Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: feminium

poniedziałek, 09 października 2017

Bliźniacza Liczba & Jabłoń:
(wczoraj wieczorem odbierały zarezerwowane bilety)

Pan Kinowisełkowy:
Botoks czy …mężczyźni?

Jabłoń:
Fantastyczna kobieta.

*

Nie zrelaksujesz się na tym filmie. To nie jest kino rodzinne. Ten obraz jest nieoczywisty od pierwszej sceny, a i ostatnia scena nie kończy pojawiających się wielkich pytań, których być może nigdy nie formułowaliśmy, żyjąc w oczywistym heteryckim świecie; pytań, na które nie znamy odpowiedzi.

Czy heterycka nienawiść i agresja, których źródła mnie fascynują, rodzą się ze spotkania z nieoczywistością, która stawia przed nami głębokie egzystencjalne pytania, a może z oczywistych wyborów Osób LGBT; wyborów, które pytają o sens naszych? Bo może poszliśmy tu i ówdzie na społeczną łatwiznę? Nienawiść, moralna wyższość są łatwiejszą opcją do wyboru.

Pozostałam z prostymi plecami, które są jedną z odpowiedzi na pytania: czy celebrujesz swoje ciało? czy umiesz się nim zachwycać, cieszyć się i je świętować? kim, dzięki niemu, jesteś? kim możesz być?

Pozostałam z konkluzją:

każda miłość jest drogowskazem.

 

Fantastyczna kobieta, reż. Sebastián Lelio, 2017.

wtorek, 03 października 2017
wtorek, 26 września 2017

Nim razem wyjdziemy, dokładnie za tydzień, na ulicę.

Feminizm, jak zauważyła pisarka Marie Sheer w 1986 roku, „to radykalny pogląd, że kobiety są ludźmi”, pogląd, którego nie przyjęto jeszcze powszechnie, ale który mimo wszystko się szerzy.

*

Zarówno twierdzenie, że wszystko jest już jak należy, jak i powtarzanie, że nigdy nie będzie lepiej, są sposobem na to, by dojść donikąd, albo żeby uniemożliwić sobie dojście dokądkolwiek. Obydwa podejścia zakładają, że drogi wyjścia nie ma lub że jeśli jest, nie musicie lub nie możecie nią podążyć. Możecie.

*

Feminizm dąży do tego, by zmienić coś, co jest bardzo stare, powszechne i głęboko zakorzenione w wielu, jeśli nie w większości, kulturach świata, w niezliczonych instytucjach i w większości domów na Ziemi — a także w naszych umysłach, od których wszystko się zaczyna i na których wszystko się skończy.

*

„Zbierasz to, co zasiałaś” może oznaczać, że sama ściągasz na siebie klątwę, czasem jednak to, co posiałyśmy, wzrasta bujniej, niż mogłyśmy mieć nadzieję.

*

Zjawisko pouczania kobiet o tym, że i dlaczego są nieszczęśliwe i stracone, nie zniknęło.

*

[…] kot wyszedł z worka, dżiny uciekły z butelek, puszka Pandory jest otwarta. Nie ma powrotu. Wciąż jednak liczne siły próbują nas wepchnąć na dawne miejsce albo przynajmniej zatrzymać. W chwilach największego pesymizmu myślę czasem, że kobiety muszą wybierać — między karą za brak podporządkowania a ciągłą karą, jaką jest podporządkowanie.

*

Wciąż jednak nierówność płci postrzegano jako problem kobiet. Podobnie jednak jak rasizmem, także mizoginią nie mogą skutecznie zajmować się jedynie jej ofiary. Mężczyźni, którzy to zrozumieli, rozumieją także, że feminizm nie jest spiskiem, mającym na celu pozbawienie ich praw, ale kampania na rzecz wyzwolenia nas wszystkich.
     Musimy wyzwolić się od tak wielu rzeczy: na przykład od systemu, który nagradza konkurencję, bezwzględność, myślenie w kategoriach krótkoterminowych rozwiązań i nieustępliwy indywidualizm, systemu, który zarazem niszczy środowisko i promuje nieograniczoną konsumpcję — możecie go nazwać kapitalizmem. Wciela on to, co najgorsze w maczyźmie, niszcząc zarazem to, co najlepsze na Ziemi. Mężczyźni częściej lepiej się do niego dopasowują, ale w rzeczywistości nie służy on nikomu z nas
.

*

Oto droga. Być może ma tysiąc mil, ale kobieta, która nią idzie, bynajmniej nie znajduje się dopiero na początku. Trudno mi powiedzieć, jak daleko musi jeszcze zajść, ale wiem, że mimo wszystko nie zawróci — i że nie idzie sama. Być może jest nas już niezliczenie wiele — kobiet, mężczyzn i osób należących do bardziej interesujących płci.

Rebecca Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat,
przeł. Dzierzgowska, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

Eksperyment myślowy proponuję: przeczytaj poniższe cytaty ze zrozumieniem, a potem pomyśl o jednej osobie publicznej, która jest przeciw związkom dwojga ludzi, bez względu na ich płeć. Ubawiłam się odrobinkę, myśląc o pewnej panience i malutkim kawalerze — pięknie oganiali się od rozumu i uczuć, czyli życia.

[…] sam pomysł, że instytucja małżeństwa może objąć dwie osoby tej samej płci, możliwy jest jedynie dlatego, że feministki wyrwały małżeństwo z hierarchicznego systemu, którego część stanowiło, i wymyśliły je na nowo jako związek między równymi. Ci, których przeraża równość małżeńska, są, na co wskazuje wiele znaków, tak samo przerażeni wizją równości w parach heteroseksualnych jak równością par tej samej płci.

*

Równość małżeńska stanowi zagrożenie: dla nierówności. Jest też darem dla każdej i każdego, kto ceni równość i z niej korzysta. Jest dla nas wszystkich.

*

Życzliwość i delikatność nigdy nie miały płci, nie miała jej także empatia.

*

[…] u podstaw leży zmiana w wyobraźni, dzięki której zmniejszają się niewiedza, lęk i nienawiść […].

Rebecca Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat,
przeł. Dzierzgowska, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

Mała i chuda książeczka — dziewięć esejów. Jednocześnie to wielka i ważka książka. Dopiero czytając ukryte w niej znaczenia, zrozumiałam, że moje dziecięce pragnienie, by „być małomówną i miłą dziewczynką”, było nie tylko niedoścignionym ideałem, ale również zinternalizowaną opresją.

Możność opowiedzenia własnej historii za pomocą słów lub obrazów już jest zwycięstwem i jest już buntem.

*

Rzecz wymaga czasu. Mijamy kamienie milowe, tak wiele osób jednak podróżuje tą samą drogą we własnym tempie, niektóre idą wolniej, inne starają się zatrzymać każdego, kto rusza do przodu, kilka zwraca się wstecz lub trwa w pomieszaniu, niepewne, jaki obrać kierunek. Nawet w naszym własnym życiu zdarza nam się cofać, upadać, trwać, próbować ponownie, gubić się, a niekiedy wykonywać wielki skok, znajdować coś, o czym nie wiedziałyśmy, że tego szukamy, nadal pozostawać, od pokoleń, pełnymi sprzeczności.

*

[…] Chip Ward, mówi o „tyranii wymiernego”, o tym, że to, co daje się zmierzyć, niemal zawsze zdobywa pierwszeństwo przed tym, czego zmierzyć nie można: prywatne zyski przed dobrem publicznym, szybkość i wydajność przed przyjemnością i jakością, to, co użyteczne, przed tajemnicami i znaczeniami, które mogą przyczynić się do naszego przetrwania — i do czegoś więcej niż przetrwanie: do życia, które stawia sobie jakieś cele, i do wartości, które będą istniały dłużej niż my i sprawią, że nasza cywilizacja będzie cokolwiek warta.

*

Praca twórcza dokonuje się zawsze w sposób nieprzewidywalny, zawsze wymaga przestrzeni do wędrówki, odrzuca plany i systemy. Nie można jej sprowadzić do powtarzalnych formuł.

*

Źródłem nadziei jest dla mnie to, że po prostu nie wiemy, co się jeszcze wydarzy, a także to, że rzeczy nieprawdopodobne i niewyobrażalne wydarzają się z dużą regularnością.

Rebecca Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat,
przeł. Dzierzgowska, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)


*

Ana Teresa Fernández, Aquarius (źródło).

Oglądając czarno-białą ilustrację w książce,
nie mogłam uwierzyć, że to obraz, a jednak.

czwartek, 21 września 2017

Seksistowski znaczek — okładki bez niego nie znalazłam, więc wygumowałam. W seksistowskiej serii wspaniała powieść o rasizmie. Jeśli już ta książka musiałaby mieć znaczek, powinien brzmieć: lektura obowiązkowa dla białych!

Grzebię ostatnio w kwestii przywilejów. Dzieje się wokół mnie bardzo dużo w kwestii przywilejów. Nie zastanawiałam się, gdy przyszła do mnie informacja o tej książce — książce, jakby nie było, o przywilejach. I choć rzuciłam ją na chwilę dla Chyłki, to szybciutko wróciłam. Przewrotna opowieść, fantastycznie napisana, no i o rangach, czyli przywilejach, dla normalsów.

Wolność to krucha łodyżka żonkila po najdłuższej zimie. To dźwięk twojego głosu, gdy nikt cię nie zagłusza. Chęć mówienia „tak” i ważniejsze jeszcze prawo mówienia „nie”. W sercu wolności bije nadzieja: puls możliwości.

*

Uprzedzenia działają w obie strony. Są ludzie, którzy cierpią z ich powodu, i tacy, którzy z nich korzystają.

*

Ile potrzeba wyjątków, zanim sobie uświadamiamy, że prawda, którą nam wpajano, to jedno wielkie kłamstwo?

*

[…] uprzedzenia powszechnie uchodzą za coś złego, ale są żywe.

*

Nie wszystko można nienawidzić. Nie wszystkich można pobić, nie zawsze można się schlać i zrzucić na kogoś winę za własny szajs. To narkotyk i jak każdy narkotyk przestaje w końcu działać. Co wtedy?

*

Ci z nas, którzy mieli szczęście urodzić się biali, nie zdają sobie sprawy ze swojej szczęśliwej gwiazdy.

*

     — Fuj! — wołam. — Przestań. — Ale myśli kotłują mi się w głowie: a co, jeśli ktoś nie pasuje do układanki świata? Ma się okaleczyć, okroić, spiłować brzegi? Dlaczego nie możemy zmienić układanki?

*

Nie ma czegoś takiego jak fakt, liczy się tylko to, jak postrzegałeś go w danej chwili. Jak go opisałeś. Jak przetworzył go twój mózg. Opowieść jest nierozerwalnie złączona z narratorem.

*

     — Myślisz, że rasizm kiedyś wyginie?
     — Nie, bo wówczas biali musieliby zaakceptować równość. Kto by rozwalał system, który ich wyróżnia?

*

     — Czyli szukamy jednorożca — stwierdza Howard. — Superwrażliwego, świadomego rasowo białego hetero.

*

[…] myślę o wodzie, która unosi się pod postacią mgły, zmienia w obłok i powraca jako deszcz. Czy nazwalibyście to spadaniem? Czy może powrotem do domu?

*

     — Musi być okropna — przyznaję.
     — Nie jest — stwierdza Ruth po chwili namysłu. — Nie wie, że można inaczej. Nie potrafi
.

*

Duma to zły smok; śpi pod twoim sercem i ryczy, gdy potrzebujesz ciszy.

*

     — Nie zrozum mnie źle, kochanie — mówi — ale czasem, kiedy próbujesz coś wyjaśnić i wydaje ci się, że rzucasz aluzję, rozjeżdżasz rozmówcę walcem.

*

     — Wcale o tym nie myślę. Już ci powiedziałam: ja nie widzę koloru skóry.
     — Nie wszyscy z nas mają ten przywilej.

*

Noworodki to takie niezapisane kartki: przychodzą na świat bez założeń poczynionych przez rodziców ani obietnic, które da im Kościół, nie dzielą ludzi według sympatii i antypatii. Przychodzą na świat bez niczego, wymagają tylko opieki i przyjmą ją od każdego bez wyjątku.
     Ciekawe, ile czasu potrzeba, nim ów dar od natury pójdzie w kąt.

Spoza powieści, od Autorki, gdy już po wszystkim:

[…] najwięcej uczymy się dzięki rzeczom, które budzą w nas sprzeczne uczucia.

*

Zrozumiałam, że ignorancja też jest przywilejem.
     No więc cóż pożytecznego się dowiedziałam? Otóż, jeśli jesteś biały, jak ja, nie możesz pozbyć się swoich przywilejów, ale możesz je spożytkować
. […] Miej świadomość, że różnice pomiędzy ludźmi utrudniają niektórym dotarcie do mety, i staraj się stwarzać każdemu sprawiedliwą drogę do celu, z uwzględnieniem owych różnic. Dokształcaj się. Jeśli uważasz, że czyjś głos jest ignorowany, każ pozostałym słuchać. Jeśli twój znajomy opowiada rasistowski kawał, zawstydź go, zamiast się śmiać.

Jodi Picoult, Małe wielkie rzeczy,
przeł. Magdalena Moltzan-Małkowska,
Prószyński i S-ka, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


wtorek, 29 sierpnia 2017

1/3. 2/3. Trzecia z trzech. To, co mają wspólne, to doświadczenie, którego nie można zagłuszyć, zahuczeć, skreślić. Możesz negować, nie wierzyć, ale to niczego nie zmienia — ci ludzie doświadczyli właśnie tego i już. Pytanie brzmi: czy chcesz posłuchać?

Gdy czytałam tę książkę, co chwilę łapałam się na tym, że moje osobiste doświadczenie jest tylko wierzchołkiem góry lodowej, o której istnieniu nie miałam pojęcia — doświadczyłam „tylko” konsekwencji ostracyzmu społecznego i rodzinnego. Pierwszy kosztował mnie kilka lat życia. Drugi, nie bez emocji i łez, olałam. Pierwszy dużo dziamgał ustami obcych ludzi. Drugi zabijał milczeniem. Był w moim/naszym życiu tylko jeden moment, gdy miałam serdecznie dość i chciałam się poddać. Powiedziałam wtedy coś w stylu: no trudno, tak trzeba… Sadownik przytomnie i bardzo stanowczo zareagował: dzieci? proszę bardzo, wchodzę w to pod jednym warunkiem, że tego chcesz. Nie chciałam. Nigdy.

Nowe dla mnie po tej książce są świadomość, że żyję poza normą, bo w moim życiu „normą” są marzenia, wypływające z głębi nas samych, co jak zobaczyłam normą nie musi być — w sumie dlaczego miałoby być? — oraz świadomość szczęścia, które mam, dzieląc życie z Sadownikiem, który, teraz widzę to gołym okiem, też spoza normy się urwał.

Zamiast pytać: „Czy to możliwe, że to prawda?”,
moglibyśmy zapytać: „A jeżeli to prawda?”. Co wtedy?
Arthur Bochner

*

Jest taka powszechna prawda, takie założenie, że my wszystkie chcemy mieć dzieci i nie będziemy szczęśliwe, jeśli nie będziemy ich miały. […] Istnieje silna dychotomia między treściami przekazywanymi przez społeczeństwo a twoimi uczuciami.

*

[…] jest ważne i konieczne, by zarżnąć wszystkie święte krowy, wszystkie „wartości”, ideologie i samousprawiedliwienia, na których się wychowaliśmy, by sprawdzić, gdzie wpadamy w sieci stereotypów i konformizmu; gdzie okłamujemy samych siebie […]. By sprawdzić z chirurgiczną precyzją eufemizmy, które stały się dla nas tak „normalne” i „naturalne”, jak przekazy „dzieci są radością, dzieci są błogosławieństwem”, „krew nie woda” lub „rodzina jest najważniejsza”. Jeśli nie będziemy ostrożni i świadomi destrukcyjnej siły tych eufemizmów, staną się one częścią naszego społecznego, kulturowego DNA i będziemy przekonani, że tak powinno być po wsze czasy.

*

[…] kiedykolwiek alternatywny sposób myślenia wkracza do ludzkiego życia, opowiada on nie tylko o samej alternatywie, ale o wspólnych sposobach myślenia; tych przyjmowanych za rzecz oczywistą koncepcjach, na których się opieramy, najczęściej nawet tego nie zauważając.

*

W głębi duszy, gdzie żyje prawdziwe ja, kiedy czegoś nie chcesz, nawet gdy nie ma wyraźnego powodu, nie miałoby znaczenia, czy wieś bądź cały kontynent dołączyłby do ciebie w osiągnięciu tego. Gdzie jest ostra i silna niechęć, która nawet nie potrzebuje słów i jest pozbawiona definicji i wyjaśnień, nic nie ma znaczenia. „Nieznaczynie”.

*

Uznaję to za irytujące, że każdy zakłada, iż wymagająca kariera lub niepohamowany hedonizm są w centrum życia nie rodziców. […] Ludzie cały czas mówią o dylemacie między „karierą” a „dziećmi”, ale może są tacy, którzy nie chcą obu.

*

Myśl, że macierzyństwo samo w sobie, per se, może być dla kobiet nie do wytrzymania, jest bardzo często postrzegana jako niemożliwa, ponieważ jest to rzekomo racja bytu kobiet.

*

Słuchaj, znasz moje myśli i uczucia i jeśli możesz podać mi rękę, po prostu podaj mi rękę.

*

[…]  jakie są konsekwencje przemilczania żalu nad macierzyństwem? Kto płaci cenę za próbę udawania, że on nie istnieje?
     Ta książka kładzie nacisk na to, że kobiety, które nie chcą być matkami, matki, które nie chcą albo chcą być matkami, i dzieci są tym, którzy płacą cenę, ponieważ wszyscy oni ponoszą rzeczywiste konsekwencje tych społecznych porządków, czyniących je, czyniących nas, nosicielami układów, które z pewnością mówią językiem troski za nas, ale często służą innemu, a nie nam samym
.
     […] jestem przekonana, że powinna istnieć możliwość wyboru, by zapewnić, że więcej kobiet będzie paniami swoich ciał, życia i decyzji. Fakt, że zostawanie niczyją mamą wciąż wiąże się ze stereotypami, sankcjami i karami, pokazuje, że możliwości wyboru faktycznie nie istnieją.

*

[…] mamy do czynienia z emocjonalnymi mapami, które są o wiele bardziej skomplikowane niż pojedyncza główna droga, która rzekomo istnieje na jedynej mapie według koncepcji przyjmowanych jako rzecz oczywista.

Orna Donath, Żałując macierzyństwa. #regrettingMotherhood,
przeł. Elżbieta Filipow, Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2017.
(wyróżnienie własne)


niedziela, 27 sierpnia 2017

Zaletą przegapienia książki, gdy była nowością i odkrywania jej dla siebie po latach, jest to, że można spotkać tych, których się ogromnie szanuje, a którzy już nic nie napiszą na tym świecie. Tak było w tym przypadku. Choć Profesor odszedł w maju tego roku, znów do mnie mówił — mówił, jak zwykle, bardzo mądrze.

Najbardziej bodaj wrażliwym elementem indywidualnej tożsamości jest tożsamość seksualna. Zwłaszcza w kulturach chrześcijańskich, od kiedy uznały seksualność za sferę grzechu, z którego rozgrzeszyć może jedynie prokreacja. Chyba w żadnej dziedzinie życia nie ma tak wielu obostrzeń moralnych i prawnych. I tak wielkiego zakłamania. I tak ogromnej represji uczuć i pragnień. I wreszcie tylu naruszeń ludzkiej godności.

*

Populizm to chytry pomysł na rządzenie. Podobnie jak autorytaryzm, populizm opiera się na strachu. Różnica polega na tym, że podczas gdy wódz autorytarny mówi ludziom: „bójcie się mnie, bo inaczej was skrzywdzę”, to przywódca populistyczny mówi „bójcie się ich, a ja was przed nimi obronię”.

*

[…] wrażliwość nie ma polegać na współczuciu ofiarom różnorodnych fobii, ale na tym, by chcieć zrozumieć ich wybory, wczuć się w ich sposób życia, myślenia i odczuwania.
     Jestem przekonany, że ta książka pomoże każdemu czytelnikowi zastanowić się nad tym, co by było, gdyby mu zabroniono być sobą.

Wiktor Osiatyński, A gdyby tobie zabronili być sobą?,
Marta Konarzewska, Piotr Pacewicz, Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011.
(wyróżnienie własne)

Zupę pomidorową uwielbiam. Ogórkową dam radę zjeść. Szczawiowej nie ruszę. Tak mam i już. Nie pamiętam, żebym w tej kwestii podjęła decyzję. Nie podjęłam również decyzji, że będę zakochiwać się w chłopakach. Nie byłabym szczera, gdybym nie przyznała się, przynajmniej przed sobą, że jest pewien „typ” kobiet, które ożywiają we mnie uczucia zakochania, które były moim chlebem powszednim wobec chłopaków, gdy miałam 15–18 lat.

Zupy. Te lubię, te zniosę, tych nienawidzę. Niby prosta sprawa, ale zawsze nurtowało mnie pytanie: kto w nas decyduje, że lubimy, wytrzymamy lub nienawidzimy? Kwestia zup nie wydaje się znaczącą i myślę, że w ogóle nie jest kwestią, mimo pozornej prostoty pytania — odpowiedzi brak. Bełkot naukowo-biochemiczny, najbardziej znaczące zupy dzieciństwa, i te pe, i te de mnie nie zadowalają.

Wszyscy jesteśmy trans, powiedział jeden z bohaterów tej książki. Z miłością do noszenia zbyt dużych męskich koszul i paznokci przycinanych przy skórze, potrzebie wolności ruchów, które dają spodnie oraz prozdrowotnej orientacji moich kolan na buty na płaskim obcasie, transuję. Jestem queer — pomyślałam — nigdy nie patrzyłam na to w ten sposób. To niesamowite, jestem queer, fantastycznie to wiedzieć!

Ciało to konstrukcja. Ludzie myślą, że ciało jest samo z siebie jakieś, i kropka. Że jest biologicznie ukształtowane. Tylko w pewnym stopniu. To narracje na temat ciała tworzą ciało”.

*

Pewne cechy zostały przyklejone do kobiet i mężczyzn, ale nawet te najważniejsze łatwo się odklejają.

*

Giertych wchodzi na wyżyny tej arogancji po szczeblach nauk Kościoła. Bo oto Pan Bóg, który, jak wiadomo, kocha ludzi w niewyobrażalnym dla nas stopniu, kocha, owszem, wszystkich, ale akceptuje tylko hetero. Innych — mówiąc językiem Giertycha — tylko toleruje. A skoro Bóg tak to ocenia, to Giertych też może.

*

Jedyne, czego nie rozumiem, to odmawianie komuś prawa do bycia tym, kim rzeczywiście jest — nawet jeśli dzieje się to jedynie w przestrzeni jego świadomości.

*

Chciałbym zawsze takich chwil, gdy koniecznie trzeba sprawdzić, czy można myśleć inaczej, niż się myśli, i postrzegać inaczej, niż się widzi, aby potem móc znów patrzeć i rozmyślać. To mnie bawi, mam z tego przyjemność. Zabawa bez uzasadnień innych niżchcę”.

*

Nieważne, z kim się śpi, ważne, żeby się wyspać” — powiedziała mi kiedyś matka.

*

Większość uprzedzeń bierze się z niewiedzy.

*

Ostatnio wymyśliłem trawestację cytatu Lindy przeciwko homofobom: „Co ty, kurwa, wiesz o pedałach? W sklepie rowerowym pracujesz?” Z opcjonalnym „spierdalaj!”.

*

Facet to taki macho, zajeżdżający stereotypami byczek, co pije, klnie, przedmiotowo traktuje kobiety i jest obowiązkowo heteroseksualny. Antyfacet to ktoś, kto kontestuje ten schemat, „wysiada z tego pociągu”.

*

[…] homofobia to męska rzecz. To głupi męski lęk przed podważeniem męskiej pozycji. Facet w sukience budzi strach, że zatrą się granice. Wypierając różnorodność seksualną, polski samiec broni swej władzy nad kobietami, dziećmi i wszelkimi Innymi.

*

[…] „rodzaj męskii „rodzaj żeńskito tylko sposoby myślenia.

Marta Konarzewska, Piotr Pacewicz, Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011.
(wyróżnienie własne)


Gdzieś w połowie tej książki dotarło do mnie, że potrzebuje ona dwóch wpisów. Pierwszy o tym, co dotyczy wszystkich, którzy nie należą do wąskiej grupy psycho- i socjopatów. Czy znasz chociaż jedną osobę, która nie podpisze się pod żadnym z poniższych cytatów dwoma rękoma? Śmiem twierdzić, że nie znasz. Czy to nie powinno dawać do myślenia tym, dla których nieoczywiste jest oczywiste?

[…]  miłość buduje się warstwami. A jeśli żyjesz z osobą, która się rozwija, to ona staje się nieustającym źródłem zdziwienia.

*

[…] miłość nie zależy od naszej woli, rozumu o zgodę też nie pyta.

*

[…] wszyscy walczymy o tę najważniejszą rzecz: możliwość życia z tym, z kim się chce żyć, i kochanie tego, kogo się chce kochać.

*

[…] każdy inaczej rozumie szczęście.

*

Ale życie bez miłości byłoby gorsze. Zresztą to nie oni ją, to ona ich wybiera.

*

Dałem się porwać. Zaczarowano mnie i nie poznawałem siebie. Byłem kimś innym. […] Poczułem, że odrasta mi serce.

*

Po prostu się zakochałam […] w najpiękniejszej osobie na ziemi.

*

Jak nie masz nikogo bliskiego, to drepczesz w miejscu.

*

To jest jak układanka — pewnego dnia po prostu wiesz, że znalazłaś brakujący element. Nie szukasz dalej, nie myślisz, o co chodzi, dlaczego.

*

Czy ja kocham chłopaka czy dziewczynę, drzewo czy cały świat albo Boga, nikogo nie powinno to obchodzić. Mam takie samo prawo do bycia podmiotem. Represjonowany jest seks.

*

Chciałabym kiedyś ją spotkać i powiedzieć: nawet nie wiesz, ile mi dałaś.

Marta Konarzewska, Piotr Pacewicz, Zakazane miłości. Seksualność i inne tabu,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011.
(wyróżnienie własne)


*

Pierwsza z trzech (1/3) tu.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...