Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: reksie

środa, 04 lipca 2018

Mięsień czworogłowy uda, jak sama nazwa wskazuje, ma… pięć głów — powiedział Doktor dokładnie trzy tygodnie (bez jednego dnia) temu, chwilę po tym, gdy osobiście zobaczyłam na monitorze piorun w rzepce. Kilka dni później podłączona pod prąd, wypytałam Oj Tè o ową piątą głowę.

Ćpam endorfiny — już się z tym nie kryję, a od tygodnia jestem wielbicielką (ale i fetyszystką) piątych głów. Ta w mojej lewej nodze obiecujący ma już kształt. Prawej nie ma — pozostaję marząca o dniu, gdy weźmiemy ją w obroty z Oj Tè, jak tylko przyjdzie na nią czas.

*

Od poniedziałku jedno z ćwiczeń poszło do lamusa… za łatwe! — nie mogłam w to uwierzyć — ¡el reksio! Dziś, podczas porannych ćwiczeń, zobaczyłam to zdjęcie.

*

ene, due, rike, fake, torbe, borbe ósmesmake
raz, dwa, trzy, cztery, pięć…
uno, dos, tres, quarto, cinco…
raz, bi-ceps, tri-ceps, czworo-głowy mięsień uda, piąta głowa…
eus, deus, kosmateus, i morele — baks.


Tengo cincuenta reksios:

środa, 20 czerwca 2018

Sadownik:
(przy porannej kawie zapytał, czego nauczył już piorun w rzepce)

Jabłoń:
(własnymi słowami opowiedziała o priorytetachnie tylko)
To na razie tyle, ale myślę, że to nie koniec.

(w skrócie to, co powiedziała)
nie bagatelizuj siebie.
nie kpij z siebie. nie wyśmiewaj.
bez obsesji czy przesady. ale
traktuj siebie poważnie! choć
nie śmiertelnie poważnie.

*

Jabłoń:
(po południu)
3 ✕ (10 ✕ 10 sekund)
Do bólu!
(tego najpiękniejszego — bolących mięśni)
¡El Reksio!

Sadownik:
(zdziwił się, że za pierwszym razem mu nie wyszło,
gdy sprawdzał na sobie „jakie to łatwe ćwiczenie”
)


Tengo cuarenta y nueve reksios:

piątek, 08 czerwca 2018

Siłownia. To miejsce, gdzie panowie bez karków napawają się swoją cielesną boskością. Dziś mi wstyd, ale właśnie tak myślałam od zawsze. Stereotyp gonił stereotyp. Nie moja to była bajka.

Siłownia. To miejsce, w którym człowiek do osiemdziesiątki może bezpiecznie dbać o siebie — powiedział mi kiedyś Oj Té.

Siłownia. To moje miejsce. Moja bajka. Od jakiegoś czasu to czuję. Byłam dziś ciut przed Linką. Czekając, przycupnięta chłonęłam atmosferę tego miejsca, gapiłam się na ćwiczących ludzi. Robili piękne rzeczy, a ja byłam jedyną osobą, po której policzkach płynęły łzy. Bo oczy same mi się moczą, gdy się wzruszam, gdy czuję wdzięczność, za to, że życie mnie obdarowało. Bo siłownia to dla mnie teraz przywilej.

I stały się dziś dwie dodatkowe wspaniałe rzeczy. Linka pomyliła kartki i zaordynowała cudze obciążenie — a ja zrobiłam (!) bez mrugnięcia okiem. Stare obciążenie poszło w zapomnienie. I… zastrzeliła mnie — trzy minuty przed końcem naszego czasu, po raz pierwszy, zamiast „miałam jeszcze dwa ćwiczenia w planie”, powiedziała „zrobiłyśmy wszystko, co zaplanowałam”. Nie mogłam uwierzyć. Hodujemy z Linką potwora! Potwora, który marzy o skakance. ¡El reksio!

(źródło)


Tengo cuarenta y ocho reksios:

sobota, 14 kwietnia 2018

Dawno, dawno temu szłam spać, by przyśniło mi się rozwiązanie jakiegoś problemu matematycznego.

Od wielu lat chodzę spać, by w kwestiach egzystencjalnie trudnych znalazła mnie podpowiedź, której nie jestem w stanie wymyśleć. Bywa nią atmosfera, czasem słowo, słowa lub fraza, które witają mnie na granicy snu i jawy. Zawsze zmieniają perspektywę, pogłębiają zrozumienie, są wskazówką.

Patchwork dwóch ostatnich wskazówek ułożył się wczoraj rano w motto dalszej drogi:

rusz dupę…
…ale z sercem!

Jak powietrza potrzebuję w życiu ruchu — mentalnego i fizycznego. Potrzebuję go dużo. Za radość, jaką ten ruch mi daje, i za sposób, w jaki ten ruch organizuje mi życie, czyniąc je fantastycznym: ¡el reksio!


Tengo cuarenta y siete reksios:

poniedziałek, 26 marca 2018

ciało — źródło przyjemności czy problem?
życie — źródło przyjemności czy problem?

moje ciało. moje życie. więc jak? twoje ciało. twoje życie. i co? nasze życie. i?

*

Słowa Lincolna wyjęłam z tej książki i natychmiast stały się dla mnie mottem rehabilitacyjno-życiowym. Obiecałam sobie mieć je tutaj przy najbliższej reksiowej okazji. Siłka na dobry początek tygodnia już była, więc ¡el reksio!

Idę wolno, ale nie cofam się nigdy.
I am a slow walker, but I never walk backwards.
Abraham Lincoln
(1809–1865)


Tengo cuarenta y seis reksios:

sobota, 17 marca 2018

Gdy zrobisz A, B i C, znajdziesz się w miejscu X. Patrzę w tył swojego czasu. Zrobiłam A, B i C. Znalazłam się w punkcie X. Przez wiele kolejnych lat robiłam A, B i C, dochodząc do perfekcji i żywiąc nadzieję na dojście do punktu Y.

X nie jest złe  — to dobre miejsce, dające wiele możliwości, ale ja chcę Y! Więc czemu robisz A, B i C? — zapytałam siebie.

Wtedy. W Jej oczach zobaczyłam też nieśmiertelny kawałek — odważny, śmiały, stanowczy, nieustępliwy i zawzięty. Zobaczyłam, więc muszę mieć go w sobie. Może D, E i F? — cichutko zapytał.

Orzeszek i ja — obie jesteśmy stanowcze, nieustępliwe, zawzięte. Nie ustajemy!
D — robię siłę na maszynach — ¡el reksio!


Tengo cuarenta y cinco reksios:

poniedziałek, 12 lutego 2018

know how & know where by Oj Tè.
to były cztery dni z serii: a Oj Tè powiedział

dzisiejszy dzień był wisienką na torcie: szurałam i nie tylko — momenty były. momenty wolności nieznanej mi od dokładnie dwudziestu pięciu miesięcy, gdy udawało mi się przenieść ciężar ciała na jedną nogę i pojechać. momenty lotu, których energię wiele razy kanalizowała moja kość ogonowa.

to ciekawe, że miesiąc temu kształt butów do biegówek mnie rozbawiał, a teraz wydaje się najsłuszniejszy.

koniec, czyli początek…
¡el reksio!


Tengo cuarenta y cuatro reksios:

wtorek, 05 grudnia 2017

     rozumieć. poczuć.
     a potem czuć, by zrozumieć.
tylko to mnie leczy.

______
† co mam zrobić.
‡ to, co dzieje się ze mną, gdy to robię (dokładnie, poprawnie, uważnie).
• w każdym aspekcie mojego życia.

*

Poprosiłam Oj Tè o wersję „–1” ćwiczenia, którego w bazowej wersji  „zero” moje ciało ogarnąć nie może. Ja i moje ciało pozostajemy w zachwycie. Dla normalnego człowieka to żadne ćwiczenie, ale dla mnie jest w sam raz. Niełatwe, ale wykonalne — wyzwanie wzbudzające radość — ¡el reksio!


Tengo cuarenta y tres reksios:

poniedziałek, 20 listopada 2017

Takie cudo na koszulce miała Istota rehabilitująca się obok mnie. Kupiłam na pniu! ¡El reksio!

*

Oj Tè:
Co jest?

Jabłoń:
Boję się.

Oj Tè:
(poszedł i przyniósł półkilogramową czerwoną piłkę)
Proszę, w dwie wyciągniete przed siebie dłonie i robisz.
Trzymaj się piłki! Będzie dobrze.

*


Tengo cuarenta y dos reksios:

wtorek, 07 listopada 2017

Historia ta, niczym dobrze napisany esej, ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Dziś przytrafiło mi się zakończenie. Czas postawić ostatnią kropkę.

Wstęp, czyli idealny model:
Społeczeństwo składa się ze świadomych osób, które wiedzą i czują, że poruszanie się komunikacją miejską ma wymiar publiczny. Oznacza to, że wsiadając do tramwaju, autobusu, kolejki czy trolejbusu, w miarę swoich możliwości, z automatu stajemy się współodpowiedzialni za losy innych pasażerów. Dzięki temu widzimy całą postać starszego pana, gdy z mozołem wsiada, a nie tylko modlimy się, by nie zbliżał się do miejsca, gdzie wygodnie siedzimy i grzebiemy w telefonie, relaksując się po upiornych korpogodzinach.

Rozwinięcie z brodą, czyli empirią przez czas:
Gdy półtora roku temu nabrałam kompetencji i odwagi, by po raz pierwszy o dwóch kulach wsiąść do komunikacji miejskiej, bardzo się zdziwiłam. Wsiadałam pierwszymi drzwiami, by kierowca autobusu mnie widział. Na pierwszych siedzeniach dwie dwudziestoparolatki po joggingu, z pazurami w kolorze wściekłej pomarańczy, były tak zmęczone, że nie mogły mnie wyłowić z mgły osobistej niemożności. Człowiek — o czym przekonałam się boleśnie, gdy autobus ruszył — nie ma odpowiedniej liczby rąk, by bezpiecznie podróżować komunikacją miejską o dwóch kulach. Miałam szczęście, ja traciłam równowagę, ale pewna starsza pani mnie złapała. Gdy już byłam bezpieczna, gdy miałyśmy z panią miłą rozmowę za sobą, jeden z ruchomych ekranów edukował podróżnych tekstem: bądź bezpieczny! zawsze trzymaj się uchwytów, gdy pojazd pozostaje w ruchu. Kura przez wu, pomyślałam, bardzo śmieszne dla człowieka o dwóch kulach, ale bez trzech rąk.

Ta historia nauczyła mnie, że trzeba inaczej wsiadać do pojazdu komunikacji miejskiej — jak to mówią zajmujący się psychologią procesu — wsiadać „z innego właściwego miejsca”. Przykładem działania z niewłaściwego miejsca może być proszenie, które w rzeczywistości jest żądaniem. Z właściwego miejsca prosisz z miejsca osoby, która prosi; żądasz, mając prawo żądać; kochasz, by kochać, a nie liczyć na korzyści.

W ciągu kilku miesięcy do perfekcji opanowałam wchodzenie w wewnętrzny stan, który był niezbędny, by ktoś zaproponował mi swoje miejsce. Doszłam do wprawy i wielu ludzi jednocześnie podnosiło się, by mi ustąpić, gdy tylko przekraczałam próg pojazdu. Po drodze kule wymieniłam na laskę. Wciąż wszystko działało.

Minęły kolejne miesiące. Przyszedł dzień, gdy ja do tramwaju, z właściwego miejsca, we właściwym stanie wewnętrznym i… zong! Nikt się nie podniósł. Zbyt długo bawiłam się w tę zabawę, by nie potraktować jej jak wieloetapowej gry. Nikt się nie podniósł… czyli przeszłam na kolejny poziom trudności. Hurra, kolejna plansza do rozgryzienia. Acha, dotarło do mnie, nie jest sztuką wejść we właściwym stanie wewnętrznym … sztuką jest podejść do miejsca z krzyżykiem, nawiązać relację z człowiekiem, który tam siedzi i poprosić, by ustąpił miejsca. To tylko pozornie jest idiotycznie łatwe. Ale przecież lubię gry i zabawy, lubię relacje, lubię ludzi.

Na tej planszy spędziłam trochę czasu. Brałam odwet na młodych zdrowych siksach z wielkimi pazurami. Doszłam do perfekcji. Aż przyszedł dzień, gdy na miejscu z krzyżykiem nie siedział młody człowiek zainfekowany odrobiną staroświeckiego wychowania. Na miejscu z krzyżykiem siedział „kark” i czytał pięknie ilustrowaną książkę, co samo w sobie wydawało się absurdem. Ewidentnie znalazłam się poziom wyżej, bo kark, jak wstanie, to już nie poczyta i ja, osoba czytająca ciut, rozumiałam ten ból bardzo dobrze. No ale nie zagrać, grzech! Podeszłam, poprosiłam i otrzymałam dwie wzajemnie wykluczające się odpowiedzi: pan wstał, ale jednocześnie klął pod nosem. Widząc to, wiedziałam, że część tego człowieka mi ustąpiła, więc gadać mam do tej, która klęła, na czym stoi ten dziadowski świat. Do tej części ze zrozumieniem powiedziałam, że wiem, że są schorzenia, których nie widać i, że jeśli on potrzebuje tego miejsca, to ja się wycofuję, życząc mu zdrowia. Różne miejsca w nas spotkały się w tamtej chwili, widzieliśmy nasze potrzeby naprawdę, finalnie było to spotkanie pełne zrozumienia.

Dziś przeszłam na ostatni z możliwych poziomów. Nie jest już dla mnie sztuką wejść z właściwego miejsca wewnętrznego. Nie jest przyjąć oferowaną pomoc. Nie jest poprosić osobę zajmującą miejsce z krzyżykiem. Sztuką jest podejść do osoby, która na zwykłym niekrzyżykowym miejscu siedzi i poprosić w prawdzie ktosia, kto potrzebuje pomocy tej Osoby. Tramwaj przyjechał wcześniej. Ostatnimi drzwiami wsiadłam w ostatniej chwili, dojście do miejsca z krzyżykiem było poza moimi możliwościami. Zrobiłam to. Game over. Czas laski zaczyna się kończyć — poczułam z wdzięcznością.

Zakończenie:
Dla mnie to już żadna wielka sztuka, ale:

Jest sztuką posiadanie umiejętności wejścia tak, by
chciano ci ustąpić w środkach komunikacji miejskiej.

*

Jest sztuką poprosić, a nie żądać,
o ustąpienie miejsca z krzyżykiem.

*

Jest sztuką poprosić o pomoc tych,
którzy mają prawo ci odmówić.

Jeśli masz kontakt z kobietą w ciąży, która obraża się, że nikt nie zauważa jej brzucha i nie ustępuje — pogratuluj jej! To nie ludzie-świnie, ona po prostu przeszła w tej grze na wyższy poziom!

*

Epilogu, początek:
Pytano mnie nieraz, dlaczego jeszcze chodzę z laską. Trudności, z którymi się mierzę, obracałam w żart: robię w wymuszeniach (komunikacyjnych). Trudności nie zniknęły, ale ja już wiem, że game over, the winner is

Finiszuję i bardzo tym się jaram, bo przecież Jakuszyce, welcome to
¡El reksio! I kropka.


Tengo cuarenta y uno reksios:

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
| < Lipiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...