Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: na krawędzi krainy OZ

wtorek, 21 marca 2017

Niezbędnymi składnikami relacji są
czas i nanizane na niego przygody.

Przyszły do mnie te słowa zaraz po tym, gdy, zakładając buty na poranny spacer, przez moją głowę przepłynęły luźne skojarzenia dotyczące Pana Ciasteczko, który wyjechany, Onemu, którego uwielbiam i nie znoszę, i Oj Tè, którego bardzo świadomie wybrałam na partnera w rehabkowej podróży. Uśmiechnęłam się do tych obrazów/wspomnień, pragnień i słów, nim poszłyśmy z Heniutką na damski rekonesans poranka.

niedziela, 05 marca 2017

Sen o jeżdżeniu wysokim volvo w automacie — nie bez problemów, ale ze szczęśliwym finałem. Prosty i czytelny sen. Zaciekawiło mnie, po co do mnie przyszedł teraz.

Jakieś osobiste skojarzenia z volvo? — zapytałam samą siebie. Onemu. Jaki jest? Niezwykły i czarujący. Uwodzi mnie jego spokój. Uwielbiam nastrój, który tworzy jego osoba. Żeby sprawa była jasna, ma swoje za uszami, ale wolę upijać się tym czymś w nim, co porywa, ożywia. Najbardziej charakterystyczne i znaczące dla mnie w jego jestestwie uchwycić, zatrzymać w słowach. Mam! To sposób, w jaki patrzy. Zobaczyłam Indianina o imieniu Patrzący daleko. Gdy patrzę tak, jak Onemu patrzy, coś się we mnie zmienia, przemienia — tego mi dziś było trzeba.

Wraca do mnie volvo i Patrzący daleko, gdy natykam się na poniższy cytat, wybierając te najważniejsze na tu i teraz.

Jedna z dróg do spokoju prowadzi poprzez widzenie tego, co zwykłe. Spokój jest najczystszym z dóbr. Nigdy nie jest go za dużo, nigdy się nie wyczerpuje i zawsze może być głębszy. To on daje miejsce pod wszystko pozostałe. Jest jedyną rzeczą, o którą warto się starać. A kiedy się o niego postaramy, inne rzeczy zaczynają przychodzić bez starań.

Michał Cichy, Pozwól rzece płynąć,
Czarne, Wołowiec 2017.

poniedziałek, 11 kwietnia 2016

emocje mogą zwieść na manowce,
ludzie mogą kręcić, kłamać.

uczucia nigdy.

piątek, 08 kwietnia 2016

Wyobraź sobie. Nie śpiesz się.

Wyobraź sobie, że trzymasz w ramionach noworodka. Ludzkiego noworodka. I? Nie śpiesz się. Poczuj. Bardziej. Mocniej. Daj sobie czas.

I? Jeden z wielu scenariuszy zamieniający nieudolnie uczucia na słowa:
     — Witaj Kruszynko na tym świecie! Ten świat czekał na ciebie! Piękne życie, całe przed Tobą…
I nie śpiesz się. Wyobraź sobie tę scenę z Tobą w roli tej osoby, co ramiona dorosłe ma. Poczuj. Bardziej. Mocniej. Daj sobie czas.

Co poczułaś? Miłość bezgraniczną? Wiarę w dobro życia i świata? Co poczułeś? Czuj! Czuj!  Jeszcze bardziej. Jeszcze mocniej. Daj sobie czas.

A gdy masz już w sobie te czy inne wspaniałe uczucia, gdy masz ich świadomość, powiedz mi, dlaczego nie masz ich w takim natężeniu wobec siebie, swoich marzeń, Twoich najukochańszych Ludzi? Nie śpiesz się. Poczuj. Bardziej. Mocniej. Daj sobie czas.

Przyszło do mnie, gdy na rehabilitacji pole magnetyczne owiewało mi kostkę. Bo wczoraj rodzili się. Franek, Piotruś i Basia. Basia, Piotruś i Franek.

Życzę Tobie i sobie, niech niosą nas właśnie te uczucia w naszych wspaniałych życiach!

środa, 16 marca 2016

Czy w każdym życiu pojawia się ktoś, z kim chciałoby się być ciut bliżej? Usiąść; porozmawiać o rzeczach nietrywialnych, zajmujących, z własnym doświadczaniem życia związanych; pobyć prawdziwie? No więc chciało się. I? Niedobre momenty. Niewłaściwe gesty. Nie te co trzeba słowa. Nie szło, nie dało się — permanentny brak kompatybilnych chwil. Mijał tylko czas.

W poniedziałek rano ni z tego, ni z owego przyszło do mnie pytanie. Usiądzie, powie o rzeczach nietrywialnych, zajmujących i co ja z tym zrobię? Czy naprawdę chcę te wszystkie, wydobywające się z trzewi ludzkich, dźwięki usłyszeć? Po co mi to? Co byłoby dalej?

Synchronicznie, kilka godzin później, zupełnie obok mojego bycia, myślenia i czucia dzieje się Zaskakująco-Niemożliwe Coś. Mowę z wrażenia odbiera, bo ten ktoś, z kim chciałoby się być ciut bliżej, nigdy, przenigdy nie zrobiłby czegoś takiego, a tu Zaskakująco-Niemożliwe stało się faktem. Znika „ktoś, z kim” i potencjalne rozmawianie o nietrywialnym i zajmującym. Jest dobra, ciekawa, fascynująca, ale niewłaściwa osoba. Albo ja byłam niewłaściwą osobą lub niewłaściwe były miejsce i czas.

Z głowy. Z serca. Już. Amen.

poniedziałek, 30 listopada 2015

— Dzwonił.
— Słyszałam.
— Nie pytasz: i co tam?
— Nie pytam.
— A zawsze pytałaś.
— Pytałam. Nie pytam.
— Coś się stało?
— Nic.
— To znaczy?
— Wczoraj zobaczyłam pustkę w jego oczach.

*

— Co to za argument?
— Dobry jak każdy inny, a dla mnie nawet lepszy.

piątek, 06 listopada 2015

[naprawianie po poniedziałkowej awarii,
wpis z 5 listopada 2015]

lubię tęsknić.

myślę wtedy o Tych,
     którzy są źródłem mej tęsknoty.
co w Nich cenię, uwielbiam, podziwiam?
kogo w Nich widzę i wyczuwam?
kim się przy Nich staję?
kogo we mnie budzą?
z jakimi marzeniami mnie kontaktują?

tęsknię.
     i łomolę z uporem maniaka…

Sting + Mary J. Blige, Whenever I Say Your Name.

whenever I say your name…

wtorek, 03 listopada 2015

Sadownik & Jabłoń:
(od września zarażeni przez Zazoo
zbieraniem magnesów na lodówkę
)

Pan Ciasteczko:
(w horoskopie na niedzielę napisane miał jak wół:
koszul dużo będziesz prasował
)

Sadownik:
To mam kupić magnesik?

Jabłoń:
Nie, bo będziesz tam beze mnie.

Sadownik:
Ale z Onemu!

*

Wspominam tę niedzielną wymianę zdań.
Mądrzejsza o zazdrość. W połowie tęsknienia. W pełni podziwu dla obu. A Oni? Są tam do czwartku. Za niedługo pewnie idą na kolację. Pan Ciasteczko i Onemu. Onemu i Sadownik.

niedziela, 20 września 2015

Weszła na pocztę. Pobrała numerek. Przeczytała znajdującą się na nim informację: przed nią było dwadzieścia siedem osób, a przybliżony czas oczekiwania wynosił pięćdziesiąt dziewięć minut. Gdy na wyświetlaczu pojawił się numer 621 — przed nią było już tylko dwudziestu sześciu ludzi — ruszyła do właściwego okienka. Zderzyła się tam z osobą trzymającą w dłoni kwitek z numerem 621. Wypowiedziała magiczną sekwencję słów. I została obsłużona poza kolejnością.

Wieczorem razem z ukochanym poszli do kina. Miała zrobioną rezerwację biletów. Zdążą je odebrać, kupić popcorn i colę, starczy im jeszcze czasu, by obgadać kwestię przyjęcia, które organizują za miesiąc — tak myślała — ale rzeczywistość skonfrontowała ją z długą kolejką tych, co chcieli odebrać zarezerwowane przez siebie bilety. Czas biegł nieubłaganie. Za trzy minuty ich rezerwacja wygaśnie — pomyślała i nie zastanawiając się zbyt wiele, podeszła do okienka. Wypowiedziała magiczną sekwencję słów. Ludzie tworzący ogonek wzburzyli się nieco, że ktoś, że z boku, że bez kolejki. Wypowiedziała magiczne słowa na głos. Odebrała bilety, kupili popcorn i colę, weszli na salę, obejrzeli film.

Poranna wizyta u lekarza wydawała się być już prehistorią świata niejednego, relacji wielu, nieskończonej ilości pragnień. To wszystko stało się daleką przeszłością. Z każdą godziną Ewa była bardziej w ciąży.

Ewa jest fikcyjna, ale jednocześnie nie wymyślona — powstała ze złożenia wielu kobiet, kilku historii. Opowiastka ta ożyła w mej głowie, gdy jeden mężczyzna drugiemu mężczyźnie w bardzo męskiej rozmowie doniósł: no wieszjest coraz bardziej w ciąży.

Spisanie tej opowiastki zajęło mi kilkadziesiąt dni. Wylęgała się we mnie. Już wiem, dlaczego to tyle trwało. Jest uniwersalna — każdy neofita na początku swej drogi przegina. Przerysowanie, przesada, pewien świr ułatwiają nam wejście w nową rolę, pozwalają nam rozpocząć psychiczne moszczenie sobie swojego miejsca w tej roli. Niech kamieniem rzuci ten, co nie ześwirował choć na chwilę na początku stawania się kimś innym, kimś jeszcze, kimś niepoznanym jeszcze dla samego siebie. Ktoś nie był choć przez chwilę oszołomem?

piątek, 28 sierpnia 2015

Zazdrość.
Rozmawiał przez telefon. Wiedziała z kim. Perlisty śmiech. Lekkość. Łatwość. I słowna oszczędność. I też tak chciała. Żeglujący mówią: jak się ściemni, to się rozjaśni. Ściemniło się.

Wdzięczność.
Męsko-męska relacja. Już wie. Świat, do którego ona nie ma dostępu. Nie wejdzie tam, choćby stanęła na uszach. On rozmawia przez telefon. Ona wie z kim. Teraz zachwyca ją perlisty śmiech, lekkość, łatwość i słowna oszczędność. Jak cudownie, że oni to mają. Żeglujący mówią: jak się ściemni, to się rozjaśni. Rozjaśniło się.

Wdzięczność.
Za damsko-damskie relacje. Ona. Ma szczęście do wspaniałych kobiet! I stała się jasność!

 
1 , 2 , 3
| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...