Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: ibukologia stosowana

środa, 21 lutego 2018

W sobotę moja kość ogonowa leżała na piłce tenisowej, a ja siłą rozpędu, nie mogąc się ruszać, słuchałam kryminalnej odsłony Poczytalnych — zwykle te odcinki audycji omijam. I padło… Komisarz Mortka

Nie mogę czytać moich książek — nie mogę się skupić, odpływam, odjeżdżam — nie ten czas. Chyłka dobrze robiła w taki czas, więc może Mortka ma też moc? I padło… te kryminały są dobrymi powieściami psychologicznymi

Klik, klik. Sadownik, zapytany o Mortkę w sobotni wieczór, odpowiedział, że doskonały cykl — niespodzianką okazało się więc tylko podarowanie Panu Ciasteczko do samolotu na wtorkowe wracanie do ula tomu piątego. Łyknęłam pierwszy tom. Jestem w drugim. Biały Kruk siedzi w trzecim. Znów czytamy synchronicznie.

     — Nie. Możesz iść do domu. Jakby co, to będę dzwonił.
     — Dzwoń sobie, dzwoń, ja komórkę wyłączam
.

*

[…] dręczyło go dziwne przeczucie. Rzadko polegał na instynkcie. Publicznie twierdził, że coś takiego nie istnieje, że to tylko wymówka leniwego policjanta. Tym razem było inaczej.

*

     — Zepsuła mi pani całą zabawę – oznajmił.
     — Jaką zabawę?
     — W opieprzanie pani.
     — Uśmiechnęła się.
     — Przykro mi.
     Wzruszył ramionami.
     — Nic nie szkodzi. Wyżywanie się na kimś jest przyjemne, ale mało konstruktywne
.

*

Zanim straż pożarna dostała się do środka, nie było już co ratować. Ludzie wydają tysiące na wyrafinowane zabezpieczenia, kraty, alarmy, cholera wie co jeszcze, a w sytuacji zagrożenia wszystko to tylko przeszkadza. Od dawna wiadomo, że najlepszym zabezpieczeniem przed włamaniem jest życzliwy sąsiad. Tylko trzeba najpierw wiedzieć, jak ten sąsiad ma na nazwisko i przynajmniej kilka razy powiedzieć mu dzień dobry.

*

     — To co, idziemy do jakiegoś centrum operacyjnego? — zaproponował podkomisarz, kiedy podszedł do kolegi.
     — Tak wcześnie rano, w sobotę? Będzie coś otwarte?
     — Niedaleko jest McDonald.
     Mortka kiwnął głową na znak, że się zgadza
.

*

Komisarz usłyszał, jak Kochan klnie przez telefon. Laboratorium będzie tu za pół godziny — pomyślał. Kochan miał dar przekonywania. Dobierał ton i przekleństwa w taki sposób, że każdy, kto słuchał jego wiązanki, czuł się nagle zobowiązany rzucić wszystkie inne obowiązki i ruszyć podkomisarzowi z pomocą. Mortka nigdy nie potrafił zrozumieć, na czym to polega. Kiedyś próbował użyć tych samych słów w stosunku do tej samej osoby co wcześniej Kochan, ale w odpowiedzi usłyszał tylko, żeby się wypchał.

*

Strażak uśmiechnął się. Tym razem szerzej i szczerze. Mortka z zaskoczeniem stwierdził, że chyba go polubi. Obaj pracowali w służbach mundurowych, które aż tak się od siebie nie różniły: te same problemy, te same głupie i niepotrzebne dokumenty do przygotowania i to samo poczucie obowiązku, które nie pozwala rzucić wszystkiego w cholerę. No ale strażaka pewnie nikt nigdy nie nazwał jebanym psem.

*

     — Mortka, złamasie jeden. To twoja sprawka? – przywitał komisarza Jankowski. — Czy ty wiesz, która godzina?
     — Wiem.
     — To cudownie! — Technik wyciągnął ręce w górę. — Och, jak mi ulżyło! Komisarz Mortka jednak nie zgubił pieprzonego zegarka
!

Wojciech Chmielarz, Podpalacz, Marginesy, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)


sobota, 17 lutego 2018

Informacja o tej książce przyszła do mnie osiem dni temu. Autorka „znana” jest mi tylko z egzemplarzy umieszczanych w widocznych miejscach w księgarniach przy okazji premier lub w dziale bestsellerów. Zatrzymały mnie słowa umieszczone w tytule: sześć latsiostra. Zaznaczyłam do upolowania.

Dwa dni temu przestałam polować, bo poczułam, że w moim wewnętrznym świecie kończy się aktualne okno czasowo-pogodowe na czytanie takich pozycji. Nabyłam w beznadziejnie wysokiej jak na mnie cenie i połknęłam.

Są też lepsze dni, pocieszam się, dzisiejszy dzień jest po prostu… gówniany.

*

Niech będzie wola Twoja. Jeśli będzie to pani w stanie zaakceptować, poczuje pani siłę. I już żadna opinia, jaką ktoś wygłosi, nie będzie mogła pani zdruzgotać.

*

     Nagle znowu przystaje. Patrzy na mnie.
     — Tak ci dobrze, że możesz żyć! – mówi
.

*

     — Jesteś niezwykle dzielna — mówi [ojciec]. — Podziwiam to, jak sobie z tym wszystkim radzisz.
     Wzrusza ramionami.
     — Wcale nie jestem dzielna. Po prostu nie mam wyboru.
     I to wszystko
.

*

Ale tak się dziwnie składa, że w kwestii życia i śmierci człowiek zawsze czuje się samotny. Wyłączeni z olbrzymiej grupy zdrowych i silnych, których życie codzienne koncentruje się wokół spraw, które nagle wydają się mieć drugorzędne znaczenie: praca, związek, pieniądze, dzieci, szkoła. Człowiek czuje się samotny, bo krąży ciągle wokół tematu, który większości ludzi — o ile nie są w bardzo podeszłym wieku — wydaje się bardzo, bardzo odległy: wokół śmierci.

*

Ciągła świadomość możliwego zagrożenia przygnębia wszystkich. I to czekanie. Czekanie przy telefonie. W nadziei, że wreszcie zadzwoni. A jednocześnie strach przed tą właśnie chwilą.

*

W powieści raczej nie ośmieliłabym się opisać tej sceny w taki sposób, porównując chwilę absolutnej klęski do oberwania chmury – od razu miałabym przed oczami sarkastyczne uwagi krytyków.
     Ale rzeczywistość nie dba o krytyków. Po prostu się dzieje
.

*

Jednym z najokrutniejszych efektów ubocznych tej choroby jest to, że człowiek stopniowo traci zaufanie do własnego ciała, każde swędzenie w niewłaściwym miejscu, każdy utrzymujący się dłużej ból głowy, każda drobna zmiana powierzchni skóry sprawiają, że zapalają się wszystkie światełka alarmowe.

*

W jej wzroku nie ma ani nagany, ani potępienia, ani poczucia wyższości. Po prostu stwierdza fakt.
     — Nie denerwuj się tak — mówi łagodnie. — Ciesz się po prostu tym, że możesz oddychać.
     Natychmiast zamieram. Wypowiedziane przez nią zdanie natychmiast głęboko zapada w moje serce. Pozostanie we mnie na długo po jej śmierci. Będzie moją wewnętrzną mantrą w chwilach, w których będę się denerwować drobiazgami
. Ciesz się po prostu tym, że możesz oddychać.

*

„Życie toczy się dalej!”. To chyba zdanie, które słyszałam wtedy najczęściej.
     „Owszem – myślałam sobie wtedy. – Życie toczy się dalej. Tylko jak
?”.
     […] W którymś momencie zrozumiałam, że nie zapanuję nad spustoszeniem, które dokonało się w moim wnętrzu, starając się je ignorować. Musiałam je uznać, zaakceptować, a potem rozpocząć porządki. Tylko w ten sposób mogłam odzyskać jakiekolwiek poczucie, że moje życie może dalej dokądkolwiek prowadzić.

*

Ale że pomimo wszystko wciąż funkcjonuję w o wiele dłuższych odcinkach czasu, zajmuję się rzeczami, których pozornie nie da się odłożyć na później, przede wszystkim pracą. Dziś, raz po raz, zadaję sobie pytanie, jak mogło mi się przydarzyć, że nie zauważyłam, w którym obszarze życia naprawdę niczego nie wolno odkładać na później.

*

Nie jestem już cała, jestem tylko połową tego, czym byłam kiedyś. Jakbym musiała się nagle uczyć, jak radzić sobie bez nóg albo bez rąk, a to proces, który przede wszystkim oznacza jedno: nieustanne porażki. Jednego dnia robi się kilka chwiejnych kroków i już się wierzy, że to jakiś postęp. Ale następnego nie udaje się zrobić nic, zamiera się w poczuciu całkowitej bezradności, z przekonaniem, że już nigdy nie będzie się chodzić. Czasem żal paraliżuje mnie całkowicie. Z upływem czasu nauczyłam się, że wtedy trzeba ten stan przeczekać, nie ma sensu z nim walczyć. Zwykle następnego dnia albo kolejnego z którejś strony pojawia się światełko, a potem człowiek jakoś się zbiera i mimo wszystko daje radę zrobić kolejny krok naprzód.

Charlotte Link, Sześć lat. Pożegnanie z siostrą,
przeł. Daria Kuczyńska-Szymala, Sonia Draga, Katowice 2017.
(wyróżnienie własne)


czwartek, 08 lutego 2018

Matematyka jest elegancka, nie ma uczuć, uprzedzeń, nie jest seksistowska, prawda? Książka Cathy O’Neil wyprowadza nas z błędu. — napisał Kamil Fejfer w przedmowie. Czekała na mnie ta książka i „zaniemówiła” mnie od pierwszych stron, gdy tylko przyszła jej kolej. Tydzień od skończenia mogę się już na jej temat zająknąć.

Nigdy tego nie robię, ale w przypadku tej książki przeczytałam kilka recenzji, w których zarzuca się Autorce, że skupiła się na Stanach Zjednoczonych (wtf!). Pozostałam w zadziwieniu, że tego, co znajdzie polski człowiek w tej książce nie jest w stanie przełożyć sobie na swój świat — przecież „lubię to” klika się tak samo jak w Ameryce. Ta książka, jeśli podarujesz jej swój czas, pozostawi Cię z pytaniami, na które warto znaleźć swoje osobiste odpowiedzi.

Nawet jeżeli we wczesnych latach rozwoju branży prawdziwe było hasło „w internecie nikt nie wie, że jesteś psem”, obecnie dzieje się coś zgoła odwrotnego. Jesteśmy szeregowani, kategoryzowani oraz oceniani przez setki modeli, które analizują ujawnione przez nas preferencje i schematy.

*

Nieprzejrzyste bądź ukryte modele są regułą, przejrzyste zaś należą do wyjątków. Choć w niewielkim stopniu zdajemy sobie z tego sprawę, jesteśmy poddawani ocenie różnych algorytmów: jako konsumenci i telewidzowie, jako pacjenci i potencjalni kredytobiorcy, a nawet jako użytkownicy aplikacji, które tak chętnie ściągamy i instalujemy.

*

 […] modele, które z założenia mają być bezstronne, odzwierciedlają z góry założone cele oraz osobiste przekonania. […] Nasze wartości oraz dążenia wpływają na dokonywane przez nas wybory; od danych, które decydujemy się pozyskiwać, do pytań, które zadajemy. Modele są opiniami opisanymi językiem matematyki.
     To, czy dany model działa prawidłowo, również jest kwestią dyskusyjną. Definicja sukcesu stanowi bądź co bądź kluczowy komponent każdego modelu, niezależnie od tego, czy jest on formalny, czy nieformalny
. […] Zawsze bowiem musimy zadać sobie pytanie, nie tylko o to, kto stworzył dany model, lecz również, co ta osoba lub przedsiębiorstwo starają się osiągnąć.

*

Algorytmy mają jeszcze jedną ciekawą właściwość: potrafią przeskakiwać z jednej dziedziny do innej – i często tak właśnie się dzieje. Algorytmy wykorzystywane przy badaniach epidemiologicznych mogą być wykorzystywane do prognozowania oglądalności filmów, a filtry spamu można przestawić na wykrywanie wirusa AIDS.

*

[…] coraz częściej zachowanie prywatności ma swoją cenę.

*

Analizowane jest wszystko — od sąsiedztwa po listy przyjaciół na Facebooku po to, by przewidywać nasze zachowanie lub wręcz zapędzić nas w pułapkę bez wyjścia.

*

Może to brzmieć niepoważnie, jednak równość stanowi kluczowy element sprawiedliwości. […] Sprawiedliwość nie może być czymś, co jedna część społeczeństwa narzuca drugiej.

*

[…] Beemzety wykazują tendencję do przyznawania pierwszeństwa skuteczności. Leży to w ich naturze, ponieważ napędzają je dane, które mogą być mierzone i liczone. Sprawiedliwość zaś jest niejasna i trudna do określenia za pomocą liczb. Jest pewną ideą, a komputery, pomimo ogromnych postępów w zakresie przyswajania języka i logiki, nadal mają potężne trudności z ideami. Rozumieją pojęcie piękna jedynie jako wyraz powiązany z Wielkim Kanionem, zachodami słońca nad oceanem oraz poradami magazynu „Vogue”. Na próżno starają się zmierzyć przyjaźń, licząc lajki bądź powiązania na Facebooku. Idea sprawiedliwości umyka im zaś całkowicie. Programiści nie wiedzą, jak ją zakodować, a do tego niewielu jest przełożonych, którzy tego od nich wymagają.

*

[…] w najbliższych latach systemy sztucznej inteligencji będą wprost zalewane oceanami danych behawioralnych. Dla zwykłych ludzi systemy te pozostaną nieodgadnione. Jesteśmy częścią tego procesu, więc raczej nie będziemy się dowiadywali, do jakich plemion należymy ani też dlaczego tak się dzieje. W epoce sztucznej inteligencji większość zmiennych pozostanie tajemnicą. Wiele z tych plemion będzie podlegało mutacji z godziny na godzinę lub wręcz z minuty na minutę, w miarę jak systemy będą przerzucać ludzi z jednej grupy do drugiej. Bądź co bądź, ta sama osoba zachowuje się inaczej o ósmej rano, a inaczej o dwudziestej w nocy.
     Tego typu automatyczne systemy w coraz większym stopniu będą decydowały o tym, jak będziemy traktowani przez inne maszyny, odpowiedzialne za wybór reklam, które oglądamy, ceny, jakie są nam oferowane, ustawianie nas w kolejce do dermatologa lub wyznaczanie dla nas tras przejazdu. Ich działania będą wysoce wydajne, pozornie losowe i w żadnym momencie nie uda się pociągnąć ich do odpowiedzialności
.

*

Zamiast wymyślać przyszłość, procesy Big Data kodyfikują przeszłość. Do zmian niezbędna jest wyobraźnia moralna oraz to coś, co posiadają jedynie istoty ludzkie. Musimy wprost umieszczać w naszych algorytmach wyższe wartości, tworząc w ten sposób modele Big Data wyczulone na kwestie etyczne. Niekiedy może to oznaczać, że trzeba będzie postawić sprawiedliwość przed zyskiem.

*

Modele matematyczne powinny być naszymi narzędziami, nie naszymi władcami.
     Różnice w poziomie wykształcenia, wypełnione ludźmi więzienia oraz apatia wyborców są wielkimi problemami w skali kraju i nie da się ich rozwiązać za pomocą mechanizmów wolnorynkowych ani algorytmów matematycznych
.

*

Dane nie znikną z naszego życia, podobnie jak komputery, a już na pewno nie matematyka. Modele predykcyjne w coraz większym stopniu będą stanowiły narzędzia, na których będziemy polegali przy kierowaniu naszymi instytucjami, lokowaniu naszych zasobów oraz zarządzaniu naszym życiem. Jak jednak starałam się wykazać w tej książce, na modele te składają się nie tylko suche dane, lecz również dokonywane przez nas wybory dotyczące tego, na które dane zwracać uwagę oraz które pomijać. Wybory te nie wiążą się jedynie z zagadnieniami logistyki, zysków i wydajności. Mają charakter dogłębnie moralny.
     Jeżeli zdecydujemy się tego nie dostrzegać, traktując modele matematyczne jako neutralne i nieuniknione siły, na wzór pogody lub pływów morskich, zrzucamy z siebie odpowiedzialność
.

*

Facebook jest bardziej jak Czarnoksiężnik z Oz; nie widzimy pracy ludzi kryjącej się za funkcjonowaniem portalu. Odwiedzając Facebooka, przewijamy wiadomości od naszych znajomych, a portal zdaje się jedynie neutralnym pośrednikiem. Wiele osób nadal zresztą wierzy, że tak jest. W 2013 roku Karrie Karahalios, badaczka z Uniwersytetu Illinois, przeprowadziła ankietę na temat algorytmów Facebooka, odkrywając, że 62 procent badanych nie miało świadomości, iż firma majstruje przy ich postach. Myśleli, że system natychmiast przekazuje wszystko, co zamieszczają, wszystkim ich znajomym.

*

Złożoność języka jest zmorą dla programisty. Koniec końców zaprogramowanie tego procesu okazuje się zadaniem beznadziejnym.
     […] w internecie ludzie z całego świata produkują kwadryliony słów opisujących ich życie, pracę, preferencje zakupowe oraz przyjaźnie. Robiąc to, bezwiednie współtworzą największy z możliwych podręcznik dla maszyn uczących się języków. W miarę jak przerzucamy się z papieru na e-mail i serwisy społecznościowe, maszyny mogą analizować nasze słowa, porównywać je ze sobą oraz zdobywać informacje na temat ich kontekstu. Proces ten przebiega szybko i dynamicznie.

Cathy O’Neil, Broń matematycznej zagłady. Jak algorytmy zwiększają nierówności i zagrażają demokracji, przeł. Marcin Zieliński, PWN, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


czwartek, 01 lutego 2018

Chwilkę trwało, nim po notatkach udało mi się ustalić, skąd ja tę książkę wyjęłam — stąd — mogłam nie pamiętać, to było dawno. Na wiele „pa” tę książkę czytałam — zajmowała mnie ciut ponad miesiąc. To nie jest książka na trzy gryzy i siedem kęsów. To książka do wracania, przynajmniej dla mnie.

„Tą razą” dzięki niej zrozumiałam słowa (niepierwsze), które od prawie dwudziestu lat w trudnych chwilach mówi mi Sadownik: będzie dobrze. Nie mówi, by bagatelizować trudności, On głęboko w swej mądrości wie, że będzie dobrze. Wie od lat.

Tak, będzie dobrze!

*  *  *

Zdarza się, że najbardziej błądzimy, kiedy jesteśmy całkowicie przekonani o słuszności naszej decyzji, i na odwrót.

*

Do najważniejszych elementów dyscypliny należy uświadomienie sobie naszej odpowiedzialności i władzy wyboru.

*

W ostatecznym rozrachunku istnieje tylko jedna przeszkoda, a mianowicie lenistwo. Jeżeli przezwyciężymy lenistwo, pokonamy wszystkie inne przeszkody. Jeżeli nie przezwyciężymy lenistwa, żadnej innej przeszkody nie uda nam się sforsować.

*

Słownik Webstera definiuje serendipity jako „dar znajdowania cennych albo przyjemnych rzeczy, których się nie szukało”.

*

Kiedy uwolnimy nasz aparat poznawczy od ustalonych z góry pojęć i osobistych oczekiwań, będziemy mogli postrzegać świat takim, jaki on jest sam w sobie, i zobaczymy go w całej jego wspaniałości.

*

Kiedy rzeczywiście zrozumiemy, że życie jest trudne — i kiedy to zaakceptujemy — życie przestanie być trudne. Kiedy fakt, że życie jest trudne, zostaje zaakceptowany, traci znaczenie.

*

Dyscyplina to opieka nad samym sobą.

*

[…] przyjąć do wiadomości, że dysponuje ogromną władzą osobistą, i czerpać z niej radość.

*

Żebyśmy byli wolni, musimy wziąć na siebie całkowitą odpowiedzialność za siebie samych, a jednocześnie umieć nie brać na siebie cudzej odpowiedzialności.

*

[…] tego, co jawi się moim oczom, wymaga podwójnej aktywności uwagi: uciszenia tego, co znajome, i powitania tego, co obce.

*

[…] rezygnując z czegoś, zawsze jeszcze więcej zyskujemy.

*

[…] żeby z czegoś zrezygnować, trzeba to coś mieć. Nie można zrezygnować z czegoś, czego się wcześniej nie zdobyło.

*

Miłość jest aktem woli — czyli zarówno intencją, jak i działaniem. Wola implikuje również wybór. Nie musimy kochać. Postanawiamy, że będziemy kochali.

M. Scott Peck, Droga rzadziej przemierzana,
przeł. Tomasz Bieroń, Zysk i S-ka, Poznań 2016.
(wyróżnienie własne)


Jesteśmy jak przysłowiowi trzej ślepcy, z których każdy dotknął tylko jednej części słonia, ale uważa, że poznał naturę całego zwierzęcia. Spieramy się zatem o nasze mikrokosmiczne poglądy na świat, przez co wszystkie wojny są świętymi wojnami.

*

Zrozumienie świata jest naszą religią.

*

Czuję się częścią jakiejś wielkiej całości i chociaż widzę tylko jej mały kawałek, wiem, że istnieje, że jest dobra i że ja do niej należę.

*

Miłość jest wszędzie, widzę ją.
Jesteś wszystkim tym, czym możesz być,
więc nie wygłupiaj się i bądź
.
// John Denver

*

Kiedy kogoś krytykujemy albo zwracamy mu uwagę, to dlatego, że chcemy zmienić przebieg życia tej osoby. Oczywiście istnieje wiele innych, często lepszych sposobów wpływania na przebieg wydarzeń, na przykład sugestia, przypowieść, nagroda i kara, zadawanie pytań, zakaz lub przyzwolenie, wzbogacanie czyjegoś zasobu doświadczeń, współorganizowanie wydarzeń i tak dalej.

*

Niepodobna naprawdę zrozumieć drugą osobę, jeżeli nie zrobimy dla niej miejsca w nas samych.

*

[…] miłość zawsze jest ulicą dwukierunkową, zjawiskiem opartym na wzajemności: otrzymujący również daje, a dający również otrzymuje.

(tamże)

poniedziałek, 22 stycznia 2018

Kryminał ulubiony mam. Znam kilku wielbicieli szwedzkiego, podobno dobrego. Przeczytałam pierwszy w życiu szwedzki kryminał, tylko że dla dzieci. Potrzebowałam dzisiaj ciepła i dobra na zaklinowany aparat ruchu. Dostałam. Pang!

W dziupli była tylko ona i orzechy i w zupełności jej to wystarczało.

*

Wiewiórka ostrożnie usiadła na krześle i zaczęła opowiadać długą i zawiłą historię, która najpierw nie mogła się zacząć, a potem nie chciała się skończyć.

*

Komisarz Gordon nie lubił strasznych zdarzeń. Najbardziej lubił trzaskający w kominku ogień, kubek z herbatą, parę ciastek, najchętniej z dżemem agrestowym. Najlepiej byłoby, gdyby nigdy nic strasznego się nie działo.

*

Rano komisarz Gordon obudził się w samym środku snu. Śniło mu się, że biegł po ścieżce szybciej niż sarna. Wdrapywał się na drzewo zwinniej niż wiewiórka.

*

     — Chyba wiecie, co to jest miłość? – zapytała.
     — Ja jestem za stary – westchnął komisarz.
     — A ja za mała – powiedziała Paddy
.

*

     — Niewiele z tego rozumiem — powiedziała, dmuchając na herbatę.
     — Nie trzeba rozumieć — odparł komisarz. — Najważniejsze to czuć, że wszystko jest w porządku
.

Ulf Nilsson, Komisarz Gordon. Pierwsza sprawa,
ilustr. Gitte Spee, przeł. Barbara Gawryluk,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2018.


*


(tamże)

piątek, 19 stycznia 2018

Polecona przez Wiedźmę. W tej książce termin krytyk wewnętrzny nie pojawia się ani razu, ale autorzy fantastycznie wprowadzają dwa gatunki owej figury. Jest  „ktoś”, kto mówi ci, jak beznadziejny jesteś. Jest „ktoś”, kto obiecuje, że możesz być, taki jak chcesz, jeśli zrobisz to, śmo i owo, tylko szybko, dokładnie i najlepiej na wczoraj. Strasznie fajnie jest spotkać tych „ktosiów” w wersji osobistej, powiedzieć im: widzę cię.

Z jednym w tej książce fundamentalnie się nie zgadzam. Twoich snów nie pisze i nie rysuje krytyk wewnętrzny dowolnego gatunku. Moi wewnętrzni jungiści mówią jednym głosem: Twoje sny to potencjał! Bezcenny!

Jeśli nikt tak dobrze nie skopie cię jak tym sam, ta książka jest dla ciebie. Od czegoś warto zacząć. Szczególnie w sprawach beznadziejnych.

[…] zaprzeczanie trudnościom zwiększa te trudności i powoduje nowe.

*

Myśli to tylko myśli. Nie jesteś już ograniczony do bycia tak dobrym jak twoja ostatnia myśl.

*

Spójrz na ten świat. To myśli powodują, że zabijamy się nawzajem.

*

W czasie warsztatów pytam: „Kto z was jest świadomy siły grawitacji?”. Pewnego dnia aż ośmiu uczestników podniosło ręce. Zaskoczony tą niezwykle wysoką liczbą, zapytałem ich, jak stali się świadomi siły, której większość ludzi nie zauważa. Okazało się, że cała ósemka przyjechała na warsztaty motocyklami!

*

Nie zapominaj nigdy, że magia nie tkwi w książkach, mnie ani w innych ludziach, lecz jest zawsze i na zawsze w tobie.

*

To „kim jesteś”, zależy od tego, kiedy o to pytasz.

Stanley H. Block, Carolyn Bryant Block, Powrót do zmysłów,
przeł. Marcin Fabjański, Czarna Owca, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)


czwartek, 18 stycznia 2018

To książka, o której wiem od czasu premiery. Ukazała się w tym samym miesiącu co książka Rafała Wosia. Zaznaczyłam do upolowania. Okazje były dwie lub trzy, nim zdecydowałam: teraz. Bo książka ta jest wstrząsająca i w nienajlepszym świetle stawia moje rozterki, nadając właściwy wymiar problemom, które w rzeczywistości są co najwyżej trudnościami lub zwykłą fanaberią.

Bo jak jesteś ze mną w relacji. Bo jak dzielisz ze mną realny świat. Bo jak bywasz tu niekoniecznie regularnie, ale od długiego czasu. Bo jak chcesz się rozwijać, zmienić zawód, pojechać w długą podróż i wiesz, że to po prostu zrobisz. To razem ze mną nie masz pojęcia o tym, o czym traktuje ta książka. Ona dokładnie pokaże Ci, gdzie masz ślepą plamkę świadomości. Jest o czym myśleć. Jest za co dziękować. Jest czym się dzielić. I dlatego to książka obowiązkowa.

Polska to kraj, w którym dobrze żyje się zielonym strzałkom na ekonomicznych wykresach obrazujących PKB, a duża część ludzi żyje od pierwszego do pierwszego — w 2013 roku 60 procent rodzin nie mogło sobie pozwolić na tygodniowe wakacje raz w roku.

*

Nie jest tak, że ty dajesz swoją pracę, a on [pracodawca] się odwzajemnia pieniędzmi. Nie, on ci robi łaskę — ja cię zatrudnię, bo przecież robota, którą ci daję, to coś, co zawsze chciałeś robić, sprzątanie, kurwa, kibli to twoje hobby. I on ci jako wymuszony prezent da wypłatę za to, bo przecież główną twoją wypłatą jest radość z pracy. Czyszczenie kibli jest jak wycieczka do lunaparku, i co, chcesz za wycieczkę do lunaparku dostawać pieniądze?

*

[à propos smogu] Polski nie truje zła wola, ale bieda.

*

Dzieci bywają bezlitosne, sadystyczne, jeżeli ktoś trochę się wyróżnia. Są zdolne do bezsensownego okrucieństwa. Znacznej większości przechodzi to z wiekiem. Inni idą do polityki albo na wysokie stanowiska w korporacjach.

*

Wszystko jest rytmem; kiedy chodzisz — masz rytm, kiedy mówisz — masz rytm, gdy oddychasz — masz rytm.

*

Wiesz, patriotyzm to nie jest chodzenie 11 listopada w koszulce takiej, a nie innej i wyrywanie drzewek. Czy „pamiętanie”. Ja na 1 sierpnia „pamiętać” chodziłem z babcią jako kilku letni dzieciak. Patriotyzm to jest praca z ludźmi, dla ludzi i budowanie coś z tymi ludźmi — mówi.

*

     — Jeżeli ktoś uważa, że do wszystkiego doszedł własną pracą, to ja mówię — idź do puszczy amazońskiej i spróbuj powtórzyć swój sukces.

*

Zachwalana przez wielu,  zwłaszcza bogatych mężczyzn zbliżających się do pięćdziesiątych, elastyczność pracy to otchłań niedospanych  nocy, pracy do świtu albo od świtu, nieregularnych posiłków. Aby to przezwyciężyć, musisz prowadzić nieustanną walkę z samym sobą.

*

[…] wystarczające pieniądze?
     — To jest taka kwota, za którą można spłacić ratę kredytu mieszkaniowego, rachunki, za którą można kupić jedzenie dla siebie i dla rodziny i jeszcze zostaje trochę kasy na ciuchy, żeby pojechać gdzieś, odłożyć na wakacje — wylicza
.

*

Nadal uważam, że kultura i nauka są ważne.
     To jest coś, czego jej zdaniem nie załatwi wolny rynek. Wolny rynek obsługuje treści najłatwiejsze do skonsumowania
.

*

Przecież nie tak miało być, miało być tak, że osoba, która się uczy i uczciwie pracuje, może sobie pozwolić na godne życie. Nie każdy ma być milionerem, ale dobrze jakby był multitysiącerem.

*

Pouczanie z pozycji sukcesu jest łatwe. Przychodzi naturalnie, bo sukces staje się naturalnym środowiskiem. Jednocześnie jest doświadczeniem mniejszościowym, wyjątkiem, a nie regułą, czymś, co w naszym kraju nie przytrafia się często nawet tym, którzy bardzo się starają.

Kamil Fejfer, Zawód. Opowieści o pracy w Polsce. To o nas,
Czerwone i Czarne, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


piątek, 12 stycznia 2018

#1
(prawie tydzień temu)

Biały Kruk:
(napisał i przysłał książkę,
o której istnieniu Drzewko nie miało pojęcia
)

to pewnie
…wrodzona rozrzutność, ale nie mogłem sobie odmówić przyjemności:
a) nabycia książki o ulubionym bardzie,
b) zaskoczenia osoby będącej najbardziej na bieżąco z wydawnictwami, czyli Ciebie (mam nadzieję, że mi się udało?).
Miłej, acz niedługiej, lektury.

*

#2
(wczoraj)

Jabłoń:
(z panem w kolejce w kawiarni o książce porozmawiała,
bo pan ją pod pachą miał i też lubi wizyty Śpiewającego Felietonisty u Manna
)

Bukartyk:
(czyta Go się tak, że słyszy się, jakby
Bajarz opowiadał wprost do naszego ucha)

*

#3
(wymiar indywidualny,
subiektywnik inspirujący
)

Nauczyłem się jeść małą łyżeczką i spokojnie robić swoje, zresztą i tak nie umiem niczego innego.

*

To tu jest ten właściwy świat, do którego wyruszasz ze swojego Pimpusiowa, żeby się sprawdzić, więc najpierw musisz poznać rządzące nim reguły, a potem pożałować, że je poznałeś. Urodzeni na miejscu wydają się wygrani już na starcie, ale i ty dasz sobie radę. Jeżeli jesteś dobry w tym, co robisz, i dostatecznie wytrwały, pewnego dnia otworzy się przed tobą i wtedy sam się przekonasz, czy naprawdę właśnie o to ci chodziło.

*

Paweł się zawziął. Próbowaliśmy kilkanaście razy i było coraz gorzej. Miałem pewność, że nigdy mi się nie uda, na co on spokojnie powtarzał swoje „jeszcze raz”.

*

[…] czekając na przejeździe na podniesienie szlabanu, wpadam na pomysł piosenki o tym, że każdy ma prawo do orgazmu. Od razu dedykuję ją pamięci Tadeusza Boya-Żeleńskiego. […] Piosenka Prawo do orgazmu wydawała mi się zupełnie niewinnym żartem, tymczasem dowiedziałem się, że proboszczowie w poszczególnych miastach wojewódzkich przychodzą z żądaniem, żeby tej płyty nie wystawiać w empiku. Że w jakiejś miejscowości na Pomorzu zostałem okrzyknięty z ambony synem szatana, dlatego że użyłem słowa „orgazm”.

*

„Sąsiad, kurwa, koleżanka do mnie przyszła. Masz dwa złote pożyczyć, bo mi brakuje do wina?”. Sprawdzam kieszenie, znajduję dychę, a ona: „Kurwa, sąsiad, to jakbyś miał jeszcze tę dwójkę, to by było na trzy wiśnie!”.

*

[…] nie zamierzałem rezygnować. Inny pomysł na życie zwyczajnie nie wchodził w grę.

*

Powiedziałem dzień dobry, a on [Wojciech Mann] odpowiedział tym samym. Poczułem ulgę. „No to co robimy?” – zapytał. „No właśnie chodziłoby o to, żebyśmy nie wiedzieli, co robimy”. Taką miałem koncepcję, żeby się nie umawiać na nic, bo przecież i tak zawsze coś się dzieje.

*

Hasło „Kochaj to, co lubisz” znaczy tyle, co „Nie udawaj, że kochasz coś, czego nie lubisz”.

*

[…] niczego z góry nie zakładam. Po prostu siadam i robię, i wychodzi coś takiego albo coś innego. I to jest moja dewiza — w zasadzie zawsze tylko o to mi chodziło.

*

[…] z głębokim smutkiem opowiedział mi o śmiertelnym zejściu Jadwigi i związanej z tym jego żałobie. Słuchając go, oczyma wyobraźni widziałem kobietę, partnerkę, wyjątkową towarzyszkę życia. Kiedy przy innej okazji pokazał mi jej zdjęcie, zaskoczony dostrzegłem, że Jadzia ma zarost na twarzy, ogon, niebieskie oczy, wąsy i jest, a ściślej mówiąc — była, dziewczyną rasy husky.

Piotr Bukartyk, Jakub Jabłonka, Paweł Łęczuk, Bukartyk.
Fatalny przykład dla młodzieży
, Bukowy Las, Wrocław 2017.
(wyróżnienie własne)

*

#4
(à propos jeszcze ciepłego wyczynu
osłów i osranek wszelkiej proweniencji
)

Im chodzi tylko o to jedynie
By świat wyglądał tak jak powinien
Przecież to oni wiedzą jedynie
Jak świat wygląda a jak powinien
[…]

Nie że ci wolność odebrać chcą
Na jakiś czas po prostu trochę ograniczą ją
Dla twego dobra nie z chęci zysku
Więc się nie obraź no i nie pyskuj

(tamże)

czwartek, 11 stycznia 2018

Sadownik zdiagnozował już dawno. Gdy przestaję mówić, to znaczy, że mnie coś gryzie. Gdy przestaję pisać na dłużej, to znaczy, że coś bardzo mnie gryzie. Gdy przestaję czytać, wiem, że mierzę się z czymś naprawdę trudnym.

Odłogiem czytelniczym prawie bym zarosła, gdybym nie wpadła przez przypadek (oczywiście!) na książkę, która o łatwych rzeczach nie jest. Na stan ducha dojmujący książka doskonała. Lapidarne. Numerowane. Drobiazgi w kategorii superciężkiej, ale i superludzkiej.

Czytałam. Znów jestem istotą czytającą.

[398] Czy to jest tylko moja obsesja? W moim życiu wiele spraw zrozumiałem zbyt późno, nieraz już długo po podjęciu decyzji.

*

[367] Stary samochód jest jak stary człowiek – coś klekoce, coś szumi, ale uparcie jedzie do przodu.
     Bo nie ma wyboru
.

*

[333] Kiedy utykając, szedłem rzymską ulicą, ujrzałem gołębia: jedną łapkę miał szczątkową i także utykał. Spojrzeliśmy na siebie i wtedy pomyślałem, że on ma jeszcze skrzydła i może wzbić się w przestworza.

*

[317] Umieranie przy ukochanej osobie jest czymś ważnym, o czym zapominamy, umieszczając umierających w nowoczesnych szpitalnych oddziałach intensywnej terapii.

*

[312] Miłość dojrzała wydobywa z nas cechy, których dotąd nie znaliśmy. Cofa do młodości, ale dodaje też więcej walorów dojrzałości. Odkrywa sfery uczucia, zmysłów dotąd ukrytych.
     A może powstają nowe
?

*

[306] Kocham. Jak to się stało?

*

38. Marzenie kobiety, nosicielki mutacji genu HD, która wie, że zachoruje
     — Czasami pragnę, żeby ktoś zapewnił mnie, że będzie ze mną dzień i noc
     — i że będzie mnie chronił
     — i o mnie dbał
     — i będzie mi czytał, kiedy nie będę już mogła
     — i będzie wiedział, co mi poczytać…

*

[26] „[…] Tak wiele musiało się wydarzyć, abym dowiedziała się, czego na pewno nie chcę. Kiedy odebrałam pozytywny wynik badania HD, miałam okazję poczuć czas — poczuć, że jest bezcenny, że nie da się go cofnąć, że nie ma dwóch takich samych zachodów słońca, że Wigilia za rok może nie nastąpić, że problemy zawsze da się rozwiązać, że zawsze jest jakieś okno uchylone. Moje życie — dzięki HD — stało się lepsze”.

*

[218] Czasem boimy się śmierci, na przykład przed podróżą samolotem albo w chorobie. Wyobrażamy sobie jej nadejście, ale wiemy, że przyjdzie w chwili niespodziewanej, a może nawet wówczas, gdy będziemy najszczęśliwsi.
     Taka już ona jest
.

*

[159] Brakuje mi miejsca na książki. Półki wypełnione po brzegi. Tylko czy mój umysł jest już wypełniony tym, co znajduję w książkach? Myślę, że nadal mam sporo pustych przestrzeni, niewypełnionych sieciami połączeń neuronalnych.
     Gorzej z półkami
.

*

[56] Medialne polemiki niektórych polityków — bełkot rozzłoszczonej głupoty.

Janusz Limon, Przestrzenie i zaułki,
wydawnictwo słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2015.
(wyróżnienie własne)


wtorek, 02 stycznia 2018

     — Głupia jesteś!
     — To też. Ale co tak naprawdę chcesz powiedzieć?
     — Nic nie umiesz…
     — Jak to nic? Umiem czytać, pisać, herbatę zrobić, kawę wypić, wyjść z psem, pójść na rehabilitację, wrócić z pracy, marzyć, śnić, czasem wiedzieć, co czuję. Mało?
     — Ale nie umiesz! — zagrzmiał.
     — To prawda. Nie umiem całej masy rzeczy: pilotować samolotów, prać dywanów, robić konfitur, salt i dobrego wrażenia. — droczyłam się, podając fakty, z którymi nikt nie chciałby dyskutować.
     — Nie o to chodzi! Nie umiesz tego, co chciałabyś umieć! — wrzasnął.
     Mina mi zrzedła. Trafił w miękkie.
     — Masz rację. Nie umiem tego, co chciałabym umieć. Nie umiem zrobić tego, co przychodziło mi z łatwością dwadzieścia lat temu…
     — Przestań mi się tu użalać nad sobą, do cholery! Konkret! Co masz zamiar zrobić w tej sprawie dziś, jutro i dzień w dzień przez cały tydzień, miesiąc?
     — Chcesz pomóc? Serio?
     — Serio!

*

Swój tajny kolorowy kajecik wyjęłam. Trzy małe rzeczy na ten tydzień zapisałam, a potem znalazły mnie wspierające słowa.

     — Rany, jak ja cię podziwiam. Zupełnie nie mam ręki do takich rzeczy.
     Sąsiad odpalił bez chwili wahania:
     — Bo szkoda ci czasu.
     Poszedłem dalej trochę zaniepokojony sentencjonalną prostotą, spontanicznością i jednoznacznością jego odpowiedzi
.

*

W ostatecznym rozrachunku najważniejsza jest miłość. […]
     Coś, co kochamy, ma dla nas wartość, a jeśli coś ma dla nas wartość, poświęcamy temu czas, cieszymy się tym i dbamy o to.

*

[…] każdy, kto nie jest upośledzony umysłowo, potrafi rozwiązać dowolny problem, jeżeli poświęci mu dostatecznie dużo czasu.

M. Scott Peck, Droga rzadziej przemierzana,
przeł. Tomasz Bieroń, Zysk i S-ka, Poznań 2016.
(wyróżnienie własne)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 41
| < Luty 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28        
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...