Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: literatura Kopytka

wtorek, 28 marca 2017

Krok. Ten pierwszy rano.
Kroki. Kolejne w ciągu dnia.
Niczym składana Życiu modlitwa dziękczynna.

Same słowa: krok lub chodzenie wywołują we mnie całą gamę emocji, uczuć i pragnień — czasem bardzo skrajnych i trudnych. Do zespołu słów-kluczy krok chodzenie dołączyło słowo oddech, tworząc moją Świętą Trójcę. Uśmiecham się do tego sformułowania, bo moja Biblia przyszła do mnie niecały rok temu.

Każdego dnia daj sobie czas, by pobyć ze swoim oddechem i swoimi krokami, by sprowadzić umysł z powrotem do ciała — by przypomnieć sobie, że w ogóle masz ciało! Każdego dnia daj sobie trochę czasu, by posłuchać ze współczuciem swojego wewnętrznego dziecka, posłuchać tego, co w twoim wnętrzu domaga się usłyszenia.

*

Puszczenie jest zawsze puszczeniem czegoś. To, czego się trzymamy, może być wytworem naszego własnego umysłu, iluzorycznym sposobem postrzegania czegoś przez nas, a nie prawdą o tym czymś.

*

Jeżeli czujesz, że twoje marzenia się nie urzeczywistniają, może ci się wydawać, że powinieneś coś więcej robić, więcej myśleć albo więcej kombinować. W rzeczywistości może być tak, że potrzeba ci czegoś mniej — mniej hałasu z zewnątrz i wewnątrz — po to, aby zaistniała w tobie przestrzeń, w której najprawdziwsze dążenie twojego serca będzie mogło wykiełkować i rozkwitnąć.

Hanh Thich Nhat, Cisza. Siła spokoju w świecie pełnym zgiełku,
przeł. Jerzy Paweł Listwan, Czarna Owca, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)


niedziela, 15 stycznia 2017

Ja takich książek nie czytam. Co spowodowało, że zajrzałam do tej? Jak to się stało, że ją kupiłam? Na jaki haczyk mnie złapała okładka lub tytuł? Spełnienie, trzecia miara… Gdy skończyłam, wiedziałam. Odkryłam, że to książka, którą chciało przeczytać moje kopytko (specjalny znacznik na tę okoliczność stworzyłam), bo ja wciąż takich książek nie czytam.

Tę książkę trudno nazwać książką, choć ma isbn. Może drażnić eklektyzmem i do szału doprowadzić posmakiem njuejdżyzmu, ale moje kopytko było zachwycone i co chwilę mruczało: a widzisz! To zbiór myśli, zbiór odkryć, przeżyć i wniosków, do których doszła autorka. I choć rozum nie kupuje tej książki, to wiele części mojego ciała, duszy i sensu wciąż mruczy.

Bez względu na to, co ludzie mówią na temat najważniejszych dla nich spraw, liczy się tylko to, czemu poświęcają swoją uwagę.

*

Wydarzenia mają swój początek i koniec. To, jak się kończą, stanowi materiał do opowieści. A może raczej materiałem jest to, co dzieje się pomiędzy początkiem a końcem.

*

Dzięki czemu czujesz, że żyjesz?

*

Dla Arystotelesa „nawyk to tylko długa praktyka” [...].

*

Człowiek całymi latami zamartwia się z jakiegoś powodu, zamiast powiedzieć sobie po prostu: „No i co z tego”. To jedno z moich ulubionych powiedzeń. (Andy Warhol)

*

Wszystko zmieniło się w dniu, w którym zrozumiała, że ma dokładnie tyle czasu, ile potrzeba na wszystkie ważne sprawy w jej życiu. (Brian Andreas)

*

Wiosną — dziesięć tysięcy kwiatów, jesienią — księżyc, latem — chłodny wiatr, zimą — śnieg. Jeśli umysłu twego nie zasnuwa chmura rzeczy zbytecznych, to jest to najlepsza pora twego życia. (Wu Men).

*

[...] John Burroughs: „Wielka szansa jest tam, gdzie ty. Nie gardź swoim własnym miejscem i swoją godzinę. Każde miejsce jest pod gwiazdami, każde miejsce jest centrum wszechświata”.

*

Są drzwi w przestrzeni, których szukasz, i drzwi w czasie, na które czekasz” — usłyszałam kiedyś od jednego z moich przyjaciół .

Arianna Huffington, Spełnienie. Nowy wymiar twojego sukcesu,
przeł. Marcin Kowalczyk, MT Biznes, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)


sobota, 14 stycznia 2017

Przeczytałam w środę:

[...] nauczyłam się wypowiadać itadakimasu przed każdym posiłkiem. Słowo to oznacza po prostuotrzymuję”.

Arianna Huffington, Spełnienie. Nowy wymiar twojego sukcesu,
przeł. Marcin Kowalczyk, MT Biznes, Warszawa 2014.

Zapragnęłam znać zestaw japońskich krzaczków odpowiadających temu słowu. No i chciałam się upewnić, czy w języku japońskim właśnie tak jest. Napisałam do Filigranki i dostałam przepiękną odpowiedź:

Przed posiłkiem Japończycy mówią „itadakimasu” i kierują to słowo-pozdrowienie do osoby, z którą coś właśnie jedzą lub do kogoś, kto to jedzenie im oferuje (płaci? gotuje?). Zupełnie prosto można to przetłumaczyć na „otrzymuję”, ale sens tego słowa jest głębszy. Ja to widzę inaczej.
     Aby to dobrze wyjaśnić, trzeba byłoby nauczyć Cię choć teoretycznie ugrzecznionej — honoryfikatywnej mowy japońskiej. W skrócie mówiąc: jest to bardzo grzeczny czasownik, który oznacza
„ja, niżej na drabinie hierarchii społecznej, pozwalam sobie przyjąć (te dary) od Ciebie (pana, pani, Boga?), który jesteś wyżej ode mnie w tejże hierarchii”. Fajne, co? Znaczek kanji nie jest raczej szczególnie atrakcyjny […]. Sam znaczek niesie także znaczenie „szczyt góry”, czyli przenośnie: „Ty, któryś jest na szczycie góry…”.

Bardzo fajne! Tylko z jednym zgodzić się z Filigranką nie mogę. Znaczek kanji jest przepiękny! Od drugiego do czwartego szepcze opowieść o rozwoju, o stawaniu się — sznureczek, pętelka, dziewiątka! A gdy dziękuję, składam hołd nie tylko Ofiarodawcy, Nauczycielowi, ale dotykam również czegoś w sobie, kogoś, kim mogę się stać. Wdzięczność przemienia mnie. Itadakimasu!

*

A wczoraj wieczorem podczas mrożenia kopytka, przeczytałam:

Błogosławieństwa już są.
(tamże)

Uśmiechnęłam się od ucha do ucha.

czwartek, 12 stycznia 2017

— o co ci chodzi?
— chodzi mi o… chodzenie i jeszcze więcej chodzenia.

*

LP, Tightrope, 2016.

You can always learn to fly
You never do until you do it

*

Coś musi wędrować — I będą to albo nasze nogi, albo umysł. Jeśli będziemy siedzieć nieruchomo, umysł wcześniej czy później zechce gdzieś odpłynąć. Wystarczy wstać i zacząć się ruszać, a umysł bardziej się wyostrzy.

*

Chodzenie dzieli z robieniem i pracą wspólny element zaangażowania ciała i umysłu w poznawanie świata — pisała  [Rebecca Sonit]  — poznawanie świata przez ciało i ciała za pośrednictwem świata”.

*

[…]  zawsze, gdy po prostu „idziemy na spacer”, czy to z zamiarem dotarcia w jakieś konkretne miejsce, czy tez bez takiego celu, spacer łączy ze sobą dwa miejsca, wypełnia przestrzeń miedzy nimi. Ta przestrzeń może być punktem.
     „Przestrzeń to substancja — jak ujął to grafik Alan Fletcher. — Cézanne ją malował i modelował. Giacometti rzeźbił,
»zbierając jej nadmiar«. Mallarmé tworzył wiersze nie tylko ze słów, ale i z ich braku. Ralph Richardson twierdził, ze gra sprowadza się do pauz… Issac Stern opisywał muzykę jako »te krótkie chwile miedzy poszczególnymi nutami — ciszę, która nadaje formę«”.
     Chodzenie to jeden ze sposobów w jaki poruszamy się po świecie; język i pismo to sposoby wyrażania tego doświadczenia
.

*

Aby osiągnąć korzyści z podroży, wystarczy wstać i zacząć iść.

Arianna Huffington, Spełnienie. Nowy wymiar twojego sukcesu,
przeł. Marcin Kowalczyk, MT Biznes, Warszawa 2014.

niedziela, 08 stycznia 2017

Od dłuższego czasu jestem w drugiej połowie swojego życia — pomyślałam. W pierwszej znakiem rozpoznawczym był „koniec”: kończyłam szkoły, relacje; zamykałam sprawy, konta, usta. W drugiej przez wszystkie przypadki odmieniam i zaklinam „początek”: co dnia rozpoczynam, rozgrzebuję, rozbijam obóz (czasami przetrwania), znaczę miejsca i chwile, bo… chcę, wybieram, decyduję.

Ta książka, o permanentnym dokonywaniu wyborów, nawet jeśli niczego się nie wybiera, uświadomiła mi to dobitnie. Bywa ciężko, marnie, ale tę drugą część wolę. Uśmiecham się na samą myśl o dzisiejszym wieczorze, jutrzejszym dniu, nadchodzącym tygodniu.

Każda ścieżka, każda rola i każde zadanie w życiu wiąże się z pewnymi problemami. Nie ma drogi bez przeszkód. To, że na Twojej drodze pojawia się więcej problemów i przeszkód, niż przewidywałeś, nie oznacza, że dokonany przez Ciebie wybór jest niewłaściwy lub błędny.

*

Nie dokonuje się wyboru, czy pracować lub nie pracować,  ale wybiera się rodzaj pracy;  nawet poczucie winy spowodowane odkładaniem działania wymaga pewnego wysiłku.

*

Osoby, które uważają się za nieudaczników, to te, które raz poniosły porażkę i stanęły w miejscu. „Nieudacznik” chce przed rozpoczęciem pracy nad projektem mieć gwarancję, że wszystko pójdzie doskonale, bezproblemowo. Osoba odnosząca sukcesy pragnie podejmować ryzyko w granicach rozsądku, wiedząc, że nie ma żadnych gwarancji z wyjątkiem praw Murphy’ego: jeżeli coś może się nie udać, to się nie uda. Ludzie sukcesu wielokrotnie ponoszą porażki i zaczynają od nowa, nie dopuszczając do tego, aby którakolwiek z nich zaczęła stanowić o ich wartości.

*

Można wykonywać tylko jedną pracę i jeden krok naraz. Zawsze można zrobić tylko to.

*

Właśnie dlatego, że wybierasz pewną możliwość, staje się ona łatwiejsza, mniej nieprzyjemna i szybciej można dokończyć dane zadanie.

*

Ciągle rozpoczynaj działanie, a jego zakończenie przyjdzie łatwo. Kiedy będziesz się obawiać sfinalizowania działania, zadawaj sobie pytanie: „Kiedy mogę zacząć?”.

*

[…]  właśnie tak należy postępować z blokadami, demonami i potworami — podejść do nich.

*

Ważne jest to, że już zacząłeś. Przezwyciężenie bierności to najtrudniejsza część.

Flore Neil, Nawyk samodyscypliny. Zaprogramuj wewnętrznego stróża,
przeł. Małgorzata Głogowska, Helion, Gliwice 2013.
(wyróżnienie własne)


czwartek, 05 stycznia 2017

to uczucie, że tak długa droga przede mną. dojmujące.
nie dałam się i swoje dziś zrobiłam. więc reksio.

to uczucie, że długa droga za mną. dumne.
jestem metal-free dziewczyną bez szwów. dziesięć poszło dziś precz.

*

Tak, to już przeszłość. Szkoda, nie mogę w związku z tym nic zrobić. Ale co mogę zrobić teraz?

Flore Neil, Nawyk samodyscypliny. Zaprogramuj wewnętrznego stróża,
przeł. Małgorzata Głogowska, Helion, Gliwice 2013.
(wyróżnienie własne)

mój aktualny stan posiadania:

licznik: 800 powtórzeń.

niedziela, 25 grudnia 2016

Spojrzałam prawdzie w oczy. Nie jestem zwierzem rodzinnym. Nie rozumiem. Nie chwytam. Nie czerpię z tego przyjemności. Za dużo krzyku. Za dużo polityki. Za dużo mojszości. Za dużo chorobliwego dzieciocentryzmu bez śladowych ilości mądrego wychowywania. Za dużo oczekiwań zachowań, których zdrowy samodzielny dorosły człowiek mógłby już nie mieć w swoim repertuarze. Ma się ochotę powiedzieć tylko jedno, co tytułem książki jest.

Nie poddaję się, nie oddaję dnia walkowerem — w końcu to pierwszy tydzień mojego nowego życia. Dzisiaj całym Stadem byliśmy na pierwszym spacerze pooperacyjnym. Bajka! Wczoraj od Kuzyna Sadownika pożyczyłam broszurkę z esejem, który łyknęłam z przyjemnością. Bajka! Esej ten przypomniał mi o dwóch książkach, na które nie zwróciłabym uwagi, gdyby nie kopytko: Filozofia chodzeniaMininawyki. Jestem więc bardzo do przodu. Bardzo dobra bajka!

Czemuż to niekiedy tak trudno jest określić, dlaczego spacerujemy? Wierzę, że istnieje subtelny magnetyzm Natury, i jeśli podświadomie się mu poddamy, on nas poprowadzi właściwą drogą. […] Czasem jednak jest nam trudno odnaleźć właściwy kierunek, ponieważ nie istnieje on jeszcze wyraźnie w naszej świadomości.

*

Każdy spacer to wizja niezmierzonego szczęścia i mogę je przeżyć każdego popołudnia.

*

Bo czymże jest przechwalanie się naszą tak zwaną wiedzą, jak nie wyłącznie wyobrażeniem, że coś wiemy, co z kolei ograbia nas z przywileju bycia ignorantem?

*

Ignorancja nie tylko bywa użyteczna, ale też czasem piękna, podczas gdy tak zwana wiedza bywa często bezużyteczna, by nie powiedzieć odrażająca. Z którym człowiekiem lepiej mieć do czynienia — z tym, który nic nie wie na dany temat i, co jest nieczęste, wie że nic nie wie, czy może z takim, który naprawdę coś wie na wspomniany temat, ale uważa, że wie już wszystko?

*

Ludzie generalnie są tacy sami, ale dlatego jest ich tylu, by mogli być różnoracy.

*

Aby zachować dzikie gatunki zwierząt, należy stworzyć dla nich las, w którym znajdą schronienie. Tak też jest i z człowiekiem.

*

Życie jest elementem składowym dzikości. Najbardziej żywe jest to, co dzikie. Jeszcze nie podległe człowiekowi, dające mu jedynie ożywcze siły.

Henry David Thoreau, Wędrując,
przeł. Hanna Goworowska-Adamska,
Nowy Obywatel, Łódź 2016.
(wyróżnienie własne)

Fryderyk Rudziński, Melancholia, tamże, s. 31.

piątek, 22 lipca 2016

Tytuł przewrotny. Nie można się zdecydować, interesujący czy zabawny. Ale z niebywałą prostotą budzi wewnętrznego anarchistę i już chcesz, już prawie wiesz, że będzie ogromną przyjemnością zatopić w tej książce siekacze.

I to jest przyjemność! Kolejka książek do czytania? Pieprz to! Rany boskie, ty klniesz? Pieprzyć to! W tym roku, obok filozofii chodzenia, to druga najlepsza książka „filozoficzna”.

To książka o wymiarowaniu, określaniu właściwych wymiarów rzeczy, poglądów i światów.

Kiedy mówimy różnym sprawom „pieprzę to”, znaczenia zaczynają się kruszyć.

*

Na tym polega cały dowcip:

  • Bóg nie jest ponad to, co znamy, lecz zawiera się w tym, co znamy.
  • Im mniej szukasz, tym więcej znajdujesz.
  • Im mniej pragniesz, tym więcej otrzymujesz.
  • Im mniej patrzysz, tym więcej widzisz.
  • Im mniej Ciebie, tym więcej „jest”.

     […] Duchowość jest we wszystkim. Wszyscy i wszystko ma wymiar duchowy. […] Możesz szczerze powiedzieć wszystkiemu „pieprzę to” i nadal być uduchowionym, bo niemożliwe jest nie być uduchowionym.

*

Spróbuj robić mniej, a nie więcej. […] zadaj sobie pytanie, czy warto poczekać i zobaczyć, co się stanie.

*

Wszystko przyspiesza w kulturze sukcesu. Nawet uczestnicy zajęć z jogi rozglądają się, kalkulując, jak szybko uda im się wykonać tę skomplikowaną asanę albo czy ćwiczenie pranajama przyniesie im spokój we wszystkich sferach życia.
     Czuję się spięty, tylko o tym pisząc.
     Selekcjonowanie własnych pragnień jest oczywiście trudne.
[…] Niektóre pragnienia mogą istnieć obok siebie, a inne ze sobą konkurują. Zacznij się nad tym zastanawiać.

*

Kiedy świat znaczeń przestaje mieć nad nami władzę, rzucamy wyzwanie wszystkim tym, którzy nadal w nim tkwią.

*

Dzisiaj jedynym moim punktem widzenia jest to, co widzą moje oczy.

John C. Parkin, Filozofia f**k it, czyli jak osiągnąć spokój ducha,
przeł. Cezary Welsyng, Helion, Gliwice 2011.
(wyróżnienie własne)


*



Opus, Live is Life.

czwartek, 09 czerwca 2016

Gdyby nie kopytko, nie natknęłabym się na książkę, w której znalazłam tę. Rehab jest wymagający: chcesz chodzić, to zasuwaj dzień w dzień do znudzenia i więcej, i bardziej, i jeszcze więcej, i jeszcze bardziej. Można mieć dość, można zwątpić, można tracić nadzieję. Można? W moim przypadku to pewnik! Niestety.

Ta książka jest niczym kaizen nawyków. Już nie mam dość, nie wątpię, nie tracę nadziei. Zasuwam! Jak mały samochodzik. Przestałam być ofiarą rehabu. A to dopiero początek — potworne ćwiczenie zadane we wtorek zrób tylko jeden raz dziennie — robię z uśmiechem na ustach.

Każde wielkie osiągnięcie jest wynikiem tego, co je poprzedzało. Jeżeli prześledzimy losy takiego osiągnięcia, to okaże się, że na samym początku był ten jeden pierwszy krok.

*

Mrok nie żyje własnym życiem — oznacza tylko brak światła.

*

[…] onieśmielał mnie ogrom pracy, którą musiałbym wykonać w związku ze swoją tęsknotą za kondycją fizyczną; gigantyczny dystans, który dzielił chwilę obecną od pożądanej przyszłości. Przytłaczała mnie wizja całego roku ćwiczeń. Czułem się winny, przygnębiony i zniechęcony, jeszcze zanim zdążyłem cokolwiek zrobić.

*

To, że robi się choć trochę, jest nieskończenie większym osiągnięciem niż nicnierobienie (z punktu widzenia i matematyki, i praktyki). To, że robi się choć trochę każdego dnia, ma większą wartość niż to, że robi się dużo jednego dnia, a kiedy indziej nic.

*

Mininawyk to niepozorne, a zarazem konstruktywne działanie, które chcemy podejmować każdego dnia. Ze względu na swój niepozorny charakter nie wiąże się ono z ryzykiem porażki i dlatego też stanowi nadzwyczaj skuteczną strategię wprowadzania w życie upragnionych zmian, która nie wymaga szczególnego wysiłku, a nawet dodaje sił. […] Ludzie bardzo często uważają, że oni sami stanowią powód, dla którego nie mogą wcielić w życie żadnej trwałej zmiany. Tymczasem to nie oni są problemem, ale wykorzystywana przez nich technika. Można dokonywać wielkich rzeczy bez wywoływania poczucia winy, bez strachu, bez doświadczania ciągle takich samych porażek, które idą w parze z takimi strategiami jak motywowanie się, czynienie postanowień albo działanie typu „po prostu to zrób”.

*

 […] sukces rodzi sukces.

*

[…] mininawyki są takie fajne dlatego, że nie ma tu miejsca dla klęski, nie obawiasz się porażki, nie masz poczucia winy. Nawet jeśli brakuje Ci siły woli, Twoje zadanie jest tak drobne, że zawsze znajdziesz sposób, aby je wykonać.

*

Strach przestaje istnieć, gdy doświadczasz czegoś, co okazuje się nie takie przerażające, jak się wydawało.

*

Cóż, czy siódme poty nie są jednak znakiem tego, że jakaś część ciebie jest niezadowolona? Czy w trakcie procesu transformacji w lepszego człowieka nie byłoby korzystniej traktować siebie dobrze?

*

Mininawyki pomagają podejść do granic strefy komfortu i wykonać jeden krok poza nie.

*

Niech Twoje nawyki będą „absurdalnie drobne”.

Stephen Guise, Mininawyki. Małymi krokami do sukcesu,
przeł. Katarzyna Rojek, Helion, Gliwice 2015.
(wyróżnienie własne)

wtorek, 24 maja 2016

Dziś. Pierwszy dzień 20. tygodnia świata bez kopytka. Świata, który opuszczam powoli. Bardzo powoli. Wyrabianie nowych nawyków jest nie tylko bolesne, ale i frustrujące. Bo chciałoby się szybciej, bardziej, mocniej, na dłużej. Kto by nie chciał? A tu nic z tego.

Jak inni sobie radzą z wprowadzaniem zmian? Jakie mają taktyki, strategie, pomysły? Hmmm. Ciekawe. Pomyślałam. I sobie testuję. I biorę to i owo do budowanego przeze mnie nowego świata. Świata z dwoma kopytkami.

[…]  choć duże sprawy mają znaczenie, niekiedy to drobiazgi potrafią odmienić życie.

*

Pamiętaj: „Duże drzwi chodzą na małych zawiasach”.

*

Zawsze jest łatwiej nic nie robić, niż podjąć działanie.

*

[…]   jeśli nie wiesz, dlaczego coś robisz,najprawdopodobniej tego nie zrobisz.

*

Jest cienka granica między naciskiem, jaki musisz na siebie wywrzeć, aby zrealizować procedurę, a nakładaniem na siebie zbyt dużej presji. […]  Zamiast brać na siebie zbyt dużo i próbować robić więcej niż to możliwe, skup się na minimum, ale za tym najistotniejszym. 

*

[…] wybaczaj [sobie] i rób dalej swoje.

Steve Scott, Piętrzenie nawyków. 97 małych zmian, które odmienią Twoje życie,
przeł. Marta Czub, Helion, Gliwice 2016.
(wyróżnienie własne)

*

3 minuty: szklanka wody. Achilles. więzozrost.

procedura 1.

 
1 , 2
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...