Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: idzie na swój Everest

niedziela, 22 kwietnia 2018

Szłam rano. Maraton już trwał.
Zdążyłam wyjąć telefon.
Cyk! Zza łez wzruszenia.

Szłam rano. Jeszcze pod wrażeniem snu,
w którym ambasador zapytał:
    — Kto chce najlepsze?

Szłam pod wrażeniem. Dlaczego
nie mielibyśmy dostać
najlepszego? Głupie pytanie.

Miej siłę, by się regularnie męczyć. I ciszę, żeby jej słuchać.

*

Czy wiesz, co było napisane na krańcach map dawnych podróżników? „Dalej już tylko smoki”.
     Podoba ci się? To wstań i działaj
. Sky is the limit!

*

Miej nad sobą dobre niebo albo je sobie stwórz. […] „Inne niebo” można stworzyć sobie samemu. Trzeba tylko szukać i znajdować to, co może nim być w naszym życiu. […] Szukaj piękna, cokolwiek ono dla ciebie znaczy.

*

Jeśli masz szansę 1 na 100, to już jest coś! Nie zaczynasz od zera.

*

Albo znajdziemy mosty, albo je sobie zbudujemy.
Hannibal

*

Nie bój się porażek. Ich smak dobrze znają wszyscy, których podziwiasz. Każdy może upaść, to żaden wstyd. Chodzi o to, by szybko wstać, otrzepać spodnie i ruszyć dalej przed siebie.

Rafał Ohme, Emo sapiens. Harmonia emocji i rozumu,
Bukowy Las, Wrocław 2017.
(wyróżnienie własne)

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

[…]  różnica pomiędzy mistrzem a amatorem jest taka, że mistrz upadł i wstał więcej razy niż amator w ogóle spróbował.

*

[…]  ja rozumiem tyle, jednak jest więcej.

Radosław Rożek, Deus est machina, czyli
Bóg jest na prąd
, Gdańsk 2017.
(wyróżnienie własne)

niedziela, 15 kwietnia 2018

już prawie chciałam obrazić się na trud poranka podczas pierwszego dziś spaceru. wtedy napadło mnie wrażenie.

     jeśli dopisało szczęście,
nowy dzień został nam dany,
ale dobry dzień trzeba zdobyć
     centymetr po centymetrze,
     chwila po chwili,
     stąd do późnego wieczora.

sobota, 14 kwietnia 2018

Dawno, dawno temu szłam spać, by przyśniło mi się rozwiązanie jakiegoś problemu matematycznego.

Od wielu lat chodzę spać, by w kwestiach egzystencjalnie trudnych znalazła mnie podpowiedź, której nie jestem w stanie wymyśleć. Bywa nią atmosfera, czasem słowo, słowa lub fraza, które witają mnie na granicy snu i jawy. Zawsze zmieniają perspektywę, pogłębiają zrozumienie, są wskazówką.

Patchwork dwóch ostatnich wskazówek ułożył się wczoraj rano w motto dalszej drogi:

rusz dupę…
…ale z sercem!

Jak powietrza potrzebuję w życiu ruchu — mentalnego i fizycznego. Potrzebuję go dużo. Za radość, jaką ten ruch mi daje, i za sposób, w jaki ten ruch organizuje mi życie, czyniąc je fantastycznym: ¡el reksio!


Tengo cuarenta y siete reksios:

niedziela, 08 kwietnia 2018

Dziesięć dni temu. Ile robisz normalnie? Dorzuć dychę — zaordynował Oj Té. Dziesięć powtórzeń. Zrobiłam. Dorzuć dychę. Dziesięć powtórzeń. Zrobiłam. Nie miałam pojęcia, że jestem w stanie. A potem było o procentach i strategii treningowej. Przerosło mnie to intelektualnie. Następnego dnia rano podjęłam decyzję.

Kark? Naprawdę? Jakaś wspólna płaszczyzna doświadczenia z człowiekiem-karkiem? — pytało samo siebie Drzewko. Kobieta! Z pełnym makijażem i pazurami? Naprawdę? — pytała Jabłoń samą siebie. Wątpliwość, czy młody sprawny człowiek dowolnej płci jest w stanie zrozumieć, że „chcieć to móc” nie zawsze jest prawdą? Ja, mając dwadzieścia parę lat, nie rozumiałam.

I stało się. Motto Liny chwyciło mnie za serce, uruchamiając dodatkowe zasoby nadziei. Wybór dokonał się trzewiowo.

Fazę golden retrieverów mieliśmy już dawno za sobą: „Czy mnie kochasz? Kochasz mnie? No powiedz. Naprawdę?” Teraz wolałem podejście „na charta”, ale stanęło na tym, że powiedziałem:
     W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę. Chodzi o to, żeby nauczyć się tańczyć w deszczu.

Nim spotkałyśmy się pierwszy raz. Nim uznałyśmy, że podejmujemy się wspólnej pracy. W dniu, w którym podjęłam decyzję, odszukałam Autora tych słów. Tak wpadłam na tę kudłatą książkę. Klik, klik i w środę po świętach była na moim stoliczku. I łyknęłam, rycząc jak bóbr.

Mam tylko jedno „ale” do polskiego wydania tej książki: stockowe zdjęcie na okładce zamiast zdjęcia Komety — oszczędność, głupota? Nie wiem, ale w związku z tym nie ma tu miejsca na okładkę w zwyczajowo przyjętym na tym blogu formacie.

     — Steve? — Freddie zazwyczaj nazywała mnie Wolfie. Nigdy Steve. — Steve, jesteś tam?
     Dobry adwokat to taki, który potrafi opowiadać dobre historie. Wiedziałem, że ta cecha nie jest tak wysoko ceniona w małżeństwie, a mimo to postanowiłem brnąć dalej w jak najbardziej przekonującą opowieść. Na próżno.
     — Tak, jestem. To był mój pies — przyznałem w końcu.
     — Twój co?!
     
[…]
      Od jak dawna masz tego psa i kiedy zamierzałeś mi o tym powiedzieć
?

*

Formidable. W języku francuskim znaczy „wspaniały”, a w angielskim „straszny”. Obydwa te znaczenia dobrze opisywały moją żonę.

*

     Zawsze wiedziałem,
     Że w końcu podążę tą drogą
.
     Ale jeszcze wczoraj nie wiedziałem
     Że to będzie dzisiaj
.

*

Ludzkie ego to podstępny wróg, który każe nam kłamać, oszukiwać i wystawiać czeki bez pokrycia. Gdybyście w tym tygodniu byli ze mną w jednym pokoju, pewnie usłyszelibyście, jak stroszę pióra, nadymając klatkę piersiową w geście sprzeciwu wobec własnego kalectwa.

*

Chroniczny ból przynosi coś więcej niż tylko cierpienie. Sprawia, że zamykasz się w sobie, a twoje życie kurczy się do rozmiarów wąskiego tunelu, w którym liczy się tylko to, ile wytrzymasz. Jesteś w stanie to znieść, jeżeli masz w sobie nadzieję, że któryś dzień przyniesie w końcu ulgę.

*

Wreszcie nadszedł czas, żeby zapomnieć o wymówkach i żyć dalej.

*

Wszystkie jednak uwielbiały biegać — rozciągać mięśnie i spalać energię w euforycznym biegu i celebrowaniu szybkości.

*

Im więcej rzeczy darzysz miłością, im więcej cię interesuje, im więcej przeżywasz i na więcej rzeczy jesteś obojętny, tym więcej ci zostaje, kiedy coś się stanie.
// Ethel Barrymore

*

Kiedy nie wiesz, co zrobić, zrób cokolwiek, ale zrób to dzisiaj.

* 

     — Sztuka to magia, Kometo. A ja kocham magię.

*

     — Nie mogę żyć życiem, w którym nie ma obietnic, szansy na uśmiech i dobrą zabawę — powiedziała.

Steven D. Wolf, Lynette Padwa, Kometa i ja. Jak przygarnięty pies uratował mi życie,
przeł. Tomasz Illg, Wydawnictwo Między Słowami, Kraków 2014.
(wyróżnienie własne)

Steven & Comet

(źródło)

*

Ben Wright, Red Water, (źródło).

sobota, 07 kwietnia 2018

Obserwując Kometę, nauczyłem się, że można z godnością zostawić za sobą przeszłość, skupić się na tym, co oferuje każdy nowy dzień, i funkcjonować ze świadomością, że w życiu mogą być także inne cele niż te, które pierwotnie sobie założyliśmy. I to nie była porażka. To było życie.

Steven D. Wolf, Lynette Padwa, Kometa i ja. Jak przygarnięty pies uratował mi życie, przeł. Tomasz Illg, Wydawnictwo Między Słowami, Kraków 2014.

poniedziałek, 26 marca 2018

ciało — źródło przyjemności czy problem?
życie — źródło przyjemności czy problem?

moje ciało. moje życie. więc jak? twoje ciało. twoje życie. i co? nasze życie. i?

*

Słowa Lincolna wyjęłam z tej książki i natychmiast stały się dla mnie mottem rehabilitacyjno-życiowym. Obiecałam sobie mieć je tutaj przy najbliższej reksiowej okazji. Siłka na dobry początek tygodnia już była, więc ¡el reksio!

Idę wolno, ale nie cofam się nigdy.
I am a slow walker, but I never walk backwards.
Abraham Lincoln
(1809–1865)


Tengo cuarenta y seis reksios:

wtorek, 20 marca 2018

w środku nocy Heniutka przez sen potężnie westchnęła. zaflirtował ze mną ten dźwiękowo-kinestetyczny drobiazg. poszłam za nim. i znalazłam perłę.

to wszystko, co się dzieje, nie jest przeszkodą, lecz
ma ogromny sens w moim stawaniu się, ale i
w byciu już dziś tym, kim i czym chcę być.

sobota, 17 marca 2018

Gdy zrobisz A, B i C, znajdziesz się w miejscu X. Patrzę w tył swojego czasu. Zrobiłam A, B i C. Znalazłam się w punkcie X. Przez wiele kolejnych lat robiłam A, B i C, dochodząc do perfekcji i żywiąc nadzieję na dojście do punktu Y.

X nie jest złe  — to dobre miejsce, dające wiele możliwości, ale ja chcę Y! Więc czemu robisz A, B i C? — zapytałam siebie.

Wtedy. W Jej oczach zobaczyłam też nieśmiertelny kawałek — odważny, śmiały, stanowczy, nieustępliwy i zawzięty. Zobaczyłam, więc muszę mieć go w sobie. Może D, E i F? — cichutko zapytał.

Orzeszek i ja — obie jesteśmy stanowcze, nieustępliwe, zawzięte. Nie ustajemy!
D — robię siłę na maszynach — ¡el reksio!


Tengo cuarenta y cinco reksios:

Kolejne kroki w czasoprzestrzeni: kaizen, hygge, lagom… Po nich napisałam: w głębi duszy jestem Szwedką. Zrobiłam kolejny krok: ikigai.

Wpadła w me ręce. Zaryzykowałam. Ta książka jest świetną inspiracją, dobrą odtrutką na zachodni sznyt pełnego sukcesu galopu, jest wielowymiarową profilaktyką zachodniego świra, grzybicy mentalnej i świeżbu celu.

Czytanie tej książki dookreśliło, że w głębi duszy jestem skandynaponką. Również przez to czytanie film o Jiro chcę obejrzeć znów.

[…] ikigai, czyli powód do życia, niezależnie od osiągnięć.

*

Każdy w indywidualny sposób podchodzi do życia. Własną wyjątkowość trzeba odkryć i pielęgnować, nie tylko założyć, że gdzieś tam tkwi i zawsze tak będzie.

*

Każdy język jest przecież dowodem żmudnych wysiłków mówiących nim ludzi, by żyć i dać żyć, i tak przez pokolenia.
     Hideo Kobayashi, wybitny krytyk literacki
[…] [n]a podstawie własnych doświadczeń zapewniał, że każdy kolejny dzień przynosi nowe odkrycia i daje nową wiedzę.

*

Hipotetyczny przepis na szczęście składa się z kilku elementów: wykształcenie, zatrudnienie, życiowy partner/ka i pieniądze. Badania wykazały, że do szczęścia potrzeba niewiele. Wbrew powszechnemu przekonaniu majątek nie jest gwarancją sielanki. Pieniądze pozwalają wygodnie żyć, ale za nadwyżki nie kupi się szczęścia. Posiadanie dzieci też go nie zapewnia. Małżeństwo, pozycja społeczna, sukcesy naukowe — czynniki, które często postrzega się jako nieodzowne — mają niewiele wspólnego ze szczęściem jako takim.

*

Japończycy tradycyjnie wyznawali pogląd, że w życiu jest nieograniczenie wiele źródeł inspiracji religijnej i życiowych wartości, w przeciwieństwie do jednego Boga i jego woli.
     Między wiarą w jednego Boga, który mówi, jak należy postępować i jak przejść przez życie, a japońską koncepcją ośmiu milionów bogów rozciąga się cała przepaść. Jeden Bóg wyznacza, co jest dobre, co złe i decyduje, kto pójdzie do piekła, a kto — do nieba
.

*

„Bagno” może brzmieć obraźliwie, ale nie do końca tak jest. Obraza zależy od uprzedzeń odbiorcy, nie tkwi w naturze bagna. Bagno to bogaty system ekologiczny, gdzie wspaniale rozkwitają setki mikroorganizmów. […]
     Jeśli ikigai danego człowieka jest wystarczająco bogate i głębokie, przypomina właśnie owo bagno. Krótko mówiąc, takie bagno też trzeba sławić. Może w nim mieszkać nawet osiem milionów bogów.
     Zastanów się: jakie drobne rzeczy kryją się w bagnistych zakamarkach twego umysłu? To one pozwalają przejść trudną ścieżką
.

*

Nastawienie odbija się w działaniu. Osoba wierząca, że w danej rzeczy mieszka bóg, podchodzi do świata inaczej niż człowiek, który w to nie wierzy.

*

Wszystko w świecie jest ze sobą powiązane, nikt nie jest samotną wyspą.

*

Ikigai to królestwo drobnych rzeczy. […] Tylko ci, którzy widzą całe bogactwo doznań i doceniają je, mogą się nim cieszyć.
     To ważna nauka ikigai. W świecie, w którym o znaczeniu człowieka i jego poczuciu własnej wartości decyduje sukces, wiele osób żyje w niepotrzebnym stresie. Uważają, że system wartości liczy się tylko wówczas, gdy przekłada się na konkretne osiągnięcia, takie jak awans w pracy czy lukratywna inwestycja.
     Rozluźnijcie się! Można osiągnąć ikigai, znaleźć sens życia i szczęście, bez potrzeby udowadniania tego całemu światu. Nie oznacza to, że będzie łatwo. Niekiedy sam sobie muszę przypominać tę prawdę, chociaż urodziłem się i dorastałem w kraju, gdzie ikigai funkcjonuje w powszechnej świadomości
.

*

Co najważniejsze, zaczynanie od rzeczy małych jest typowe dla młodości. Młodzi ludzie nie biorą się do rzeczy wielkich. Cokolwiek czynią, nie wpływa to na zmianę losów świata. Trzeba rozpoczynać od podstaw.  […] Dziecięca dociekliwość pozwala dostrzec związek między ciekawością świata a ikigai.
     […]
     Młodość ducha jest ważna dla ikigai, ale równie istotne są zaangażowanie i pasja, niezależnie od tego, jak mało znaczący może się wydawać wymarzony cel.

*

To, co w japońskiej filozofii wydaje się czymś zwyczajnym, niekoniecznie jest zwyczajne. Kultura Japonii rozkwita dzięki najprostszym i najskromniejszym czynnościom, wykonywanym z precyzją i doskonałością właściwą profesjonalistom.

*

[…] kiedy Japończyk zabiera się za coś na poważnie, można mieć pewność, że przez bardzo długi czas nie zaniecha działań.

*

Zwykle między działaniem a nagrodą upływa pewien czas. Nawet jeśli dobrze wykonasz pracę, nie musisz od razu oczekiwać pochwał: uznanie pojawia się losowo, zależy od wielu czynników, na które nie mamy wpływu. Jeśli sprawisz, że źródłem szczęścia stanie się sam wysiłek, to udało ci się sprostać największemu życiowemu wyzwaniu.
     Graj, kiedy nikt nie słucha. Rysuj, gdy nikt nie patrzy. Pisz opowiadania, których nikt nie przeczyta. Satysfakcja wewnętrzna pozwoli ci z radością iść przez życie
.

Ken Mogi, Ikigai. Japońska sztuka szczęścia,
przeł. Małgorzata Maruszkin, Wielka Litera, Warszawa 2017.
(wyróżnienie własne)


*

Dla [Jiro] Ono ikigai tkwi nawet w filiżance kawy, wypijanej na dobry początek dnia. Albo w promieniu słońca, przebijającego się przez listowie drzew, które mija w drodze do swej restauracji w centrum Tokio.
     Ono wspomniał kiedyś, że chciałby umrzeć, robiąc sushi. Przygotowywanie sushi daje mu głębokie poczucie ikigai, mimo że wymaga wielu drobnych, monotonnych i czasochłonnych czynności
.

*

W odróżnieniu od tradycji chrześcijańskiej, przedstawiającej pracę jako konieczny trud (metaforycznie – jako następstwo wygnania z raju i grzechu pierworodnego), Japończycy postrzegają pracę jako dobro samo w sobie.

*

Według Csikszentmihályi’ego przepływ jest stanem, w którym ludzie są tak pochłonięci tym, co akurat wykonują, że nic innego się nie liczy. Właśnie stąd płynie przyjemność z pracy. Praca staje się celem samym w sobie, a nie czymś, co trzeba znosić, by dojść do celu. Przepływ sprawia, że nie pracujesz, by zarobić na utrzymanie. A przynajmniej – nie głównie po to. Pracujesz, gdyż sama praca staje się źródłem bezmiernej przyjemności. Płaca to tylko dodatek.

(tamże)

*

Jiro śni o sushi, 2011.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 17
| < Kwiecień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30            
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...