Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: zantropomorfizowane

piątek, 28 lutego 2014

Wieczorową porą leżałam w hamaku. Czytałam książkę. Heniutka, zaopatrzona w kudłatą, damską intuicję, usiadła naprzeciwko mnie, zamarła w bezruchu na dłuższą chwilę i z powagą uporczywie patrzyła mi w twarz z miną, którą sugerowałaby, że przejrzała moją korespondencję i wszystko już wie. Zatrzymałam się w patrzeniu na jej piękny, mądry pysk. Nie wiedzieć skąd przyszła mi oczywista oczywistość do głowy — obiecałam suce, że ją przeżyję!

Psu nie obiecuje się byle czego.
Danej psu obietnicy nie można złamać.
Kudłata miłość zobowiązuje.

sobota, 31 sierpnia 2013

Odkryłam, że pod zacnym „chcesz jeść mięso, kup je sam” kryje się nie tylko moja niechęć do wspierania przemysłowej hodowli zwierząt, ale również osobista, głęboka chęć, by Sadownik dzielił ze mną nie tylko życie, szczęście i troski, ale również c a ł e, bez wyjątku, menu. Bez przesady — odkrywszy drugie dno, skorygowałam swoje chcenie.

Powiadomiłam więc kolegę-małżonka, że w trakcie oczekiwania na pierwszego jelenia, mięso kupić mu mogę... W końcu, dodałam, Heni kupuję, co mogłoby być argumentem na rzecz tezy, że ją kocham bardziej...

Jabłoń:
(wyłożyła Sadownikowi powyższe)

Sadownik:
(zauważył, że do Heniowych nauk Drzewko używa często parówek)
Futrujesz ją tymi nieszczęśliwymi parówkami!
Jaka z ciebie matka?

*

Pani mnie wczoraj minęła, gdy ćwiczyłyśmy sobie z Henią w najlepsze. Zatrzymała się i powiedziała:
    — Mój pies był tak mądry, że nie musiałam go niczego uczyć.

Nie po raz pierwszy słyszałam te słowa. Niejeden ktoś miał tak mądrego i dumnego psa, który na pewno nie sprzedałby się za smakołyk. Niejedna twierdziła, że to uwłacza psu, gdy nagradza się go smakołykiem.

Zatrzymał mnie wykrzywiony wyraz twarzy pani od mądrego, nieuczonego nigdy psa. Doszłam do wniosku, że wolę Heniutkę, bo uwielbiam z nią pracować. Uwielbiam jak jej chrupią szare komórki. Uwielbiam to, kim się staję dzięki Niej nie tylko w czasie naszej wspólnej pracy. Jak mogłabym się tej ogromnej przyjemności pozbawić? Jeśli warunkiem koniecznym jest „nie tak mądry pies”, to zgadzam się. Mam „nie tak mądrego psa”, ale... mam też niesamowitą Sukę! Uczę się wciąż, niezmiennie i każdego dnia od nowa mądrze Ją kochać. To niesamowita przygoda podczas której staję się Człowiekiem.

piątek, 05 lipca 2013

1 suka w
1096 dni do
785 wpisów przyczyniła się swoim istnieniem, by
101114 zbłąkanych na chwilę czy przez przypadek; przychodzących z premedytacją; przyjaciół znanych i nieznanych zajrzało do nas i zostawiło ślad w postaci
1725 komentarzy.

Dziękujemy.

*

Jeśli pies ma taką moc zmieniania świata wokół siebie, to jaką moc ma każdy z nas?
Dlaczego folgujemy sobie odkładając ją na jutro, na potem, na wieczne nigdy?
Suka... nie rozumie, we łbie jej się nie mieści, gadać ze mną o tym nie chce.

czwartek, 04 lipca 2013

1+1096 + 785 + 101114 + 1725 = 4.07.2013, 23:39

Nie piszę.
Potykam się o słowa.

Podnosząc się
zgarniam wrażenia.

Zostawiam tu
po nich ślad.

niedziela, 16 czerwca 2013

Osiem lat temu, gdy wyjeżdżałam na samotne pięć tygodni, pozostający w domu Sadownik odgrażał się, że tęsknić nie zamierza... pożyczy telewizor, kupi skrzynkę piwa i zaprosi kolegów.

*

Pojutrze Henia w charakterze osoby towarzyszącej jedzie ze mną na warsztat. Pozostający w domu Sadownik cieszy się na absolutną abstrakcję — pierwsze pięć dni od prawie trzech lat, gdy nie pójdzie na żaden spacer z żadnym Sierściem.

Jabłoń:
(relacjonuje przez telefon
radość Sadownika na jego nadchodzącą samotnię
)

Tata Jabłoni:
Uważaj, jak wrócisz do domu w niedzielę,
zastaniesz w nim Motonga.

Jabłoń:
Bo?
(po chwili dodaje)
Myślisz, że będzie bał się spać sam w pustym domu?

Tata Jabłoni:
Ano!

sobota, 15 czerwca 2013

Spotykam ludzi, którzy przekonani są, że ich pies bywa złośliwy. Spotykam takich, co święcie wierzą w to, że ich sierściuch ma poczucie winy, gdy zrobi coś „nie tak”. Spotykam też tych, co ciężko pracują co dnia, by nie dać okazji swojemu pupilowi, by ich zdominował. Spotykam wielbicieli Cesara. Staram się z tymi wszystkimi ludźmi nie wchodzić w dyskusje, bo zwykle i tak wszystko wiedzą najlepiej, a siła ich przekonań powoduje czasem, że zaczynam zastanawiać się, czy jestem aby na pewno normalna w swoich psich poglądach.

Na koncie mam przeczytanych naście książek o psach, ale poniższa jest moją pierwszą, napisaną przez antrozoologa. Oczywiście jest wiele książek, które warto przeczytać zanim przyniesie się do domu szczenię. Okrutna prawda jest taka, że liczba przeczytanych książek nie ma znaczenia — twoje puchate maleństwo i tak cię zaskoczy — hi, hi, coś o tym wiem. Tak czy inaczej ta jest warta przeczytania bez względu na to, czy ma się już psa, czy się go dopiero będzie miało, ponieważ dobrze jest, gdy miłość do psa jest mądra.

Nowe odkrycia pokazują, że psy są jednocześnie mądrzejsze i głupsze, niż sądzimy. Na przykład mają niesamowitą zdolność zgadywania, co człowiek zamierza zrobić. Dzieje się tak, ponieważ są niezwykle wrażliwe na język naszego ciała. Ale zarazem psy nie potrafią przewidywać konsekwencji własnych czynów, czy to przyszłych, czy też przeszłych — są „uwięzione” w chwili bieżącej.

*

[...] zdolność psów do tworzenia więzi z dwoma lub więcej gatunkami jest dla wszystkich tak jasna, że uznajemy ją za oczywistą. A jednak umiejętność ta jest niezwykła w królestwie zwierząt.

*

[...] psy mają skłonność do tworzenia silniejszych więzów z ludźmi niż z innymi psami.

*

[...] emocje nie są luksusem, który potrafią docenić tylko ludzie, lecz podstawową częścią biologicznego systemu regulującego zachowania.

*

Fakt, że ewolucja wspiera pewien stopień blefowania, kiedy pojawia się konflikt między dwoma zwierzętami, tłumaczy, dlaczego czasem trudno zmierzyć emocjonalny stan zwierzęcia. Lecz psy, będące wysoko uspołecznionymi zwierzętami, bardziej otwarcie komunikują swoje uczucia niż jakikolwiek inny gatunek.

*

Na poziomie fizjologicznym miłość różni się od innych pozytywnych emocji tym, że tylko ona wiąże się z wydzielaniem hormonu zwanego oksytocyną. Kiedyś uważano, że jego wydzielanie pobudzała u matki jedynie opieka nad nowo narodzonym dzieckiem (zachowania opiekuńcze), ale teraz sądzi się, iż wiąże się ono ze wszelkiego rodzaju więziami. Psy doświadczają przypływu oksytocyny w trakcie przyjacielskich kontaktów z ludźmi. Uważa się także, iż takie przyjacielskie kontakty z psami są świetnym pogromcą stresu dla ludzi i prawdopodobnie także dla psów.

*

Psy żyją w tej samej przestrzeni co my, ale doświadczają świata w inny sposób. Mamy skłonność do myślenia, że nasze postrzeganie świata jest tym właściwym, ale nie jest to prawdą.

*

Dyscyplina w sensie kontroli, a nie w sensie karania, jest tym, czego psy potrzebują. Zwierzę nie nauczy się odpowiedniego zachowania tylko dlatego, że właściciel je kocha.

*

Osobiście jestem szczęśliwy, że ostatnie naukowe dowody wspierają podejście do psów, które jest mi bliskie. Jako naukowiec a jednocześnie miłośnik psów angażuję się w ocenianie dostępnych dowodów i decydowanie o przyjęciu najbardziej racjonalnego podejścia. Gdyby stada dzikich wilków okazały się równie pełne napięć, jak ich odpowiedniki w ogrodach zoologicznych, musiałbym się zgodzić, że podejście mówiące o dominacji miało jakąś wartość. Ale nadal trudno by mi było zaakceptować karanie zamiast nagradzania jako filozofię szkolenia mojego psa, ponieważ dla mnie sednem posiadania psa jest bliskość z nim i przyjaźń, a one nie idą w parze z dominacją. Jako właściciel psa odczułem ulgę, gdy podważono wiarygodność obiegowych poglądów na temat funkcjonowania stada wilków. Mogłem wreszcie wytłumaczyć sobie, a co ważniejsze wielu innym ludziom, dlaczego rutynowe karanie psa jest nie tylko niekonieczne, lecz nawet kontrproduktywne.

John Bradshaw, Zrozumieć psa. Jak być jego lepszym przyjacielem,
Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2012.
(wyróżnienie własne)

A dla kociarzy tu...

środa, 12 czerwca 2013

Jabłoń:
(w rozmowie przez telefon)
Kocie, a może by tak...

Sadownik:
(przerywa)
Możesz do mnie mówić „Misiu”,
ale kotem w tym związku jesteś ty.
Zapamiętaj to sobie.

(godzinę później w parku)
Jabłoń:
(do Heniutki)
Myszko, tędy...

sobota, 08 czerwca 2013

Dotyka człowieczeństwa. Dotyka najskrytszych marzeń. Porusza istotę rzeczy. Nie wolno czytać tej książki, jeśli nie ma się zgody na dotyk, co poruszy do łez; zmieni na zawsze perspektywę; wyśmieje to, co jeszcze wczoraj nazwane było niemożliwym.

    — Gdzie mój buziak? — pyta mężczyzna. — Gdzie mój buziak, wielkoludzie?
    Słysząc to, Tom wychyla się i dysząc z radości, składa wielki, mokry całus na policzku Pata Ringa.
    
[…] Pat nie był raczej typem „bojownika o prawa zwierząt”.
    — Kiedyś — mówi — jeżeli nie spodobało mi się, jak wyglądasz, po prostu nie podawałem ci ręki. A jeśli wyglądałeś inaczej niż ja, albo co gorsza wyglądałeś na geja… zapomnij.
    Gloria jeszcze ostrzej opisuje zachowanie ranczera na początkowym etapie ich znajomości:
    — Pat był po prostu burakiem. I chyba nie przeszkadzałoby mu, że używam tego określenia. Był kowbojem, myśliwych i homofobem. I panicznie bał się AIDS.
    Kiedy Gloria wyznała Patowi, że planuje ratować szympansy, lekko go to zaskoczyło, ale mimo to przyrzekł, że jej pomoże. Kiedy się jednak dowiedział, że niektóre z małp będą seropozytywne, zaczął się wycofywać.
    — Wtedy się wszystko zaczęło — mówi. — Powiedziałem Glorii, że nie potrzebujemy tu żadnych szympansów z HIV. Nie zamierzałem zbliżać się do takich małp. Bałem się wtedy, że zarażę się HIV od ukąszenia komara. Byłem kompletnie ciemny.
    Podczas jednej z pierwszych wizyt w LEMSIP
[laboratorium biomedyczne] Gloria poznała Toma. Coś w tym szympansie — jego silna osobowość, surowa powierzchowność — natychmiast skojarzyło jej się z Patem.
    — Wróciłam do domu i po prostu powiedziałam: „Pat, musisz go poznać. On jest dokładnie taki jak ty!”.
    Podczas następnej wizyty Pat towarzyszył Glorii, a ta wyprawa całkowicie zmieniła jego życie.
[…] Ten szympans różnił się od pozostałych, które Pat poznał wcześniej. […] Upór, z jakim [Tom] odmawiał tego, czego żądali od niego technicy, poruszył w Pacie jakąś strunę. […] Pat Ring podszedł więc do pustej klatki, która sąsiadowała z klatką Toma i zawołał: „Tommie! Chodź, wielkoludzie! Chodź tu chłopie!”. Ku kompletnemu zdziwieniu techników laboratoryjnych, na dźwięk głębokiego barytonu Pata Tom po prostu wstał, przeszedł wolnym krokiem przez korytarz do nowej klatki, po czym usiadł obok tego szorstkiego, bezpośredniego nieznajomego, jakby znali się od zawsze.
    — Natychmiast zawiązała się między nimi nić porozumienia — mówi Gloria. — Od razu przypadli sobie do gustu.
    Ich relacja rozkwitła na farmie Fauna. Tom i Pat stali się nierozłączni, a Gloria zaczęła dostrzegać w Pacie cechy, których nigdy by się po nim nie spodziewała.
    — Szympansy widzą w nas rzeczy, z których sami nie zdajemy sobie sprawy — tłumaczy Gloria. — Wyglądało na to, że Pat znalazł bratnią duszę. Jego najlepszym przyjacielem został seropozytywny szympans.
    Teraz, ponad siedem lat po opuszczeniu Fauny, Pat nadal odwiedza Toma i jego szympansią rodzinę przynajmniej raz w miesiącu.
    Pat przyznaje, że bardzo zmiękł, odkąd poznał Toma. Stał się zdecydowanie bardziej otwarty na różne typy ludzi, wrażliwszy na cudze problemy. Zaczął też dostrzegać własne wady.
    — Ktoś taki jak Tom… Po tym wszystkim, co mu zrobiliśmy, nadal potrafi nam przebaczyć? Mówię ci, tylko niesamowite zwierzę byłoby w stanie to zrobić. Gdybyś kazał mi przejść choćby połowę tego, co przeszedł Tom, szukałbym cię przez resztę życia. Tropiłbym cię bez wytchnienia. Myślałbym tylko o zemście. Ale nie Tom. — Pat znowu wyciąga dłoń, żeby połaskotać przyjaciela. — Nie ty, wielkoludzie, prawda? — Tom sapie, a Pat go naśladuje. — Szympansy są lepsze od nas — mówi. Właśnie to mnie zmieniło.

Andrew Westoll, Szympansy z azylu Fauna. O przetrwaniu i woli życia,
Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2013.
(wyróżnienie własne)

 

Tom

(źródło)
 

(i więcej)

niedziela, 19 maja 2013

(wczoraj, równiutko o 20:55)
Heniutka:
(zrywa się ze spania, niczym kukułka wyskakująca z zegara
i patrzy jednoznacznie, intensywnie na Dwunożne)

Jabłoń:
(w codziennym niesłabnącym zadziwieniu,
że Henia znów doskonale wie, która jest godzina
)

Sadownik:
Wiesz co, Henia, jak można w życiu zajmować się tylko jedzeniem,
spaniem i spacerami... książkę byś jakąś przeczytała.

(po chwili)
Sadownik-klinicysta:
A w ogóle, to idź na terapię, bezustannie jesteś szczęśliwa,
to musi być dwubiegunówka z wieczną fazą maniakalną.

Stado:
(nic sobie nie robiąc z diagnozy
poszło na wieczorny spacer
)

niedziela, 05 maja 2013

Henia:
(wczorajsza, urodzinowa, wieczorową porą gapi się na Drzewko)

Jabłoń:
(w ramach prezentu daje Kudłatej kawałek kiełbasy)

Henia:
(połyka zamiast gryząc delektować się smakiem
i gapi się wciąż na Drzewko
)

Sadownik:
Ona Ci tylko mówi, że wciąż ma urodziny
i co ty na to?

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 14
| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...