Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: okolice psyche

wtorek, 28 marca 2017

Krok. Ten pierwszy rano.
Kroki. Kolejne w ciągu dnia.
Niczym składana Życiu modlitwa dziękczynna.

Same słowa: krok lub chodzenie wywołują we mnie całą gamę emocji, uczuć i pragnień — czasem bardzo skrajnych i trudnych. Do zespołu słów-kluczy krok chodzenie dołączyło słowo oddech, tworząc moją Świętą Trójcę. Uśmiecham się do tego sformułowania, bo moja Biblia przyszła do mnie niecały rok temu.

Każdego dnia daj sobie czas, by pobyć ze swoim oddechem i swoimi krokami, by sprowadzić umysł z powrotem do ciała — by przypomnieć sobie, że w ogóle masz ciało! Każdego dnia daj sobie trochę czasu, by posłuchać ze współczuciem swojego wewnętrznego dziecka, posłuchać tego, co w twoim wnętrzu domaga się usłyszenia.

*

Puszczenie jest zawsze puszczeniem czegoś. To, czego się trzymamy, może być wytworem naszego własnego umysłu, iluzorycznym sposobem postrzegania czegoś przez nas, a nie prawdą o tym czymś.

*

Jeżeli czujesz, że twoje marzenia się nie urzeczywistniają, może ci się wydawać, że powinieneś coś więcej robić, więcej myśleć albo więcej kombinować. W rzeczywistości może być tak, że potrzeba ci czegoś mniej — mniej hałasu z zewnątrz i wewnątrz — po to, aby zaistniała w tobie przestrzeń, w której najprawdziwsze dążenie twojego serca będzie mogło wykiełkować i rozkwitnąć.

Hanh Thich Nhat, Cisza. Siła spokoju w świecie pełnym zgiełku,
przeł. Jerzy Paweł Listwan, Czarna Owca, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)


niedziela, 26 marca 2017

Ciało jest cudem!
Thích Nhất Hạnh

*

szukaj. nie śpiesz się. odnajdź w sobie. odkrywaj radość
w każdej chwili, we wszystkim, co robisz
.
Drzewko przepisało sobie sens własnego doświadczenia.

*

Tydzień temu był inny świat.
JiM 


mój stan posiadania na wczoraj:

licznik: 7700+50 powtórzeń.

*

Szczęście rodzi się wraz z tym, jak uświadamiamy sobie istnienie dostępnych dla nas cudów.

*

[…] właśnie tutaj, w zwykłym, codziennym życiu każdy oddech i krok mogą w konkretny sposób przybliżać nas do urzeczywistnienia tego, o czym w głębi serca marzymy.

Hanh Thich Nhat, Cisza. Siła spokoju w świecie pełnym zgiełku,
przeł. Jerzy Paweł Listwan, Czarna Owca, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)

niedziela, 12 marca 2017

La uwielbia jego książki. La jest mądrą i wrażliwą kobietą, więc Jej uwielb niesie informację, która jest dla mnie znacząca. Kilka miesięcy temu zaznaczyłam Autora jako jednego z tych, na których poluję. I wczoraj rano osiołkowi w żłoby dano. Wybrałam i zaraz po śniadaniu rzuciłam się na nią. Po Jak… (I)Jak… (II) przeczuwałam pismo nosem, że mogę znaleźć w tej książce coś, co bardzo może przydać się w kontaktach z dorosłymi dziećmi. Byłam ciekawa też, jak to się ma do mojego doświadczenia. Nie pomylił się mój nos. Teraz jest i po książce, i po niedzielnej kawce. Czekam na nowe.

[…] chcę krótko wyjaśnić, dlaczego NIE jest koniecznym warunkiem płynącego z serca TAK. Otóż, człowiek tylko wtedy może z pełnym przekonaniem na coś się zgodzić, jeśli czuje, że ma także możliwość niegodzenia się. […]
     Kiedy nie możemy powiedzieć NIE — a przynajmniej tak się czujemy — pozostaje nam wybór spośród trzech równie niezadowalających możliwości: powiedzieć TAK bez przekonania, skłamać albo zrezygnować.

*

Osobiste NIE to pod każdym względem najlepsze NIE. Nikt nie zostaje przez nie obrażony i wywiera najsilniejsze wrażenie — a już sama droga do niego jest cenna. […]
     Osobiste NIE wypływa z naszych indywidualnych wartości, doświadczeń, uczuć i granic — a jego głównym motorem jest nasza odpowiedzialność za siebie. […]
     […] jest to raczej TAK powiedziane w stronę własnych potrzeb i uczuć.

*

Najlepszym prezentem, jaki rodzice mogą dać dziecku, jest świadomość, że myślą to, co mówią, i mówią to, co myślą.

*

Sztuka mówienia NIE dorosłemu partnerowi nie różni się niczym od sztuki mówienia NIE dziecku. Obie zasadzają się na zdolności i woli mówienia z czystym sumieniem TAK samemu sobie. Wielu z nas musi cierpliwie czekać, aż owo czyste sumienie przebije się przez pokłady poczucia winy i lęku. Mamy prawo mówić TAK i NIE wtedy kiedy tego chcemy — ale prawo to opiera się na naszej inicjatywie. Nikt nie przyniesie nam go na srebrnej tacy.

Jesper Juul, „Nie” z miłości. Mądrzy rodzice — silne dzieci,
przeł. Dariusz Syska, Wydawnictwo MiND, Podkowa Leśna 2011.
(wyróżnienie własne)


sobota, 11 marca 2017

Rekomendacja. Małe grzebanie w necie. Dwa Tedy. Portal ibukowy. I nabyłam tę książkę łamiąc regułę kupowania książek we właściwej cenie.

Sama nie wiem, czy stan, w którym jestem od prawie tygodnia — absolutnej euforii i niezaspokojonego apetytu na życie, nawet gdy padam na dziób — jest efektem pójścia w tango, czy rozpoczęcia, skończonej dziś książki. A może te dwie okoliczności jednocześnie, choć każda na swój sposób, sprawiły, że zrobiłam odkrycie życia?

Pamiętam, w poniedziałek po rehabce stałam na przystanku naćpana endorfinami. Strzelił mi do głowy pomysł, który natychmiast postanowiłam eksperymentalnie wprowadzić w życie poprzez bycie swoim osobistym królikiem doświadczalnym. W efekcie od prawie tygodnia praktykuję „bycie łagodną dla siebie”.

Bycie łagodnym dla siebie przez całe moje dotychczasowe życie nie wchodziło w grę, bo było utożsamiane z pobłażliwością i folgowaniem swoim zachciankom. Na ten moment wiem, że bycie łagodną dla siebie oznacza bycie uważną na to, co się ze mną dzieje; bycie otwartą i gotową, by spotkać w sobie trudne i z nim po prostu być, a nie reperować, znajdować rozwiązania. Dzięki temu staję się prawdziwsza, pełniejsza i szczęśliwsza. Nie ruszając się fizycznie z miejsca, wylądowałam w zupełnie nowym świecie. Świecie, o którego istnieniu nie miałam pojęcia.

Co stanowi większe ryzyko? Czy rezygnacja z tego, co pomyślą ludzie, czy z tego, co sami czujemy, w co wierzymy i kim jesteśmy?

*

Wątpliwości są jak dzieci — jeśli będziemy je ignorować, staną się głośniejsze. Najlepiej po prostu przyjąć je do wiadomości. I zapisać. Wiem, że jest to przeciwne naszej intuicji, ale przyjęcie ich do wiadomości i zapisanie wcale nie daje im więcej siły. W ten sposób to my zaczynamy panować nad sytuacją. Mamy okazję powiedzieć: „Rozumiem. Widzę już, czego się boję, ale i tak to zrobię”.
     
[…] By pokonać wątpliwości, musimy uwierzyć, że jesteśmy kimś w dostatecznym stopniu, i przestać się przejmować oczekiwaniami innych ludzi.

*

Wybierzmy coś, czego się boimy albo o czym od dawna marzyliśmy. Nigdy nie wiadomo, gdzie znajdziemy jakąś ważną inspirację.

*

Wystarczalność nie jest czymś zawieszonym miedzy nadmiarem i ubóstwem. Nie jest też miarą tego, czego mamy za mało lub za dużo. Wystarczalność nie jest ilością, jest ona doświadczeniem, tworzoną przez nas deklaracją, że wiemy, iż czegoś nam wystarczy i że my też jesteśmy wystarczająco dobrzy dla świata.
     Wystarczalność jest czymś, co mamy w głowach. Jest świadomością, którą możemy przywołać, uwagą i celowym wyborem myślenia o sytuacji, w której żyjemy.

*

Tworzenie własnej historii może być trudnym zadaniem, ale i tak jest to łatwiejsze niż ciągła ucieczka. Uznanie własnej słabości jest ryzykowne, ale mniej niebezpieczne niż wyrzeczenie się miłości, poczucia przynależności i radości — tych doświadczeń, które sprawiają, że jesteśmy bardziej podatni na ciosy. Tylko jeśli wystarcza nam odwagi, by zbadać ciemność, potrafimy odkryć nieskończoną moc światła.

Brené Brown, Dary niedoskonałości. Jak przestać się przejmować tym,
kim powinniśmy być, i zaakceptować to, kim jesteśmy
,
przeł. Krzysztof Puławski, Media Rodzina, Poznań 2012.
(wyróżnienie własne)


*

czwartek, 23 lutego 2017

Ikona. Autorytet. Z perspektywą czterdziestu lat praktyki. Nie czyta się tej książki, ją się pochłania. Dopiero rozdział Autoportret dusi silnik do obsługiwania literek — jak dobrze, że jest prawie ostatni.

Wolałabym na przykład nie wiedzieć, że ów mądry człowiek na swoim biurku trzyma zdjęcie/obrazek małpki, która zakrywa uszy, by nie słyszeć i zasłania oczy, by nie widzieć rzeczywistości — dla mnie ów „największy” polski święty, co z obrazka/zdjęcia patrzy, jest mordercą w białych rękawiczkach, i patronem pedofili, pomijając oczywistość, że był zwykłym mizoginem, w końcu katolicyzm zobowiązuje.

Uwierz, że warto żyć, a twoja wiara
pomoże to urzeczywistnić
.

William James
(1842–1910)

*

Fajnie jest, gdy człowiek potrafi przekazać uczucia zwierzęciu i dostać je też od niego

*

[Robert D. Gamble]  Z czasem dostrzegłem, że w Polsce jest tendencja do perfekcjonizmu. Tworzone są ideały. Zawiesza się je gdzieś wysoko, a rzeczywistość nie ma z nimi wiele wspólnego. Dziurę między ideałami a codziennością najłatwiej załatać hipokryzją.

*

Nie wolno jednak poddawać się frustracji i trzeba robić swoje na tym obszarze, na który ma się wpływ. […]  mówię sobie, że dzisiaj w tej właśnie chwili, muszę się pogodzić z rzeczywistością. A co będzie dalej? Zobaczymy. Okoliczności się zmieniają

*

To nie sztuka przestać pić. Ale się zmienić.

*

Mówi: „A teraz pracuj nad sobą. Dostałeś narzędzia, wiedzę i wiesz, co z tym zrobić”. Różnie to potem wychodzi. Zależy od człowieka. Dla każdego alfabet ma dwadzieścia cztery litery, ale jeden zrobi z niego bestseller, drugi — paszkwil, a trzeci będzie go dukać do końca życia.

*

Człowiek w pewnym sensie powinien być egoistą w trosce o własne zdrowie, równowagę.  […]  Jak odmówię, świat się nie zawali, a jak nawet się zawali, to byle nie na mnie

Bohdan Woronowicz w rozmowie z Karoliną Prewęcką,
Dasz radę! O pokonywaniu uzależnień,
Prószyński i S-ka, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)


niedziela, 15 stycznia 2017

Ja takich książek nie czytam. Co spowodowało, że zajrzałam do tej? Jak to się stało, że ją kupiłam? Na jaki haczyk mnie złapała okładka lub tytuł? Spełnienie, trzecia miara… Gdy skończyłam, wiedziałam. Odkryłam, że to książka, którą chciało przeczytać moje kopytko (specjalny znacznik na tę okoliczność stworzyłam), bo ja wciąż takich książek nie czytam.

Tę książkę trudno nazwać książką, choć ma isbn. Może drażnić eklektyzmem i do szału doprowadzić posmakiem njuejdżyzmu, ale moje kopytko było zachwycone i co chwilę mruczało: a widzisz! To zbiór myśli, zbiór odkryć, przeżyć i wniosków, do których doszła autorka. I choć rozum nie kupuje tej książki, to wiele części mojego ciała, duszy i sensu wciąż mruczy.

Bez względu na to, co ludzie mówią na temat najważniejszych dla nich spraw, liczy się tylko to, czemu poświęcają swoją uwagę.

*

Wydarzenia mają swój początek i koniec. To, jak się kończą, stanowi materiał do opowieści. A może raczej materiałem jest to, co dzieje się pomiędzy początkiem a końcem.

*

Dzięki czemu czujesz, że żyjesz?

*

Dla Arystotelesa „nawyk to tylko długa praktyka” [...].

*

Człowiek całymi latami zamartwia się z jakiegoś powodu, zamiast powiedzieć sobie po prostu: „No i co z tego”. To jedno z moich ulubionych powiedzeń. (Andy Warhol)

*

Wszystko zmieniło się w dniu, w którym zrozumiała, że ma dokładnie tyle czasu, ile potrzeba na wszystkie ważne sprawy w jej życiu. (Brian Andreas)

*

Wiosną — dziesięć tysięcy kwiatów, jesienią — księżyc, latem — chłodny wiatr, zimą — śnieg. Jeśli umysłu twego nie zasnuwa chmura rzeczy zbytecznych, to jest to najlepsza pora twego życia. (Wu Men).

*

[...] John Burroughs: „Wielka szansa jest tam, gdzie ty. Nie gardź swoim własnym miejscem i swoją godzinę. Każde miejsce jest pod gwiazdami, każde miejsce jest centrum wszechświata”.

*

Są drzwi w przestrzeni, których szukasz, i drzwi w czasie, na które czekasz” — usłyszałam kiedyś od jednego z moich przyjaciół .

Arianna Huffington, Spełnienie. Nowy wymiar twojego sukcesu,
przeł. Marcin Kowalczyk, MT Biznes, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)


sobota, 14 stycznia 2017

Przeczytałam w środę:

[...] nauczyłam się wypowiadać itadakimasu przed każdym posiłkiem. Słowo to oznacza po prostuotrzymuję”.

Arianna Huffington, Spełnienie. Nowy wymiar twojego sukcesu,
przeł. Marcin Kowalczyk, MT Biznes, Warszawa 2014.

Zapragnęłam znać zestaw japońskich krzaczków odpowiadających temu słowu. No i chciałam się upewnić, czy w języku japońskim właśnie tak jest. Napisałam do Filigranki i dostałam przepiękną odpowiedź:

Przed posiłkiem Japończycy mówią „itadakimasu” i kierują to słowo-pozdrowienie do osoby, z którą coś właśnie jedzą lub do kogoś, kto to jedzenie im oferuje (płaci? gotuje?). Zupełnie prosto można to przetłumaczyć na „otrzymuję”, ale sens tego słowa jest głębszy. Ja to widzę inaczej.
     Aby to dobrze wyjaśnić, trzeba byłoby nauczyć Cię choć teoretycznie ugrzecznionej — honoryfikatywnej mowy japońskiej. W skrócie mówiąc: jest to bardzo grzeczny czasownik, który oznacza
„ja, niżej na drabinie hierarchii społecznej, pozwalam sobie przyjąć (te dary) od Ciebie (pana, pani, Boga?), który jesteś wyżej ode mnie w tejże hierarchii”. Fajne, co? Znaczek kanji nie jest raczej szczególnie atrakcyjny […]. Sam znaczek niesie także znaczenie „szczyt góry”, czyli przenośnie: „Ty, któryś jest na szczycie góry…”.

Bardzo fajne! Tylko z jednym zgodzić się z Filigranką nie mogę. Znaczek kanji jest przepiękny! Od drugiego do czwartego szepcze opowieść o rozwoju, o stawaniu się — sznureczek, pętelka, dziewiątka! A gdy dziękuję, składam hołd nie tylko Ofiarodawcy, Nauczycielowi, ale dotykam również czegoś w sobie, kogoś, kim mogę się stać. Wdzięczność przemienia mnie. Itadakimasu!

*

A wczoraj wieczorem podczas mrożenia kopytka, przeczytałam:

Błogosławieństwa już są.
(tamże)

Uśmiechnęłam się od ucha do ucha.

niedziela, 08 stycznia 2017

Od dłuższego czasu jestem w drugiej połowie swojego życia — pomyślałam. W pierwszej znakiem rozpoznawczym był „koniec”: kończyłam szkoły, relacje; zamykałam sprawy, konta, usta. W drugiej przez wszystkie przypadki odmieniam i zaklinam „początek”: co dnia rozpoczynam, rozgrzebuję, rozbijam obóz (czasami przetrwania), znaczę miejsca i chwile, bo… chcę, wybieram, decyduję.

Ta książka, o permanentnym dokonywaniu wyborów, nawet jeśli niczego się nie wybiera, uświadomiła mi to dobitnie. Bywa ciężko, marnie, ale tę drugą część wolę. Uśmiecham się na samą myśl o dzisiejszym wieczorze, jutrzejszym dniu, nadchodzącym tygodniu.

Każda ścieżka, każda rola i każde zadanie w życiu wiąże się z pewnymi problemami. Nie ma drogi bez przeszkód. To, że na Twojej drodze pojawia się więcej problemów i przeszkód, niż przewidywałeś, nie oznacza, że dokonany przez Ciebie wybór jest niewłaściwy lub błędny.

*

Nie dokonuje się wyboru, czy pracować lub nie pracować,  ale wybiera się rodzaj pracy;  nawet poczucie winy spowodowane odkładaniem działania wymaga pewnego wysiłku.

*

Osoby, które uważają się za nieudaczników, to te, które raz poniosły porażkę i stanęły w miejscu. „Nieudacznik” chce przed rozpoczęciem pracy nad projektem mieć gwarancję, że wszystko pójdzie doskonale, bezproblemowo. Osoba odnosząca sukcesy pragnie podejmować ryzyko w granicach rozsądku, wiedząc, że nie ma żadnych gwarancji z wyjątkiem praw Murphy’ego: jeżeli coś może się nie udać, to się nie uda. Ludzie sukcesu wielokrotnie ponoszą porażki i zaczynają od nowa, nie dopuszczając do tego, aby którakolwiek z nich zaczęła stanowić o ich wartości.

*

Można wykonywać tylko jedną pracę i jeden krok naraz. Zawsze można zrobić tylko to.

*

Właśnie dlatego, że wybierasz pewną możliwość, staje się ona łatwiejsza, mniej nieprzyjemna i szybciej można dokończyć dane zadanie.

*

Ciągle rozpoczynaj działanie, a jego zakończenie przyjdzie łatwo. Kiedy będziesz się obawiać sfinalizowania działania, zadawaj sobie pytanie: „Kiedy mogę zacząć?”.

*

[…]  właśnie tak należy postępować z blokadami, demonami i potworami — podejść do nich.

*

Ważne jest to, że już zacząłeś. Przezwyciężenie bierności to najtrudniejsza część.

Flore Neil, Nawyk samodyscypliny. Zaprogramuj wewnętrznego stróża,
przeł. Małgorzata Głogowska, Helion, Gliwice 2013.
(wyróżnienie własne)


czwartek, 05 stycznia 2017

to uczucie, że tak długa droga przede mną. dojmujące.
nie dałam się i swoje dziś zrobiłam. więc reksio.

to uczucie, że długa droga za mną. dumne.
jestem metal-free dziewczyną bez szwów. dziesięć poszło dziś precz.

*

Tak, to już przeszłość. Szkoda, nie mogę w związku z tym nic zrobić. Ale co mogę zrobić teraz?

Flore Neil, Nawyk samodyscypliny. Zaprogramuj wewnętrznego stróża,
przeł. Małgorzata Głogowska, Helion, Gliwice 2013.
(wyróżnienie własne)

mój aktualny stan posiadania:

licznik: 800 powtórzeń.

wtorek, 27 grudnia 2016

Pod koniec września przysłał mi tę książkę Biały Kruk. W ramach re wysłałam Mu przeczytaną przeze mnie Obecność. Teraz, pod koniec grudnia, po kruczą książkę sięgnęłam.

Co by nie powiedzieć złego o przymusie świątecznej socjalizacji, to udało mi się — być może dzięki mrożonemu kopytku — czytać, czytać i czytać w majestacie prawa, ile chciałam.

[Anna Trzeciakowska] I staje przed nami pytanie: co teraz? Pytanie, jakie zadajemy sobie, ale odpowiedź na nie, jak się okazuje, wcale nie od nas przychodzi, ona pochodzi z innego porządku. I potrafi być fascynującym zaskoczeniem, bo my jej przecież nie znamy.

*

[Julia Hartwig] Ale nie mogę sobie wyobrazić, żeby ta ilość energii, która uchodzi z człowieka, znikała.
     To by było straszne marnotrawstwo. Myślę, że ona gdzieś tam jest. Nie jest już tak osobista — nie mamy tam nazwisk. Ale ta energia łączy się z innymi i tworzy coś lepszego, co jest nieosiągalne
. […]  Ponieważ w przyrodzie nic się nie marnuje, wszystko gdzieś wraca, odrasta, odbija się. Z tym też coś się musi dziać. Bo gdzie by to poszło? W inną planetę?

*

[Andrzej Mularczyk]  Zmarnowałem wiele czasu, zanim zrozumiałem, że trzeba wybierać to, co ważniejsze, choćby inne oferty życia były bardziej kuszące.

*

[Krystyna Zachwatowicz] […] wiem, że to wszystko jest darowane. Każdy dzień.

*

[prof. Wiesław Łukaszewski] […]  życie nie polega tylko na zadawaniu pytań i szukaniu odpowiedzi. Że czasem potrzebny jest namysł, że przychodzą olśnienia. Choć nie lubię tego słowa, ale mam na myśli coś w rodzaju prywatnego objawienia, kiedy nagle zaczyna się coś rozumieć. Nie wiedzieć, tylko rozumieć.

*

[Justyna Dąbrowska] Milczenie to też forma komunikacji. Ono jest na przykład wtedy, kiedy są rzeczy nie do wypowiedzenia.

*

[Alicja Gawlikowska-Świerczyńska] Trzeba w każdej sytuacji umieć znaleźć coś dobrego. Proszę mi wierzyć, każda sytuacja życiowa ma swoją dobrą stronę. […]  Wie Pani, nasze życie składa się z rozstań. I one bywają różnego typu — czy z powodu śmierci, czy z powodu rozejścia się, czy jakichś rozczarowań — od razu w człowieku powinna się rodzić taka chęć odrodzenia się i uwolnienia od tej sprawy. Pogodzenia z tym, że to się skończyło. […]  To jest wysiłek, ciężka praca, to szukanie dobrych stron życia.

*

[Jacek Hołówka]  Jak przychodzi godzina 21–22, to ją całuję grzecznie w policzek i mówię: „Tereniu, do widzenia”, musisz teraz sobie na świecie radzić sama, aż do świtu. Potem ci mogę towarzyszyć, w czym chcesz, ale teraz mnie nie ma, idę spać.

*

[Justyna Dąbrowska]  Żyjąc tracimy życie?
[Anastazja Nakov]  Ale dzięki temu mamy czas na inne rzeczy.

*

[Jacek Bocheński]  Pytają mnie, po co się żyje. No żyje się po to, żeby umrzeć, to jest oczywiste. Ale na razie tu jestem. I się w tym życiu zanurzam.

*

[Halina Birenbaum]  Zawsze jest jakiś wybór.

*

[x. Boniecki]  Ja wiem, że to banał, ale do tej starości trzeba się jednak całe życie przygotowywać.

Justyna Dąbrowska, Nie ma się czego bać. Rozmowy z mistrzami,
Agora, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 11
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...