Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: Joanna Chyłka

poniedziałek, 18 września 2017

W środę wieczorem Gepardzica z łóżka obok powiedziała: szósty tom Chyłki jest. „Biegiem” ze swojego łóżka sprawdziłam na upoluj, czy jest już dostępny. Tak. Prawie już klik, klik, ale zanim, pocztę sprawdziłam. Biały Kruk był szybszy o trzy godziny i słał mi tę książkę. Rzuciłam to, co czytałam. W czasie warsztatu nie czytałam, tylko podczytywałam, ale wróciłam do ula… i skończyłam.

Chyłka rozeszła się niczym zaraza, Orzeszek chyłkuje, Biały Kruk chyłkuje, ja skończyłam, Sadownik zacznie szóstkę lada dzień, bo miał ważniejsze rzeczy w programie rozrywek życiowych.

Oficjalna premiera za dziewięć dni. Do tego czasu wszyscy będziemy już po.

W pewnym momencie uświadomiłem sobie po prostu, że nadal wszędzie pędzę, a nigdzie już mi się nie spieszy.

*

Miłość zniesie wszystko. […]
     — Przedstawić ci to matematycznie?
     — Nie.
     — Szkoda, bo wszystko sprowadza się do prostych równań. Dzielenia smutku, pomnażania szczęścia, odejmowania samotności i dodawania otuchy
.

*

[…]  pytania są dla nas ciężarem, ale odpowiedzi więzieniem, w którym sami się zamykamy.

*

Jeśli wymogów było przynajmniej kilka, sytuację można było przynajmniej uznać za powszednią. Jeśli kryterium było tylko jedno, oznaczało to komplikacje.

*

Mam taką burdelkasztę, zresztą nie tylko ja. Jest u każdego  w domu. Jedna szuflada […]. Wrzuca się do niej wszystko, co nie może sobie znaleźć miejsca, więc to burdelkaszta.

*

     — No nie — bąknęła Joanna. — Miało cię tu nie być.
     — I przez chwilę nie było. Na nic więcej nie licz
.

*

     — A więc to prawda, że…
     — Prawda nie może być „że” — przerwał mężczyzna w garniturze.  — Nie ma wersji, odmian ani wariantów.

*

Mógł wprawdzie uniknąć zmierzenia się z człowiekiem, ale nie z własnymi obawami.

Remigiusz Mróz, Oskarżenie,
Czwarta Strona, Poznań 2017.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 17 sierpnia 2017

Zaczęłam. Odłożyłam. Wróciłam na chwilę, ale nie chwyciłam haczyka. Odłożyłam. Aż doszłam do miejsca, w którym reanimacji wymagałam. Wróciłam. Jeszcze przez kilka rozdziałów marudziłam, aż… wpadłam jak śliwka w kompot i oderwać się już nie mogłam. Teraz pozostało mi jedno, czekać na kolejny tom. Mam nadzieję, że już się pisze.

     — Nie dam ci spokoju, zdajesz sobie z tego sprawę?
     — Niestety tak. Wspólne życie z tobą doświadczyło mnie już na tyle, że nie mam złudzeń
.

*

     — Jesteśmy w podobnym wieku.
     — Metrykalnie tak — przyznał Kordian. — Mentalnie nie
.

*

     — Kiedy życie rzuca ci kłody pod nogi, zacznij budować z nich schody. Zajdziesz wysoko.
     — Kto tak mówi?
     — Ja
.

*

     — Jedz te rośliny — rzuciła. — Sprawiaj normalne wrażenie.

*

     — Nie obchodzi mnie to.
     Właściwie mogłoby to być jej motto życiowe
.

*

     — Nie masz innego wyboru — zauważył Kormak.
     — Brak wyboru oznacza tylko jedno, szczypiorze. Że trzeba iść naprzód.
     Chłopak pokiwał głową
.

*

     — Kogo tak naprawdę przeciwko sobie mamy, Chyłka?
     — Nas samych
.

*

[…] nie odpowiedział. Wyszedł z założenia, że w rozmowie dwóch facetów cisza czasem wystarczy, by wszystko powiedzieć.

*

Czasem najtrudniejsze drogi prowadziły do najciekawszych miejsc […].

*

     — Rozpęta pani burzę.
     — Ja jestem burzą — odparła przez zęby
.

*

Wiesz jak to jest. Pesymista chodzi ze spuszczoną głową i nie widzi, co przed nim. Optymista ją zadziera, więc ostateczny rezultat jest taki sam. A realista patrzy przed siebie. I zawczasu dostrzega przeszkodę, o którą może się potknąć.

*

Mam prostą zasadę. Jeśli jest coś, co zamiast oglądania mogę przeczytać, wybieram drugą opcję. Zawsze.

*

     — Mamihlapinatapai — powiedział.
Skinęła głową z uśmiechem
.

     — Mamihlapinatapai — potwierdziła.

Remigiusz Mróz, Inwigilacja,
Czwarta Strona, Poznań 2017.
(wyróżnienie własne)

piątek, 21 lipca 2017

Potrzeba we wtorek paląca w Drzewku się pojawiła, by odciąć się od czarnych myśli, napędzanych nimi trudnych uczuć i makabrycznych perspektyw roztaczanych przez niezastąpiony w tej kwestii umysł. Metoda była tylko jedna: Chyłka! Biały Kruk wczoraj też chyłkował ten tom. Używał go jako lekarstwa na upał.

*

(wczoraj)
Jabłoń:
Nienawidzę, nienawidzę!

Sadownik:
Co jest?

Jabłoń:
Nie mogę oderwać się od Chyłki.

Sadownik:
Ja na twoim miejscu upolowałbym sobie piąty tom.

Jabłoń:
Już to zrobiłam.

*

(dzisiaj rano)
Jabłoń:
Miałeś rację z tym piątym tomem.

Sadownik:
(spojleruje odrobinkę)
Poczekaj, aż będziesz wściekła, że nie ma jeszcze szóstego.

*

Było wiele rzeczy, które mógł powiedzieć. I jeszcze więcej pytań, które mógł zadać.

*

     — Bo masz wrażliwą naturę.
     — To zarzut czy pochwała?
     — Zwyczajne stwierdzenie faktu, który sprawia, że niemożliwe jest dla ciebie właściwe zrozumienie świata.
     — Doprawdy?
     — Aha. Zwykłe skurwysyństwo wymyka się twojej percepcji — oceniła obojętnym tonem, jakby było to zupełnie oczywiste. — Zawsze dopisujesz do wszystkiego ukryte znaczenie, dodajesz drugie i trzecie dno. A czasem rzeczy są tym, na co wyglądają
.

*

Jej serce zdawało ominąć kilka uderzeń. Sekundy mogłyby być minutami, minuty godzinami.

*

     — Po prostu to najlogiczniejszy wniosek.
     — Taaa… — potwierdziła
[…] — Te najlogiczniejsze najczęściej są też bzdurne.

*

     — Gdzie masz respirator? — zapytała.
     — Co?
     — Urządzenie ratujące życie. Ekspres do kawy, Zordon
.

*

Start to nie problem, Kormaczysko. Schody zaczną się przy finiszu.

*

     — To moc umysłu. — odparł Oryński, pukając się w czoło i mrużąc oczy. — Nie zbieraj kropek. Łącz  je.

*

     — Jak? — zapytał.
     — Jeszcze tego nie wiem
.

*

     — To zwykły kot, a my jesteśmy tygrysami.

*

Przez moment wyglądał, jakby starał się upchnąć myśli gdzieś z tyłu głowy, nie pozwalając im stać się słowami.

*

Noc była jednomyślna. Przeszłość nie zamierzała dać za wygraną, teraźniejszość nie chciała trwać, a przyszłość zdawała się nie nadchodzić.

Remigiusz Mróz, Immunitet,
Czwarta Strona, Poznań 2016.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 06 lipca 2017

Odmóżdżyć Drzewko. Przestać myśleć analitycznie, synchronicznie, konstruktywnie. Nie zachować w piśmie ani jednej literki. Zaordynowałam sobie. By nie zwariować, nie załamać rąk do końca autoempatycznie dorzuciłam czystą przyjemność (wyłącznie) z czytania. Poszło Drzewko! Ćwiczenia i Chyłka, tylko!

To w tym tomie są słowa Jeana Rigaux, od których wszystko się dla mnie zaczęło. Trzecia Chyłka łyknięta z ogromną przyjemnością.

     — Pani Chyłka?
     — Wystarczy Chyłka — odparła pod nosem. — Przez „panią” czuję się, jakbym miała zaraz zaczynać poszukiwania męża, imienia dla dziecka, żłobka i potencjalnego przedszkola
.

*

     — Co robimy? — zapytał.
     — Nic.
     — To świetne wyjście.
     — Jedyne możliwe — odparła cicho
.

*

 […] chciałabym potwierdzić pewne kwestie, a inne doprecyzować.

*

     — Poważnie — zapytał. — Będziesz robił rasistowskie żarty drugiego sortu?
     — Jesteśmy sami — odparł chudzielec, wzruszając ramionami. — Nikt nas nie słyszy, to mogę. Każdy tak robi.
     — Nie każdy.
     — Bzdura. Nawet ci broniący praw mniejszości w domowym zaciszu robią sobie z tego jaja.
     — Ta? A skąd o tym wiesz?
     — Ja wiem wiele rzeczy — odparł enigmatycznie Kormak
.

*

Przez chwilę oboje milczeli. W tej ciszy wymienili prawdopodobnie więcej wiadomości niż za pomocą słów.

*

     — Słucham?
     Joanna zaklęła pod nosem. Przyzwyczajenie nie stanowiło drugiej natury człowieka, tylko pieprzone przekleństwo, pomyślała
.

*

Zawsze brakowało mu pragmatyzmu i tę dziurę w charakterze niestety wypełnił idealizm.

*

[…] czasem bronią największego kalibru jest cisza.

*

     — To musiało zostać zrobione — powiedział.
     Szczypior prychnął i pokręcił głową.
     — Myślisz, że jak użyjesz formy bezosobowej, poczujesz się mniej winny? — zapytał.
     — Nie.
     — To dobrze. Przyjmij to na klatę
.

Remigiusz Mróz, Rewizja,
Czwarta Strona, Poznań 2016.
(wyróżnienie własne)

środa, 17 maja 2017

Ten sam tytuł wpisu, ale zestaw osobowy chyłkujących inny. Sadownik skończył już piąty tom i czeka aż napisze się następny. Chyłkuję teraz z Georginią.

Zmienił mi się w związku z tym styl czytania — czytam synchronicznie trzy książki. Jedną, by rozumieć. Drugą, by czuć. A Chyłkę wieczorem, wyłącznie dla czystej przyjemności. Drugi tom skończony.

 […] wyglądało na to, że Joanna ma jakąś koncepcję. A może po prostu inaczej znosili bezsilność. Od podupadał na duchu, ona brała los w swoje ręce.

*

     Po chwili zamówił torcik.
     — Jesteś gorszy niż baba — oceniła Joanna.
     — A ty gorsza niż chłop na roli, więc jakoś się uzupełniamy.
     — Uzupełniamy? Ledwo jestem w stanie zdzierżyć te twoje odchyły.
     — Uwielbiasz je.
     — Bynajmniej — zaoponowała, nakładając sobie kawałek deseru
.

*

     — Jeśli chcesz sensacji, idziesz do dziennikarzy — dodała Joanna. — Chcesz skazania, idziesz do prokuratury. Chcesz obrony, idziesz do mnie.
     — A do kogo ma się zgłosić po prawdę?
     — Nie wiem
.

*

     — I co z tego twojego myślenia wynika?
     — Absolutnie nic.
     — Czyli wszystko po staremu
.

Remigiusz Mróz, Zaginięcie,
Czwarta Strona, Poznań 2015.


niedziela, 07 maja 2017

Zaczęło się we wtorek, gdy wracaliśmy do ula. Na godzinkę każde z nas wsadziło oczy lub uszy w swoją książkę. Sadownik co chwilę ryczał ze śmiechu, zdejmował słuchawkę i cytował to, z czego się śmiał. Po cytacie z trzeciego tomu, który brzmiał mniej więcej tak: są trzy rodzaje kłamstwa: prognoza pogody, komunikat dyplomatyczny i statystyka, uznałam swoją osobę za gotową, by ruszyć na spotkanie z Chyłką i Zordonem. Od kilku dni, choć jesteśmy w różnych tomach, rozumiemy się jak łyse czytające konie, gdy pada pytanie: chyłkujemy?

A książka? Pierwsza z pięciu części jest tylko i wyłącznie namacalnym dowodem na to, że są książki, po których nie zostaje nic, poza wspomnieniem czystej przyjemności czytania.

[…] zamiast posłużyć się pojęciem „redakcja tekstu”, pisał o „paralingwistycznych środkach wyrazu związanych ze zorganizowaniem wypowiedzi pisemnej w przestrzeni dwuwymiarowej znakami graficznymi”.

*

     — Czekaj, czekaj. Ustalmy coś. To ma być profesjonalny briefing. Masz do mnie mówić, jakbym była klientem. To jest, jakbym była ostatnią, skończoną kretynką.

*

     — Chcesz sprawiedliwości? — zapytała.
     — Sprawiedliwością jest przeżyć to, co uczyniło się innym.
     Uniosła brwi.
     — Biblia.
     — Nie, Arystoteles
.

*

     — Aha — potwierdziła, zatrzymując nagranie. — Oboje jesteśmy winni zbrodni noszenia klapek na oczach.

*

     — Zależy.
     — Co „zależy”? Albo były, albo nie.
     — W prawie wszystko „zależy” — wtrącił Oryński gasząc papierosa
.

Remigiusz Mróz, Kasacja,
Czwarta Strona, Poznań 2015.


| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...