Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: Przez Rzekę i okolice

wtorek, 21 marca 2017

Wyjątkowy dzień był dokładnie rok i trzy tygodnie temu. Wyjątkowy dzień będzie za trzy lata bez trzech tygodni — pomyślałam dziś, biorąc do ręki książkę, którą wczoraj skończyłam. O czym jest? O przemianie, dojrzewaniu, mądrości i miłości. Przede wszystkim o mądrości i miłości.

Odkryłam istnienie tej książki tydzień temu zupełnie przez przypadek. Jest klamrą do pierwszej.

Kiedy myślimy, że już nic nie możemy zrobić, pozostaje jeszcze miłość.

*

Pamiętam słowa wypowiedziane przez Johna Lennona: „Kiedy miałem 5 lat, moja mama mówiła mi, że szczęście jest kluczem do prawdziwego życia. Gdy poszedłem do szkoły, spytali mnie, kim chcę być, gdy dorosnę. Odpowiedziałem, że chcę «być szczęśliwy». Powiedzieli mi, że nie zrozumiałem pytania. Ja im powiedziałem, że nie rozumieją życia”.

*

     — Kochana, nie martw się. Mogę zaczekać, ile zechcesz. Ile będzie trzeba. Nic nas nie goni. Podejmiemy wspólnie tę decyzję. Ale jedno jest pewne: dzień dzisiejszy nie jest gorszy na zmiany, niż dzień, który dopiero nadejdzie.

*

Wspomnienia zacierają się z czasem, ale uczucia pozostają.

*

Dzieci nie lubią owijania w bawełnę. Nie boją się słów.

*

Tak więc, ilekroć ktoś mówi: „Ja bym tak nie mógł” albo: „Nie byłbym do tego zdolny”, odpowiadam: „Nie wie pan tego”, „Nawet pan nie wie, do czego byłby pan zdolny”. I zachęcam do uczynienia jednego jedynego wysiłku: zachęcam go, aby odważył się w to uwierzyć.

*

     — A więc to tak, najbardziej lubisz gramatykę?
     — Oczywiście, że nie! Ale co miałem mu powiedzieć? Przecież nie mogłem powiedzieć: „Żaden. Poza WF-em lubię tylko przerwę obiadową”. Przecież to dyrektor! Jest w szkole szczęśliwy. Postanowił chodzić do niej przez całe życie, choć przecież nie musi. Musiałem mu coś odpowiedzieć, aby się nie rozzłościł. Nie rozumiem, jak można w ogóle pytać o to dziecko! Szybko się zastanowiłem: nie mogłem powiedzieć, że matematyka — to by było zbyt ryzykowne, mógł mi zadać jakieś zadanie: to samo z historią — mógł mnie spytać o jakieś wydarzenie historyczne. Co do gramatyki…

Anne-Dauphine Julliand, Wyjątkowy dzień. Piękna historia o niełatwym szczęściu,
przeł. Sylwia Filipowicz, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2015.
(wyróżnienie własne)

wtorek, 14 marca 2017

Skąd ty bierzesz te książki? Zapytał. Z innych książek.
Odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Tamtą wyjęłam z tej.
Tę, o której poniżej, z czytanej niedawno.

*

Na beznadzieję, co rozdyma obiektywne trudności do subiektywnie ogromnych rozmiarów. Na obniżony nastrój, którym żywi się niepokój i niepewność. Po tej książce wszystko nabiera właściwych rozmiarów, ustawia się we właściwym porządku. Być może nigdy się nie uda, ale nie widzisz już powodu, by rezygnować dziś. Niczym suchy alkoholik, jak mantrę powtarzam: ważne jest tylko dziś.

Kiedy doświadcza nas nieszczęście, wyczerpanie jest dodatkowym nieszczęściem. Będąc zmęczonym, nic nie można zrobić, nic postanowić.

*

Jak zatem będziemy się porozumiewać? Przecież to takie ważne, powiedzieć, czego się chce, co się myśli i lubi. Trzeba mówić, żeby wyrazić siebie i żeby zrozumieć się wzajemnie. Rozmowa tworzy bliskość.

*

Jak ona to robi, że wszystko znosi z uśmiechem? Skąd w niej ten spokój, skąd czerpie siły, aby znosić tak wiele przeciwności losu? […] Thaïs nie „choruje”, lecz po prostu żyje swoim życiem. Walczy o to, co może zmienić, poddając się temu, co nieuchronne.

*

Każdy ma swój własny Mount Everest.

*

Zastanawia mnie jedno: czy Syzyf się złościł, złorzeczył, walił z wściekłością w ziemię, kiedy skała, którą z tak wielkim trudem wtaczał pod górę, wymykała mu się z rąk i staczała w dół? Czy może po prostu, niewzruszony, niestrudzony, podnosił kamień i — jak gdyby nigdy nic — od nowa rozpoczynał wędrówkę na szczyt?

Myślę, że w głębi serca zdajemy sobie sprawę, że pytanie „dlaczego” doprowadza do szaleństwa. Z jednej prostej przyczyny: nie ma na nie odpowiedzi.

*

Kiedy nie można dodać dni do swojego życia,
trzeba dodać życia swoim dniom
.

Jean Bernard
(1907–2006)

*

Thérèse ma diametralnie różny od naszego stosunek do czasu. Dziwi się, że my nieustannie gdzieś się śpieszymy, że wściekamy się, kiedy musimy zaczekać, że irytujemy się, stojąc w kolejkach. Thérèse nigdy nie ma poczucia straty czasu. Żyje tym, co akurat robi. I cieszy się każdą chwilą swojego życia. […] dla Thérèse czas oczekiwania nie jest czasem straconym; jest stanem istnienia, który niesie w sobie swoje własne bogactwo. Ilekroć Thérèse musi czekać, nie odkłada swego życia na bok. Po prostu żyje w innym rytmie, to wszystko.

*

Pięć zmysłów to luksus: luksus, z którego nie zdajemy sobie sprawy.

*

Czy ktoś powiedział, że życie to pasmo rozstań? Od narodzin do śmierci. Rozstań fizycznych i psychicznych. Rozstań tymczasowych i ostatecznych. Dyskretnych i bardziej głośnych. Łagodnych i gwałtownych. Pełnego rozdarcia i bólu oddalania się od siebie i walki o wolność

Anne-Dauphine Julliand, Ślady małych stóp na piasku.
Poruszająca opowieść o sile rodzicielskiej miłości
,
przeł. Sylwia Filipowicz,
Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2014.
(wyróżnienie własne)



środa, 01 lutego 2017

Sprawdziłam. Czekała na mnie na wirtualnej półce rok. Dlaczego tak długo? Nie mam pojęcia. Kilka dni temu okładka przykuła moją uwagę, zajrzałam do podczytnika i wiedziałam, że na tę książkę czas.

Niewyobrażalna historia. Między okładki książki włożona. Książka, która kończy mój drugi rok z kundlem. Licząc, że grubość każdej przeczytanej książki wynosiła statystycznie jeden centymetr, w kończącym się dziś kundlowym roku, ocaliłam Przytulisko przed zapełnieniem ponad metrowej na długość półki.

[…] na każdą porażkę przypada przynajmniej jeden sukces […].

*

Jesteś „trudnym” dzieckiem, „sentymentalnym” kochankiem, „kłótliwym” bratem lub siostrą, a może „anielsko cierpliwym” małżonkiem? Dzięki etykietkom łatwiej nas zrozumieć, lecz jednocześnie stajemy się ich więźniami, gdyż ludzi nie interesuje, co tak naprawdę kryje się za tymi słowami.

*

[…]  znów zastanawiam się, dlaczego od razu nie dostrzegłem nadziei, kiedy pojawiła się w moim życiu.

*

Objadam się jak dziecko w sklepie ze słodyczami: czasowniki to nadziewane cukierki w polewie czekoladowej, rzeczowniki to lepkie toffi, przysłówki — słodkie galaretki, a przymiotniki — mieszanka cukierków z lukrecją.

*

Najtrudniej zauważyć zmiany zachodzące w nas samych.

*

     — Nie bardzo wiem.
     Doktor Bryen uśmiecha się do niego
.
     — Dlatego właśnie musimy długo i wytrwale myśleć o naszych marzeniach; kiedy już ośmielimy się je mieć, możemy podjąć próbę ich zrealizowania.  […]  Możecie mieć marzenia w dowolnym rozmiarze. Najważniejsze, by były to wasze własne marzenia.

*

Życie i ja nieustannie na siebie wpadamy. Na każdym zakręcie otwieram oczy z zachwytu i zderzam się z kolejnym przeżyciem […].

*

Nasz świat może się zawalić w mgnieniu oka. Ale czy może się zdarzyć coś zupełnie przeciwnego? Czy w mgnieniu oka może odrodzić się życie? Czy mężczyzna może ujrzeć twarz i od razu wiedzieć, że należy ona do kobiety, z którą spędzi resztę swoich dni.

*

[…]  uświadomiłem sobie, że choć to członkowie rodziny najczęściej podtrzymują nas na duchu, uratować nas mogą również obcy — nawet jeżeli nie mają o tym pojęcia.

Martin Pistorius, Megan Lloyd Davies, Chłopiec-duch. Prawdziwa opowieść o cudownym powrocie do życia, przeł. Rafał Śmietana, Wydawnictwo Znak, Kraków 2015.
(wyróżnienie własne)


*

Martin Pistorius, My Way Back to Words.

poniedziałek, 16 stycznia 2017

Tej książki nie zrozumie człowiek 35–.
Nie wniesie niczego nowego w życie człowieka 65+. I tyle.
Ale pomysł na strukturę fabuły naprawdę fajny.

— Spójrz wstecz i żałuj za wszystko, za co możesz żałować, a z reszty zrób jak najlepszy użytek.

*

     — Nie jesteś przygnębiony?
      — Ani trochę. Nie mam czasu na przygnębienie. Jestem maksymalnie skupiony — odparł ze śmiechem Ezra. — Widzę teraz wszystko na wskroś.
      — Z sobą samym włącznie?
      — Owszem. Możesz mi wierzyć albo nie. Zrzuciłem z siebie łuski pozorów i dobieram się wreszcie do samego sedna.

*

Należało za wszelką cenę chronić umysł przed sabotowaniem teraźniejszości przez pożądliwe oglądanie się wstecz, na obsypaną darami przeszłość.

*

— Co się stało, to się nie dostanie — mruknął cicho, gładząc jej plecy i włosy i kołysząc ją lekko w ramionach. — Trzeba się pogodzić z biegiem rzeczy. Trzymać się swego i brać, co przychodzi. Innego wyjścia nie ma.

*

— Nie wszystko naraz — poradził jej. — Najpierw daj mi umrzeć. Potem przyjdę i pomogę ci się pozbierać.

Philip Roth, Everyman, przeł. Jolanta Kozak,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016.
(wyróżnienie własne)


czwartek, 29 grudnia 2016

Chciałabym przeżyć swoje życie w luksusie, czyli bez wojny.

[Karol Modzelewski] Boję się o przyszłość… Tu nawet nie chodzi o ideologię (bo to, co ekonomiści mają za naukę, to jest na ogół ideologia albo propaganda), nie o to, że zawiodła czy się załamała, tylko — że oni tę ideologię, jak melodię do wiersza, dopisali do globalizacji. Tymczasem globalizacja sprawiła, że państwa narodowe (a innych nie ma), demokracje (a one istnieją tylko w państwach narodowych) oraz społeczeństwa obywatelskie (one też mogą być tylko narodowe) są bezradne wobec gospodarki, która wyznacza nasze życie codzienne. I ta bezradność może być zapłonem wybuchu.

*

[Krystyna Starczewska] Kiedy pojawiają się sygnały antysemickich czy rasistowskich postaw, to jest znak ostrzegawczy. Trzeba natychmiast reagować, to jest najważniejsza rzecz w tej chwili. Bo przecież ci ludzie, którzy ulegają stadnym emocjom, to nie są jacyś potomkowie szatana, to nie są zwyrodnialcy. To są zwyczajni ludzie, w których określone warunki i naciski społeczne mogą wyzwolić zło.  […]  Ważne, żeby nauczyć siebie i innych dostrzegania i reagowania na to, co ciągle w naszym świecie przypomina dwudziestowieczne czasy nienawiści i upodlenia.

*

[Michał Głowiński]  Muszę w tym miejscu powiedzieć, że bardzo mi nie odpowiada formuła „cywilizacja śmierci”. Jaka cywilizacja śmierci! Przecież w Polsce w czasie ostatnich dwudziestu lat średnia życia ludzkiego wzrosła bodaj o pięć lat! To jest coś niebywałego i wspaniałego!

*

[Jerzy Jedlicki] Nie mogę od ciebie żądać miłości, choćbym tego pragnął. Natomiast mam prawo wymagać szacunku. Możesz sobie czuć i myśleć, co chcesz, ale oczekuję, że będziesz się do mnie odnosić z szacunkiem. „Odnosić się” wyraża pewien akt, a nie stan emocjonalny. I dlatego właśnie cywilizację szacunku można sobie wyobrazić, bo tego można się nauczyć.

Justyna Dąbrowska, Spojrzenie wstecz. Rozmowy,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.

O spełnianiu i spełnieniu to książka. W środku nocy obudziłam się z poczuciem odkrycia, które można zrobić nie ruszając się fizycznie z miejsca.

Gdy mieliśmy pięć, sześć, siedem lub dziesięć lat, może przeszło nam przez myśl, czego w życiu najbardziej pragniemy doświadczyć w życiu. Jeśli mieliśmy tendencję do kontemplacji, choć czasownika „kontemplować” wtedy nie znaliśmy, to pragnienie wydawać się mogło nieprawdopodobne do spełnienia, a przynajmniej było bardzo trudne, ale pragnąc tego w tak młodym wieku, człowiek jeszcze nie umiał przed sobą ukryć tego marzenia. I?

I gdy patrzymy na swoje życie z perspektywy czterdziesto- pięćdziesięciolatka, to pragnienie ciałem się stało. Niesamowite! — pomyślałam, poczułam. We wszystkich rozmowach w tej książce jest o tym pragnieniu.

Nim zapadłam powtórnie w sen, uśmiechnęłam się, bo przewrotnie pomyślałam: skoro tamto pragnienie ciałem jest, to czy nie czas najwyższy na nowe pragnienie?

[Jerzy Jedlicki] […] to, co naprawdę w życiu ważne, to prawdziwe przeżycia. Głębokie, autentyczne, nurtujące człowieka przez długi czas: miłość, przywiązanie, pasje poznawania świata i rozumienia bliskich ludzi. A z tym, jak słusznie mówisz, wiąże się trud i niepokój, ból i przerażenie — dodajmy — czasem też.

*

[Wanda Wiłkomirska] Wiesz, skrzypce nigdy nie grają same. Jak widzę skrzypce, to je biorę i mówię im „dzień dobry”. Przyglądam im się. Szukam dźwięku. Może te akurat potrzebują większego nacisku? A może mniejszego? Trzeba szukać tego porozumienia ze skrzypcami. I nagle je znajduję, i ten instrument zaczyna żyć.

*

[Krystyna Starczewska] W każdej sytuacji, wobec której stajesz, od nowa dokonujesz wyboru, starając się być wiernym sobie.

*

[Hanna Świda-Ziemba] […]  szuka się kogoś, z kim można się dzielić przeżyciami, doznaniami. Ta wymiana, ta głęboka interakcja z drugim człowiekiem odświeża nasze spojrzenie na świat i jest źródłem radości.

*

[Anna Przedpełska-Trzeciakowska]  To musi minąć, twierdził mój ojciec, optymista, to musi minąć, przecież to nie może trwać wiecznie.

*

[Danuta Cirlić-Straszyńska]  Ale dużo chodzę.
     [Justyna Dąbrowska]  Dla zdrowia?
     [Danuta Cirlić-Straszyńska]  Na przekór.

*

[Zygmunt Bauman]  Bez ideału się nie obejdziemy, ale jest on nie tyle receptą kucharską, ile alfabetem, z którego staramy się układać […], choć zdarza się, że zostanie użyty do wypisywania czteroliterowych słów na najbliższym płocie.

*

[Danuta Szaflarska]  To, czego nie mogę zmienić, muszę przyjąć i dalej się cieszyć, że żyję.

Justyna Dąbrowska, Spojrzenie wstecz. Rozmowy,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.
(wyróżnienie własne)


Czy ta książka była pierwowzorem, zapowiedzią tamtej? Tak wygląda. Nie można się od niej oderwać. Są zdjęcia Mikołaja  Grynberga, choć tylko jedno wspaniałe! Jest wiele fragmentów, wiele zdań, które chciałoby się mieć pod ręką. Co zrobić.

[Danuta Cirlić-Straszyńska]  Pamiętam, jak raz ścierpłyśmy ze strachu, bo dzwonek do drzwi, ojca nie ma w domu, tylko mama, siostra i ja. A w drzwiach Niemiec. Powiada, że chciałby wejść, a mama na to, że nie musi pytać, bo przecież i tak, jak zechce, to wejdzie. Ale on rzucił okiem do środka — u nas był bardzo czysty parkiet — i patrzymy, a Niemiec zdejmuje buty. Przedstawił się grzecznie i mówi: przyszedłem, bo słyszę stąd pianino, a jestem muzykiem i bardzo chciałbym poćwiczyć. I niech pani sobie wyobrazi, że on przychodził ćwiczyć do nas!

*

[Zygmunt Bauman] Stanisław Lem próbował skalkulować, ile przypadków złożyło się na to, że się jego matka z jego ojcem spotkali i że w jakiś czas potem doszło do pojawienia się Stasia na świecie. Wyszło mu, że wedle teorii prawdopodobieństwa zaistnienie Stanisława Lema było wręcz niemożliwe. A wszak nie tylko zaistniał, ale jeszcze i dożył tego, by to stwierdzić!

*

[Zygmunt Bauman]  Pieszcząc, moja dłoń podąża za kształtem pieszczonej.

 *

     [Justyna Dąbrowska]  Taka radość z cudzego istnienia.
     [Tadeusz Dominik] Tak, tak! To jest jak malowanie. To też jest cud. Malujesz jeden obraz a w tobie jest ich sto. Nie możesz przestać o nich myśleć. Moje malowanie jest absolutnie bezinteresowne, nigdy nie namalowałem niczego na zamówienie — nigdy. To ja zamawiam u siebie obraz.

praca Tadeusza Dominika.

*

[Irena Hausmanowa-Petrusewicz]  Ja wiem, że są trzy siostry — wiara, nadzieja i miłość. Ale ich matką jest sophia — mądrość. I dlatego one mogą sobie pozwolić na to, żeby być takie, jakie są.

Justyna Dąbrowska, Spojrzenie wstecz. Rozmowy,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.
(wyróżnienie własne)

wtorek, 27 grudnia 2016

Pod koniec września przysłał mi tę książkę Biały Kruk. W ramach re wysłałam Mu przeczytaną przeze mnie Obecność. Teraz, pod koniec grudnia, po kruczą książkę sięgnęłam.

Co by nie powiedzieć złego o przymusie świątecznej socjalizacji, to udało mi się — być może dzięki mrożonemu kopytku — czytać, czytać i czytać w majestacie prawa, ile chciałam.

[Anna Trzeciakowska] I staje przed nami pytanie: co teraz? Pytanie, jakie zadajemy sobie, ale odpowiedź na nie, jak się okazuje, wcale nie od nas przychodzi, ona pochodzi z innego porządku. I potrafi być fascynującym zaskoczeniem, bo my jej przecież nie znamy.

*

[Julia Hartwig] Ale nie mogę sobie wyobrazić, żeby ta ilość energii, która uchodzi z człowieka, znikała.
     To by było straszne marnotrawstwo. Myślę, że ona gdzieś tam jest. Nie jest już tak osobista — nie mamy tam nazwisk. Ale ta energia łączy się z innymi i tworzy coś lepszego, co jest nieosiągalne
. […]  Ponieważ w przyrodzie nic się nie marnuje, wszystko gdzieś wraca, odrasta, odbija się. Z tym też coś się musi dziać. Bo gdzie by to poszło? W inną planetę?

*

[Andrzej Mularczyk]  Zmarnowałem wiele czasu, zanim zrozumiałem, że trzeba wybierać to, co ważniejsze, choćby inne oferty życia były bardziej kuszące.

*

[Krystyna Zachwatowicz] […] wiem, że to wszystko jest darowane. Każdy dzień.

*

[prof. Wiesław Łukaszewski] […]  życie nie polega tylko na zadawaniu pytań i szukaniu odpowiedzi. Że czasem potrzebny jest namysł, że przychodzą olśnienia. Choć nie lubię tego słowa, ale mam na myśli coś w rodzaju prywatnego objawienia, kiedy nagle zaczyna się coś rozumieć. Nie wiedzieć, tylko rozumieć.

*

[Justyna Dąbrowska] Milczenie to też forma komunikacji. Ono jest na przykład wtedy, kiedy są rzeczy nie do wypowiedzenia.

*

[Alicja Gawlikowska-Świerczyńska] Trzeba w każdej sytuacji umieć znaleźć coś dobrego. Proszę mi wierzyć, każda sytuacja życiowa ma swoją dobrą stronę. […]  Wie Pani, nasze życie składa się z rozstań. I one bywają różnego typu — czy z powodu śmierci, czy z powodu rozejścia się, czy jakichś rozczarowań — od razu w człowieku powinna się rodzić taka chęć odrodzenia się i uwolnienia od tej sprawy. Pogodzenia z tym, że to się skończyło. […]  To jest wysiłek, ciężka praca, to szukanie dobrych stron życia.

*

[Jacek Hołówka]  Jak przychodzi godzina 21–22, to ją całuję grzecznie w policzek i mówię: „Tereniu, do widzenia”, musisz teraz sobie na świecie radzić sama, aż do świtu. Potem ci mogę towarzyszyć, w czym chcesz, ale teraz mnie nie ma, idę spać.

*

[Justyna Dąbrowska]  Żyjąc tracimy życie?
[Anastazja Nakov]  Ale dzięki temu mamy czas na inne rzeczy.

*

[Jacek Bocheński]  Pytają mnie, po co się żyje. No żyje się po to, żeby umrzeć, to jest oczywiste. Ale na razie tu jestem. I się w tym życiu zanurzam.

*

[Halina Birenbaum]  Zawsze jest jakiś wybór.

*

[x. Boniecki]  Ja wiem, że to banał, ale do tej starości trzeba się jednak całe życie przygotowywać.

Justyna Dąbrowska, Nie ma się czego bać. Rozmowy z mistrzami,
Agora, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, 19 grudnia 2016

Od kilku dni przyglądam się napotkanemu olśnieniu, że znaczące relacje, to relacje, których budulcem są podarowane/otrzymane czas i uważność — wszystko inne to tylko drobiazgi.

Na fali tego olśnienia postanowiłam przeczytać książkę, która długo na mnie czekała. Musiał nadejść właściwy moment. Nadszedł. Zapłakała mnie ta książka, budząc piękne wspomnienia.

To był całkiem zwykły dzień. Świeciło słońce, a ja chodziłam po klasztorze i wiedziałam, że Bóg ze mną rozmawia.
     Dziadek odstawia spodek i syczy: Kardynał musiał być wściekły.
     Oczywiście, że był, odpowiada, kimże byłam, żeby rozmawiać z synem Boga?

*

Głaszcze ją po policzku, ona zamyka oczy. Chce go przytulić i zapewnić, że wszystko będzie dobrze.

*

Zaczął machać rękami. Zobacz, robię anioła. Chodź.
     Położyła się w śniegu i poczuła, jak trochę wsypało się za kołnierz. Jest zimno dziadku.
     Zacznij machać, to zrobi ci się ciepło.
     Machała, jak tylko mogła.
     A teraz wstań ostrożnie, powiedział.
     Powoli wstali, a na ziemi został jeden mały i jeden duży. Poszli dalej w stronę jeziora, zaczęło śnieżyć wielkimi płatami.
     Myślisz, że anioły będą tam, jak wrócimy?
     Gdzieś zawsze przecież są, odparł.

*

Ona nie ma Boga, ale dziadka, który za Nim tęskni.

*

     Śpisz dziadku?
     Nie, śnię o dniu, w którym się pojawiłaś.

Ida Linde, Jeśli o tobie zapomnę, stanę się kimś innym,
przeł. Justyna Czechowska, Lokator, Kraków 2015.
(wyróżnienie własne)

*

Edvard Grieg, Koncert fortepianowy a-moll op. 16.

niedziela, 18 grudnia 2016

Pożarłam — to nie było trudne do przewidzenia.

Myślę sobie, że ta książka może doprowadzić do szału, jeśli skupisz się wyłącznie na słowach, zdaniach i akapitach per se.  Termin masło maślane może przyjść do głowy dość szybko.

Najważniejsze, według mnie, jest nie to, co czytasz, ale to, co pojawia się w tobie, gdy czytasz — co się budzi? co cię porusza? co gadać do ciebie zaczyna? Ta książka to okazja na dobre i owocne spotkanie ze sobą, ale też mapa centrum świata, twojego i mojego. Niech!

Zdarza się, że czegoś nie widzisz. Jednak to istnieje. Istnieje i czeka na ciebie. Szczęście znajduje się zawsze w zasięgu ręki. By je dostrzec, popatrz z innej perspektywy.

*

I pamiętaj, że to, czego chcesz ty, chce ciebie z taką samą mocą. Chce być częścią twojego życia.

*

Spisz swoje lęki. Bądź szczery. Swojego serca i ciała nie oszukasz. Twoje ciało i serce o wszystkim wiedzą. Przynieś im ulgę, zdobywszy się na szczerość.

*

Dopóki masz odwagę, by wejść na kolejny stopień, nie wiedząc, dokąd cię to zaprowadzi, dopóty  jest dobrze.

*

Nikt nie budzi się pewnego dnia gotowy do zrealizowania swoich marzeń; do tego dorasta się powoli. Stopniowo przygotowuj się więc do życia, o jakim śnisz, zbliżaj się do niego. Dzięki temu wyda ci się ono bardziej osiągalne.

*

Jakie jest twoje największe marzenie i co sprawia, że za nim nie podążasz? Czego się boisz?

*

Znajdź odwagę, by wyrażać siebie. To, co inni myślą o tobie, jest niczym w porównaniu do tego, co ty myślisz na swój temat. Uszanuj swoje najgłębsze pragnienia i bądź sobą.

*

Gubiąc się w różnych miejscach, często dokonuję cudownych odkryć.

Bronnie Ware, Twój rok na zmianę. 52 kroki do szczęśliwego życia,
przeł. Joanna Golik-Skitał, Czarna Owca, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...