Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: okolice psyche

wtorek, 13 listopada 2018

tam. wczoraj.

[…] gdyby słońce nie znikało, nie oglądalibyśmy gwiazd. I tak sytuacja, która wygląda czasem w życiu jak odebranie nam czegoś, strata, zniknięcie, stanowi być może preludium do odkrycia radości większych jeszcze niż te, które utraciliśmy

Christophe André, 3 minuty medytacji,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2018.
 

*
Kaan:
(tu, dzisiaj)
Nie może być tak, że jak zmieniają się plany,
to znaczy, że dzieje się coś złego.
Plany te złe też się zmieniają
i są tak samo śmieszne jak te dobre. :)

czwartek, 01 listopada 2018

Krótka. Szybka. Oszczędna w słowach. Kalejdoskopowa. Prawie każde zdanie, fraza, scena w tej książce to leje po bombie — zatrzymują oddech i bicie serca. Na koniec człowiek się dziwi, że wyszedł z tego czytania cało. A może tylko mu się wydaje, że co najwyżej się zadrasnął.

Nie zapomnę tej książki, choć nie pamiętam, jak na nią wpadłam.

Przydział sal odbywa się na chybił trafił. Trafia się tam, gdzie jest akurat wolne łóżko. Depresja i zaburzone cechy osobowości leżą więc obok innych chorób. A tych mnogość. Są na przykład maniakalno-schizoidalne choroby, czyli takie, w których jesteś do niczego i zginiesz, zginiesz prędko (a lekarze ci w tym pomogą). Są też choroby lękowe, kiedy się ciągle boisz, ale nie wiesz czego, więc wychodzi, że wszystkiego.
     Zdrowi psychicznie, czyli personel, wierzą za to, że kiedy spadnie na podłogę karta chorobowa, należy ją przydeptać, żeby pacjentka nie leżała długo
.

*

Ludzie myślą, że mężczyźni na oddziałach psychiatrycznych piszą poezję i traktaty filozoficzne albo siedzą za wywrotowe myślenie i działalność opozycyjną. Myślą też, że na oddziałach psychiatrycznych znajdują się tylko seryjne morderczynie, wiedźmy, mówiące językami szeptuchy, chore na pląsawicę i wściekliznę potomkinie zwierząt urodzone z zębami i szóstym palcem. To też. Ale większość dziewczyn na oddziałach nie jest aż tak szalona i pamięta, co robili im ojcowie, wujkowie, mężowie, matki, co robił im Kościół, ZUS i rynek pracy.

*

Karolina dostaje szału i wrzeszczy:
     — Co ja, bez prawa? Wyjęta spod? Ja czuwam nad bezpieczeństwem wszystkich! Oddziału! Zięcia, tego skurwysyna! Troska i serce, praca i miłość! Ty chora, pojebana suko!
     Będą pasy dla Karoliny, co mnie zasmuca, bo po tych jej krzykach to każdy myśli, że ona ma przynajmniej schizofrenię. A ja z nią rozmawiałam i wiem, że z tym zięciem to prawda
.

*

Gdyby Basia mogła wyraźnie coś zakomunikować, poprosiłaby pewnie, żeby nie rozmawiano o niej jak o aucie albo o koniu.
     — Henryku, nie mów pielęgniarkom: „Wszystko koło niej zrobiłem, wyczyszczona, zęby wyszorowane, włoski umyte, cała lśni. Wszystko tak, jak ma być”. I nie klep mnie po plecach, Henryku, proszę
.

*

Przepustki najwcześniej wydaje się po dwóch tygodniach, zwykle na weekendy — na posprzątanie, popranie dzieciom. Bo przecież w domu wciąż jesteśmy matkami, żonami, dziewczynami. Świat na zewnątrz jest serio szybki. Dopiero na przepustce odczuwa się, jak bardzo leki otępiają. Ludzie jedzą w domach używając noży, mają kable do telewizorów i ładowarki do telefonów.

*

Tylko taras z ogrodem przychodzi mi do głowy, gdy myślę o antidotum na otępiającą medycynę.

Olga Hund, Psy ras drobnych,
Ha!art, Kraków 2018.


Zadzieram łeb i patrzę w konstelacje gwiazd, które przecież tam są, choć ich nie widać. Są tam, a my z nimi, jedziemy wszystkie na jednym wozie: upchane i ciągnięte przez Wielką Niedźwiedzicę. A nasze nogi zwisają w mlecznej mgle.

*

     — Bo co to jest szaleństwo? Ta psychiczność? To my przysz na wolności wszyscy tak samo popierdoleni, prawda, jesteśmy, tylko tu się, pani Olgo, rozchodzi o to, jak se ktoś radzi z tym, no, rozczarowaniem. Czyli wtedy, jak ni chuja nie dostaje tego, czego chce. I jak się spokojnie rozczaruje, to zdrowy, a jak pokaże, że jest rozczarowany, przykładowo, wyjebie we wiatę przystanka, a akurat patrol będzie jechał, to już psychiczność.

(tamże)

piątek, 19 października 2018

Eksperyment. Trwa. Nie czytam. Odwyk. Detoks literkowy. Od prawie trzech tygodni (liczenie świadczy o książkoholizmie!) bez dwudziestu czterech godzin (przyczyna, efekt III) i dziewięćdziesięciu minut (efekt) nie czytam. To znaczy nie czytam tyle, co zwykle. Tylko do porannej kawy, w tramwaju lub w nocy, ale w nocy nie więcej niż 40 minut, bo przecież rano czeka na mnie dzień.

Ale przecież cała Polska czyta dzieciom! Książkoholiczka argumentowała. Ja cała jako dorosła wynegocjowałam chociaż godzinkę dziennie.

Pierwotnie, w ramach eksperymentu, miałam w planie czytać tylko tę książkę; czytać powoli, by starczyła na miesiąc. Nie starczyła. Jest doskonała, gdy odnoszę ją do tego, co dla mnie najważniejsze, choć nie jest to buddyzm.

Nie polecam czytać jej szybko, na jeden ząb — śmiem twierdzić, że zbyt dużo wrażeń wtedy się straci, nie przeżyje się tej książki, tylko ją przeżuje się umysłem, a nie doświadczy sercem.

To, co przykre, raczej budzi nas ze snu, niż do niego kołysze. To, co bolesne, uświadamia nam, że mamy nawyki, którym niekoniecznie musimy ulegać. Wszystkie te niemiłe wydarzenia pokazują nam, gdzie jest nasze miejsce, i przypominają o naukach: o miłującej życzliwości, uważności i łagodności. Jednak nawet gdy staramy się żyć, mając to wszystko na uwadze, często, a właściwie stale znajdujemy się na rozdrożu, zastanawiamy się, co dalej.

*

Trudności pomagają nam przezwyciężyć ignorancję i dopingują nas, żebyśmy zebrali się na odwagę i wyruszyli w nieznane.

*

 […] cokolwiek się pojawia, staje się drogą i wszystko, ale to wszystko jest możliwe i do przeprowadzenia. Na tym polega nieustraszoność. Takie możliwości mają zwykli ludzie — tacy jak my.

*

Teraz jest ten właściwy moment.
     Nie ma nic poza chwilą obecną; to ona określa naszą przyszłość. Innymi słowy, jeśli życzylibyśmy sobie większej pogody ducha, musimy już teraz dołożyć wszelkich starań, by wzbudzić w sobie ten nastrój. Przyszłość jest sumą naszych działań w teraźniejszości
.

*

Z całą pogodą ducha i wrażliwością, na jakie nas stać, starajmy się bezpośrednio doświadczyć wszystkiego, co się wydarza. Tak właśnie dochodzi się do pierwotnej radości, tak osiąga się spokój.

*

Niektórym jest o wiele łatwiej zaakceptować innych niż siebie samych. Wydaje się nam, że współczucie zarezerwowane jest dla innych i nigdy nie przychodzi nam do głowy, by odczuwać je wobec siebie.
     Z mojego doświadczenia wynika, że dopiero gdy odrzucimy wszelkie nakazy dotyczące praktyki, stopniowo zaowocuje ona większą przytomnością umysłu oraz ufnością. Krok po kroku, nic nie planując, pragnąc jedynie być uczciwym i życzliwym, stajemy się odpowiedzialni za swoje życie na tym nieprzewidywalnym świecie, w tej wyjątkowej chwili, w tym cennym ludzkim ciele
.

Pema Chödrön, Nigdy nie jest za późno. Jak czerpać siłę z przeciwności losu, przeł. Agnieszka Burzyńska i Anna Różańska,
Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)
[cytowana również tu, tu, tutu].



czwartek, 18 października 2018

Wszystko, co najważniejsze w moim życiu, jest poza słowami i dźwiękami, poza kolorem i kształtem, jest w czuciu. Dotarło to do mnie, gdy wracając do ula tramwajem, spotkałam poniższe słowa. Dla nich, już to wiem, po tę książkę sięgnęłam. Bo te słowa prowadzą do tego, co poza — prowadzą w mgnieniu oka.

Słowa, dźwięki, kształty, kolory, zapachy, smaki… to tylko katalizatory, trampolina, lont, początek drogi ku.

[…] wystarczy zatrzymać się w środku tego chaosu i rozejrzeć wokół. Ujrzymy wtedy, że stoimy w centrum świętej mandali. Wijemy się jak robaczek przybity szpilką do środka tarczy, nie zdając sobie sprawy z tego, że choć jesteśmy w kropce, to trafiliśmy w dziesiątkę.

Pema Chödrön, Nigdy nie jest za późno. Jak czerpać siłę z przeciwności losu, przeł. Agnieszka Burzyńska i Anna Różańska,
Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

Autor(ka) nie do ustalenia, źródło.

niedziela, 14 października 2018

piękny, słoneczny dzień.
minął już. był pełny i dobry.

Radość i cierpienie są nierozdzielne. […] Jeśli istnieje tylko radość, zaraz pojawia się arogancja. Jeśli doświadczamy jedynie cierpienia, tracimy z oczu rozległe horyzonty swojej wizji. Radość podnosi na duchu i uświadamia, jak piękny i ogromny jest świat. Cierpienie z kolei rodzi pokorę.

Pema Chödrön, Nigdy nie jest za późno. Jak czerpać siłę z przeciwności losu, przeł. Agnieszka Burzyńska i Anna Różańska,
Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

sobota, 13 października 2018

Rano. Kartka papieru. Ołówek. Zapisałam: dziś pragnę zrobić coś dla… mojego zdrowia, dla relacji z mężczyzną mojego życia i dla mojego rozwoju. W ciągu dnia uzupełniałam kartkę „zrobionymi” rzeczami. Zapisywałam, ciesząc się również najdrobniejszymi drobiazgami.

Wieczorem. Kartka papieru. Ogień. Ulotność dnia zmaterializowała się w popiele. Nie ma już dzisiejszego dnia, nie ma już kartki, nie ma już trofeum w postaci listy tego, co dziś zrobiłam — nie sparaliżuje mnie ona jutro.

Jutro. Kartka papieru? Nie wiem, ale ciekawi mnie co zapiszę.

dziś pragnę zrobić coś dla:
  — __________,
  — __________,
  — __________,
  — __________.

* * *

[…] każdego dnia człowiek trochę się rozwija, zdarza się coś nowego, aż w końcu, gdy minie wiele dni, niemożliwe staje się możliwe.

Naomi Alderman, Siła, przeł. Małgorzata Glasenapp,
Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

*

[Uczmy się] jak być dobrym dla siebie samego, jak szanować siebie samego. Jest to istotne, bo gdy patrząc w swoje serce, odkrywamy to, co pomieszane i co jasne, co przykre i co miłe, nie odkrywamy jedynie samych siebie. Odkrywamy wszechświat.

Pema Chödrön, Nigdy nie jest za późno. Jak czerpać siłę z przeciwności losu, przeł. Agnieszka Burzyńska i Anna Różańska,
Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2018.
(wyróżnienie własne)

środa, 10 października 2018

Zatrzymał się przy krzaczku. Intensywnie oddał się „czytaniu”. Starsza kobieta z siłą, jakiej bym się po niej nie spodziewała, gwałtownie szarpnęła smycz. W ten sposób moja uwaga przesunęła tę psio-ludzką parę z widzenia peryferyjnego w samo centrum. Pies w typie tollera, skundlony niższą wysokością w kłębie i drobniejszą sylwetką nie odszczekał się, że nie godzi się tak psa traktować, kurwą nie rzucił, poddał się sile bez oporów, przechodząc do porządku dziennego nad chwilą.

Dwa metry dalej — równie gwałtownie co niespotykanie — nagle pani stanęła; torebkę, błąkającą się po świecie dostatecznie długo, otworzyła i zaczęła nerwowo przeszukiwać. Im bardziej szukała, tym bardziej to, czego poszukiwała, kryło się przed jej oczami i dłońmi. Pies stał, miał czas, rozejrzał się po świecie na pół długości smyczy w lewo i w prawo. Nie zaczął wyzywać, że ona znów nie wzięła, zapomniała, zgubiła i co ona sobie myśli, co zamierza, że kłopot mu nie lada zrobiła. Zamiast tego wszystkiego po prostu usiadł i czekał, delektując się chwilą.

Patrzyłam na psa urzeczona jeszcze dobrą chwilę, bo wszystko trwało odpowiednio do wieku starszej pani. Wiedziałam, że spotkałam kudłatego Nauczyciela — ta chwila stała się i dla mnie idealna. Niczego ani Jemu, ani mnie nie brakowało.

A życie już takie jest, że czasem człowieka szarpnie dotkliwie, za obrożę przytrzyma.

Lęk i nadzieja powstają z odczucia, że czegoś nam brak. Rodzą się z poczucia ubóstwa. Nie potrafimy po prostu poczuć się dobrze sami ze sobą. Chwytamy się nadziei, a ta okrada nas z chwili obecnej. Czujemy, że to ktoś inny, nie my, wie, o co chodzi, że to w nas czegoś brak, i dlatego cały świat także wydaje się wybrakowany.

Pema Chödrön, Nigdy nie jest za późno. Jak czerpać siłę z przeciwności losu,
przeł. Agnieszka Burzyńska i Anna Różańska,
Wydawnictwo Zwierciadło, Warszawa 2018.


Przypomniała mi się historia z Kudłatą, równie pouczająca, równie mocno uśmiechająca moją Duszę.

sobota, 06 października 2018

Przyszła do mnie sama i porwała mnie opracowaniem graficznym — ilustracjami, przestrzenią, światłem. Oddech przyszedł potem. Jest ze mną dużo lepiej, niż czasem myślałam.

Dopóki oddychasz, jest z tobą lepiej niż gorzej.
Jon Kabat-Zinn

*

Oddychasz 22 000 razy dziennie. Ilu oddechów jesteś świadomy?

*

     Oddech to życie…
     …na nieskończenie wielu poziomach
.



Sztuka oddychania pobudza zdolność zadziwienia, podziwu, a zarazem ciekawość — podstawy życia szczęśliwszego i bardziej świadomego.
     Daje odwagę, by zaakceptować samego siebie z wszystkimi wadami i porażkami. By traktować samego siebie życzliwie, z empatią i współczuciem, jakich każdy człowiek potrzebuje. Pomaga także spojrzeć na zewnątrz i w pełni docenić świat
.

*

Przyzwyczajenia ujawniają się, kiedy nasz umysł jest gdzie indziej.
     Znikają, kiedy uważnie koncentrujemy się z powrotem na chwili obecnej
.

*

[…] kiedy zdasz sobie sprawę, że wpadłeś w sidła niechcianego przyzwyczajenia lub w pułapkę samokrytyki, bądź też cierpisz z powodu niespokojnych, stresujących, ponurych albo jakichkolwiek innych negatywnych myśli…
     …zrób coś, czego one szczególnie nienawidzą.
     Weź kilka łagodnych, głębokich oddechów. Poczuj mocno ziemię pod stopami



     Gdzie się podziała cała ta radosna ciekawość?
     Nigdzie.
     Została zwyczajnie przytłoczona oczekiwaniami, uwarunkowaniami, być może także odrobiną nieśmiałości i cynizmu
.

     Czas, by znów swobodnie odetchnąć.

*

Poczuj bezruch, oczekiwanie, nieskończoność samą w sobie

*

Sedno sztuki oddychania tkwi w tym, by mieć odwagę odpuścić. Odpuścić i pozwolić swojemu oddechowi płynąć.



Danny Penman, Sztuka oddechu. Sekret świadomego życia,
oprac. graficz. Steve Wells, przeł. Dominika Chylińska, Znak, Kraków 2017.
(wyróżnienie własne)



niedziela, 23 września 2018

bądź w tym, co jest*,
a potem? potem
wykorzystaj to doświadczenie.

__________
* nie dotyczy sytuacji, gdy doświadczasz przemocy fizycznej, psychicznej, ekonomicznej.

*

Jeden z moich ulubionych fragmentów, opisujących wzloty i upadki w naszej podróży przez życie, pochodzi z książki The Velveteen Rabbit („Pluszowy króliczek”) Margery Williams. W tej opowiastce dwie dziecięce zabawki, Skórzany Koń i Króliczek, rozmawiają o tym, jak się zostaje Prawdziwym:
     — Czy to boli? — spytał Króliczek
.
     — Czasami — powiedział Skórzany Koń, który zawsze mówił prawdę. — Kiedy jesteś Prawdziwy, nie masz nic przeciwko temu, że cię boli.
     — Czy to się dzieje od razu, jakby cię nakręcali — zapytał — czy też po trochu?
     — To się nie dzieje od razu — odpowiedział Skórzany Koń. — Stajesz się. To wymaga czasu
. Właśnie dlatego to się nie zdarza wszystkim tym, którzy się łatwo łamią albo mają ostre krawędzie, albo trzeba ich ostrożnie trzymać. Zazwyczaj zanim staniesz się Prawdziwym, masz już wygłaskane prawie całe futerko, oczy ci wypadają, masz sflaczałe łapki i jesteś bardzo zniszczony. Ale to wszystko nie ma najmniejszego znaczenia, ponieważ kiedy już staniesz się Prawdziwy, nie możesz być brzydki, chyba że w oczach ludzi, którzy nic nie rozumieją
.

Susan Jeffers, Mimo lęku, przeł. Maria Veith,
Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015.
(wyróżnienie własne)



ilustr. Autor(ka) — nie umiem ustalić (źródło).


niedziela, 16 września 2018

Ta książka jest niczym wielki słodki ptyś w cukierni. Znam takich, co porzygają się przy trzecim rozdziale. Znam takich, co za życia tej książki nie ruszą — wolą jabłecznik z antonówek.

Eklektyczna, niczym zbiór dobrych myśli, może chwilami zemdlić, więc trzeba jak z ptysiami — taktykę własną mieć: paluszkiem troszkę kremu, a może najpierw daszek z odrobiną  kremu. Przekładałam kolejne rozdziały akapitami z innych książek, żeby nie zgubić smaku, żeby powoli przeżuwać, bo warto. Lubię ptysie, jeszcze niejedno sobie z tej książki wydłubię.

Jego  celem [Stewarta Emery’ego] było sprowadzenie samolotu na odległość tysiąca jardów od pasa startowego na Hawajach, na pięć minut przed zakładanym czasem lądowania. Za każdym razem, gdy samolot zboczył z kursu, system dokonywał korekty. Pilot wyjaśnił, że przybędą na Hawaje na czas, mimo że „błądzili przez 90% czasu”. Emery podejmuje rozważania, stwierdzając: „Tak więc droga stąd, gdzie jesteś, tam, gdzie chcesz być, zaczyna się od błędu, który korygujemy, który staje się następnym błędem, który korygujemy, który staje się następnym błędem, który korygujemy. Tak więc jedynym momentem, kiedy naprawdę podążamy właściwą drogą, są rzadkie chwile, gdy zygzak przecina drogę, którą sobie wytyczyliśmy”.

*

Nigdy nie będziesz gotowy, jeśli cały czas bronisz kursu, jaki dla siebie wybrałeś. Będziesz ciągle schodzić z drogi i nigdy nie dotrzesz do celu. Jeśli jesteś stale otwarty na wskazówki, sygnalizujące ci czas na korektę, zawsze trafisz do właściwego miejsca – lub przynajmniej bardzo blisko.

*

Po wielu rozważaniach doszłam do wniosku, że jeśli ostatnio nie popełniłeś żadnego błędu, musisz coś robić źle. Nigdy nie dolecisz na Hawaje! Nawet nie wystartowałeś z lotniska! Nawet nie oderwałeś się od ziemi! Niczym nie ryzykujesz — nie cieszysz się też „dobrem”, które może ci zaoferować życie. Cóż za marnotrawstwo!

*

[…] poradzisz sobie ze wszystkim, co się wydarzy po podjęciu decyzji.
     Patrz uważnie na wskazówki, które mówią, że schodzisz z kursu, i zacznij układać plan, jak skorygować sytuację
.

Susan Jeffers, Mimo lęku, przeł. Maria Veith,
Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015.
(wyróżnienie własne)



[…] niepotrzebnie się martwisz. Naprawdę nie masz nic do stracenia, a raczej możesz coś zyskać, niezależnie od tego, jakich wyborów dokonujesz lub jakie działania podejmujesz w życiu.

*

To wszystko jest wspaniałą przygodą, niezależnie od tego, co wybiorę.
     Naprawdę znam ludzi, którzy tak myślą
, […] żyją w świecie, w którym nie ma przegranych.

*

[…] jesteś w sytuacji, w której nie możesz przegrać. Co to za plusy? Są to możliwości przeżywania życia w nowy sposób, uczenia się i rozwoju, określenia, kim jesteś i kim naprawdę chciałbyś być i co chciałbyś w życiu robić. Każda droga jest pełna możliwości – niezależnie od tego, jaki będzie wynik.

*

Wiedz, iż istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdy zaczniesz ryzykować i dorastać, ludzie znaczący w twoim życiu będą stawiać opór. […] Kiedy zaczniesz kołysać łodzią, ktoś na pewno każe ci usiąść. Nie powinieneś czuć się zaskoczony, zdziwiony czy niesprawiedliwie oskarżony. W ten sposób ludzie bronią własnego poczucia bezpieczeństwa. Często nawet nie zdają sobie z tego sprawy. W ich umyśle te napomnienia i uwagi wydają się całkowicie usprawiedliwione, wręcz: „dla twojego dobra”. Ważne, żebyś ty wiedział, co się dzieje.

*

Dzieci są mistrzami manipulacji. Wierz mi: to dzieci najczęściej żerują na naszym poczuciu winy. Rodzice mają własny styl działania. Zwykle poniżają nas w sposób słodki i subtelny, mówiąc na przykład: „Kochanie, czy na pewno możesz tak postąpić? Wiesz przecież, że nigdy nie umiałaś być samodzielna” albo: „Kochanie, lepiej dobrze się zastanów […]”. Albo: „Ostatnio stajesz się egoistką. Zupełnie cię nie poznaję”.

(tamże)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
| < Listopad 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:




*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...