Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: bele-trele-fiction

piątek, 21 lipca 2017

Potrzeba we wtorek paląca w Drzewku się pojawiła, by odciąć się od czarnych myśli, napędzanych nimi trudnych uczuć i makabrycznych perspektyw roztaczanych przez niezastąpiony w tej kwestii umysł. Metoda była tylko jedna: Chyłka! Biały Kruk wczoraj też chyłkował ten tom. Używał go jako lekarstwa na upał.

*

(wczoraj)
Jabłoń:
Nienawidzę, nienawidzę!

Sadownik:
Co jest?

Jabłoń:
Nie mogę oderwać się od Chyłki.

Sadownik:
Ja na twoim miejscu upolowałbym sobie piąty tom.

Jabłoń:
Już to zrobiłam.

*

(dzisiaj rano)
Jabłoń:
Miałeś rację z tym piątym tomem.

Sadownik:
(spojleruje odrobinkę)
Poczekaj, aż będziesz wściekła, że nie ma jeszcze szóstego.

*

Było wiele rzeczy, które mógł powiedzieć. I jeszcze więcej pytań, które mógł zadać.

*

     — Bo masz wrażliwą naturę.
     — To zarzut czy pochwała?
     — Zwyczajne stwierdzenie faktu, który sprawia, że niemożliwe jest dla ciebie właściwe zrozumienie świata.
     — Doprawdy?
     — Aha. Zwykłe skurwysyństwo wymyka się twojej percepcji — oceniła obojętnym tonem, jakby było to zupełnie oczywiste. — Zawsze dopisujesz do wszystkiego ukryte znaczenie, dodajesz drugie i trzecie dno. A czasem rzeczy są tym, na co wyglądają
.

*

Jej serce zdawało ominąć kilka uderzeń. Sekundy mogłyby być minutami, minuty godzinami.

*

     — Po prostu to najlogiczniejszy wniosek.
     — Taaa… — potwierdziła
[…] — Te najlogiczniejsze najczęściej są też bzdurne.

*

     — Gdzie masz respirator? — zapytała.
     — Co?
     — Urządzenie ratujące życie. Ekspres do kawy, Zordon
.

*

Start to nie problem, Kormaczysko. Schody zaczną się przy finiszu.

*

     — To moc umysłu. — odparł Oryński, pukając się w czoło i mrużąc oczy. — Nie zbieraj kropek. Łącz  je.

*

     — Jak? — zapytał.
     — Jeszcze tego nie wiem
.

*

     — To zwykły kot, a my jesteśmy tygrysami.

*

Przez moment wyglądał, jakby starał się upchnąć myśli gdzieś z tyłu głowy, nie pozwalając im stać się słowami.

*

Noc była jednomyślna. Przeszłość nie zamierzała dać za wygraną, teraźniejszość nie chciała trwać, a przyszłość zdawała się nie nadchodzić.

Remigiusz Mróz, Immunitet,
Czwarta Strona, Poznań 2016.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 06 lipca 2017

Odmóżdżyć Drzewko. Przestać myśleć analitycznie, synchronicznie, konstruktywnie. Nie zachować w piśmie ani jednej literki. Zaordynowałam sobie. By nie zwariować, nie załamać rąk do końca autoempatycznie dorzuciłam czystą przyjemność (wyłącznie) z czytania. Poszło Drzewko! Ćwiczenia i Chyłka, tylko!

To w tym tomie są słowa Jeana Rigaux, od których wszystko się dla mnie zaczęło. Trzecia Chyłka łyknięta z ogromną przyjemnością.

     — Pani Chyłka?
     — Wystarczy Chyłka — odparła pod nosem. — Przez „panią” czuję się, jakbym miała zaraz zaczynać poszukiwania męża, imienia dla dziecka, żłobka i potencjalnego przedszkola
.

*

     — Co robimy? — zapytał.
     — Nic.
     — To świetne wyjście.
     — Jedyne możliwe — odparła cicho
.

*

 […] chciałabym potwierdzić pewne kwestie, a inne doprecyzować.

*

     — Poważnie — zapytał. — Będziesz robił rasistowskie żarty drugiego sortu?
     — Jesteśmy sami — odparł chudzielec, wzruszając ramionami. — Nikt nas nie słyszy, to mogę. Każdy tak robi.
     — Nie każdy.
     — Bzdura. Nawet ci broniący praw mniejszości w domowym zaciszu robią sobie z tego jaja.
     — Ta? A skąd o tym wiesz?
     — Ja wiem wiele rzeczy — odparł enigmatycznie Kormak
.

*

Przez chwilę oboje milczeli. W tej ciszy wymienili prawdopodobnie więcej wiadomości niż za pomocą słów.

*

     — Słucham?
     Joanna zaklęła pod nosem. Przyzwyczajenie nie stanowiło drugiej natury człowieka, tylko pieprzone przekleństwo, pomyślała
.

*

Zawsze brakowało mu pragmatyzmu i tę dziurę w charakterze niestety wypełnił idealizm.

*

[…] czasem bronią największego kalibru jest cisza.

*

     — To musiało zostać zrobione — powiedział.
     Szczypior prychnął i pokręcił głową.
     — Myślisz, że jak użyjesz formy bezosobowej, poczujesz się mniej winny? — zapytał.
     — Nie.
     — To dobrze. Przyjmij to na klatę
.

Remigiusz Mróz, Rewizja,
Czwarta Strona, Poznań 2016.
(wyróżnienie własne)

sobota, 01 lipca 2017

Wtedy. Tej książki szukałam. Nakład był wyczerpany, ale pan z wydawnictwa poinformował, że dodruk w drodze. Tej książki szukałam, bo o jej istnieniu wspomniała mi Bliźniacza Liczba. Miała nosa, że będę nią zachwycona. Oficjalnie to książka 8+, ale jak to z takimi książkami bywa, dla dzieci w tym wieku jej treść może być zbyt oczywista — człowiek 30+ i 40+ zaś odnajdzie w niej siebie i swoje wybory szybciej niż myśli. 

     — W każdym razie to, że twoja wersja normalności nie jest identyczna z wersją normalności kogoś innego, jeszcze nie znaczy, że coś z tobą nie tak.
     — Właśnie, Marjorie — potwierdziła Ethel, potakując z głębokim przekonaniem. — Gdybym posłuchała swojej matki, kiedy powiedziała mi, że coś ze mną nie tak, byłabym przez całe życie bardzo samotna.
     — A ja, gdybym usłuchała ojca, byłabym nieszczęśliwa.
     — Kto w ogóle chce być normalny? — zawołała Ethel, podnosząc ręce do góry. — Na pewno nie ja
.

*

Nowe przygody — pomyślał. Nowe miejsca. Nowi ludzie.

*

     — Chce zostać artystą? Nie! — wykrzyknął Vincente dramatycznym tonem. — On jest artystą!

*

     — Do pioruna, synu, przynajmniej spróbowałeś — pocieszył go starszy pan.

*

Czy normalne jest to, że ktoś chce być przez całe życie taki normalny?

*

John Boyne, Lekkie życie Barnaby’ego Brocketa,
przeł. Tina Oziewicz, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2013.
(wyróżnienie własne)

środa, 28 czerwca 2017

Skleroza wieku średniego. Nie pamiętam, czy informacja o tej autorce przyszła do mnie metodą „inni klienci oglądali też” czy „zobacz także”. Pamiętam tylko, że to było całkiem niedawno.

Kończąc, przeczytałam kilka „recenzji”, pozostałam w zadziwieniu, że niby to książka o „nicniedzianiusię”. Ona jest, według mnie, o wielu rzeczach, ale o „niedzianiusię” nie ma tam nic. Czy można przy niej wypocząć? Dyskutowałabym. Słaba jest? Protestowałabym.

Ekstrawertyk nie pobaluje przy tej książce. Wielbiciele kolonii karnej będą zachwyceni ostatnią historią. Introwertyk będzie zachwycony w wielu miejscach. Ta książka potrafi zatrzymać i zadumać. Imigrant, któż z nas nim nie bywa w kontekście tych literek?

Oglądamy ten sam świat, a jednak tak, jakbyśmy patrzyli na coś zupełnie innego. Myślę, że to się nazywa splątaniem przestrzeni, podobno takie zjawisko nie istnieje w fizyce.

*

Zdarzenia przepływają przez nas niezauważone. I chyba to właśnie jest w nich najbardziej niebezpieczne, ich pozorna przezroczystość. Dopiero kiedy odpowiednio wiele z nich przepuścimy między palcami, okazuje się, że przylegają do siebie jak elementy układanki i tworzą całość, solidną, logiczną i spójną, której nie można już zmienić, nie można cofnąć i rozłożyć z powrotem na poszczególne elementy, żeby jeszcze raz się nad nimi zastanowić.

*

Twierdziłeś jakiś czas temu, że nie może być nic ciekawego w tak tradycyjnym, nudnym życiu, jakie prowadzę.
     — Nie wiedziałem wtedy, że jesteś wariatką. Wariaci to nie nudziarze i nie heterycy właściwie.

*

[…] Emily mnie fascynowała. Fascynowała i przyciągała jak wszystkie silne kobiety, które spotkałam na swej drodze. Była wyjątkowa, nieprzeciętnie inteligentna, niezależna i całkowicie nieprzewidywalna.

*

Trzyma swoje gwałtowne, bolesne uczucia spętane i zakneblowane, głęboko, na samym dnie świadomości. Już ich nie wypuści, nigdy, jest na to za stary i za bardzo doświadczony, nie uda im się wymknąć.
     […]
     Informacje, tysiące uporządkowanych informacji, zadziwiająca pamięć. Miliony półek wypełnionych kartkami zapisanymi kaligraficznym pismem, równiutkie stosiki wiedzy. Wiadomości są bezpieczne, nie trzeba się ich obawiać, a kartkę z kleksem i rozchwianym napisem „Nie widzę sensu” można zmiąć i rzucić w kąt.

*

[…] milczy i wiem, że ciąży mu to milczenie, że czuje się winny, czuje się w obowiązku podtrzymywać rozmowę, ale nie umie, tak jak ja najchętniej zapada się w siebie, błądzi wewnątrz skręconych korytarzy własnych myśli. Chociaż nie, jego korytarze są na pewno proste, utrzymywane w idealnym porządku, napięte siłą woli, której mi brakuje.

Kaja Malanowska, Imigracje,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011.
(wyróżnienie własne)

sobota, 17 czerwca 2017

Gdybym nie widziała na własne oczy pięciu dziewczynek wspinających się po drzewie, jedzących później kiełbaski do oporu. Gdybym właśnie, wówczas nie dałabym rady skończyć tej książki.

Pierwszą przeczytałam z zachwytem. Drugą też. Trzeciej nie dałam rady skończyć. Na tę, czwartą, polowałam, zaczęłam czytać, odpadłam, wróciłam i skończyłam tylko dzięki pamięci o pięciu dziewczynkach w konarach dębu.

 […] mężczyźni w sukienkach, ci, którzy dyktują warunki tego kraju. […] Stoją ponad prawem natury i dyktują prawo moralne. Którzy w każdym innym gatunku zostaliby wyrzuceni poza społeczność. Bo żaden gatunek nie inwestuje w celibat. Żaden nie składa ofiar istotom, których nikt nie widział. Nikomu to się nie opłaca. Tylko ludziom?

*

Tabu to choroba tego kraju. […]
     Ogromne tabu, feminizm. Tabu, kurwa. Równouprawnienie. Podejmowanie decyzji o sobie samej. Tabu. Jak dżuma jakaś, przekleństwo odwieczne, od średniowiecza do dziś. Niewola myśli. Poddaństwo.

*

Ona się śpieszy, biegnie rannymi stopami do chłodnego przedsionka zamku, tam sprawnie dobiera olejki, dźwiga warzywa, mięsiwa, pół wołu na rosół, sprząta przy okazji zakurzone kąty, stawia na stół pieczyste, robi przepierkę prokuratorskich szat, po czym układa go do snu, wmasowuje oliwę (tylko nie różany olejek, na Boga!), po czym znów obolałymi stopami pokonuje korytarz, wybiega na taras i wskakuje w kajdany, by biec za powozem wiozącym kapłana, wprost na Łysą Górę, na przyobiecany stos. […]
     — Miriam! Kobieto! —woła ją z zamku niedopieszczony Piłat. — Nie zaparzyłaś herbaty!

*

Zacisnęła dłonie. Czemu ktoś jej kiedyś wmówił, że jest słaba? Czemu w to uwierzyła? Czemu uznała  iluzję ponad rzeczywistość?

*

     — To nie takie proste.
     — Ależ proste! Wystarczy twój podpis. Podpisz i koniec.
     — Wykluczone.
     — Chcesz dalej cierpieć?
     — Tak!
     — Dlaczego?
     — Bo wtedy jestem lepsza.
     — Od kogo?
     — Od każdego z was. Od ciebie. Od feministek. Od wszystkich kobiet, które nie cierpią, mają orgazmy, biorą znieczulenie podczas porodu, rozwodzą się z mężami pijakami i nie szorują podłóg do białości. Które sobie ułatwiają życie. Każdy głupi może sobie ułatwiać. Tymczasem ja cierpię. Ja. Najlepsza
.

*

     — A ja?! — oburzył się Wiktor.
     — Ty nie jesteś zdobyczą.
     — A czym jestem?
     — Zagadką
.

Sylwia Kubryńska, 30 sekund,
Czwarta Strona, Poznań 2017.
(wyróżnienie własne)


środa, 14 czerwca 2017

Skończyłam. Błyskotliwa na początku, przeczołgała mnie pod koniec. Spostrzegawcza, pełna damsko-męskich stereotypów. Dobrze być wolnym od nich albo przynajmniej świadomym ich istnienia, bo można się nawzajem tymi przekonaniami nieźle pochlastać. Trzeba przyznać, że ostre narzędzia nie zrobią tego tak dobrze. Z przyjemnością odłożyłam tę książkę.

Piłam przez niego i przeciwko niemu, przez siebie, przez rodziców. Środkiem naszego kraju płynie rzeka wódki, wielu siedzi na brzegu — łowią ryby. Ich dzieci potem jedzą te ryby.

*

Mam intuicję do ludzi, więc odrzuciłam niemal wszystkich.

*

I przyszedł dzień, kiedy mięśnie skrzydeł zaczęły mi wiotczeć, a mięśnie brzucha nie chciały trzymać w garści mojego przodu. Ujrzałam cały świat zmierzający do samozagłady, wielki śmietnik, na którym rzeczy produkują rzeczy, a ludzie nie chcą produkować ludzi.

*

Każdy dzisiaj po chwili namysłu przyzna, że spieprzył sobie życie lub coś mu się spieprzyło. Ludzie chcą Bóg wie czego, każdy uważa się za Bóg wie kogo i ma, cholera wie jakie, oczekiwania.

*

Ale ciśnienie! Dzieci nabawiły się od tego bólów głowy, my też.  Wszyscy staliśmy się zakładnikami nadmiaru. Może zmniejszyć liczbę zajęć? No ale czy dadzą sobie potem w życiu radę, jeśli nie będą mieć tego, co dostały inne dzieci? Kto dzisiaj na pewno wie, co się okaże niezbędne dzieciom w dżungli dorosłości, w czasach, kiedy wszystko jest na sprzedaż?

*

Dwa pępki świata nigdy się nie dogadają.

*

     — Połowa ludzi to robi, tak mówią statystyki.
     — Ja nie jestem jakaś połowa ani jakaś statystyka
.

*

Człowiek jest nie tylko taki, jaki jest. Jest także taki, jaki może lub musi być ze względu na okoliczności.

*

Ja łajdak, ona czysta i niewinna. Jestem pewien, że jest monogamistką. Nie z uczciwości. Ze strachu, że się okaże taka niedoskonała i że się skompromituje. To byłoby poniżej jej godności.

*

Zdarza mi się myśleć, co by było, gdyby… […]  Nawet druga wojna światowa była potrzebna. I pterodaktyl, który zahaczył o gałąź pradrzewa, bo wtedy z gałęzi spadł liść na powiekę ichtiozaura, który w wielkim strachu pognał przed siebie, tworząc nową przyszłość naszej planety. A gdyby pterodaktyl nie zahaczył o drzewo?

*

     — Jesteś DDA! — wrzasnęła kiedyś żona, kiedy podczas kłótni zabrakło jej argumentów.
     — Możesz rozwinąć ten skrót?
     — Jesteś dorosłym dzieckiem alkoholika!
     — No tak, przypomniałem sobie. To obok ADHD i dysleksji największe odkrycie końca dwudziestego wieku
.

*

Widzę, że błędem było przejście na ty. Gdybyśmy utrzymali formy „pan” i „pani” po ślubie, zmusiłoby to nas do zachowania większego dystansu i do bycia grzecznymi na co dzień.

*

Tak naprawdę jesteśmy zupełnie odmienni. Tam, gdzie jesteśmy inni, jest prawda. Tam, gdzie zdawało nam się, że jesteśmy identyczni, były pozory.

*

     — Że też Bóg na coś takiego pozwala — wzdycha czasami żona, kiedy szczególnie je ciężko.
     Ja na to:
     — Pozwolił na obozy zagłady, to i mniejsze sprawy przegapia
.

Tomasz Jastrun, Kolonia karna. Sceny z życia małżeńskiego,
Czarna Owca, Warszawa 2015.
(wyróżnienie własne)


piątek, 09 czerwca 2017

Czytam na poważnie o śnie, ale wczoraj była przyzwoita cena książki, na którą polowałam od kilku miesięcy — przyciągnęła mnie do siebie zawartą w tytule metaforą. Dzielę więc uwagę na „serio” i na „śmiech po łzy”. Mogę rekomendować tę książkę tylko tym osobom, które są w szczęśliwych, rozmawiających związkach. W przypadku pozostałych osób, książka prawdopodobnie może utrwalać negatywny wzorzec i bezsens związków. Jestem w trakcie czytania męskich wrażeń.

Jabłoń:
(przy porannej kawie czyta Sadownikowi)

Byłem kiedyś pewien, że rozumiem kobiety, nawet chwaliłem się tym kolegom, którzy patrzyli na mnie z zazdrością. Teraz wiem: ja nie tylko nie rozumiem kobiet, ja nawet przestałem próbować je zrozumieć. Nawet niegłupie kobiety miewają odjazdy w myśleniu, jakby wpadały w poślizg.

Tomasz Jastrun, Kolonia karna. Sceny z życia małżeńskiego,
Czarna Owca, Warszawa 2015.

Sadownik:
Co mam powiedzieć?
Że się z nim zgadzam?
Że moja żona ślizga się od dziewięciu lat?

Jabłoń:
(ryknęła śmiechem)

poniedziałek, 29 maja 2017

Jak dobrze, że na następną książkę tej autorki będzie trzeba poczekać. Ona nie konstruuje powieści, ona ją wyrzyna na żywym organizmie rodziny. Pozbawia złudzeń, choć pozostawia nadzieję.

Niech pierwszy rzuci kamieniem, kto nie doświadczył choć przez chwilę rodzinnej szajby, który tą szajbą nie został porażony choć raz. Na razie mam serdecznie dość dynamiki miłości rodzinnej, gdzie bywa, że kochasz, ale jednocześnie nie lubisz.

E tam… wiesz, jaki jest dziadek. Typowy inżynier.
     Jak to typowy inżynier? Znaczy się wiem, co to znaczy inżynier, ale nie wiem, o co ci teraz chodzi.
     No wiesz… że jest przyziemny i nie za bardzo rozumie wymyślone rzeczy.

*

[…] kiedy tylko na horyzoncie pojawiają się jakiekolwiek kłopoty, wystarczy wypowiedzieć zaklęcie „to ty jesteś najstarsza” i już.

*

Naprawdę nie wiesz, o czym mówię, czy tylko udajesz?

*

Ja tez jestem głodna, ale jeśli zupa jest na mięsie, to dziękuję.
     No… rosołek na mięsie, ale z kury od naszej pani Hor
áčkovej, broni się mama.
     Nie, to ja dziękuję.

*

[…] nie pytaj, jeśli odpowiedzi nie chcesz znać […]

*

Co chcesz powiedzieć? Że jest źle wychowany? Co ty możesz o tym wiedzieć?
     Mogę wiedzieć tylko tyle, ile sama widzę
.

*

[…] mama nie lubi, kiedy jada w gości, a ona woli gdzieś się zaszyć i czytać, jutro możesz poczytać, mówi wtedy mama, i ma racje, pewnie, że może, ale książki są czasami po prostu o wiele ciekawsze od wszystkich ludzi, którzy akurat tam siedzą.

*

Dobrze nie było, ale i strasznie nie było, zresztą nawet nie było źle.

*

[…] to właśnie szczęśliwych ludzi najczęściej można przyłapać na prostych, niewymuszonych chwilach radości […]

*

Chyba nie czeka mnie już w życiu zbyt wiele dotyku i ciepła innych ludzi, nagle czuję żal, szkoda, że to wszystko tak się skończyło, nie, nie żałuje rozstania, nie żywię do niego aż tylu pozytywnych uczuć, po prostu szkoda, że nigdy nie siądziemy sobie na ławce przed domem, by powygrzewać się w promieniach słońca, możemy posiedzieć, ale już nie razem.

Petra Soukupová, Pod śniegiem, przeł. Julia Różewicz,
Wydawnictwo Afera, Wrocław 2016.
(wyróżnienie własne)


wtorek, 23 maja 2017

Oczywiście, że wszystko przez Pana Szczygła! Apetyt na czeskich autorów zaistniał. Konsumuję, delektuję się, szczęce pozwalam opadać z wdziękiem i bez wdzięku. Bo to książka, która bez przepraszam przygląda się rodzinnym tabu przez pryzmat perspektyw ludzkiego doświadczenia życia w rodzinie. Niech pierwszy rzuci kamieniem… — myślę.

Osobistą historię mam, jak każdy. Osobiste przemyślenia i mieszane uczucia też. Ale mam również dystans do rodzicielskiego niezmiennego „przesadzasz”. Po prostu jestem z innego świata. Należę do innego porządku. Tylko tyle.

Nie przypominam sobie ani sekundy tego, co nazywają więzią między rodzeństwem, jakiejś świadomości, że to, co łączy mnie z  nim, nie będzie łączyć mnie z nikim innym na świecie. Nas raczej w ogóle nic nie łączy.

*

Nie mogę w to uwierzyć. Gdybym był mniejszy, tobym to sobie wypłakał. Teraz mogę się najwyżej wkurwić.

*

[…] przychodzi codziennie, ale tylko na chwilę. Próbuje, jakby pewnie sam to określił, dodać mi odwagi. Przynudza, jak to muszę przezwyciężyć samego siebie. Jak teraz wszystko zależy ode mnie. Jak mam się trzymać. Jaki ze mnie prawdziwy facet, a prawdziwi faceci walczą.

*

[…] kręcą mnie pusta kartka i pierwsza kreska, jaką na niej postawię.

*

[…] bywają ułamki sekund, […] kiedy rozumiemy się bez słów i przez sekundę jesteśmy razem.

*

     — Już ty się nie martw.
     — Żebyś potem nie mówiła, że cię nie ostrzegałam.
     — Nie będę mówiła
.

*

     — Ja pierdolę  — nie wytrzymuje matka — czego ty ode mnie chcesz, mamo?

*

Cisza. Nie da się cofnąć czasu. I tak cię nie lubię, mają ochotę powiedzieć obie.

Petra Soukupová, Zniknąć, przeł. Julia Różewicz,
Wydawnictwo Afera, Wrocław 2012.
(wyróżnienie własne)


środa, 17 maja 2017

Ten sam tytuł wpisu, ale zestaw osobowy chyłkujących inny. Sadownik skończył już piąty tom i czeka aż napisze się następny. Chyłkuję teraz z Georginią.

Zmienił mi się w związku z tym styl czytania — czytam synchronicznie trzy książki. Jedną, by rozumieć. Drugą, by czuć. A Chyłkę wieczorem, wyłącznie dla czystej przyjemności. Drugi tom skończony.

 […] wyglądało na to, że Joanna ma jakąś koncepcję. A może po prostu inaczej znosili bezsilność. Od podupadał na duchu, ona brała los w swoje ręce.

*

     Po chwili zamówił torcik.
     — Jesteś gorszy niż baba — oceniła Joanna.
     — A ty gorsza niż chłop na roli, więc jakoś się uzupełniamy.
     — Uzupełniamy? Ledwo jestem w stanie zdzierżyć te twoje odchyły.
     — Uwielbiasz je.
     — Bynajmniej — zaoponowała, nakładając sobie kawałek deseru
.

*

     — Jeśli chcesz sensacji, idziesz do dziennikarzy — dodała Joanna. — Chcesz skazania, idziesz do prokuratury. Chcesz obrony, idziesz do mnie.
     — A do kogo ma się zgłosić po prawdę?
     — Nie wiem
.

*

     — I co z tego twojego myślenia wynika?
     — Absolutnie nic.
     — Czyli wszystko po staremu
.

Remigiusz Mróz, Zaginięcie,
Czwarta Strona, Poznań 2015.


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...