Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: ibukologia stosowana

piątek, 21 lipca 2017

Potrzeba we wtorek paląca w Drzewku się pojawiła, by odciąć się od czarnych myśli, napędzanych nimi trudnych uczuć i makabrycznych perspektyw roztaczanych przez niezastąpiony w tej kwestii umysł. Metoda była tylko jedna: Chyłka! Biały Kruk wczoraj też chyłkował ten tom. Używał go jako lekarstwa na upał.

*

(wczoraj)
Jabłoń:
Nienawidzę, nienawidzę!

Sadownik:
Co jest?

Jabłoń:
Nie mogę oderwać się od Chyłki.

Sadownik:
Ja na twoim miejscu upolowałbym sobie piąty tom.

Jabłoń:
Już to zrobiłam.

*

(dzisiaj rano)
Jabłoń:
Miałeś rację z tym piątym tomem.

Sadownik:
(spojleruje odrobinkę)
Poczekaj, aż będziesz wściekła, że nie ma jeszcze szóstego.

*

Było wiele rzeczy, które mógł powiedzieć. I jeszcze więcej pytań, które mógł zadać.

*

     — Bo masz wrażliwą naturę.
     — To zarzut czy pochwała?
     — Zwyczajne stwierdzenie faktu, który sprawia, że niemożliwe jest dla ciebie właściwe zrozumienie świata.
     — Doprawdy?
     — Aha. Zwykłe skurwysyństwo wymyka się twojej percepcji — oceniła obojętnym tonem, jakby było to zupełnie oczywiste. — Zawsze dopisujesz do wszystkiego ukryte znaczenie, dodajesz drugie i trzecie dno. A czasem rzeczy są tym, na co wyglądają
.

*

Jej serce zdawało ominąć kilka uderzeń. Sekundy mogłyby być minutami, minuty godzinami.

*

     — Po prostu to najlogiczniejszy wniosek.
     — Taaa… — potwierdziła
[…] — Te najlogiczniejsze najczęściej są też bzdurne.

*

     — Gdzie masz respirator? — zapytała.
     — Co?
     — Urządzenie ratujące życie. Ekspres do kawy, Zordon
.

*

Start to nie problem, Kormaczysko. Schody zaczną się przy finiszu.

*

     — To moc umysłu. — odparł Oryński, pukając się w czoło i mrużąc oczy. — Nie zbieraj kropek. Łącz  je.

*

     — Jak? — zapytał.
     — Jeszcze tego nie wiem
.

*

     — To zwykły kot, a my jesteśmy tygrysami.

*

Przez moment wyglądał, jakby starał się upchnąć myśli gdzieś z tyłu głowy, nie pozwalając im stać się słowami.

*

Noc była jednomyślna. Przeszłość nie zamierzała dać za wygraną, teraźniejszość nie chciała trwać, a przyszłość zdawała się nie nadchodzić.

Remigiusz Mróz, Immunitet,
Czwarta Strona, Poznań 2016.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 20 lipca 2017

W nocy z poniedziałku na wtorek skończona. Od sierpnia będzie lekturą cykliczną — jeden rozdział na miesiąc. Można więc powiedzieć: skończona rozpoczęta.

Modlić się to mówić tak wszystkiemu, co się zdarza, żyć bez powodu.

*

Bądź wobec siebie bardzo cierpliwy, wolność odkrywa się milimetr po milimetrze.

*

Jeśli nie postaram się przemienić w dobro przykrych niespodzianek, które spadają na moją głowę, już po mnie. A dlaczego by nie zacząć po prostu od pracy nad cnotami. „O, ten tutaj zaczyna mnie porządnie wkurzać, znakomicie! To świetna okazja, by pozbyć się tej przeklętej niecierpliwości”. […] zakłócenia mogą służyć jako sygnały alarmowe, by wziąć się do roboty, odważyć się na niefiksowaniu się albo po prostu poprosić o pomoc.

*

Wyzwanie rozgrywa się w tej króciutkiej chwili, kiedy zjawia się zakłócająca emocja albo impuls.

*

Jeśli potrzeba było lat, by nas ukształtować, przyznajmy sobie czas na uwolnienie się od reperkusji naszej historii, zdrad, braków… Wyzwanie? Zinterpretować na nowo przeszłość nie po to, by znaleźć w niej usprawiedliwienie, lecz by stać się lepszym.

*

Zaprawiać się w cierpliwości to także stopniowo odkrywać ufność wobec życia.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, 17 lipca 2017

Powolutku. Bez pośpiechu. Moja nadzieja pasie się tą książką. Jeszcze nie skończyłam, a już mam plan zrobić z niech almanach na najbliższy rok — gdy tylko skończę, wracam do niej, czytając jeden rozdział na miesiąc, bo ta książka pomaga mi zdrowieć, mądrzeć i być. Mimo, na przekór i wbrew. [Skrzynka (0), Idę (1), Idę (2)]

Jeśli skupiam się na rezultacie, jak  nic jestem stracony, zrozpaczony. Liczy się każdy krok. I niepotrzebne są nadzwyczajne gesty, kiedy drobny, właściwie dobrany wysiłek może wybawić nas z kłopotu.

*

W drodze przypominam sobie słowa pewnego mistrza: „Żeby iść szybciej, zwolnij”.

*

[…] z tą genialną dedykacją: „Niech twoja praktyka trwa tak długo jak twoje życie”.

*

Powtórzmy jeszcze raz: niebezpiecznie jest czekać z nauką pływania, aż znajdziemy się na pełnym morzu. Zacznijmy więc od razu!

*

Kiedy siedzisz, siedź; kiedy idziesz, idź. Przede wszystkim nie wahaj się.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

niedziela, 16 lipca 2017

Figura, postać: suchy alkoholik. Być może to termin, który wyszedł już z użycia. Niepijący alkoholicy od lat, w taki czy inny sposób, wzbudzają mój najgłębszy szacunek, uczą pokory, niechodzenia na skróty i długoterminowego podejścia do zmiany.

Niepijący są bohaterami. Niepijące nie. Nie mają łatwo i dużo rzadziej piszą. Dlatego, jak tylko dowiedziałam się o tej książce, zaczęłam polowanie. Upolowałam. Przeczytałam w przerwie. Znacznik alkoholowy stworzyłam, bo każda z tych książek niesie nadzieję.

Bierz to. Zawsze, kiedy dostaniesz propozycję i poczujesz, że jest w tym ułamek tego, co cię kręci, fascynuje, to ją przyjmij. Na rezygnację zawsze jest czas, a jak się nie zgodzisz, to możesz nie dostać szansy drugi raz.

*

Warto robić rzeczy, o których myśleliśmy, że nigdy ich nie zrobimy. Pokonywanie przeszkód to nauka życia. Im bardziej się czegoś boimy, tym wyraźniej widzimy, gdy już pokonamy ten strach, że wielkie miał tylko oczy.

*

Podejmowanie wyzwań to dla mnie pokonywanie lęku przed tym, co inni o nas powiedzą, lęku przed krytyką.

*

Każdego dnia, krok po kroku, idę naprzód, rozwijam się emocjonalnie i duchowo. W mojej opowieści można się przejrzeć, tak jak się to robi w czasie mityngów. Słuchając innych uzależnionych, uświadamiamy sobie, że ich problemy są niejednokrotnie większe niż nasze, więc skoro im się udało, to nam też się uda.

*

„Jak by to było, gdyby ten dzień przyniósł mi coś dobrego?” — i otwórz się na to, co się wydarzy.

*

Niegdyś kobiety sięgały po alkohol rzadko lub wcale, dziś piją na równi z mężczyznami i nikogo to nie dziwi. Nie zmienił się jednak sposób postrzegania uzależnionych. Nietrzeźwa kobieta budzi skrajnie negatywne emocje, podczas gdy pijany mężczyzna jest odbierany jako zjawisko naturalne.

*

Najgorsze to myśleć, że sytuacja jest tak beznadziejna, że nie ma ludzkiej siły, by ją zmienić. Ludzkiej może nie, ale… Los naprawdę na sprzyja i może przygotować niespodziankę, której nie jesteśmy w stanie sami wymyślić ani sobie wyobrazić. […]  los daje nam tyle, ile jesteśmy w stanie unieść. Skoro tak, to dam radę. A przeszkody, które spotykam po drodze , też są po coś, nawet jeśli teraz tego nie rozumiem.

*

[…] dostałam do ręki wydrukowaną listę z nazwanymi uczuciami. Osoby uzależnione, i nie tylko one, mają świadomość, że targają nimi różne emocje, jednak nie potrafią ich nazwać. […] Wyrzucenie z siebie emocji to akt magiczny. Wypowiedzieć je na głos to absolutnie coś innego niż tylko o nich pomyśleć. […] Możliwość wypowiedzenia tego, co nas boli, jest oswajaniem demonów. Coś, co wydawało się straszne, po zwerbalizowaniu już takie nie jest.

*

W Polsce panuje ogromne przyzwolenie społeczne na picie. Paradoksem jest to, że alkoholików się potępia, ale toleruje się pijaństwo. Jednym słowem, w naszym katolickim kraju akceptujemy grzech, ale już nie grzesznika. Alkohol jest WSZĘDZIE.

*

Alkohol jest trucizną. Dokładniej, szkodzi nam etanol, czyli alkohol etylowy, związek chemiczny o działaniu toksycznym. Szybko się wchłania (proces zaczyna się już w ustach) i krwiobiegiem trafia do mózgu, zmieniając jego funkcjonowanie. Organizm pozbywa się  alkoholu w procesach metabolicznych. Rozkłada go najpierw do postaci aldehydu octowego (który jest szkodliwy dziesięć razy bardziej niż sam alkohol etylowy) a potem usuwa przez wątrobę.

*

Między bajki należy włożyć, że niewielka ilość alkoholu korzystnie wpływa na układ krwionośny. Mówi się, że lampka wina poprawia krążenie. Jaka lampka, skoro badania wykazują, że 20 g alkoholu dziennie (czyli duża lampka wina) zwiększa ryzyko choroby wieńcowej?

*

Każdy ma swoją drogę i swoje dno, którego musi dotknąć.

*

Mamy w głowie świat skomponowany z tego, co nas spotkało, co przeżyliśmy, czego się nauczyliśmy. Ten świat często jest zamknięty, nie pozwala wyjść poza jego ramy, nie dopuszcza otwartości i bycia szczęśliwym.

*

[…] nie jest się ani lepszym, ani gorszym. Jest się, jakim się jest. „Nie krytykuj, nie oceniaj, nie udzielaj rad” — tego nauczyłam się na mityngach AA. Ludzie myślą, że wiedzą, jak by się zachowali na miejscu innej osoby w danej sytuacji. To złudzenie.

*

Nikt nie będzie miał pożytku z tego, że będziesz źle o sobie myśleć.

*

Jeśli tylko zagra ci w duszy, że mogłabyś porwać się na coś, czego jeszcze nie robiłaś, to odrzuć obawy, że ci się nie uda, że nie jesteś przygotowana, że jesteś na to za młoda lub za stara, że co ludzie powiedzą. Po prostu zrób to.

*

Zapominanie o sobie, szukanie na zewnątrz motywacji do życia jest „wieszaniem” się na innych, oznaką niedojrzałości.

Ilona Felicjańska, Jak być niezniszczalną,
Burda Publishing Polska, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 13 lipca 2017

Reszka czytany tu jest (pierwsza tu, druga tu). Czekałam na przyzwoitą cenę tej książki. Czekanie wspierał strach, co ja w niej wyczytam, czego na własnej skórze nie przerobiłam. Czy ja naprawdę chcę to wiedzieć? Pytałam samą siebie.

Ale Reszka. Wczoraj była przyzwoita cena. Dziś w nocy nie mogłam spać, więc czytałam. Rano lało jak z cebra. Mogłam, więc czytałam w hamaku z kawusią i dźwiękiem deszczu za oknem — all inclusive!

Wrażenie? Jeśli myślisz, że minister szyszko (małymi, z premedytacją małymi literami) jest prekursorem specyficznego sposobu dbania o materię swego ministerstwa, jesteś w błędzie, ciężkim błędzie. Pierwowzorem jest każdy minister zdrowia, którego ten kraj miał i ma.

Ty wyczytasz w tej książce, że jeśli chcesz po urazie chodzić, to rehabilitacja tylko prywatna. Ja nie musiałam o tym czytać, ja to wiem.

Dzięki tej książce troszkę lepiej rozumiem lekarzy. Niektórych. Tylko niektórych.

Być może najgorsze jest to, że przestajemy się dziwić, że przyzwyczajamy się do rzeczy nienormalnych.

*

Nie przewidzieliśmy, że konsultant w danym województwie nie będzie myślał: „Jak to cudownie mieć tak wielu specjalistów, którzy będą leczyć ludzi”, a pomyśli: „Będzie ich za dużo, to mi tutaj popsują rynek i koledzy mi żyć nie dadzą”.

*

Medycyna jest sztuką? A przypadkiem nie czystym biznesem? Co to znaczy, że nie można stosować lekarstwa, które uważa się za pomocne, tylko takie, jakie życzy sobie NFZ?

*

Bo ja słusznie zauważył pan minister: „jest wybór między lekarzem zmęczonym a żadnym”.
     Mamy mało lekarzy, a ponieważ mamy ich mało, będziemy coraz bardziej zwiększać obciążenia pracą. A to sprawi, że będzie ich coraz mniej. Jedni wyjadą, inni wymrą
.

*

Ale pytam, czy upokarzające jest pracowanie za grosze, czy mówienie o tym, że pracujemy za grosze?
     Przecież ten standard życia, którym tak razimy społeczeństwo, bierze się z tego, że nie mamy życia osobistego, że jesteśmy wrakami ludzi. Środowisko jest mocno konsumpcyjne, ale to jest mechanizm kompensacji. Skoro tyle pracują, rozwala im się życie osobiste, to przynajmniej mają wszystko, co najlepsze, z najwyższej półki. Wiele osób myśli o emigracji właśnie w celu zbalansowania jakości życia, żeby mieć czas i na pracę, i na życie. Bo jest prawdą, że lekarz w Polsce może zarobić dużo, tylko pytanie, jakim kosztem. I czy to wszystko jest tego warte
?

*

Przecież mówiono nam, że nie będzie lekko, tak? Z jednej strony wiemy, że powinno być o wiele lepiej, z drugiej strony jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że jeśli do czegoś mamy dojść, to tylko swoją pracą.
     A więc nie mówimy innym o swoich problemach
.

*

Szpital to nie może być fabryka. On nie ma przynosić pieniędzy i zarabiać na siebie, tylko ma pożytkować pieniądze na pomoc ludziom. Przecież nie jest tak, że ja zlecam tysiące badań, bo taki mam kaprys. Robię to, co muszę, żeby pacjenta przywrócić do ładu i składu.

*

Boję się, że popełnię błąd z przepracowania. Bo jak się potem bronić? Przed sądem mnie zapytają: „Kto panu kazał dyżurować trzecią noc z rzędu?”. „No, życie mi kazało, bobym nie miał za co pojechać na kurs, który musiałem zrobić, żeby skończyć specjalizację”. Ale pacjent zmarł i kogo obchodzi takie tłumaczenie?

*

Środowisko uważa, że to jest normalne, że pracuje się dwieście pięćdziesiąt czy trzysta godzin w miesiącu. Musisz coś kupić? Idź na dyżur, żeby zarobić. Jedziemy na narty? Nie mam pieniędzy, nie jadę. Jak to lekarz może nie mieć pieniędzy? Weź dyżury.
     Za szesnastogodzinny dyżur dostaję 300 złotych; 2000 złotych na narty to tydzień mojego życia
!

*

Na studiach nie uczą nas o pacjencie, ale o jego budowie. Człowiek jest dla nas jak silnik samochodowy. Składa się z jakichś części. Te części pracują albo się psują. Jak się zaczynają psuć, to można je naprawić albo wymienić. I na tym polega nasza rola. Mamy naprawić silnik i stąd bierze się wszystko. No bo czy ktoś przy zdrowych zmysłach zastanawia się, co czuje silnik? Albo usiłuje rozmawiać z silnikiem, tłumaczyć mu, co się w nim psuje, jak będzie naprawiany? To przecież byłoby jakieś szaleństwo! No więc tak samo nie rozmawiamy z pacjentami, jak nie rozmawiamy ze swoimi samochodami. Oczywiście to rodzi niebywałe konsekwencje.

Paweł Reszka, Mali bogowie. O znieczulicy polskich lekarzy,
Czerwone i Czarne, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

Czytam. Powolutku. Dziś moje postkopytkowe życie zaciera ręce. Wyciągnęło mnie i Heniutkę do parku blisko naszego ula. Reksio! Upijałam się chwilową sprawnością, bo prawda jest taka, że wciąż rehabilitacyjnie często robię cztery kroki naprzód i trzy wstecz, a czasem cofam się, nie wiem ile kroków. Dziś wśród drzew byłam w niebie.

Akceptować nie znaczy opuścić ręce, lecz przeciwnie, wesprzeć się na tym, co jest, na tym, co mogę zmienić, by iść naprzód.

*

W tej chwili tyle właśnie mogę zrobić, niezależnie od tego, czy to zadziała czy nie.

*

[…] akceptowanie sytuacji, która nie może się zmienić albo której zmiana wymaga czasu, zostawia otwarte drzwi dla możliwości dodania wyzwalającego wymiaru miłości.

*

Gdzie jest niebezpieczeństwo,
wzrasta także to, co ocala
.

Friedrich Hölderlin
(1770–1843)

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.


mój aktualny stan posiadania:

środa, 12 lipca 2017

Rozmowy trzech przyjaciół nie czyta się jak „zwykłą” książkę — ją się przeżywa. Napisałam. Na raz tej książki nie da się przeczytać, może nawet nie należy próbować, bo można tylko stracić. Zrobiłam sobie przerwę, łapiąc książkę, na którą polowałam dość długo i w końcu szczęśliwie dopadłam w łikend.

Piękna, choć chyba nieprzekładalna na inne języki, książka. Nieprzekładalna z pewnością na język polskich dwudziestolatków — myślę sobie. Piękna, z pewnością przekładalna w kategorii uczuć.

Powinien istnieć specjalny znak interpunkcyjny. Graficzny odpowiednik skurczu krtani. Przecinek się nie nadaje. Przecinek to klin na złapanie oddechu, a tu potrzebny jest typograficzny węzełek, wybój albo potknięcie.

*

Nauczycielka należała do ścisłej elity warszawskich pedagogów,  miała na koncie sporo młodocianych depresji, nerwic i prób samobójczych.
     Rozmawiając z nią w sprawie któregoś ze swoich pacjentów, matka powiedziała: „Pani jest bezwzględna”.
     — Jaki ty masz bogaty język — pochwaliła przyjaciółka, której to później opowiedziała.
     — Muszę tak mówić — wyjaśniła matka. — Przecież nie mogę tej głupie kurwie powiedzieć, że jest głupią kurwą
.

*

     — Ale ty nie umrzesz? — spytałem kiedyś.
     — Umrę. Każdy umrze.
     — Ale ty nie umrzesz?
     — Umrę, ale dopiero kiedy nie będziesz mnie potrzebował.
     Miałem pięć lat i w pierwszej chwili uznałem tę odpowiedź za satysfakcjonującą
.

*

Czwarta próba. Przez chwilę świta nadzieja.
     — Musimy się pozbyć książek.
     — A masz coś o Żydach, ale żeby nie było o Holokauście?
     — Chcesz Nowy Testament
?

*

Lata dziewięćdziesiąte to królestwo zaimka „jak”. Wszystko stało się możliwe. Problemy zgromadzone w zakurzonych tomach doczekały się lekarstwa. Rozwiązania były gotowe. Trzeba było tylko wiedzieć jak.
     Depresja i jak ją przezwyciężyć
     Jak ratować związek
     Jak wychować szczęśliwe dziecko
     Jak opanować złość, zanim ona opanuje ciebie
     Jak żyć szczęśliwie i aktywnie wbrew dręczącym nas obawom
     Jak pomóc
     Jak mówić
     Jak słuchać.
     W komunizmie trwało ćwiczenie w sztuce trwania. Zachować kapitał. Nie roztrwonić zaliczki. Pozostać porządnym człowiekiem. W kapitalizmie ludzie są instruowani w sztuce zmiany. Jak ćwiczyć umysł, mięśnie, jak zrzucić kilogramy, być lepszym ojcem, świadomym konsumentem, zdrowym nieboszczykiem.

*

Ja nie potrafię. Najpierw zwlekam, płaszczę się z fałszywym uśmiechem, potem eksploduję. Moje awantury zaczynają się za późno i posuwają za daleko. Muszę przepraszać. Łagodzić. Wycofać się w zmieszaniu, mamrocząc coś po drodze.

*

     — Gdzie jest Piotrek? — pyta matka.
     — Przecież nie żyje.
     — Ale w takim momencie powinien być — mówi.
     Nadal nie przyjmuje łatwych usprawiedliwień. Nadal nie uznaje działania siły wyższej. Gdyby chciał, toby przyszedł. Śmierć to nie powód
.

Marcin Wicha, Rzeczy, których nie wyrzuciłem,
Wydawnictwo Karakter, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

Rozmowy trzech przyjaciół nie czyta się jak „zwykłą” książkę — ją się przeżywa. Obraca się jej literki wokół własnego doświadczenia, pragnień i tęsknot. Dwóch Autorów znałam z innych książek, które stoją w naszej bibliotece, ale w tej chwili najbardziej pomaga mi Trzeci. Bycie kulawym jest dla mnie dzięki niemu mniej dojmujące. Czy najbardziej? Nie, ale z pewnością był pierwszym, który, w tej książce, pomógł mi spojrzeć inaczej na moje utrzymujące się „niedajęrady” i „niemogęctwo”. Reksio!

A kiedy zmieniasz postrzeganie świata, w pewien sposób zmieniasz świat.

*

Wypatrując zawzięcie przyszłości, zapominam o tysiącu darów, które są tutaj, na wyciągnięcie ręki… Ćwiczenie polega wobec tego na praktykowaniu wdzięczności i to z głębi serca.

*

Pełna świadomość niepokoju nie jest niepokojem, jest po prostu świadomością.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.


mój aktualny stan posiadania:

sobota, 08 lipca 2017

Bez telewizora. Bez prawicowo-narodowo-katolickich jedynie słusznych perspektyw. W cieniu znikających drzew, rozsądku i elementarnej przyzwoitości. Miło spotkać słowa, które świadczą o tym, że nie jesteśmy sami.

LEPKI, ZIMNY KURZ
Fochy co do Ojczyzny. Wiadomo. Wybuchy niekontrolowanego śmiechu to wielkie zagrożenie dla Ojczyzny. Woli patetyczny skurcz. Nie pozwoli, by stawiać przeszkody na drodze wstecz
.

*

GOWIN SAM W D OMU
To nie jest dobry pomysł. Istnieje zagrożenie, że spod łóżka wypełzną klasycy filozofii z zakurzonymi brodami. I tłumaczyć im trzeba będzie w nieskończoność, że ich tezy zupełnie nie odnoszą się do Polski. A oni będą złorzeczyć i chichotać
.

*

TRZECIEGO MAJA
Bo są enklawy, w których myśli się inaczej. Nie możecie sobie na to pozwolić. Wolność słowa tylko dla tych, którzy nie umieją mówić. Polszczyzna tylko dla tych, którzy ją kaleczą. Nieustanne obelżywe święto
.

*

TRZY
I wskazał trzy barmanki. I powiedział: „Wiara. Nadzieja. Miłość". Już dawno tam nie robią. Dziś już nie wiadomo dokładnie, co o której było
.

Marcin Świetlicki, Drobna zmiana,
Wydawnictwo a5, Kraków 2016.
(wyróżnienie własne)

Po wierszach (cytowanych bez tytułów). Niedosyt. Duży. Nie nakarmi się wieloakapitami rozdziałów książek, które przeczytać mam w planie. Ruchy Browna duszy na głodzie, których powtórzyć dziś nie umiem. Mam! I kły zanurzyłam. I najedzonam. Przynajmniej na tę chwilę. Tytuły istotne.

CHODŹ NA DWA SŁOWA
Chodź na dwa słowa! (to znaczy: rozmowa będzie dłuższa). Rozmowa będzie dłuższa, a tu czas się kończyć. Trzeba zdążyć przed czasem
.

*

SZÓSTA SZEŚĆ
Budzę swoją sympatię. Budzę swój lęk. Budzę swoje skojarzenia. Dzieje się niedobre. Leżę obok siebie. Otwieram puszkę z potwornością. I dzieje się niedobre. Bezrozumne stwory o niewyraźnych twarzach wyłażą i bełkocą. I wszystko to ja
?

*

LINIJKI
Wiadomo, że masz defekt i tego defektu nie da się poskromić, nie da się go zdławić uporządkowanym trybem życia, nie da się go ukryć w bohaterstwie, odwadze i wierności. A idź, stawiaj codziennie jedną linijkę, idź, stawiaj. Defekt ironicznie udaje, że karmi się tym
.

*

NIEPOPRAWNOŚĆ
Mieszkam z tobą nie w ramach parytetu, kobieto
.

*

DEDLAJN
I nie można w nieskończoność
.

Marcin Świetlicki, Drobna zmiana,
Wydawnictwo a5, Kraków 2016.
(wyróżnienie własne)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...