Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: ibukologia stosowana

czwartek, 21 września 2017

Seksistowski znaczek — okładki bez niego nie znalazłam, więc wygumowałam. W seksistowskiej serii wspaniała powieść o rasizmie. Jeśli już ta książka musiałaby mieć znaczek, powinien brzmieć: lektura obowiązkowa dla białych!

Grzebię ostatnio w kwestii przywilejów. Dzieje się wokół mnie bardzo dużo w kwestii przywilejów. Nie zastanawiałam się, gdy przyszła do mnie informacja o tej książce — książce, jakby nie było, o przywilejach. I choć rzuciłam ją na chwilę dla Chyłki, to szybciutko wróciłam. Przewrotna opowieść, fantastycznie napisana, no i o rangach, czyli przywilejach, dla normalsów.

Wolność to krucha łodyżka żonkila po najdłuższej zimie. To dźwięk twojego głosu, gdy nikt cię nie zagłusza. Chęć mówienia „tak” i ważniejsze jeszcze prawo mówienia „nie”. W sercu wolności bije nadzieja: puls możliwości.

*

Uprzedzenia działają w obie strony. Są ludzie, którzy cierpią z ich powodu, i tacy, którzy z nich korzystają.

*

Ile potrzeba wyjątków, zanim sobie uświadamiamy, że prawda, którą nam wpajano, to jedno wielkie kłamstwo?

*

[…] uprzedzenia powszechnie uchodzą za coś złego, ale są żywe.

*

Nie wszystko można nienawidzić. Nie wszystkich można pobić, nie zawsze można się schlać i zrzucić na kogoś winę za własny szajs. To narkotyk i jak każdy narkotyk przestaje w końcu działać. Co wtedy?

*

Ci z nas, którzy mieli szczęście urodzić się biali, nie zdają sobie sprawy ze swojej szczęśliwej gwiazdy.

*

     — Fuj! — wołam. — Przestań. — Ale myśli kotłują mi się w głowie: a co, jeśli ktoś nie pasuje do układanki świata? Ma się okaleczyć, okroić, spiłować brzegi? Dlaczego nie możemy zmienić układanki?

*

Nie ma czegoś takiego jak fakt, liczy się tylko to, jak postrzegałeś go w danej chwili. Jak go opisałeś. Jak przetworzył go twój mózg. Opowieść jest nierozerwalnie złączona z narratorem.

*

     — Myślisz, że rasizm kiedyś wyginie?
     — Nie, bo wówczas biali musieliby zaakceptować równość. Kto by rozwalał system, który ich wyróżnia?

*

     — Czyli szukamy jednorożca — stwierdza Howard. — Superwrażliwego, świadomego rasowo białego hetero.

*

[…] myślę o wodzie, która unosi się pod postacią mgły, zmienia w obłok i powraca jako deszcz. Czy nazwalibyście to spadaniem? Czy może powrotem do domu?

*

     — Musi być okropna — przyznaję.
     — Nie jest — stwierdza Ruth po chwili namysłu. — Nie wie, że można inaczej. Nie potrafi
.

*

Duma to zły smok; śpi pod twoim sercem i ryczy, gdy potrzebujesz ciszy.

*

     — Nie zrozum mnie źle, kochanie — mówi — ale czasem, kiedy próbujesz coś wyjaśnić i wydaje ci się, że rzucasz aluzję, rozjeżdżasz rozmówcę walcem.

*

     — Wcale o tym nie myślę. Już ci powiedziałam: ja nie widzę koloru skóry.
     — Nie wszyscy z nas mają ten przywilej.

*

Noworodki to takie niezapisane kartki: przychodzą na świat bez założeń poczynionych przez rodziców ani obietnic, które da im Kościół, nie dzielą ludzi według sympatii i antypatii. Przychodzą na świat bez niczego, wymagają tylko opieki i przyjmą ją od każdego bez wyjątku.
     Ciekawe, ile czasu potrzeba, nim ów dar od natury pójdzie w kąt.

Spoza powieści, od Autorki, gdy już po wszystkim:

[…] najwięcej uczymy się dzięki rzeczom, które budzą w nas sprzeczne uczucia.

*

Zrozumiałam, że ignorancja też jest przywilejem.
     No więc cóż pożytecznego się dowiedziałam? Otóż, jeśli jesteś biały, jak ja, nie możesz pozbyć się swoich przywilejów, ale możesz je spożytkować
. […] Miej świadomość, że różnice pomiędzy ludźmi utrudniają niektórym dotarcie do mety, i staraj się stwarzać każdemu sprawiedliwą drogę do celu, z uwzględnieniem owych różnic. Dokształcaj się. Jeśli uważasz, że czyjś głos jest ignorowany, każ pozostałym słuchać. Jeśli twój znajomy opowiada rasistowski kawał, zawstydź go, zamiast się śmiać.

Jodi Picoult, Małe wielkie rzeczy,
przeł. Magdalena Moltzan-Małkowska,
Prószyński i S-ka, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


poniedziałek, 18 września 2017

W środę wieczorem Gepardzica z łóżka obok powiedziała: szósty tom Chyłki jest. „Biegiem” ze swojego łóżka sprawdziłam na upoluj, czy jest już dostępny. Tak. Prawie już klik, klik, ale zanim, pocztę sprawdziłam. Biały Kruk był szybszy o trzy godziny i słał mi tę książkę. Rzuciłam to, co czytałam. W czasie warsztatu nie czytałam, tylko podczytywałam, ale wróciłam do ula… i skończyłam.

Chyłka rozeszła się niczym zaraza, Orzeszek chyłkuje, Biały Kruk chyłkuje, ja skończyłam, Sadownik zacznie szóstkę lada dzień, bo miał ważniejsze rzeczy w programie rozrywek życiowych.

Oficjalna premiera za dziewięć dni. Do tego czasu wszyscy będziemy już po.

W pewnym momencie uświadomiłem sobie po prostu, że nadal wszędzie pędzę, a nigdzie już mi się nie spieszy.

*

Miłość zniesie wszystko. […]
     — Przedstawić ci to matematycznie?
     — Nie.
     — Szkoda, bo wszystko sprowadza się do prostych równań. Dzielenia smutku, pomnażania szczęścia, odejmowania samotności i dodawania otuchy
.

*

[…]  pytania są dla nas ciężarem, ale odpowiedzi więzieniem, w którym sami się zamykamy.

*

Jeśli wymogów było przynajmniej kilka, sytuację można było przynajmniej uznać za powszednią. Jeśli kryterium było tylko jedno, oznaczało to komplikacje.

*

Mam taką burdelkasztę, zresztą nie tylko ja. Jest u każdego  w domu. Jedna szuflada […]. Wrzuca się do niej wszystko, co nie może sobie znaleźć miejsca, więc to burdelkaszta.

*

     — No nie — bąknęła Joanna. — Miało cię tu nie być.
     — I przez chwilę nie było. Na nic więcej nie licz
.

*

     — A więc to prawda, że…
     — Prawda nie może być „że” — przerwał mężczyzna w garniturze.  — Nie ma wersji, odmian ani wariantów.

*

Mógł wprawdzie uniknąć zmierzenia się z człowiekiem, ale nie z własnymi obawami.

Remigiusz Mróz, Oskarżenie,
Czwarta Strona, Poznań 2017.
(wyróżnienie własne)

wtorek, 12 września 2017

Może bym ją przeczytała, gdyby nie peregrynacja. Nie przeczytałam, łyknęłam. To książka o nadziei, która potrzebuje tak niewiele, by zapuścić korzenie. O nadziei, której czasem potrzebujemy bardziej niż powietrza. O nadziei, którą zawsze możemy odnaleźć, dać… na milion różnych sposobów.

To książka również o radzeniu sobie z długoterminowym zdrowieniem. Dziś — właśnie sobie to uświadomiłam — dokładnie dziś zaczęłam dwudziesty pierwszy miesiąc życia innym Życiem.

Przy wypisie ze szpitala nikt nie przygotowuje cię na ogromne poczucie straty: tęsknotę za życiem przed chorobą i różnymi błahostkami, które stają się bardzo trudne, chociaż dotychczas robiłeś je bez zastanowienia każdego dnia.

*

Próbujcie, dopóki wam się nie uda! Czasem można się nawet cofnąć — grunt, żeby nie stać w miejscu. Kiedy stoisz w miejscu, zaczynasz myśleć, że nic się już nie zmieni.

*

Nie musisz codziennie przenosić gór — zacznij od małego kamyczka.

*

Wierzę, że w ciągu całego życia spotykamy na swej drodze wielu ludzi, którzy nas zmienią, pomogą nam albo nawet nas uzdrowią. Niektórzy pojawią się w chwili, kiedy się tego najmniej spodziewamy, inni są z nami przez cały czas. Niezależnie od tego, ile trwa ta bliskość, zawsze będziemy im zawdzięczać jakąś drobną część siebie.

*

Długo trwa, zanim zaakceptujemy, że stało się coś, co odmieniło całe nasze życie.

*

Po prostu zapomnij o wszystkim i rób to, co chcesz.
Uściski,
Poppy, lat 9

*

 […] zbyt często zapominamy, że każdy z nas się liczy. Każdy bez wyjątku.

*

Kiedy w twoim życiu następuje jakiś przełom, zaczynasz inaczej patrzeć na świat. Widzisz rzeczy, które wcześniej by ci umknęły.

*

Przeszkody na naszej drodze nie znalazły się tam bez przyczyny — dzięki nim mamy szansę pokazać, jak bardzo czegoś pragniemy i jak mocno jesteśmy gotowi walczyć o magię w naszym życiu.

*

Jeśli przestaniemy się wszystkim tak martwić, zawsze spadniemy na cztery łapy.

*

[…] czasem, wcale nie potrzebujemy ratunku. Czasem wystarczy, żeby coś nam przypomniało, że krok w tył jest równie łatwy jak krok w przód, w przepaść. Bo każdy z nas tak się czuł, nawet ci najsilniejsi.

*

Z perspektywy czasu wiem, co powinnam była im odpowiedzieć: „Wyślij mi SMS. Jeśli nie odpiszę, zadzwoń. Jeśli nie odbiorę, wróć do domu i napisz do mnie przez internet. Jeśli i tak nie dostaniesz odpowiedzi, wróć następnego dnia i zacznij wszystko od nowa”. Bo nigdy, przenigdy nie można skreślić przyjaciela, który prawie skreślił sam siebie. Prawdziwi przyjaciele to ci ludzie, którzy nigdy się nie poddają. Ci, którzy widzą, że stoisz nad przepaścią, więc trzymają cię za kostki, chociaż wyrywasz się i błagasz, żeby cię puścili. Takich przyjaciół warto mieć.

*

Nie mamy pojęcia, jakie historie noszą w sobie inni ludzie — historie o sile, miłości i nadziei, których najczęściej nikt nie pozna, bo się nimi nie dzielimy.

*

Po kłótni z najlepszym przyjacielem człowiek czuje się najbardziej samotny na świecie. Okej, bardziej samotny jest pewnie wędrowiec na środku Sahary z ostatnim łykiem sprite’a w butelce i nadąsanym wielbłądem.

*

Nie pozwalałam sobie myśleć, że się cofam, i nie zastanawiałam się, co będzie dalej. Wystarczyło, żebym zrobiła co w mojej mocy danego dnia.

Jodi Ann Bickley, Milion cudownych listów, przeł. Olga Siara,
  Insignis Media, Kraków 2016.
(wyróżnienie własne)


*

niedziela, 10 września 2017

Moja podstawowa tożsamość takich książek nie bierze do rąk. Popularnonaukowa o zdrowiu? Proszę, daj spokój! Ale szwedzka! To może? Tak pokopytkowa tożsamość namówiła mnie do nabycia tej książki.

Troszkę książeczka poleżała, ale teraz po jej przeczytaniu, nie mam zielonego pojęcia, dlaczego musiała czekać. Mitochondria, hemoglobina, interwał i czas…, i życie, to sprawne, na które od prawie pełnych dwudziestu miesięcy patrzę inaczej. Patrzę nie tylko łapczywie…

Ogólna ilość ruchu jest ważna, ciało liczy każdy krok.

*

[…] pod względem zdrowotnym lepiej jest mieć nadwagę i trenować, niż być szczupłym i nie ruszać się wcale.

*

[…] amerykański prezydent John F. Kennedy, który już w 1961 roku przewidział problemy […] „[…] Oglądamy zamiast się bawić. Jeździmy zamiast chodzić. Nasz byt pozbawia nas minimum aktywności fizycznej niezbędnej do zdrowego życia”.
     Cytat ten ma ponad pięćdziesiąt lat, a mimo to staje się coraz bardziej aktualny, zarówno w Europie, jak i w wielu innych częściach świata
.

*

W ludzkim materiale genetycznym jest ponad 20 000 genów, co oznacza, że mamy mniej więcej tyle samo genów co myszy, lecz mniej niż jabłonie.

*

Ciało fenomenalnie dostosowuje się do nowych wymagań, z którymi musi się zmierzyć, gdy zaczynasz się ruszać.

*

Nie musisz wbiegać na stromy stok narciarski — wystarczy nachylenie pod kątem pięciu stopni.

*

Jesteś niewyćwiczony? Gratulacje! Masz ogromny, niewykorzystany potencjał i bardzo szybko zauważysz postępy.

Anders Hansen, Carl Johan Sundberg, Projekt zdrowie. Szwedzki poradnik inteligenta.
Jak świadomie wyćwiczyć ciało i umysł
, przeł. Tomasz Oczkowski,
Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot 2017.
(wyróżnienie własne)


*

(ryc. Katarzyna Breczko, tamże)

Czekała na mnie długo. Długo się czytała. Bo jest gęsta i szybko syci. Książka o obrazach, które tworzone przez czytane słowa, powodują, że rozumiemy, widzimy rzeczy po raz pierwszy z innej perspektywy, przyglądamy się rzeczom, można powiedzieć, w mitycznym świetle.

Jednak gdy ktoś powie z obrzydzeniem: „zbyt eklektyczna”, zgodzę się z drugim słowem: jest eklektyczna, ale niczym mit pokazuje dylemat, nie rozwiązanie.

Jak mawiali alchemicy o swoich pracochłonnych i frustrujących eksperymentach: „W twojej cierpliwości jest twoja dusza”.

*

Być znaczy być postrzeganym”, powiedział irlandzki filozof George Berkeley (1685–1753). Istniejemy i dajemy istnienie za sprawą percepcji.

*

[…] mentor ma do spełnienia tylko jedno zadanie: rozpoznać ów niewidzialny ładunek, który w sobie nosisz, a następnie wykazać się takim stopniem fantazji, który koresponduje z potrzebami twojego serca. Jeden z najpoważniejszych błędów, jakie przy tym popełniamy, polega na tym, że od rodzica oczekujemy wizji, fantazji oraz konkretnych nauk mentora, od mentora zaś tego, by wykazywał się rodzicielką troską i zaspokajał podstawowe potrzeby życiowe dziecka.

*

[…] kiedy kogoś naprawdę kochamy, wówczas zawsze jesteśmy pełni najrozmaitszych pomysłów, idei, fantazji, a także niepokojów i obaw.

*

Kiedy oddajemy się aktowi imaginacji, w pewnym sensie wychodzimy poza siebie, znajdujemy się w innej sferze. Czasami ów stan przypomina sen na jawie, zapatrzenie się, zamyślenie czy też „bujanie myślami w obłokach” […].

*

Żyjąc, jesteśmy przez cały czas wymyślani, choć codzienne przypadkowe zdarzenia wydają się nie być ze sobą powiązanie żadną nicią […]. Kiedy dokonujemy retrospekcji, zdarzenia z dzieciństwa nabierają spójności i sensu. Wtedy bowiem spoglądamy na żołędzia z perspektywy jednej z niższych gałęzi szeroko rozgałęzionego dębu.

*

Na tym samym drzewie, tuż obok siebie, mieszkają dwa ptaki, jeden śmiertelny, drugi nieśmiertelny. Pierwszy ćwierka, lata wkoło i buduje gniazdo; drugi siedzi i przygląda się.

*

[…]  to wszystko twoje własne wybory i decyzje, wynikające z tego, jaki sens i znaczenie ty sam przydałeś temu, że pewnego razu wiatr ustał i nie udało ci się zwyciężyć.

*

Nie mów mi o tym, co czuję… Wiesz, w życiu można umrzeć więcej niż raz. [słowa Coco Chanel]

*

Żołądź popycha nas do działania, do wykraczania poza ustalone granice; jego największą pasją jest realizacja, czyli urzeczywistnianie, spełnianie.

*

To, co niewidzialne, wymaga dla siebie minimalnej przestrzeni.

*

To, co najważniejsze, […] jest zawsze najmniej widoczne i oczywiste.

*

Życie jest nie tylko procesem naturalnym; życie to również, a może przede wszystkim, tajemnica.

James Hillman, Kod duszy. W poszukiwaniu charakteru człowieka
i jego powołania
, przeł. Jerzy Korpanty, Wydawnictwo Laurum, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)


środa, 06 września 2017

pada, leje i pada… na zmianę.

Jabłoń:
tylko 3 400 km

Sadownik:
I co z tego?

*

Jeśli bowiem z góry wiesz, co jest celem danego symptomu, wówczas obrabowujesz ów symptom z jego własnych, specyficznych intencji. Straciłeś szacunek dla jego własnego celu i dlatego pomniejszasz jego wartość i znaczenie.

*

Chwytanie ledwo dostrzegalnych, dyskretnych znaków od losu wymaga dobrego refleksu oraz zdolności do wnikliwej refleksji.

*

Kiedy coś nie pasuje, wydaje się dziwne czy osobliwe, nie odpowiada przyjętemu powszechnie wzorowi, wówczas wszystko wskazuje na to, że maczała w tym swoje palce Konieczność.

*

Badaj to, co ekstremalne, aby pojąć i zrozumieć to, co bardziej typowe i zwyczajne.

James Hillman, Kod duszy. W poszukiwaniu charakteru człowieka
i jego powołania
, przeł. Jerzy Korpanty, Wydawnictwo Laurum, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)

niedziela, 03 września 2017

Bo tytuł mnie zachwycił. To był argument.
Bo międzyurlopowe lądowanie w domu. To jest usprawiedliwienie.

To chyba romansidło… ale nie wiem… a jeśli, to chyba nietypowe, bo ma fantastyczne zakończenie — takie, jakie lubię najbardziej w powieściach czy filmach. W sumie, to o czym? O tęsknotach; o nadziei, że damy radę, choćby nie wiem co; o pragnieniu, by mieć takiego Feliksa; by również mieć przywilej bycia Feliksem dla kogoś.

Właściwie mogłam go nazwać moim najlepszym przyjacielem, jedynym w tej dziurze. Wszędzie za mną chodził, spał ze mną. Kiedy zaczęłam z nim rozmawiać, przeraziłam się na dobre. Chyba postradałam zmysły! Wkrótce stanę się wioskową psią mamą. Chociaż ten pies tak naprawdę miał w sobie cechy jednocześnie osła i niedźwiedzia. Szalona mieszanka.
     Odkryłam radość z faktu posiadania czworonożnego towarzysza.

*

     — Nie nuży cię robienie zdjęć tego samego?
     — To nigdy nie jest to samo.

*

Uśmiechnęłam się i zamknęłam oczy. Przynajmniej potrafiłam się cieszyć z drobnych rzeczy.

*

     — Czego się boisz?
     — Wszystkiego…

*

     — Przysięgam, że się starałam, zmuszałam się, ale nie mogę już. Nic mi nie wychodzi.
     — To minie — Feliks rzekł łagodnie. — Wszystko się ułoży.

*

     — Jesteś pewna, że to dobry plan?
     — Nie. Niczego nie jestem pewna. Okaże się na miejscu.

*

     — Powiedz nam, czego szukasz, będziemy mogli ci pomóc.

Agnès Martin-Lugand, Szczęśliwi ludzie czytają książki i piją kawę,
przeł. Beata Turska, Wielka Litera, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)


sobota, 02 września 2017

To książka na ząb, dwa machnięcia skrzydłami, wiele łez i kilkaset kilometrów podróży. Uśmiechnęłam się, gdy Autor wspomniał książkę pt. Mewa. Nie wiedzieć kiedy… byliśmy pod domem.

W końcu zrozumiałam, dlaczego lubię książki ze zwierzętami w roli głównej — uwielbiam czytać, co one robią z ludźmi.

     — I co ja mam też z tobą zrobić? — zapytałem.
     Głosik w mojej głowie po raz kolejny udzielił mi nagany: „Przecież mówiłem, że ptak morski nie przetrwa w zimnej wodzie po kąpieli w płynie do mycia naczyń!”. Tylko dlaczego brzmiał zupełnie jak głos mojej matki?

*

Należała do osób, które wolą cieszyć się z tego, co wciąż mogą robić, zamiast rozpaczać nad tym, czego już nie mogą.

*

Żeby naprawdę zrozumieć znaczenie przymiotnika „towarzyski”, trzeba zobaczyć pingwiny w ich środowisku naturalnym. Ogólnie rzecz biorąc, ludzie też zasługują na to określenie, ale pingwiny gromadzą się w nieograniczonej wręcz liczbie, jakby nie znały idei przestrzeni osobistej.

*

Na każdą sytuację, gdy nie wszystko szło po mojej myśli, przypada taka, kiedy fortuna nie mogłaby uśmiechnąć się do mnie szerzej.

*

Jak wielu ludzi, których spotkałem podczas podróży po Ameryce Południowej, Juan Salvado nie miał prawie nic, a oddał mi prawie wszystko.
     
[…] włączał się do rozmowy, odpowiadając ruchem głowy i oczami. Sądzę, że prędzej czy później wystarczająco poznamy zachowanie zwierząt, aby zdać sobie sprawę, że komunikują się one między sobą i z nami o wiele głębiej, niż nam się wydaje.

*

Zmarli żyją w naszych wspomnieniach, rozmowach i opowieściach, choć nie zawsze chcemy wyjawić, jak dużo dla nas znaczyli.

*

Ich dni układały się w nieprzerwany ciąg pracy, jedzenia, snu i rozrywki, choć często nie dało się odróżnić, czy wykonują tylko jedną z tych czynności, czy może kilka naraz. 

Tom Michell, Lekcje z pingwinem, przeł. Łukasz Małecki,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016.
(wyróżnienie własne)


*

     Aż nagle…
     — Spójrz! — Wyskoczyłem z fotela, by znaleźć się bliżej telewizora. — Jest! A jednak! Tylko popatrz, to mój stary, drogi przyjaciel… Po tylu latach znów się spotykamy!
    Pływał w basenie, dokładnie taki, jak go zapamiętałem. Przez cudowne, wyjątkowe, niebiańskie dwie minuty i siedemnaście sekund znów byliśmy razem
.

(tamże)


Juan Salvado(r) Pingüino

piątek, 01 września 2017

Ale to już było — chciałoby się zaśpiewać, czytając o Hiszpanii sprzed prawie osiemdziesięciu pięciu lat, myśląc o współczesnej Polsce. Nic nowego, było, wraca z hukiem. Wygląda na to, że cofamy czas i wracamy do Trzeciego Świata. Ale jesteśmy wielcy, katoliccy, a sprawiedliwość społeczna już tuż, tuż. Chciałoby się prawie dodać z przekąsem i narodową wyższością: „nasz Franco” żyw!

Sprawa likwidacji utknęła, kiedy do władzy doszła prawica. Na razie przy grobie Franco codziennie odbywa się msza. Co roku, w rocznicę jego śmierci zjeżdżają się tu jego wyznawcy. Co roku na konto tutejszego opactwa benedyktynów wpływa też trzysta czterdzieści tysięcy euro publicznej dotacji. Cel: opieka nad majątkiem narodowym, odprawianie mszy codziennych, miesięcznych i rocznych.

*

Prawdziwa Hiszpania jest
     jedna,
     wielka,
     katolicka
.
     Ma
[José Antonio Primo de Rivera] swój pomysł na kobiety. Mają dbać o dom i być ostoją mężczyzn.
     — Nie ma nic smutniejszego niż widok kobiety w męskiej roli, tracącej zmysły od rywalizacji, z góry skazanej na porażkę — mówi José Antonio w czasie spotkania z dziewczętami w 1935 roku
.

*

[José Antonio] W 1933 roku zakłada Falangę.
     […]
     Falanga ma w programie:
     żądanie znaczącej pozycji dla Hiszpanii w Europie,
     unieważnienie konstytucji,
     totalitarne państwo, które zapewni jedność ojczyzny,
     sprawiedliwość społeczną,
     katolicyzm, chwalebną i dominującą tradycję”,
     walkę
.

*

Przeszliśmy od dyktatury do demokracji, z trzeciego do pierwszego świata, z międzynarodowej izolacji do europejskiego obywatelstwa.
     Prawdopodobnie nie byliśmy w stanie przekazać naszym dzieciom, jak nowe i kruche jest to, co teraz mamy, a co oni uważają za oczywiste
.

*

Orwell mawiał jednak, że dostrzec to, co ma się przed oczami, to potwornie ciężka praca.

*

Pod obywatelskim projektem ustawy, który złożyli w parlamencie, podpisało się półtora miliona osób. Rządząca prawica nie chce jednak o nim słyszeć.

*

     — […] Problemem jest to, że mamy wolność słowa, ale tylko dopóki nie mówisz o Franco, króli i religii.

*

To była inna epoka. Dobrobyt.
     — Dobrobyt właśnie to robi z ludźmi: zaczynasz zakładać, że ten, kto rządzi, ma do tego kompetencje. A potem się, ciole, budzisz z ręką w nocniku. Przeszłość wraca
.

Aleksandra Lipczak, Ludzie z Placu Słońca,
Wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

Prozaicznym byłoby powiedzieć, że to dobra książka lub dobry reportaż. To refleksy światła,  znaczące drobinki z życia i historii ludzi znanych i mniej znanych. To literki, które we wstrząsający sposób uświadamiają, że nie tylko w Polsce „duży” może prawie wszystko kosztem człowieka, że nie tylko nam popieprzyło się, co jest ważne w życiu społecznym — na dwóch końcach Europy bardzo podobny cyrk, choć średnie temperatury roczne znacząco różne. Ta książka budzi również nadzieję, że może i my zaczniemy rozumieć, że dobro drugiego człowieka jest naszym dobrem.

Możliwe, że podchodzę do tej książki zbyt osobiście. W końcu moje, takie najbardziej moje, życie odważyło się wypuścić pierwszy pęd w tym kraju i nikt go wtedy nie zadeptał. Z tego powodu z przykrością czytałam, że mojej Barcelony już nie ma. Połknęłam tę książkę i aż trudno mi uwierzyć, że mogłam ją przegapić — dowiedziałam się o niej z audycji radiowej.

Marina Garcés nazywa to prosto: „Istnieć to zależeć od innych”.
     „We współczesnych zachodnich społeczeństwach słowo »my« nie nazywa pewnej rzeczywistości, ale problem” — pisze w swojej książce
Un Mundo común (Wspólny świat)
     „(…) Nie tylko »ja«, ale też »my« zostało sprywatyzowane, zamknięte w logice rynku, rywalizacji, tożsamości
     A przecież „wszyscy urodziliśmy się z ciała innych i zostaliśmy wychowani rękami, słowami i spojrzeniami innych. Żyjemy w ciągłości. Jesteśmy radykalnie od siebie zależni, ale nowoczesne społeczeństwo stworzyło złudzenie, że możemy być samowystarczalni. Bardzo się pomyliliśmy, biorąc samowystarczalność za wolność”.

*

Ainhoa, niska kobieta w okularach, po paru latach negocjacji podpisała porozumienie z bankiem.
     — Jestem im wdzięczna. Wiecie dlaczego? Bo potraktowali mnie jak takiego śmiecia, że nie zostawili mi wyboru. Musiałam być silna
.

*

Zrzeszajcie się i będziecie silni,
kształcie się i będziecie wolni,
kochajcie się i będziecie szczęśliwi
.

Josep Anselm Clavé i Camps
(1824–1874)

*

[…] filozof César Rendueles notuje w swoim eseju […]: „Może jesteśmy sami. Ale kiedy nie ma bogów, rodziców ani nauczycieli, którzy by się nami opiekowali, możemy przynajmniej spróbować zaopiekować się sobą nawzajem”.

*

„Kto to jest człowiek zbuntowany? Jest to człowiek, który mówi: nie. Lecz odmawiając zgody, bynajmniej się nie wyrzeka: to również człowiek, który od pierwszej chwili mówi: tak” — szeptał Camus.

*

Mówi się, że po śmierci bliskiej osoby uczysz się bez niej żyć. Nieprawda. Uczysz się żyć, jakby wciąż była obok, nie myśleć o tym, że jej nie ma.

*

     — Udzielam ślubów, wszystkim.
     Tego dnia zmieniło się wszystko.
     […]
     Kiedy Campillo stało się sławne, burmistrz miał z proboszczem nieformalny zakład o to, kto udzieli więcej ślubów.
     — Wygrywam — mówił burmistrz, kiedy mijali się na ulicy.
     — Ale to był młody ksiądz, sympatyczny — powiedział mi Paco. — Teraz przysłali tu takiego prawdziwego
.

*

[…] nigdy się nie nudzić, ponieważ nuda — jak powiedział Gonzalo Suárez — jest najgorszą chorobą, jedyną, która pozwala ci żyć, gdy już dawno jesteś martwy.

*

Do baru nie chodzi się, by stracić głowę, ale żeby ją ocalić.
     […]
     […] do barów chodzi regularnie, to jest co najmniej kilka razy w tygodniu, 36% Hiszpanów. Na niedzielnej mszy — zauważa w jednym ze swoich felietonów miłośniczka barów, pisarka Rosa Montero — bywa tylko co dziesiąty.

Aleksandra Lipczak, Ludzie z Placu Słońca,
Wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


*

Jest tu wielki czerwony krzyż ułożony z czerwonych butów: trampek, szpilek, czółenek, klapków. Każda para to jedna kobieta, która w tym roku zginęła z rąk męża, chłopaka, narzeczonego, byłego.
     Przystaję, by je policzyć. Jest koniec października, par butów jest siedemdziesiąt jeden
2.
____________________
2 Zgodnie z tym, co mówią statystyki, taki krzyż w Polsce musiałby być dwa razy większy.

(tamże)

fot. Kike Rincón.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35
| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...