Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: idzie na swój Everest

środa, 12 września 2018

Jesteś odpowiedzialna za swoją chorobę — słyszę tę mądrość „ludową” i dostaję szału w imieniu swoim, w imieniu nieuleczalnie lub terminalnie chorych i pytam: naprawdę w to wierzysz? czy będziesz tak samo mądry, gdy opuszczą cię młode zdrowe lata i dopadnie długoterminowe coś? naprawdę?

Ludziom przydarzają się różne rzeczy, choroby na serio i długo też. Na tym polega też człowieczy los, nawet jeśli rządy, wróżki i telewizyjne kanały modowe usiłują wmówić ci, że jeśli tylko będziesz chciał, jeśli tylko mocno się postarasz, będziesz zawsze młody, piękny i mądry.

Jesteś odpowiedzialna za swoją chorobę — nie wiem, czy autorzy tych słów (a było, sic!, jest ich wielu) mieli na myśli to, co dziś odkryłam (na swoje potrzeby po gospodarsku słowami przykułam do rzeczywistości), ale już wiem, że: tak, jestem odpowiedzialna za sposób, w jaki przeżywam swoją chorobę; za to, co robię i za wszystko to, czego nie robię, chorując i zdrowiejąc.

*

Dawno, dawno temu miałam w papierzu książkę tej Autorki. Dawno, dawno temu pożyczyłam tę ważną dla mnie książkę, ważnemu dla mnie człowiekowi. Nie wiem, czy przeczytał. Wiem, że nie oddał. Gdy dwa dni temu napatoczyłam się na kolejną książkę tej Autorki, po raz pierwszy w ibuku i po raz pierwszy w nieprzyzwoicie niskiej cenie — nie zastanawiałam się ani chwili.

Dziś dzień-marzenie: leje, pada lub siąpi prawie non stop, a my nie musimy się ruszać z werandy. Wskakuję w tę książkę między rozdziałami kryminału, na który polowałam dość długo. Cenny ten dzisiejszy skok.

Przyjmowanie pełnej odpowiedzialności za sposób przeżywania życia jest procesem długotrwałym, wymagającym praktyki. Chodzi tylko o to, żeby zacząć.

*

Miłość i siła są nierozłączne — taka jest prawda. Kiedy ktoś jest silny, może naprawdę uzewnętrznić swoje uczucia. Bez poczucia siły miłość ulega zniekształceniu.

*

Jak powiedział pewien stary mędrzec: „Droga jest gładka. Dlaczego rzucasz sobie pod nogi kamienie?”.

Susan Jeffers, Mimo lęku, przeł. Maria Veith,
Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2015.
(wyróżnienie własne)


środa, 29 sierpnia 2018

Jabłoń:
(opowiedziała Panu Ciasteczko, jak wracała z siłowni — wsiadając do autobusu powstrzymała starszego pana przed ustąpieniem jej miejsca: Panu to miejsce należy się bardziej niż mi, ale rozumiem, że Młody Duch w Panu chciał mi pomóc, dziękuję. Pan uśmiechnął się młodzieńczym uśmiechem, przechylił się w stronę Jabłoni i szepnął: od zawsze dostrzegam piękne kobiety)

Pan Ciasteczko:
I co ty na to droga, piękna kobieto?

Jabłoń:
(skonfundowana milczy)

Pan Ciasteczko:
No, jak ci z tym?

Jabłoń:
(choć nie musi, ale by uniknąć konfrontacji, z łatwością chwyta drugie znaczenie jednego z przymiotników; z grubsza wie, ile wydaje na książki, naukę, rehabkę i siłkę)
Że jestem droga, wiem!

Pan Ciasteczko:
(ryknął śmiechem, a Jabłoń doskonale wie dlaczego)

poniedziałek, 27 sierpnia 2018

Film polecił Biały Kruk, mówiąc: tobie będzie się podobał. Mistrz tłumaczenia przetłumaczył tytuł-idiom finding your feet (sprytnie? po pijaku?) na polski tytuł: Do zakochania jeden krok — a może to był tylko dubler tłumacza — naprawdę ten tytuł miał bardziej żreć?

Film, fantastyczny! Jakim cudem ani Orzeszek, ani Biały Kruk nie uronili na nim choćby jednej łzy, nie mam pojęcia, ryczałam jak bóbr. A z ostatniej (przeprzeprzepięknej) sceny wyjęłam mądre słowa i piosenkę.

To był pierwszy taki weekend w moim życiu — siłka × 2, film × 2 i dobre jedzenie w wyśmienitym towarzystwie. Wygląda na to, że dzięki światu bez kopytkapioruńskiej poprawce… i found my feet, i’m running to the future, too — niektórzy muszą się połamać, by złożyć się w żywą całość, niektórzy muszą… dwa razy.

Elkie Brooks, Running to the Future.

so I'm running to the future
I hope we will be strong
I'm running along besides you
cause I know that's where I belong

and it's calling me...
yes it's calling me
to you

sobota, 25 sierpnia 2018

Sadownik & Jabłoń:
(o zbliżającym się urlopie rozmawiają)

Jabłoń:
Sprawdź, czy w okolicy jest siłownia?

Sadownik:
(sprawdza i po chwili ze zdziwieniem)
Nie ma, nie ma żadnej siłowni!

Jabłoń:
Rozumiem, że nie ma kina, księgarni, ale siłowni?!
To jak oni tam kulturę robią?

niedziela, 19 sierpnia 2018

Jabłoń:
Nie chcę dziś do kina, chcę na siłownię.

piątek, 17 sierpnia 2018

Sadownik:
(„oburza” się, że Drzewko do piekarni
z rana nie pobiegło rehabilitacyjnie
)

Jabłoń:
(nie zawsze ma sprawne poczucie humoru)
Jesteś drań!

Sadownik:
Ale słodki!

środa, 15 sierpnia 2018

trzy magiczne słowa:
wybór. wysiłek. odpoczynek.
pakiet — receptura — magiczna mikstura — wio.

*

wybór. zdziwiona jakby nielekko. bo wybór? ale jak to? szkoła, zawód, praca, miasto, partner — przecież już dawno zdecydowała. wybrała. amen. i kropka. znów wybierać? ale co? codziennie? każdego dnia częściej niż myśli?

wybór. taki przez malutkie wu. jakie poczucie wolności, a nie zasranego obowiązku, daje.

wysiłek. „sie wie”. ale! nie chodzi o taki, co stąd do wieczności, co zdrowie i przyjaciół zabiera.

wysiłek. trzydzieści sekund. piętnaście powtórzeń. pół godziny. ani grama więcej.

odpoczynek. obowiązkowy, nienegocjowalny, niewymienialny na „jeszcze tylko to”.

odpoczynek — mus, jeśli nie umiesz teraz inaczej, nim nie wejdzie ci w krew.

*

niektórzy musieli dwa razy nogę połamać, by odkryć i zrozumieć do szpiku kości ten schemat — żadnego z tych słów nie można wyrzucić, pominąć, przesunąć, powielić po wielokroć. to znaczy można, ale to nie najlepiej się skończy.

wio.  ¡el reksio! też.


Tengo cincuenta y dos reksios:

sobota, 11 sierpnia 2018

Statystycznie ja i mój pies mamy po trzy nogi.
Autor(ka) mi nieznan(y/a).

Jabłoń:
(filozoficznie, po tym, gdy przekonywała, że się stara)
Statystystycznie każde z nas złamało nogę raz.

Sadownik:
Ale to ja dwa razy byłem w czarnej dupie!

wtorek, 07 sierpnia 2018

ale proces! co za los! karma!? szału dostaję na każdą z tych przemądrzałych perspektyw. naprawdę pomaga ci takie nazwanie trudności, z którą przyszło się zmierzyć? nie wierzę!

fala. może nawet idzie wielka fala. tak wolę o tym myśleć. próbuj, nie ustawaj, ucz się surfować… — szepnęła. — baw się przy tym tak dobrze, jak tylko się da!

// kadr z, źródło.

czwartek, 02 sierpnia 2018

Niecały rok temu skończyłam ostatni rozdział, ale ponieważ czytałam tak, jak autor pisał, posłowie musiało poczekać do sierpnia 2018. Niecały rok temu nie miałam pojęcia, że będę tę książkę kończyć tak, jak zaczynałam — rehabilitacyjnie. Spędziłam z tą książką dwa lata bez trzech dni z przerwami na inne książki, zajęcia i… rehabkę.

W każdy z powyższych trzech sposobów mógłby zacząć się ten wpis, by z kronikarskiej potrzeby powiedzieć: skończyłam. Rehabka jeszcze trwa.

Za każdym razem, kiedy coś dodawałem, zadawałem sobie pytanie: „O co mi teraz chodzi?”.

*

Musiałem wielokrotnie zaglądać do tekstu przez dłuższy czas, inaczej nie byłbym w stanie przebadać wszystkich ukrytych w nim warstw.

*

Wielu ludzi bardzo mi pomogło, choćby przez zachętę.

*

Na koniec chciałbym zadedykować tę książkę wszystkim biegaczom, których spotykam po drodze — tym, którzy mnie wyprzedzają, i tym, których sam wyprzedzam. Bez was wszystkich nie wytrwałbym w bieganiu
Haruki Murakami
sierpień
2007

Haruki Murakami, O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu,
przeł. Jędrzej Polak, Muza, Warszawa 2010.
(wyróżnienie własne)


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
| < Wrzesień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:



*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...