Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok?

Wpisy z tagiem: alcohope

niedziela, 16 lipca 2017

Skończyłam . Było mało, więc postanowiłam wyjąć i poświętować krótkie i mądre sentencje. Nagle wiele z nich zyskało dodatkowy kopytkowy wymiar. Reksio!

HALT, czyli STOP
dla głodu, złości, samotności i zmęczenia.
HALT: Hungry, Angry, Lonely, Tired
.

*

Odwaga to lęk, który odmówił modlitwę.

*

Ja wcale nie jestem niecierpliwy — ja tylko chcę,
żeby wszystko zmieniło się natychmiast
!

*

Dokądkolwiek idziesz, zabierasz tam siebie.

*

Rób, nawet udając.

*

Alkoholizm to choroba światopoglądu.

*

Nie przejmuj się drobiazgami.
I pamiętaj, że wszystko to drobiazg
.

*

Nie przybyliśmy tu wszyscy na tym samym statku,
ale wszyscy płyniemy tą samą szalupą
.

*

Na wszystko, co niezbędnie,
zawsze wystarczy czasu
.

*

Nic się nie zmieni, dopóki
nie stanie się prawdziwe
.

*

[…] żeby zwyciężyć, trzeba się poddać.

*

Wszystko jest w porządku — nawet kiedy nie jest.

*

Wyścig często wygrywają nie najszybsi,
tylko ci, którzy nie ustają w biegu.

*

To nie mój interes, co o mnie myślisz.

*

Niekiedy trzeba po prostu zaczekać.

*

Kiedy na kogoś reaguję, osoba ta
staje się moją Siłą Wyższą.

Ron B. (zebrał), Trzeźwe myśli. Humor i mądrości
w powrocie do zdrowia
, Media Rodzina, Poznań 1996. 


mój aktualny stan posiadania:

Figura, postać: suchy alkoholik. Być może to termin, który wyszedł już z użycia. Niepijący alkoholicy od lat, w taki czy inny sposób, wzbudzają mój najgłębszy szacunek, uczą pokory, niechodzenia na skróty i długoterminowego podejścia do zmiany.

Niepijący są bohaterami. Niepijące nie. Nie mają łatwo i dużo rzadziej piszą. Dlatego, jak tylko dowiedziałam się o tej książce, zaczęłam polowanie. Upolowałam. Przeczytałam w przerwie. Znacznik alkoholowy stworzyłam, bo każda z tych książek niesie nadzieję.

Bierz to. Zawsze, kiedy dostaniesz propozycję i poczujesz, że jest w tym ułamek tego, co cię kręci, fascynuje, to ją przyjmij. Na rezygnację zawsze jest czas, a jak się nie zgodzisz, to możesz nie dostać szansy drugi raz.

*

Warto robić rzeczy, o których myśleliśmy, że nigdy ich nie zrobimy. Pokonywanie przeszkód to nauka życia. Im bardziej się czegoś boimy, tym wyraźniej widzimy, gdy już pokonamy ten strach, że wielkie miał tylko oczy.

*

Podejmowanie wyzwań to dla mnie pokonywanie lęku przed tym, co inni o nas powiedzą, lęku przed krytyką.

*

Każdego dnia, krok po kroku, idę naprzód, rozwijam się emocjonalnie i duchowo. W mojej opowieści można się przejrzeć, tak jak się to robi w czasie mityngów. Słuchając innych uzależnionych, uświadamiamy sobie, że ich problemy są niejednokrotnie większe niż nasze, więc skoro im się udało, to nam też się uda.

*

„Jak by to było, gdyby ten dzień przyniósł mi coś dobrego?” — i otwórz się na to, co się wydarzy.

*

Niegdyś kobiety sięgały po alkohol rzadko lub wcale, dziś piją na równi z mężczyznami i nikogo to nie dziwi. Nie zmienił się jednak sposób postrzegania uzależnionych. Nietrzeźwa kobieta budzi skrajnie negatywne emocje, podczas gdy pijany mężczyzna jest odbierany jako zjawisko naturalne.

*

Najgorsze to myśleć, że sytuacja jest tak beznadziejna, że nie ma ludzkiej siły, by ją zmienić. Ludzkiej może nie, ale… Los naprawdę na sprzyja i może przygotować niespodziankę, której nie jesteśmy w stanie sami wymyślić ani sobie wyobrazić. […]  los daje nam tyle, ile jesteśmy w stanie unieść. Skoro tak, to dam radę. A przeszkody, które spotykam po drodze , też są po coś, nawet jeśli teraz tego nie rozumiem.

*

[…] dostałam do ręki wydrukowaną listę z nazwanymi uczuciami. Osoby uzależnione, i nie tylko one, mają świadomość, że targają nimi różne emocje, jednak nie potrafią ich nazwać. […] Wyrzucenie z siebie emocji to akt magiczny. Wypowiedzieć je na głos to absolutnie coś innego niż tylko o nich pomyśleć. […] Możliwość wypowiedzenia tego, co nas boli, jest oswajaniem demonów. Coś, co wydawało się straszne, po zwerbalizowaniu już takie nie jest.

*

W Polsce panuje ogromne przyzwolenie społeczne na picie. Paradoksem jest to, że alkoholików się potępia, ale toleruje się pijaństwo. Jednym słowem, w naszym katolickim kraju akceptujemy grzech, ale już nie grzesznika. Alkohol jest WSZĘDZIE.

*

Alkohol jest trucizną. Dokładniej, szkodzi nam etanol, czyli alkohol etylowy, związek chemiczny o działaniu toksycznym. Szybko się wchłania (proces zaczyna się już w ustach) i krwiobiegiem trafia do mózgu, zmieniając jego funkcjonowanie. Organizm pozbywa się  alkoholu w procesach metabolicznych. Rozkłada go najpierw do postaci aldehydu octowego (który jest szkodliwy dziesięć razy bardziej niż sam alkohol etylowy) a potem usuwa przez wątrobę.

*

Między bajki należy włożyć, że niewielka ilość alkoholu korzystnie wpływa na układ krwionośny. Mówi się, że lampka wina poprawia krążenie. Jaka lampka, skoro badania wykazują, że 20 g alkoholu dziennie (czyli duża lampka wina) zwiększa ryzyko choroby wieńcowej?

*

Każdy ma swoją drogę i swoje dno, którego musi dotknąć.

*

Mamy w głowie świat skomponowany z tego, co nas spotkało, co przeżyliśmy, czego się nauczyliśmy. Ten świat często jest zamknięty, nie pozwala wyjść poza jego ramy, nie dopuszcza otwartości i bycia szczęśliwym.

*

[…] nie jest się ani lepszym, ani gorszym. Jest się, jakim się jest. „Nie krytykuj, nie oceniaj, nie udzielaj rad” — tego nauczyłam się na mityngach AA. Ludzie myślą, że wiedzą, jak by się zachowali na miejscu innej osoby w danej sytuacji. To złudzenie.

*

Nikt nie będzie miał pożytku z tego, że będziesz źle o sobie myśleć.

*

Jeśli tylko zagra ci w duszy, że mogłabyś porwać się na coś, czego jeszcze nie robiłaś, to odrzuć obawy, że ci się nie uda, że nie jesteś przygotowana, że jesteś na to za młoda lub za stara, że co ludzie powiedzą. Po prostu zrób to.

*

Zapominanie o sobie, szukanie na zewnątrz motywacji do życia jest „wieszaniem” się na innych, oznaką niedojrzałości.

Ilona Felicjańska, Jak być niezniszczalną,
Burda Publishing Polska, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)

piątek, 12 maja 2017

Gdy zaczynaliśmy chodzić na Wojskowe Powązki, paliliśmy dwa światełka: Tuwimowi i Broniewskiemu. Potem doszły te zapalane dla Leonida Teligi i Macieja Zębatego. Od dziś będziemy palić światełko dla prof. Osiatyńskiego. Nie napisze już żadnej książki.

Sensem i celem życia jest pomnażanie
ilości życzliwości między ludźmi
.

Wiktor Osiatyński
(1945–2017)



(fot. Radek Pietruszka, fragment)


czwartek, 23 lutego 2017

Ikona. Autorytet. Z perspektywą czterdziestu lat praktyki. Nie czyta się tej książki, ją się pochłania. Dopiero rozdział Autoportret dusi silnik do obsługiwania literek — jak dobrze, że jest prawie ostatni.

Wolałabym na przykład nie wiedzieć, że ów mądry człowiek na swoim biurku trzyma zdjęcie/obrazek małpki, która zakrywa uszy, by nie słyszeć i zasłania oczy, by nie widzieć rzeczywistości — dla mnie ów „największy” polski święty, co z obrazka/zdjęcia patrzy, jest mordercą w białych rękawiczkach, i patronem pedofili, pomijając oczywistość, że był zwykłym mizoginem, w końcu katolicyzm zobowiązuje.

Uwierz, że warto żyć, a twoja wiara
pomoże to urzeczywistnić
.

William James
(1842–1910)

*

Fajnie jest, gdy człowiek potrafi przekazać uczucia zwierzęciu i dostać je też od niego

*

[Robert D. Gamble]  Z czasem dostrzegłem, że w Polsce jest tendencja do perfekcjonizmu. Tworzone są ideały. Zawiesza się je gdzieś wysoko, a rzeczywistość nie ma z nimi wiele wspólnego. Dziurę między ideałami a codziennością najłatwiej załatać hipokryzją.

*

Nie wolno jednak poddawać się frustracji i trzeba robić swoje na tym obszarze, na który ma się wpływ. […]  mówię sobie, że dzisiaj w tej właśnie chwili, muszę się pogodzić z rzeczywistością. A co będzie dalej? Zobaczymy. Okoliczności się zmieniają

*

To nie sztuka przestać pić. Ale się zmienić.

*

Mówi: „A teraz pracuj nad sobą. Dostałeś narzędzia, wiedzę i wiesz, co z tym zrobić”. Różnie to potem wychodzi. Zależy od człowieka. Dla każdego alfabet ma dwadzieścia cztery litery, ale jeden zrobi z niego bestseller, drugi — paszkwil, a trzeci będzie go dukać do końca życia.

*

Człowiek w pewnym sensie powinien być egoistą w trosce o własne zdrowie, równowagę.  […]  Jak odmówię, świat się nie zawali, a jak nawet się zawali, to byle nie na mnie

Bohdan Woronowicz w rozmowie z Karoliną Prewęcką,
Dasz radę! O pokonywaniu uzależnień,
Prószyński i S-ka, Warszawa 2014.
(wyróżnienie własne)


niedziela, 07 sierpnia 2016

Między papierem. Bo co by dobrego nie powiedzieć o papierowych wersjach książek, nie poczytasz takich w nocy bez zapalania lampki. A kundla i owszem, i tak. Rozmowy na weekend zamieniły się w rozmowy czytane nocą. Ich klimat, gdzieś między literkami i znakami interpunkcyjnymi, wymykający się słowom, łatwy do poczucia, jest bezcenny.

[Małgorzata Halber] Uczysz się tego, że nie ma czegoś takiego jak sądy ogólne, nie ma „bo wszyscy uważają”, „bo mówi się, że”. Bo w sumie to każdy mówi o sobie, tylko dla bezpieczeństwa ubiera to w jakieś „kobiety”, „ludzie”, „Polacy”. Uczysz się też tego, żeby nie oceniać innych, bo tylko wtedy można naprawdę rozmawiać. I tego, żeby nie udzielać innym rad. To są rzeczy, które przydają się nie tylko uzależnionym.

*

[Dr Mariola Kosowicz] Czasami jedyną formą czułości jest trzymanie za rękę i ważne, żeby z tego nie rezygnować. Dotyk ma cudowne właściwości. Na poziomie psychicznym osoba chora czuje, że jest z nią ktoś bliski, kochający i czuje się bezpiecznie. Na poziomie fizycznym na przykład rany szybciej się goją.

*

[Anna Janko] Zazwyczaj myślimy o dzieciach w sposób „gatunkowy”, nie jak o indywiduach. Bo w istocie są one najpierw jakby tajemniczymi gośćmi na ziemi, przybywają do nas z zaświata i są symbolem niewinności, słabości, więc potrzebują ochrony i opieki.

*

[Ludwika Włodek] Czekałam na swoje wystąpienie w pierwszym rzędzie, za mną siedzieli jacyś chłopcy. Nagle jeden z nich mówi do kolegi: A ten Iwaszkiewicz to pedał podobno był. Gdy wyszłam na mównicę, nawiązałam do tego. Powiedziałam, że owszem, tak było, ale w sumie co to za różnica, czy kochał mężczyzn, czy kobiety.

*

 [Hanna Samson] System, w którym funkcjonujemy, jest nieludzki. Liczę na to, że w końcu coś nam przeskoczy. Klik i zauważymy, że oprócz gromadzenia dóbr, liczy się także możliwość wpływania na swoje życie, wybierania, decydowania, dbania zarówno o sferę prywatną, jak i zawodową czy publiczną. Te sfery nie muszą być konkurencyjne, powinny się uzupełniać.

*

[Agnieszka Graff] Jest w nas takie pragnienie, żeby złapać, gdzie jest sedno.

*

[Red Lipstick Monster] Nie można polegać na zasłyszanych opiniach, trzeba zawsze krzyczeć: Sprawdzam!

*

[Krystyna Sienkiewicz] Musisz mi trochę pomagać w rozmowie, bo miałam rok temu udar, który zabrał mi dużo słów. Ot tak, gdzieś je pogubiłam. Teraz uczę się ich od nowa.

Praca zbiorowa, Polki. Rozmowy na weekend,
Agora, Warszawa 2016.
(wyróżnienie własne)


wtorek, 10 lutego 2015

     — Bo ja — mówi Sławek — ja, wiecie, próbowałem u siebie w warsztacie rozmawiać tak, jak my tutaj rozmawiamy. O emocjach. I szczerze. Bo w sumie to wydaje mi się, że inaczej rozmawiać nie ma sensu, ja się nie czuję, jakbym rozmawiał, jak mi facet z drugiej zmiany mówi o pasku klinowym. Więc próbowałem i z nimi, nawet tak, że mówię: „Janek, ty chyba czujesz złość”. Ale oni się śmieją ze mnie i mówią, że jestem aowcem. A ja na AA nigdy nie byłem. Z nimi tak się nie da rozmawiać. W ogóle nie da się tak rozmawiać z ludźmi, jak my tutaj na terapii rozmawiamy.

Małgorzata Halber, Najgorszy człowiek na świecie,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2015.

Przeczytałam te słowa na głos Sadownikowi w niedzielny poranek. Upłakał się jak norka. Trochę porozmawialiśmy o konwersacyjnym stylu, który obowiązuje w Przytulisku. Że bez „chyba” i w pierwszej osobie. O złości, rozczarowaniu, wkurwie, smutku, rozpaczy rozmawia się tak samo jak o miłości, radości i wszelkich uniesieniach. Z bebecha. Zamyśliłam się na kanwie tej małej wymiany wrażeń i filozoficznie zapytałam:

Jabłoń:
Jak to jest, że w okolicach dwudziestoletniego stażu
ludzie się rozchodzą, a my tu z każdym rokiem
mamy ze sobą tylko lepiej i lepiej?

Sadownik:
(uśmiechnął się, jak tylko On potrafi)
Dobra teza! Ciekawy jestem, jak ją obronisz.

*

I pewnie nie byłoby to warte wspominania, gdyby nie wczorajsza rozmowa telefoniczna z Seniorem, który dał znać, że Orzeszkowi język Halberowej nie leży zupełnie. Senior odbiera zaś książkę jako chaotyczną i męczy go. No ale zaczęli, to skończą — powiedział. A potem dodał z przekąsem: widziałaś, że w tej książce o psychoterapeutach to ona nie ma najlepszego (eufemizm) zdania.

Książka jest więc dobra, stanowczo! Każdy znajdzie w niej to, czego szuka, by mógł potwierdzić swój system wartości, przekonań i dobrą strategię życiową — nawet jeśli to właśnie one są źródłem problemów. To książka straszna, bo znajdziesz w niej tylko siebie. Amen lub w Halberowym stylu: i chuj! Kropka.

niedziela, 08 lutego 2015

O istnieniu książki dała mi znać Kaan. Po kilku minutach już ją miałam na swojej wirtualnej półce. Czytałam wolno, wolniej, jeszcze wolniej, a mimo to z każdym zdaniem byłam bliżej końca. Dziś skończyłam. Jeśli nie czytaliście tej książki, no cóż, zazdroszczę Wam, jest wciąż przed Wami.

Zakreśliłam w tej książce masę słów, fraz, zdań. Zrobiłam wiele zakładek. Kundelek wytrzymał to wszystko. Nie dałam rady wybrać trzech, czterech czy pięciu cytatów. Te znajdujące się poniżej to minimalne minimum, na jakie było mnie stać. Więcej, mam przeogromną ochotę pogadać o tym, co parę mądrych kobiet zakreśliło w swoich egzemplarzach.

To nie jest książka o wychodzeniu z nałogu. Byłoby nudno czytać tylko o cudzym doświadczeniu. To książka przede wszystkim o dochodzeniu do siebie. Kiedyś, ktoś w radiu powiedział: trzeba przejść długą drogę, by dojść do siebie. I właśnie o tym jest ta książka. Niech pierwszy rzuci kamieniem ten, co nie znajdzie w niej ani jednego zdania, z którym się nie identyfikował choć przez chwilę w ciągu swego życia.

Jeszcze zanim zacznę, chcę powiedzieć coś, co odkryłam zupełnie niedawno.
     KAŻDY SIĘ WSTYDZI.
      KAŻDY SIĘ WSTYDZI TRZECH RZECZY.
     ŻE NIE JEST ŁADNY.
     ŻE ZA MAŁO WIE.
     I ŻE NIEWYSTARCZAJĄCO DOBRZE RADZI SOBIE W ŻYCIU.
     KAŻDY.
     Dlaczego więc nikt się do tego nie przyznaje? Dlaczego nikt o tym nie mówi? O ile łatwiej by się nam rozmawiało na przyjęciach, gdyby można to było powiedzieć głośno.

*

 „Alkoholik” to słowo tak straszne jak „feministka”. Alkoholicy i feministki nie należą do społeczeństwa — nie mogą być nami.

*

[...] czym innym jest uzależnienie, jak nie nieustającym życiowym spierdalaniem? A używanie wyrazów brzydkich ma tylko zamaskować to, jak bardzo czułe są te miejsca, o których mowa.

*

Weź spróbuj sobie czegoś zabronić. Spróbuj zabronić sobie buraka. Cały dzień będziesz myśleć o buraku, mimo że burak nie jest atrakcyjny przecież. Serio, serio.

*

Nie cudzołóż, nie kradnij, nie pożądaj. Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad fenomenem poczucia winy w religii katolickiej? Te wszystkie zdania na nie.

*

Teraz wiem, że przez całe lata wydawało mi się, że mam czuć się inaczej, niż czułam. Jakoś. Wesoło. Albo nie narzekać. I zapierdalać. Nie umiałam odpocząć. Nie wiedziałam, co lubię naprawdę. Wiedziałam tylko, że mam zacisnąć zęby. Że jak mnie zaczyna, dajmy na to boleć palec u nogi, to nieważne, nieważne, inni mają gorzej, powstańcy chodzili kanałami i się nie skarżyli, więc idę dalej, nie, nawet nie idę, staram się biec, żeby udawać, że mnie nie boli. I dopóki mi noga nie zacznie odpadać, to będę zapierdalała.
     A tak nie można.
     Nie można chodzić bez nogi.

*

Powiedziałam jej: „teraz zaczniesz się uczyć najtrudniejszego — jak siebie lubić, nic nie robiąc”.

*

Myliło mi się to, co czuję, z tym, co myślałam, że czuję.
     To, co czuję, zastępowałam słowami i zdaniami na temat tego, co myślę.
     Myliło mi się najprawdopodobniej całe życie.

*

To się dzieje zawsze z tego samego powodu.
     Banalnego i prostego: żeby poczuć się wreszcie kurwa lepiej.
     Żeby się w ogóle poczuć.

*

Nikt mi tego nigdy nie powiedział.
     Że to jest ważne, co ja czuję.
     Że mogę czuć.
     Nikt mnie nigdy o to nie pytał.

*

I że to, że się wstydzę, i to, że się boję, jest OK. To jest okej. Ponieważ tak jest właśnie. Ponieważ oprócz chwil idealnych i doskonałych, których jest naprawdę mało, życie składa się z wtorków, czwartków i godziny trzynastej.

*

[...] ironia to najłagodniejsza forma agresji.
     Wow.

*

Koniec końców musimy coś zrobić z tym emocjami, z tym wielkim wyrzutem, że nie żyjemy tak, jak nam się wydaje, że powinniśmy, ani tak, jak nam się wydaje, że chcemy, ani tak, jak naprawdę chcemy.

Małgorzata Halber, Najgorszy człowiek na świecie,
Wydawnictwo Znak, Kraków 2015.
(wyróżnienie własne)

czwartek, 14 sierpnia 2014

Często bywa, że w jednych książkach znajduję znanych i cenionych przez siebie Autorów innych książek. W książce Cacho echem odbija się sposób pracy Güntera Wallraffa. W Magmie, którą właśnie przygotowuję do wyjścia z domu, jest przepiękny cytat z manifestu feministów napisanego przez prof. Wiktora Osiatyńskiego (poniżej). Ciasny mam umysł i nie mogę sobie wyobrazić, że można nie być feministką czy feministą.

pozwolę sobie przytoczyć kilka zdań z tego pięknego, mądrego tekstu:

Jestem feministą, ponieważ wiem, iż nierówność i dyskryminacja płci są tak powszechne, że niemal niedostrzegalne. [...] Jestem feministą, ponieważ wiem, że w większości kultur współczesnego świata małżeństwo sprowadza się do tego, iż kobieta wobec wybranego mężczyzny wyrzeka się tych środków ochrony przed przemocą i gwałtem, jakie przysługują jej wobec obcych ludzi. [...] Jestem feministą, ponieważ marzy mi się świat ludzi prawdziwie równych, bez względu na płeć, rasę, wyznanie, orientację seksualną lub jakąkolwiek inną przyczynę. Jestem feministą, ponieważ wiem, że nierówność płci czyni mnie samego gorszym i odziera także mnie z godności. Wierzę zatem, że jeśli będziemy się traktować z równym szacunkiem, to będzie lepiej nie tylko kobietom, ale także mężczyznom.

Agnieszka Graff, Magma,
Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2010.

wtorek, 21 maja 2013

Tej książki nie należy czytać jako pierwszej Autora, bo może stać się również ostatnią, a szkoda by było. Bez porywu, bo to kompilacja różnych tekstów, ale wydłubać smaczne się dało.

Duchowości tej nie należy jednak mylić z religijnością. Zdarza się bowiem, że na początku trzeźwienia chory idzie na kilka mityngów AA, potem wraca do kościoła, spowiada się, dostaje rozgrzeszenie i myśli, że Pan Bóg teraz będzie trzeźwy za niego. Najczęściej kończy się to zapiciem. Religia bardzo pomaga w trzeźwieniu, ale tylko wtedy, gdy nie zastępuje pracy nad rozwojem duchowym, emocjonalnym oraz nad przebudową myślenia. Duchowość osiągnięta w AA nie jest cudownym lekarstwem, ale najczęściej ukoronowaniem ciężkiej pracy nad własnym rozwojem.

*

Trzecim środkiem leczenia z przemocy jest stworzenie możliwości, by ludzie gwałtowni mogli nabierać szacunku do samych siebie. Można to uzyskać poprzez proste prace, z których mogą się wywiązać warsztaty artystyczne i nauka szkolna czy uniwersytecka. Nauka nie jest bowiem tylko gromadzeniem wiadomości lub zdobywaniem umiejętności przydatnych w życiu. Uczenie się jest najtańszym w skali społecznej i najbardziej dostępnym środkiem budowania poczucia własnej wartości.

*

[Ernest Kurtz w rozmowie z W. Osiatyńskim] (…) Używam słowa „duchowy” w szerokim znaczeniu — duchowa jest na przykład przyjaźń.
(…)
Duchowość to jest coś, co nam mówi, że najcenniejsze rzeczy w życiu nie podlegają naszej kontroli. Jest też sposobem życia z tą świadomością.
(…)
Istnieje taki rodzaj zadziwienia i wzruszenia, który wiąże się z uświadomieniem sobie, że rzeczywistość wykracza poza osobę człowieka. To wystarczy.

*

Nie myśleć w kategoriach „rozum albo coś innego”, lecz „rozum plus coś jeszcze”. Rozum i tajemnica. Rozum i emocje. Rozum i intuicja. Rozum i objawienie. Rozum i mądrość. Rozum i miłość.

Wiktor Osiatyński, Drogowskazy,
Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2013.
(wyróżnienie własne)

sobota, 11 maja 2013

Niektóre kobiety są… Piękne.
Niektóre kobiety są… Mądre.
Mądre i Piękne kobiety?
Bagaż, z którym weszłam w dorosłe życie zawierał przekonanie, że kobiety mogą być albo piękne, albo mądre. Dużo czasu zajęło mi dojście do miejsca, w którym pomiędzy tymi przymiotnikami z niebywałą pewnością stawiam spójnik „i”.

Odkrycie przekonania, które dotyczyło kolejnej pary przymiotników — silna, piękna — zaskoczyło mnie. Wyjaśniło się, dlaczego reagowałam złością i bezsilnością, za każdym razem, gdy okazywałam się silną kobietą. Byłam już wtedy piękna i mądra. Nie chciałam być tylko mądrą i silną. Dzięki Pauli Cole z łatwością postawiłam spójnik „i” pomiędzy trzema przymiotnikami…

*

Przypomniała mi się ta moja wewnętrzna przemiana, gdy czytając Osiatyńskiego, przeczytałam, że i On ceni sobie książkę Susan Jeffers pt. Nie bój się bać. Tak! Siła, uświadomiona i dobrze wykorzystywana, nie zabija miłości, Ona tworzy! Przypomniane przez Autora Rehabilitacji słowa ćwiczenia Susan Jeffers postanowiłam zachować od zapomnienia.

*

Dla Nietoperza, któremu komputer czyta:

Jestem silny i kochany.
Jestem silny i kocham.
Jestem silny i to uwielbiam.

Wiktor Osiatyński, Rehabilitacja,
Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2012.

 
1 , 2
| < Lipiec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...