Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: bele-trele-healing

niedziela, 11 czerwca 2017

Wczoraj Joe przypomniał bajkę Ezopa o Północnym Wietrze i Słońcu. „Szła“ ona mniej więcej tak. Północny Wiatr i Słońce wdały się w spór, kto jest silniejszy. Drogą szedł wędrowiec w płaszczu. Północny Wiatr i Słońce postanowiły, że zwycięzcą zostanie ten, kto sprawi, że wędrowiec zdejmie płaszcz. Pierwszy ruszył Północny Wiatr. Im silniej wiał, tym szczelniej wędrowiec okrywał się płaszczem. Północny Wiatr się poddał. Słońce zaś bez wysiłku ogrzało wędrowca tak bardzo, że ten zdjął płaszcz.

Poruszyła mnie ta bajka. Znalazła mnie w ten sposób nowa „strategia” postępowania z krytykiem wewnętrznym. Miłością go!



(ryc. Milo Winter)

niedziela, 11 grudnia 2016

Siedemdziesiąt procent tekstu zajęło mi prawie cztery tygodnie. Tyle, nie licząc jednego epizodu, zajęło rozkręcenie i wciągnięcie mnie w fabułę. Może trzeba było uporu lub głupiego przekonania, że jak się zaczęło czytać, to trzeba skończyć. Dysponowałam wyłącznie oślim uporem i wiarą, że musi coś być za zakrętem.

Pozostałe trzydzieści procent opowieści zajęło już tylko dwa nocne posiady i jedno popołudnie. Ostrzę zęby na kolejny tom.

     — Powiedziałem, że cię pieprzę — odparł chłodno Roland — ale jeśli nie jesteś tego w stanie zrozumieć, Blaine, to powiem jaśniej. Nie. Odpowiedź brzmi „nie”.

*

[…] tak właśnie postąpiłby rewolwerowiec — szedłby naprzód, dopóki ktoś by go nie powstrzymał, a potem jeszcze kawałek, jeśli tylko starczyłoby mu sił.

*

     — Dlaczego mówisz, że musimy? Czy to ka? Jake, musisz zrozumieć, że jeszcze za mało wiesz o ka… o takich sprawach ludzie uczą się przez całe życie.

*

Każdy członek ka-tet jest jak fragment łamigłówki. Sam w sobie każdy kawałek jest zagadką, lecz połączone tworzą obraz… lub jego część. Czasem bardzo wiele ka-tet tworzy cały obraz. Nie powinniście się dziwić, jeśli odkryjecie, że wasze drogi życia często przecinały się, o czym wcześniej nie mieliście pojęcia.

*

Jeśli jednak będziesz zbyt długo rozważał drobne racje, Jake… te najczęściej spotykane… możesz stracić z oczu wielkie, które znajdują się dalej.

*

     — Nie wyrzeźbiłeś klucz, ale nie dlatego, że boisz się skończyć tę pracę. Obawiasz się, że może nie potrafiłbyś tego zrobić. Boisz się zejść między te kamienie, ale wcale nie z powodu tego, co mógłbyś tam znaleźć. Obawiasz się tego, czego możesz tam nie znaleźć. Ty nie boisz się wielkiego świata Eddie, lecz tego małego, który kryje się w tobie.

*

     — Właśnie sobie pomyślałem, jak głupi potrafią być niektórzy ludzie. Umieścisz ich w pokoju, który ma sześcioro drzwi, a oni i tak będą wpadać na ściany. A w dodatku będą narzekać.
     — Jeśli lękasz się tego, co znajduje się po drugiej stronie drzwi, może obijanie się o ściany wydaje się lepsze — zauważyła Susannah.

*

Czuł się jak igła kompasu. Igła nic nie wie o biegunie magnetycznym, ale zawsze wskazuje odpowiedni kierunek, czy jej się to podoba, czy nie.

*

     — A gdybym ci powiedział, że wcale nie chcę być rewolwerowcem, Rolandzie, stary druhu?
     — Odpowiedziałbym ci, że to, czego ty chcesz, nie ma żadnego znaczenia
.
     […] Kiedy rozmowa zaczynała krążyć wokół tego, co mogłoby, powinno lub musiało być, Roland prawie zawsze przestawał się nią interesować.

*

     —Czymkolwiek był, to kawał stukniętego drania — zauważył Eddie.
     Roland uśmiechnął się.
     — Gdybyś przeżył dwa lub trzy tysiące lat, też byłbyś stuknięty.

*

Najbardziej lubił patrzeć na drewno, zanim jeszcze zaczął je formować. Czasem widział samochód lub ciężarówkę. Czasami psa lub kota. […] Rzecz polegała na tym, by dostrzec, co można zrobić z kawałka drewna, nie niszcząc go. Nigdy nie dało się wydobyć wszystkiego, ale czasem dość dużo.

*

Nie skupiajcie spojrzenia na niczym, niech wasze oczy same to znajdą. A teraz… patrzcie!

Stephen King, Ziemie jałowe. Mroczna Wieża III,
przeł. Zbigniew A. Królicki,
Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)


poniedziałek, 05 grudnia 2016

dlaczego nie?

*

     — Trzeba iść dalej — mruknął ochrypłym głosem. — To jedyny sposób.

Stephen King, Ziemie jałowe. Mroczna Wieża III,
przeł. Zbigniew A. Królicki,
Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2014.

czwartek, 03 listopada 2016

Cholerka! Naprawdę? Nie wierzę! Ja nie mogę! Dasz wiarę? A jednak!

Pierwszy tom był dobry. Ale drugi jest — jak dla mnie — miliony razy lepszy. Zwykły, ale i niebywały zachwyt od pierwszego po ostatni rozdział. Dziś trudno mi uwierzyć, że omijałam fikcję wielkim łukiem.

Przedziwna pępowina łączy nasz świat ze światem rewolwerowca.

*

Roland był na swój szorstki sposób romantykiem… a także realistą w wystarczającym stopniu, by wiedzieć, że czasem miłość naprawdę pokonuje wszystkie bariery.

*

     — Idź albo zostań. Przestań mnie obrażać.

*

     Nie da się niczego schować w samolocie.
     I nie da się niczego wyrzucić.
     Oczywiście nie można też uciec z niektórych więzień, obrabować niektórych banków, wykręcić się z niektórych oskarżeń. Mimo to ludzie robią to.

*

     — Chciałabym myśleć, że masz bardziej umiarkowane poglądy.
     — Powiedziałbym, że to, co chcielibyśmy myśleć o sobie, rzadko pokrywa się z tym, jacy naprawdę jesteśmy, ale owszem… uważam, że mam bardziej umiarkowane poglądy. Dlatego przyjmij moje przeprosiny, Eddie.
     — Pod jednym warunkiem.
     — Jakim? — znów się uśmiechnęła.  […]
     — Daj temu uczciwą szansę. Oto mój warunek.

*

     — Nie.
Gapił się na nią, nie potrafiąc znaleźć właściwej odpowiedzi. Pomyślał, że dotychczas nie zdawał sobie sprawy, jak nieograniczone możliwości mogą kryć się za jednym zwyczajnym przeczeniem.

*

     Odszedł.
     Miał dokąd pójść.

*

     — I co? Co o tym myślisz?
     — Myślę, że jesteś tutaj.
    Eddie przystanął i podparł się pod boki.
     — To wszystko? Tylko tyle?
     — Tylko tyle wiem — odparł rewolwerowiec.

*

Potem znów musiał zwymiotować, i może dobrze, bo cokolwiek można sądzić o wymiotowaniu, ma ono przynajmniej jedną zaletę: dopóki to robisz, nie myślisz o niczym innym.

*

Umierasz. Zbliżasz się do rozwiązania swojej własnej tajemnicy — jedynej, jaka naprawdę ma znaczenie dla każdego mężczyzny i każdej kobiety.

Stephen King, Powołanie trójki. Mroczna Wieża II,
przeł. Zbigniew A. Królicki,
Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2015.
(wyróżnienie własne)


Od soboty jestem pod wrażeniem słów.

to,
    co ma się wydarzyć,
ma się wydarzyć.

Przedwczoraj spotkało mnie to samo innymi słowami. I uśmiechnęło mnie. A dziś? Co ma być, będzie. Ka zadba o siebie.

Wiem tylko, że przeszłość to przeszłość, a co będzie, to będzie. To drugie jest ka i samo troszczy się o siebie.

Stephen King, Powołanie trójki. Mroczna Wieża II,
przeł. Zbigniew A. Królicki,
Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2015.

poniedziałek, 24 października 2016

I kto by pomyślał? Ja nie. Reportaż nie wchodzi — już, póki co, a może tylko przez chwilę? Może pogoda, temperatura, coraz krótsze dni? Opanowała mnie potrzeba fikcji, powieści, historii zmyślonych. Innymi słowy, jestem teraz pies na sens w sen beletrystki zaklęty. Zachłannie, ale bardzo wolno teraz czytam. Ewidentnie jestem na końcu jednego ze swoich światów.

Czekał, uspokajał umysł, gromadził cierpliwość. Cierpliwość nie przychodziła mu łatwo.

*

To nie otworzy żadnych drzwi, rewolwerowcze. Najwyżej zamknie je raz na zawsze.
     […]  Musisz zacząć tam, gdzie kończy się świat.

*

[…]  spadał… spadał w górę.

*

     — Nie rozumiem tego!
     — Ja też — przyznał rewolwerowiec. — Ale coś się dzieje.

*

Więc idź. Są światy inne niż ten.

*

Niektórzy żywią się miłością, która nawet w tych smutnych złych czasach pojawia się w pradawnych miejscach

*

Roland potrząsnął powoli głową. Zdał sobie sprawę, że tkwi w tym jakaś nauka, nie jasna i pogodna, lecz coś, co było odwieczne, kalekie i okryte rdzą.

*

Ciekawiło go, kiedy po raz pierwszy upadnie. Nie chciał upaść, mimo że nikt na niego nie patrzył. To była kwestia dumy. Rewolwerowiec wiedział dobrze, co to takiego duma — ta niewidzialna kość, która usztywnia kark.

*

— Długich dni i przyjemnych nocy, cudzoziemcze.
— Ty miej ich dwa razy tyle.

Stephen King, Roland. Mroczna Wieża I,
przeł. Andrzej Szulc,
Wydawnictwo Albatros, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)


| < Wrzesień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...