /ʌ/ a nie /o/.

Pan Ciasteczko:
Dzięki, ale najważniejsze, że wszyscy mnie rozumiejo.

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem)

 
1 , 2 , 3 , 4
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...