Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: TAK!!! dla związków miłością budowanych

wtorek, 22 maja 2018

Drzewko ma trzy stosiki książek do przeczytania. Jeden wirtualny z ibukami, dwa całkiem materialne: jeden z książkami pożyczonymi i drugi z własnymi. Ta książka gadała do mnie od tygodni, choć na stosiku pożyczonych na samym szczycie leżała chyba dwa miesiące. Nie mam zielonego pojęcia, jakim cudem przegapiłam jej premierę w 2008 roku, ale faktem jest, że tylko dzięki Georginii mogłam o niej się dowiedzieć i ją przeczytać, bo Georginia lubi ludzi. Bardzo.

Piękna książka. Aż słów brak. Trzeba było dziesięcioleci, by ta historia (jak inne) mogła zostać opowiedziana. Ważne, by była usłyszana i zrozumiana.

Ale Aimée i Jaguar to także historia miłości dwóch kobiet. Niedawno w Polsce stracił władzę rząd, który w Europie wsławił się między innymi swym homofobicznym nastawieniem. Mam nadzieję, że opowieść o tej miłości, która mogła zaistnieć w okolicznościach najgorszych z możliwych, wniesie również jakiś wkład do poprawy stosunku do mniejszości seksualnych.
// Erica Fischer, Berlin 2007 (z przedmowy do polskiego wydania).

*

Współczucie i empatia nie są dziełem przypadku — pisze Birgit Rommelspacher w zbiorze esejów Kultura dominacji. — Wyrozumiałością najczęściej obdarzamy «swoich» i tych, którzy mają coś do powiedzenia. Uczucia stają się kolaborantami władzy.
// Erica Fischer, Berlin 2002 (z przedmowy).

*

Uśmiecha się pani teraz? Ależ proszę to zrobić — z przyjemnością to sobie wyobrażam.

*

 Słuchaj, jestem teraz taka odważna tylko na papierze, podobnie jak Ty w zepsutych budkach telefonicznych!

*

Szum w głowie i całym ciele jest głośny jak lawina spadających kamieni. Jakby w ucieczce przed jej miażdżącą siłą Lilly zamyka oczy i poddaje się wargom Felice. Nagle nastaje spokój tak wielki, jakby ich walące serca przestały bić. Kiedy Lilly wraca do przytomności i rozbudzona patrzy w dziwnie dorosłą twarz Felice, do oczu  napływają jej łzy. Przepełnia ją tak ogromna czułość jak nigdy dotąd.

*

Czy to przypadkiem troszeczkę nie Twoja wina, że jestem szalona? Kompletnie szalona!

*

Wstyd? Jeszcze nigdy w życiu Lilly nie czuła się tak bezwstydna. I jak dobrze! Chce robić, nadrobić, poznać wszystko, wszystko, wszystko.

*

To dobrze, że się nadzieją łudzimy w ukryciu,
choć to oszustwo potrzebne do zapomnienia
o tym, że nasz gościnny występ w życiu
jest tragiczną komedią istnienia
. —
(maj 1938)

*

[…] jak Cię znam, chcesz przecież ode mnie tylko potwierdzenia decyzji, którą już i tak podjęłaś. Chciałabyś ode mnie usłyszeć: zostań tam, pij dalej mleko prosto od krowy, śmiej się bez cywilizacji i śpij bez ortografii. […]

*

Znasz to uczucie otaczającego Cię kłamstwa, uczucie, jakbyś stała w ciemnym pokoju i bała się poruszyć, żeby na coś nie wpaść? Wiesz, jak to jest bać się zapytać, aby nie usłyszeć kłamstwa w odpowiedzi?

*

Kocham Cię, Ty mój naprawdę „pierwszy Człowieku”! Wcześniej miałam często dziwne uczucie, jakby poczucie winy, że coś jest nie tak, musiałam się wstydzić — teraz mogę puścić lejce, dać się ponieść uczuciu bez granic.

*

Jeśli będziesz koło mnie, a oni mnie dorwą, masz po prostu iść dalej.

Erica Fischer, Aimée & Jaguar. Historia pewnej miłości, Berlin 1943,
przeł. Katarzyna Weintraub, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2008.
(wyróżnienie własne)

*

Kamień pamięci przy Friedrichshaller Straße 23 w Berlinie.
(źródło). Stolperstein (niem. kamień, o który się potykamy).

*

Czas bardzo szybko upływa,
[…]
Czy porzuciłaś mnie? Ja czekam

Z nadzieją szary dzień upływa,
[…]
Czy porzuciłaś mnie? Ja czekam

Wątpliwości wciąż przybywa,
[…]
Czy porzuciłaś mnie? Ja czekam

Lecz kiedy spojrzę w głąb mej duszy,
[…]
Ty nigdy nie opuścisz mnie!
(Lilly, 3.8.1945)

(tamże, wyróżnienie własne)

niedziela, 29 kwietnia 2018

W hołdzie Tym Mężczyznom.
W hołdzie Temu, co ich łączyło na przekór wszystkiemu.

Sam Wagstaff & Robert Mapplethorpe

(źródło + 8 min. audio)

***

On nie przepraszał i nie chciał, aby ktokolwiek inny to robił.

*

Byli sobie tak bliscy, jak tylko mogą być dwaj mężczyźni. […]
     […]
     Robert lubił pieniądze Sama, a Samowi podobało się, że Robert je lubi. Ale gdyby to była jedyna motywacja, znaleźliby to wszystko u kogoś innego. Każdy z nich miał coś, czego pragnął drugi; w pewien sposób się dopełniali. W głębi ducha Sam pragnął być artystą, ale nie był. Robert chciał być bogaty i wpływowy, ale nie był. Będąc razem, zakosztowali nawzajem swoich cech. […]
     Postrzegałam ich jako dwóch mężczyzn złączonych nierozerwalną więzią. Wzajemna afirmacja dodawała im sił. Obaj mieli stoicką naturę, ale będąc razem, mogli bez zażenowania odsłonić swoje słabe punkty, a świadomość tego rodziła obopólne zaufanie. […] Pomijając wszystko inne, widziałam u nich wzajemną czułość.

*

Sam, jego [Roberta] niezłomna miłość i mecenas, umarł. Przetrwali bolesne zawirowania w swoim związku, wytrzymali obmowę złych języków i zawiść innych ludzi, ale nie potrafili poradzić sobie z naporem losu, który stał się ich udziałem.

*

[…] utwór Paths That Cross — była to swoista pieśń suficka złożona w hołdzie Samowi. Robert był wdzięczny za ten utwór, zdawałam sobie jednak sprawę, że być może pewnego dnia sama będę potrzebowała podobnych słów.
     „Ścieżki, które się przecinają, przetną się znowu”.

Patti Smith, Poniedziałkowe dzieci, przeł. Robert Sudół,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2012.
(wyróżnienie własne)

*

Patti Smith, Paths that Cross.

piątek, 30 marca 2018

Kaan widziała ekranizację tej książki i stwierdziła, że warto ten film obejrzeć dla dwóch dialogów w końcowej części. Drzewko woli najpierw czytać. Polowałam, a gdy upolowałam, napędzała mnie ciekawość poznania wspomnianych przez Kaan dialogów.

Delikatna, subtelna, z łatwością odnajdująca w naszym ciele drogę do osobistego doświadczenia z okresu niepewności. Wprawia w drżenie. I właśnie to drżenie jest najcenniejsze podczas czytania tej książki.

[…] nie zniżę się też do poinformowania cię, że dwie noce temu dołożyłeś kolejny roczny słój do mojej duszy.

*

[…] komory serca, jak zapadnie żądzy, tunele czasoprzestrzeni i szuflada z podwójnym dnem, nazywaną przez nas tożsamością, rządzą się uwodzicielską logiką, zgodnie z którą najkrótsza droga z prawdziwego do wyobrażonego życia, z tego, kim jesteśmy, do tego, kim chcemy być, prowadzi krętymi schodami zaprojektowanymi z szelmowskim okrucieństwem M.C. Eschera.

*

Zawiąż mi oczy, weź mnie za rękę i nie żądaj, abym myślał — zrobisz to dla mnie?

*

Każdy przechodzi okres traviamento — kiedy wybieramy w życiu inny kierunek, inną via. Dante przeżył coś takiego. Niektórzy się potem odnajdują, niektórzy udają, że się odnaleźli, niektórzy nigdy nie wracają, inni tchórzą, jeszcze zanim skręcą, a jeszcze inni boją się zejść z dotychczasowej drogi i do końca żyją niewłaściwym życiem.

*

Chcę poznać twoje ciało, chcę wiedzieć, co czujesz, chcę poznać ciebie, a za twoim pośrednictwem siebie.

*

[…] nawet jeśli w dłuższej perspektywie ludzie mogą się okazać trudni we współżyciu, większość z nich ma dobre intencje i coś pozytywnego do przekazania. Nikt nie jest samotną wyspą, nie możesz odgradzać się od innych, ludzie potrzebują ludzi, blablabla.
     Pomyliłem się jednak w swoich przewidywaniach.
     — Jesteś zbyt mądry, aby nie wiedzieć, jak rzadkie i wyjątkowe było to, co was łączyło
.
     […]
     — Nie bój się, to do ciebie przyjdzie. Przynajmniej mam taką nadzieję. Przyjdzie w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Natura ma sprytne sposoby na znajdowanie naszego najsłabszego punktu. Pamiętaj, że zawsze możesz na mnie liczyć. Rozumiem, że w tej chwili nie chcesz niczego czuć. Może nigdy nie chciałeś. Może nie ze mną masz ochotę rozmawiać o tych sprawach. To wszystko nie zmienia faktu, że coś czułeś. […] — W takim razie powiem jeszcze jedno, żeby nie było niejasności. Może byłem blisko, ale nigdy nie miałem tego, co ty. Zawsze mnie coś powstrzymywało albo stało na przeszkodzie. To twoja sprawa, jak pokierujesz swoim życiem, ale pamiętaj, że nasze dusze i ciała są nam podarowane tylko raz. […] Byłbym fatalnym ojcem, gdybyś pewnego dnia chciał ze mną o tym porozmawiać i miał poczucie, że drzwi są zamknięte albo za mało otwarte.

André Aciman, Tamte dni, tamte noce, przeł. Tomasz Bieroń,
Wydawnictwo Poradnia K, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)


wtorek, 26 września 2017

Eksperyment myślowy proponuję: przeczytaj poniższe cytaty ze zrozumieniem, a potem pomyśl o jednej osobie publicznej, która jest przeciw związkom dwojga ludzi, bez względu na ich płeć. Ubawiłam się odrobinkę, myśląc o pewnej panience i malutkim kawalerze — pięknie oganiali się od rozumu i uczuć, czyli życia.

[…] sam pomysł, że instytucja małżeństwa może objąć dwie osoby tej samej płci, możliwy jest jedynie dlatego, że feministki wyrwały małżeństwo z hierarchicznego systemu, którego część stanowiło, i wymyśliły je na nowo jako związek między równymi. Ci, których przeraża równość małżeńska, są, na co wskazuje wiele znaków, tak samo przerażeni wizją równości w parach heteroseksualnych jak równością par tej samej płci.

*

Równość małżeńska stanowi zagrożenie: dla nierówności. Jest też darem dla każdej i każdego, kto ceni równość i z niej korzysta. Jest dla nas wszystkich.

*

Życzliwość i delikatność nigdy nie miały płci, nie miała jej także empatia.

*

[…] u podstaw leży zmiana w wyobraźni, dzięki której zmniejszają się niewiedza, lęk i nienawiść […].

Rebecca Solnit, Mężczyźni objaśniają mi świat,
przeł. Dzierzgowska, Wydawnictwo Karakter, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 17 marca 2016

Pokolenia X, Y, Z, itd. Nie o tym było to, co przeczytałam. Zadumałam się. Zdecydowanie bliżej mi do pokolenia AIDS niż do jp2, bo samemu polskiemu świętemu, według mnie, zdecydowanie bliżej do ludobójcy w białych rękawiczkach niż świętości.

Do wczoraj nie miałam pojęcia o osobie Larry’ego Kramera. Do wczoraj nie miałam pojęcia o sztuce i scenariuszu filmowym, które napisał. Był Świadkiem heteronormatywnej megaobojętności. Jest Aktywistą społecznym. Film Odruch serca (oryg. Normal Heart) — jak dobrze, że go nie przegapiłam.

Bały się  mnie [inne dzieci]. Nadal przerażam ludzi. […]
Ja też przerażam ludzi.
Naucz się to wykorzystywać. Nie wszyscy muszą cię kochać i popierać.

Odruch serca, 2014.

Jestem jednak zwierzem książkowym i po obejrzeniu filmu myślę też Gardell (I), Gardell (II), Gardell(III). Świat potrzebuje ludzkich ludzi, nie ideologii.

poniedziałek, 11 stycznia 2016

Gdy kończyłam pracę, spotkałam w korytarzu Neka, który powiedział mi, że wyjął z poczty coś dla mnie. Uśmiechałam się od ucha do ucha, widząc, Kto adresował kopertę — niespodzianka i całkowita zaskoczka.

Uśmiechnęłam się jeszcze bardziej, gdy zobaczyłam znaczki. Uwielbiam Tego Człowieka. Jest dla mnie wzorem wielu cnót dotyczących życia społecznego.

*

wtorek, 27 października 2015

Odłożyłam już książkę. A ona? Wciąż wraca do mnie. Wraca tym samym tekstem. Z uporem maniaka myślę o dwóch najbliższych mi Kobietach, z którymi dzielę te same wątpliwości, z którymi pomnażam radość z bycia na naszych Ścieżkach Serca.

[…] zrób tak: napisz, jakie życie chciałabyś mieć (zapomnij o „mogę czy  nie”, po prostu zapisz to, czego pragniesz, bez względu na to,  czy wydaje się możliwe do zrealizowania). Następnie ustal priorytety. Czego pragniesz najbardziej? Które cele są bardziej realistyczne, możliwe do osiągnięcia? Jakie musiałabyś poczynić kroki, by je zrealizować? Czy stawianie tych kroków sprawi ci przyjemność?
     Jeśli chodzi o mnie — chciałem być pisarzem, sławnym pisarzem. (teraz „sława” nie interesuje mnie aż tak bardzo). By to osiągnąć, musiałem: a) dużo czytać, by wiedzieć, co robią lub robili inni pisarze, b) pisać i pisać coraz lepiej oraz c) pokazywać swoje pisanie światu — co oznaczało podejmowanie ryzyka i przezwyciężenie strachu przed krytyką i wyśmianiem.
     To wszystko się jednak nie wydarzyło, kiedy miałem dwadzieścia lat — zaczęło się dopiero, gdy miałem trzydzieści dwa i więcej.

Alysia Abbott, Tęczowe San Francisco. Wspomnienia
o moim ojcu
, (przeł. Dobromiła Jankowska),
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015.
(wyróżnienie własne)

*

Intensywność mnie nie opuszcza. Czwarty dzień łomolę…
Piękne zdjęcia i intensywne dźwięki.

Adele, Hello.

niedziela, 25 października 2015

Intensywność ostatnich dziesięciu dni sprawiła, że czytam mniej, wolniej i… tylko o miłości. O miłości prawdziwej. O niczym innym nie jestem w stanie czytać — nie wchodzi.

Śmierć jest straszliwym wydarzeniem tylko ze względu na okoliczności. […] Nie musisz co dzień wkładać rąk do ognia, by poznać jego tajemnicę.

*

     — Chyba już dłużej nie dam rady — oznajmiłam tacie któregoś wieczoru po pracy, przysiadając na krawędzi jego łóżka.
     Wysłuchał mnie w milczeniu, oparty o stos poduszek. A potem się uśmiechnął. W oczach taty wciąż lśnił radosny blask, choć jego ciało słabło, a moje wciąż było młode i silne.
     — Oczywiście, że dasz. Zrobisz wszystko, co tylko będziesz chciała.

*

Złoszczę się, czuję emocje, a potem zdaję sobie sprawę — wiedząc, że nic tak naprawdę nie mogę zrobić, by to wszystko zmienić — że równie dobrze mogę przyjąć życie takim, jakim jest. Gniew tylko człowieka męczy — i męczy jego bliskich. Dostrzegam też, że w życiu jest wiele innych rzeczy, którymi można się cieszyć i za które trzeba odczuwać wdzięcznośc.

*

Czasami musi minąć trochę czasu, zanim nabierzesz pewności siebie.

*

Jeśli chodzi o moje zdrowie, nie musisz płakać, dopóki nie umrę. Bo przecież wiem, że Ty też kiedyś umrzesz, jak wszyscy, ale nie muszę się jednak na tym koncentrować.

Alysia Abbott, Tęczowe San Francisco. Wspomnienia
o moim ojcu
, (przeł. Dobromiła Jankowska),
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2015.

poniedziałek, 21 września 2015

Sama nie wiem, jak to się stało. Staliśmy się z Sadownikiem chwilowymi stałymi bywalcami kina. Film Żyć, nie umierać widzieliśmy w dniu premiery. Karbalę dwa dni po premierze tylko dlatego, że wcześniej nie znajdowaliśmy się w tym samym mieście. Dwa dni później w towarzystwie Bliźniaczej Liczby Do utraty sił, a wczoraj, gdy stolica gościła ostatni wieczór Bliźniaczą, popędziliśmy trójką na Młodość, która pozostawiła nas w odmiennym stanie do dziś i pewnie to potrwa jakiś czas jeszcze. O każdym z tych obrazów mogę dyskutować z zawiedzionymi… do utraty tchu. Poruszają, zmieniają, zostają w pamięci.

Pozwól jej przeżywać swoje sprawy.
*
Spróbuj zrobić to wolniej.
*
Wyluzuj, nie nauczysz się wszystkiego w jeden dzień.
Do utraty sił, 2015.

Emocje to wszystko co mamy.
Młodość, 2015.

Nie zgadzam się! Radykalnie, fundamentalnie, całą sobą! Powiedziałabym z fundamentalistyczną pewnością:

Uczucia to wszystko co mamy.

* * *

Ów odmienny stan przypomniał mi, że na urlopie dowiedziałam się o śmierci Olivera Sacksa. Od kilku miesięcy po raz n-ty wracałam i czytałam jego książki, wiedząc że jego życie powoli dopełnia się. Uwielbiam Jego wrażliwość. Nie ma go już, ale jest!

Tam, gdzie przedtem niczego nie było, czy nie było niczego sensownego, coś nagle „spada z nieba”. „Na początku był impuls”. Nie czyn, nie odruch, ale impuls, który jest od nich i bardziej oczywisty, i bardziej tajemniczy

Oliver Sacks, Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem,
Wydawnictwo Zysk i S-ka Warszawa 1996.

We [Oliver Sacks & Billy Hayes] sometimes read our works in progress to each other, but mostly, like any other couple, we talk about what we are reading, we watch old movies on television, we watch the sunset together or share snadwiches for lunch. We have a tranquil, many-dimensional sharing of lives—a great and unexpected gift in my old age, after a lifetime of keeping at a distance.

Oliver Sacks, On the Move. A Life,
Picador, London 2015.

(fot. źródło)

czwartek, 05 lutego 2015

Ostatnia moja książka w papierze to męskie pisanie. Za mną pierwsza w mym życiu elektroniczna książka. Też męskie pisanie, męska perspektywa. Ludzka potrzeba miłości, zrozumienia i sensu. Wiedziałam, że lekko nie będzie. Nie było.

To nie jest książka (trzy części) dla osób homoseksualnych, pomyślałam. To książka dla heteryków. Dla większości seksualnej, której dobrze by zrobiło zastanowienie się nad sobą, dobrze by zrobiło poddanie w wątpliwość choć na chwilę oczywistych oczywistości, które zwyczajnie krzywdzą ludzi w sposób niewyobrażalny. Nie ma boga, który mógłby to usprawiedliwić. Jeśli jest, to nie jest bogiem prawdziwym. Kropka.

To czas na tęsknotę i na smutek, ale także na wdzięczność i spokój. Wszystko może się zmieścić w tej chwili.

*

     — Po śmierci robią z nas znów hetero.
     — Może tylko w ten sposób mogą po nas płakać! — wyrzucił nagle z siebie Rasmus, który wcześniej długo leżał w milczeniu, słuchając pozostałych.

*

To nie tak, że skończyła się miłość. Kochają go nad życie. Zawsze go kochali. Są też pewni jego miłości do nich.
     Tylko że zrobił coś, czego on nigdy by nie zrobili. Postawił im warunek dla swojej miłości.
     Powiedział: jeśli nie akceptujecie mnie takiego, jaki jestem, to nie ma dla was miejsca w moim życiu.
     Wtedy naprawdę się przerazili.
     Mimo to próbowali argumentować. Powiedzieć to, co uważali za oczywiste.
     Mówili: Ale nasz najukochańszy syneczku, ty taki nie jesteś! Znamy cię! Wiemy. Kto może to wiedzieć lepiej od nas? Twoich rodziców. Może wydaje ci się, że taki jesteś. Twierdzisz, że tak jest. Ale tak naprawdę i w rzeczywistości wewnątrz siebie nie jesteś taki!

*

     — Dlaczego miałbym pokazać ci mój smutek? Wcale byś go nie zaakceptował.

*

Definicja tego, czym jest godne życie, ulega poszerzeniu. Kurczą się oczekiwania, człowiek czepia się życia, nadspodziewanie wielu się go trzyma, mimo niewyobrażalnego cierpienia, fizycznych męczarni, licznych upokorzeń i poniżenia. To jednak przedziwne, jak niewiele trzeba, żeby życie wciąż było warte życia.

*

Nie będzie dobrze, ale może być lepiej.

*

Można rozpaczać i tęsknić, ale można też cieszyć się wspomnieniami. Momentami przestajesz o tym myśleć, a potem znów to na ciebie spada. Lata płyną i przechodzą w dekady, Benjamin starzeje się i w końcu jest już w stanie myśleć, że może trzeba się pogodzić i być wdzięcznym za tę łaskę, iż kiedyś mogło się dzielić swoją mała chwilę z kimś innym, tę chwilę, którą mieli na ziemi. Że w swoim życiu mógł kochać kogoś, kto jego kochał.

*

Nigdy nie jest się tym, kim było się wcześniej.

*

Brakuje mu tchu, podpiera się laską.
Pożyczony czas. Zużyty.
Tak naprawdę już się skończył.
To już nadgodziny.

*

Kiedy dorastali, homoseksualizm ciągle jeszcze uznawano za chorobę i w szkole mogli się dowiedzieć, że cierpią na seksualne zwyrodnienie, są nienormalni.
     Gdy on i Rasmus się zaręczyli, społeczeństwo, w którym żyli, odmawiało homoseksualistom prawa do wspólnego życia.
     Kontaktując się z urzędami, musieli zawsze podawać, że są nieżonaci i samotni, bez względu na to, jak długo już żyli razem jako kochankowie i partnerzy życiowi.
     W końcu, w roku 1987, uchwalono ustawę o związkach partnerskich, a niedawno nareszcie wyrażono zgodę na małżeństwa osób tej samej płci — wspaniale pomyśleć, że gdyby Rasmus żył, mogliby być dziś małżeństwem.

*

Bo wolność nie jest czymś, co dostaje się w prezencie. Wolność trzeba zdobywać.

Jonas Gardell, Nigdy nie ocieraj łez bez rękawiczek. [Część] 3. Śmierć,
przeł. Katarzyna Tubylewicz, Wydawnictwo W.A.B., Warszawa 2015.
(wyróżnienie własne)

 
1 , 2
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...