Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: literatura Kopytka

sobota, 25 listopada 2017

Zaczęło się niewinnie: rekomendacja, kino. Potem małe grzebanie w sieci i szybkie pytanie kogoś we mnie: kim jest ten facet z tyłu? Klik, klik i jego książka, i podczytnik rozpoczynający się tak: Polska odpowiedź na książkę Harukiego Murakamiego — O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu.

O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu? Czyli degustacja! — ucieszył się ktoś we mnie. Jeśli nie myli mnie pamięć, zostało mi do przeczytania już tylko posłowie w sierpniu przyszłego roku. Polska odpowiedź? Oczywiście, że moje kopytko piszczało pod nieboskłon, że ono musi tę książkę przeczytać. I miało kopytko nosa, że należy, trzeba, i te pe, i te de.

Po Cyberraku mózgu potrzebowałam słów niosących nadzieję, dających kopa, pomagających się pozbierać. To jest taka książka. Spotkałam w niej nie tylko Murakami’ego, ale Hoytów i kapitana Cichockiego — spotkałam z przyjemnością.

Lubię chwile samotności. Jak większość indywidualistów, trochę egoistów, nie przeszkadza mi to, że wokół nie ma ludzi.

*

Samotność jest dobra do pewnego momentu. Kiedy się nią nasycisz, potrzebujesz drugiej osoby, żeby o wszystkim porozmawiać, podzielić się wrażeniami, zapytać, co u nich i jak spędzili dzień.

*

[…] największym błędem jest wyznaczenie sobie terminu realizacji jakiegoś zadania — trenowania, odchudzania się, nauki języków obcych, remontu w domu, rzucania palenia, pisania książki — na konkretny termin, najlepiej pierwszy dzień miesiąca, tygodnia czy roku. Stajemy się wówczas zakładnikami przeświadczenia, że powodzenie naszego przedsięwzięcia zależy od kalendarza, a nie od nas samych. […] Jeśli zaczynać na poważnie, to tu i teraz, nie od poniedziałku czy nowego roku. Trzeba to zrobić chwilę po tym, gdy odważny pomysł przyjdzie nam do głowy — dzisiaj, za godzinę, po powrocie z pracy, ze szkoły.

*

     — Która jest najlepsza?
     — Na świecie? Siostra zakonna… Madonna Buder.
     — Siostra zakonna?! Pewnie niedługo zrzuci habit, co? Kariera, pieniądze…
     — Raczej nie. Jest już — jak by to powiedzieć — życiowo poukładana. Rocznik tysiąc dziewięćset trzydziesty, w zakonie od tysiąc dziewięćset pięćdziesiątego trzeciego roku, w triatlonie startuje od czterdziestego ósmego roku życia. Ukończyła kilkanaście Ironmanów, jak dotąd nie było starszej zawodniczki od niej… Dlatego jest najlepsza
.


Madonna Buder,
Ironman, Kanada 2012.
(fot. David McColm, źródło)

*

Wszystko zaczyna się od jednej prostej deklaracji: „Tak, zaczynam, chcę to zrobić i to zrobię”. A później konsekwentnie realizujesz poszczególne zadania, które mają doprowadzić cię do celu. Po drodze musisz pokonać mnóstwo przeszkód. Większość stwarzasz sobie sam […].

*

Robię, bo chcę — nie dlatego, że muszę. […] Jest jeden rodzaj motywacji zewnętrznej, który może doskonale wpłynąć na naszą postawę i przyczynić się do rozwoju motywacji wewnętrznej — przykład, jaki dają nam inni, świadectwo ludzi, którzy dokonali rzeczy niemożliwych, na pierwszy rzut oka niewykonalnych.

*

Organizm jest najlepszym ekonomistą. To, co ty mu zabierzesz, on w swoim czasie zabierze tobie.

*

[…] nie ma drogi na skróty.

*

     — […] Sypiecie się, panie Grass. Wiesz, jakie zwierzęta żyją najdłużej? Sprawdziłem wczoraj — po tym twoim gadaniu o szczęśliwym życiu ze sportem. Żółwie. A widziałeś kiedyś żółwia biegającego po plaży? Bo ja nie.
     — A widziałeś kiedyś uśmiechniętego żółwia? Bo ja nie
.

*

[…] to, co mam w życiu zrobić, przyjdzie w odpowiednim momencie.

Łukasz Grass, Trzy mądre małpy,
Wydawnictwa Sportowe i Naukowe, Warszawa 2012.
(wyróżnienie własne)


piątek, 10 listopada 2017

Słuchałam audycji, a raczej jej powtórki, jakiś czas temu. Postanowiłam przeczytać tę książkę. Polowałam, polowałam, upolowałam. Ale to nie ja czytałam, nie ja wybierałam cytaty. Tę książkę czytał mój powikłany pokopytkowy świat. Widzę, jak monotematycznie wybrał fragmenty do ocalenia i do podnoszenia na duchu. Co zrobić. Taka soczewka, przez którą filtruje on teraz Życie i Świat.

Pomyśl o zdaniu: „Powrócił odruch kichania.” — wysyła ono w kosmos możliwości, które cały czas miałeś i masz.

Oczywiście, w książce wiele innych wątków, które podnoszą ciśnienie skutecznie, ale pokopytkowy świat odmawia cytowania, rozdmuchiwania, i wkurwiania się na blogu.

Trzeba mieć pasję. […] Pasję, która jest ważniejsza niż wszystko inne, która każdego dnia pcha człowieka do przodu. Trzeba coś kochać. Tak jak ja [Piotr Winiarz] kocham żużel.

*

Jeśli się pracuje, zawsze są efekty. Istota sukcesu tkwi w tym, żeby cieszyć się nawet okruchami poprawy.

*

[…]
      wrócić do domu, a potem
      wrócić do zdrowia
.

*

[…] trzeba też cieszyć się z maleńkich kroczków, zaakceptować inność życia.

*

Najważniejsze, by nie oczekiwać natychmiastowych efektów i skupić uwagę na tym, co dzieje się teraz. Cieszyć się ze wspólnie spędzonych chwil […].

*

Czasem nie ma co na siłę ćwiczyć, lepiej puścić piosenkę

*

W każdym działaniu jest samorealizacja.

*

Trzeba patrzeć w dłuższej perspektywie.

*

A ludzie nam pomagają nawet, jak opadamy z sił.

*

Jako neurochirurg często mam do czynienia z ludźmi w bardzo trudnej sytuacji, bardzo ciężko uszkodzonymi. Dlatego wiem, że nie można wartościować życia. Doświadczyłem nieraz, że często ludzie zdrowi, w pełni sił, mają problem ze sobą. Nie czują żadnej satysfakcji z życia, choć obiektywnie nie mają żadnych ograniczeń. A z kolei osoby z wielkimi ograniczeniami nieraz są bardzo szczęśliwe.

*

Każdy neurolog powie: trzeba robić swoje i czekać.

*

Muszę przyjąć do wiadomości fakty, bo nie mam innego wyjścia. Ci nie znaczy, że nie szukam pomocy. Cały czas coś się dzieje. […] właściwie co mogę powiedzieć osobie, która mówi, że to bez sensu? Nie mam z nią wspólnej płaszczyzny myślenia. […] Czy nie lepiej w tym czasie znaleźć grupę ludzi, którzy chcą coś robić? 

Katarzyna Pinkosz, Wybudzenia. Powrót do życia. Polskie historie,
Wydawnictwo Eureka, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


niedziela, 15 października 2017

Ostatni akapit napisany przez Dicka zaczyna się tak:

Bo ja, wiecie, jestem zwyczajnym facetem. Koszę trawę przed domem, odśnieżam podjazd i zmieniam olej w naszych samochodach. Robię zakupy i gotuję większość kolacji w naszym domu. Jestem taki sam jak każdy inny facet w Ameryce.

Ze słów Ricka z listu do Ojca umieszczonego na końcu książki:

Nie dlatego, że muszę, ale dlatego, że chcę.

„Wyjęłam” Ricka i Dicka z książki Jorneta. Kliknęłam tu i tam. Ibuka nie było. Klik, klik, portal aukcyjny, klik, klik i szła do mnie ich historia. Dziś rano kończyłam na akord, bo wiedziałam, w czyje ręce musi trafić już dziś! Ta książka jest jedną z najważniejszych książek mojego roku 2017.

Ale najpierw było tak: szła książka kilka dni, troszkę odbierała się z poczty, potem ratowała mnie przy czytaniu betrojerinek — ibuk w komunikacji miejskiej, papierz w hamaku. W sumie, zamyśliłam się teraz,  dwa tygodnie minęły… Studentkom i studentom zaordynowałam semestralny eksperyment na ludziach, optymistycznie nazywając go zaproszeniem do przygody… od środy zauważam, że zmieniło się we mnie coś zasadniczego… ja sama ruszyłam w podróż, przygodę…

*

Mój najstarszy syn, Rick, był przykuty do wózka inwalidzkiego od ponad dziesięciu lat, kiedy po raz pierwszy poprosił mnie, żebym założył buty do biegania i popchał go w biegu. To był rok 1977. Miałem wtedy trzydzieści siedem lat i od szkoły średniej niczego na poważnie nie trenowałem.

*

Nie miewam złych dni, ponieważ zawsze pamiętam, że życie toczy się dalej, a my musimy jedynie wyciągnąć wszystko, co najlepsze, z sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy.

*

Dasz radę!

*

[…] jeden z magistrantów zadał pytanie, które — to było widać — chcieli zadać oni wszyscy: „Skąd wiecie, że wasz syn jest inteligentny?”. Judy, która rozpaczliwie pragnęła, aby tym razem nie odesłano nas z kwitkiem, powiedziała: „Opowiedz mu jakiś dowcip”.

*

[…] Rick ciągle marudził, że chciałby spróbować. Naprawdę nakręcił się na ten wyścig. Poza nieuniknionym wyzwaniem, jakim było znalezienie sposobu, aby posadzić Ricka na rowerze czy wodzie, ja sam nie siedziałem na rowerze od szóstego roku życia i nie umiałem pływać. To [triatlon] byłoby największe przedsięwzięcie, jakiego kiedykolwiek się podjąłem, ale Rick nie dawał za wygraną.

*

[…] wszystko jest możliwe, jeśli tylko włożysz w to swoje serce.

*

To naprawdę niezwykłe, że kiedy się z kimś dzieli podobne troski i przeżycia, od razu tworzy się  szczególny rodzaj więzi.

*

Znaczymy więcej niż nasze kalectwo. Kiedy będziemy w stanie w pełni je zrozumieć i zmotywować innych, aby je zrozumieli, to znajdziemy w życiu cel inny niż ciągłe rozpatrywanie własnych słabości i niedoskonałości. [z listu Karen White]

Dick Hoyt, Don Yaeger, Oddany. Opowieść o miłości ojca do syna,
przeł. Edyta Stępkowska, Wydawnictwo św. Stanisława BM, Kraków 2011.
(wyróżnienie własne)


*

*

Nie udało mi się ustalić Autorki/Autora zdjęcia, ale
powód, by wrócić do Bostonu jest.

*

poniedziałek, 02 października 2017

Kaprysik czytała i mignęła mi ta informacja. Weszłam na Jej blog, by przeczytać Jej wrażenia, a potem co czyta. Tak napatoczyłam się na minirecenzję książki, którą zapragnęło przeczytać kopytko, gdy tylko przeczytałam słowa: [Autor] opowiada, jak płakał ze szczęścia 20 km przed metą, jak pięknie wyglądały gwiazdy na niebie. Więcej nie trzeba mi było, by klik, klik i czytałam, i skrzydła mi rosły, a kopytko było w zachwycie, że taaaaka książka przykuła jego uwagę.

[…] kiedy wali nam się cały świat, zazwyczaj nie ma już nic, co można zrobić. Wtedy zostaje nam już tylko jedno wyjście: dać z siebie to, co najlepsze i czekać, aż intuicja poprowadzi nas dobrą ścieżką.

*

Jak mawiał mój dobry przyjaciel, zwycięstwa uczą nas niewiele; natomiast kiedy nic się nie układa, kiedy pojawiają się trudne sytuacje, z których trudno jest wybrnąć, kiedy próbowałeś podnieść się sto razy i sto razy na nowo upadałeś, a za sto pierwszym udało ci się znaleźć rozwiązanie, wtedy właśnie znajdujesz coś pozytywnego, wtedy dojrzewasz i poznajesz siebie.

*

Dopóki nie wrócisz ze szczytu, nie możesz przygotować się na nową wspinaczkę.

*

[…] najsilniejszy jest nie ten, kto przybywa na metę jako pierwszy, lecz ten, kto czerpie największą radość z tego, co robi.

*

[…] zwycięstwa są tam, gdzie człowiek chce je widzieć.

*

 […] znaleźć to, za czym podążam, albo to, co podąża za mną.

*

Obuwie wiele o nas mówi: czy lubimy chodzić, czuć się wygodnie, czy wolimy czuć się wysocy, czy wolimy miasto, czy przyrodę

*

Wygrana oznacza zmianę snu w rzeczywistość.

*

Nadchodzi w życiu taki dzień, kiedy musisz zdecydować, do którego pociągu chcesz wsiąść, a kiedy już w nim jesteś, nie możesz myśleć, co by się stało, gdybyś wsiadł do innego. Trzeba czerpać radość i maksymalnie wykorzystywać wszystko, co oferuje nam dany pociąg. Nie możemy poznać tego, co skrywają pozostałe, chociaż wiele razy obudzimy się w nocy, bo śniło się nam, że są lepsze. W rzeczywistości perfekcja istnieje tylko w nas samych, w tym, co sami uważamy za perfekcyjne. Wszystkie ścieżki powiodą nas w różne miejsca, ale to nasze kroki pozwolą nam znaleźć szczęście.

Kilian Jornet, Biec albo umrzeć,
przeł. Barbara Bardadyn, Sine Qua No, Kraków 2013.
(wyróżnienie własne)


Że nie mogę, nie potrafię, nie umiem, nie dam rady?
Wolne żarty!

Te dwie historie dodały mi skrzydeł. Moje kopytko definitywnie obwołało tę książkę najlepszą kopytkową książką roku.

Western States to najbardziej znany i prestiżowy ultra-trail po drugiej stronie Atlantyku. […]  Jest to jeden z długodystansowych wyścigów z najdłuższą historią. Kiedyś trasa ta służyła wyścigom koni, zwanym Tevis Cup, które odbywały się co roku. W 1974 jeździec Gordon Ainsleig, który w tamtym czasie liczył sobie dwadzieścia siedem lat, widząc, że jego koń dzień przed zawodami zranił się w nogę, postanowił, że jego podróż nie pójdzie na marne i uznał, że i tak weźmie udział w wyścigu, nawet bez konia. Organizatorzy, zdziwieni, ale przekonani, że to niemożliwe, by komuś udało się przebyć tę drogę pieszo, pozwolili mu wystartować. A on nie tylko ukończył wyścig, ale dotarł do mety rychło po pozostałych jeźdźcach, z czasem poniżej dwudziestu czterech godzin. Od tamtej pory na tym samym odcinku każdego roku odbywa się Westerne States 100, wyścig na dystansie stu mil, czyli stu sześćdziesięciu kilometrów, które trzeba pokonać, biegnąc.

*

Widzę jedynie to, co pragnę widzieć, co pozwala mi zapomnieć o bólu. Widzę zdjęcia Hoyta, Amerykanina, który chcąc sprawić, by jego syn — cierpiący na uraz rdzenia kręgowego, który sparaliżował mu nogi — mógł odczuwać silne emocje i cieszyć się tak jak inni, brał udział w wyścigach Ironman i ciągnął go za sobą w pontonie, jechał z nim na rowerze, a biegnąc pchał wózek inwalidzki.

Kilian Jornet, Biec albo umrzeć,
przeł. Barbara Bardadyn, Sine Qua No, Kraków 2013.

*



Rick & Dick Hoyt, źródło.

wtorek, 12 września 2017

Może bym ją przeczytała, gdyby nie peregrynacja. Nie przeczytałam, łyknęłam. To książka o nadziei, która potrzebuje tak niewiele, by zapuścić korzenie. O nadziei, której czasem potrzebujemy bardziej niż powietrza. O nadziei, którą zawsze możemy odnaleźć, dać… na milion różnych sposobów.

To książka również o radzeniu sobie z długoterminowym zdrowieniem. Dziś — właśnie sobie to uświadomiłam — dokładnie dziś zaczęłam dwudziesty pierwszy miesiąc życia innym Życiem.

Przy wypisie ze szpitala nikt nie przygotowuje cię na ogromne poczucie straty: tęsknotę za życiem przed chorobą i różnymi błahostkami, które stają się bardzo trudne, chociaż dotychczas robiłeś je bez zastanowienia każdego dnia.

*

Próbujcie, dopóki wam się nie uda! Czasem można się nawet cofnąć — grunt, żeby nie stać w miejscu. Kiedy stoisz w miejscu, zaczynasz myśleć, że nic się już nie zmieni.

*

Nie musisz codziennie przenosić gór — zacznij od małego kamyczka.

*

Wierzę, że w ciągu całego życia spotykamy na swej drodze wielu ludzi, którzy nas zmienią, pomogą nam albo nawet nas uzdrowią. Niektórzy pojawią się w chwili, kiedy się tego najmniej spodziewamy, inni są z nami przez cały czas. Niezależnie od tego, ile trwa ta bliskość, zawsze będziemy im zawdzięczać jakąś drobną część siebie.

*

Długo trwa, zanim zaakceptujemy, że stało się coś, co odmieniło całe nasze życie.

*

Po prostu zapomnij o wszystkim i rób to, co chcesz.
Uściski,
Poppy, lat 9

*

 […] zbyt często zapominamy, że każdy z nas się liczy. Każdy bez wyjątku.

*

Kiedy w twoim życiu następuje jakiś przełom, zaczynasz inaczej patrzeć na świat. Widzisz rzeczy, które wcześniej by ci umknęły.

*

Przeszkody na naszej drodze nie znalazły się tam bez przyczyny — dzięki nim mamy szansę pokazać, jak bardzo czegoś pragniemy i jak mocno jesteśmy gotowi walczyć o magię w naszym życiu.

*

Jeśli przestaniemy się wszystkim tak martwić, zawsze spadniemy na cztery łapy.

*

[…] czasem, wcale nie potrzebujemy ratunku. Czasem wystarczy, żeby coś nam przypomniało, że krok w tył jest równie łatwy jak krok w przód, w przepaść. Bo każdy z nas tak się czuł, nawet ci najsilniejsi.

*

Z perspektywy czasu wiem, co powinnam była im odpowiedzieć: „Wyślij mi SMS. Jeśli nie odpiszę, zadzwoń. Jeśli nie odbiorę, wróć do domu i napisz do mnie przez internet. Jeśli i tak nie dostaniesz odpowiedzi, wróć następnego dnia i zacznij wszystko od nowa”. Bo nigdy, przenigdy nie można skreślić przyjaciela, który prawie skreślił sam siebie. Prawdziwi przyjaciele to ci ludzie, którzy nigdy się nie poddają. Ci, którzy widzą, że stoisz nad przepaścią, więc trzymają cię za kostki, chociaż wyrywasz się i błagasz, żeby cię puścili. Takich przyjaciół warto mieć.

*

Nie mamy pojęcia, jakie historie noszą w sobie inni ludzie — historie o sile, miłości i nadziei, których najczęściej nikt nie pozna, bo się nimi nie dzielimy.

*

Po kłótni z najlepszym przyjacielem człowiek czuje się najbardziej samotny na świecie. Okej, bardziej samotny jest pewnie wędrowiec na środku Sahary z ostatnim łykiem sprite’a w butelce i nadąsanym wielbłądem.

*

Nie pozwalałam sobie myśleć, że się cofam, i nie zastanawiałam się, co będzie dalej. Wystarczyło, żebym zrobiła co w mojej mocy danego dnia.

Jodi Ann Bickley, Milion cudownych listów, przeł. Olga Siara,
  Insignis Media, Kraków 2016.
(wyróżnienie własne)


*

niedziela, 10 września 2017

Moja podstawowa tożsamość takich książek nie bierze do rąk. Popularnonaukowa o zdrowiu? Proszę, daj spokój! Ale szwedzka! To może? Tak pokopytkowa tożsamość namówiła mnie do nabycia tej książki.

Troszkę książeczka poleżała, ale teraz po jej przeczytaniu, nie mam zielonego pojęcia, dlaczego musiała czekać. Mitochondria, hemoglobina, interwał i czas…, i życie, to sprawne, na które od prawie pełnych dwudziestu miesięcy patrzę inaczej. Patrzę nie tylko łapczywie…

Ogólna ilość ruchu jest ważna, ciało liczy każdy krok.

*

[…] pod względem zdrowotnym lepiej jest mieć nadwagę i trenować, niż być szczupłym i nie ruszać się wcale.

*

[…] amerykański prezydent John F. Kennedy, który już w 1961 roku przewidział problemy […] „[…] Oglądamy zamiast się bawić. Jeździmy zamiast chodzić. Nasz byt pozbawia nas minimum aktywności fizycznej niezbędnej do zdrowego życia”.
     Cytat ten ma ponad pięćdziesiąt lat, a mimo to staje się coraz bardziej aktualny, zarówno w Europie, jak i w wielu innych częściach świata
.

*

W ludzkim materiale genetycznym jest ponad 20 000 genów, co oznacza, że mamy mniej więcej tyle samo genów co myszy, lecz mniej niż jabłonie.

*

Ciało fenomenalnie dostosowuje się do nowych wymagań, z którymi musi się zmierzyć, gdy zaczynasz się ruszać.

*

Nie musisz wbiegać na stromy stok narciarski — wystarczy nachylenie pod kątem pięciu stopni.

*

Jesteś niewyćwiczony? Gratulacje! Masz ogromny, niewykorzystany potencjał i bardzo szybko zauważysz postępy.

Anders Hansen, Carl Johan Sundberg, Projekt zdrowie. Szwedzki poradnik inteligenta.
Jak świadomie wyćwiczyć ciało i umysł
, przeł. Tomasz Oczkowski,
Wydawnictwo Smak Słowa, Sopot 2017.
(wyróżnienie własne)


*

(ryc. Katarzyna Breczko, tamże)

czwartek, 20 lipca 2017

(fot. Kaan, fragment)

*

Wszystko polega na tym, by robić postępy krok za krokiem i nie być przygwożdżonym do idei postępu.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.

W nocy z poniedziałku na wtorek skończona. Od sierpnia będzie lekturą cykliczną — jeden rozdział na miesiąc. Można więc powiedzieć: skończona rozpoczęta.

Modlić się to mówić tak wszystkiemu, co się zdarza, żyć bez powodu.

*

Bądź wobec siebie bardzo cierpliwy, wolność odkrywa się milimetr po milimetrze.

*

Jeśli nie postaram się przemienić w dobro przykrych niespodzianek, które spadają na moją głowę, już po mnie. A dlaczego by nie zacząć po prostu od pracy nad cnotami. „O, ten tutaj zaczyna mnie porządnie wkurzać, znakomicie! To świetna okazja, by pozbyć się tej przeklętej niecierpliwości”. […] zakłócenia mogą służyć jako sygnały alarmowe, by wziąć się do roboty, odważyć się na niefiksowaniu się albo po prostu poprosić o pomoc.

*

Wyzwanie rozgrywa się w tej króciutkiej chwili, kiedy zjawia się zakłócająca emocja albo impuls.

*

Jeśli potrzeba było lat, by nas ukształtować, przyznajmy sobie czas na uwolnienie się od reperkusji naszej historii, zdrad, braków… Wyzwanie? Zinterpretować na nowo przeszłość nie po to, by znaleźć w niej usprawiedliwienie, lecz by stać się lepszym.

*

Zaprawiać się w cierpliwości to także stopniowo odkrywać ufność wobec życia.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, 17 lipca 2017

Powolutku. Bez pośpiechu. Moja nadzieja pasie się tą książką. Jeszcze nie skończyłam, a już mam plan zrobić z niech almanach na najbliższy rok — gdy tylko skończę, wracam do niej, czytając jeden rozdział na miesiąc, bo ta książka pomaga mi zdrowieć, mądrzeć i być. Mimo, na przekór i wbrew. [Skrzynka (0), Idę (1), Idę (2)]

Jeśli skupiam się na rezultacie, jak  nic jestem stracony, zrozpaczony. Liczy się każdy krok. I niepotrzebne są nadzwyczajne gesty, kiedy drobny, właściwie dobrany wysiłek może wybawić nas z kłopotu.

*

W drodze przypominam sobie słowa pewnego mistrza: „Żeby iść szybciej, zwolnij”.

*

[…] z tą genialną dedykacją: „Niech twoja praktyka trwa tak długo jak twoje życie”.

*

Powtórzmy jeszcze raz: niebezpiecznie jest czekać z nauką pływania, aż znajdziemy się na pełnym morzu. Zacznijmy więc od razu!

*

Kiedy siedzisz, siedź; kiedy idziesz, idź. Przede wszystkim nie wahaj się.

Christophe André, Alexandre Jollien, Matthieu Ricard,
Trzech przyjaciół w poszukiwaniu mądrości,
przeł. Karolina Sikorska, Czarna Owca, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)

 
1 , 2 , 3
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...