Jabłoń, która nie rodzi, należy wyciąć, usłyszałam. Jak to jest, żyć, być, śnić i nieprzerwanie marzyć, gdy jest się właśnie taką Jabłonią? Jak to jest kwitnąć przez cały rok? Rozkwitać każdego dnia?

Wpisy z tagiem: teodora

piątek, 09 października 2015

Usiąść kazał z zamkniętymi oczami. Rękoma oglądała kształt. Nie mogła dotykiem wyczuć koloru. Pozwolił otworzyć oczy. Pod stołem Heniutka. Przy stole Sadownik i Jabłoń. Na stole… Teodora.

sobota, 07 lutego 2015

Teodora pojawiła się w naszym życiu wczoraj.

Sadownik wziął Jabłoń imieninowo na torebki. Zaklinało się Drzewko, że ma być miło, czyli musu nie ma — zajrzą tylko do takiej liczby sklepów, by nie wykończyć dobrego nastroju.

Jedno miejsce, drugie miejsce i sporo już wiadomo. Torebka. Damska, koniecznie. Żadna czerń, brąz czy klasyka. Żadnej poprawnej nudy dla pań z klasy średniej skrojonej zgodnie z wszelkimi aktualnymi trendami w dizajnie.

Trzecie miejsce. Jest i czerń, i brąz, i niebywałe zadziwienie. Jabłoń przystanęła, gapi się na propozycje toreb, absolutnie nie do przyjęcia i przypomina sobie, że większość kobiet jest od niej mniejsza, dużo mniejsza lub dużo, dużo mniejsza. W zadziwieniu pyta Sadownika:
     — I ty chcesz mi powiedzieć, że kobiety marzą o takich luksusowych workach na kartofle? Matko Bosko, mogłabym w takiej torbie wiertarkę nosić.

Czerń, nie. Brąz, nie. Worki na kartofle, nie. Nie ma też mowy o zajętej permanentnie dłoni czy ramieniu zgiętym w łokciu, gdy Drzewko przemieszcza się z punktu A do punktu B. Nie, nie, nie, wykluczone. Opuścili sprawnie miejsce trzecie.

Czwarte. Ostatnie. Na rezerwie cierpliwości Jabłoń wjechała. I co? I jest! Sadownik ją wypatrzył. Torebunia, co z Jabłoni Teodorę zrobiła w ułamku sekundy. Drzewko oczadziało rządzą posiadania.

*

Poszłam wieczorkiem do pracy. Poznawczo odmieniona. Po 35 latach znajdowałam się na ulicy bez tornistra, plecaka, plecaczka... z torebunią. Sama siebie nie poznawałam.
     — Teodoro, no niech mnie!
A jakby to zrobić bardziej, to samo nasuwa się pytanie, którego nie sposób nie zadać:
     — A tak w ogóle, moja droga, jak myślisz, ile ty powinnaś mieć torebusiek?

*

Jest świat, do którego nie wejdziesz bez psa.
Jest świat, do którego nie wejdziesz bez torebuni. Kropka.

piątek, 06 lutego 2015
czwartek, 05 lutego 2015

Dwa lata temu z dokładnością do miesiąca. Zalo. Z niebywałym entuzjazmem, śródziemnomorskim temperamentem przedstawiał Jabłoni zalety e-papieru. Własne doświadczenia miał i sceptycyzm Drzewka całkiem dobrze rozumiał, ale tak, zmienił zdanie. Jabłoni w głowie zostały dwa argumenty za. Jedziesz na urlop a w kieszeni trzy tysiące książek. Tak, notatki można sobie robić. Ale. Papier to papier. Zapach druku. Ale. Papier przecież coraz gorszy. Ale. Papier! Zdania nie zmieniła. Kupuje papier. Po hug jej trzy tysiące książek na urlopie. Urlopie? Jakim urlopie? Papier!

Końcówka grudnia 2014. Jasność umysłu napada Drzewko na granicy nocy i dnia. Budzi się i wie, że może nie ma co uszczęśliwiać Seniora papierem, jeśli On od lat chwali sobie czytnik e-booków. Jabłoń wstaje, nabywa tę samą książkę, co prezentem miała być, w wersji elektronicznej. Z duszą na ramieniu. Kto to słyszał kupować ciąg bitów. Pyk, pyk. Klik, klik. Zamówiła. Opłaciła. Dwie minuty i proszę. Nie czekała, aż książka dojedzie do księgarni. Nie musiała do księgarni iść. Nie stała w ogonku po odbiór. Siedziała w piżamie i w resztkach snu przy komputerze i odbierała książkę, e-książkę.

Końcówka grudnia 2014. Kilka godzin później. W zasadzie to Jabłoń już wie, że wielu książek nie musi mieć w papierze — reportaże, powieści, eseje, felietony. Frank szwajarski jeszcze nie myśli oszaleć, a Drzewko już ma pomysł na powiększenie mieszkania, bez ruszania się z hamaka. Rozmarzyła się. Jakby to było z czterech regałów książek zejść do dwóch? Pięknie by było, pięknie.

Końcówka grudnia 2014. Dowiaduję się o nowej książce Agnieszki Graff. Dostępna tylko (!) w wersji elektronicznej.

Styczeń 2015. Dzień, w którym frank oszalał. Stado ma luz, pomimo kredytu w tej walucie. Nikt Stadu nie dał na mieszkanie. Kredyt plus czynsz to od zawsze mniej niż wynajęcie mieszkania, które mają, więc nie ma o czym mówić. Luz, Stado i smutna konstatacja w postaci 50 zł, które Sadownik pozyskał, oddając do antykwariatu ponad 100 książek, z których Stado wyrosło, siedzą w kawiarni. Za te pięćdziesiąt złotych szaleją w majestacie prawa — kawa, ciacho. I decyzja. Jabłoń chce e-papier.

29 stycznia 2015. Jabłoń dostaje informację, że premiera książki, na którą czeka od listopada odbędzie się z kilkudniowym opóźnieniem. Czekała dwa miesiące. Nie chce czekać jeszcze pięciu dni. Kulki w głowie Jabłoni zderzyły się. Dziesięć minut i trzeci tom powieści ma na swoim komputerze. Teraz potrzebuje już tylko e-papieru.

1 lutego 2015. Na horyzoncie drzewne imieniny. Zamówiła rodzinną zrzutkę. Przetupuje z nogi na nogę. Jest niczym trzylatka pod kioskiem, gotowa rzucić się na chodnik, że już, natychmiast, że musi mieć, że grzeczna może nawet chwilę być.

2 lutego 2015. Istotny dzień z wielu powodów — rodzi się ważna dla Jabłoni Osoba. A Sadownik przywozi e-papier. I świat już nie może być taki sam.

E-papier. Odkrycia. Wszystkie wymienione już zalety e-papieru są prawdziwe. Stwierdza Jabłoń. Ze zdziwieniem przeogromnym odkrywa również że. Wraca do domu. Jest ciemno. A ona na przystanku tramwajowym... czyta. Bo może. Leciutki plecak ma. Nie pamięta, by kiedykolwiek tak lekko było. Zaświtała myśl niebywała: torebka, damska torebka. Świat torebek otworzył się przed Drzewkiem. Krojów! Kolorów! Plecak już niepotrzebny, bo. E-papier! A Sadownik na to wszystko: u la la.

E-papier. Konsekwencje. Porobiło się. A psychologia procesu uśmiecha się, bo wie, że za progiem zawsze na człowieka czeka coś zaskakującego. Ale żeby dowiedzieć się, co jest za progiem, trzeba go przekroczyć. Kto by pomyślał. Jabłoń i torebki. Koń by się uśmiał.

| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
A. Pokochane:
O. /bez/dzietności:
O! Jadamy:
O! Ludzie:
O. Miłości:
O! Poruszający ruch:
S. O. S.:
W. Spiżarni.:
XYZ. Kiedy to się zaczęło?
Z. Jak nie oszaleć?
Tagi




Timothy Snyder, Lekcja 15.:
Wspieraj słuszne sprawy.

My wspieramy:


*


Kudłata i Jabłoń

ochHexe(maupa)gmail.com

*


miłość nie wyklucza (banner)

PustaMiska - akcja charytatywna



stat4u Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...