Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: okolice psyche

czwartek, 20 lipca 2017

(fot. Kaan, fragment)

*

Wszystko polega na tym, by robić postępy krok za krokiem i nie być przygwożdżonym do idei postępu.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.

W nocy z poniedziałku na wtorek skończona. Od sierpnia będzie lekturą cykliczną — jeden rozdział na miesiąc. Można więc powiedzieć: skończona rozpoczęta.

Modlić się to mówić tak wszystkiemu, co się zdarza, żyć bez powodu.

*

Bądź wobec siebie bardzo cierpliwy, wolność odkrywa się milimetr po milimetrze.

*

Jeśli nie postaram się przemienić w dobro przykrych niespodzianek, które spadają na moją głowę, już po mnie. A dlaczego by nie zacząć po prostu od pracy nad cnotami. „O, ten tutaj zaczyna mnie porządnie wkurzać, znakomicie! To świetna okazja, by pozbyć się tej przeklętej niecierpliwości”. […] zakłócenia mogą służyć jako sygnały alarmowe, by wziąć się do roboty, odważyć się na niefiksowaniu się albo po prostu poprosić o pomoc.

*

Wyzwanie rozgrywa się w tej króciutkiej chwili, kiedy zjawia się zakłócająca emocja albo impuls.

*

Jeśli potrzeba było lat, by nas ukształtować, przyznajmy sobie czas na uwolnienie się od reperkusji naszej historii, zdrad, braków… Wyzwanie? Zinterpretować na nowo przeszłość nie po to, by znaleźć w niej usprawiedliwienie, lecz by stać się lepszym.

*

Zaprawiać się w cierpliwości to także stopniowo odkrywać ufność wobec życia.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, 17 lipca 2017

Powolutku. Bez pośpiechu. Moja nadzieja pasie się tą książką. Jeszcze nie skończyłam, a już mam plan zrobić z niech almanach na najbliższy rok — gdy tylko skończę, wracam do niej, czytając jeden rozdział na miesiąc, bo ta książka pomaga mi zdrowieć, mądrzeć i być. Mimo, na przekór i wbrew. [Skrzynka (0), Idę (1), Idę (2)]

Jeśli skupiam się na rezultacie, jak  nic jestem stracony, zrozpaczony. Liczy się każdy krok. I niepotrzebne są nadzwyczajne gesty, kiedy drobny, właściwie dobrany wysiłek może wybawić nas z kłopotu.

*

W drodze przypominam sobie słowa pewnego mistrza: „Żeby iść szybciej, zwolnij”.

*

[…] z tą genialną dedykacją: „Niech twoja praktyka trwa tak długo jak twoje życie”.

*

Powtórzmy jeszcze raz: niebezpiecznie jest czekać z nauką pływania, aż znajdziemy się na pełnym morzu. Zacznijmy więc od razu!

*

Kiedy siedzisz, siedź; kiedy idziesz, idź. Przede wszystkim nie wahaj się.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 13 lipca 2017

Czytam. Powolutku. Dziś moje postkopytkowe życie zaciera ręce. Wyciągnęło mnie i Heniutkę do parku blisko naszego ula. Reksio! Upijałam się chwilową sprawnością, bo prawda jest taka, że wciąż rehabilitacyjnie często robię cztery kroki naprzód i trzy wstecz, a czasem cofam się, nie wiem ile kroków. Dziś wśród drzew byłam w niebie.

Akceptować nie znaczy opuścić ręce, lecz przeciwnie, wesprzeć się na tym, co jest, na tym, co mogę zmienić, by iść naprzód.

*

W tej chwili tyle właśnie mogę zrobić, niezależnie od tego, czy to zadziała czy nie.

*

[…] akceptowanie sytuacji, która nie może się zmienić albo której zmiana wymaga czasu, zostawia otwarte drzwi dla możliwości dodania wyzwalającego wymiaru miłości.

*

Gdzie jest niebezpieczeństwo,
wzrasta także to, co ocala
.

Friedrich Hölderlin
(1770–1843)

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.


mój aktualny stan posiadania:

środa, 12 lipca 2017

Rozmowy trzech przyjaciół nie czyta się jak „zwykłą” książkę — ją się przeżywa. Obraca się jej literki wokół własnego doświadczenia, pragnień i tęsknot. Dwóch Autorów znałam z innych książek, które stoją w naszej bibliotece, ale w tej chwili najbardziej pomaga mi Trzeci. Bycie kulawym jest dla mnie dzięki niemu mniej dojmujące. Czy najbardziej? Nie, ale z pewnością był pierwszym, który, w tej książce, pomógł mi spojrzeć inaczej na moje utrzymujące się „niedajęrady” i „niemogęctwo”. Reksio!

A kiedy zmieniasz postrzeganie świata, w pewien sposób zmieniasz świat.

*

Wypatrując zawzięcie przyszłości, zapominam o tysiącu darów, które są tutaj, na wyciągnięcie ręki… Ćwiczenie polega wobec tego na praktykowaniu wdzięczności i to z głębi serca.

*

Pełna świadomość niepokoju nie jest niepokojem, jest po prostu świadomością.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.


mój aktualny stan posiadania:

piątek, 07 lipca 2017

Nie ma przecinków. Jest zachwyt. Nie ma wielkich liter. Jest śmiech po łzy. Nie ma kropek. Jest zrozumienie. I coś jeszcze jest. Między słowami, wierszami, stronami — nieuchwytne, prawdziwe, ponadczasowe — coś o istocie człowieczej kondycji.

A wszystko to dzięki Kaan. Wczoraj. Wróć!
To mała rzecz, choć wielka dla mnie, dzięki Kaan. Wczoraj. Bo były też Cuda!

ja pana nie rozumiem
mówi
ja pana nie rozumiem
naprawdę
jak można tyle lat wytrzymać
w agencji reklamowej
jak można wytrzymać tyle lat
w totalnie nieudanym związku
z samym sobą
jak można nie kochać siebie do tego stopnia
żeby skazywać się na bezustanne
przebywanie z samym sobą
którego się nie kocha
nie
tego nigdy nie zrozumiem
nie i nie
bardzo dużo rzeczy mogę zrozumieć
ale tego akurat nie mogę

a ja mu to już tłumaczyłem
przecież
niejednokrotnie

*

czyli tak
życie seksualne ma pan nieudane
życie zawodowe ma pan nieudane
i życie towarzyskie też
ma pan nieudane
czy jest jeszcze jakieś życie
które może się panu nie udać

życie po śmierci

*

no widzę że dziś się pan przebrał
za bezwarunkową beztroskę

miałem na myśli raczej taki styl
bonbon vivant

no gratuluję
czy kogoś chce pan oszukać
takim wyglądem

siebie na pewno
ale pana nie
a wszyscy inni
ech
są zajęci wyłącznie
własnym wyglądem

*

teraz pan mówi że ja mam
niezintegrowaną animę
a poprzednio pan utrzymywał
że nic takiego jak anima nie istnieje

ja nie mówiłem że nie istnieje
tylko że Jung jej istnienia
nigdy nie udowodnił naukowo

świetnie
tylko jak ja mam ją zintegrować
w tej sytuacji

tego nikt nie wie
integrowanie archetypów
nigdy nieudowodnionych naukowo
jest dla psychiatrii
bardzo wielkim wyzwaniem

no niech to światło
wreszcie się kurwa zmieni
mówię
stojąc na światłach

i słyszę go
jak mówi
w mojej głowie
tym swoim wykształconym
przemądrzale głębokim głosem

to nieważne czy światło się zmieni
ważne jest żeby pan się zmienił

*

uwielbiam takie teksty

pan musi wreszcie zacząć zauważać ten swój potencjał
pan musi wreszcie zacząć doceniać samego siebie
pan musi wreszcie zacząć otwierać się na ludzi
wychodzić do nich

pan musi wreszcie zacząć wyrażać swoje uczucia
na przykład gniew

uwielbiam takie teksty
ani trochę mnie to kurwa nie wkurwia
ani trochę
ani nawet ciut

ani pół ciuta

*

[…]
skoro nie mogę
znaczy że jestem kiepski

i ta niemożność życia tak jakbym chciał
w połączeniu ze znudzeniem takim życiem
jakie już mam
robi mi bardzo niewysokie wibracje

jak się postaram
żeby tego nie zauważać
będzie mi lepiej

Andrzej Kotański, Wiersze o moim psychiatrze,
ilustr. Dennis Wojda, Czuły Barbarzyńca, Warszawa 2011.
(wyróżnienie własne)

niedziela, 02 lipca 2017

Kimkolwiek jest osoba, na którą patrzysz,
wiedz, że już wiele razy przebyła piekło.
Christian Bobin

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.

*

Walk the Moon, Shut Up and Dance.

sobota, 01 lipca 2017

Wtedy. Tej książki szukałam. Nakład był wyczerpany, ale pan z wydawnictwa poinformował, że dodruk w drodze. Tej książki szukałam, bo o jej istnieniu wspomniała mi Bliźniacza Liczba. Miała nosa, że będę nią zachwycona. Oficjalnie to książka 8+, ale jak to z takimi książkami bywa, dla dzieci w tym wieku jej treść może być zbyt oczywista — człowiek 30+ i 40+ zaś odnajdzie w niej siebie i swoje wybory szybciej niż myśli. 

     — W każdym razie to, że twoja wersja normalności nie jest identyczna z wersją normalności kogoś innego, jeszcze nie znaczy, że coś z tobą nie tak.
     — Właśnie, Marjorie — potwierdziła Ethel, potakując z głębokim przekonaniem. — Gdybym posłuchała swojej matki, kiedy powiedziała mi, że coś ze mną nie tak, byłabym przez całe życie bardzo samotna.
     — A ja, gdybym usłuchała ojca, byłabym nieszczęśliwa.
     — Kto w ogóle chce być normalny? — zawołała Ethel, podnosząc ręce do góry. — Na pewno nie ja
.

*

Nowe przygody — pomyślał. Nowe miejsca. Nowi ludzie.

*

     — Chce zostać artystą? Nie! — wykrzyknął Vincente dramatycznym tonem. — On jest artystą!

*

     — Do pioruna, synu, przynajmniej spróbowałeś — pocieszył go starszy pan.

*

Czy normalne jest to, że ktoś chce być przez całe życie taki normalny?

*

John Boyne, Lekkie życie Barnaby’ego Brocketa,
przeł. Tina Oziewicz, Wydawnictwo Dwie Siostry, Warszawa 2013.
(wyróżnienie własne)

środa, 28 czerwca 2017

Skleroza wieku średniego. Nie pamiętam, czy informacja o tej autorce przyszła do mnie metodą „inni klienci oglądali też” czy „zobacz także”. Pamiętam tylko, że to było całkiem niedawno.

Kończąc, przeczytałam kilka „recenzji”, pozostałam w zadziwieniu, że niby to książka o „nicniedzianiusię”. Ona jest, według mnie, o wielu rzeczach, ale o „niedzianiusię” nie ma tam nic. Czy można przy niej wypocząć? Dyskutowałabym. Słaba jest? Protestowałabym.

Ekstrawertyk nie pobaluje przy tej książce. Wielbiciele kolonii karnej będą zachwyceni ostatnią historią. Introwertyk będzie zachwycony w wielu miejscach. Ta książka potrafi zatrzymać i zadumać. Imigrant, któż z nas nim nie bywa w kontekście tych literek?

Oglądamy ten sam świat, a jednak tak, jakbyśmy patrzyli na coś zupełnie innego. Myślę, że to się nazywa splątaniem przestrzeni, podobno takie zjawisko nie istnieje w fizyce.

*

Zdarzenia przepływają przez nas niezauważone. I chyba to właśnie jest w nich najbardziej niebezpieczne, ich pozorna przezroczystość. Dopiero kiedy odpowiednio wiele z nich przepuścimy między palcami, okazuje się, że przylegają do siebie jak elementy układanki i tworzą całość, solidną, logiczną i spójną, której nie można już zmienić, nie można cofnąć i rozłożyć z powrotem na poszczególne elementy, żeby jeszcze raz się nad nimi zastanowić.

*

Twierdziłeś jakiś czas temu, że nie może być nic ciekawego w tak tradycyjnym, nudnym życiu, jakie prowadzę.
     — Nie wiedziałem wtedy, że jesteś wariatką. Wariaci to nie nudziarze i nie heterycy właściwie.

*

[…] Emily mnie fascynowała. Fascynowała i przyciągała jak wszystkie silne kobiety, które spotkałam na swej drodze. Była wyjątkowa, nieprzeciętnie inteligentna, niezależna i całkowicie nieprzewidywalna.

*

Trzyma swoje gwałtowne, bolesne uczucia spętane i zakneblowane, głęboko, na samym dnie świadomości. Już ich nie wypuści, nigdy, jest na to za stary i za bardzo doświadczony, nie uda im się wymknąć.
     […]
     Informacje, tysiące uporządkowanych informacji, zadziwiająca pamięć. Miliony półek wypełnionych kartkami zapisanymi kaligraficznym pismem, równiutkie stosiki wiedzy. Wiadomości są bezpieczne, nie trzeba się ich obawiać, a kartkę z kleksem i rozchwianym napisem „Nie widzę sensu” można zmiąć i rzucić w kąt.

*

[…] milczy i wiem, że ciąży mu to milczenie, że czuje się winny, czuje się w obowiązku podtrzymywać rozmowę, ale nie umie, tak jak ja najchętniej zapada się w siebie, błądzi wewnątrz skręconych korytarzy własnych myśli. Chociaż nie, jego korytarze są na pewno proste, utrzymywane w idealnym porządku, napięte siłą woli, której mi brakuje.

Kaja Malanowska, Imigracje,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2011.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 22 czerwca 2017

Marshall B. Rosenberg. Hmmm! Zastanawiałam się, dlaczego tak lubię jego książki i punkt widzenia. Myślałam, że dlatego, że pierwszy punkt jego metody pracy pokrywa się z permanentnie używaną postawą osób pracujących metodami psychologii zorientowanej na proces. Ale nie jest to jedyny powód. Odkryłam na nowo, że Twórca PBP był uczniem Carla Rogersa — którego niezmiennie uwielbiam od lat.

Wzięłam się za tę książkę, by wrócić do siebie po kolonii karnej i trzydziestu sekundach. Odtrułam się.

Im bardziej ćwiczy się ludzi, aby myśleli w kategoriach moralnych osądów zła i błędu, tym bardziej będą oni polegali na cudzym zdaniu (czyli na opinii zwierzchności) w kwestii tego, gdzie jest racja, a gdzie jej nie ma i co jest dobre, a co złe.  Gdy zaś my, ludzie, raz nawiążemy kontakt z własnymi uczuciami i potrzebami, przestajemy się nadawać do roli niewolników i podwładnych.

*

Gdzie nie sięgają wyobrażenia
o prawości i nieprawości,
zaczyna się szczere pole.
Czekam tam na ciebie
.

Rumi
(1207–1273)

*

[…] stwarzamy sobie wiele problemów, próbując w języku statycznym wyrazić lub uchwycić nieustannie zmieniającą się rzeczywistość.

*

Krishnamurti stwierdził kiedyś, że dokonywanie spostrzeżeń przy równoczesnym powstrzymaniu się od ocen dowodzi najwyższej inteligencji, jaka dostępna jest człowiekowi.

*

Zasób słów, którymi umiemy człowieka zwymyślać, często bywa rozleglejszy niż słownictwo, za pomocą którego możemy precyzyjnie opisać własne stany emocjonalne.

*

U podstaw gniewu zawsze tkwi niezaspokojona potrzeba.

*

Na wiele różnych sposobów wykorzystujemy właściwości języka, żeby dojść do fałszywego przekonania, jakoby nasze uczucia były wynikiem cudzych uczynków. […] to, co robią inni, nigdy nie bywa przyczyną naszych uczuć.

*

Obwiniając siebie, mamy tendencję nie dostrzegać nowych możliwości i nieustannie samych siebie karać.

*

[…] jestem przekonany, że ilekroć coś do kogoś mówimy, zarazem o coś prosimy.

*

Niestety sposoby samooceny, do których nas przyzwyczajono, sprzyjają raczej nienawiści do siebie niż uczeniu się.
    […] wielu z nas uwikłanych jest w nienawistne myślenie o sobie, zamiast korzystać z błędów, które pokazują nasze ograniczenia i przez to prowadzą do rozwoju.

*

Ilekroć dajemy wyraz swoim potrzebom w formie zawoalowanej, uciekając się do ocen, interpretacji i przenośni, nasi rozmówcy mogą doszukać się w tym krytyki. A gdy ludzie słyszą coś, co choć trochę odczuwają jako krytykę, zazwyczaj ładują całą energię w obronę lub kontratak.

*

[…] ludzie często nie za bardzo potrafią ustalić, czego sobie życzą w danej sytuacji, chociaż mogą całkiem dokładnie wiedzieć, czego nie chcą.

*

Słowa „źle” i „dobrze” często pojawiają się w opisach uczuć, gdy człowiek jeszcze nie zdołała dokładnie rozpoznać emocji, której doświadcza.

*

Odróżniaj uczucia od myśli. Odróżniaj to, co czujesz, od tego, za co się uważasz. Odróżniaj to, co czujesz, od tego jak sobie wyobrażasz reakcje, które wywołujesz w ludziach, i zachowanie tych ludzi wobec ciebie.

*

Osądzanie innych to zastępcza forma wyrażania własnych niezaspokojonych potrzeb.

Marshall B. Rosenberg, Porozumienie bez przemocy,
przeł. Marta Markocka-Pepol, Michał Kłobukowski,
Czarna Owca, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)

Im większym stajesz się koneserem wdzięczności, tym mniej padasz ofiarą niechęci, depresji i rozpaczy .
Sam Keen

*

[…] wielokrotnie miewałem okazję się przekonać, że „jeśli coś w ogóle warte jest zrobienia, warto to zrobić, choćby i marnie!”.

*

Słowo „nie” traktujemy nie jako odmowę, lecz jako wyraz potrzeby, która powstrzymuje tę osobę przed powiedzeniem „tak”.

(tamże)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 12
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...