Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: 4seasons

sobota, 24 marca 2018

Skończyłam trzeci „tom” wczoraj późnym wieczorem. Na dzień dobry stwierdziłam, że Autor nie wytrzymał narzuconej sobie formuły. Nie zmieścił się, ale był sobą w mało nieznośny sposób, co spowodowało, że dało się czytać tę książkę. Dało się z przyjemnością.

[…] bo właśnie taki jest kwiecień: pąki, kiełki, wahanie, niepewność. Kwiecień znajduje się między wielkim snem i wielkim przeskokiem. Jest tęsknotą za czymś innym, choć to inne pozostaje nieznane.

*

[…] nie myślałem o niczym szczególnym, bo czasem wszystko jest bardzo proste, statyczne myśli powstają w statycznych ciałach; gdy ciała wprawia się w ruch, myśli również zaczynają się poruszać.

*

Rozumiesz?
     Czasem życie sprawia ból, ale zawsze jest po co żyć.
     Postarasz się o tym pamiętać
?

*

Miałem wrażenie, że wydostaliśmy się z czegoś, ale z uczuciami już tak jest, że nigdy nie wiadomo, czego dotyczą, jak ani dlaczego. […] Kiedy człowiek przeżywa trudności, jego problemy rozprzestrzeniają się jak kręgi na wodzie i dotykają nawet najbardziej peryferyjnych spraw i relacji. Kiedy płomień gaśnie w jednym miejscu, pożar wybucha w innym, i w ten sposób znika jakakolwiek normalność, jeśli człowiek nie zawalczy o to, by się w niej utrzymać, nawet samemu nie rozumiejąc dokładnie, co się dzieje.

*

Dłużej już nie wytrzymam, pomyślałem wtedy.
     Przeszło mi po kilku minutach. I poczułem ulgę; to, co nie do wytrzymania, znów dało się wytrzymać
.

*

[…] łzy spływały mi po policzkach. Miałem wrażenie, że wszystko rozpływa się na boki, że nie istnieje już żadne centrum, nic, czego można by się uchwycić.

*

[…] jedyną radą, jakiej mogę Ci udzielić, jest to, żebyś starała się pamiętać, że inni ludzie mogą postrzegać i doświadczać tego samego co Ty w zupełnie inny sposób, i że mają do tego pełne prawo.
     Ale to jest trudne. Być może najtrudniejsze ze wszystkiego. Bo równie ważne jest to, by być wiernym samemu sobie, bronić swojego zdania i działać na podstawie własnych przemyśleń, a nie cudzych. Tak łatwo jest wejść w obraz rzeczywistości i pozwolić, żeby właśnie on obowiązywał, chociaż w kilku punktach pozostaje sprzeczny z tym, co naprawdę czujemy, przeżywamy i myślimy
.

*

[…] nigdy nie chciałem bezpośredniego kontaktu z artystami czy pisarzami, ponieważ spotkanie w dziele było zawsze bardziej osobiste niż w rzeczywistości, pozwalało podejść dużo bliżej niż w przypadku spotkania twarzą w twarz.

Karl Ove Wiosna, przeł. Milena Skoczko,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)


czwartek, 22 marca 2018

Nie, nie skończyłam jeszcze tego „tomu”. Odłożyłam go na rzecz innej książki, na którą od dłuższego czasu polowałam, której wcale nie czytam, lecz połykam.

Nim odłożyłam, zatrzymały mnie poniższe słowa. Zatrzymała mnie głęboko ukryta w nich dla mnie prawda, koncepcja, podejście? A może okoliczności, w których się znajduję, sprawiają, że te słowa rezonują ze mną w szczególny sposób i wciąż mnie poruszają? Jedno jest pewne: to ważne cytaty na dziś, na jutro, na potem i na zawsze… dla mnie.

Mieć nadzieję, stawiać wszystko na jedną kartę i przyjmować to, co przynosi życie — to była nasza strategia.

*

[…] żyć to znaczy przebywać zawsze w pobliżu śmierci.

*

[…] to, co piękne i dobre, nabiera znaczenia dzięki łączności i wymianie między nami a światem, dzięki naszej otwartości na świat. Rzeczy i zdarzenia same w sobie nic nie znaczą. Znaczenie otrzymują poprzez swój wydźwięk, echo, które w nas wywołują.

Karl Ove Knausgård, Wiosna, przeł. Milena Skoczko,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, 19 marca 2018

Odrobina myślenia magicznego i doskonale wiem, skąd piątkowa zamieć śnieżna i weekendowy napad zimy — stąd, że nie skończyłam książki kończącej tę porę roku. Nie skończyłam, nie mogłam przejść do trzeciego tomu i wiosna nie mogła przyjść.

Skończyłam dziś nad ranem. Dziś formalnie kończy się zima, ale dla mnie jutro nie początek wiosny, ale jej środek — czas na trzeci tom.

Z drugiej strony, pomyślała zima, sypać śniegiem to wszystko, co potrafię. I jestem w tym naprawdę dobra. Po co porównywać się do lata? Jesteśmy jak dzień i noc, słońce i księżyc. A jeśli nie prószę śniegiem, kim wtedy jestem? Nikim. Wtedy jestem nikim. Wtedy to pieprzone cudowne lato może triumfować przez całą wieczność. Wtedy nikt nie stawi oporu temu zarozumiałemu idiocie.
     I tak zima postanawia sypnąć śniegiem. Nie trochę, nie z wahaniem, nie z przesadną ostrożnością, ponieważ wie, że śnieg to jedyne, co ją wyróżnia, a teraz chce pokazać, kim jest. Zamierza wypełnić śniegiem cały krajobraz, okryć go szczelnie po samą szyję, tak aby wszyscy zapomnieli o lecie i myśleli, że zawsze będzie zima. Zapakować ich wszystkich w śnieg i mróz. O, tak! Będą marznąć i będą się ślizgać, odgarniać śnieg łopatami i jeździć pługami śnieżnymi. Szkoły zostaną zamknięte, a samochody ugrzęzną w zaspach. Ludzie będą wygrażać niebu pięściami, przeklinając zimę
.

*

[…] wieczorami, w żółtym świetle latarni, można było zobaczyć trzech, czterech chudzielców zjeżdżających z górki na butach: jeden przechylony do przodu jak narciarz zjazdowy, drugi wyprostowany, jakby to się nie działo naprawdę, jakby znajdował się w innej sytuacji, na przykład gawędził z kimś na skrzyżowaniu dróg, trzeci chwiejący się i kołyszący ciałem przypominającym wycior do fajki. Jednak nikt nie ślizgał się szybciej ode mnie, dzięki moim magicznym kozakom, które los podarował mi tak niespodziewanie. I jeśli porównam tamto dziecko, którym wtedy byłem, z tym mężczyzną, którym teraz jestem, i powiem, że szczęście dziecka jest tyle samo warte co szczęście mężczyzny, tamte tygodnie były chyba najszczęśliwsze w moim życiu: to był jedyny raz, gdy osiągnąłem wszystko, o czym marzyłem.

*

Nikolai Astrup*, The Way Home.

*

Dla samych siebie jesteśmy zawsze tym, kim jesteśmy, dla innych zaś tym, co się wynurza, nadciąga razem z nami i po jakimś czasie znika.

*

Wszyscy zawsze coś czują i zawsze są w jakimś nastroju. Może ta relacja odbija się w sposobie, w jaki o tym rozmawiamy. Kiedy mówimy, że ktoś jest pogodny lub przygnębiony, to znaczy, że uczucia i nastrój mają taki sam wpływ na jaźń, jak nastrojenie instrumentu ma wpływ na muzykę.

*

[…] nasze dusze przypominają dinozaury: są wielkie jak domy, poruszają się ciężko i powoli, lecz przestraszone lub rozgniewane są śmiertelnie niebezpieczne, nie cofną się przed niczym, by zranić lub zabić. Próbuję przez to powiedzieć, że chociaż z zewnątrz wszystko może wydawać się wiarygodne, wewnątrz zawsze dzieją się zupełnie inne rzeczy, innego rzędu wielkości. Podczas gdy jakieś słowo z zewnątrz jest tylko słowem, które upada na ziemię i znika, wewnątrz może stać się czymś ogromnym i trwać w tym stanie przez wiele lat.

*

Poza tym były tak piękne! Wtedy sądziłem, że piękne ubrania, buty i kozaki uczynią mnie pięknym albo ładnym, jak dzisiaj bym się wyraził. O tym, że bycie pięknym – albo ładnym – nie jest warte zachodu, przekonałem się dopiero kilka lat później, gdy te same kozaki stały się czymś, czego za nic w świecie bym nie włożył.

*

Kiedy to się dzieje, trudno powiedzieć, ponieważ czas mitologiczny jest również ambiwalentny, jakby przeszłość, teraźniejszość i przyszłość leżały obok siebie i jakby to, co jeszcze się nie wydarzyło, wpływało na to, co dzieje się teraz, równie mocno jak na to, co już się wydarzyło.

*

[…] każda pojedyncza chwila, w której się znajdujemy, jest otwarta we wszystkich kierunkach, jakby miała troje lub siedmioro drzwi, jak w baśniach, prowadzących do pokoi, które kryją różne przyszłości. Te hipotetyczne rozgałęzienia czasu znikają z każdym dokonywanym przez nas wyborem […].

*

[…] dom jest tym miejscem, do którego nie można wejść, lecz trzeba zostać wpuszczonym. Jest to również miejsce, gdzie nie odgrywa się ról, jest się sobą. Jeśli musisz grać, jeśli musisz kogoś udawać, wówczas jesteś gościem we własnym domu. Goście to ludzie, którzy przebywają czasowo w miejscu, które nie jest ich domem.

*

[…] wszystko wywołuje wspomnienia. Wspomnienia nastrojów, nie zdarzeń.

Karl Ove Knausgård, Zima, przeł. Milena Skoczko,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016.
(wyróżnienie własne)


*

Nikolai Johannes Astrup*
(1880–1928)

Nikolai Astrup*, Morning in March.

*

Myślałem wtedy o ogniu jak o stworzeniu, z osobnym życiem, niezależnym od materiału, z którego powstał, o kapryśnym usposobieniu, bo w jednej chwili mógł wić się i wyginać w różne strony, rzucać z trzepotem to tu, to tam, jakby z wściekłości albo udręczenia, a chwilę później stał spokojnie, wyprostowany na baczność, i wyciągał się ku niebu, jakby osiągnął spokój ducha. […] Właśnie to, co ponadczasowe, przywołujemy, rozpalając ognisko, i właśnie to jest tak piękne i tak przerażające. Przed ogniskiem stoimy jak przed odchłanią.

(tamże)

Nikolai Astrup*.

______________
* poznany dzięki wydłubaniu Go z tej książki.

środa, 07 marca 2018

Ile można czytać tylko Mortkę. Zwłaszcza że piąty tom zaczął się mocno i z przytupem. Wypad ku czemuś innemu między mortkowymi rozdziałami zrobiłam.

Nie tknęłabym tego Autora, zraziłam się do niego jakiś czas temu. Ale tę książkę poleciła mi wrażliwa kobieta — nie zastanawiałam się ani chwili. No i mam, poza zachwytem, trzy kolejne tomy tego cyklu przed sobą. Nie będę się śpieszyć — będę się delektować tą kontemplacyjno-refleksyjną książką złożoną w hołdzie Życiu.

Nie żebym był codziennie zaskoczony, bo przecież wiem, że słońce wstaje każdego ranka, a jego światło sprawia, że ciemności ustępują. Chodzi bardziej o to, że dzieje się to na wiele różnych sposobów i, co chyba najważniejsze, wywołuje poczucie fundamentalnego dobra.

*

Tajemnica przebaczenia polega na tym, że tworzy ono przestrzeń, miejsce głęboko we wnętrzu człowieka, gdzie inni ludzie nie mają władzy, gdzie inni nic nie znaczą, i kiedy dotrze się do tego miejsca, człowiek odnajduje siłę, której nikt nie jest w stanie mu odebrać.

*

Wędrówka ptaków żyje we mnie swoim własnym życiem. Nie myślę o tym, ale to jest we mnie, w strumieniu uczuć i wrażeń, które czasem zastygają w obrazach. Nie tak wyraźnych ani czytelnych jak fotografie, ponieważ to, co zewnętrzne, nie odbija się w nas w ten sposób, lecz w postaci rys i zadraśnięć: kilka czarnych wierzchołków drzew, niebo, a potem ten dźwięk, odgłos wielu par skrzydeł łopoczących w górze. Ten dźwięk budzi uczucia. Co to za uczucia?, zastanawiam się, siedząc przy biurku i pisząc te słowa. Tak dobrze je znam, ale wyłącznie jako emocje, nie jako myśli czy pojęcia.

*

Bez języka świat by zarósł: każde słowo jest jak niewielka polana.

*

Tylko to, co wycieka przez palce, tylko to, czego nie sposób wyrazić słowami, ubrać w myśli, tylko to w pełni istnieje. Taka jest cena bliskości: człowiek tego nie widzi. Nie wie, że to jest to. A gdy to się kończy, wtedy to dostrzega.

*

Czterdziestolatek rozumie, że ograniczenia będą trwać do końca życia, ale wie również, że przez cały czas, czy się tego chce, czy nie, czy się jest tego świadomym, czy nie, tworzą się nowe warstwy charakteru, rodzaj wiedzy i poznania, które nie są skierowane do przodu, w stronę tego, co ma nadejść lub co przyniesie dzień, lecz ku temu, co tu i teraz, w tym, co człowiek robi każdego dnia, w tym, co o tym myśli i co z tego rozumie. To jest doświadczenie. Po sile dwudziestolatka nie ma śladu, wola słabnie, ale życie staje się bogatsze.

*

Gdyby jakiś fotograf […] zrobił nam zdjęcie, i to zdjęcie wylądowałoby w jakiejś książce, którą ktoś otworzyłby za sto lat, jak wiele z naszego życia, które toczy się tu i teraz, byłby w stanie wyczytać z fotografii?
     Przyglądalibyśmy mu się w milczeniu. […] Wszystko, co istnieje między nami i co jest właściwie jedyną wartością, która ma dla nas znaczenie, byłoby niewidoczne.

*

Guziki istnieją poza strefą wynalazków, nowinek technicznych i postępu, i chociaż z biegiem lat pojawiały się nowe metody łączenia elementów garderoby, na przykład zamek błyskawiczny i rzepy, guziki wciąż trzymają się mocno. Dzieje się tak dlatego, że w przypadku guzika stosunek formy do funkcjonalności jest idealny, nie ma miejsca na żadne udoskonalenia. Dzisiejszy guzik jest niemal identyczny z tym z XV wieku.

*

Bywa, że zatrzymujesz na nim [człowieku] wzrok nieco dłużej, bywa, że od razu go odwracasz; w ciągu życia patrzymy w tysiące par oczu, z których większość przemyka niezauważona, aż tu nagle trafiasz na takie, w których jest coś, co ci się podoba, i dla których byłbyś gotów zrobić niemal wszystko, by przebywać w ich pobliżu. Co to takiego? W takiej chwili nie widzisz źrenic ani tęczówki, ani twardówki. Widzisz duszę, to jej archaiczne światło wypełnia oczy, i właśnie to, patrzenie w oczy osobie, którą kochasz, gdy miłość jest najsilniejsza, jest największym szczęściem.

*

[…] dobrze jest przeczytać wiersz kończący się obrazem czegoś konkretnego i znaleźć w nim jakieś oparcie, by to, co niewyczerpane, mogło się spokojnie rozwinąć.

*

Myślę o tym każdego dnia, że liczy się to, co teraz, że właśnie teraz, w ciągu tych lat, dzieją się najważniejsze rzeczy. Moje wcześniejsze życie staje się coraz bardziej odległe.

Karl Ove Knausgård, Jesień, przeł. Milena Skoczko,
Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016.
(wyróżnienie własne)


poniedziałek, 26 czerwca 2017
wtorek, 04 kwietnia 2017
poniedziałek, 14 grudnia 2015
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:




*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...