Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: bez polityki proszę czyli czysta polityka

piątek, 13 października 2017

Tytuł tego wpisu to parafraza tytułu innej ważnej książki i traktuje o konsekwencjach pewnego szalonego myślenia.

Nie mogłam uwierzyć, gdy wczoraj z drugiej ręki dowiedziałam się, że jakaś osłanka raczyła publicznie powiedzieć: niech jadą! Naprawdę? Nie stać nas na wiele w zakresie medycyny, ale stać na bycie uniwersytetem, który kształci lekarzy dla bogatych krajów? Niechby może ktoś osłance łopatologicznie wytłumaczył, że nie można politycznie namaścić kumpla na lekarza, nie da się nawet w pięć lat „wyprodukować” lekarza czy specjalisty, choćby nie wiem jak rządzący nalegali. Popieram strajk lekarzy.

Nie. Nie mam w rodzinie ani jednego lekarza. Moje kopytko do dnia dzisiejszego kosztowało mnie ponad trzydzieści pięć tysięcy złotych i będę je spłacać dłuższy niż krótszy czas. A to była tylko noga! A&nbps;ja należę do 2% najlepiej wykształconych ludzi w tym kraju. Popieram strajk lekarzy.

Bo jak nie popierać, jeśli przeczytało się Małych bogów ze zrozumieniem i szokiem poznawczym, że niewolnictwo w tym kraju kwitnie. Bo jak nie popierać po przeczytaniu tej książki. Nie miałam pojęcia o „rynku” opiekuńczym. Dopiero podczas czytania tej książki przypomniało mi się i to, i tamto — są wokół mnie ludzie, którzy wyjeżdżają, bo nie mają innego wyjścia i niech mi nikt nie mówi, że to był wyłącznie ich wybór. Nóż w kieszeni się otwiera, że żyjemy w kraju, w którym człowiek jest zbędnym balastem dla świetlanych prognoz obniżania kosztów. Również dlatego popieram strajk lekarzy nie tylko dziś, czyli w Dniu Solidarności z Nimi.

[…] przychodzi na myśli anegdota z 1807 roku. Wtedy to bowiem Wielka Brytania zabroniła handlu niewolnikami. Oburzeni tym faktem byli nie tylko biali handlarze, ale także liderzy afrykańskich plemion, którzy sprzedawali swoich pobratymców w niewolę, czerpiąc z tego znikome korzyści materialne. Niektórzy liderzy tych plemion wysłali list co króla angielskiego, skarżąc się na dyskryminację i niesprawiedliwe traktowanie, ponieważ oni i ich plemiona korzystali finansowo z handlu niewolnikami. Czy nie jest tak, że polscy pracodawcy delegujący pracowników wysyłający list do Komisji Europejskiej, narzekając na ich niesprawiedliwe traktowanie i pomijając eksploatację ekonomiczną polskich pracowników, nie zachowują się czasami podobnie?

*

     — „Starych i chorych nie potrzebujemy”, stwierdza szef sklepu obuwniczego, w którym pracuję — opowiada Joanna. — Wracam z miesięcznego zwolnienia. Byłam w szpitalu; zapalenie woreczka żółciowego. Mam trzydzieści jeden lat.

*

Chcę żyć w Polsce, ale właśnie żyć, a nie wegetować.

*

Moim zdaniem wbrew temu, co twierdzą w agencjach, przestrzeganie prawa wszystkim wyszłoby na dobre i właściwie tylko na tym mi zależy. Opiekunki, pracując na zleceniach, nie mają prawa do urlopu, nie mogą zachorować, nie odkładają na emeryturę, nie mają przyszłości. Tu chodzi o nasze życie i o miliardy, które obecnie traci i państwo polskie, i niemieckie. Nie przekonuje mnie to, że praca w Niemczech i tak oznacza poprawę ich sytuacji, bo w Polsce nie miałyby żadnej pracy albo taką za 1,2 tys. złotych.

*

Jak pracodawcą, według niektórych agencji, może być osoba z demencją? To, co mówi, mogło mieć sens, ale pięć lat temu, tymczasem powinnam wykonywać jej polecenia. Jak o opiece nad pacjentem w ciężkim stanie może decydować syn czy córka, która nie chce przyjąć do wiadomości, że nie będzie lepiej? No i jak mam aktywizować worek kartofli? Chyba tylko na frytki.

*

Najgorsze jest to, że trafiamy z polskiego gówna, w którym taplamy się latami, w gówno niemieckie, które też nie trwa krótko. Najpierw przerabiamy niskie płace, z którymi nie wiadomo co zrobić, mężów debilów, depresje, później musimy upominać się o trzy posiłki dziennie, pokoje, w których są drzwi (bo przecież sen to luksus, który służbie się nie należy; służba ma czuwać), i znosić skurwysyńskie agencje, okradające nas co miesiąc

*

Nie wyobrażam już sobie życia w Polsce za polskie pensje. Dla Niemców to jest nie do ogarnięcia, że pracując, nie można się utrzymać. Może zaczęliby cokolwiek rozumieć, gdyby na jakiś czas przenieśli się za Odrę i musieli przeżyć za 1,3 tys. złotych miesięcznie. Nie rozumieją też, jak to możliwe, że nie znalazłam pracy w Polsce:
     — Ewa, księgowa z takim doświadczeniem jak ty nie miałaby tu większych problemów ze znalezieniem zajęcia.
     Czasem zastanawiam się, czy im mówić, czy nie mówić, że Polka po czterdziestce nie nadaje się już do niczego. Znów by nie zrozumieli.

*

Zastanawiam się też nad tym, jak to jest: niby wszystko jest legalne, a wszystko nie tak. Co to za zlecenie: trzymiesięczna praca przez dwadzieścia cztery godziny na dobę?

*

Powinniśmy zastanowić się nad niewolniczą pracą w kraju. Państwo zapomniało o domach opieki i ludziach w nich pracujących. […] Po trzydziestu dwóch latach pracy zarabiam 1,7 tys. złotych. W zamian za niewolniczą pracę czeka mnie brak zrozumienia ze strony społeczeństwa i krytyka rodzin chorych, które są niezadowolone z opieki nad swoimi bliskimi, a same nawet ich nie uczeszą, bo nie wiedzą, jak to zrobić, ponieważ — jak mówią — nie mają ukończonej szkoły pielęgniarskiej.

*

Niestety, ten kraj schodzi na psy. Żeby godnie żyć, trzeba wyjechać, zresztą miliony Polaków to zrobiły. To wręcz niepojęte, że od 1989 roku nie było mądrych osób w kolejnych rządach, które by pomyślały o całym społeczeństwie, a nie tylko o sobie.

Anna Wiatr, Betrojerinki. Reportaże i pracy opiekuńczej i (bez)nadziei,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


*

wtorek, 03 października 2017
piątek, 01 września 2017

Ale to już było — chciałoby się zaśpiewać, czytając o Hiszpanii sprzed prawie osiemdziesięciu pięciu lat, myśląc o współczesnej Polsce. Nic nowego, było, wraca z hukiem. Wygląda na to, że cofamy czas i wracamy do Trzeciego Świata. Ale jesteśmy wielcy, katoliccy, a sprawiedliwość społeczna już tuż, tuż. Chciałoby się prawie dodać z przekąsem i narodową wyższością: „nasz Franco” żyw!

Sprawa likwidacji utknęła, kiedy do władzy doszła prawica. Na razie przy grobie Franco codziennie odbywa się msza. Co roku, w rocznicę jego śmierci zjeżdżają się tu jego wyznawcy. Co roku na konto tutejszego opactwa benedyktynów wpływa też trzysta czterdzieści tysięcy euro publicznej dotacji. Cel: opieka nad majątkiem narodowym, odprawianie mszy codziennych, miesięcznych i rocznych.

*

Prawdziwa Hiszpania jest
     jedna,
     wielka,
     katolicka
.
     Ma
[José Antonio Primo de Rivera] swój pomysł na kobiety. Mają dbać o dom i być ostoją mężczyzn.
     — Nie ma nic smutniejszego niż widok kobiety w męskiej roli, tracącej zmysły od rywalizacji, z góry skazanej na porażkę — mówi José Antonio w czasie spotkania z dziewczętami w 1935 roku
.

*

[José Antonio] W 1933 roku zakłada Falangę.
     […]
     Falanga ma w programie:
     żądanie znaczącej pozycji dla Hiszpanii w Europie,
     unieważnienie konstytucji,
     totalitarne państwo, które zapewni jedność ojczyzny,
     sprawiedliwość społeczną,
     katolicyzm, chwalebną i dominującą tradycję”,
     walkę
.

*

Przeszliśmy od dyktatury do demokracji, z trzeciego do pierwszego świata, z międzynarodowej izolacji do europejskiego obywatelstwa.
     Prawdopodobnie nie byliśmy w stanie przekazać naszym dzieciom, jak nowe i kruche jest to, co teraz mamy, a co oni uważają za oczywiste
.

*

Orwell mawiał jednak, że dostrzec to, co ma się przed oczami, to potwornie ciężka praca.

*

Pod obywatelskim projektem ustawy, który złożyli w parlamencie, podpisało się półtora miliona osób. Rządząca prawica nie chce jednak o nim słyszeć.

*

     — […] Problemem jest to, że mamy wolność słowa, ale tylko dopóki nie mówisz o Franco, króli i religii.

*

To była inna epoka. Dobrobyt.
     — Dobrobyt właśnie to robi z ludźmi: zaczynasz zakładać, że ten, kto rządzi, ma do tego kompetencje. A potem się, ciole, budzisz z ręką w nocniku. Przeszłość wraca
.

Aleksandra Lipczak, Ludzie z Placu Słońca,
Wydawnictwo Dowody na Istnienie, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

wtorek, 15 sierpnia 2017

Przez zupełny przypadek załapaliśmy się na widok niebagatelny. Dokładniej, załapaliśmy się przez kopytko, które odpoczywało, gdy nadciągnęły. Sadownik fotografował. Jabłoni ciekły łzy ze wzruszenia. Myślała o Pilotach — ich zdrowiu, młodości, pasji, marzeniach, umiejętności, latach pracy, by stać się tym, kim są; trudnościach i wyrzeczeniach, którym musieli stawić czoła; o Ludziach, którzy ich szkolili, wierzyli w Nich, wspierali, wierzą i wspierają dziś.

Ile w nas, Polkach i Polakach, dobrej energii – pomyślałam — nawet jeśli rządzący chcą ją zmarnować, wmawiając nam, że wstajemy z kolan i wychodzimy z ruin.

My — nasze pasje, marzenia, umiejętności; to, kim jesteśmy; to, kim chcemy się stać; przeciwności i wyrzeczenia, które za nami i przed nami; Ludzie, którzy w nas wierzą, którzy nas wspierają — niech nie powstrzyma nas nic! Rządzący? Przeminą.

(fot. Sadownik, fragment)

poniedziałek, 26 czerwca 2017

Wiedziałam o tej książce od dawna. Czekałam […] co ty czytasz? Tę właśnie książkę czytałam. Tyle fragmentów chciałabym mieć pod ręką…

Druga ich część: żyję w zacofanym kraju bez ropy naftowej.

[…] wolno twierdzić, że pewna kultura stoi wyżej niż inna.
     Powstaje oczywiście pytanie, jak tę hierarchię mierzyć. Liczbą lodówek? Czytelnictwem? Uważam
[Maciej Zaremba Bielawski], że jest taki miernik — to szacunek dla ludzkiej godności. Na ile są przestrzegane prawa człowieka, nie tylko przez władzę, lecz także przez obywateli. Równouprawnienie kobiet jest taką miarą, więc wolno powiedzieć, że Arabia Saudyjska jest krajem zacofanym.

*

Stawianie wymagań można interpretować też tak, że po prostu wierzysz, że ludzie mogą im sprostać. Jeśli jakiejś wybranej grupie odpuszczasz więcej niż innym, to jest to w gruncie rzeczy dyskryminacja. Jakbyś zakładał, że na więcej ich nie stać.

*

 [Elisabeth Åsbrink] Ludzie od cierpienia nie robią się lepsi. Niemal wszyscy stajemy się od niego gorsi, bardziej sfrustrowani, agresywni, neurotyczni. W kulturze chrześcijańskiej obecne jest wyobrażenie, że cierpienie uszlachetnia, ale jest on fałszywe.

*

[Elisabeth Åsbrink] […] ocalenie przyniesie nam tylko wielość perspektyw, które może pomieścić w głowie jeden człowiek.

*

Tolerancja musi być nietolerancyjna
wobec nietolerancji
.

Immanuel Kant
(1724–1804)

*

Ja [Amineh Kakabaveh] też szanuję odmienności kulturowe i religijne, ale nie za cenę rezygnacji z praw kobiet i dzieci.

*

[Ebba Witt-Brattström] Feminizm wyhamował także dlatego, że mężczyźni wciąż nie zrozumieli, że równouprawnienie to także ich sprawa.

*

     — Nie uważam [Sara Mohammad], że da się połączyć ze sobą islam i feminizm. Zresztą z chrześcijaństwem czy judaizmem też się feminizmu łączyć nie da, bo we wszystkich tekstach religijnych można znaleźć fragmenty dyskryminujące kobiety. Staje się to szczególnie problematyczne, gdy religia zostaje powiązana z władzą w państwie.

*

Porównując sytuację kobiet w Polsce i w Szwecji, dochodzę do dwóch wniosków. Po pierwsze, że prawom kobiet nieszczególnie służy religijność (bez względu na to, o jakiej religii rozmawiamy). Po drugie, że w czasach wielkich przemian politycznych i społecznych o prawach kobiet zapomina się najszybciej i najłatwiej.

Katarzyna Tubylewicz, Moraliści. Jak Szwedzi uczą się na błędach i inne historie,
Wielka Litera, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

Wiedziałam o tej książce od dawna. Czekałam na przyzwoitszą, niż wyjściowa, cenę. Rzuciłam się na te literki i oderwać się nie mogłam. Musiało to dziwnie wyglądać, bo Sadownik zapytał: co ty czytasz? Tę właśnie książkę czytałam. Tyle fragmentów chciałabym mieć pod ręką…

Pierwsza ich część: ja też jestem uchodźcą. W miejscu, z którego pochodzę, nie żyłam.

     — Uchodźca to nie tylko człowiek, który ucieka przed wojną. — twierdzi John. — Według mnie jest nim każdy, kto szuka szansy  na lepsze życie. To oczywiście kwestia definicji, ale ja tłumaczę to sobie tak, że każdy, kto od czegoś ucieka, kto skądś uchodzi, jest uchodźcą.

*

Problemy są, ale miną, da się je w końcu rozwiązać. Na początek chodzi o to, by nadążyć za rzeczywistością.

*

Istnieje jednak ogromna różnica pomiędzy tym, że możemy przetrwać rzeczy najgorsze, a tym, żeby potem umieć żyć dobrym życiem, nie pogrążając się w goryczy. Ciało może przeżyć, ale człowiek umiera w środku i musi znaleźć sposób na to, by zbudować się na nowo, by móc na nowo docenić życie.

*


Żelazny Chłopiec, Sztokholm.

*

[Jonas Gardell] Kiedy się rodzimy, stajemy się tym, czym czyni nas otoczenie. Jesteśmy wychowywani, tacy, jak widzą nas nasi rodzice i bliscy, ale każdy człowiek ma prawo do tego, żeby stać się w końcu tym, kim sam chce być. […] nasze życie takie, jakie było, nie zostało zmarnowane. Ci, którzy nie mieli dzieci, którzy żyli zbyt krótko i umarli na pozbawiającą godności, straszną chorobę, też żyli życiem, które miało swoją wartość. I należało do nich.

*

Tylko otwarty dialog, a czasem ostra kłótnia mogą przynieść dobre rozwiązania.

*

[…] strach jest trampoliną, z której leci się prosto w uprzedzenia i stereotypy.

*

Kłopot w tym, że milcząc, niewiele problemów da się rozwiązać.

Katarzyna Tubylewicz, Moraliści. Jak Szwedzi uczą się na błędach i inne historie,
Wielka Litera, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

sobota, 15 kwietnia 2017

We wtorek nie zająknęłam się, że w przeciągu kilku minut nie tylko Sadownik kupił mi książkę, ale że i ja kupiłam sobie zbiorek liter uporządkowanych — autor obu ten sam. Miałam ogromną nadzieję, że będzie do odbioru przed świętami. I tak się stało, wczoraj po pracy poleciałam odebrać i w drodze do domu przeczytać.

Zachwyciła mnie, jakby to powiedział Sadownik, maniera w tytule. Nie zachwyciły przekleństwa, które w wielu miejscach były dla mnie autorskim pójściem na łatwiznę. Dwa wiersze  trafiają w punkt pięknie i nie wprost poprzez fantastyczne zestawienie słów, obrazów, tęsknot i współczesnego narcyzmu. I dla tych dwóch było warto, przynajmniej na razie.

SUTRA SERCA
Umierały za mnie koty.
Umierał za mnie Jezus.

Chujowo się z tym czuję
.

*

SŁODKIE LATA 90.
Żyliśmy jak zwierzęta.
Bez iPadów, LTE i internetu.
Dziewczyny bobry miały zarośnięte.
Rzadko goliły nogi.
Nic nie było wyjebane w kosmos.
Nic nie było zapisane na pendrivach.
Wszystko było zapisane w gwiazdach
.

Krzysztof Jaworski, .byłem,
Biuro Literackie, Wrocław 2014.

niedziela, 09 kwietnia 2017

Czeski ksiądz Tomáš Halík jest jedynym księdzem, którego słucham z uwagą — napisał Mariusz Szczygieł. W zasadzie to wystarczyło, gdy mój ulubiony serwis ibuków, poinformował mnie o promocyjnej cenie na tę książkę. Nie zastanawiałam się specjalnie, klik, klik i wiedziałam, że po Jastrzębiu to najwłaściwsza książka.

Do tej książki nie miałam pojęcia, jak bardzo głęboko jestem wierząca — nie zmieni tego żaden nadęty purpurat, nabzdyczony, z muchami pewności w nosie prałacik czy szydła, druty i agrafki rządowe, co świętsze od papieża.

Gdy ktoś twierdzi, że jest absolutnie niewierzący, często wtedy go pytam: jak wygląda ten Bóg, w którego nie wierzysz? Bo gdy coś odrzucam, muszę mieć przecież jakieś wyobrażenie o tym, co odrzucam.
     A gdy ten niewierzący opisze Boga, w którego nie wierzy, często mu muszę z ulgą pogratulować: Bóg zapłać, że w takiego Boga nie wierzysz! W takiego Boga nie wierzę i ja. W odniesieniu do takiego teizmu i ja jestem ateistą.

*

Rosyjski fizyk Nalimow napisał — pamiętam to dobrze — że człowiek otwiera się na prawdę na trzy sposoby: każdy z nich związany jest z jednym konkretnym wykrzyknikiem.
     „O” — oznacza zdziwienie, pełne podziwu zamilknięcie przed tajemnicą, która się przed nami otwiera.
     „Aha” — oznacza rozumowe zaakceptowanie danej myśli.
     I na koniec występuję też „ha, ha”, poprzez które człowiek wyraża, że zrozumiał dowcip
.

*

Drogi, które okazują się naprawdę owocne, zaczynają się zazwyczaj od trudności i chaosu.

*

[…] wiara nie jest niczym zdrętwiałym, ale jest nieustannym poszukiwaniem, nieustannym ruchem, dynamizmem. Nie tyle ruchem do przodu w rozumieniu współczesnej ideologii postępu ani ruchem do tyłu w duchu nostalgii tradycjonalistów i fundamentalistów, ile ruchem w głąb.

*

Boża moc objawia się w ludzkiej słabości; dopiero gdy będziemy mieli odwagę przyznać się do niej i przyjąć swoją słabość, otworzymy drzwi na działanie Bożej mocy. Dopiero gdy pozbędziemy się pewności właścicieli prawdy, gdy uświadomimy sobie, że jesteśmy w drodze, a nie u celu, nasza droga przestanie być błądzeniem w zaczarowanym kręgu beznadziejnego powtarzania.
     Dopóki ziarno nie obumrze, kłosy nie wzejdą
.

*

Cierpienia nie możemy przedyskutować, ale możemy je objąć.

*

Od wiary nie oczekujmy wygodnej pewności, ale umiejmy czerpać z niej odwagę do wkroczenia w obłok tajemnicy. Wiara jest umiejętnością życia z tajemnicą. […] Dojrzała wiara jest w stanie unieść otwarte pytania.

*

To, co Karl Rahner określił kiedyś pięknie: „Bóg ma swoją przygodę z każdym, czy jest to wierzący, czy ateista”, można byłoby powiedzieć i na odwrót: że każdy, czy to wierzący, czy ateista, ma swoją przygodę z Bogiem.

*

Przez całe życie uczymy się słuchać i rozróżniać, przez całe życie uczymy się rezygnować. Całe życie, jeśli nauczymy się rozumieć jego mowę, wyzwala nas z naszych wyobrażeń, dążeń, ambicji, fantazji i planów, ze wszystkich naszych „alternatywnych scenariuszy”.

*

[…] rzeczy są śladami nieskończoności […].

*

Bóg podarował nam świat i życie jako coś złożonego i niejednoznacznego.

*

[…] stworzyłem dla siebie roboczą definicję: wierzącym jest dla mnie ten, kto przeżywa swoje życie jako dialog, kto stara się zrozumieć wyzwania, inspiracje, dary, rady czy ostrzeżenia, które mu samo życie przynosi, i odpowiada na nie.
     A niewierzący to ten, kto przeżywa swoje życie jako monolog, kto słucha sam siebie, nie przyjmuje innych, a tym samym nie traktuje poważnie Tego, który przez innych i przez życiowe historie do niego przemawia
.

Tomáš Halík, Hurra, nie jestem Bogiem!,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2013.
(wyróżnienie własne)


Gdy mówię o „Kościele posiadającym”, o majątku Kościoła, nie myślę o tym, co tak często w historii było przedmiotem krytyki: o bogatym i silnym Kościele dysponującym licznymi dobrami materialnymi i wchodzącym w sojusz z realną władzą. To dziś na szczęście w wielu krajach świata już nieodwracalna przeszłość. Przeczytałam te słowa i z  przykrością stwierdziłam, że w przypadku Polski to nie przeszłość, tylko teraźniejszość. Teraźniejszość+, która terroryzuje.

Polski katolicyzm to karykatura chrześcijaństwa. Polski rząd to karykatura rządu. Gdyby ten czeski Ksiądz, był polskim księdzem, z pewnością dostałby zakaz publicznych wypowiedzi i publikacji.

To, do czego rzeczywiście dążą ci, którzy przeciwko europejskiej integracji podnoszą sztandary z widniejącym na nich hasłem: „narodowej suwerenności”, nie jest suwerennością państwa, ale ich własną suwerennością w półmroku korupcyjnego połączenia polityki i ekonomii.

*

Jeśli Kościół (i różne instytucje nazywające siebie chrześcijańskimi) ma na względzie przede wszystkim swoje własne instytucjonalne interesy, a chrześcijanie troszczą się tylko o własną wspólnotę — są solą, która straciła swój smak i funkcję. Do niczego się już nie nadają.

*

[…] słyszymy z każdej strony o powrocie Boga i powrocie religii. Przyznam się, że obawiam się raczej Boga, który wraca w postaci religii politycznej. Raczej ufam drodze, którą wytyczył Lévinas: Bóg bezwarunkowo objawia się w bliźnim, w człowieku, za którego ponoszę współodpowiedzialność. Nie można nie zobaczyć, że u korzeni współczesnego kryzysu ekonomicznego leży właśnie nieobecność odpowiedzialności.

*

Boję się ludzi o niezachwianych przekonaniach, ponieważ czuję od nich chłód śmierci i wrogość wobec życia, wobec jego dynamiki, ciepła i różnorodności, unikam ich, bo po prostu nie wierzę w deklarowaną pewność ich wiary. Nic na to nie poradzę: za murem ich niezłomności wyczuwam tłumione pytania i nierozwikłane problemy, nierozstrzygnięte wewnętrzne konflikty, przed którymi daremnie szukają ucieczki w walce z inaczej myślącymi.

*

Religijny fundamentalizm i radykalny sekularyzm są dwiema skrajnościami, które są do siebie w podejrzany sposób podobne, wzajemnie się prowokują i wzmacniają.

*

Gdyby chrześcijaństwo chciało odwrócić się plecami od współczesności, wpadłoby w bigoterię i fundamentalizm religijny. I gdyby na odwrót, świeckość chciała się zupełnie odwrócić od chrześcijaństwa, sama stałaby się nietolerancyjną pseudoreligią.
     Przykłady obu ekstremów są znane: wulgarne, upolitycznione formy katolicyzmu czy prawosławia zmieszane z nacjonalizmem i ksenofobią po jednej stronie i wojujący ateizm po drugiej
.

Tomáš Halík, Hurra, nie jestem Bogiem!,
Wydawnictwo Agora, Warszawa 2013.
(wyróżnienie własne)

 
1 , 2 , 3 , 4
| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...