Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: feminium

wtorek, 12 grudnia 2017

Boże Narodzenie — do wczoraj myślałam: Zestaw Małego Terrorysty. Bombki choinkowe. Wybuchy niezadowolenia w świątecznym gratisie. Do wczoraj.

Bo wczoraj, dzięki Wspaniałym Kobietom, które wspierają moją naukę, usłyszałam, poczułam, zrozumiałam, że ja i moja obecność przy wigilijnym stole mogą być dla kogoś prezentem.

Ty i Twoja obecność będą dla kogoś prezentem. Jesteś prezentem. Jesteś ważna. Nie musi być łatwo w to uwierzyć i poczuć to w sobie, ale… jesteś ważny!



ilustr. Leire Martin.

*

niedziela, 10 grudnia 2017

Pewien tekst jakiś czas temu podsunęła mi Kaan. To była chyba rozmowa z Autorką — żywa, celna, nawet jeśli chwilami nie po drodze z moimi poglądami. Wtedy właśnie zaznaczyłam kilka jej książek do „obserwowanych do upolowania”. Upolowałam. Trzy opowiadania, kryjące się pod intrygujących tytułem składającym się z trzech słów — po słowie na każde opowiadanie? And, środkowe, czyli Hanwell w piekle to mój faworyt — jest w tym opowiadaniu miejsce, od którego historia trzyma nasze serce i człowieczeństwo w garści; trzyma jeszcze długo po — bo jest o intencji, która lubi swą intensywność przebierać w ciuszki oczywistości i banału.

Wisienką na torcie jest posłowie, gdzie Autorka dzieli się swoim doświadczeniem mierzenia się z formą opowiadania. Zachwyciły mnie Jej przemyślenia:

Człowiek staje się innym pisarzem, kiedy bierze na warsztat opowiadanie. […] Gdy nie każda rzecz musi zarazem oznaczać inną, na kartce zaczynają ostrożnie pojawiać się prawdziwi ludzie. Wychodzą na słoneczną polanę, nie mając nic konkretnego do roboty: nie muszą wyrażać żadnej idei ani rozwijać wątku. Mogą trochę poleniuchować, będąc tylko sobą.

*

Opowiadania i nowele są czymś więcej niż poniechanymi w pół drogi powieściami. Autorzy tych pierwszych zatrzymują się, aby dopieścić detale, które powieściopisarze celebryci z bezwględnym rozmachem rozrzucają po pokoju. Owe krótsze formy to nie panoramy, lecz zbliżenia.

***

Super jest tu być z tobą i patrzeć, jak świat przemija.

*

     — Jakiś czas temu pytałaś mnie o Kambodżę — powiedział Andrew. — To bardzo ciekawy przypadek. — Popukał się w oprawkę okularów. — Oni tam zabijali każdego, kto nosił szkła, bo to znaczyło, że za dużo myśli. Mieli bardzo prostackie wyobrażenia. Byli wrogami logiki i postępu.

*

Ta samowystarczalność budziła w niej podziw, a zarazem lekką niechęć.

*

Tylu mężczyzn nie osiąga nic a nic i nawet nie spodziewa się niczego osiągnąć poza własną branżą i może jeszcze amatorskim golfem.

*

[…] utwierdzam się w przekonaniu, że mężczyznom z naszego pokolenia nie było pisane z kimś żyć. Unieszczęśliwialiśmy ludzi, bo przedtem nas samych  nieodwracalnie unieszczęśliwiono. Moja córka bardzo lubi mnie oceniać, sądzić i skazywać. Niewykluczone, że ma rację, i może Pani też się nie myli. W dzisiejszych czasach wszyscy zwalają winę na poprzednie pokolenia, ale myśmy tego robić nie mogli. Sami poczuwaliśmy się do winy i niczego sobie nie odpuszczaliśmy.

*

Wstałem i podszedłem do drzwi. Nie miałem pojęcia, dokąd prowadzą. Liczyłem się z możliwością, że mieszkanie leży na końcu świata, więc za progiem po prostu wpadnę do tej jakiejś dziury, w której mieści się wieczność.

*

     — O, w życiu spotyka się czasem ludzi, którzy człowiekowi pomogą — odparł, nalewając mi trochę.
     — Naprawdę? Mnie to się raczej nie zdarza.
     — Bo nie zauważasz, że ci pomagają
.

Zadie Smith, Lost and Found. Opowiadania,
przeł. Michał Kłobucki, Znak, Kraków 2015.
(wyróżnienie własne)



czwartek, 07 grudnia 2017

Ta książeczka była powodem, dla którego wtedy zrobiłam klik, klik. Czyta się ją z zapartym tchem i z zadziwieniem, jak wiele pomysłów na to, co kobiecie wolno i nie wolno, ale i na to, co kobieta chce, przetrwało w Polsce nienaruszonych. Gorzej, czytając, można śledzić, jak wiele z tych pomysłów zostało przez współczesne prawicowe kobiety skutecznie zinternalizowanych bez najmniejszego nawet zająknięcia. I właśnie ten brak refleksji w-kura przez wu-iłby moją Praprapraprababcię najbardziej!

Bez wątpienia — kobiety mówią. Przede wszystkim między sobą […] ku przerażeniu mężczyzn, którzy boją się tych poufałych zwierzeń. […] kobiety opowiadają, omawiają — i obmawiają, śpiewają i płaczą, błagają i proszą, obwieszczają i protestują, paplają i żartują, krzyczą i wrzeszczą. Głos kobiet to forma ekspresji, a także — w społeczeństwach tradycyjnych, gdzie przeważa kultura słowa mówionego — siła regulująca. Lecz słowa kobiet przynależą do prywatnej strony rzeczy.

*

Bo Słowo jest przywilejem tych, którzy sprawują władzę. Jest władzą. […] Tworzy człowieka.

*

Kiedy Jeanne Chauvin, która uzyskała doktorat w zakresie prawa w roku 1892, podejmuje starania, by zostać adwokatką, jej roszczenia rozpalają publiczną debatę, toczoną również na forum parlamentu. Przeciwnicy wykorzystują wszystkie argumenty: „brak siły fizycznej […], wreszcie niebezpieczeństwo czyhające na urzędników, którzy mogą paść ofiarą uwodzicielskich zabiegów — bo natura popycha kobiety, by zachowywały się zalotnie”.

*

[…] używanie głosu publicznego ma inne znaczenie. Jest symbolem władzy i formą dostępu do przestrzeni wspólnej, z której kobiety zostały wykluczone […].
     Przywłaszczyć sobie dyskurs, opanować go, to przywłaszczyć sobie świat i rozpoczynać wciąż na nowo te niedokończoną — nie mającą końca? — rewolucję symboliczną […]. To w każdym razie wielka przygoda.

*

[Nelly Roussel, 1878–1922] Broniąc prawa do swobodnego wyboru macierzyństwa zauważała, że nakładany na kobiety przymus rodzenia stanowi element wspólny wszystkich religii, a zarazem służy zaspokojeniu potrzeb kapitalizmu, żądającego coraz większej liczby dzieci, by zamienić je w ciała poddane wyzyskowi”.

Michelle Perrot, Kobiet głos publiczny, przeł. Piotr Laskowski,
Oficyna Bractwa Trojka, Poznań 2017.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, 06 listopada 2017

Skończyłam. Z piątku na sobotę. Jak przez mgłę pamiętam szufladki, do których trafiła Autorka, szufladki oklejone lubieżno-intelektualnymi nazwami, podbijającymi bębenek ważności krytyków.

Skończyłam. Ta książka to poezja prozą pisana. Nie mogę uwierzyć, że tak mało brakowało, a ominęłaby mnie wrażliwość Autorki. Mam szczęście, że nie ominęła.

I jeśli coś mam jej za złe, to tylko to, że ugięła się i opuściła samą siebie.

*

     — Więc co z tym przebaczeniem? — […] — Jest możliwe czy nie?
     — Jest możliwe — powiedział lis.
     — A kiedy nikt nie przeprasza
?
     — Jeśli krzywda jest ciężka, zrobisz, co w twojej mocy, bo nie masz wyboru — powiedziałam. — Może ci się nie udać, ale lepiej, żeby się udało. Inaczej… nie będziesz żył jak człowiek
.

*

Wydawało mi się, że jeśli chcę ocalić trochę szacunku dla siebie samej, muszę się przyznać.
     — Ale do czego? — zdziwił się lis. — Chyba jeszcze nie wiesz, jaką męką jest udawać, że nadążasz za mętnymi aluzjami, których wcale nie rozumiesz, za czymś, czego ci wprost nie powiedzą, bo jednak trochę się krępują. Po co wyskakiwać ze skóry? Trzymajmy się własnej głupoty, ona nas chroni najlepiej. Tak, rozumiem, przykro ci. Ja też coś o tym wiem. Uchodzę za spryciarza i oszusta.
     Uchodził za spryciarza i oszusta, każdy by tak o nim pomyślał. Nikt nie wiedział, że jest najlepszym i najuczciwszym zwierzęciem na świecie
.

*

     — Żebyśmy mogli przebaczyć, kiedy nikt nie przeprasza — odezwałam się — ktoś z nas musi umrzeć.
     — Kto
? — spytał łyżwiarz zaczepnie.
     Zawahałam się, ale mu odpowiedziałam.
     — Ofiara
.

*

To, co przemilczane, w jej przekonaniu traciło atrybut istnienia. Nie istniejąc, nie mogło się na mnie przenieść. Pomysł, że coś, o czym nie wiem, może mieć wpływ na moje życie, uznałaby za absurdalny. Że z powodu rzeczy, o których nie wiem, mogę cierpieć? Nonsens.
     […] Mniejsza o lata. A ty? Jaką ranę odziedziczyłaś i po kim?

*

Trudno się rozmawia ze zmarłymi. Rzeczy, które najbardziej mnie pochłaniają, dla nich są nudziarstwem. Ich obojętność mnie onieśmiela. Nie mam pojęcia, co może ich ciekawić. To wynika z różnicy doświadczeń. Mają za sobą coś takiego, co w nich wszystko zmienia.

*

Wiedziały, że trzeba mieć dzieci, jeśli chce się spełnić wyśrubowane kryteria normalności. Lecz kiedy dzieci były już na świecie, wszystko zaczęło się komplikować.

*

     — Jestem prostym leśnym zwierzęciem — odpowiedział. — To wszystko, co mówisz, wydaje mi się zbyt skomplikowane.
     Po następnej wizycie jednak wiedział już, co ma myśleć, i zdecydował, że mi o tym powie.
     — Nie pozwalaj, żeby wchodzili ci na głowę. Nie powinnaś przesadzać z pokorą. W tym nie ma żadnej zasługi, wprost przeciwnie, wprowadzasz ich w błąd. Muszą znać granice
.

*

Znał ją? Coś wiedział? Była zaskoczona? Ten, kto nie wie, nie zgadnie, od kogo wie ten, kto wie.

*

Wiedziałyśmy wprawdzie, że świat jest starszy od nas i pełen różnych historii, których nam się nie opowiada, ale nie potrafiłyśmy sobie tego wyobrazić. Przeszłość wydawała się bezcielesna, dla nas składała się z samych słów i dat. Można się było w niej łatwo pogubić, ale nie przyszłoby nam do głowy, że to ona ukształtowała ten świat, który znałyśmy.

*

Prawo do zadawania pytań jest jak prawo do noszenia broni, ono też nie każdemu przysługuje. W pytaniach słychać było czasem ton przemocy, którego nie da się pomylić z niczym innym.
     […]
     Niewidoczna przemoc wydała mi się nawet bardziej brutalna, kiedy nie poprzestawała na zadawaniu pytań, lecz sama sobie udzielała zagadkowych odpowiedzi.

*

Moje emocje pytały, ilu jest ludzi, którzy czują się opuszczeni i wyśmiani aż do tego stopnia. Gdyby ktoś, komu uwierzę, powiedział mi, że połowa? A gdyby mi powiedział, że tylko jeden na sto tysięcy? Wszystko było możliwe. Ale dlaczego to na mnie spadło, dlaczego właśnie ja muszę być mną, nie kto inny? Tego pytania nie dawało się odepchnąć. Było uparte, pytało i pytało jak zdarta płyta. A przecież nie było odpowiedzi i nie mogło być.

*

     — Jak się żyje? — spytał, na chwilę przestając grzebać pod otwartą maską auta.
     — Tak sobie – powiedziałam. – Mam za dużo kłopotów.
     — Ja też — odpowiedział.
     Nie wiedziałam, jakie kłopoty może mieć dorosły. Przecież nie chodzi do szkoły
.

*

Zasługą jest nie zastanawiać się dwa razy, kiedy trzeba uderzyć pięścią w stół. Zasługą jest mieć siłę i zrobić z niej użytek.

*

     — Niemożliwe — powiedziała, oglądając ślady po psich zębach na jego przedramieniu. Życie nie byłoby tak śmiesznie proste, jak chciała, gdyby nie nauczyła się narzucać rygorów również faktom.

*

Można zmienić porządki zaprowadzone dawno temu, myślałam sobie. Pocąc się nad klawiaturą komputera, napisałam mu, że wolno mi wyrażać swoje uczucia. Nie można tego zabronić żadnemu żywemu stworzeniu. Rzucanie słuchawką to gruba przesada. Mam prawo czuć to, co czuję, nawet jeśli w tej rodzinie z jakiejś przyczyny przyjęło się uważać inaczej.

*

Jeśli kiedyś się zastanawiał, dlaczego wszystko mu wolno, a mnie nic – musiał zauważyć, że nie mamy dostępu do prawdziwych odpowiedzi na takie pytania. Leżały poza naszym zasięgiem, oprócz jednej, która mówiła: bo tak.

Magdalena Tulli, Szum, Znak, Kraków 2014.


niedziela, 29 października 2017

Jezu! Jezu! Rany boskie! Chryste! To nie wyimki z modlitwy, lecz komentarze podczas czytania tej książki. Wyobraźni pozbawiona czytałam kolejne rozdziały. Ostatni doczołgałam.

Książka zrobiła mnie w konia. Z uporem maniaka szukałam nazwiska tłumacza — wpadłam w stupor i niedowierzanie absolutne, że niby jak, takie przyzwoite wydawnictwo i nie ma? Ani na drugiej stronie tytułowej, ani na stronie redakcyjnej, jak to możliwe? To bardzo proste, łatwe i prawie wstyd przyznać się do oślego uporu — książka została oryginalnie napisana w języku polskim.

Ta książka jest o syfie, syfie niewyobrażalnym. Czy jest o kobiecości? O kobiecości-klatce, z pewnością. Jak dobrze, że to tylko książka — można ją odłożyć.

Co Svobodovej z tej niezależności, pieniędzy i samochodu — nie swojego! — skoro Svobodová nie ma rodziny, nie ma nawet dziecka. Żeby wychować dziecko, nie trzeba — jak widać — samochodu, pieniędzy i wykształcenia

*

[…] tematy do rozmów z rodzicami kończyły się Svobodovej po półgodzinie. To się nazywa mała wspólnota doświadczeń. Każdy z poruszonych wątków był ogniwem zapalnym, jej opinie były niepoważne, poglądy — wypaczone. Bez względu na to, jak starannie były wcześniej przez Svobodovą selekcjonowane i obierane z ideologii i kontrowersji.

*

Więc pies został.
     Taka była
[…] wola Magdy. Jej matka, jako specjalistka-samouk w dziedzinie psychopatologii, wiedziała, że taka jest potrzeba opieki u kobiety, która nie będzie miała potomstwa.

*

Z obawą spojrzał na córkę: anormalny owoc tak doskonałej genetycznie pary. Chorowita córka poczęta z silnego samca i mądrej samicy.

*

     — Czy ja się doczekam wnuka?
     — Chyba właśnie się go doczekałaś…
     — Mam na myśli ciebie! Mam na myśli twoje życie
!

*

     — Chciej mieć dziecko!… To jedyne, czego kobieta powinna chcieć!… To jest warte wszystkiego.

*

[…] dziecko, czy ty czujesz się szczęśliwa… tak po kobiecemu szczęśliwa?…

*

     — Pani chyba nie ma dzieci!…
     Oczy matki wartej Mutterkreuz patrzą wyzywająco w zakryte sztucznymi rzęsami oczy Haliny, matki niepełnej i niepewnej. Pełne zapłodnienie to odmienny stan umysłu, nie ciała
.

*

W nocy jestem alegorią braku i wyczekującej tęsknoty. Wyczekuję na cud. Chcę dokończyć przerwany ciąg liczb, doliczyć do nieskończoności.

*

     — Nie rozumiem.
     — Nie rozumiesz. Wolę gadać z mężczyznami niż na nich patrzeć i patrzeć na kobiety, niż z nimi gadać. Rozumiesz
?

*

W każdym jest odrobina, która czyni go godnym współczucia. I dodał, że człowiek to byt ku śmierci, to dlatego.

*

Resztki życiowej energii Anny tliły się jeszcze na zwęglonej złości. Nie było w niej zawiści. Pojawiała się na chwilę, by ustąpić miejsca poczuciu krzywdy.

Frau Wolf, Kobiecość to syf i kropka,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2017.


poniedziałek, 23 października 2017

gdy zrozumiałam głębiej i bardziej,
dzięki Wspaniałym Kobietom, wróciłam do domu i
zobaczyłam więcej… twarz kobiety-drzewo z profilu*.
dziękuję.

_________________
* wcześniej widziałam tylko mitologiczną Nike-drzewo z Samotraki.

(Autorka lub Autor nieznany)

*

poniedziałek, 09 października 2017

Bliźniacza Liczba & Jabłoń:
(wczoraj wieczorem odbierały zarezerwowane bilety)

Pan Kinowisełkowy:
Botoks czy …mężczyźni?

Jabłoń:
Fantastyczna kobieta.

*

Nie zrelaksujesz się na tym filmie. To nie jest kino rodzinne. Ten obraz jest nieoczywisty od pierwszej sceny, a i ostatnia scena nie kończy pojawiających się wielkich pytań, których być może nigdy nie formułowaliśmy, żyjąc w oczywistym heteryckim świecie; pytań, na które nie znamy odpowiedzi.

Czy heterycka nienawiść i agresja, których źródła mnie fascynują, rodzą się ze spotkania z nieoczywistością, która stawia przed nami głębokie egzystencjalne pytania, a może z oczywistych wyborów Osób LGBT; wyborów, które pytają o sens naszych? Bo może poszliśmy tu i ówdzie na społeczną łatwiznę? Nienawiść, moralna wyższość są łatwiejszą opcją do wyboru.

Pozostałam z prostymi plecami, które są jedną z odpowiedzi na pytania: czy celebrujesz swoje ciało? czy umiesz się nim zachwycać, cieszyć się i je świętować? kim, dzięki niemu, jesteś? kim możesz być?

Pozostałam z konkluzją:

każda miłość jest drogowskazem.

 

Fantastyczna kobieta, reż. Sebastián Lelio, 2017.

wtorek, 03 października 2017
wtorek, 26 września 2017

Nim razem wyjdziemy, dokładnie za tydzień, na ulicę.

Feminizm, jak zauważyła pisarka Marie Sheer w 1986 roku, „to radykalny pogląd, że kobiety są ludźmi”, pogląd, którego nie przyjęto jeszcze powszechnie, ale który mimo wszystko się szerzy.

*

Zarówno twierdzenie, że wszystko jest już jak należy, jak i powtarzanie, że nigdy nie będzie lepiej, są sposobem na to, by dojść donikąd, albo żeby uniemożliwić sobie dojście dokądkolwiek. Obydwa podejścia zakładają, że drogi wyjścia nie ma lub że jeśli jest, nie musicie lub nie możecie nią podążyć. Możecie.

*

Feminizm dąży do tego, by zmienić coś, co jest bardzo stare, powszechne i głęboko zakorzenione w wielu, jeśli nie w większości, kulturach świata, w niezliczonych instytucjach i w większości domów na Ziemi — a także w naszych umysłach, od których wszystko się zaczyna i na których wszystko się skończy.

*

„Zbierasz to, co zasiałaś” może oznaczać, że sama ściągasz na siebie klątwę, czasem jednak to, co posiałyśmy, wzrasta bujniej, niż mogłyśmy mieć nadzieję.

*

Zjawisko pouczania kobiet o tym, że i dlaczego są nieszczęśliwe i stracone, nie zniknęło.

*

[…] kot wyszedł z worka, dżiny uciekły z butelek, puszka Pandory jest otwarta. Nie ma powrotu. Wciąż jednak liczne siły próbują nas wepchnąć na dawne miejsce albo przynajmniej zatrzymać. W chwilach największego pesymizmu myślę czasem, że kobiety muszą wybierać — między karą za brak podporządkowania a ciągłą karą, jaką jest podporządkowanie.

*

Wciąż jednak nierówność płci postrzegano jako problem kobiet. Podobnie jednak jak rasizmem, także mizoginią nie mogą skutecznie zajmować się jedynie jej ofiary. Mężczyźni, którzy to zrozumieli, rozumieją także, że feminizm nie jest spiskiem, mającym na celu pozbawienie ich praw, ale kampania na rzecz wyzwolenia nas wszystkich.
     Musimy wyzwolić się od tak wielu rzeczy: na przykład od systemu, który nagradza konkurencję, bezwzględność, myślenie w kategoriach krótkoterminowych rozwiązań i nieustępliwy indywidualizm, systemu, który zarazem niszczy środowisko i promuje nieograniczoną konsumpcję — możecie go nazwać kapitalizmem. Wciela on to, co najgorsze w maczyźmie, niszcząc zarazem to, co najlepsze na Ziemi. Mężczyźni częściej lepiej się do niego dopasowują, ale w rzeczywistości nie służy on nikomu z nas
.

*

Oto droga. Być może ma tysiąc mil, ale kobieta, która nią idzie, bynajmniej nie znajduje się dopiero na początku. Trudno mi powiedzieć, jak daleko musi jeszcze zajść, ale wiem, że mimo wszystko nie zawróci — i że nie idzie sama. Być może jest nas już niezliczenie wiele — kobiet, mężczyzn i osób należących do bardziej interesujących płci.

Rebecca Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat,
przeł. Dzierzgowska, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

Eksperyment myślowy proponuję: przeczytaj poniższe cytaty ze zrozumieniem, a potem pomyśl o jednej osobie publicznej, która jest przeciw związkom dwojga ludzi, bez względu na ich płeć. Ubawiłam się odrobinkę, myśląc o pewnej panience i malutkim kawalerze — pięknie oganiali się od rozumu i uczuć, czyli życia.

[…] sam pomysł, że instytucja małżeństwa może objąć dwie osoby tej samej płci, możliwy jest jedynie dlatego, że feministki wyrwały małżeństwo z hierarchicznego systemu, którego część stanowiło, i wymyśliły je na nowo jako związek między równymi. Ci, których przeraża równość małżeńska, są, na co wskazuje wiele znaków, tak samo przerażeni wizją równości w parach heteroseksualnych jak równością par tej samej płci.

*

Równość małżeńska stanowi zagrożenie: dla nierówności. Jest też darem dla każdej i każdego, kto ceni równość i z niej korzysta. Jest dla nas wszystkich.

*

Życzliwość i delikatność nigdy nie miały płci, nie miała jej także empatia.

*

[…] u podstaw leży zmiana w wyobraźni, dzięki której zmniejszają się niewiedza, lęk i nienawiść […].

Rebecca Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat,
przeł. Dzierzgowska, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...