Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: świat bez kopytka

niedziela, 12 lutego 2017

Choroba jest niebywale antysystemową siłą — myślę sobie od paru dni. Wyjmuje człowieka z jego naturalnego środowiska, w którym się stara, realizuje, staje na głowie, spełnia obowiązki wobec bliskich, dalszych i społeczeństwa, w którym — by rzec obrazowo lub obrazoburczo — ludek lub ludka zapierdala od rana do nocy, czasem siedem dni w tygodniu, bo taki mamy klimat i tylko prawdziwy degenerat, mógłby szaleństwo tego świata zakwestionować, nikt normalny się nie odważy.

Choroba ma odwagę i czelność przyjść w najmniej odpowiedniej na wizyty chwili. Przychodzi — by rzec obrazowo lub obrazoburczo — i rozpierdala zastany porządek, co go tak pięknie ludek lub ludka latami budowali. Przypadłość nic sobie nie robi z tego, żeś szycha, prezesso, że terminy cię gonią od miesięcy, że tyle jeszcze trzeba najlepiej na wczoraj. Choroba przychodzi, rozsiada się i mówi: „baw mnie”, gdy zupełnie brak ci ochoty na jakąkolwiek zabawę.

Choroba wyjmuje z systemu, z którego wydawało się, że wyjść się nie da, bo nie można, nie należy, bo co ludzie powiedzą i co jeszcze dusza sobie zamarzy.

„Najlepsze” są te choroby, które, choć zwrócą cię światu, długo trwają. Najlepsze, by z łatwością przyglądać się chorobowej dynamice. Wypadasz z systemu, a świat się nie skończył, ludzie żyją i bezczelnie dają sobie radę bez ciebie. To bardzo ciekawe doświadczenie.

I nagle przychodzi dzień, by z pewną nieśmiałością i systemową niechęcią przyznać, że życie pozasystemowe naprawdę dobre jest. Nabiera się odwagi, by wyjść, opuścić, porzucić stare miejsca, nawyki i czasem ludzi. By na nowo zdecydować, w co wejść, po co i z kim. By z lekkim początkowym niedowierzaniem dostrzec, że systemy można również tworzyć.

Tego nauczyło mnie kopytko — pomyślałam dziś w prezesowej odsłonie w trzynastą miesięcznicę pewnego upadku, co początkiem nowego świata był. Nie spotkacie mnie już w żadnym systemie, któremu w jakiejś sprawie choć na chwilę nie powiedziałam: „tak”.

*

rys. JiM.

środa, 11 stycznia 2017

Wiedziałam, że cała ta historia ma głębszy sens! Wiedziałam to od początku, ale trzeba było poczekać, aż się wypełni, dopełni, domknie.

Dziś Akuszer wypowiedział poniższe słowa. Oniemiałam, gdy je usłyszałam:

chodzić wolno oznacza również wolno chodzić!

_______________
† tempo.
‡ bez przymusu i nakazu, luzem; wolność.

*

Wolna wracałam do domu wolno. Zadziwiające jest, że wydarzające się rzeczy rzadko są tylko faktami. Czas jest wspaniałą przyprawą do wydarzeń, relacji i sensu.

*

Ku czci życia, reksio!

mój aktualny stan posiadania:
 
licznik: 1400 powtórzeń.

czwartek, 05 stycznia 2017

to uczucie, że tak długa droga przede mną. dojmujące.
nie dałam się i swoje dziś zrobiłam. więc reksio.

to uczucie, że długa droga za mną. dumne.
jestem metal-free dziewczyną bez szwów. dziesięć poszło dziś precz.

*

Tak, to już przeszłość. Szkoda, nie mogę w związku z tym nic zrobić. Ale co mogę zrobić teraz?

Flore Neil, Nawyk samodyscypliny. Zaprogramuj wewnętrznego stróża,
przeł. Małgorzata Głogowska, Helion, Gliwice 2013.
(wyróżnienie własne)

mój aktualny stan posiadania:

licznik: 800 powtórzeń.

czwartek, 22 grudnia 2016

Braszka. Gdyby nie Ona w ogóle nie wiedziałabym o tej książce. Przegapiłabym ją. Nie dotknęłaby mnie. Przedwczoraj łapczywie ją kończyłam „zamiast”. Zamiast, bo przedwczoraj najchętniej bym się upiła, by nie czuć. Nie mogłam, bo kilka dni wcześniej podpisałam papiery, w których zobowiązałam się do tego, że przez czterdzieści osiem godzin przed operacją będę trzeźwa jak świnia. Byłam więc świnią uciekającą przed własnym strachem.

Myślę, że bardzo trudno wam zrozumieć, jakie kłopoty sprawia nam wyrażenie tego, co czujemy. Łatwiej nam traktować ból tak, jak gdyby już minął, niż zakomunikować innym, że coś nas boli.

*

My, dzieci autystyczne, chciałybyśmy, żebyście nas pilnowali. To znaczy: „Proszę, nigdy z nas nie rezygnujcie”. Mówię „pilnujcie nas”, dlatego że czasem dodaje nam sił już samo to, że ktoś na nas patrzy.

*

     1. Myślę o tym, co zamierzam zrobić.
     2. Wyobrażam sobie, jak to zrobić.
     3. Zachęcam sam siebie, żeby się do tego zabrać.
     To, czy mi się uda, zależy od tego, jak gładko przebiegnie ten proces. Zdarza się, że nie jestem w stanie czegoś zrobić, nawet jeśli naprawdę bardzo chcę. Tak się dzieje, kiedy nie panuję nad swoim ciałem. Nie chodzi o to, że jestem chory czy coś takiego. To tak, jakby całe moje ciało, poza duszą, należało do kogoś innego i nie miałbym nad nim żadnej kontroli. Nie sądzę, żebyście byli w stanie sobie wyobrazić, jakie to okropne uczucie.

*

[…]  jeśli tylko możemy nauczyć się kochać samych siebie, to — wydaje mi się — nie ma znaczenia, czy jesteśmy normalni, czy autystyczni.

*

     — Przecież wszystkie ścieżki się ze sobą łączą.
     Gołąbka zdumiała ta niespodziewana odpowiedź. Po chwili się uśmiechnął.
     — No proszę! Więc ścieżka, której przez cały czas szukałem, to ta, na której stoję!

*

Myślę, że ludzie z autyzmem urodzili się poza reżimem cywilizacji.

*

Shun podjął decyzję.
     Przyszłość to coś, co tworzymy.

Naoki Higashida, Dlaczego podskakuję,
przeł. Dominika Cieśla-Szymańska, W.A.B., Warszawa 2015.
(wyróżnienie własne)

*

W swojej pracy inspirujemy się naturą, żeby przemówić do odbiorców, sprowokować myśli i wspomnienia. Podoba nam się koncepcja pokazywania czegoś, czego właściwie nie da się zobaczyć — i zadawania poważniejszych pytań.

(tamże)

Kai & Sunny, jedna z ilustracji umieszczonych w książce, źródło.

środa, 21 grudnia 2016

idę. oddać złom.

[…] przeszkody niosą ze sobą coś pozytywnego. Teraz patrzysz na życie z innej perspektywy, to by się nigdy nie stało, gdybyś ich nie spotkał.
     Jadąc po wybojach, tracąc wiele energii, docierasz do miejsca, z którego możesz spojrzeć dalej, zobaczyć więcej. Widok jest spektakularny, a świat wydaje ci się zupełnie inny.

*

Wzdychasz więc i w przypływie odwagi stawiasz kolejny krok, kierowany przez cichy, mądry głos wewnętrzny. Gdy odwagi zabraknie, odpoczywasz i czekasz, aż ukaże ci się kolejny znak i wreszcie go dostrzegasz. On zawsze w końcu się pojawia.

*

A to, co przyjdzie, będzie doskonałe, mimo że strach próbuje temu zaprzeczyć.

Bronnie Ware, Twój rok na zmianę. 52 kroki do szczęśliwego życia,
przeł. Joanna Golik-Skitał, Czarna Owca, Warszawa 2016.

wtorek, 20 grudnia 2016
sobota, 17 grudnia 2016

Bo lubię to wydawnictwo. Bo była wielka promocja. Bo czytałam już tę Autorkę. I? I nie dam rady czytać jednego rozdziału na tydzień. Połknę, pochłonę, a potem, już w Nowym Roku, może będę czytać rozdział na tydzień. Zatrzymać się przy tej książce to przywilej.

Tak sobie myślę, że to może być doskonały prezent dla tych, których złapała lub ma chęć złapać deprecha świąteczna oraz dla tych, którzy przymierzają się do tego, by złapać się w pułapkę noworocznych przyrzeczeń. Pieprz to i zrób choćby jeden krok.

Kto jak kto, ale ja w tym rok nauczyłam się wiele o wadze i wartości każdego kroku. Chwilowo mogę wystąpić w roli eksperta w tej kategorii.

[…] nie zawsze jest tak, jak nam się wydaje. W gruncie rzeczy jest o wiele lepiej.

*

Zmiana zawsze wisi w powietrzu.

*

Osoba, którą się staniesz, to ktoś, na kogo twoje serce czekało. Potrzeba czasu, miłości, cierpliwości i chęci, by dać się pozytywnie zaskoczyć tym, kim się naprawdę jest.
     To zdecydowanie najlepsza niespodzianka, na jaką możesz liczyć w życiu.

*

Szczerość wymaga odwagi, tak samo jak milczenie.

Bronnie Ware, Twój rok na zmianę. 52 kroki do szczęśliwego życia,
przeł. Joanna Golik-Skitał, Czarna Owca, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, 21 listopada 2016

moi tegoroczni Studenci nie znają mnie zdrowej. ja zdrowej siebie nie pamiętam. taki czas.

niedziela, 20 listopada 2016

Dziś jest drugi dzień projektu 21-12-16.
Rehabilitacyjny i rehabilitujący spacer.
Lampeczkę Leonidowi Telidze zapaliliśmy.

A po drodze takie znalezisko…

sobota, 15 października 2016

Na rehabie wczoraj. Maga zadała mi nowe, piekielne, fantastyczne ćwiczenie, którego oczywiście nie jestem w stanie wykonać w pełnej czasowo-kątowej wersji. Jeszcze nie jestem w stanie. Już, na dzień dobry, uwielbiam tę zadaną mi kombinację ruchów i trwania. Jest wyzwaniem, ale też nagrodą, za drogę, którą już przeszłam.

Uwielbiam. Uwielbiam obserwować, jak rodzi się pamięć mięśniowa przy każdym nowym, piekielnym, ale jednocześnie fantastycznym ćwiczeniu-wyzwaniu, którego uczę się krok po kroku, które powoduje, że zdobywam milimetr po milimetrze nieznany lub niepamiętany ląd sprawności.

A na koniec. Gdy kopytko chłodziło się po wszystkim, usłyszałam po raz pierwszy w życiu tę piosenkę. Zapamiętałam fragment tekstu, by odnaleźć ją i mieć dla siebie.

Świętuję! Łomolę…

Marta Podulka, Mocna.

teraz czuję moc,
teraz czuję siłę.
pójdę własną drogą na sam szczyt
tego chcę!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 16
| < Czerwiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...