Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: feminium

środa, 09 sierpnia 2017

Wiedziałam o tej książce od maja. Zaznaczyłam, by upolować. Upolowałam pod koniec czerwca i wydawało mi się, że już zaraz za nią się wezmę, ale tak się nie stało — bele-trele nie jest dla mnie łatwą formą czytania. Jedna, druga audycja na temat Opowieści podręcznej. Próbowałam, ale po kilku stronach odpadłam. Inne, inne literki do mnie przychodziły. W sobotę wzięłam się za piąty tom Chyłki, a tu… audycja! Zdziwiona nie byłam. OK, nie rozkręcił się chyłkowy tom, odłożyłam, wprawiając Sadownika w zdumienie, gdy Mu wieczorem w rozmowie telefonicznej o tym doniosłam.

Zaczęłam opowieść i oderwać się już nie mogłam. Dystopia to zdecydowanie mój ulubiony „gatunek beletrystyczny”. Do takiego wniosku doszłam już w połowie czytania.

Ta książka trzeźwi. Żyjemy w kraju wybranym, kaganku moralności europejskiej, kolebce wartości najsłuszniejszych i właśnie z tego powodu jest to książka obowiązkowa w czasach najlepszej zmiany.

Pomyśl o rzeczach, które wydają ci się oczywistym twym prawem. Masz? Pomyśl, że może ci to być odebrane. Robi wrażenie. Piorunujące.

Ktoś kiedyś powiedział: nie interesujesz się polityką, polityka zainteresuje się tobą. I nawet jeśli jesteś mężczyzną, to świat, który zostanie pod ciebie skrojony, nie będzie ani dobry, ani wygodny, nawet jeśli nie lubisz grać w scrabble.

     Dlaczego więc chce mnie tu widzieć, w nocy, samą?
     Jeśli mnie na tym złapią, będę zdana na łaskę Sereny. Dyscyplina domowa to nie jego sprawa, to domena kobiet. A potem reklasyfikacja. Mogę skończyć jako niekobieta
.
     […]
     — Chciałbym… — zaczyna.
     Usiłuję nie okazać nadmiernego zainteresowania. Tak? No więc, o co chodzi? Chciałby czego
? […]
     — Chciałbym… — mówi. — ale to zabrzmi głupio. — I rzeczywiście robi wrażenie zmieszanego, jest potulny, w każdym razie tak to się kiedyś nazywało. […]
     — Chciałbym, żebyś zagrała ze mną w scrabble — kończy.
     Siedzę zupełnie sztywno. Panuję nad twarzą, która jest całkowicie nieruchoma. A więc to jest w zakazanym pokoju! Scrabble
! […] Teraz ta gra jest dla nas zakazana. Teraz jest niebezpieczna. Teraz jest nieprzyzwoita. Teraz jest czymś, czego nie może robić z własną żoną. Czymś pożądanym. […] Trzymam błyszczące kostki, czując ich gładkie brzegi, wymacuję litery. Zmysłowe doznanie. To jest wolność.

*

[…] — Myśleliśmy, że nam pójdzie lepiej.
     — Lepiej? — pytam ściszonym głosem. Jak on może myśleć, że tak jest lepiej?
     — „Lepiej” nigdy nie znaczy lepiej dla wszystkich — mówi. — Zawsze dla niektórych jest gorzej
.

*

     — […] Powiedz mi. Jesteś inteligentna, ja się naprawdę liczę z twoim zdaniem. Co takiego przeoczyliśmy?
     — Miłość — powiedziałam
.

*

Mówiąc ci cokolwiek, przynajmniej wierzę w ciebie, wierzę, że jesteś, powołuję cię do życia mocą swojej wiary. Opowiadając ci tę historię, wymuszam twoje istnienie. Mówię, więc jesteś.

*

BÓG TO NAJWYŻSZE DOBRO NARODU.

*

     — A może to jego wina — mówi.
     Nie wiem, kogo ma na myśli. Komendanta czy Boga? Gdyby mówiła o Bogu, powiedziałaby „wola”. Tak czy siak, to herezja. Wina może być tylko po stronie kobiety, bo tylko kobiety bywają uszkodzone, niepełnowartościowe, uparcie zamknięte
.

*

To się przynajmniej nie zmieniło: pełen miłości stosunek mężczyzn do dobrych samochodów.

*

[…] za czytanie. Nie, za czytanie tylko odcinają rękę — za trzecim razem.

Margaret Atwood, Opowieść podręcznej, przeł. Zofia Uhrynowska-Hanasz,
Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

Poczucie winy jest świetne! Pomyślałam, gdy zatrzymał mnie poniższy cytat. Nie tylko z powodów wymienionych przez bohaterkę powieści. Bo.

Poczucie winy czyni cię wielkim, omnipotentnym i mającym niebywałą moc, by zasmucać, unieszczęśliwiać i oblepiać innych wszelkimi negatywnymi uczuciami. To rodzaj megalomanii — inni tracą swoją podmiotowość. Gdy masz poczucie winy, że czegoś nie zrobiłeś, nie przyjmujesz do wiadomości, że komuś mogło być na rękę, że nie przyjdziesz, nie przyjedziesz, nie odpiszesz, że może to, czego nie zrobiłeś, wcale nie było tak istotne, jak ci się wydawało, że nie jesteś pępkiem świata. Taplając się w poczuciu winy nie jesteś też w stanie przyjąć do wiadomości, że to, co zrobiłeś, było dość dobre i wystarczające, może było wszystkim, co miało w tej chwili sens. Zapytaj.

Ale co z poczuciem winy, gdy — gdyby można było cofnąć czas — zrobiłbyś coś odwrotnie? Jest szczere „przepraszam”. Jest możliwość spotkania prawdziwego. Jest dziś i jutro, by po prostu zrobić inaczej.

     — To straszne — mówię. Choć myślę, że to bardzo w jej stylu: wziąć to wszystko na siebie, uznać, że wady dziecka to tylko jej wina. Ludziom najtrudniej się przyznać, że ich życie nie ma żadnego znaczenia. Żadnego celu. Żadnej treści.

Margaret Atwood, Opowieść podręcznej, przeł. Zofia Uhrynowska-Hanasz,
Wydawnictwo Wielka Litera, Warszawa 2017.

niedziela, 16 lipca 2017

Figura, postać: suchy alkoholik. Być może to termin, który wyszedł już z użycia. Niepijący alkoholicy od lat, w taki czy inny sposób, wzbudzają mój najgłębszy szacunek, uczą pokory, niechodzenia na skróty i długoterminowego podejścia do zmiany.

Niepijący są bohaterami. Niepijące nie. Nie mają łatwo i dużo rzadziej piszą. Dlatego, jak tylko dowiedziałam się o tej książce, zaczęłam polowanie. Upolowałam. Przeczytałam w przerwie. Znacznik alkoholowy stworzyłam, bo każda z tych książek niesie nadzieję.

Bierz to. Zawsze, kiedy dostaniesz propozycję i poczujesz, że jest w tym ułamek tego, co cię kręci, fascynuje, to ją przyjmij. Na rezygnację zawsze jest czas, a jak się nie zgodzisz, to możesz nie dostać szansy drugi raz.

*

Warto robić rzeczy, o których myśleliśmy, że nigdy ich nie zrobimy. Pokonywanie przeszkód to nauka życia. Im bardziej się czegoś boimy, tym wyraźniej widzimy, gdy już pokonamy ten strach, że wielkie miał tylko oczy.

*

Podejmowanie wyzwań to dla mnie pokonywanie lęku przed tym, co inni o nas powiedzą, lęku przed krytyką.

*

Każdego dnia, krok po kroku, idę naprzód, rozwijam się emocjonalnie i duchowo. W mojej opowieści można się przejrzeć, tak jak się to robi w czasie mityngów. Słuchając innych uzależnionych, uświadamiamy sobie, że ich problemy są niejednokrotnie większe niż nasze, więc skoro im się udało, to nam też się uda.

*

„Jak by to było, gdyby ten dzień przyniósł mi coś dobrego?” — i otwórz się na to, co się wydarzy.

*

Niegdyś kobiety sięgały po alkohol rzadko lub wcale, dziś piją na równi z mężczyznami i nikogo to nie dziwi. Nie zmienił się jednak sposób postrzegania uzależnionych. Nietrzeźwa kobieta budzi skrajnie negatywne emocje, podczas gdy pijany mężczyzna jest odbierany jako zjawisko naturalne.

*

Najgorsze to myśleć, że sytuacja jest tak beznadziejna, że nie ma ludzkiej siły, by ją zmienić. Ludzkiej może nie, ale… Los naprawdę na sprzyja i może przygotować niespodziankę, której nie jesteśmy w stanie sami wymyślić ani sobie wyobrazić. […]  los daje nam tyle, ile jesteśmy w stanie unieść. Skoro tak, to dam radę. A przeszkody, które spotykam po drodze , też są po coś, nawet jeśli teraz tego nie rozumiem.

*

[…] dostałam do ręki wydrukowaną listę z nazwanymi uczuciami. Osoby uzależnione, i nie tylko one, mają świadomość, że targają nimi różne emocje, jednak nie potrafią ich nazwać. […] Wyrzucenie z siebie emocji to akt magiczny. Wypowiedzieć je na głos to absolutnie coś innego niż tylko o nich pomyśleć. […] Możliwość wypowiedzenia tego, co nas boli, jest oswajaniem demonów. Coś, co wydawało się straszne, po zwerbalizowaniu już takie nie jest.

*

W Polsce panuje ogromne przyzwolenie społeczne na picie. Paradoksem jest to, że alkoholików się potępia, ale toleruje się pijaństwo. Jednym słowem, w naszym katolickim kraju akceptujemy grzech, ale już nie grzesznika. Alkohol jest WSZĘDZIE.

*

Alkohol jest trucizną. Dokładniej, szkodzi nam etanol, czyli alkohol etylowy, związek chemiczny o działaniu toksycznym. Szybko się wchłania (proces zaczyna się już w ustach) i krwiobiegiem trafia do mózgu, zmieniając jego funkcjonowanie. Organizm pozbywa się  alkoholu w procesach metabolicznych. Rozkłada go najpierw do postaci aldehydu octowego (który jest szkodliwy dziesięć razy bardziej niż sam alkohol etylowy) a potem usuwa przez wątrobę.

*

Między bajki należy włożyć, że niewielka ilość alkoholu korzystnie wpływa na układ krwionośny. Mówi się, że lampka wina poprawia krążenie. Jaka lampka, skoro badania wykazują, że 20 g alkoholu dziennie (czyli duża lampka wina) zwiększa ryzyko choroby wieńcowej?

*

Każdy ma swoją drogę i swoje dno, którego musi dotknąć.

*

Mamy w głowie świat skomponowany z tego, co nas spotkało, co przeżyliśmy, czego się nauczyliśmy. Ten świat często jest zamknięty, nie pozwala wyjść poza jego ramy, nie dopuszcza otwartości i bycia szczęśliwym.

*

[…] nie jest się ani lepszym, ani gorszym. Jest się, jakim się jest. „Nie krytykuj, nie oceniaj, nie udzielaj rad” — tego nauczyłam się na mityngach AA. Ludzie myślą, że wiedzą, jak by się zachowali na miejscu innej osoby w danej sytuacji. To złudzenie.

*

Nikt nie będzie miał pożytku z tego, że będziesz źle o sobie myśleć.

*

Jeśli tylko zagra ci w duszy, że mogłabyś porwać się na coś, czego jeszcze nie robiłaś, to odrzuć obawy, że ci się nie uda, że nie jesteś przygotowana, że jesteś na to za młoda lub za stara, że co ludzie powiedzą. Po prostu zrób to.

*

Zapominanie o sobie, szukanie na zewnątrz motywacji do życia jest „wieszaniem” się na innych, oznaką niedojrzałości.

Ilona Felicjańska, Jak być niezniszczalną,
Burda Publishing Polska, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 13 lipca 2017

Autoryzacja? Jest.
Cytuję i będę tu mieć. Zawsze pod ręką.

KIEDY KOBIETY SŁYSZĄ, ŻE PRZESTAŁY O SIEBIE DBAĆ,
TO JEST WŁAŚNIE MOMENT, KIEDY ZACZĘŁY DBAĆ O SIEBIE.
Przestały ubierać się w to, co jest niewygodne,
okaleczać ciało, pastwić się nad nim w dążeniu
do zaspokojenia czyjejś wizji zadbanej kobiet…

[…] dbać o siebie nie zawsze oznacza dbanie O SIEBIE.
Kaan
(wyróżnienie własne)

czwartek, 06 lipca 2017

I’griega pamiętała. Kaan przekazała. doktora w zachwycie.

 

dziękować, dziękować, dziękować!

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Wiedziałam o tej książce od dawna. Czekałam […] co ty czytasz? Tę właśnie książkę czytałam. Tyle fragmentów chciałabym mieć pod ręką…

Druga ich część: żyję w zacofanym kraju bez ropy naftowej.

[…] wolno twierdzić, że pewna kultura stoi wyżej niż inna.
     Powstaje oczywiście pytanie, jak tę hierarchię mierzyć. Liczbą lodówek? Czytelnictwem? Uważam
[Maciej Zaremba Bielawski], że jest taki miernik — to szacunek dla ludzkiej godności. Na ile są przestrzegane prawa człowieka, nie tylko przez władzę, lecz także przez obywateli. Równouprawnienie kobiet jest taką miarą, więc wolno powiedzieć, że Arabia Saudyjska jest krajem zacofanym.

*

Stawianie wymagań można interpretować też tak, że po prostu wierzysz, że ludzie mogą im sprostać. Jeśli jakiejś wybranej grupie odpuszczasz więcej niż innym, to jest to w gruncie rzeczy dyskryminacja. Jakbyś zakładał, że na więcej ich nie stać.

*

 [Elisabeth Åsbrink] Ludzie od cierpienia nie robią się lepsi. Niemal wszyscy stajemy się od niego gorsi, bardziej sfrustrowani, agresywni, neurotyczni. W kulturze chrześcijańskiej obecne jest wyobrażenie, że cierpienie uszlachetnia, ale jest on fałszywe.

*

[Elisabeth Åsbrink] […] ocalenie przyniesie nam tylko wielość perspektyw, które może pomieścić w głowie jeden człowiek.

*

Tolerancja musi być nietolerancyjna
wobec nietolerancji
.

Immanuel Kant
(1724–1804)

*

Ja [Amineh Kakabaveh] też szanuję odmienności kulturowe i religijne, ale nie za cenę rezygnacji z praw kobiet i dzieci.

*

[Ebba Witt-Brattström] Feminizm wyhamował także dlatego, że mężczyźni wciąż nie zrozumieli, że równouprawnienie to także ich sprawa.

*

     — Nie uważam [Sara Mohammad], że da się połączyć ze sobą islam i feminizm. Zresztą z chrześcijaństwem czy judaizmem też się feminizmu łączyć nie da, bo we wszystkich tekstach religijnych można znaleźć fragmenty dyskryminujące kobiety. Staje się to szczególnie problematyczne, gdy religia zostaje powiązana z władzą w państwie.

*

Porównując sytuację kobiet w Polsce i w Szwecji, dochodzę do dwóch wniosków. Po pierwsze, że prawom kobiet nieszczególnie służy religijność (bez względu na to, o jakiej religii rozmawiamy). Po drugie, że w czasach wielkich przemian politycznych i społecznych o prawach kobiet zapomina się najszybciej i najłatwiej.

Katarzyna Tubylewicz, Moraliści. Jak Szwedzi uczą się na błędach i inne historie,
Wielka Litera, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

Wiedziałam o tej książce od dawna. Czekałam na przyzwoitszą, niż wyjściowa, cenę. Rzuciłam się na te literki i oderwać się nie mogłam. Musiało to dziwnie wyglądać, bo Sadownik zapytał: co ty czytasz? Tę właśnie książkę czytałam. Tyle fragmentów chciałabym mieć pod ręką…

Pierwsza ich część: ja też jestem uchodźcą. W miejscu, z którego pochodzę, nie żyłam.

     — Uchodźca to nie tylko człowiek, który ucieka przed wojną. — twierdzi John. — Według mnie jest nim każdy, kto szuka szansy  na lepsze życie. To oczywiście kwestia definicji, ale ja tłumaczę to sobie tak, że każdy, kto od czegoś ucieka, kto skądś uchodzi, jest uchodźcą.

*

Problemy są, ale miną, da się je w końcu rozwiązać. Na początek chodzi o to, by nadążyć za rzeczywistością.

*

Istnieje jednak ogromna różnica pomiędzy tym, że możemy przetrwać rzeczy najgorsze, a tym, żeby potem umieć żyć dobrym życiem, nie pogrążając się w goryczy. Ciało może przeżyć, ale człowiek umiera w środku i musi znaleźć sposób na to, by zbudować się na nowo, by móc na nowo docenić życie.

*


Żelazny Chłopiec, Sztokholm.

*

[Jonas Gardell] Kiedy się rodzimy, stajemy się tym, czym czyni nas otoczenie. Jesteśmy wychowywani, tacy, jak widzą nas nasi rodzice i bliscy, ale każdy człowiek ma prawo do tego, żeby stać się w końcu tym, kim sam chce być. […] nasze życie takie, jakie było, nie zostało zmarnowane. Ci, którzy nie mieli dzieci, którzy żyli zbyt krótko i umarli na pozbawiającą godności, straszną chorobę, też żyli życiem, które miało swoją wartość. I należało do nich.

*

Tylko otwarty dialog, a czasem ostra kłótnia mogą przynieść dobre rozwiązania.

*

[…] strach jest trampoliną, z której leci się prosto w uprzedzenia i stereotypy.

*

Kłopot w tym, że milcząc, niewiele problemów da się rozwiązać.

Katarzyna Tubylewicz, Moraliści. Jak Szwedzi uczą się na błędach i inne historie,
Wielka Litera, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

sobota, 17 czerwca 2017

Gdybym nie widziała na własne oczy pięciu dziewczynek wspinających się po drzewie, jedzących później kiełbaski do oporu. Gdybym właśnie, wówczas nie dałabym rady skończyć tej książki.

Pierwszą przeczytałam z zachwytem. Drugą też. Trzeciej nie dałam rady skończyć. Na tę, czwartą, polowałam, zaczęłam czytać, odpadłam, wróciłam i skończyłam tylko dzięki pamięci o pięciu dziewczynkach w konarach dębu.

 […] mężczyźni w sukienkach, ci, którzy dyktują warunki tego kraju. […] Stoją ponad prawem natury i dyktują prawo moralne. Którzy w każdym innym gatunku zostaliby wyrzuceni poza społeczność. Bo żaden gatunek nie inwestuje w celibat. Żaden nie składa ofiar istotom, których nikt nie widział. Nikomu to się nie opłaca. Tylko ludziom?

*

Tabu to choroba tego kraju. […]
     Ogromne tabu, feminizm. Tabu, kurwa. Równouprawnienie. Podejmowanie decyzji o sobie samej. Tabu. Jak dżuma jakaś, przekleństwo odwieczne, od średniowiecza do dziś. Niewola myśli. Poddaństwo.

*

Ona się śpieszy, biegnie rannymi stopami do chłodnego przedsionka zamku, tam sprawnie dobiera olejki, dźwiga warzywa, mięsiwa, pół wołu na rosół, sprząta przy okazji zakurzone kąty, stawia na stół pieczyste, robi przepierkę prokuratorskich szat, po czym układa go do snu, wmasowuje oliwę (tylko nie różany olejek, na Boga!), po czym znów obolałymi stopami pokonuje korytarz, wybiega na taras i wskakuje w kajdany, by biec za powozem wiozącym kapłana, wprost na Łysą Górę, na przyobiecany stos. […]
     — Miriam! Kobieto! —woła ją z zamku niedopieszczony Piłat. — Nie zaparzyłaś herbaty!

*

Zacisnęła dłonie. Czemu ktoś jej kiedyś wmówił, że jest słaba? Czemu w to uwierzyła? Czemu uznała  iluzję ponad rzeczywistość?

*

     — To nie takie proste.
     — Ależ proste! Wystarczy twój podpis. Podpisz i koniec.
     — Wykluczone.
     — Chcesz dalej cierpieć?
     — Tak!
     — Dlaczego?
     — Bo wtedy jestem lepsza.
     — Od kogo?
     — Od każdego z was. Od ciebie. Od feministek. Od wszystkich kobiet, które nie cierpią, mają orgazmy, biorą znieczulenie podczas porodu, rozwodzą się z mężami pijakami i nie szorują podłóg do białości. Które sobie ułatwiają życie. Każdy głupi może sobie ułatwiać. Tymczasem ja cierpię. Ja. Najlepsza
.

*

     — A ja?! — oburzył się Wiktor.
     — Ty nie jesteś zdobyczą.
     — A czym jestem?
     — Zagadką
.

Sylwia Kubryńska, 30 sekund,
Czwarta Strona, Poznań 2017.
(wyróżnienie własne)


czwartek, 04 maja 2017

Wczoraj wieczorem skończona i zaczęta jeszcze raz książka. Wiele wierszy w tym tomiku chcę mieć już zawsze pod ręką.

wszyscy się rozwijamy gdy
zauważamy jak silne
i olśniewające są kobiety
wokół nas

*

to że widzisz tu piękno
[…]
oznacza że piękno jest tak głęboko
zakorzenione w tobie
że chcąc nie chcąc
widzisz je wszędzie

Rupi Kaur, Mleko i miód. Milk and Honey,
przeł. Anna Gralak, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2017.


poniedziałek, 03 października 2016
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...